gandalph
21.12.12, 21:57
Wielu jest apologetów historii Polski, jacy to byliśmy/jesteśmy wspaniali, tymczasem zdarzyły się w naszej historii czyny niestety mało chwalebne, eufemistycznie rzecz nazywając, mamy poza tym historyczne długi wobec różnych sąsiadów, również takich, których już nie ma, a dzięki poświęceniu (mimowolnemu) których nam się udało!
Po kolei:
Dług nr 1:
Wśród ludów Słowiańszczyzny zachodniej tylko Polakom (a właściwie Polanom) i Czechom udało się stworzyć własną państwowość; tym ostatnim tylko do czasu.
Tymczasem w okresie od, powiedzmy, VIII do XI wieku Polanie i ich państwo wcale nie było najdalej na zachód wysuniętym bastionem słowiańskim; tereny na zachód od nas zamieszkiwane były przez Słowian połabskich: Wieletów, Obodrzyców i Serbów (nie mylić z Serbami z Bałkanów). W czasach rosnącego nacisku na wschód ze strony czy to Cesarstwa Niemieckiego, czy poszczególnych wielmożów, to te ludy właśnie stawiwszy mniej lub bardziej silny odpór temu wczesnemu "Drang nach Osten" dały Polanom i ich władcom czas na stworzenie własnej państwowości i konsolidację; w przeciwnym razie mogłoby być zupełnie inaczej.
Ostateczna klęska Wieletów nastąpiła w latach 1160-3 z ręki Henryka Lwa; od tego czasu nikt już o nich nie słyszał. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy im coś winni, choćby tylko pamięć!
Dług nr 2:
Przedostatnim ludem barbarzyńskim w Europie wschodniej, tzn. za barbarzyński uchodzący w oczach ówczesnych, byli Prusowie. Były to plemiona stojące cywilizacyjnie nie niżej niż Słowianie, a pod pewnymi względami nawet wyżej, z jedną wszakże różnicą: nie wytworzyli struktur organizacyjnych typowych dla państw feudalnych. Byli jednak ostatnim przypadkiem grupy etnicznej, która rządziła się czymś, co można nazwać demokracją wojenną; Prusowie nie znali poddaństwa ani pańszczyzny! Z racji braku struktur państwowych nie byli też sąsiadem specjalnie uciążliwym, oddzieleni od świata nieprzebytymi puszczami, bagnami i jeziorami. Mieli wszakże, w oczach współczesnych, jeden feler: nie byli chrześcijanami, byli poganami wyznającymi własne bóstwa. I to przesądziło!
Wiadomo, że wyniszczenie Prusów było dziełem Zakonu Krzyżackiego, pytam jednak, po co było nam importować ten wątpliwy nabytek, tym bardziej, że król Węgier Andrzej II, poznawszy się na nich, w 1225 r. odstawił ich ciupasem do granicy?
Nie my wprawdzie dopuściliśmy się tych zbrodni, ale przyłożyliśmy rękę…
Dług nr 3 – wielokrotny:
Unia polsko-litewska z 1385 (a właściwie 1386 r.) spowodowała, w ciągu stuleci, dalekosiężne skutki również w wymiarze kulturowym i narodowościowym: Polska i jej kultura „wyssały” żywotne soki Litwinów i Rusinów, ich elity spolonizowały się. Zabraliśmy im cały dorobek cywilizacyjny. Gdyby dzisiaj stosować kryteria etniczne z czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej, to Mickiewicz byłby Litwinem, Słowacki Rusinem, podobnie Kościuszko, Traugutt, Orzeszkowa, że o Moniuszce, Piłsudskim nie wspomnę. Znane rody, które odegrały istotną rolę w historii Polski i jej kulturze: Radziwiłłowie, Czartoryscy, Chodkiewiczowie, Sapiehowie, Wiśniowieccy, Zbarascy, Sanguszkowie, etc., nie wspominając pomniejszych, przecież nie są etnicznie polskie.
Z drugiej wszakże strony miało miejsce zjawisko dokładnie odwrotne: pustkowia Ukrainy, Bracławszczyzny, Podola wyssały setki tysięcy (jeśli nie więcej) chłopów pańszczyźnianych z Mazowsza, Sandomierskiego, Krakowskiego itd.; z upływem czasu ci sami chłopi, pod wpływem cerkwi, stali się – mimowolnie – Rusinami, w szczególności w okresie po Unii Lubelskiej, a przed powstaniem Chmielnickiego. Gdyby tak dzisiaj ktoś badał dokładnie, łącznie z próbami DNA, pewnie okazałoby się, że wielu z nas ma swoich bardzo dalekich krewnych pod Kijowem, Charkowem, czy Czernihowem, nawet o tym nie wiedząc. Inaczej mówiąc, zabraliśmy Rusinom i Litwinom elity, za to wpompowaliśmy siłę roboczą.
Ale rachunek długu na tym się nie kończy; jest jeszcze jedna złowroga pozycja: unia brzeska z 1596 roku! To było jeszcze jedno narzędzie, które polskim elitom posłużyło do pogłębienia rowu dzielącego Polaków i Rusinów, wprowadziło podział wśród tych ostatnich i dało carom Rosji oręż „obrońców wiary”.
Temat jest bardzo obszerny, dlatego poprzestanę na tym.
Dług nr 4:
Gdy w 1620 r. Czesi wystąpili czynnie przeciwko Habsburgom, mimo, że byli stroną słabszą, oblegli Wiedeń, zanosiło się na klęskę cesarstwa. I wtedy właśnie Zygmunt III Waza, największy szkodnik, jaki zasiadał na tronie polskim, przedsięwziął akcję dywersyjną wysyłając, wbrew sejmowi i senatowi, lisowczyków na Siedmiogród, którego władca, Gabor Bethlen, czynnie uczestniczył w działaniach przeciwko Habsburgom (warto przy tym pamiętać, że książę był lennikiem tureckim). Efektem tego, dla Polski, była wojna z Turcją i klęska pod Cecorą. Jednakże znacznie gorszy był los Czechów po klęsce pod Białą Górą, po wycofaniu się Siedmiogrodzian: na 1400 rodów szlacheckich w Czechach ok. 1/3 było represjonowanych bądź zmuszonych do emigracji. Wyczyny trybunałów cesarskich w kolejnych latach spowodowały spadek liczby ludności kraju od 1/2 do 3/4 - zależnie od źródeł.
My niestety pośrednio przyłożyliśmy do tego rękę. Dług pozostał!