beka.smiechu-w.sali.obok
31.12.09, 23:51
mowi sie, a wlasciwie uczy wspoluzaleznionych, ze wobec pijacego alkoholika
nie powinno sie stosowac pouczania, obwiniania, krytykowania.
mialem ostatnio rozmowe z kims, kto kiedys jeszcze, gdy pilem przed terapia,
zawsze mnie krytykowal i obwinial, on uznal, ze robil to z troski, natomiast
ja tego tak nie odbieralem. nie uwazam, ze powinienem wtedy byc nianczony, ale
te rozmowy wygladaly jakos tak- staczasz sie, nikt cie nie lubi, jestes
menelem, wstyd przynosisz, jestes nieodpowiedzialny itp.
dzialo sie to jeszcze gdy pilem relatywnie rzadko, chociaz przyznaje sie,
pilem dla efektu, upijalem sie.
nie widziale, wtedy zadnego problemu, przyznaje to, wrecz ubostwialem picie,
inni ludzie mi nic nie mowili, natomiast nad glowa mialem tego kogos, kto mnie
prowadzal na rozmowy i wlasnie obwinial i potepial w ten sposob.
jakos mam przeczucie, ze na tym forum duzo osob poprze tego kogos a nie mnie w
tej kwestii, ale moze mi pokaza, jak polega w praktyce ten nakaz nie
obwiniania i nie potepiania?
czym rozni sie obwinianie od twardej milosci?
czym rozni sie potepianie od wyrazenia troski?
--