wszystko_nie_tak
07.11.09, 18:50
wszystko ch...j jednym slowem !
jakis tam problem z alko mam nie powiem ,ze nie ,bo bez piwka wieczorem
sie obyc nie moge. Wiem ,ze sam raczej sobie rady z tym nie dam ,ale
oczekuje jakiegokolwiek wsparcia od zony , a takiego nie mam, nie
rozmawia ze mna na temat ewentualnej terapi, dla mnie to temat ciezki z
racji tego ,ze czasu na taka nie mam .Zona moja najdrozsza codziennie
mnie doluje rozwodem z powodu mojego "pijanstwa" wieczorowego ,
wiem ,ze ma racje do kur...y nedzy ,ale jakos nie potrafie z tym
piwskiem sie pozegnac. Na domiar zlego cos zlego zaczyna sie dziac ze
zdrowiem fizycznym mojej drugiej polowy no i zaczynam sie
bac ,zaczynaja klebic mi sie najgorsze mysli , ze zostane sam z
dzieckiem ... i co wtedy ??? Kocham moja zone mimo wszystko ( bo sporo
juz zdazyla zalatwic w moim zyciu) kocham moje dziecko najbardziej na
swiecie ,ale jebane piwo zaczyna wygrywac z ta mloscia niestety ,o zesz
do ku..wy nedzy , wali sie i pali a browar na piedestale. Wiem ,ze
muszeM ale nie mogeM.
Ps.
nie piszcie ,ze terapia czy AA jak najszybciej itp. bo to wiem ...