Dodaj do ulubionych

jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.........

04.01.10, 16:29
takie słowa usłyszałam niedawno od znajomej (jej mąż alkoholik - kilka lat
stażu). I wiecie co, wydaje mi się, że ma rację.
Każda chwila, teraz jest spędzana naprawdę. Dostrzega się to, co
najważniejsze. Wiele "zdrowych" osób traktuje to jak coś normalnego, nie
dostrzega cudu życia, pogoń za pieniądzem i konsumpcyjny styl życia. Może to
niezbyt trafne porównanie, ale to tak jak z ludźmi chorymi na raka, którzy
przezwyciężą swoją chorobę - dla nich najważniejsze staje się życie.
Ludzie, z którymi wcześniej żyliśmy w tzw. przyjaźni przestali nas odwiedzać
(bo u nas nie ma alkoholu) i wcale mi to nie przeszkadza. Spotykamy się z
ludźmi, z pełnymi rodzinami, z którymi łączy nas np. terapia.
Patrząc na takie osoby, widzę, że można. Ale to zależy tylko i wyłącznie od
nas, od naszej wolnej woli, bez czczenia bożka o imieniu gorzałka.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 16:37
      lindabel napisała:
      > takie słowa usłyszałam niedawno od znajomej (jej mąż alkoholik -
      kilka lat stażu). I wiecie co, wydaje mi się, że ma rację.
      > Każda chwila, teraz jest spędzana naprawdę. Dostrzega się to, co
      > najważniejsze. Wiele "zdrowych" osób traktuje to jak coś
      normalnego, nie dostrzega cudu życia, pogoń za pieniądzem i
      konsumpcyjny styl życia. Może to niezbyt trafne porównanie, ale to
      tak jak z ludźmi chorymi na raka, którzy przezwyciężą swoją chorobę -
      dla nich najważniejsze staje się życie.
      > Ludzie, z którymi wcześniej żyliśmy w tzw. przyjaźni przestali nas
      odwiedza (bo u nas nie ma alkoholu) i wcale mi to nie przeszkadza.
      Spotykamy się z ludźmi, z pełnymi rodzinami, z którymi łączy nas np.
      terapia. Patrząc na takie osoby, widzę, że można. Ale to zależy
      tylko i wyłącznie od nas, od naszej wolnej woli, bez czczenia bożka
      o imieniu gorzałka.
      ______________________________________________________.
      Waw... - Lindabel, jestes Al-Anonka...!?
      Bo te nasze zwyciezkie kobiety, spotykajace sie w salce
      obok naszych Mityngow AA wypowiadaja te same slowa...!
      Moja bliska mi osoba mowi to samo o mnie...! ;-)))
      A...
      • aaugustw Sprostowanie...! 04.01.10, 16:51
        aaugustw napisał:
        (jest):
        ... te nasze zwyciezkie kobiety, spotykajace sie w salce obok...
        - - - - - - - -
        (winno byc):
        ... ci nasi zwyciezcy Al-Anoni, spotykajacy sie w salce obok...
        A...
      • franciszek1961 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 25.02.10, 15:17
        Zapraszam na forum www.niepije.pl
    • czlowieek Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 16:39
      Z prawdziwą przyjemnościa przeczytałem Twoje słowa.

      Dziękuję i pozdrawiam Cię.
    • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 17:16
      Wierzę Ci ,że jesteś szczęśliwa a ja? przemiennie jest czynnym od
      ponad 10 lat alkoholikiem i pije coraz więcej i częściej.Chodzę na
      spotkania,przeszłam kilka terapii ,zrobiłam duże postępy,ale coraz
      częściej jest mi źle.Wsparcie mam wśród koleżanek i co z tego nasze
      władze nic nie robią w kierunku tym aby pomóc takim rodzinom.Opiekę
      ma alkoholik w sądzie dostaje obrońcę i t d.Pozdrawiam
      • lindabel Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 18:13
        Prawda, że nasz system "sprzyja" alkoholikom. Spotkałam się z tym, że chodzący
        na terapie z przymusu sądu czy też kuratora, tak naprawdę chodzą jedynie po
        pieczątki lub zaświadczenie od terapeuty. I tu wszystko zawodzi. Alkoholik musi
        podjąć tę decyzję sam, i tylko od niego zależy jak będzie żył. Niektórym
        wystarcza AA, innym terapia, jeszcze innym Ośrodki lub oddziały dzienne. Każdy
        jest jednostką indywidualną, i do każdego należy inaczej.
        W momencie gdy "leczą" się wszystkie osoby - zarówno uzależniony, jak i
        współuzależnieni, to istnieje szansa, że można sobie poradzić z problemami i
        nauczyć normalnie żyć. Ale samej Tobie, pomimo wsparcia przyjaciół, z pewnością
        jest trudno.

        Czytałam ostatnio, że np. w Norwegii jest taki system zapobiegający
        alkoholizmowi - w sklepach jest monitoring i jeśli będzie się choć kilka razy
        kupowało alkohol to można się spodziewać w domu "nalotu" specjalnych służb. U
        nas jest to nierealne, państwo za dużo by straciło z akcyzy :(
        • konto.goscia Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 21:09
          > w sklepach jest monitoring i jeśli będzie się choć kilka razy
          > kupowało alkohol to można się spodziewać w domu "nalotu" specjalnych służb. U
          > nas jest to nierealne, państwo za dużo by straciło z akcyzy :(

          no i co się dzieje gdy taki Nielsen zostaje sfotografowany że kupował flaszkę a
          potem drugą? przychodzą służby specjalne i co? Nielsen siedzi w fotelu, słucha
          A-ha, ogląda film o Amundsenie i sączy drinka - przepraszamy, pomyłka.

          Może Pani pomyśli o tym jak się od swojego gagatka odseparować a nie matkować mu.
          • lindabel Re:Nielsen........... 04.01.10, 22:27
            Chodziło raczej o to, że państwo ma jakoś tam pojęte metody zapobiegania
            alkoholizmowi, które jakoś tam działają (no chyba że jest melina u pobliskich
            Polaków, a tego pełno).
            Nasz kraj wręcz chowa alkoholików. Przykład - chcesz pijacką rentę z opieki to
            wystarczy, że chodzisz na terapię, podbita pieczątka, a następnego dnia chlejesz
            pod mostem, ale tak by Cię nikt nieodpowiedni nie zobaczył. Przed terapią
            trzeźwiejesz, znów pieczątka i koło się toczy.... Głupi przykład ale z życia
            wzięty - nic tylko chlać............
            • kajda28 Re:Nielsen........... 04.01.10, 22:53
              Głupi przykład ale z życia
              > wzięty - nic tylko chlać............


              To dlaczego nie chlasz , jak im zazdrościsz? Pijacka renta z
              socjala, myślę że nie ma tego więcej jak 500 zł- nawet na chlanie za
              mało. I tak jak piszesz oni się muszą ukrywać, bo im pani z MOPS
              pieniążków nie przyzna jak zobaczy że jest pijany (przynajmniej u
              mnie w mieście)- więc chyba jakoś ten nasz system działa. A że
              ludzie nie chcą się dostosować, kłamią, manipulują, wykorzystują to
              już inna sprawa.
              • lindabel Re:Nielsen........... 04.01.10, 23:45
                kajda28 napisała:

                > To dlaczego nie chlasz , jak im zazdrościsz? Pijacka renta z
                > socjala, myślę że nie ma tego więcej jak 500 zł- nawet na chlanie za mało.

                To nie zazdrość, ale realna ocena faktów. A picie nie jest mi do szczęścia
                potrzebne.
                I mylisz się, bo 500 zł śmiało starczy na chlanie (no chyba, że lubisz trunki
                dobrej jakości).


                I tak jak piszesz oni się muszą ukrywać, bo im pani z MOPS
                > pieniążków nie przyzna jak zobaczy że jest pijany (przynajmniej u
                > mnie w mieście)- więc chyba jakoś ten nasz system działa.

                To nie Pani z MOPS pieniążków nie przyzna tylko nie podbiją pieczątki na
                terapii, a to różnica.

                Tu nie chodzi o to czy ktoś pije czy nie to przecież wolny wybór. Chodzi o to,
                że alkohol jest łatwo dostępny dla wszystkich, nawet dzieci. U mnie rzadko, w
                którym sklepie sprawdzają dowody małolatom, a często jest tak, że dadzą takiemu
                spod sklepu kasę i kupuje. A ile jest takich przypadków, że rodzina maltretowana
                przez pijaka wzywa policję, a oni rozkładają ręce - pouczą i wychodzą, a potem
                za drzwiami rozgrywa się koszmar.
                Wszyscy rozkładają ręce i nikt w sumie nic nie robi.
                Również w sądach tego typu sprawy są trudne, bo alkoholik ma wolną wolę i może
                odmówić leczenia.

                >A że ludzie nie chcą się dostosować, kłamią, manipulują, wykorzystują to już
                inna sprawa.

                To nie jest kwestia dostosowania tylko nałogu, a to robi dużą różnicę.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re:Nielsen........... 05.01.10, 00:33
                  kamery w sklepie i nalot?
                  to jakis Orwell!
                  a jak ktos jest gruby i go namierza na kamerach, ze 3 dni pod rzad kupuje
                  slonine, to tez ma nalot?

                  nie wierze w to, ze ktos moze mi zrobic nalot w domu, bo mnie zobaczyl na
                  kamerze jak kupuje alkohol.
                  Po pierwsze, kamery CCTV sa i maja uzytek tylko dla celow bezpieczenstwa, nie
                  moga byc wykorzystane w innym celu, tzn tak jest w UE, Norwegia jest poza, ale
                  nie sadze, by prawo tam jakos sie roznilo.
                  Po drugie, jesli nawet byloby to mozliwe, to co dalej?
                  Przychodza i co?
                  Pytaja, po co pan kupil wodke?
                  A bo lubie sobie kupic pol litra i wylac do zlewu, moze pasc odpowiedz.
                  Przeciez chyba nie ma przepisu, ktory zabranialby kupowania wodki i wylewania
                  jej do zlewu?
                  A jak zlapia pijanego, to moze powiedziec, ze zawsze wylewa a tego akurat
                  wieczora mial kaprys i nie wylal tylko wypil. I co, kara za kaprys?

                  To jakas wyssana z palca bzdura chyba. Przeciez gdyby ktos mnie tak nawiedzil z
                  wydrukiem z kamery, to od razu bym poszedl do Strasburga i wygral grube miliony
                  Euro.
                  • lindabel Re:Nielsen........... 05.01.10, 10:15
                    Osobliwością jest sprzedaż wina i mocnych alkoholi, których ceny osiągają abstrakcyjne poziomy. Można je kupić wyłącznie w sklepach Vinmonopolet. W całej Norwegii jest ich zaledwie 400. Działają w formule ladowej. Wchodzi się do pomieszczenia wyglądającego jak poczekalnia. Klient dostaje numerek, jak na poczcie, i cierpliwie czeka aż wyświetli się on na ekranie. Potem podaje sprzedawcy dokument tożsamości i składa zamówienie. Jeżeli delikwent nie figuruje na czarnej liście i nie nadużywa wyskokowych trunków, już po kilku minutach może cieszyć się z cennej buteleczki czegoś mocniejszego. Alkohol, który wydaje sprzedawca, pakowany jest w przezroczyste reklamówki, chyba po to, żeby ich nabywca, paradując po ulicy, mógł być publicznie napiętnowany... To osobliwe podejście do sprzedaży mocnych trunków nie przekłada się jednak na niskie ich spożycie. Owszem, oficjalna sprzedaż reglamentowana przez państwo jest umiarkowana, ale na prowincji Norwegowie masowo pędzą wódkę z czego tylko się da.

                    cały artykuł:
                    wiadomoscihandlowe.pl/content/view/16382/925/
                • kajda28 Re:Nielsen........... 05.01.10, 15:23
                  A ile jest takich przypadków, że rodzina maltretowan
                  > a
                  > przez pijaka wzywa policję, a oni rozkładają ręce - pouczą i
                  wychodzą, a potem
                  > za drzwiami rozgrywa się koszmar.

                  Więc jeszcze raz wzywa się policję, prosi się sąsiadów aby wezwała
                  jak usłyszą krzyki, przy każdej interwencji policja mówi się że
                  chce się złożyć zeznania przeciwko agresorowi, mówi się że się boi o
                  własne zdrowie i życie, żąda się wypełnienia niebieskiej karty. Jak
                  to nie pomaga to wychodzi się za policjantami i idzie się do Komendy
                  PO i tam składa zeznania o znęcanie psychiczne lub/i fizyczne. To
                  nie tak że alkoholicy mają większe prawa lub pozwolenie Państwa , to
                  pokrzywdzeni nie wykorzystują swoich praw. Wiem że to
                  współuzależnienie, więc może zamiast pijaków zamykać na przymusowe
                  leczenie które i tak w większości przyadków nie pomaga, może lepiej
                  współuzależniną rodzinę wysyłać na przymusową terapię- jestem pewna
                  że byłoby to dużo bardziej efektywne.

                  > Również w sądach tego typu sprawy są trudne, bo alkoholik ma wolną
                  wolę i może
                  > odmówić leczenia.

                  Jakby nie patrzeć to dorośli ludzie i mogą żyć tak jak chcą. Myślę
                  że bardziej powinno zwracać się uwagę na młodzież, ich edukację o
                  tej chorobie.
                  • aaugustw to jest dobry pomysl... - Kajda... 05.01.10, 16:05
                    kajda28 napisała:
                    > ... może zamiast pijaków zamykać na przymusowe leczenie które i
                    tak w większości przyadków nie pomaga, może lepiej współuzależniną
                    rodzinę wysyłać na przymusową terapię- jestem pewna że byłoby to
                    dużo bardziej efektywne.
                    __________________________.
                    To niezly pomysl, Kajda...!
                    Czyli wiecej uswiadamiania!
                    Ale komu sie chce wychodzic z tego cieplego piekla...!? :-(
                    A... ;-)
                    • kajda28 Re: to jest dobry pomysl... - Kajda... 05.01.10, 18:07
                      > Ale komu sie chce wychodzic z tego cieplego piekla...!? :-(

                      Tylko nielicznym :( . Dalej mamy społeczne przyzwolenie na picie,
                      jeszcze długo kobiety będą uważały że brudy należy prać na własnym
                      podwórku, że lepszy diabeł niż żaden. Zauważ że coraz więcej kobiet
                      chodzi na różne grupy dla kobiet a dalej żyją w chorych związkach, z
                      czynnymi alkoholikami- nie umią/nie chcą/boją się żyć same, dla
                      siebie samej. Powiem szczerze że nie rozumiem ich, choć pamiętam jak
                      ja byłam w takim stanie, jak mój eks miał cugi, ale nie rozpaczałam
                      wtedy, nie skarżyłam się, po prostu przeczekiwałam. Kiedy zaczęłam
                      się skarżyć to zaczęłam działać.
                  • lindabel Re:Nielsen........... 05.01.10, 21:29

                    >lepiej współuzależniną rodzinę wysyłać na przymusową terapię- jestem pewna
                    > że byłoby to dużo bardziej efektywne.

                    Przymusem to raczej nic się nie zdziała, ale taka terapia dla całej rodziny to
                    dobra rzecz. Skutki alkoholizmu w rodzinie niekoniecznie są natychmiastowe,
                    niektóre ujawniają się po latach, np. podczas dojrzewania dzieci.

        • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 15:59
          lindabel napisała:
          > ... w Norwegii jest taki system zapobiegający alkoholizmowi - w
          sklepach jest monitoring i jeśli będzie się choć kilka razy
          > kupowało alkohol to można się spodziewać w domu "nalotu"
          specjalnych służb. U nas jest to nierealne, państwo za dużo by
          straciło z akcyzy :(
          ______________________________________________.
          Nierealne, ani jedno, ani drugie... - W Ameryce
          byla nawet prohibicja, (to do tej akcyzy..).
          A...
    • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 19:07
      No właśnie.Ja od ponad 10 lat jeżdze na spotkania Czestochowa,Licheń
      i Kalwaria Zebrz.jestem szczesliwa ale poza domem jak wracam to jest
      mi trudno wyjść na 3 piętro co pół pietra patrze czy nie lezy
      zawalidroga.dużo dają mi spotkania,ale najchętniej siedziałabym w
      mieszkaniu nigdzie nie wychodzą.
      • kajda28 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 20:06
        jestem szczesliwa ale poza domem jak wracam to jest
        > mi trudno wyjść na 3 piętro co pół pietra patrze czy nie lezy
        > zawalidroga.

        A co robisz jak leży?
      • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 21:20
        barbarasz3 napisała:
        > No właśnie.Ja od ponad 10 lat jeżdze na spotkania
        Czestochowa,Licheń i Kalwaria Zebrz.jestem szczesliwa ale poza domem
        jak wracam to...
        __________________________________________________.
        Z tego czytam, ze lubisz jezdzic na spotkania, ale
        nic poza tym nie robisz ze soba, oprocz narzekania...
        A...
        Ps. To sa wszystko miejsca, ktore (np.) z AA i Al-Anon
        niewiele maja wspolnego...
        • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 17:31
          aaugustw i tu nasze rozumowania mijają się.Przeszłam wiele terapii
          min w W-wie i wielu innych miejscach poza domem,tu gdzie
          mieszkam/m.woj./ nie ma wyższej terapii.Spotkania w miejscowościach
          które wimieniłam są spotkaniam AA i Al-Anonu,mam dużo przyjaciół z
          tym problemem i co z tego?Ostatnio od ponad rku mam kilka kart
          Niebieskiej Linii dzielnicowy dzwoni jak pisze raport/jeden raz był
          chyba na poczatku/ Od kwietnia ubr jeszcze nie rozpoczeła się sprawa
          z $207 bo są awantury wyznaczono 4 termin,on dostał adwokata z
          urzędu choć 50% ma wyzsze dochody ja z dziećmi? przez sędzinę
          traktowana jestem jak zło konieczneMam silny charakter nie daje sie
          ale jak długo?On choć leży zasikany na klatce mówi,że nie ma
          problemu był kilka razy na spotkaniach ale za brata,który ma
          problem.Dużo mogę pisać ale to nie
          miting.

          pozdrawiam
          • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 17:55
            barbarasz3 napisała:
            > aaugustw i tu nasze rozumowania mijają się.Przeszłam wiele...
            _____________________________________________.
            Barbarasz3, z Twoich listow wyczytuje walke...
            Czy pomyslalas kiedys o poddaniu sie i odejsciu,
            aby zaoszczedzic dzieciom tej patologii...!?
            A...
          • kajda28 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 18:17
            Nie odpowiedziałaś co robisz jak on leży na klatce? Jak są w domu
            awantury a ty jesteś z dziećmi w domu dlaczego go wpuszczasz do
            domu? To nie ważne jak traktuje Cię sędzina, ja chciałam już kłamać
            bo mi zaczęło być głupio w sądzie że przez półtora roku były tylko 2
            awantury domowe. Ty też masz prokuratora, więc dlaczego zazdrościsz
            mu adwokata? Zacznij myśleć co ty możesz zrobić a nie co on robi i
            co ma.
            Nie jestem w tym obeznana ale naprawdę jak są awantury w domu to nie
            może się sprawa karna zacząć z paragrafu 207? U mnie "awantury" była
            dzień przed i dwa dni przed samą sprawą i nie przeszkodziły one w
            niczym.
    • konto.goscia Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 04.01.10, 21:03
      jak to mówią: jeśli od życia dostajesz cytryny, zrób sobie lemoniadę.
    • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 18:41
      Jak nie bardzo się rozeznajesz to nie zabieraj głosu.Sprawa jest w
      sądzie grodzkim nie widziałam prokuratora chyba,że jest jasnowidzem
      i wiedział,że sprawy się nie odbędą. Ja jestem po rozwodzie ale nie
      miałam kasy żeby go spłacić bo za to mieszkanie nie kupi się dwóch
      dochód mam mały i nie dostanę pożyczki.A tak naprawdę nie użalam się
      nad sobą ale piszę,że jestem tą sytuacją zmeczona.Radzę sobie w
      miarę dobrze nie wpuszczam go do mieszkania z mieszkania dzwonię na
      policję z klatki dzwonią sąsiedzi.Chodzę na spotkania otwarte
      mitingii.Al-Anon,rocznice,zabawy itd. Czy nie mam prawa do
      spokojnego życia? puki co to to jemu nic nie zagrażama smak więc
      podjada a chemię i środki czystości trzymam w pokoju,szafki kuchenne
      te które mogę zamykam na kłódki.Czy o takie życie to szczęście?
      • kajda28 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 19:04
        >Czy o takie życie to szczęście?

        A kto powiedział że urodziliśmy się dla szczęścia? Że życie musi być
        fer?

        > Jak nie bardzo się rozeznajesz to nie zabieraj głosu.

        To chyba do mnie było. Nie znam się na tym za bardzo, bo "moja"
        sprawa była ponad 2 lata temu i już dużo zapomniałam. Ja byłam
        jedynie świadkiem główny, nawet nie oskarżycielem posiłkowym- tylko
        dlatego ze nie wiedziałam że mogę nim być. U mnie na każdej z dwóch
        spraw był inny prokurator, nie zamieniłam z nimi ani słowa. Też
        jestem po rozwodzie, mam dwójkę małych dzieci, mieszkanie w połowie
        należy do mojego eks męża- jego nie ma, na szczęście sąd odwiesił mu
        karę więzienia, przez co podarował mu parę miesięcy życia, co prawda
        w więzieniu, ale zawsze to coś. Może wykorzysta ten czas i coś
        zmieni w swoim życiu, choć na to nie liczę.
        Barbarasz zacznij cieszyć się życiem takim jakie jest, za krótko
        żyjemy aby ciągle narzekać. Mam świetny pomysł jak można kogoś
        wyeksmitować, całkowicie prawnie :) Ale to już nie teraz.
        • lindabel Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 21:30
          Kajda a czy Ty walczyłaś o swoją rodzinę, czy też od razu postanowiłaś odejść?
          • kajda28 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 22:07
            > Kajda a czy Ty walczyłaś o swoją rodzinę, czy też od razu
            postanowiłaś odejść?

            Nie miałam wyjścia, nie miałam jak walczyć o rodzinę. Mój mąż jak
            zaczął pić 5 sierpnia to troszkę wytrzeźwiał- ale nie całkiem, po
            miesiącu na tydzień, później znowu miał miesięczny cug, później od
            razu szpital, po szpitalu ok. 7 dni trzeźwych (nawet nie, bo był na
            psychotropach) i znowu cug, i tak się powtarzało że 3 razy. Więc ja
            nie miałam jak walczyć o rodzinę, ja walczyłam aby moje dzieci miały
            ojca, aby jak najbardziej utrudnić mu picie, aby pokazać mu że to co
            robi jest złe i nie jest bezkarne.
            Gdyby wtedy przestał pić- a jak byliśmy razem zawsze przestawał pić
            po tyg- dwóch, może dalej byśmy byli razem. Nie dawał mi szans abym
            mogła z nim normalnie porozmawiać, bo albo był nabuzowany prochami
            albo spał na ławce pod sklepem. I tak jest do dzisiaj. Jego
            najdłuższy trzeźwy okres poza szpitalem nie przekracza 3 miesięcy- a
            to stanowczo za mało aby móc o cokolwiek walczyć. Tak jak już
            pisałam będzie on dla mnie zawsze bliskim człowiekiem, szanuję go, i
            pomogę mu jeżeli tylko będę mogła.
            • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 11:20
              kajda28 napisała:
              > ... Jego najdłuższy trzeźwy okres poza szpitalem nie przekracza 3
              miesięcy- a to stanowczo za mało aby móc o cokolwiek walczyć. Tak
              jak już pisałam będzie on dla mnie zawsze bliskim człowiekiem,
              szanuję go, i pomogę mu jeżeli tylko będę mogła.
              _______________________________________________.
              Powiedzialas mu to moze osobiscie...!?
              Moze te slowa bylyby tymi, ktore dalyby mu nowa nadzieje, na nowe
              zycie...(!?).
              A moze uratowalyby go te slowa od przedwczesnej smierci...(!?).
              A moze uratowalyby te slowa takze i Was oraz Wasze malzenstwo, choc
              trudno uwierzyc w kogos, kto tyle razy zawiodl...(!?).
              A...
              • sabinac-0 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 20:00
                Czy Ty naprawde wierzysz, ze milosc i dobre slowo "ulecza" alkoholika?
                • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 20:35
                  sabinac-0 napisała:
                  > Czy Ty naprawde wierzysz, ze milosc i dobre slowo "ulecza"
                  alkoholika?
                  _________________________.
                  Milosc wszystko zwycieza...!
                  A...
                • lindabel Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 20:42
                  Mądra miłość - tak. daje siłę by walczyć, a jeśli nie ma już o co, daje siłę by
                  odejść.
                  • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 21:41
                    lindabel napisała:
                    > Mądra miłość - tak. daje siłę by walczyć, a jeśli nie ma już o co,
                    daje siłę by odejść.
                    _____________________________________________.
                    Miłość nie musi walczyc... - Miłość wystarczy rozdawac,
                    bo zawsze jest komu...!
                    Barbarasz3 (bo glownie z nia byla tu ta cala dyskusja na Twoim
                    watku), wspomina tylko o mezu... - A gdzie byly jej dzieci, o
                    ktorych wspomina dopiero w swoim ostatnim (5) liscie...!?
                    To im trzeba bylo rozdac swoja milosc, a prawdopodobnie wtedy
                    uratowani byliby wszyscy, a na pewno te "dorosle" dzis dzieci...!
                    A...
                    • lindabel Re: August 07.01.10, 17:08
                      To nie miłość ma walczyć ale musimy sobie uświadomić jaką ma siłę. I nie ta
                      ślepa "pijana", tylko właśnie mądra. Ja kochając moje dziecko, nie pozwolę na
                      to, żeby patrzyło na pijącego ojca. Jest mi o tyle łatwiej, że otworzyłam w porę
                      oczy, kiedy synek jeszcze jest mały.
                      I to miłość dziecka, taka z nic daje mężowi dodatkowego kopa na drodze w
                      trzeźwieniu.


                      • aaugustw Lindabel... 07.01.10, 17:40
                        lindabel napisała:
                        > To nie miłość ma walczyć ale musimy sobie uświadomić jaką ma
                        siłę...
                        _______________________________________________________________.
                        Tak Linabel, ona ma nieopisana Sile... - Niektorzy nazywaja ja
                        Bogiem...
                        A...
            • public_enemy7 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 21:29
              pomoz sobie , a to pomoze jemu...
              • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 06.01.10, 21:46
                public_enemy7 napisał:
                > pomoz sobie , a to pomoze jemu...
                ___________________________________________.
                Niektorzy mowia: "Najwieksza milosc, to milosc
                do samego siebie - Ona nigdy nie przemija"...! ;-)
                A...
    • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 19:30
      Na imię mam Barbara no teraz dobrze napisałaś.Ja znam bardzo dobrze
      procesy sądowe podejscie sędziów /10 lat byłam ławnikiem w karnym/.
      Cieszę się każdym dniem tak jak piszesz ale nie jestem sobą mój dom
      jest"zamknięty "też mam dwójkę dorosłych dzieci ale nie mają swoich
      rodzin.Córka w niektórych chłopakach widzi swojego ojca,syn mówi ,że
      niczego dobrego nie wyniósł z domu,pijane życie
      ojca,bunt,agresja .Na szczęście dzieci nie nie piją z czego jestem
      dumna.Córka jest więcej przebojowa ,syn zamnknięty od roku nie ma
      pracy widziałam,że chciał zastąpić męża,ojca ale uczeszczając na
      różne terapię dużo mu tłumaczyłam,że musi zająć się swoim życiem,nie
      może siostrze zastępować "tayusia" a mnie mężą /nie pomyśl o seksie
      bo to zupełnie inny temat/Chciał mnie pouczać co mam zrobić co kupić
      i jak wpłynąć np na córkę która nim dorosła też się buntowała.
      • kajda28 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 20:11
        Córka w niektórych chłopakach widzi swojego ojca,syn mówi ,że
        > niczego dobrego nie wyniósł z domu,pijane życie
        > ojca,bunt,agresja .

        To akurat też i Twoja wina, piszę to jako DDA. Ja wyszłam za
        alkoholika głównie po to aby udowodnić mojej mamie że można odejść
        od pijaka.

        Dlaczego Twój dom jest "zamknięty"?

        Ja mam to "szczęście" że mój eks mąż pukał 2 razy po pijaku do
        drzwi, nie został wpuszczony więc więcej nie pukał bo wiedział że
        nic nie wskóra. Mieszkał ze mną dwa razy po parę miesięcy-
        mieszkanie najmniejsze z najmniejszych, jeden pokój. Jak jest
        trzeźwy szanujemy siebie na wzajem i umiemy żyć obok siebie.
        Zgadzamy się co do wychowywania dzieci. Czytając posty innych kobiet
        mam wrażenie że jestem urodzona pod szczęśliwą gwiazdą że mój eks
        szczuje na mnie różne instytucje tylko wtedy jak wychodzi z picia
        albo go właśnie "bierze".
        • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 07.01.10, 21:41
          To ja chyba jestem z tych nienormalnych.Jakie to szczęście? " gdy do
          drzwi puka pijany to wie,że go nie wpuszczę i odchodzi"to samo robię
          i ja nie wpuszczam nawet wtedy gdy puka do drzwi policjant i pyta
          czy przyjmię do mieszkania pijanego nie bo to nie izba wytrzeźwień.
          I Ty to nazywasz szczęściem?.Ja przez wiele lat miałam cichą
          nadzieję,że pójdzie na leczenie i kiedyś to wszystko się unormuje,a
          dziś nie zalezy mi na jego trzeźwości,na tym,że leży na trawniku czy
          klatce rozbity zasikany.Umiem sobie z tym poradzić,ba nawet z jego
          strony nie ma już agresji tej co była rok temu znalazłam
          sposób/podskakuje gaz po oczkach i policja/Ale czy tak wygląda
          szczęście? i normalna rodzina?Jeśli nie umie dostosować się do
          większości powinien być izolowany,bo zagraźa nie tylko rodzinie ale
          i innym lokatorom.pali świeczki na gazie tak gotuje,że palą się gary
          lub zalewa gaz itdddd.
          • kajda28 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 07.01.10, 22:03
            Jeśli nie umie dostosować się do
            > większości powinien być izolowany,bo zagraźa nie tylko rodzinie
            ale
            > i innym lokatorom.pali świeczki na gazie tak gotuje,że palą się
            gary
            > lub zalewa gaz itdddd.

            Możesz go wyeksmitować , fakt że będzie on wtedy mógł założyć Ci
            sprawę abyś go spłaciła z mieszkania, ale to potrwa kilka lat,
            będziesz miała czas aby coś uzbierać , a w zamian spokojnie żyć
            sama.


            >Ja przez wiele lat miałam cichą
            > nadzieję,że pójdzie na leczenie i kiedyś to wszystko się unormuje,

            Mogłabyś się bardzo zawieść:(
            • barbarasz3 Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 08.01.10, 09:51
              Witaj kajda28!

              Ja również uważam siebie za szczęściarę dzięki piciu esk małżonka
              rozwinełam się duchowo inaczej patrzę na różne grupy społeczne
              nauczyłam się pokory poznałam wartościowych ludzi i t d.Bardzo w tym
              pomogły mi grupowe terapie z psychologiem spotkania z trzeżwymi
              alkoholikami,z alalonkami systematycznie uczęszczam i biorę czynny
              udział w AL-ANON,służę pomocą tym którzy proszą o tą pomoc. Na
              wstępie napisałamjak można być szczęśliwą gdzie sprawa/nie
              pierwasza/miała rozpocząć sie w kwietniu ub roku i jest przekładana
              wielokrotnie z częściowej winy sądu na marzec 2010 roku.Akta ciągle
              gdzieś wędrują od maja ubr nie można zrobić wglądu mam adwokata,nie
              pouczuno mnie ,że mogę być oskarżycielem posiłkowym.Jak zobaczyłam
              co jest "grane"sama wystąpiłam o to,że chcę być oskarżycielem i
              oszczędności przeznaczyłam na mecenasa.Widzisz to jest typowy
              alkoholik bez znajomości przez kilka lat w domu miał parasolochronny
              teraz sąd otwiera nad nim taki parasol a rodzina? ja rzeczywiście
              mogę odejść nawet na stancję a dzieci?młode pokolenie rzucić na
              pożarcie? niech się brzydko mówiąc bujają niech chowa ich ulica.
      • lindabel Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 05.01.10, 21:19
        Czasem niemożliwe może stać się możliwe. Czy myślałaś kiedys o tym, by zostawić
        to wszystko. Zostawić mieszkanie (którego i tak najprawdopodobniej nie
        sprzedasz) wynająć coś sobie (i dzieciom jeśli z Tobą mieszkają). Szczęścia i
        spokoju nie kupisz za żadne pieniądze.
        mam na grupie kobietę, która zostawiła wszystko i wyprowadziła się z dwójką
        nastolatek. W naszym małym miasteczku było jej o tyle trudniej że jej alkoholik
        jest czynnym policjantem. Ale daje radę
        • 1anjaaa Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 25.02.10, 08:49
          hmmm... ale ja GÓPIA jestem bo rozwiodłam się z mężem narkomanem :(
          masakra co ta kobieta robi??? przecież to czysta racjonalizacja !!!
          strach przed nowym !!! tchórzostwo!!! niska samoocena i
          współuzależnienie i the end !!!
          • aaugustw Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 25.02.10, 09:42
            1anjaaa napisała:
            > hmmm... ale ja GÓPIA jestem bo rozwiodłam się z mężem
            narkomanem :(
            > masakra co ta kobieta robi??? przecież to czysta
            racjonalizacja !!!
            > strach przed nowym !!! tchórzostwo!!! niska samoocena i
            > współuzależnienie i the end !!!
            ________________________________________________.
            Nie wiem czy to "racjonalizacja", ale wiem, ze czesc
            uzaleznionych wychodzi ze swych nalogow, a to dalej
            znaczy, ze nie wszyscy musza sie rozwiesc...
            (ten prawdziwy egzamin malzenski wychodzi dopiero po
            wyjsciu z nalogu, wtedy to strona wczesniej uzywajaca
            czesto staje sie trzezwiejsza od partnera bez tzw. nalogow...!):-(
            A...
          • lindabel Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 25.02.10, 23:38
            1anjaaa napisała:

            > hmmm... ale ja GÓPIA jestem bo rozwiodłam się z mężem narkomanem :(
            > masakra co ta kobieta robi??? przecież to czysta racjonalizacja !!!
            > strach przed nowym !!! tchórzostwo!!! niska samoocena i
            > współuzależnienie i the end !!!

            Rozwiodłaś się uzależnionym, ok widocznie nie widziałaś innego wyjścia...
            A co zrobiłaś do tej pory ze sobą?
    • blanka_sobie Re: jestem szczęśliwa, że mam męża alkoholika.... 17.02.10, 13:05
      www.alkohol-terapia.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka