Dodaj do ulubionych

jak to jest

31.12.09, 23:51
mowi sie, a wlasciwie uczy wspoluzaleznionych, ze wobec pijacego alkoholika
nie powinno sie stosowac pouczania, obwiniania, krytykowania.
mialem ostatnio rozmowe z kims, kto kiedys jeszcze, gdy pilem przed terapia,
zawsze mnie krytykowal i obwinial, on uznal, ze robil to z troski, natomiast
ja tego tak nie odbieralem. nie uwazam, ze powinienem wtedy byc nianczony, ale
te rozmowy wygladaly jakos tak- staczasz sie, nikt cie nie lubi, jestes
menelem, wstyd przynosisz, jestes nieodpowiedzialny itp.
dzialo sie to jeszcze gdy pilem relatywnie rzadko, chociaz przyznaje sie,
pilem dla efektu, upijalem sie.
nie widziale, wtedy zadnego problemu, przyznaje to, wrecz ubostwialem picie,
inni ludzie mi nic nie mowili, natomiast nad glowa mialem tego kogos, kto mnie
prowadzal na rozmowy i wlasnie obwinial i potepial w ten sposob.
jakos mam przeczucie, ze na tym forum duzo osob poprze tego kogos a nie mnie w
tej kwestii, ale moze mi pokaza, jak polega w praktyce ten nakaz nie
obwiniania i nie potepiania?
czym rozni sie obwinianie od twardej milosci?
czym rozni sie potepianie od wyrazenia troski?
--
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: jak to jest 31.12.09, 23:52
      www.youtube.com/watch?v=0KPM5qPJd8M
      • deoand Re: jak to jest 01.01.10, 11:58
        Niestety beka ... we wszystkich działaniach psychoedukacyjnych stosuje sie
        metoda kija i marchewki .

        Marchewkę juz zjadłeś ostał Ci się ino KIJ !!!!!!
        • obajednacy Re: jak to jest 01.01.10, 12:58
          > Niestety beka ... we wszystkich działaniach psychoedukacyjnych stosuje sie
          > metoda kija i marchewki .

          Wszystko jest dobre do pewnego czasu.
          Wpędzanie w poczucie winy to paskudny proceder.
          • 7zahir Re: jak to jest 01.01.10, 15:39
            obajednacy napisała:

            >
            > Wszystko jest dobre do pewnego czasu.
            > Wpędzanie w poczucie winy to paskudny proceder.>

            Alkoholik ma w sobie tyle poczucia winy,
            że nikt już nie jest wstanie go w nie wpędzić.
            • obajednacy Re: jak to jest 01.01.10, 16:19

              Alkoholik ma w sobie tyle poczucia winy,...

              Przez 12 dni muszę być miła ,uśmiechnięta.
              Dzięki temu rok będzie równie miły.


              • aaugustw Re: jak to jest 01.01.10, 16:27
                obajednacy napisała:

                > Alkoholik ma w sobie tyle poczucia winy,...

                > Przez 12 dni muszę być miła ,uśmiechnięta.
                > Dzięki temu rok będzie równie miły.
                ____________________________________.
                A ile planujesz w tym czasie wypic...!?
                (tylko nie wpedzaj sie w poczucie winy!) ;-)
                A...
              • 7zahir Re: jak to jest 01.01.10, 17:35
                obajednacy napisała:
                Przez 12 dni muszę być miła ,uśmiechnięta.
                > Dzięki temu rok będzie równie miły.>


                Wg peruwiańczyków wystarczy, że zjesz 12 winogron:-)
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 01.01.10, 17:17
          mylisz sie panie Deo
          to bylo bardzoo dawno temu.
          nie wiem, wiec kiedy byla marchewka?


          wlasnie ktos wspomnial, to bylo we mnie najgorsze, juz wtedy bowiem, mimo ze
          pilem wlasciwie "tylko" w sobotnie wieczory, choc owszem upijalem sie z reguly
          mocno (no nie az tak zeby zasnac na ulicy, ale ostro). wiec robilem to, co wielu
          mlodych ludzi, ale juz wtedy widzialem, ze inaczej reaguje na kaca- inni sie
          smieli ze swego picia, a ja sie obwinialem, wstydzilem, czulem zly. wynikalo to
          z atmosfery wobec alkoholu w domu rodzinnym.
          no i tu wtedy pojawia sie troskliwy przyjaciel, ktory do- na kacu, ogarnietego
          poczuciem winy, zaczyna glosic kazanie. i tu nie chodzi o konsekwencje, bo tych
          nie bylo, tzn zawsze je mozna znalezc, ze obciach, ze wstyd, ze glupota, ze nikt
          mnie nie lubi, ze jestem na dnie.
          ja sie wtedy "tlumaczylem" i czulem jeszcze gorzej, czulem sie jak dzieciak
          przylapany na klamstwie.
          po latach ten osobnik zaczal mnie naklaniac do terapii alko, co akurat mozna
          uznac za pozytywne, z tym ze w atmosferze "juz ci nic nie zostalo" no i
          notorycznie ogolnie wyrazal pogarde wobec alkoholikow, zarazem wymuszajac na
          mnie przyznanie sie do alkoholizmu.
          po terapii z kolei mowi- dobrze, ze ci powiedzialem zebys poszedl na terapie,
          dobrze ze mnie posluchales".
          po czym pykal piwo za piwem na moich oczach i gadal rzeczy typu " to co, teraz
          nie wolno ci pic do konca zycia, ale przesrane". mialem chyba patrzec jak on
          pije i mu zazdroscic, ze on moze a ja juz nigdy nie, nie wiem.

          w tym wszystkim bylo wiele mojej winy, bo przybralem poze "dziecka" do bicia i
          pozwolilem sobie. probowalem to po latach zmienic, jednak kolega uznal, ze to co
          mowil moze nie bylo zgrabne ale sluszne i nie moze nadal uznac, nawet w sprawach
          poza alkoholem, ze nie jest moim surowym rodzicem.

          no i tu pytanie sie we mnie zrodzilo wlasnie, gdzie ta granica miedzy
          obwinianiem kogos za picie a powiedzeniem prawdy w oczy. prawda moze i musi
          bolec w tym przypadku zapewne, ale chyba na innej zasadzie?

          poza tym od przyjaciol wymaga sie chyba wyczucia, a nie znecania?

          p.s. czy mozna sie nie domyslec, i to chodzi o inteligentnego czlowieka, ze
          czlowiek po terapii 2 miesiace nie powinien przesiedziec 10 godzin a knajpie w
          towarzystwie pijacych piwo?
          tak bowiem bylo, ze kolega po terapii odwiedzil moje miasto i jak pisalem,
          chcial ze mna "spedzic duzo czasu" a caly czas byl w 3 roznych pubach. potem mu
          to wygarnalem, to powiedzial, ze nie zdawal sobie sprawy, ze nie powinien mnie
          tam ciagac (bo ja chcialem po godzinie isc to on nalegal- zostan, dawno sie nie
          widzielismy, jak tak mozesz)
          • deoand Re: jak to jest 01.01.10, 17:30
            Ano pani addi czy beko - zamiast marchewki od rodziców winien byc kij

            Takich znajdujesz sobie przyjaciół jakim sam jesteś - ano , że sam jestes
            alkoholikiem oszukujacym i siebie i innych / w sprawie picia / to i przyjaciela
            znalazłeś alkoholika oszukujacego drugich czyli w tym wypadku ciebie ...

            Klasyka gatunku alko !!!

            Teraz to rzeczywiscie będzie ci trudno o marchewke bo kto ci ją w tej Anglii da
            ... Jak sobie sam nie kupisz to kapota a kij to sie znajdzie prędzej
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 01.01.10, 18:32
              marchewka od rodzicow?
              hahaha
              kij kija kijem poganial.
              -
    • aaugustw Re: jak to jest 01.01.10, 16:25
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      ::::::::::::::::::::::::::::::::::
      ::::::::::::::::::::::::::::::::::
      ________________________________________________.
      Czy ty musisz zawsze tak drobic te zapalke na las,
      a potem sam sie w nim gubic...!?
      Twoj przyjaciel po prostu, (jak zreszta i inni ludzie)
      lepiej widza tego zawodnika rozgrywajacego mecz pilki
      noznej na ekranie telewizora, anizeli sam ten zawodnik.
      Po drugie w tej chorobie nie moze byc mowy o obwinianiu,
      lecz tylko i wylacznie o ponoszeniu konsekwencji za swoje
      czyny - na rowni z czlowiekiem nie uzaleznionym...!
      A...
    • ity sylwester alkoholika 01.01.10, 20:35
      Mamy Sylwester,godz. 23.51.
      Mowiac dobitniej,to za dziewiec minut nastapi poczatek Nowego Roku
      2010.
      Wszyscy normalni ludzie ciesza sie i raduja,bo jeszcze chwilka i
      rzuca sie swoim kochanym w ramiona,beda skladac zyczenia,calowac
      sie,puszczac petardy...po prostu na kazdy swoj sposob
      bedzie "szalec".

      A jak zaszalal w ta piekna sylwestrowa noc alkoholik beka.smiechu?
      Jak typowy alkoholik,trzesac sie wylazl "za piec dwunasta" ze swoimi
      psychoterapeutycznymi alkowymiotami.Typowe.
      Z rysow twarzy od razu widac,ze umiesz sie "pobawic".
      Nie dziwota,ze dziewczyny omijaja towarzystwo takiego smutasa duzym
      lukiem.

      Polecam na nastepnego Sylwka-->wirtualne towarzystwo pani Basi.
      www.youtube.com/watch?v=wO6hLQfsRDY
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: sylwester alkoholika 01.01.10, 21:12

        Drogi nieco arogancki Ity:

        Po pierwsze, to nie na calym swiecie obowiazuje ta sama strefa czasowa. U mnie
        nie byla za 10 dwunasta tylko za 10 jedenasta. Czas wpisu pokazuje godzine
        polska bo serwery wyborczej sa w polsce.
        na swiecie mamy 24 stref czasowych, natomiast w Europie cztery, pomijajac
        Grenlandie i terytoria zamorskie. na geografie sie nie chodzilo to lekcja sie
        przyda.

        a ja pozniej wyszedlem "do ludzi" celebrowac sylwestra i bylem tam nawet do 5 rano.

        Nie wiem, skad wniosek, ze mnie dziewczyny omijaja wielkim lukiem?
        Pisalem tu wiele razy, ze nie mam dziewczyny, bo jestem wybredny, bo boje sie
        kobiet, bo na dodatek ostatnio pare razy co mi ktos wpadl w oko to mezatka, ale
        na brak adoratorek nigdy nie cierpialem jakos.
        Ale Ity wie skad lepiej.

        Napisalem o tym akurat wtedy, bo akurat wtedy wpadlem na taki pomysl, siedzac w
        domu na necie i czekajac na wyjscie w miasto.

        Tak wiec caly obrazliwy elaborat Ity oparl sie na wydumanych we wlasnej glowie
        zalozeniach, niezle.

        Pomine, ze nie odniosl sie do tematu.

        Prawdziwy alkoholik arogant, mysli ze wszystko juz wie zanim jeszcze zapyta.
        Frustrat zalosny.
        • ity Re: sylwester alkoholika 01.01.10, 22:27
          > Frustrat zalosny.

          Ho,ho,ho... razu widac,ze nocka Sylwestrowa "frustratowi" sie udala.
          Nie wiedzialem,ze spedziles ja az tak zalosnie.


          > Nie wiem, skad wniosek, ze mnie dziewczyny omijaja wielkim lukiem?

          Pardon,zapomnialem,ze trzy/czterodychowe
          "alkoholowe_panienki" tez mozna nazwac "dziewczyny".


          > Pisalem tu wiele razy, ze nie mam dziewczyny, bo jestem wybredny..

          He,he he...a nie glownie dlatego zes alkoholik i z tego powodu w
          oczach DZIEWCZYN frustrat zalosny?

          PS.
          W NOC Sylwestrowa WYJSC z domu po 23.oo oczywiscie tez
          mozna,ale...aby co najwyzej pojezdzic sobie samemu podmiejskim
          autobusem(twoje okreslonko) lub poszwedac sie po ulicach gapiac sie
          na wybuchajace petardy,oczywiscie przy jednoczesnym pociaganiu z
          flachy zza pazuchy.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: sylwester alkoholika 01.01.10, 22:41

            coz, powiem ci tylko tyle- niewatpliwie wynajales jakiegos detektywa, ktory ma
            za zadanie mnie sledzic i raportowac ci co robie. problem w tym, ze detektyw
            sledzi jakas inna osobe, wiec jego raporty wyrzuc do kosza i wynajmij innego.
            • e4ska Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 01:18
              Ciąg.

              Addi, osoba pisująca o tobie jako o żałosnym pijaczynie-menelu znajduje się w
              ciągu. Jest to maniacki ciąg pisania idiotyzmów... bezsensowne fantazje w
              klimacie rynsztokowym.

              Na pewnym forum, lat temu z dziesięć, pojawiła się osoba o podobnym typie
              wyobraźni. Był to dziwak, uparty i prymitywny. Co ciekawszym forumowiczom
              podsyłał jakieś foty lub filmiki googielne, które tak do nas pasowały, jak tobie
              dedykowany materiał video.

              Słyszałam o tej osobie z filmiku do ciebie adresowanego - obejrzałam kilka i
              rozbawiły mnie trochę, a trochę znudziły. Myślę jednak, że wizjoner nasz
              forumowy patrzy na filmiki w szczególny sposób.

              On je widzi "dosłownie".

              Pozdrowienia, Addi, i nie martw się cudzą złością.

              Poza tym: do takiego alkoholizmu, z jakim ja musiałam się zmierzyć, jest ci
              bardzo bardzo daleko.

              I powtórzę zwyczajowo - nie życzę, abyś dotarł tak daleko. Nie każdy stamtąd wraca.
              Hej ;-)
              • aaugustw Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 10:30
                e4ska napisała:
                > ...Pozdrowienia, Addi, i nie martw się cudzą złością.
                ______________________________________________________.
                ;-))) Usmialem sie (prawie) do rozpuku...! ;-)))
                Najdziwniejsze w tym wszystkim dla mnie jest to:
                Dlaczego beka tak się złości cudzą złością...!?
                Czyzby Ity trafil w niego...!? :-\
                A...
                • e4ska Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 10:59
                  Dlaczego beka tak się złości cudzą złością...!?
                  > Czyzby Ity trafil w niego...!?
                  :

                  Wstawianie idiotyzmów po konkretnych - tzn. na temat - wpisach danej osoby
                  przeszkadza jakiejkolwiek dyskusji. Jeśli Addi chce porozmawiać z kimś
                  mądrzejszym na interesujący go temat - czemu mu w tym przeszkadzać?

                  Zauważ, Auguście: obecnie na forum jest kilka nowych osób, które prezentują
                  wysoki poziom intelektualny, że o kulturze osobistej nie wspomnę. Jest kilka
                  ciekawych kobiet, jest też paru refleksyjnych mężczyzn o ciekawym podejściu do
                  świata. Otręby, jakie wpisują maniacy klepiący jedno i to samo, odpychają tych
                  inteligentniejszych od włączenia się do rozmowy.

                  A ty sam w uniesieniu groziłeś Jerzemu potraktowaniem go przez aowców...
                  Pisałeś to w napadzie anielskiej dobroci?

                  Może odpuść tematy zakładane przez Addiego, bo kompletnie nie rozumiesz, o czym
                  Addi w nich pisze. Albo odpowiadaj normalnie. Co przecie potrafisz.

                  Pozdrawiam i nie martw się cudzą złością
                  :-)
                  • deoand Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 11:24
                    Eska - każdy wie o czym Addi pisze oprócz Ciebie

                    więc uswiadamiam ciebie Eska , ze Addi pisze zawsze o tym jak znaleźć kolejne
                    usprawiedliwienie dla swojego picia i jak znaleźc kolejny powód dla ktorego
                    picie jest życiową koniecznością ...

                    no moze to w koncu zrozumiesz

                    pzdr deoand
                    • aaugustw Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 12:00
                      deoand napisał:

                      > Eska - każdy wie o czym Addi pisze oprócz Ciebie
                      > więc uswiadamiam ciebie Eska , ze Addi pisze zawsze o tym jak
                      znaleźć kolejne usprawiedliwienie dla swojego picia i jak znaleźc
                      kolejny powód dla ktorego picie jest życiową koniecznością ...
                      > no moze to w koncu zrozumiesz
                      > pzdr deoand
                      _______________________________________________________.
                      Popatrz Eska, tu masz kolejny dowod na to, jak latwo mozna
                      drugiego rozszyfrowac...! ;-)
                      "Jezeli ktos mowi tobie, ze masz ogon z tylu - zlekcewaz to,
                      jezeli wielu ci mowi, ze masz ogon z tylu, wtedy... itd...!"
                      Nie trac humoru Eska, nie zawsze musi swiecic slonce...! ;-)
                      (pamietaj tylko o tym, ze ono zawsze swieci...!).
                      A...
                    • e4ska Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 12:12
                      Addi pisze zawsze o tym jak znaleźć kolejne
                      > usprawiedliwienie dla swojego picia


                      Wiesz co, Deo...
                      Takie podejście jest właściwe "specjalistom" od pijackiej psychoterapii.

                      Fachura zafascynowany gestem pijackiego wlewania alkoholu w otwór gębowy zna się
                      doskonale na pijackiej psychice, która to psychika nie ma nic wspólnego z ludzką
                      psychiką.

                      W psychopatycznym ujęciu fachury od alkoholizmu pijak cały boży dzień, a
                      do tego "w marzeniach sennych" kombinuje, jak by się tu napić. Po terapii
                      cały boży dzień, a do tego "w marzeniach sennych" kombinuje, jakby się tu nie
                      napić.


                      Na nic innego nie ma czasu, a poza tym nic innego nie przychodzi mu do łba.
                      Zamienia flaszkę pełną na flaszkę pustą i szemrze pacierze do szklanego boga.

                      Czy to w pijaństwie, czy w trzeźwości - pijak jest idiotą, psychicznie chorym,
                      ba - nieuleczalnie chorym nie-człowiekiem.

                      I co się tu dziwić, że skuteczność terapii po latach spada do zera. Ale co
                      państwo wyda na odwyki, to nikt tego fachurom nie odbierze.

                      Heh :-)))

                      Swoją drogą pozdrawiam i przypominam sobie o pisarskich zaległosciach.
                      • darekwolf Re: sylwester Eski 02.01.10, 18:31
                        Eska ........przestan bajdurzyc o rzeczach , o których wiesz
                        nic. wszak sama niedawno pisałaś ,że masz mężą wałkonia i
                        musiałaś klinować, żeby zarobić na perfumy.
                        czyli znalazłas idealne wytłumaczenie swojego nałogu:
                        piłaś ,żeby być piekną i mądrą.
                        cud, miód, podwiązki....itd etc
                        ani terapii, ani mityngów, ani rodziny, ani stuprocentowej
                        abstynencji.........a w kazdym z tych tematów masz najwięcej do
                        powiedzenia Esko.
                        dziecinada i ćwokowe kompleksy.\i temu nawet August zaprzeczyc
                        nie może.....tyle ,że aprzeczy, z idiotycxznej lojalności
                        i ,żeby sie nie przyznac nigdy do tego ,że sie pomylił i robi
                        z siebie drunia. więc będzie brnął w gó*** po uszy w
                        nadziei ,że nie capi.
                        kabaret
                        • aaugustw Re: sylwester Eski 03.01.10, 15:40
                          darekwolf napisał:
                          > Eska ........przestan bajdurzyc o rzeczach , o których wiesz
                          > nic. wszak sama niedawno pisałaś ,że masz mężą wałkonia i
                          > musiałaś klinować, żeby zarobić na perfumy.
                          > czyli znalazłas idealne wytłumaczenie swojego nałogu:
                          > piłaś ,żeby być piekną i mądrą.
                          > cud, miód, podwiązki....itd etc
                          > ani terapii, ani mityngów, ani rodziny, ani stuprocentowej
                          > abstynencji.........a w kazdym z tych tematów masz najwięcej do
                          > powiedzenia Esko.
                          > dziecinada i ćwokowe kompleksy.\i temu nawet August zaprzeczyc
                          > nie może.....tyle ,że aprzeczy, z idiotycxznej lojalności
                          > i ,żeby sie nie przyznac nigdy do tego ,że sie pomylił i robi
                          > z siebie drunia. więc będzie brnął w gó*** po uszy w
                          > nadziei ,że nie capi.
                          > kabaret
                          _________________________________________
                          "Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie"...!
                          Czyli:
                          Nie wysmiewaj i nie podpieraj sie nigdy wypowiedziami, ktore ktos
                          napisal kiedys o sobie...!
                          A...
                          • e4ska Re: sylwester Eski 04.01.10, 23:04
                          • e4ska Re: sylwester Eski 04.01.10, 23:35
                            Nigdy nic podobnego nie pisałam.
                            Niech poda linki.
                      • aaugustw Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 18:35
                        e4ska napisała:
                        > Czy to w pijaństwie, czy w trzeźwości - pijak jest idiotą,
                        psychicznie chorym, ba - nieuleczalnie chorym nie-człowiekiem.
                        _____________________________________________________.
                        Wyzszosc rasy - skad ja to znam...!? ;-))))
                        Musze skorygowac Twoj blad myslowy, Eska... - (wynikajacy,
                        prawdopodobnie z niskich pobudek...!?) :-(
                        Blad Twoj nie polega na tym, ze Twoje poglady sa zblizone do tych
                        sprzed 70-laty w Europie, lecz dlatego, ze KAZDY chory alkoholik,
                        ktory nie siega po pierwszy kieliszek niczym sie nie rozni od
                        tzw. "normalos", choc ja bym powiedzial, ze troche jednak to oni sie
                        roznia od nich, bo sa dalej posunieci w swoim rozwoju...!
                        A... ;-)
                  • aaugustw Re: sylwester alkoholika 02.01.10, 11:30
                    e4ska napisała:
                    > Może odpuść tematy zakładane przez Addiego, bo kompletnie nie
                    rozumiesz, o czym Addi w nich pisze. Albo odpowiadaj normalnie. Co
                    przecie potrafisz.
                    > Pozdrawiam i nie martw się cudzą złością
                    > :-)
                    ________________________________________________.
                    ;-)) Alez, wrecz przeciwnie...! ;-))
                    Uwazam tematy zakładane przez Addiego za bardzo
                    interesujace...!
                    Popatrz do czego, (np.) w tym temacie dochodzi:
                    Taki madry adi, ktorego watki, ponoc (wg. Ciebie) nie rozumiem,
                    potrzebuje papugi, (czyt. adwokata...!?) ;-)
                    Czyzby on sam nie potrafil sie obronic...!? ;-))
                    Ale najbardziej nie rozumie w tym wszystkim tego, co Was dwoch tak
                    mocno zdenerwowalo tutaj... - Czyzby byla to Wasza slabosc...!? A
                    moze zostala tu zraniona Wasza *Duma...!? ;-))
                    *Uwaga: do trzezwosci potrzebna jest pokora i wiara,
                    ktora z kolei wymaga duzo wiedzy...! ;-)
                    A...
                    • beka.smiechu-w.sali.obok ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 11:54

                      nie wiem eska kto to ten Ity, ze stylu przypomina nieco Tranzyta, ale ten nie
                      byl nigdy taki napastliwy, przynajmniej wobec mnie?

                      co do pytania augusta- ze skoro sie zloszcze cos tu musi byc- rzucac kalumnie na
                      kogos publicznie jest czyms, co naturalnie wzbudza zlosc, gdyby mi to samo
                      napisal na maila to bym sie usmial, ze jakis psychol, ale on wali publicznie
                      jakies wymyslone, zbudowane na tym, ze nie wie nawet ze ja zyje w innej strefie
                      czasowej niz on.
                      ukradl, nie ukradl, zegarek zginal

                      ten watek nie mial nic do usprawiedliwiania picia, po prostuy mialem pewna
                      roznice zdan z kolega w weekend na tytulowy temat i zastanawialy mnie inne opinie.
                      • aaugustw Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 12:06
                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                        > nie wiem eska kto to ten Ity, ze stylu przypomina nieco Tranzyta,
                        ale ten nie byl nigdy taki napastliwy, przynajmniej wobec mnie?
                        > co do pytania augusta- ze skoro sie zloszcze cos tu musi byc-
                        rzucac kalumnie na kogos publicznie jest czyms, co naturalnie
                        wzbudza zlosc, gdyby mi to samo napisal na maila to bym sie usmial,
                        ze jakis psychol, ale on wali publicznie...
                        ____________________________________________________.
                        Gdybys nie mial takiego wyobrazenia o sobie (czyt. nadetego EGO),
                        wiedzialbys, ze czytelnicy tego forum "publicznego" nie sa glupi i
                        potrafia odroznic prawde od klamstwa i trzezwe myslenie od
                        pijanego... - Wtedy takze nie musialbys sie tak zloscic, bo to nie
                        on ciebie zlosci lecz ty dopuszczasz do tego, aby sie zezloscic...!
                        A...
                      • deoand Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 12:07
                        Beka - to nieistotne czy dyskutowałes z kolega czy nie .
                        Dopóki będziesz pił to każdy twój wątek / alkoholowy oczywiście / będzie
                        zmierzał do tego samego - usprawiedliwieniu picia ...

                        czasem a moze nawet i w większosci nawet podświadomie !!!

                        deoand

                        jeszcze chyba nigdy nie założyłes wątku pt - co zrobiłem aby nie pić ????
                        • aaugustw Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 12:11
                          deoand napisał (do beki...):
                          > jeszcze chyba nigdy nie założyłes wątku pt - co zrobiłem aby nie
                          pić ????
                          ________________________________________________.
                          Ha, ha, ha... ;-))) To jest dobre...! ;-))
                          Na to nie wpadlem, ze beka wsrod tysiaca zalozonych tu watkow,
                          faktycznie nigdy takiego jeszcze nie zalozyl...! ;-)))
                          A...
                        • e4ska Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 12:20
                          No przecie
                          1. Poszedł na terapie, skończył ją bez wpadek, w terminie.
                          2. Mityngował solidnie (Addi, zrobiłeś te sławetne 90/90???)

                          Addi jest dyplomowanym alkoholikiem.

                          A wy ciągle się czepiacie...

                          Jasne, powinien już zebrać dyplomy z kolejnych ośrodków terapeutycznych w kraju
                          i na świecie, po czym założyć grupę polskojęzyczną w XYZ GB. Wtedy - jak już
                          uwaliłby się w weekend - mieściłby się w normie.

                          Pomyliły się wam normy z normalnością.
                          :-)
                          • aaugustw Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 18:26
                            e4ska napisała:
                            > No przecie
                            > 1. Poszedł na terapie, skończył ją bez wpadek, w terminie.
                            > 2. Mityngował solidnie (Addi, zrobiłeś te sławetne 90/90???)
                            > Addi jest dyplomowanym alkoholikiem.
                            > A wy ciągle się czepiacie...
                            > Jasne, powinien już zebrać dyplomy z kolejnych ośrodków
                            terapeutycznych w kraju i na świecie, po czym założyć grupę
                            polskojęzyczną w XYZ GB. Wtedy - jak już uwaliłby się w weekend -
                            mieściłby się w normie.
                            > Pomyliły się wam normy z normalnością.
                            _________________________________________________.
                            Ad 1.- Owszem poszedł na terapie i skończył ją bez wpadek,
                            tylko dlatego, ze zrobil z niej wczesniej wypad...!
                            Ad 2.- Addi, z tych sławetnych 90/90 nie zrobil nawet 9...!
                            Komu wiec pomylily sie tu normy...!?
                            A...
                            Ps. On zakladal juz osiedlowe Grupy na xyz, co z tego wyszlo...!`
                            Sama wiesz...! ;-)
                            • darekwolf Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 18:37
                              aaugustw napisał:

                              > > _________________________________________________.
                              > Ad 1.- Owszem poszedł na terapie i skończył ją bez wpadek,
                              > tylko dlatego, ze zrobil z niej wczesniej wypad...!
                              > Ad 2.- Addi, z tych sławetnych 90/90 nie zrobil nawet 9...!
                              > Komu wiec pomylily sie tu normy...!?
                              > A...
                              > Ps. On zakladal juz osiedlowe Grupy na xyz, co z tego wyszlo...!`
                              > Sama wiesz...! ;-)

                              a Ty robaczku Augustowy ukonczyłes terapie i co ?......zapiłeś
                              po kilku latach.
                              coś Ci kazało wypić?. czy siła wyższa jeszcze nie miała
                              wzgledem Ciebie natchnienia, ze masz wytrzexwiec?
                              • aaugustw Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 18:42
                                darekwolf napisał:
                                > a Ty robaczku Augustowy ukonczyłes terapie i co ?......zapiłeś
                                > po kilku latach.
                                > coś Ci kazało wypić?. czy siła wyższa jeszcze nie miała
                                > wzgledem Ciebie natchnienia, ze masz wytrzexwiec?
                                ________________________________________________.
                                A czy ja sie gdzies tu chwalilem dyplomem alkoholika...!?
                                Zapilem, bo nie nie poradzilem sobie sam z soba a na
                                Mityngi AA nie chodzilem... - Sila Wyzsza...!
                                A...
                                • darekwolf Re: ukradl, nie ukradl, zegarek zginal 02.01.10, 18:48
                                  sam sie chwaliłeś Augusci niedawno tutaj .....że gdybys nie
                                  zdobył profesury z alkoholizmu na terapii, miałbyś pewnie o 5
                                  lat trzexwości więcej i abstynencji.
                                  trzymaj sie faktów i własnych słów.
                                  ja mam pamięć fotograficzna......
                                  i kiedyś byłem dowódca.......a teraz poprostu lubie spedzac tu
                                  czas, na wyszukiwaniu lapsusów i zaprzeczeń, które sami
                                  pisujecie co kilka dni na ten sam temat.
                                  mnie to bawi
                                  ale cześciej już nudzi.
                                  adieu i powodzenia Auguście.
                                  ps-
                                  jechałem wczoraj z Londynu do Stuttgartu samochodem.......mgła
                                  była koszmarna.wczoraj: czyli zaraz po godzinie 00:00 wyjechałem
                                  z lONDYNU, od razu po wybiciu 12 na zegarze Big-bena

                                  heja
    • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 18:24
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

      >\> czym rozni sie obwinianie od twardej milosci?
      > czym rozni sie potepianie od wyrazenia troski?


      ad 1.......nie karmi się pijaka i nie pierze jego obsranych
      gaci, bez obwiniania go za fizjologie, natomiast daje mu się
      do reki proszek do prania, miske z wodą i kartofle do wykopania
      w polu, żeby miał co sobie upiec w ognisku.

      ad2.......jak pijak lezy pijany na mrozie, nalezy go
      wciagnąć za nogi na klatke schodowa najbliższego budynku,
      potem nalezy go zawlec do piwnicy i tam pozostawić az
      wytrzeźwieje. potępienie jest zbędne, natomiast wskazane jest
      umyć sobie potem ręce.
      • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 18:39
        Wszystko się zgadza,ale wcześniej należy zabrać mu kosztowności-przecież mogą go
        okraść,w tej piwnicy.
        Gdyby na drugi dzień nie było go, w piwnicy proponuję znów umyć ręce i pójść do
        spowiedzi.
        • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 18:41
          a po co miałby ktokowliek łazić do tej piwnicy Pierzchnia?
          samarytanizm obejmuje opieke doraźną, ale nie paliatywna.
          • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 18:45
            "a po co miałby ktokowliek łazić do tej piwnicy Pierzchnia? "
            Po ogórki.
            • aaugustw Re: jak to jest 02.01.10, 18:48
              pierzchnia napisał:

              > "a po co miałby ktokowliek łazić do tej piwnicy Pierzchnia? "
              > Po ogórki.
              ___________________________________.
              Poco...!? - Ty jestes juz sam takim kwasnym
              ogorkiem, z ktorego nikt nie zrobi juz normalnego...!
              A...
        • aaugustw Re: jak to jest 02.01.10, 18:43
          pierzchnia napisał:
          > Wszystko się zgadza,ale wcześniej należy zabrać mu kosztowności-
          przecież mogą go okraść,w tej piwnicy.
          > Gdyby na drugi dzień nie było go, w piwnicy proponuję znów umyć
          ręce i pójść do spowiedzi.
          ____________________________________________.
          Jestes juz nawalony, czy dopiero klinujesz...!?
          A...
          Ps. Nie odpowiedziales na pytanie; czego szkoda...!?
          • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 18:46
            Gutek,
            jeszcze nie zdjąłeś se simlocka?
          • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 18:50
            August gamoniu.
            Pierzchnia to młody meżczyzna, w dodatku trzeźwy z odzysku.to
            i szkoda mu ,ze jakas userka forum nie ma 22 lat w
            uzyteczności pro publico ...itd.
            my jestesmy stare pryki.......i nas to już nie dotyczy.
            • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 19:02
              Jakie tam stare pryki,ale swoją drogą to szybko się wypstrykaliście.
              • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 19:05
                poczytaj mi mamo:
                Zmora zwana też marą (stąd powiedzenie sen mara, Bóg wiara) – w
                wierzeniach słowiańskich istota półdemoniczna, dusza człowieka
                żyjącego lub zmarłego, która nocą męczyła śpiących, wysysając z nich
                krew.

                Według ludowych podań zmorami zostawały dusze grzesznych niewiast,
                dusze ludzi skrzywdzonych, zmarłych bez spowiedzi, potępionych.
                Zmorami często bywały siódme córki danego małżeństwa lub osoby,
                którym przy chrzcie przekręcono imię, ale "zmorowatość" dotykać też
                mogła osoby mające zrośnięte nad oczyma brwi lub różnokolorowe oczy.
                Istnieją wierzenia (m. in. w centralnej Polsce), że zmorą zostaje po
                śmierci np. osoba, przy której na łożu śmierci (wg innych wariantów
                w czasie chrztu), ktoś odmawiając Pozdrowienie Anielskie,
                przejęzyczył się i powiedział Zmoraś Mario zamiast Zdrowaś Mario.

                Zmorę wyobrażano sobie jako wysoką kobietę o nienaturalnie długich
                nogach i przezroczystym ciele. Można ją było dostrzec przy świetle
                Księżyca, gdy jego promienie przechodziły przez ciało zmory. Podania
                przypisują jej zdolność do otwarcia każdego zamka. Umiała też
                zmieniać się w rozmaite zwierzęta: kota, kunę, żabę, mysz, a także w
                przedmioty martwe, jak słomka czy igła.

                Zmora żywi się krwią. Sadowi się na piersiach śpiącej osoby,
                przyciska piersi kolanami i powoduje uderzenie krwi do głowy. W ten
                sposób pozbawia powoli tchu swoją ofiarę. Spija krew wypływającą
                nosem lub też nacina zębami żyłkę na skroni lub szyi i wysysa.
                Ofiara zmory traci siły i energię, które później odzyskuje w
                naturalny sposób. Mocno wygłodzona zmora potrafiła jednak zabić
                swoją ofiarę.

                Syta zmora udaje się do stajni, gdzie wybiera konia, dosiada go na
                oklep i udaje się w szaleńczy galop, dbając, by zawsze być
                oświetloną promieniami księżyca. Długimi nogami opasuje rumaka,
                steruje nim, bijąc go w kark i po nozdrzach. Kiedy koń osłabnie,
                zawraca i zostawia wystraszone zwierzę na jego miejscu, w stajni.
                Niektóre zmory męczyły zwierzęta gospodarskie i sprowadzały na nie
                pomór.

                Człowiek dręczony przez zmorę jęczy, poci się i rzuca się na łóżku.
                Jeśli zatem Słowianin budził się rankiem z uczuciem, że coś go całą
                noc gniotło w piersiach, często obwiniał za to właśnie zmorę. Mit
                ten ma zapewne swoje źródło w zjawisku paraliżu sennego.

                Gdy osoba zaatakowana przez zmorę budziła się, ta natychmiast
                uciekała. By pomóc śpiącemu, którego dręczy zmora, należało zbliżyć
                się z butelką w prawej ręce, a lewą ręką zagarnąć od głowy śpiącego
                ku stopom, następnie zakryć ręką i zakorkować naczynie. Butelkę z
                pochwyconą zmorą należało utopić lub wrzucić w ogień. W wodzie długo
                słychać kwilenie podobne do kwilenia małego dziecka, w ogniu, gdy
                pęknie szkło słychać pisk oparzonej zmory, która wraz z dymem jako
                czarna pręga uchodzi kominem.

                Skuteczną metodą ochrony przed zmorą była zmiana pozycji snu.
                Należało położyć się w łóżku odwrotnie, z głową w nogach łoża, bądź
                nie na wznak. Dodatkowo można było spać ze skrzyżowanymi nogami.
                Sposobem na zabezpieczenie stajni przed zmorą było przybicie nad
                drzwiami lub na drzwiach zabitej sroki.

                to dotyczy głównie Ciebie Pierzchnia.........i Twojej
                przyszłości.
                ja sie juz wypstrykałem.......i mi nie szkoda ,ze jakaś laska
                nie ma lat 22. ja sie ciesze, gdy nie musze takiej spotykac.
                • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 19:12
                  A jednak to prawda...
                  • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 19:19
                    przeciez wiem ,ze prawda.
                    moja babcia , która urodziła sie przed pierwsza wojna swiatowa
                    w prusach wschodnich opowiadała mi ,że jednego z jej stryjów
                    pochowali z odrabana głową, którą połozyli mu w nogi, żeby
                    nie stał się po śmierci strzyga, lub innym wampirem. mam to
                    we krwi .
                    hej
                    • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 19:27
                      Nie zrozumiałeś-zdarza się...
                      Tutaj można znaleźć odpowiedź na wszelkie pytania:
                      www.youtube.com/watch?v=JA0mOhqIsY8&feature=related
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 02.01.10, 21:07
                        ale wy jestescie smieszni czasem w klepaniu za innymi i za sztampa a nie
                        wnikajac w istote.
                        ze August to rozumiem, ale Ty Wolfie szczyscisz sie, ze lubisz wychwytywac
                        lapsusy, a powtarzasz tepo za Deo pierdoly.
                        Deo od roku ma tylko jedna odpowiedz na moje wszelkie watki, o czym bym nie
                        pisal, wtraca, ze moje watki zawsze prowadza do tego, szukam usprawiedliwienia
                        dla picia. Oczywiscie ze tak jest! Wcale nie zaprzeczam, wrecz ochoczo
                        potwierdzam, ale nie dzieje sie tak z mojej inicjatywy. Ja zaczynam watek na
                        dowolny temat, nawet nie zwiazany z piciem, i wpada Deo i august i mowia- znowu
                        szukasz usprawiedliwienia dla picia- i temat sie zmienia na "szukam czy nie
                        usprawiedliwienia dla picia".

                        Tak wiec Deo mnie oskarza o cos, czego sam jest sprawca, a wolf mu klakierzy.

                        Druga rzecz, czym jest mityczne usprawiedliwienie dla picia?
                        To logiczna sprzecznosc i terapeutyczny banal.
                        To jak by powiedziec homoseksualiscie, ze szuka usprawiedliwienia dla swojego
                        homoseksualizmu. Jak mozna usprawiedliwiac cos, co istnieje?
                        Pije, wiec po co mi usprawiedliwienie dla picia?

                        Padnie odpowiedz, by pic dalej. Ale jak na logike moge usprawiedliwiac cos, co
                        dopiero moze zrobic i czego wlasciwie nie chcialbym zrobic?

                        Zlodziej, ktory planuje kradziez, moze szukac usprawiedliwienia z gory, ale
                        alkoholik, ktory pije choc wolalby nie pic? Co to usprawiedliwiac?

                        no i dlaczego nie zalozyl watku- co robie by nie pic.
                        glupota totalna, skoro pije jak moge zakladac watek co robie by nie pic.

                        chyba podrecznik co robic, by nie pic i nie odniesc sukcesu?

                        to moze golota andrzej napisze podrecznik co zrobilem zeby nie przegrywac
                        waznych walk?
                        Alkoholizm polega na tym, ze ktos pije i nie umie przestac.
                        • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 21:39
                          mnie nie uwłacza Beka, jesli powtórze za kims cos mądrego.
                          na tym polega nauka.....na powtarzaniu do uranbej smierci
                          czynnosci ,aż sie stana moja natura i osiagne w tym
                          mistrzostwo.
                          ale mniejsza o to........reguła temlpariuszy opracowan przes
                          Sw. Bernarda od cystersów mówiła miedzy innymi:
                          "wyciagając miecz, bacz nie kogo zamierzasz zabic, ale kogo
                          oszczędzisz"
                          i tym sie raczej kieruję.........Ciebie bym oszczedził Beka.
                          co czynie cały czas, ale Ty tego nie dostrzegasz.
                          a wiesz czemu?..........bo wolisz,gdy ktos sie z Toba cacka,
                          schlebia Twej niewątpliwej inteligencji i schlebia Twej
                          słabości, jaka jest alkoholizm.
                          a wiesz jaki z tego płynie wniosek?.......prosty jak
                          konstrukcja cepa.........pogrążasz siebie na cudza uciechę i
                          według cudzych chorych urojeń.
                          Twoja brocha........i Twoje zycie
                          bóg z Tobą Beka.bo tylko cud Ci może pomóc.
                          Ty sam nie nadajesz się do tego........za cienki jesteś
                          • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 21:58
                            wskaz Beka watki i tematy w których nie marudzisz i nie
                            użalasz się nad "psychologicznym aspektem
                            hipotetycznego"alkoholika..........czyli jakiego?
                            napisałeś coś o ksiązkach, które czytujesz?
                            muzyce jaką ostatnio słuchałeś?
                            dziewczynie, która zrobiła na Tobie wrażenie?
                            planach na wakacjezimowe, lub letnie?
                            awansie w pracy?
                            itdetc
                            nie.........
                            marudzisz, uzalaśz sie, szukasz dziury w całym i ulegasz
                            urokowi kilku osób, które Ci schlebiają, lub sie Tobą
                            cynicznie zabawiają.
                            taka jest ta forumowa prawda.......bo prawda realna nie ma
                            tutaj zastosowania
                            tak jak teoretyczne opracowanie programu 12 kroków na
                            potrzeby wykreowania własnej rzekomej trzeźwości.
                            zydzi mówią na to :humbuk
                        • mm-cc Re: jak to jest 02.01.10, 21:57
                          Piję ( trochę za często ), bo lubię, ale kontroluję bardzo
                          skrupulatnie to moje picie. Świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że
                          kiedy nie piję, to czuję się znacznie lepiej. I są takie okresy w
                          moim życiu, kiedy nie muszę pić. Szkoda, że nie przekraczają one
                          okresu dziesięciu dni.
                          Nigdy nie tracę kontroli. Zawsze gdy przedawkuję, to kładę się do
                          łóżka z poczuciem, że jutro mogę mieć trudności z poskładaniem
                          myśli. Nigdy mie zawalam spraw z powodu kaca. Wśród znajomych
                          uchodzę prawie za abstynentkę. Nigdy nie urwał mi się film.
                          Może powinnam przerzucić się na środki uspokajające?
                          Życie jest dla mnie trochę za trudne, chociaż niczego mi nie
                          brakuje:(
                          • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 22:26
                            znaczy MM-CC.ze lubisz stan upojenia.
                            a nie lubisz pic.....lubic pic, to może koneser wina,
                            znawca gatunków whyski, czeski amator piwa
                            pilznenskiego.......ale nie osoba , która szuka w alkoholu
                            ukojenia swoich stanów emocjonalnych........to już pierwszy
                            etap alkohlizmu.
                            potem bedzie tylko gorzej i alkohol nawet nie bedzie Ci
                            dawał ani chwili wytchnienia.
                            ja juz byłem w takim stanie. piłem ile wlezie, żeby zapomnieć,
                            a czacha mi po pijaku pracowała na 150 % mojej pamięci.
                            i kicha
                            • mm-cc Re: jak to jest 02.01.10, 22:48
                              Zdaje się, że nie jestem czeskim amatorem piwa, ale świetnie zdaję
                              sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Jedyne co trzyma mnie w ryzach, to
                              opinia moich przyjaciół. Chyba jakieś sześć osób mnie kocha. W tym
                              mąż i córka. Ale to i tak sporo:))
                              • darekwolf Re: jak to jest 03.01.10, 07:15
                                mm-cc napisała:

                                Chyba jakieś sześć osób mnie kocha. W tym
                                > mąż i córka. Ale to i tak sporo:))

                                to niestety nie chroni. jak nas tutaj jest kilka stałych
                                pierników pisujących non-stop tesame androny. tak nas ktos
                                kiedys kochał, albo i kocha nadal,a alkoholikami sie
                                stalismy.miłośc cudza w niczym nie pomaga osobie o
                                skłonnościach do nałogu. takiej osobie potrzebna jest miłość
                                własna i szacunek do samego siebie, plus tak zwane poczucie
                                własnej wartosci i kilka innych "wynalazków" wspólczesnej
                                psychologii, o których pisał już Szepskpir, a przed nim
                                Petrarca, lub inny Sofokles.
                                popijesz dłużej i więcej MM-CC .......to w końcu to pojmiesz.
                                nie zycze Ci w kazdym razie powodzenia w tej mierze.
                                raczej odwrotnie.
                        • pierzchnia Re: jak to jest 02.01.10, 22:04
                          Szukasz,Beka,zrozumienia u ludzi,którzy ze względu na własne psychopatie takim
                          prezentem Cię nie obdarują.
                          Odnoszę wrażenie,że Ty wciąż poszukujesz spełnienia,w nieodpowiednich
                          przestrzeniach-tam gdzie będziesz się wciąż zawodził.
                          Ta zależność emocjonalna musi mieć jakąś przyczynę,ale czy dogłębna analiza
                          rozwiązałaby problem?
                          Z kolei wspólnoty tworzone przez osobowościowych odmieńców pozostają,w kręgu
                          własnych urojeń i taki model ,co prawda utrzymuje się na powierzchni,ale nie
                          potrafi zmienić swego położenia.


                          • darekwolf Re: jak to jest 02.01.10, 22:21
                            jak moze znaleźć zrozumienie ktoś, kto nie rozumiem sam
                            siebie?
                            masz rozwiązanie tego rebusa Pierzchnia?
                            ja patrze na "twórczość" Beki dośc realnie. dostrzegam faceta,
                            który chce porozmawiać, szuka słuchaczy. ale widzisz Pierzchnia,
                            do rozmowy potrzebne jest ,aby dwie strony były skłonne
                            słuchac.
                            inaczej, zamiast rozmowy jest gaweda zachwyconego sobą trubadura.
                            i to jest własnie taki przypadek.........jeden gada, gada,
                            gada i nie ma najmniejszego zamiaru słuchać , tego co inni
                            mają do powiedzienia.
                            to taki samozachwyt........czyli upajanie się własnym słowem.
                            Tobie też to grozi...jesli nadal bedziesz stosował te
                            swoje "sztuczki"
                            nie jesteś bezstronny........choc usiłujesz za takiego uchodzić.
                            ale nie masz do tego talentu.
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 02.01.10, 23:18
                              Wolfie, z pewnoscia czasem mam opory przed sluchaniem pewnych osob, z racji
                              doswiadczen z nimi. Wiem, ze mam taki problem, o czym pisalem, ze mam potrzebe
                              akceptacji i lek przed odrzuceniem, z czym walcze jak z wiatrakami, a to sie
                              zawsze laczy z podswiadoma wrecz checia zdobycia akceptacji wrogich osob, ale te
                              polaczenie polega na tym, ze wewnetrznie jestem przekonany, ze te osoby mnie nie
                              akceptuja i nie zycza mi dobrze, pokrecone to wiem.

                              Tak wiec osoby, typu Deo czy August, ktore w moim przekonaniu gardza mna, z
                              jednej strony nie budza mego zaufania, wiec mam blokade na ich rady, zarazem mam
                              dziwna potrzebe tlumaczenie sie przed nimi.

                              To odnosnie sluchania.

                              Odnosnie zalenia sie, to ja wiem czy to zalenie, moze i tak, ale alkoholizm jest
                              tu tylko pobocznym watkiem, a ciagle jest wciagany w orbite.

                              Jezeli zostalem pokrecony emocjonalnie przez sposob wychowanie, to nie do tego
                              nic alkoholizm, ja plus wodka to ten pokancerowany i ja minus wodka to tez ten
                              pokancerowany. Wodka pozwala iluzyjnie uciec i ja z tej iluzyjnosci zdaje sobie
                              sprawe, ale ciezko mi znalezc inny srodek.

                              ja nie udaje kozaka, nie mowie, ze wspaniale mi sie pije, kontroluje je i nic mi
                              nie szkodzi, ja mowie, ze wiem, ze mi szkodzi ale nie umiem wyjsc drogi wyjscia.
                              Widac jestem jakims trudnym przypadkiem, ale metody sugerowane juz probowalem i
                              mi nie pomogly.

                              Metode Deo, czyli ponizanie i wpedzanie w poczucie gorszosci, trenowalem25 lat z
                              matka i 10 lat z jednym kolega, a takze ponad 30 sam ze soba. Nie pomaga. Wiec
                              jak mam sluchac Deo?

                              metody cudow i nawiedzen tez do mnie nie przemawiaja.

                              metody "wez sie w garsc badz twardy" tez kula w plot.

                              I tu sie chyba uzalam nad losem, to jakies poczucie bezradnosci.

                              Terapia o charakterze karno- opresyjnym nie dziala na mnie, mityngi- bylem w
                              zyciu na wiecej niz 90, choc nie w 90 dni, i z jednej strony podobaja mi sie
                              pewne wypowiedzi, ale slucham tego jak opowiesci z innej bajki, rzadko sie
                              identyfikuje.

                              Wiec ja po prostu chyba czekam, az samo sie zrobi. Czekam na jakis przelom chyba.

                              Co do osoba zabawiajacych sie mna czy jak sugerujesz, umiem myslec samodzielnie
                              i wbrew Twoim tezom nie posilkuje sie wszsytkim, co czytam.

                              Nie pisze o ksiazkach czy filmach, bo po co na tym forum? Jak chcesz, moge ci
                              napisac prywatnie.
                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 02.01.10, 23:21
                                Ale optymistycznie dodam jeszcze, ze cos probuje jednak robic. Przepracowuje
                                kontakty z rodzina, ograniczylem kontakty, nie tlumacze sie, wiec tez nie
                                slucham pouczen, zarazem chyba rodzice w koncu zrozumieli, ze jestem sam, bo tez
                                sie pchaja z radami. znajomosc z ponizajacym mnie kolega postanowilem teraz
                                zrewolucjonizowac. Niei bedzie jej, albo bedzie inna, obawiam sie, ze to
                                pierwsze, bo drugiego probowalem i nie wyszlo.

                                Zauwazylem, ze mam wyniesiona z domu nadmierna lojalnosc, w efekcie czego
                                utrzymuje toksyczne znajomosci, ale z tym tez sie powoli rozprawiam. Nie kazdy
                                musi byc moim przyjacielem i tyle.
                                • aaugustw Re: jak to jest 03.01.10, 15:27
                                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                  > Przepracowuje kontakty z rodzina, ograniczylem kontakty, nie
                                  tlumacze sie, wiec tez nie slucham pouczen, zarazem chyba rodzice w
                                  koncu zrozumieli, ze jestem sam, bo tez sie pchaja z radami.
                                  > ...mam wyniesiona z domu nadmierna lojalnosc, w efekcie czego
                                  > utrzymuje toksyczne znajomosci, ale z tym tez sie powoli
                                  rozprawiam. Nie kazdy musi byc moim przyjacielem i tyle.
                                  ____________________________________________________.
                                  Nie zwalaj swego pijanctwa na wychowanie i na innych,
                                  kiedy powinienes myslec juz o emeryturze...!
                                  A...
                                  • e4ska Re: jak to jest 03.01.10, 15:35
                                    :-))))))
                                    Tak, trzeba Addiemu pomyśleć nad pijacką rentą, co pozwoliłoby mu na aktywność w
                                    grupach trzeźwościowych.

                                    Ale na taką rentkę trza sobie zapracować. Nie ma, że boli. Coś wysiąść musi na
                                    piewwszym przystanku. Można sobie odmrozić nogę - żeby ucięli, można nabawić
                                    się idiotyzmu (łba nie urwą) i w ogóle można zawsze jakąś grupę inwalidzką
                                    załatwić w porozumieniu z siłami psychiatrycznymi.

                                    No to chlup w ten głupi dziób!!!
                            • pierzchnia Re: jak to jest 03.01.10, 13:38
                              Talent do bezstronności-to chyba jedna z tych zmór, które ostatnio z takim
                              namaszczeniem wyprodukowałeś.
                              Chciałoby się powiedzieć:
                              Nie wywołuj wilka z lasu,ale tym razem trzeba zaszeptać:
                              Nie wywołuj zmory ze snu.
                        • aaugustw Re: jak to jest 03.01.10, 15:22
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                          > ... ze August to rozumiem, ale Ty Wolfie szczyscisz sie, ze lubisz
                          wychwytywac lapsusy, a powtarzasz tepo za Deo pierdoly.
                          > Deo od roku ma tylko jedna odpowiedz na moje wszelkie watki, o
                          czym bym nie pisal, wtraca, ze moje watki zawsze prowadza do tego,
                          szukam usprawiedliwienia dla picia...
                          > Alkoholizm polega na tym, ze ktos pije i nie umie przestac.
                          ___________________________________________________.
                          O chorobie alkoholowej mozemy wtedy mowic, kiedy robimy
                          cos przeciwko tej chorobie i o to wlasnie chodzilo Deo... i A...
                          A...
            • aaugustw Re: jak to jest 02.01.10, 19:03
              darekwolf napisał:
              > ...Pierzchnia to młody meżczyzna, w dodatku trzeźwy z odzysku.to
              > i szkoda mu ,ze jakas userka forum nie ma 22 lat w
              > uzyteczności pro publico ...itd.
              > my jestesmy stare pryki.......i nas to już nie dotyczy
              ___________________________________.
              Czemu nie ma odwagi sam tego napisac...!?
              Co mu w tym przeszkadza...!?
              (wiesz doskonale co...!)
              A...
    • e4ska Re: jak to jest 02.01.10, 23:45
      Addi - kolejny niezły temat został zalepiony gilami...

      Od godziny 18 d0 22 - 34 posty. Zliczyłam. A przecie to jeszcze nic - są takie
      fora, gdzie osoba wlepiała gile po 50 sztuk za jednym posiedzeniem. Nic
      dziwnego, że pozbywają się gilowca - gdzie komu zależy na dobrym funkcjonowaniu
      fora. Znikają gile, wraca dobra atmosfera, ludzie albo sobie gadają, albo się
      kłócą - ale z sensem i ciekawe tematy poruszają przy okazji.

      Ty zaś nie myl, Addi, gilowania z postowaniem.

      Gdyby kto chciał poświęcić ci choc trochę uwagi, nie mógłby podlepić takiego gila:

      napisałeś coś o ksiązkach, które czytujesz?
      muzyce jaką ostatnio słuchałeś?
      dziewczynie, która zrobiła na Tobie wrażenie?
      planach na wakacjezimowe, lub letnie?
      awansie w pracy?


      Przecie to są twoje stałe tematy - i jak dla mnie - interesujące. Nie zawsze
      mogę odezwać się, bo mi nieraz brakuje czasu... ale zastanawiam się, szukam
      jakiegoś wytłumaczenia.

      Myślę... różne rzeczy przychodzą mi do głowy. Zwłaszcza te historie o sławnych
      ludziach, o ich podejściu do nałogu, o walkach i porażkach. Inspirujesz mnie...
      Jesteś bardzo ciekawym człowiekiem, Addi. Z tego względu jestem ci bardzo
      wdzięczna.

      Zapytam.
      Jak ty sam jesteś skłonny wyjaśnić fakt - bo to jest fakt: Dlaczego zadajesz
      się z ludźmi, ktorzy wyraźnie, bez najmniejszego wahania, bez maski - dokuczają
      ci, poniżaja, pomiatają, oczerniają, ciagną w dół???????????


      No, na forum to jeszcze rozumiem, bo to przecie dobra zabawa, ale:

      kto kiedys jeszcze, gdy pilem przed terapia,
      > zawsze mnie krytykowal i obwinial, [...]
      > te rozmowy wygladaly jakos tak- staczasz sie, nikt cie nie lubi, jestes
      > menelem, wstyd przynosisz, jestes nieodpowiedzialny itp.


      Takich ludzi należy unikać. Po prostu z tego względu, że są nienormalni. Po to
      istnieją szpitale psychiatryczne, żeby tam się leczyli ze swoich przypadłości. I
      nie jest wcale tak, że jak sobie nagadają na twój temat, to jest im, chorym,
      lżej. A skąd! Jeszcze bardziej się nakręcają, stają się natrętni, agresywni,
      niebezpieczni!

      Nawet gdyby to była twoja matka, Addi... Gdyby cię kochała prawdziwie, umiałaby
      być dla ciebie dobra, wspomagająca, cieszyłaby sie dzieckiem takim, jakie ono jest.

      Ale - otrzymawszy niedobry posag - co się dalej dzieje, Addi?

      Będziesz tolerował wokół siebie ludzi, którzy cię nie cierpią, nie lubią,
      którzy chcą ci dokuczyć - tak z głupoty, jak dresiarz wybija szybę w oknie albo
      podpala samochód.

      Nie zainteresujesz się dziewczyną miłą, rozumną, dobrą... tylko taką, która cię
      wyśmieje, zlekceważy... Bo nauczyłeś się, że ten, kto ci dokopuje, ten się o
      ciebie troszczy. A skoro się troszczy - znaczy: KOCHA.

      Pijesz - bo przecie kim ty jesteś, żeby nie byc pośmiewiskiem, pijanicą, takim
      nic... Nawet starać ci sie za bardzo nie chce. Szkoda twojego zachodu dla
      takiego Addiego ;-)

      Jak i tu, na forum, poważnie bierzesz słowa pijaka, który - jak go Jerzy
      rozpoznał - leczył się już w 1987 roku! I taki menel to jest dla ciebie...
      autorytet?

      Przestrzeń wokół nas jest ograniczona. Jeśli tę przestrzeń zagilują ci ludzie
      bezwartościowi, złośliwi i prymitywni - wtedy zatrzaśniesz bramę przed osobami
      życzliwymi i normalnymi. Bo ja bym nie chciała obcować z prymitywami, choćby
      moja przyjaciółka akurat miała do takich ludzi skłonności.

      Tak i ty - zastanów się, Addi, i spróbuj odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie.
      :-)
      • e4ska Re: jak to jest 02.01.10, 23:55
        Hm...
        To się nazywa intuicja.

        Akurat, kiedy pisałam swój tekst, ty napisałeś coś, co tylko potwierdza moje
        dywagacje.

        I co chcesz zrobić - naprawdę?
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 03.01.10, 00:22
          Wiesz, insipurja mnie rozni znani ludzie walczacy z nalogami. W rozny sposob, z
          AA, samodzielnie, w terapii. Z tym, ze, w odroznieniu do Augusta czy innych, ja
          sledze ich losy w calosci. To sa czesto wieloletnie zmagania, na koncu jest albo
          sukces albo nie, a czasami porazka jest naprawde dziwna- jak wokalista pewnej
          znajej amerykanskiej kapeli rockowej, legenda trzezwosci, zreszta piewca AA,
          ktory po 24 zdaje sie latach w ostatnim czasie powrocil do trybu nalogu.
          Mnie trzymaja przy zyciu takie wlasnie histore, pelne zyciowe. To na pewno
          tragedia tego wokalisty, mam nadzieje, ze sobie poradzi, bo jest genialny, wiec
          nie chodzi mi o to, ze on "zapil" i daje mi alibi ze ja tez zapilem, odwrotnie,
          ludzie, ktorzy padaja i podnosza sie z kolan sa dla mnie z krwi i kosci i tacy
          mnie inspiruja.

          Dla ludzi pokroju Augusta czy Jarasa, zwiazanych z AA, ktos kto ma nawrot znika.
          Jak u Orwella wrecz- przestaje istniec, znika kontakt, wymazana historia, wiedza
          o nim sprowadza sie do tego, ze staje sie tylko "przypadkiem", ktory okazal sie
          wiarolomny, wypadl z orbity.

          I jesli ja jestem takim "wypadlym z orbity" w jaki sposob moga mnie inspirowac
          ludzie, ktorzy mnie wymazuja? Ktorzy jak Deo, wroza mi smierc, ktorzy wrecz mi
          jej zycza chyba, czasem mam takie wrazenie?

          Byc moze za 5 lat bede w grobie, byc moze bede czlowiekiem sukcesu. Natomiast
          masz racje, ze otaczanie sie ludzmi, ktorzy z jakichs powodow ciagle wpedzaja
          mnie w poczucie winy i gorszosci jest dla mnie wrogiem.

          Jak pisalem i jak Ty dostrzeglas, otaczanie sie takimi ludzmi to mechanizm
          wyniesiony z domu- moj przyjaciel to ten, co sie na mnie wyzywa. I chociaz ja
          sie przeciw temu buntuje, tlumacze, wyjasniam, to ciagle przy nim tkwie.

          To jest chore, wiem, i powiem szczerze, ostatnie swieta staly sie przelomem w
          tej materii. Zdecydowalem, ze nie bede kontynuowal znajomosci z ludzmi, ktorzy
          mnie wpedzaja w poczucie gorszosci zarazem wmawiajac mi, ze to niby dla mojego
          dobra.

          Wiesz, moja matka jakos to po latach pojela i zachowuje sie od jakiegos czasu
          inaczej. Natomiast slady dawnych relacji to zadanie do wykorzenienia.

          Z tej refleksji wlasnie wzial sie caly watek- czy ktos, kto mnie poniza i wpedza
          w poczucie winy, moze mi "pomoc" nie pic? Otoz- nie.

          WIesz, powiem Ci, ze mam przed soba w tym tygodniu pierwsza od miesiecy mam
          nadzieje udana randke. Ostatnio bylo tak, ze jak ktos mi sie spodobal, to
          zajety, albo odwrotnie, jak ktos niezajety to nie moj typ. Tutaj pojawia sie
          pewna perspektywa, nie chce zapeszac, dziewczyna mnie lubi, widzielismy sie raz,
          przy zapoznaniu, chce sie ze mna spotkac i to tez jakis przelom, bo nie latam za
          taka co mnie nie chce i nie odrzucam takiej co mnie chce. Oczywiscie nie buduje
          malzenskich planow, traktuje na luzie, ale to jakis znak.

          Rozmawialem tez z paroma znajomymi o moich problemach i zauwazylem, ze wielu z
          nich jest faktycznie przyjaciolmi, ktorzy nie wyzywaja sie na mnie gdy przyznam
          sie do bledu czy glupoty, nie wiedzialem nawet, ile wokol mnie takich osob.

          Przez lata nie docenialem takich osob, uwazalem, ze to nie sa moi przyjaciele,
          bo skoro mnie nie krytykuja i nie ponizaja, to pewnie jestem im wlasciwie
          obojetny. Taka patologiczna ocena rzeczywistosci, ze jak ktos prawi moraly i
          pokazuje, jaki jestem cienki, to sie troszczy, bo niby chce zebym sie zmienil na
          lepsze.

          A jak nie dostrzegalem ludzi, ktorzy mnie akceptowali takiego jakim jestem, bo
          uznawalem to za obojetnosc.

          Kiedys tu pisalem, ze inspiruja mnie ludzie o mentalnosci z polnocy Anglii, jak
          goscie z Oasis. Ktorzy potrafia powiedziec- spier... gdy trzeba, nawet swojej
          siostrze mowilem o tym, ze tak czasem trzeba, bo ona tez ma problem z nadmierna
          lojalnoscia- ze czasem trze powiedziec spier...
          Ale tylko tak gadalem, a nie rozumialem, a ostatnio chyba zaczynam to rozumiec.
          • e4ska Re: jak to jest 03.01.10, 00:51
            Wiesz co, Addi? To może być przyczyną twojej "fobii społecznej".

            Dlaczego?

            No wyobrażam sobie siebie w twojej sytuacji, tzn. że lgnę do prześladowców.
            Brrrr.... straszny świat! Musisz być bardzo silnym człowiekiem, skoro umiesz to
            wszystko znosić.

            Ze znajomości z nową dziewczyną - cieszę się. Myślę, że przystojny facet
            powinien mieć ładną dziewczynę, ale to wcale nie jest reguła. Za dużo sobie od
            razu nie planuj. Może by tak zastosować twórczo aowską ideę: dziś nie piję -
            przerobić na "dzisiaj kocham"... a co jutro będzie? Masz czas.

            W ogóle, Addi, dziewczyn niczego sobie jest od groma. Gdybym ja była na twoim
            miejscu, bankrutowałabym przez gumy. Ponad rozkosze pijackie stawiam rozkosze
            miłości. To są dopiero odloty, hej ;-)

            Mnie tam jest dobrze, Addi, bo pozostaję poza nawiasem pijackiego świata i
            obserwuję sobie, co się w nim wyrabia. Oczywiście, mam swoje sympatie i
            antypatie. Chciałabym wiele zmienić na naszą, pijaków, korzyść.

            Mimo że nigdy na mityngu nie byłam i do AA się nie garnę, cenię Augusta. Nie
            jako forumowego pisarza, ale jako człowieka. Jest rzadko spotykanym "człowiekiem
            pełnej harmonii". Pewnie, że nie dla mnie Augustowa harmonia - ja mam swoją,
            która też mi ładnie współgra z resztą rzeczy świata tego.

            Z Deo wykłócam się w ramach marnotrawienia grosza publicznego na czary mary
            terapeutyczne, ale ma on dużo racji w wielu sprawach (w twojej nie) i też go
            bardzo poważam, mało - jest to jeden z nielicznych facetów na forach
            alkoholowych, który ma pełne prawo nosić spodnie.

            Ty zaś, Addi, pasujesz do takiej koszulki nocnej, jaką zakładają archaniołowie -
            biała, z dekoltem, marszczona lekko od ramion, przepasana błękitną szarfą. Ale
            jest to niezmiernie urocze :-)))

            No to spadam wreszcie - dobrej nocy i niech cię nie gryzą smutki... miłych snów.
            ;-)
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 03.01.10, 01:31
              no to jak plotki to plotki.
              Ja o Auguscie wielokrotnie wyrazalem sie w iscie poztywny sposob, bowiem uznalem
              go za wariata, ktory ubarwia glebe. Dla mnie warat to komplement, z tym ze slow
              wariata nie moge traktowac inaczej jak slowa wariata:)
              Jesli chodzi o Deo, to jest to dla mnie postac dziwna. Jakos czasem przeblyskuje
              z niego jakas ukryta troska o ludzi, ale szczerze to przypomina mi jednego
              mojego kolege, ktory jest mocno poblokowany emocjonalnie i nie potrafi mowiac
              normalnie, tylko zawsze musi chowac sie za tarcza twardego faceta. Nie mnie
              oceniac, co nim powoduje, kotow darlem tu z nim mnostwo, zreszta chyba z kazdym.
              Sam fakt, ze sie odzywa, chyba swiadczy, ze jakos mu zalezy na mnie i innych,
              jednak chyba nie rozumie, ze ja potrzenuje innego rodzaju traktowania.

              Ogolnie jednak, co mi mowilo pare osob wiele razy, za bardzo sie zawsze
              przejmuje opiniami innych, i to jest sedno problemu. Tak czy owak, sam sie sobie
              czasem dziwie, spelnilem swoje dawne marzenia, mam to co chcialem, nigdy nie
              myslalem, ze bede mial domowe studio, ze bede mial idealne warunki do nagrywania
              na zawodowym poziomie muzyki ( fakt, ze duzo w tym tez zaslugi postepu techniki,
              dzisiaj moglem sobie to zestawic za 10 tysiecy pln, a kiedys pewnie byloby to 10
              razy tyle, jednak tak czy owak, jest to postep.
              Jesli chodzi o dziewczyne, to nie napalam sie na nic, wlasciwie to taka szybka
              znajomosc zawarta w sylwestrowa noc, spodobala mi sie jak bylem w klubie wiec
              podszedlem i spojrzalem na nia, a reszta inicjatywy to juz jej sprawka,
              zapoznala mnie, zaciagnela na bok, gdzie moglismy porozmawiac, jak nigdy to ja
              bylem swiadom co sie dzieje (nie calkiem trzezwy ale tylko lekko pod wplywem)
              wiec obawialem sie, ze moze jak rano wytrzezwieje to tez jej wywietrzeje
              zaciekawienie moja osoba, okazalo sie inaczej. Zaraz pewnie sie odezwa glosy, ze
              alkoholik znalazl se alkoholiczke, ale przeciez to byl sylwester, to ze
              dziewczyna byla pijana nie znaczy, ze jest szmata, niewazne, to juz zbyt
              osobisty i prywatny grunt, wiec koncze.

              Nie pisalem o tym wczesniej, ale rozsmieszylo mnie w tym kontekscie pierdzielnie
              niejakiego Ity, ktory pomylil czasy i wyproznil sie tutaj spekulujac, ze oto ja
              za 5 polnoc z przekrwionymi oczami i z wodka w kieszeni najpierw pisalem na
              forum a potem jezdzilem pustymi autobusami, tymczasem bylo zupelnie odwrotnie,
              noc byla wlasciwie trzezwa i skonczyla sie tak a nie inaczej:)
              • darekwolf Re: jak to jest 03.01.10, 07:10
                stałe tematy Beki:
                co napisal jaras i co napisal august. z czego drwil deo, co
                nie pasi wolfowi, czy autobus byl pusty , czy pelny. czy
                flaszka , czy bez niej.
                i tak dalej i tak dalej
                do tego Eskowe zachwyty nad rajem utraconym, plus wyliczanka
                co kto ile napisal i gdzi co napisali na innych forach, lub
                w jakiej ilosci.
                a wszystko koło połnocy.
                i jak tu traktowac BeSke bez usmiechu?
                ino raz jest to usmiech radosci raz politowania.
                salut ciapciaki
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 03.01.10, 09:58
                  A Twoj Wolfie staly temat, ze beka ma stale tematy.
                  zamiast krytykowac kto co wymysli, wymysl cos sam. zaproponuje temat, watek.
                  szyderca z lozy latwiej niz tworcy na scenie.
                • e4ska Re: jak to jest 03.01.10, 12:26
                  stałe tematy Beki:[...]
                  co nie pasi wolfowi,


                  Nie zauważyłam, żeby Addi był tobą zainteresowany - po prostu próbował nawiązać
                  rozmowę. A to jest niewykonalne. Ty nie umiesz rozmawiać. Wstawiasz gil za gilem
                  - o byle czym, bez sensu. Gdzie tobie do Addiego. Nawet o tym nie marz ani się
                  nie maż.

                  Eskowe zachwyty nad rajem utraconym, plus wyliczanka
                  > co kto ile napisal
                  i gdzi co napisali na innych forach, lub
                  > w jakiej ilosci.

                  Zagilowałeś kilka tematów w ciągu paru godzin, z tym wątkiem się nie udało, bo i
                  tak porozmawialiśmy sobie z Addim. Dla mnie - wielka przyjemność w forumowej
                  rozmowie.

                  wszystko koło połnocy.

                  No jak to, nie wiesz? Uwaliliśmy się wniebogłosy i majaczyliśmy w ciemnościach,
                  klawiatury nam mgłą zachodziły, monitor wykonywał tańce św. Wita, a nasze
                  żonydzieci lały łzy gorzkie rzęsiste. Teraz to już odwyk zamknięty nam pozostał
                  i rozmowy z psychiatrami, jeszcze tylko Deo nas odtruje i spokomax.

                  :-0

                  Addi... Zanim kto napisze w związku z zapoznaniem "pijaka z pijaczką",
                  przypomnę, że w normalnym świecie (jeśli założymy, że jest coś takiego, jak
                  "normalny świat") alkohol pomaga ludziom nawiązać stałe znajomości. Od tego on
                  jest. To tylko uzależnieni nie wiedzą, do czego alkohol służy.

                  Sto lat temu, na imprezie w akademiku, kiedy moja koleżanka urządziła huczne
                  imieniny, poznałam swojego męża. Miałam już wówczas narzeczonego, nosiłam
                  zaręczynowy pierścionek, który mój ukochany przywiózł z południowej wycieczki
                  Almaturu (takie studenckie biuro podróży było - za komuny jak miałeś paszport -
                  o matko!), i gdyby nie ten alkohol w ilościach mizernych, czyli kulturalnych,
                  nie zainteresowałabym się pewnym przystojnym nieznajomym. No i w efekcie
                  rozpoczęła się najbardziej niesamowita miłość mego życia, jak na razie
                  zakończona dożywociem.

                  Wcześniejszy narzeczony też zresztą był zapoznany w trakcie juwenaliowych skoków
                  prześmiesznych - bo moje pokolenie umiało się wspaniale bawić. Nie to, co teraz.
                  Jedno wino starczało na dziesięć osób i każdy uważał, że jest dostatecznie
                  pijany ;-) O piwo było strasznie trudno. I dobrze, bo piwo śmierdzi, a wino
                  pachnie.

                  Tak więc trzymam kciuki za twoje miłe spotkanie i uważam, że nic tak nie ożywia
                  forum, jak ślub.

                  Zdrufki ;-)
              • aaugustw Re: jak to jest 03.01.10, 15:36
                > Ja o Auguscie wielokrotnie wyrazalem sie w iscie poztywny sposob,
                bowiem uznalem go za wariata, ktory ubarwia glebe. Dla mnie warat to
                komplement, z tym ze slow wariata nie moge traktowac inaczej jak
                slowa wariata:)
                ____________________________________.
                Kiedy bedzie mozna o tobie tak napisac - beka...!?
                Kiedy ty zaczniesz trzezwiec i dawac przyklad innym...!?
                Chyba, ze nalezysz to tych, ktorzy nie wracaja do zdrowia,
                bo nie moga lub nie chca poddac sie temu prostemu Programowi AA...
                Albo twoje cierpienia wynikaja z zaburzen umyslowych, wtedy
                nie mozna takich nazwac wariatami lecz debilami...!
                (ale to nie musi ciebie dotyczyc - beka...!) :-(
                A... ;-)
    • obajednacy Re: jak to jest 03.01.10, 14:36

      Uzyskałeś odpowiedz na nurtujące Cię pytania które miałeś przy zakładaniu tego
      tematu?


      .............
      Nie pochwali mnie mama, pochwalę się sama:)
    • konto.goscia Re: jak to jest 04.01.10, 21:18
      > jakos mam przeczucie, ze na tym forum duzo osob poprze tego kogos a nie mnie w
      > tej kwestii, ale moze mi pokaza, jak polega w praktyce ten nakaz nie
      > obwiniania i nie potepiania?

      ale czy tego kolesia obowiązuje ta zasada o której piszesz na wstępie ("mówią że
      ....")? bo może on sam o tym nie słyszał?

      > czym rozni sie obwinianie od twardej milosci?
      > czym rozni sie potepianie od wyrazenia troski?

      moim zdaniem różnica jest taka czy gość cię wkręca w
      swoją sztukę
      dramatyczną

      czyli czy nieszczerze próbuje być oskarżycielem lub wybawcą, aby chwilowo poczuć
      się lepiej i nie konfrontować się z własnymi problemami, czy też zrobił to
      autentycznie i szczerze - ale chyba nie.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 04.01.10, 22:14

        Czy uzyskalem odpowiedz?
        Czy on to robil szczerze?
        Tak i nie.

        Nigdy nie wymagalem, aby kiedy sie napilem ktos mnie nianczyl, nikt tez tego nie
        robil. W ogole abstrakcyjna jest dla mnie idea, gdzie bym pszyszedl pijany a
        ktos mi pral zarzygana koszule czy mnie rozbieral czy sciagal z chodnika.
        Chociaz oczywiscie w bardziej "miekki" sposob zdarzalo sie, ze ktos zalatwial
        konsekwencje mojego picia. Gdy np kiedys bylem pijany i okradli mnie, ktos mi
        pozyczyl pieniadze- choc w ramach Twardej milosci nie powinien.

        Natomiast co do "pomocniczosci" goscia- sprawa jest zawila. On twierdzi, ze
        prawiac mi moraly chcial mi pomoc. Uswiadomic moje zle zachowanie, namawiac do
        zmiany. Wiec na poziomie zewnetrznym intencje mial dobre.
        Natomiast sposob- obwinial mnie, wyolbrzymial, porownywal do meneli- cos jak
        Deo, tyle ze jeszcze z dodatkiem tego, ze deo prorokuje ze bede w smietniku a
        tamten mi wmawial, ze juz jestem.
        Co do szczerosci faktycznych jego intencji zastanawia mnie fakt, ze po terapii
        powiedzial mi kiedys cos tam, ze dobrze ze mi tam kazal isc bo tak to by bylo
        zle, tak jakby chcial podkreslic swoja zasluge.
        Inna rzecz, ze potem maltretowal mnie pytaniami, czy jestem alkoholikiem- skoro
        bylem na terapii!- i czy na pewno nie bede pil do konca zycia, ze to przesrane
        nie pic, pil przy mnie alkohol, negatywnie wyrazal sie o alkoholikach jako
        grupie ludzi, i to publicznie.
        Taki przyklad.
        Wyszedlem z terapii, 2 miesiace, on mnie odwiedzil w moim miescie jak pisalem i
        wzial na tournee po knajpach.
        Towarzystwo bylo wieksze, jakies 8 osob, ja przy soku oni piwo, w pewnym
        momencie moj kolega, ten ktory zwalczal moje picie, ten ktory naklanial mnie do
        terapii, otoz wstaje przy stole mowiac "zart"- stanal ze szklanka piwa w reku
        mowiac " hah tak wiec nazywam sie zenon, jestem alkoholikiem" i chlup lyk piwa.
        Gdy mu to kiedys wygarnalem uznal, ze to byl tylko zart. Siedzi z nim kolega
        swiezo po terapii, i to kolega przez niego namawiany, a on takie "zarty"- nie
        wiere, ze to brak wyczucia, wydaje mi sie, ze on sie nade mna jakos znecal.
        Ten sam dzien wczesniej, inna knajpa, dyskusja o znajomej, ktora ma 20 lat
        starszego meza. Niepijacego alkoholika.
        Moj "przyjaciel" komentuje to tak " co ona w nim widzi, przeciez to alkoholik",
        podkreslam- niepijacy i on o tym wiedzial!
        Znowu brak wyczucia?
        Tak wiec po tych wyczynach zwatpilem w jego dobre checi, tym bardziej, ze
        alkoholizm to byl tylko jeden z obszarow jego "aktywnosci", to byla cala calosc,
        potrafil wiele lat w towarzystwie gdy ja powiedzialem dowcip komentowac to w
        stylu " ale smieszne hahaha" albo kiwac glowa na nie.
        • konto.goscia Re: jak to jest 04.01.10, 22:25
          moim zdaniem koleś ukrywa coś sam nie wie co przed samym sobą i takimi
          zagraniami odgania ten swój niepokój.
          inna sprawa to jaki ty jesteś wierny, ja bym po max 2 wybrykach, rozmowie i
          braku poprawy unikał tego kolesia jak ognia, mniej byś miał tematów pt.
          umniejszający znajomi (jest taka książka Jaya Cartera "Wredni ludzie" widziałem
          nawet gdzieś na sieci, to jest właśnie o takich typach.)
          • deoand Re: jak to jest 04.01.10, 23:25
            Beka - przyjaciół ma się takich na jakich się zasługuje i choc akurat nie
            popieram postępowania przez ciebie przedstawionego tego gościa to jednak w
            sprawie podstawowej jesteśmy z nim prawie zgodni cytuję :

            Deo, tyle ze jeszcze z dodatkiem tego, ze deo prorokuje ze bede w smietniku a
            tamten mi wmawial, ze juz jestem.

            Natomiast ja ci beka daję zawsze jakąs deske ratunku więc i tym razem ...

            Wracaj do kraju bo tylko w Polsce kobiety śą szczęśliwe gdy maja męża alkoholika
            ... vide temat cyt:
            jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.......

            Pamietaj beka , że to sie zdarzyć może tylko w Polsce a na pewno nie w Anglii
            wiec wracaj szybko - twoja ostatnia szansa na bycie kochanym i spokojne picie w
            glorii i chwale .

            pzdr deoand
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 04.01.10, 23:43
              Mylisz sie Deo kompletnie.
              Anglia od dluzszego czasu zmaga sie z moda na tzw binge drinking.Otoz tutaj byc
              nawalonym jak stodola to juz nie tylko nie jest wybryk, to powod do dumy.
              Anglicy chwala sie tym, ze sie upili, a jesli nie pamieta sie imprezy, to znaczy
              ze sie udala.
              Tutaj nie masz szans u kobiety, jesli w sobotni wieczor siedzisz przy ksiazce-
              bo powinienes byc pijany w miescie.

              Oczywiscie nieco koloryzuje, nie dotyczy to wszystkich, ale faktem jest, ze
              przyzwolenie jest calkowite. Wiem to nawet z wlasnego doswiadczenia. Jakis czas
              temu bylem na imprezie z ludzmi z pracy. Nawalilem sie konkretnie, nic zlego nie
              robilem bo nigdy nie mialem sklonnosci do chamstwa czy agresji po pijanemu, mimo
              to myslalem na drugi dzien, ze utracilem reputacje. Nic z tego, od tej pory
              zostalem super rownym gosciem, ja pelen wstydu a ludzie w pracy wrecz zachwycali
              sie mna.

              To nie znaczy, ze to mi sie podoba, bo ja wiem, ze nie powinienem pic i chce
              przestac, tylko jakos nie umiem. A moze za malo sie staram, na jedno wychodzi.

              Ale masz racje, przyjacio, ma sie takich, jakich sie wybiera. Mialem karzaca
              krytykujaca matke i chyba podswiadomie wybralem na glownego "przyjaciela"
              goscia, ktory wali mi po sumieniu w ten sam sposob.

              Pozwalalem na to latami, ale teraz zakonczylem te znajomosc. Ulzylo mi, mimo
              wyrzutow sumienia, ze zdradzam przyjaciela. Nie, to on mnie zdradzal przez lata.

              Mysle, ze bez niego w otoczeniu bedzie mi paradoksalnie latwiej rzucic picie.
              Mam zreszta randke na planie, pierwsza od dlugiego czasu, wiec jak sie cos uda
              to moze mnie to wyhamuje.

              Bowiem ja pije glownie dlatego, ze nie mam baby i ze sie czuje gorszy. Matka sie
              uspokoila, kolega, ktory dbal, bym czul sie gorszy wyparowal, baba moze bedzie-
              nie bedzie powodow, wiec wtedy juz i sam siebie nie oszukam.

              pzdr
              • e4ska Re: jak to jest 04.01.10, 23:58
                To - co napisałeś, Addi...

                To są pasy. U Deodanda.

                Oczywiscie nieco koloryzu
                je, nie dotyczy to wszystkich, ale faktem jest, ze
                > przyzwolenie jest calkowite. Wiem to nawet z wlasnego doswiadczenia. Jakis czas
                > temu bylem na imprezie z ludzmi z pracy. Nawalilem sie konkretnie, nic zlego ni
                > e
                > robilem bo nigdy nie mialem sklonnosci do chamstwa czy agresji po pijanemu, mim
                > o
                > to myslalem na drugi dzien, ze utracilem reputacje.


                Fajnie byłoby, abyś wysłuchał historii z rynsztoka. Opamiętał się.
                ONe tylko czekają na twoje pieniądze. I na sto procent zaniesiesz im w zębach.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak to jest 05.01.10, 00:09
                  ale kto czeka na moje pieniadze?

                  napisalem to, by powiedziec Deo, ze nie wie co sie dzieje w Anglii i tyle.

                  historii z rynsztoka slyszalem w zyciu jakies tysiac pewnie. do rynsztoka nigdy
                  nie trafie, to wiem na 100% juz dzisiaj, a to dlatego, ze rynsztok nawet na rzut
                  beretem to bedzie dla mnie kula w leb.
                  ale licze na to, ze nie bedzie.
                  • konto.goscia Re: jak to jest 05.01.10, 08:11
                    dzisiaj przeczytałem cały wątek (przez te osobiste wycieczki trudno
                    trochę) i widzę że wątek toksycznej matki i przyjaciela był już
                    wcześniej rozwałkowany. no i spostrzeżenia prawie wszystkich
                    poważnych uczestników na temat tego kolesia się pokrywają

                    wypowiedzi deoand są może i krytyczne ale w taki dość pozytywny
                    sposób (raczej nie mają charakteru jaki można przypisać
                    twojemu "przyjacielowi"). także warto je przynajmniej przejrzeć

                    a najlepszą empatię i intuicję wg mnie ma e4ska :)
            • e4ska Re: jak to jest 04.01.10, 23:48
              Deo... przyjaciół ma się takich na jakich się zasługuje

              Ty w ogóle masz przyjaciół? A jeśli, to uważasz, że młody zagubiony chłopak, źle
              studiujący, z matką histeryczką i ojcem safandułą, miał szansę ominąć świat
              alkoholiczny?

              Gdyby nie wlazł na to forum... może, kto wie?

              Co powinniśmy napisać - tak od serca - Addiemu?

              Ja mu zawsze pisuję, że szkoda go na taki tryb życia, jaki wybrał. Będzie
              marnotrawił się na głupie piwa, chociaz natura skazała go na coś lepszego.

              No ale... niech tam płaci forsonowiczom.
              Co się mają takie fajne ośrodki marnować? Cała nadzieja w Addich
              • deoand Re: jak to jest 05.01.10, 00:13
                Addi

                Mylisz sie Deo kompletnie.
                Anglia od dluzszego czasu zmaga sie z moda na tzw binge drinking.

                Sorry .. Ty tu jesteś ekspertem jeśli chodzi o Anglie - zaskoczyłes mnie
                zupełnie ale dobrze wiedzieć !!!

                Eska - każdy ma ciężkie dzieciństwo nawet Agassi po latach płacze jak to mu
                wyrodny ojciec kazał trenowac tego tenisa i trenowac i jak mu było źle ...
                zapomina tylko , że inaczej w życiu nie byłby na świeczniku a miliony dolarów
                mógłby sobie ogladac na filmach gangsterskich .

                ale mimo ciężkiego dzieciństwa nie każdy zostaje alkoholikiem

                Beka od gadania ma się wziąc do czynu a nie gadać w kólko dlaczego to nie może
                przestać pić ...

                Od serca to ja moge pisac żonie a jeszcze lepiej kochance a nie bece

                Prawdą jest , że musiałby beka znaleźć taka kobiete , która powie mu koniec
                picia i na której by mu zależało i słuchałby się jak pies ..
                Na troche by to wystarczyło ale gdzie taką znajdzie w Anglii ale może - daj mu
                Panie Boże !!!

                pzdr deoand


                • deoand Re: jak to jest 09.01.10, 11:34
                  Addi

                  coś tak przycichł - weny twórczej co zabrakło czy mróz zamroził a śnieg
                  przysypał ...

                  Podrzuć no jaki temat bo nudno sie zrobiło i bywalcy nie maja sie o co
                  spierać- oczywiście twórczo jak zawsze !!!
                • pierzchnia Re: jak to jest 09.01.10, 12:08
                  Beka jest po prostu wybredny.
                  • aaugustw Re: jak to jest 09.01.10, 12:11
                    pierzchnia napisał:
                    > Beka jest po prostu wybredny.
                    ______________________________.
                    Powiedzial wyzlomowany...!
                    A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka