Dodaj do ulubionych

O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)?

08.03.10, 11:53
Pewnie już nie raz rozważaliśmy ten temat.
Nie chce mi się czynić komentarzy w 200 poście do nowego nicka.
Zakładam ten wątek, aby każdy mógł się odnieść do słów niejakiego
ucho-j23.
Napisał on, że nie ma 100% metody wyleczenia się z ALKOHOLIZMU i jeszcze takie
coś:
Widziałem wielu zdrowych zielonoświątkowców, którzy po zaprzestaniu picia
do niego wrócili.


do tego się odniosę.
Ja nie tylko, że nie widziałam (Nie poznałam) żadnego Zielonoświątkowca, to
tym bardziej nie poznałam alkoholika Zielonoświątkowca, a już na pewno nie
znam alkoholika Zielonoświątkowca który wrócił do picia po tym jak uznał
siebie za zdrowego ;-)
Z tego co wiem, bycie Zielonoświątkowcem od dziecka zakłada abstynencję od
alkoholu i papierosów. Trudno zatem przestrzegając zasad "wiary" stać się
alkoholikiem. Inna sprawa z tymi, którzy stają się Zielonoświątkowcami po to
aby uwolnić się z nałogu.

Będąc alkoholikiem można z pewnością stać się zdrowszym człowiekiem niż przed
zachorowaniem, usuwając w sobie "przyczyny" dla których się w nałóg uciekało.
Piszę tu o aspekcie psychologicznym i duchowym. Aby tak się stało, trzeba
włożyć w to dużo pracy nad sobą.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 08.03.10, 12:10
      Elu na 102, Ty powinnas byla zostac psychoanalitykiem...! ;-)
      Mowie to zupelnie powaznie. Juz dawno zauwazylem i przyznalem
      Ci wyjatkowa umiejetnosc wyciagania trafnych wnioskow, z ktorych
      np. ja sam moge zauwazyc ok. 50%...! :-(
      Zalozylas nowy watek, ale po prawdzie wszystko w nim juz ujelas,
      co ujac mozna bylo... - To jest moje zdanie... No chyba ze ktos
      jest tak bystry i znajdzie jakas uzupelniajaca jeszcze luke...!?
      A...
      Ps. Ucze sie wiele od Ciebie...!
      • ela_102 August :-) 09.03.10, 11:13
        Taki komplement jest lepszy niż jakiekolwiek życzenia ;-)
        Mam jednak wrażenie, że sobie odejmujesz, bo niby z jakiego powodu jak nie
        "bycia psychoanalitykiem" masz tutaj TAKIE BRANIE ;-))))
        Ty wywołujesz wilków z lasu ich własnych pogubień w sposób wyjątkowy.
        Cieszę się, że ja Twoje riposty odbieram ze spokojem i zrozumieniem, bo dla mnie
        znaczy to tyle, że moje WILKI poszły sobie w długą.
        Dobrze, że jesteś August :-))))
    • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 08.03.10, 12:23
      Ucho-j23 ma rację-nie można się wyleczyć z tzw. alkoholizmu gdy inni cały czas wmawiają, że alkoholizm to choroba śmiertelna i nieuleczalna.
      Skoro ktoś wraca do chlania po kilkuletniej abstynencji to znaczy, że jego problem wciąż istnieje/pozostawał ukryty gdzieś, w tle/.
      Życie to nie tylko zabawa-umierają nasi bliscy,spotykają nas różne nieszczęścia-jeżeli ukojenia szukać będziecie, w alkoholu to PRZEGRACIE!
    • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 08.03.10, 13:42
      Osobiscie pasuja mi te oto slowa:
      Choroby alkoholowej nie moze alkoholik uzdrowic,
      (nigdy nie wroci do kontrolowanego picia), moze
      natomiast on z choroby tej wyzdrowiec...!
      A...
      • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 08.03.10, 14:45
        Stu procentowe wyjście z tego uzależnienia jest tylko dla tych, którzy wzniosą się na taki poziom, gdzie alkohol nie stanowi przedmiotu pożądania-czyli po prostu nie występuje.
        Jak ten poziom osiągnąć to już inna sprawa.
        • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 11:07
          Jaki to poziom?
          Pytam bo ja alkoholu nigdy nie pożądałam, może więc dlatego na tym poziomie
          znajdowałam się nawet gdy piłam.
          Pożądałam efektu jaki mi dawał i to też do czasu. Bo przyszedł taki, że pomimo
          sporej ilości wypijanego ze WSTRĘTEM i dygotami alkoholu nie doznawałam żadnej ulgi.
          Alkohol więc jako przedmiot pożądania u mnie nigdy nie istniał.
          drugie pytanie - zadaje je pomimo, że mi jeszcze na żadne pytanie nie udzieliłeś
          odpowiedzi:

          Niby dlaczego 100% wyjście z alkoholizmu nie jest możliwe dla wszystkich
          alkoholików?

          W kwestii nieuleczalności choroby.
          Dla mnie znaczy to tyle, że ZAWSZE gdy wrócę do picia wyląduję w piekle.
          • ela_102 p.s 09.03.10, 11:09
            aż po śmierć.
          • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 11:16
            Z wielką przyjemnością udzielę Tobie odpowiedzi ,na postawione przez Ciebie pytanie.
            Ale najpierw chciałbym dokończyć rozmowę z Tenjarasem.
            • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 11:22
              Ale najpierw chciałbym dokończyć rozmowę z Tenjarasem.

              No to, to potrwa :-)
              Bo jarek zajmuje się innymi sprawami obecnie :-)
              ja też mykam na inny poziom ;-)
          • pierzchnia Wielka Gra 09.03.10, 18:46
            ela_102 napisała:

            > Jaki to poziom?
            > Pytam bo ja alkoholu nigdy nie pożądałam, może więc dlatego na tym poziomie
            > znajdowałam się nawet gdy piłam.
            > Pożądałam efektu jaki mi dawał i to też do czasu. Bo przyszedł taki, że pomimo
            > sporej ilości wypijanego ze WSTRĘTEM i dygotami alkoholu nie doznawałam żadnej
            > ulgi.
            > Alkohol więc jako przedmiot pożądania u mnie nigdy nie istniał.
            > drugie pytanie - zadaje je pomimo, że mi jeszcze na żadne pytanie nie udzieliłe
            > ś
            > odpowiedzi:
            >
            > Niby dlaczego 100% wyjście z alkoholizmu nie jest możliwe dla wszystkich
            > alkoholików?
            >
            > W kwestii nieuleczalności choroby.
            > Dla mnie znaczy to tyle, że ZAWSZE gdy wrócę do picia wyląduję w piekle.
            Odpowiadam na pytanie drugie:
            Ja nie twierdziłem, że nie jest możliwe-chodziło mi o warunki, które muszą zostać spełnione.
            "Dla mnie znaczy to tyle, że ZAWSZE gdy wrócę do picia wyląduję w piekle."
            No proszę-znów to samo!
            Przestań o tym myśleć-Ty nie potrzebujesz alkoholu-no, ale skoro na siłę chcesz być kaleką to nie mogę Tobie tego zabronić.
            To myślenie opiera się na lęku i to on stanowi trzon tej manipulacji.
            To nie jest kwestia braku inteligencji,ale błędnego założenia i strachu.
            ======================================================================
            Jeżeli chodzi o pytanie pierwsze to zmianę poziomu można przyrównać np.do osiągnięcia dojrzałości-stare rzeczy znikły.


            • ela_102 Re: Wielka Gra 10.03.10, 11:18
              No proszę-znów to samo!
              Przestań o tym myśleć-Ty nie potrzebujesz alkoholu-no, ale skoro na siłę chcesz
              być kaleką to nie mogę Tobie tego zabronić.
              To myślenie opiera się na lęku i to on stanowi trzon tej manipulacji.
              To nie jest kwestia braku inteligencji,ale błędnego założenia i strachu.


              Skąd wiesz co mnie determinuje skoro nigdy nawet nie byłeś po tej stronie
              pojmowania? Nawet jak Ci napiszę, że w moim życiu nie występuje coś takiego jak
              strach z powodu bycia alkoholiczka.
              Z tego faktu czerpię siłę i odwagę do realizacji swoich marzeń.
              To coś wynika z tekstu przedstawionego w "8-miu Błogosławieństwach" - jak je
              przeczytasz zobaczysz, że po ludzku to same PARADOKSY, a jednak w oczach Boga to
              LOGIKA.
              Nie myślę o tym stale, to jest wiedza którą mam na swój temat i która powoduje
              jednocześnie utrwalony odruch nie sięgania po alkohol.
              Coś jak spuszczanie wody w Toalecie - robi się to automatycznie, bez głębszych
              przemyśleń.
              Mogę to porównać też do wiedzy o grawitacji.
              Wiem, że jeśli wejdę na dach i będę chodzić po jego skraju, to mogę łatwo
              stracić panowanie nad ciałem i spaść. Nie robię więc tego bo ryzyko nie jest
              moją naturą. Wiedza ta jednak, nie czyni ze mnie osoby zastraszonej i paraliżuje
              moich kroków po ziemi strach, że jak wejdę na dach to spadnę.
              Nie boję się skutków wypicia alkoholu, bo go nie piję, dlatego, że wiem co ze
              mnie robi.

              Jeżeli chodzi o pytanie pierwsze to zmianę poziomu można przyrównać np.do
              osiągnięcia dojrzałości-stare rzeczy znikły.


              Życie to CIĄGŁE zmiany, nawet jeśli im zaprzeczamy.
              Takie poziomy mamy więc ZAGWARANTOWANE bez naszego udziału nawet.
              • ela_102 Re: Wielka Gra 10.03.10, 11:23
                miało być - NIE paraliżuje moich kroków...
                A w zdaniu nawet gdybym napisała, że nie ma w moim życiu strachu z poowdu bycia
                alkoholiczką -
                Nie uwierzyłbyś
            • tenjaras Re: Wielka Gra 10.03.10, 14:44
              Zastanawiam się, czy jesteś w stanie rozróżnić strach od świadomości, a co za
              tym idzie odwagę od idiotyzmów.

              Jeżeli świadomość o złych konsekwencjach jakiegoś czynu uznajesz za strach, to
              co Twoim zdaniem powinno być obroną przed powrotem alkoholika do alkoholizmu?
              • pierzchnia Re: Wielka Gra 10.03.10, 16:51
                "Jeżeli świadomość o złych konsekwencjach jakiegoś czynu uznajesz za strach, to
                co Twoim zdaniem powinno być obroną przed powrotem alkoholika do alkoholizmu?"
                Tenjaras.

                Tu chodzi o strach przed samym sobą i nie tylko.
                Lęk bycia po za...

                Moje podejście/droga/wyklucza obronę.
                Jeżeli się bronisz to znaczy, że masz przed czym.

                PS Wyjątkowe mądre pytanie.
                • tenjaras Re: Wielka Gra 10.03.10, 18:06
                  To opisz, proszę, to Twoje podejście.
                  • aaugustw Re: Wielka Gra 10.03.10, 19:10
                    tenjaras napisał (do pierzchni):
                    > To opisz, proszę, to Twoje podejście.
                    ______________________________________.
                    I ja chetnie poczytam ciebie pierzchnia!
                    A... ;-)

                    • ela_102 Re: Wielka Gra 10.03.10, 19:34
                      tia... tyle, że to niemożliwe.
                      Podejście pierzchni uzależnione jest bowiem od podejścia innych.
                      Z NIMI się nie zgadzam.
                      Zaprzeczanie daje tylko wrażenie, że ma się coś do powiedzenia.
                      • aaugustw Re: Wielka Gra 10.03.10, 20:02
                        ela_102 napisała:
                        > tia... tyle, że to niemożliwe.
                        > Podejście pierzchni uzależnione jest bowiem od podejścia innych.
                        > Z NIMI się nie zgadzam.
                        > Zaprzeczanie daje tylko wrażenie, że ma się coś do powiedzenia.
                        ________________________________________________.
                        Wspomnialem o tym, (troche inaczej) w sasiednim watku...!
                        A...
                  • pierzchnia Re: Wielka Gra 10.03.10, 19:50
                    Oczywiście nie uciekam przed odpowiedzią, ale ela102 tak mnie pochłonęła, że zapomniałem o całym bożym świecie.

                    Jak już zapewne zauważyłeś, jestem przeciwny nazywaniu kogoś alkoholikiem-słowa niosą ze sobą ogromny ładunek, czyli np. potrafią więzić.
                    Ponieważ nie można cofnąć inicjacji jedynym wyjściem na całkowite uzdrowienie jest Przejście-wejście na poziom całkowitej abstynencji, bez przymusu jej stosowania.
                    Jeżeli ta zmiana nie jest pozorowana to do alkoholu już nigdy nie wrócisz ponieważ zniknął motyw.
                    Gdy pytam o objawy tzw. choroby ,to zawsze na koniec wyłania się tylko jeden jej przejaw-niemożność picia kontrolowanego.
                    Czyli motyw wciąż istnieje i dlatego taki człowiek uważa się za chorego-reszta to tylko nadbudowa.
                    To tak jakby komuś zależało na tym ,aby ci wszyscy ludzie,uważali się za chorych.
                    • aaugustw Re: Wielka Gra 10.03.10, 20:06
                      pierzchnia napisał:
                      > Oczywiście nie uciekam przed odpowiedzią, ale ela102 tak mnie
                      pochłonęła, że za pomniałem o całym bożym świecie...
                      ___________________________________________________.
                      OK, nie tlumacz sie i nie zagaduj tylko dawaj nam tu
                      ten swoj punkt widzenia...!
                      A...
                    • tenjaras Re: Wielka Gra 11.03.10, 14:07
                      Zapewniam Cię, że gdyby to miało tak zadziałać, jak sobie życzysz, nawet nie
                      byłoby problemu alkoholowego.

                      Pamiętaj, że podłożem uzależnień jest nieumiejętność radzenia sobie z własnymi
                      emocjami i uczuciami. Pijemy, bo nie potrafimy się odnaleźć w rzeczywistości,
                      wyrazić siebie. Dopiero ta odrobina alkoholu we krwi nam na to pozwala.
                      Uzależnienie ma swoją charakterystykę. Jak Ci tu August pokazał, ma cztery fazy.
                      Po przejściu z jednej do drugiej nie ma powrotu. Nikt nie zaczął pić towarzysko,
                      jak pił kasacyjnie. Lepsze momenty i przerwy są tego dowodem, nie zaprzeczeniem.
                      Nikt, kto ma normalny stosunek do alkoholu nie rozważa swojego picia, ani pod
                      kątem ilości, ani czasu, wogóle. Jak ktoś zaczął pić kasacyjnie, to taka
                      destrukcja zaczyna mu towarzyszyć w całym życiu. Tak zaczyna traktować swoje
                      obowiązki, ludzi, którzy go otaczają, całe jego życie ma charakter kasacyjny.

                      Teraz mi napisz z czego ma wynikać u niego zmiana myślenia. Jak taki człowiek,
                      będący jednym wielkim pozorem normalności, ma zacząć myśleć normalnie,
                      zachowywać się normalnie, być normalnym.
                      • pierzchnia Re: Wielka Gra 12.03.10, 17:01
                        Gubię wątki-temat się rozproszył.

                        "Pamiętaj, że podłożem uzależnień jest nieumiejętność radzenia sobie z własnymi
                        emocjami i uczuciami. Pijemy, bo nie potrafimy się odnaleźć w rzeczywistości,
                        wyrazić siebie. Dopiero ta odrobina alkoholu we krwi nam na to pozwala."

                        Czyli cechy/predyspozycje/ istniały przed inicjacją alkoholową.
                        Jak nazwałbyś takiego człowieka, który posiada takie cechy, a nie miał kontaktu z alkoholem-alkoholikiem?

                        Uzależnić można każdego, ale już sama chęć walki z nałogiem wskazuje na posiadanie cech, o których nie wspomniałeś.
                        Na podstawie podobnych opisów można zobrazować, w swej wyobraźni, uzależnionego jako jednostkę recesywną.
                        • tenjaras Re: Wielka Gra 12.03.10, 18:27
                          Możesz być pewnym, że uzależnienie powoduje recesję. U alkoholików abstynencja
                          dla samej abstynencji, powoduje ujawnienie miejsca, w którym się akurat jest.
                          Leczenie polega na odzyskiwaniu własnej tożsamości. Poprzez duchowość również
                          odnalezieniu sensu własnych doświadczeń i dalszego ich wykorzystania w życiu.

                          A jak nazwałbym człowieka, który nie popadł w alkoholizm? Nie rozumiem dlaczego
                          miałbym takiego człowieka szukać i jakoś nazywać. Dlaczego miałoby mi na tym
                          zależeć? Jestem facetem, który poradził sobie z problemem alkoholowym. Nie
                          ukrywam tego, przychodzę na to forum by o tym pisać. Opisuję jak to u mnie
                          wygląda, każdy może się temu przyjrzeć z racji własnego interesu i odrzucić lub
                          przyjąć. Nie szukam ludzi, którzy chcą się leczyć z alkoholizmu, daję się
                          znaleźć tym, którzy mają takie pragnienie.

                          Niemniej jednak walkę z nałogiem nazywam nieporozumieniem. Jeżeli chcesz się
                          pozbyć nałogu przestań z nim walczyć, poddaj się i przyznaj do porażki. Od tego
                          trzeba zacząć. I nie ma się co oszukiwać, tracić czas i energię. Lepiej od razu
                          iść po flaszkę zamiast robić przykre niespodzianki bliskim po jakimś czasie, w
                          którym nabiorą nadziei na poprawę. Alkoholizm to nie jest zabawa.
                          • pierzchnia Re: Wielka Gra 12.03.10, 20:13
                            Rozwój Twojej duchowości pozostawiam Bogu ,ale bardzo proszę o nieprzeinaczanie moich słów i nie zmienianie kontekstu.
                            Ja nie zapytałem Ciebie-jak nazwałbyś człowieka, który nie popadł, w alkoholizm tylko:
                            Jak nazwałbyś takiego człowieka, który posiada takie cechy, a nie miał kontaktu z alkoholem-alkoholikiem?
                            To wielka różnica ponieważ człowiek, który nie popadł, w alkoholizm może się wykazywać różnymi cechami.
                            Tenjaras:
                            "Pamiętaj, że podłożem uzależnień jest nieumiejętność radzenia sobie z własnymi
                            emocjami i uczuciami. Pijemy, bo nie potrafimy się odnaleźć w rzeczywistości,
                            wyrazić siebie."

                            Napisałeś o kwestiach psychicznych/w ogólnym rozumieniu/, nie wspominając, w ogóle o fizjologi.
                            A przecież gdyby ludzie posiadali odmiennie działające organizmy nie byłoby wspólnych medykamentów /Nie chce mi się przywoływać przykładu z użyciem cyjanku/.
                            Zatem uzależnić od alkoholu można każdego-oczywiście wielu pod przymusem, ponieważ jest to wyłącznie moje założenie.

                            Dlatego podłożem uzależnienia nie jest, jak napisałeś, nieumiejętność radzenia sobie z uczuciami i emocjami, ale ETANOL!

                            Człowiek, którego uzależniłbym na siłę ,tym różniłby się np.od Ciebie,że będąc uzależnionym fizjologicznie nie wykazywałby cech przyczynowych-czy byłby alkoholikiem?

                            A zatem ta rzekoma choroba, którą nazywasz alkoholizmem ,jest fuzją uzależnienia fizjologicznego i słabości charakteru/w ogólnym rozumieniu/.

                            Gdyby na Twojej drodze nie stanął alkohol nie byłbyś alkoholikiem,ale czy byłby nim ten, uzależniony przeze mnie na siłę?

                            Ja po prostu rozdzielam te dwie składowe z w/w powodów.

                            Tenjaras:
                            "Niemniej jednak walkę z nałogiem nazywam nieporozumieniem. Jeżeli chcesz się
                            > pozbyć nałogu przestań z nim walczyć, poddaj się i przyznaj do porażki. Od tego
                            > trzeba zacząć"

                            Do porażki się nie przyznam natomiast mogę się przyznać do zwycięstwa.
                            Już to wyjaśniałem, w jednym z poprzednich wpisów:
                            Moje podejście/droga/wyklucza obronę.
                            Jeżeli się bronisz to znaczy, że masz przed czym.

                            • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 12:09
                              > Ja po prostu rozdzielam te dwie składowe z w/w powodów.

                              A ja się wogóle nad tym nie zastanawiam. Moja wiedza na temat alkoholizmu wynika
                              z własnego doświadczenia i wiedzy zebranej przez mądrzejszych ode mnie ludzi.
                              Dla mnie temat jest jasny i jednoznaczny. Dzięki temu wiem co robić i co robię.

                              Ale to moim zdaniem jest typowym myśleniem na potrzeby karmienia uzależnienia:
                              > Do porażki się nie przyznam natomiast mogę się przyznać do zwycięstwa.
                              > Już to wyjaśniałem, w jednym z poprzednich wpisów:
                              > Moje podejście/droga/wyklucza obronę.
                              > Jeżeli się bronisz to znaczy, że masz przed czym.

                              Otóż Twoje zwycięstwo jest elementem strachu. Wynika z podjęcia obrony, której
                              oczywistą częścią jest walka, skoro efektem jest ktoś lub coś pokonanym. Ja nie
                              walczę, czuję się bezpieczny, nie muszę, ponieważ dla mnie alkohol stracił na
                              znaczeniu. Nie potrzebuję względem alkoholu poczucia wygranej. Nie walczę z
                              substancją chemiczną, wystarczy, że zmieniam myślenie na jej temat. Okazało się,
                              że nigdy nie musiałem używać alkoholu by być w porządku. Wystarczyło się tylko
                              nauczyć samemu robić to co do mnie należy. Nie potrzebowałem do tego podpórki,
                              ale ją używałem, musiałem więc przywrócić w sobie te zdolności, które
                              zatraciłem, zastępując sobie motywację i wolę, stanem rauszu. Już moja psychika
                              tego nie potrzebuje. Nie muszę sobie tworzyć jakiejś rzeczywistości, w której
                              odbywa się jakieś mocowanie przeciwko mnie i ja muszę znaleźć na to sposób. Z
                              alkoholem nikt nigdy nie zwycięży, bo to imaginacja. Ludzie, którzy nie popadli
                              w nałóg, nie walczą, nie dawkują i nie główkują na ten temat. Ludzie
                              uzależnieni, którzy chcieli i potrafili uczciwie postawić sprawę, też nie
                              walczą, nie dawkują i nie główkują na ten temat. Różnica między jednymi, a
                              drugimi polega jedynie na abstynencji. Dla uzależnionych jest ona bezwarunkową
                              koniecznością. Jeżeli jej nie przestrzegają zaczyna się główkowanie, dawkowanie,
                              a w końcu powracają do walki. Wiem to z doświadczenia tych alkoholików, których
                              obserwowałem i o których czytałem.

                              Dopiero gdy alkoholik przestaje walczyć może zacząć myśleć na tematy własnych
                              braków, wad i niedoskonałości. To się robi na trzeźwo i będąc przygotowanym.
                              Trzeba rozumieć siebie, wiedzieć dlaczego i po co czyni się i reaguje tak, a nie
                              inaczej. To poważny proces, a alkoholik uwikłany w walkę i rozważanie swoich
                              porażek i zwycięstw, zwyczajnie, nie ma to czasu. Nawet, jeśli myśli inaczej.
                              • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 12:59

                                Tenjaras:
                                > A ja się wogóle nad tym nie zastanawiam. Moja wiedza na temat alkoholizmu wynik
                                > a
                                > z własnego doświadczenia i wiedzy zebranej przez mądrzejszych ode mnie ludzi.
                                > Dla mnie temat jest jasny i jednoznaczny. Dzięki temu wiem co robić i co robię."

                                Rozumiem, ze Twoja wiedza i doświadczenie ,wynikają z niezastanawiania się.

                                -----------------------------------------------------------------------
                                Tenjaras:
                                Otóż Twoje zwycięstwo jest elementem strachu. Wynika z podjęcia obrony, której
                                > oczywistą częścią jest walka, skoro efektem jest ktoś lub coś pokonanym."

                                Kolejne bezpodstawne zarzuty-to mają być argumenty?
                                Pozwolisz, że będę myślał sam za siebie i przestań wmawiać innym jakieś pomylone historie.

                                Doskonale rozumiem o co,w tym wszystkim chodzi,żal mi tylko tych wszystkich ludzi, którzy zapadli na chore myslenie ,wynikające z infiltracji.
                                To nie jest leczenie-to zniewolenie!




                                • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 13:14
                                  To nie jest leczenie-to zniewolenie!


                                  Błąd podstawowy w uzależnieniach, który pierzchania wielu ludzi doprowadza do
                                  śmierci, dlatego wygłaszając go z pozycji osoby już niepijącej możesz działać na
                                  krzywdę tych osób.
                                  Leczysz się po to aby odzyskać wolność zabraną Ci przez alkoholizm.
                                  Leczysz się po to by być zdrowym.
                                  Pozostawanie samodzielnym jest zachowaniem zbyt ryzykownym (bardzo niewielu się
                                  ta sztuka udaje) aby zachęcać innych do takiego sposobu.
                                  Poza tym w znacznym stopniu to tylko mechanizm choroby (to bycie samodzielnym)
                                  który wcześniej czy później przyniesie kolejne nieszczęście. To tylko odłożenie
                                  wyroku w czasie.
                                  • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 13:29
                                    ela_102 napisała:

                                    > To nie jest leczenie-to zniewolenie!
                                    >

                                    >
                                    > Błąd podstawowy w uzależnieniach, który pierzchania wielu ludzi doprowadza do
                                    > śmierci, dlatego wygłaszając go z pozycji osoby już niepijącej możesz działać n
                                    > a
                                    > krzywdę tych osób.
                                    > Leczysz się po to aby odzyskać wolność zabraną Ci przez alkoholizm.
                                    > Leczysz się po to by być zdrowym.
                                    > Pozostawanie samodzielnym jest zachowaniem zbyt ryzykownym (bardzo niewielu się
                                    > ta sztuka udaje) aby zachęcać innych do takiego sposobu.
                                    > Poza tym w znacznym stopniu to tylko mechanizm choroby (to bycie samodzielnym)
                                    > który wcześniej czy później przyniesie kolejne nieszczęście. To tylko odłożenie
                                    > wyroku w czasie.

                                    Ten wpis jest OK-rozumiemy się!
                                    Przecież dobrae wiesz, że ja nie występuję przeciwko Wspólnotom.
                                    Duża część uzależnionych nie jest samodzielna i potrzebuje przewodnika, ale uniwersalizmem leczenia wyrządza się krzywdę tym,wszystkim dla których ów system jest po prostu nieodpowiedni.
                                    Co ja mogę więcej zrobić?
                                    Wszystko już wyjasniłem, w poprzednich wątkach.
                                    • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 13:43
                                      Duża część uzależnionych nie jest samodzielna i potrzebuje przewodnika, ale
                                      uniwersalizmem leczenia wyrządza się krzywdę tym,wszystkim dla których ów system
                                      jest po prostu nieodpowiedni.


                                      Nigdy wcześniej nie byłam tak samodzielna i wolna jak teraz :-)
                                      Pytanie jest na ile ten program jest dla Ciebie nieodpowiedni?
                                      A na ile takie myślenie do podszept "chorej" natury?

                                      Sprawdziłeś dokładnie, aby wiedzieć, że to nie dla Ciebie?
                                      • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 14:04
                                        Podszepty chorej natury...

                                        Pytałem Ciebie kiedyś o rodzaj sprawdzianu jaki stosujesz przy rozróżnianiu tego co boskie od...

                                        Człowiek, u którego np. pojawia się jakieś wewnętrzne przeświadczenie,intuicja ,nigdy nie będzie do końca pewien ich prawdziwości dopóki tych informacji nie skonfrontuje z tzw, rzeczywistością.
                                        Jeżeli taka możliwość zaistnieje jest, w stanie to sprawdzić-każdy sukces i porażka ,takiej konfrontacji, pozostawia pamięć charakterystyki odczucia.
                                        Dlatego to się po prostu wie.
                                        To trudny temat ponieważ nie znajduję wymiaru do jego zaprezentowania.
                                        • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 14:17
                                          To trudny temat ponieważ nie znajduję wymiaru do jego zaprezentowania.

                                          To bardzo techniczna sprawa. Nie latając samolotem tak naprawdę nie wiem jak to
                                          jest.Mogę sobie wmawiać uczucie piękna lub strachu, ale dopóki nie doświadczę
                                          lotu to tylko WYOBRAŻENIA.
                                          W przypadku uzależnień jest ogromne prawdopodobieństwo, że niechęć do leczenia
                                          jest wynikiem choroby. Gdyby tak nie było, każdy alkoholik byłby w stanie
                                          powiedzieć SAM sobie, że oto uważa iż przegina z piciem i od dziś przestaje.
                                          Jednak nic takiego się nie dzieje. Nawet jak przestanie to na jakiś czas tylko.
                                          Takich alkoholików znam BARDZO wielu. Próbują się ze swoją samodzielnością
                                          latami nawet, po to by potem przyjść jednak po pomoc.
                                          Sami mówią i świadczą potem, że przez własny upór zmarnowali kolejna lata dla
                                          nałogu.
                                          Piszę o tym, że to co czujesz ( po prostu wiem )może być z tej półki.
                                          • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 14:39
                                            To trudny temat ponieważ nie znajduję wymiaru do jego zaprezentowania.

                                            To bardzo techniczna sprawa. Nie latając samolotem tak naprawdę nie wiem jak to
                                            jest.Mogę sobie wmawiać uczucie piękna lub strachu, ale dopóki nie doświadczę
                                            lotu to tylko WYOBRAŻENIA.
                                            W przypadku uzależnień jest ogromne prawdopodobieństwo, że niechęć do leczenia
                                            jest wynikiem choroby"

                                            Mnie chodziło o sposób zdobywania informacji.

                                            Ja nie mam niechęci do leczenia-gdyby tak było to bym po prostu chlał.
                                            Z tą techniczną sprawą to co innego-tak właśnie było/jak napisałaś/gdy pierwszy raz skakałem ze spadochronem - wyobrażałem sobie wcześniej jak to będzie, ale tego nie można sobie wyobrazić.
                                            • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 15:03
                                              ale tego nie można sobie wyobrazić.

                                              co zatem powoduje, że w danych z terapii innych lub w oddziaływaniu AA na
                                              alkoholików, wyobrażasz sobie - zmanipulowanie, jednomyślność, zniewolenie,
                                              tchórzostwo?
                                              I czemu są to tylko złe skutki?
                                              • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 15:20
                                                ela_102 napisała:

                                                > ale tego nie można sobie wyobrazić.
                                                >
                                                > co zatem powoduje, że w danych z terapii innych lub w oddziaływaniu AA na
                                                > alkoholików, wyobrażasz sobie - zmanipulowanie, jednomyślność, zniewolenie,
                                                > tchórzostwo?
                                                > I czemu są to tylko złe skutki?

                                                Jeżeli to pytanie jest skierowane do mnie to ja sobie niczego nie wyobrażam-porównując, moje z Waszym .po prostu wyciągam wnioski i staram się je przedstawić poprzez argumenty.
                                                Możemy tak sobie dyskutować całymi godzinami, ale to i tak niczego nie zmieni...
                                                • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 20:08
                                                  jeżeli to pytanie jest skierowane do mnie to ja sobie niczego nie wyobrażam
                                                  a jednak nie możesz wiedzieć jak to jest - być na i po terapii - bo tego
                                                  zwyczajnie nie doświadczyłeś czego nie można powiedzieć o skoku spadochronowym.
                                                  Nie wiesz też ile ODWAGI trzeba mieć aby przejść np. przez krok 4 AA, bo tego
                                                  też nie doświadczyłeś na własnej skórze.
                                                  • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 20:16
                                                    Ela,
                                                    to nie jest argument ponieważ nie jesteśmy, w stanie doświadczyć wszystkiego.
                                                    Dokonałem wyboru i doświadczam swoich rzeczy-nie piję.
                                                  • ela_102 Pierzchnia 14.03.10, 20:27
                                                    Więc pisz o tym co doświadczasz, a nie o tym co myślisz na temat doświadczeń innych.
                                                    Piszesz np. Że nie jesteś przeciwny Wspólnotom jednocześnie pisząc, ze to dla
                                                    słabeuszy. Wystarczyło by napisać, że tak naprawdę nic na temat nie wiesz, bo
                                                    niczego w tej kwestii nie doświadczyłeś.
                                                    Ale trzeba by było uczciwie przyglądnąć się własnym tekstom.
                                    • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 13:49
                                      jeszcze jedno:
                                      Pisałam już o tym nie raz.
                                      Mój brat rodzony nie pije samodzielnie.
                                      zmaga się z tym i to jest dobre słowo, od blisko 2o lat.
                                      Co dwa lata miał wpadki, szczęśliwie nie zakończone zgonem.
                                      Teraz nie pije blisko 10 lat trwale. (mam taką nadzieję, bo czasami po latach
                                      się przyznaje do pewnych rzeczy)
                                      To człowiek nadal bardzo pogubiony.
                                      Zamknięty w sobie.
                                      Często ratujący się od depresji kolejnymi uzależnieniami (leki)
                                      Warto tak się męczyć?
                                      Co nie pozwala mu być szczęśliwym?
                                • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 15:05
                                  Przede wszystkim popełniasz błąd uważając, że występuję tu przeciwko Tobie i
                                  jestem w jakikolwiek sposób oponentem.

                                  Jest dokładnie odwrotnie.

                                  Widzę w Tobie osobę niezdecydowaną i nieufną wobec siebie, z lękiem podejmującą
                                  kolejne decyzje. Odpowiadając Ci w jednoznaczny sposób chcę Ci to unaocznić. To
                                  nie jest działanie na Twoją szkodę.

                                  Pierzchnia, przestałem pić niemal osiem lat temu i z tej perspektywy piszę o
                                  swoim stosunku do choroby i procesów zdrowienia. Co jest dla początkujących, dla
                                  początkujących jest. To jest wiedza zebrana na doświadczeniach alkoholików,
                                  którzy już próbowali wszystkiego. Spisali ją dla tych, którzy teraz chcą
                                  poradzić sobie ze swoim uzależnieniem. Dziś ludzie już nie muszą tak bardzo
                                  zatracić się w swojej chorobie by zrozumieć, że jej ulegają. Dzięki temu, że
                                  ktoś kiedyś spisał tą sumę doświadczeń alkoholowych. Dlaczego miałoby tym
                                  ludziom zależeć na jakimś niewoleniu innych? Uważasz, że przygotowali dom bez
                                  dachu dla ludzi, którzy chcą się chronić przed deszczem?

                                  Sam popatrz jak mnie czytasz:
                                  ja napisałem: Moja wiedza na temat alkoholizmu wynika z własnego
                                  doświadczenia i wiedzy zebranej przez mądrzejszych ode mnie ludzi
                                  ,
                                  a Ty na to: Rozumiem, ze Twoja wiedza i doświadczenie ,wynikają z
                                  niezastanawiania się.


                                  Czyje słowa wynikają ze "zniewolenia"?
                                  • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 17:46
                                    "Sam popatrz jak mnie czytasz:
                                    ja napisałem: Moja wiedza na temat alkoholizmu wynika z własnego
                                    doświadczenia i wiedzy zebranej przez mądrzejszych ode mnie ludzi,
                                    a Ty na to: Rozumiem, ze Twoja wiedza i doświadczenie ,wynikają z
                                    niezastanawiania się.

                                    Czyje słowa wynikają ze "zniewolenia"?"

                                    Może zacytujmy cały fragment:
                                    > A ja się wogóle nad tym nie zastanawiam. Moja wiedza na temat alkoholizmu wynik
                                    > a
                                    > z własnego doświadczenia i wiedzy zebranej przez mądrzejszych ode mnie ludzi.
                                    > Dla mnie temat jest jasny i jednoznaczny. Dzięki temu wiem co robić i co robię."

                                    Skoro się nie zastanawiasz, to znaczy, że nie dopuszczasz do swojej świadomości jakiejś zmiany,możliwości rozwoju,innego spojrzenia.
                                    Teraz mi zarzucasz jakiś zły odbiór choć była to tylko uwaga,w formie przytyku.
                                    Męczą mnie te przepychanki-one nie wnoszą nic konstruktywnego-tylko czas może wykazać słuszność dokonanego wyboru.
                                    • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 19:28
                                      Nie zastanawiam się już między innymi nad tym:

                                      pierzchnia napisał:

                                      > Rozwój Twojej duchowości pozostawiam Bogu ,ale bardzo proszę o nieprzeinaczanie
                                      > moich słów i nie zmienianie kontekstu.
                                      > Ja nie zapytałem Ciebie-jak nazwałbyś człowieka, który nie popadł, w alkoholizm
                                      > tylko:
                                      > Jak nazwałbyś takiego człowieka, który posiada takie cechy, a nie miał kontaktu
                                      > z alkoholem-alkoholikiem?
                                      > To wielka różnica ponieważ człowiek, który nie popadł, w alkoholizm może się wy
                                      > kazywać różnymi cechami.
                                      > Tenjaras:
                                      > "Pamiętaj, że podłożem uzależnień jest nieumiejętność radzenia sobie z własnymi
                                      >
                                      > emocjami i uczuciami. Pijemy, bo nie potrafimy się odnaleźć w rzeczywistości,
                                      > wyrazić siebie."
                                      >
                                      > Napisałeś o kwestiach psychicznych/w ogólnym rozumieniu/, nie wspominając, w og
                                      > óle o fizjologi.
                                      > A przecież gdyby ludzie posiadali odmiennie działające organizmy nie byłoby ws
                                      > pólnych medykamentów /Nie chce mi się przywoływać przykładu z użyciem cyjanku/.
                                      > Zatem uzależnić od alkoholu można każdego-oczywiście wielu pod przymusem, ponie
                                      > waż jest to wyłącznie moje założenie.
                                      >
                                      > Dlatego podłożem uzależnienia nie jest, jak napisałeś, nieumiejętność radzenia
                                      > sobie z uczuciami i emocjami, ale ETANOL!
                                      >
                                      > Człowiek, którego uzależniłbym na siłę ,tym różniłby się np.od Ciebie,że będąc
                                      > uzależnionym fizjologicznie nie wykazywałby cech przyczynowych-czy byłby alkoho
                                      > likiem?
                                      >
                                      > A zatem ta rzekoma choroba, którą nazywasz alkoholizmem ,jest fuzją uzależnieni
                                      > a fizjologicznego i słabości charakteru/w ogólnym rozumieniu/.
                                      >
                                      > Gdyby na Twojej drodze nie stanął alkohol nie byłbyś alkoholikiem,ale czy byłby
                                      > nim ten, uzależniony przeze mnie na siłę?
                                      >
                                      > Ja po prostu rozdzielam te dwie składowe z w/w powodów.
                                      >


                                      To nad tymi sprawami się nie zastanawiam, mam już swoje zdanie na temat
                                      alkoholizmu, wypływające z mojego doświadczenia tej choroby i tego co piszą i
                                      mówią o niej fachowcy.

                                      Nie przepychaj się - nie przeinaczaj sensu dialogu - to nie będziesz się tym męczył.
                                      • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 19:46
                                        "To nad tymi sprawami się nie zastanawiam, mam już swoje zdanie na temat
                                        alkoholizmu, wypływające z mojego doświadczenia tej choroby i tego co piszą i
                                        mówią o niej fachowcy.

                                        Nie przepychaj się - nie przeinaczaj sensu dialogu - to nie będziesz się tym męczył."

                                        Fachowcy mnie interesują-tego największego zamknęli, w kiciu, a o innym równie znanym mógłbym napisać rzeczy, których nawet August by nie wymyślił.
                                        Ty jednak wciąż chcesz słynąć ze stawiania innym wydumanych zarzutów-sam widzisz, że się powtarzasz.
                                        Tego, co napisałem nie można obalić przy pomocy podłych zabiegów ponieważ prawda obroni się sama.
                                        Najłatwiej powiedzieć, że czegoś nie ma albo, że się nie zastanawiam-to bardzo wygodne dla kogoś kto po prostu nie ma argumentów, a podobno wie już wszystko i nie musi się zastanawiać.



                                        • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 20:13
                                          Pierzchnia, a co niby takiego znakomitego jest wieść bryl na forum dla alkoholików?

                                          Jak się mogę wobec Ciebie nie powtarzasz, jak ciągle wracasz do tego samego.
                                          Pytałeś mnie co sądzę o ludziach, którzy mają podobną konstrukcję psychiczno
                                          duchową jak alkoholicy, a jednak nie sięgają po alkohol. Po co mi ten dylemat?
                                          Ja sięgnąłem i alkoholizm stał się moją motywacją do zmian. Jak będę siedział i
                                          prostował mózgu zwoje nad dolą i niedolą innych ludzi, to na mnie samego
                                          zabraknie mi czasu i sił.

                                          Ten dylemat to nie jest argument, to imaginacja, jakaś gimnastyka umysłu po
                                          próżnicy. Podobnie jak to, czy fachowców posadzili w kiciu, czy nie. Nic nie
                                          słyszałem, żeby tych fachowców, których ja spotkałem ktoś o cokolwiek posądzał -
                                          poza takimi oskarżeniami jak Ty kierujesz tutaj do mnie, że nie na temat,
                                          uciekam od odpowiedzi i że jaki tam ze mnie znawca tematu, zniewolony i
                                          bezwolny, ograniczający się narzuconymi przekonaniami wykonawca czyjejś woli. No
                                          ale to tak już w tym naszym problemie jest. Nie wykraczamy poza normę w tym
                                          naszym dialogu. Zwyczajny szablon.
                                          • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 20:39
                                            Jeżeli przedstawiłem na forum swój pogląd ,na ten temat, to nie po to żeby wieść na nim prym.

                                            "Pytałeś mnie co sądzę o ludziach, którzy mają podobną konstrukcję psychiczno
                                            > duchową jak alkoholicy, a jednak nie sięgają po alkohol."

                                            Zupełnie nie o to chodziło!
                                            Nie wiem czy nie rozumiesz tego ,o czym piszę ,czy też robisz to specjalnie.
                                            • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 21:04
                                              To ja Cię Pierzchnia bardzo proszę, żebyś przy takich pytaniach

                                              Czyli cechy/predyspozycje/ istniały przed inicjacją alkoholową.
                                              Jak nazwałbyś takiego człowieka, który posiada takie cechy, a nie miał kontaktu
                                              z alkoholem-alkoholikiem?


                                              pisał, co napisałeś.
                                              • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 22:34
                                                Gwoli wyjaśnienia.

                                                Pierwszy kontakt z alkoholem miałem na długo jeszcze zanim o swoim życiu mogłem
                                                mówić w dwóch cyfrach. Nie potrafię jednak powiedzieć, że to ktoś jest winien
                                                mojego uzależnienia, bo piłem do 33 roku życia. Zanim przestałem zacząłem być
                                                dorosłym człowiekiem, który już sam decyduje o sobie. Zresztą od 15 roku życia
                                                sam o sobie decydowałem. Parę osób z tego forum chciało kiedyś bym był z meliny,
                                                niestety, mój dom rodzinny to wysokie wykształcenie, wysoki poziom materialny i
                                                mimo palenia papierosów, białe firanki. Nikt by nie powiedział, że mamy
                                                patologię. A byłoby co opowiadać.
                                    • ela_102 Re: Wielka Gra 14.03.10, 20:04
                                      Męczą mnie te przepychanki-one nie wnoszą nic konstruktywnego-tylko czas może
                                      wykazać słuszność dokonanego wyboru.


                                      Ja się nie przepycham w dodatku w swoim głębokim przekonaniu ARGUMENTUJĘ to co
                                      piszę. Ty nawet nie odpowiadasz na konkretnie zadane pytania, przynajmniej
                                      postawione przeze mnie.
                                      Mam zresztą kolejne:
                                      Czy istnieje prawdopodobieństwo, że ja będąc 7 lat po Tobie w nałogu biernym (
                                      Trzeźwości )mam większe w tej kwestii doświadczenie?
                                      zwłaszcza, że preferuję rozwój ku lepszemu?
                                      Bo ja jak nie ma takiej możliwości, to rzeczywiście lepiej spotkać się w tym
                                      miejscu za kolejne 7 lat pod warunkiem, że przez ten czas utrzymasz się w
                                      abstynencji.
                                      • pierzchnia Re: Wielka Gra 14.03.10, 20:29
                                        To tak jakbyś zapytała mnie, co o Tobie myślę.
                                        Dla mnie żadną alkoholiczką nie jesteś i nie będziesz-i co najważniejsze-nie jesteś "usztywniona"
                                        Przepychanki były dla Tenjarasa.

                                        Twoje doświadczenie jest Twoim doświadczeniem-warto człowieka podnieść z ziemi, ale niech dalej idzie sam o własnych siłach bo swoich doświadczeń mu nie przekażesz.

                                        Ja nie jestem z AA-Ty jesteś.
                                        Nie widzę, w Tobie choroby-jeżeli była widocznie musiałaś sobie poradzić.

                                        • tenjaras Re: Wielka Gra 14.03.10, 21:06
                                          > Przepychanki były dla Tenjarasa.

                                          hehehe, rzuciłeś kostką?
                                          ;-)
                    • ela_102 Pierzchnia. 12.03.10, 18:42
                      Jak już zapewne zauważyłeś, jestem przeciwny nazywaniu kogoś
                      alkoholikiem-słowa niosą ze sobą ogromny ładunek, czyli np. potrafią więzić.


                      Powiem z własnego doświadczenia.
                      Nikomu nie dałabym nazwać siebie alkoholiczką dopóki piłam,i wtedy możesz mi
                      wierzyć pierzchnia byłam najbardziej zniewolą kobietą.
                      Nie ma nic żałośniejszego w moim życiu.
                      Siedziałam w klatce w której sama zamknęłam się na kilkanaście spustów i
                      wrzeszczałam - jestem wolna i wszystko mi wolno.
                      Możesz to sobie wyobrazić? Czy tak zachowuje się ktoś zdrowy?
                      Paradoks tej choroby polega na tym, że od momentu nazwania siebie alkoholiczką,
                      przestałam pić i zaczęłam pomału otwierać te spusty odzyskując sukcesywnie wolność.
                      To jest czysto medyczny zabieg, a żadna manipulacja.
                      Jestem chora (diagnoza) na co konkretnie (alkoholizm) recepta
                      (abstynencja)leczenie (terapia i AA) skutek - nie piję trwale.

                      Tak samo postąpiłabym w przypadku innych chorób.
                      Podeszłabym do nich medycznie. Być może pomaga mi w tym wykształcenie medyczne.
                      • ela_102 Re: Pierzchnia. 12.03.10, 19:07
                        Poza tym zobacz pierzchnia - alkoholizm jest jedyna chorobą z uznaniem której
                        najwięcej problemów ma sam chory. Zastanawiałeś się dlaczego?
                        Sam chory jest też najmniej zainteresowany jej leczeniem.
                        To niestety często doprowadza do śmierci.
                        Rzeczywiście Ci którzy zaprzestają picia często rozpatrują ten fakt w
                        kategoriach "CUDU" - bo niby czemu ja i teraz, a nie on? - i to jest cud,
                        któremu jednak trzeba pomóc. Wiesz dlaczego?
                        Nie należy nadwyrężać wspaniałości Boga. Nie może przecież czynić w Twoim życiu
                        samych cudów. Dał Ci otrzeźwienie i pewną świadomość starczy(!) z wdzięczności
                        dbaj o siebie jak należy.
                        • pierzchnia Ela102 12.03.10, 20:45
                          Starałem się ukazać inne spojrzenie , które nie wynika z dogłębnych analiz.
                          Obraz pojawiał się nagle, a ja rozwijałem go tylko pod postacią literowych szyków.
                          Gdyby nie forum nie zerwałbym kręgu i to pozostaje bezdyskusyjne, ale będąc odtrutym stałem się po prostu samodzielny.
                          Może ktoś skorzysta z tych spostrzeżeń bo nie są one, jak twierdzą niektórzy, wynikiem nieleczonej choroby.
                          • tenjaras Re: Ela102 14.03.10, 12:13
                            Pamiętaj, że to przede wszystkim Tobie otwierają się furtki, albo z nich
                            skorzystasz, albo nie. Nie możesz funkcjonować w dwóch miejscach jednocześnie.
                            • pierzchnia Re: Ela102 14.03.10, 14:20
                              Zmiany są dostrzegalne, ale droga przede mną wydaje się być długa.
                              Może to kogoś zdziwi, ale ja się cieszę z tego uzależnienia-ja to po prostu przeszedłem/już chyba nie muszę wyjaśniać/i teraz czuję się bogatszy.
                              Dlatego "denerwują" mnie np. wypowiedzi Deo-ponieważ on może być całkowicie wolny, ale zniewala go fałszywy pogląd.
                              • tenjaras Re: Ela102 14.03.10, 14:45
                                Droga Długa Jest - Akurat

                                To wcale nie jest dziwne, że uważasz swoje doświadczenia życiowe poważnie i z
                                szacunkiem.
                                • pierzchnia Re: Ela102 14.03.10, 15:11
                                  Przez kilka lat/prawie codziennie/byłem na rybach-nie ważne, że padał grad...
                                  Czasem jeszcze jeżdżę, ale to już nie jest to-spełniłem się, zwyczajnie mi przeszło.
                                  To właśnie nazywam przejściem-ja już jestem gdzie indziej.
                                  Jeżeli ktoś potrafi to zrozumieć/proces/i wdrożyć go , w wyjście z uzależnienia ,będzie wolny.
                                  • tenjaras Re: Ela102 14.03.10, 15:25
                                    Rozumiem, że jak tu siedzę i wstanę by iść na ryby, to prędzej wyjdę na durnia
                                    niż rybaka. Nigdy wcześniej na rybach nie byłem.

                                    Tak samo rozumiem, że jakbym wychodząc z knajpy postanowił, że kończę z tym
                                    piciem, trudno by mnie było traktować jak trzeźwo myślącego człowieka. Jeśli moi
                                    bliscy nie byliby przez moje postępowanie zbyt pokiereszowani to w najlepszym
                                    przypadku, potraktowaliby mnie w takim momencie z przymrużeniem oka.
                                    • pierzchnia Re: Ela102 14.03.10, 15:43
                                      Wiesz, ja już byłem gdzie indziej, ale ku... byłem zatruty i nie miałem wiedzy/doświadczenia/dlatego jakaś Łaska boska kazała mi wejść na to forum.
                                      Ten facet z tego filmu Archiwum MP3 robi wielką szkodę swoim gadaniem
                                      ponieważ np. stwierdza, że samo picie jest czymś świetnym, ale cena jest wysoka.
                                      W ten sposób gloryfikuje stany odmienne.
                                      A przecież prawdziwa duchowość/transcendencja/ wymaga czystości-pewnych warunków, które trzeba spełnić by móc, w niej uczestniczyć.
                                      • tenjaras Re: Ela102 14.03.10, 19:37
                                        A co Cie obchodzi ten facet z filmu Archiwum MP3? Jego życie i podejście do
                                        niego to jego broszka. Ty rozwiązuj swoje problemu i ustalaj swoje stosunki, co
                                        będziesz, a co nie będziesz gloryfikował.

                                        Ja nie gloryfikuję picia, alkohol mi nigdy nie smakował i uważam, że jest
                                        trucizną dla organizmu. Niemniej jednak szczycę się przyjaźnią z tym facetem i
                                        świetnie się razem dogadujemy. Nawet w tych tematach i wtedy, kiedy nie mamy
                                        takiego samego zdania.

                                        Życie nie polega na szukaniu przeszkód, przeciwwskazań, tego co dzieli i powodów
                                        do wskazania błędu. To nie jest droga do poczucia bezpieczeństwa.
                                        • pierzchnia Re: Ela102 14.03.10, 20:12
                                          tenjaras napisał:

                                          > A co Cie obchodzi ten facet z filmu Archiwum MP3? Jego życie i podejście do
                                          > niego to jego broszka. Ty rozwiązuj swoje problemu i ustalaj swoje stosunki, co
                                          > będziesz, a co nie będziesz gloryfikował.
                                          >
                                          > Ja nie gloryfikuję picia, alkohol mi nigdy nie smakował i uważam, że jest
                                          > trucizną dla organizmu. Niemniej jednak szczycę się przyjaźnią z tym facetem i
                                          > świetnie się razem dogadujemy. Nawet w tych tematach i wtedy, kiedy nie mamy
                                          > takiego samego zdania.
                                          >
                                          > Życie nie polega na szukaniu przeszkód, przeciwwskazań, tego co dzieli i powodó
                                          > w
                                          > do wskazania błędu. To nie jest droga do poczucia bezpieczeństwa.
                                          >

                                          Ja nie chcę Ciebie ,tenjaras,obrazić, ale nie bądź głupio mądry!
                                          Obchodzi mnie,co ten facet gada ponieważ swoimi przekonaniami wpływa na innych-to nie jest nieznajomy pan z ulicy.
                                          Czy Ciebie, w ogóle coś obchodzi?
                                          Nad niczym się nie zastanawiasz-masz już gotowca na wszystko-to bardzo wygodne.
                                          Mam do Ciebie małą prośbę-zakończ tą swoją eksplozję bezpodstawnych oskarżeń pod moim adresem i nie narzucaj mi swojego myślenia.

                                          Ja przedstawiłem swój pogląd i podałem ku temu konkretne argumenty-jedyne, co zobaczyłem, w odpowiedzi to:
                                          "Ja się nad tym nie zastanawiam" + oskarżenia.

                                          • tenjaras Re: Ela102 14.03.10, 20:23
                                            To teraz weź głęboki oddech, skoncentruj się i jeszcze raz przeczytaj
                                            przynajmniej drugi i trzeci akapit mojego wpisu. Tam nie ma nic na Twój temat.
                                            Nie zauważasz drobnego niuansu - nie zastanawiam się nad sprawami, które mam już
                                            ułożone. A co do gotowca na wszystko... no cóż, to nie moja wina, że nie jestem
                                            pierwszym człowiekiem na tym czasem dziwnym świecie i wszystko co mnie spotyka
                                            już było. Kiedy przychodzi problem do rozwiązania, jakaś trudność życiowa do
                                            podjęcia, to bardzo się zastanawiam i szukam wskazówek, pytam ludzi i robię
                                            różne podejścia, aż sprawy dokończę. Wtedy wyciągam wnioski i nie wracam do
                                            tego, nie rozkładam na czynniki, bo nadciągają kolejne życiowe sprawy, które
                                            również wymagają koncentracji. Nie zawsze tak było, ale od jakiegoś czasu umiem
                                            na bieżąco rozpatrywać posunięcia, choć nazywam siebie wolnomyślicielem, bo tak
                                            naprawdę wcale aż tak szybko nie myślę ;-)
                                            • pierzchnia Re: Ela102 14.03.10, 20:47
                                              W Twoich wpisach tenjaras, wszystko się rozmywa i tonie.
                                              Sprawa faceta z MP3 zniknęła choć uważam ją za ważną-trzeba być odpowiedzialnym za swoje słowa,w wymiarze społecznym.

                                              Ja się nie mieszam do Twoich sposobów na życie, ale sprawa uzależnień nie dotyczy tylko nas.
                                              Żeby leczyć globalnie trzeba być całkowicie pewnym co do metody-to nie jest zabawa.
                                              • tenjaras Re: Ela102 14.03.10, 21:08
                                                Masz okazję posłuchać jego audycji po wejściu na stronę www.antyradio.pl
                                                akurat zaczął.

                                                Zawsze podkreśla, że radio nie jest do leczenia, a on nie fachowiec. Nawet nie
                                                podpowiada gdzie iść, co najwyżej jak szukać.
                                                • pierzchnia Re: Ela102 15.03.10, 10:58
                                                  Wszystkie najważniejsze kwestie,tenjaras, nad którymi ciężko pracowałem,wrzuciłeś do betoniarki i wymieszałeś-tak powstała MUSZTARDA PO OBIEDZIE.
                                                  Na koniec proponujesz mi bym wysłuchał audycji radiowej-dziękuję nie skorzystam.
                                                  • tenjaras Re: Ela102 15.03.10, 12:37
                                                    Rzeczywiście, ja też w takich momentach nie mam ochoty słuchać radia, chyba, że
                                                    czegoś niepoważnego ;-)

                                                    Ale jak już się pozbieram do kupy i zrobię porządek w bałaganie jaki mi się
                                                    porobił, życie nabiera nowego, innego wymiaru i zawsze lepszego z mojego punktu
                                                    widzenia. Musze jednak pamiętać, by nie dać się swoim tendencjom do siadania na
                                                    huśtawce krzywda, wina.
                                              • aaugustw Re: Ela102 15.03.10, 14:45
                                                pierzchnia napisał:
                                                > Żeby leczyć globalnie trzeba być całkowicie pewnym co do metody-to
                                                nie jest zabawa.
                                                ____________________________________________________.
                                                Alez pierzchnia jest metoda leczenia alkoholizmu i jest Program...
                                                Natomiast szkolek terapeutycznych jest mnostwo... - z tego wniosek,
                                                ze zadna z nich nie jest na tyle dobra, zeby byc pewnym jej
                                                metodzie...
                                                A...
                                                • pierzchnia Re: Ela102 15.03.10, 14:55
                                                  Zgadzam się z tym, co napisałeś, ale nie można popełniać kardynalnych błędów-np.propagować picie, a jednocześnie opowiadać o szkodach jakie mi wyrządził alkohol.



                                                  • aaugustw Re: Ela102 15.03.10, 15:16
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > Zgadzam się z tym, co napisałeś, ale nie można popełniać
                                                    kardynalnych błędów-np.propagować picie, a jednocześnie opowiadać o
                                                    szkodach jakie mi wyrządził alkohol.
                                                    ______________________________.
                                                    Kto w ten sposob postepuje...!?
                                                    A...
    • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 08.03.10, 15:37
      Alkoholizm jest chorobą śmiertelną i nieuleczalną. Nie mam co do tego
      najmniejszych złudzeń. Doskonale rozumiem co kryje się za określeniem
      śmiertelna, jak i nieuleczalna.

      Niemniej jednak, będąc alkoholikiem, potrafię prowadzić zdrowy tryb życia, który
      nie zagraża mojej egzystencji, jak i powrotowi do spożywania alkoholu.

      Przede wszystkim uznałem abstynencję od alkoholu za warunek absolutny i
      bezdyskusyjny. Utrzymanie tego postanowienia widzę w pracy nad sobą.

      Musiałem zmienić nawyki i reakcje, myślenie i zachowania. Dosłownie przekręciłem
      się na drugą stronę, a okazało się, że na prawidłową.

      Będąc trzeźwy wiem na sto procent, że dopóki trzeźwym pozostanę, alkoholu nie
      ruszę. Trzeźwość zapewnia mi bezpieczeństwo. Dlatego jest dla mnie taka ważna i
      ciągle ją w sobie kształtuję. To dla mnie priorytet i zarazem ochrona.
      • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 08.03.10, 16:03
        Wciąż nie rozumiem na czym polega Twoja nieuleczalna choroba-chyba, że tęsknisz za knajpą i po prostu nie możesz się napić.
        Jeżeli ktoś od dzieciństwa nie spożywa napojów alkoholowych/one dla niego nie istnieją/to za knajpą nie tęskni.
        Dla Ciebie wejście na taki poziom jest trudniejszy ponieważ masz przeszłość alkoholową, co wiąże się z pewnymi zmianami jakie zaszły, w Twoim organizmie.
        Czym się objawia Twoja nieuleczalna choroba-ręce się Tobie trzęsą,bóle brzucha...?
        Ja się nie nabijam tylko chcę zrozumieć dlaczego myślisz, w taki sposób.

        • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 14:37
          Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną ponieważ nigdy nie odzyskam kontroli nad
          ilością spożywanego alkoholu. Jednak nie tęsknię za knajpą. Alkohol nie jest mi
          do niczego potrzebny, ale zrozumiałem to dopiero jak wytrzeźwiałem i zacząłem
          się odwoływać do zdrowego rozsądku. Rozdzielam mój rozum od zdrowego rozsądku.
          Mój rozum jest wynikiem mojego myślenia. Uzależnienie poważnie nadwerężyło moje
          zaufanie do mojego myślenia. Zdrowy rozsądek to łaska, dar od pana Be... Tak
          uważam, ponieważ pierwszy raz pomyślałem o abstynencji z nadzieją na normalne
          życie będąc jeszcze mocno w mechanizmach myślowych uzależnienia. I od tamtej
          pory nie piję.

          Nieuleczalność alkoholizmu nie polega na trwałym kacu. Polega na tym, że jeżeli
          wrócę do alkoholu, wiem, że prędzej czy później zacznę pić destrukcyjnie. Nie ma
          od tego żadnych wyjątków, a ja przestałem się bawić z życiem w pijanego zajączka
          i nie eksperymentuję na sobie samym. Znam wystarczającą ilość ludzi, przykładów,
          na to, że to tak właśnie działa. Oni mi wystarczą.

          Jak już pisałem, alkohol nie stanowi żadnej atrakcji w moim życiu. Wręcz budzi
          odrazę. Jednak nie ma w tym emocjonalnego podtekstu. Kieruje mną zdrowy
          rozsądek. Skrótem myślowym można napisać: "z pijanym nie tańczę".

          Po prostu, jestem jaki jestem, a jestem ok. Nie muszę się podpierać alkoholem,
          ani niczym innym by wyrazić siebie i sobą pozostać. Ale pamiętam, że nie zawsze
          tak było i kiedyś potrzebowałem pomocy. Nie robię więc żadnej łaski, będąc tam
          gdzie ludzie przychodzą po pomoc w problemie alkoholowym. Wyrażam w ten sposób
          swoją wdzięczność, generalnie, to właśnie wdzięczność determinuje moje działania.
        • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 14:40
          Czym się objawia Twoja nieuleczalna choroba-ręce się Tobie
          trzęsą,bóle brzucha...?

          Ano i dokładnie tym i to sie nazywa nawrotem choroby .. w waszych
          niewatpliwie cennych dywagacjach zapominacie szacowni , że alkohol
          sam z siebie jest srodkiem uzależniajacym i nie potrzeba żadnego
          psychologicznego powodu aby sie uzależnić !!!!

          Leczenia to niestety nie ma - wszystkie te terapie polegaja na
          oszukaniu mózgu aby nie przekazał do ust polecenia napij sie i ileś
          tam czasu to sie udaje .

          Zielonoswiatkowcy to inna para kaloszy - oni nie picie wiążą z łaską
          boską , która spływa na delikwenta i wtedy jest on wyleczony z
          alkoholizmu .. oryginalne czy prawdziwe - dyskusyjne .

          Jak uzalezniony albo w ogóle pijacy moze nie mieć nieodpartej
          potrzeby napicia się ... to juz arcyciekawa koncepcja godna dnia
          poświątecznego .
          • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 15:33
            Terapia nie ma na celu oszukanie mózgu-istnieje szereg bloków, które można przełamać wyłącznie przy współpracy drugiego człowieka,grupy...
            ----------------------------------------------------------------------
            "Nieuleczalność alkoholizmu nie polega na trwałym kacu. Polega na tym, że jeżeli
            wrócę do alkoholu, wiem, że prędzej czy później zacznę pić destrukcyjnie."

            Moim zdaniem ,ten typ myślenia zawiera błędną podstawę, wedle której picie syfu jest sprawdzianem zdrowia.
            Konsekwencją ,takiego stanu rzeczy ,jest zniewolenie przez własny umysł.
            To zniewolenie nazywa się PIĘTNO!
            Nie upieram się przy swoim żeby wygrać batalię ale dlatego, że jestem przeciwny manipulacji-a tu mamy z nią do czynienia.
            Czyli zdrowym byłbym wtedy gdybym mógł się nachlać-myślcie tak dalej to daleko zajdziecie.
            -----------------------------------------------------------------------
            Na razie nie mogę odpowiedzieć eli102 na jej pytania ponieważ wciąż się trzęsę.
            • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 15:53
              To prawda, że są tacy, którzy twierdzą, że gdyby alkoholik mógł wyzdrowieć, to
              znaczy, że mógłby się napić. Ja do nich nie należę. Dla mnie o braku poparzeń
              nie stanowi wkładanie rąk do ognia.

              Abstynencja nie jest dla mnie wyrzeczeniem.
          • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 15:43
            Zielonoswiatkowcy to inna para kaloszy - oni nie picie wiążą z łaską
            boską , która spływa na delikwenta i wtedy jest on wyleczony z
            alkoholizmu .. oryginalne czy prawdziwe - dyskusyjne .[/b]"

            Tak to powinno wyglądać,ale dlaczego Pan Bóg stworzył świat przez kilka dni, a nie przez dwie sekundy?
            • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 16:00
              pierzchnia napisał:
              > ... Tak to powinno wyglądać,ale dlaczego Pan Bóg stworzył świat
              przez kilka dni, a nie przez dwie sekundy?
              __________________________________________________.
              Glupie pytanie... - Wtedy nie znano jeszcze zegarkow...!
              A...
              • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 16:06
                aaugustw napisał:

                > pierzchnia napisał:
                > > ... Tak to powinno wyglądać,ale dlaczego Pan Bóg stworzył świat
                > przez kilka dni, a nie przez dwie sekundy?
                > __________________________________________________.
                > Glupie pytanie... - Wtedy nie znano jeszcze zegarkow...!
                > A...

                No i nie było jeszcze wyścigu szczurów ;-)
              • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 17:10
                To jest bardzo mądre pytanie, ale nie dla tych, którzy mieli, w szkole same dwójki.
                • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 18:56
                  pierzchnia napisał:
                  > To jest bardzo mądre pytanie, ale nie dla tych, którzy mieli, w
                  szkole same dwójki.
                  ____________________________________________.
                  Dlatego podswiadomie napisales o tych 2 sekundach..!?
                  Uwazam, ze stworzenie swiata nastapilo w ulamku sekundy,
                  reszta to ewolucja, po dzien dzisiejszy...
                  W Biblii zostalo to w ten sposob opisane, zeby te
                  przestrzenie czasowe nazywane "jednym dniem" byly
                  bardziej zrozumiale dla przecietnego zjadacza chleba,
                  zbierajacego dwojki w szkole...
                  A...
                  • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 19:06
                    Rozumiem-dobrze, to znaczy szybko.
                    • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 19:11
                      pierzchnia napisał:
                      > Rozumiem-dobrze, to znaczy szybko.
                      ___________________________________.
                      To nie tak pierzchnia, jak myslisz !
                      Stworzenie swiata trwa dalej... -
                      Czas tu nie gra zadnej roli...!
                      (pisalem, ze Bog nie stworzyl zegarka)
                      A...
                      • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 19:17
                        Trwa dalej?
                        To jakiś apokryf.
                        • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 20:15
                          pierzchnia napisał (do A...):
                          > Trwa dalej? To jakiś apokryf.
                          ______________________.
                          I tu mylisz pojecia...! :-(
                          A... ;-)
                          • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 20:18
                            To może podrzuć mi jakieś materiały na skrzynię-bardzo chętnie przeczytam.
                            • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 21:05
                              pierzchnia napisał:
                              > To może podrzuć mi jakieś materiały na skrzynię-bardzo chętnie
                              przeczytam.
                              ________________________.
                              Zacznij od Darwina...!?.
                              Skoncz na ekspansji wszechswiata...
                              (nie zapij przy tym, bo nie powstaniesz...).
                              A...
          • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 09.03.10, 17:47
            Jak uzalezniony albo w ogóle pijacy moze nie mieć nieodpartej
            potrzeby napicia się ... to juz arcyciekawa koncepcja godna dnia
            poświątecznego .


            można to porównać, do zdobycia medalu olimpijskiego, przynajmniej Ty ten sposób
            myślenia pojmiesz.
            Zarówno Małysz jak i Justyna zaczęli uprawiać sport aby się sport ować, wypełnić
            sobie czas. Żadne z nich nie zakładało takich sukcesów. Uczucie jakie
            towarzyszyło przy "WYGRANEJ", przy zdobyciu Pucharu, Medalu było tak
            uszczęśliwiające, że wyzwalało w nich potrzebę zdobywania ich za wszelką cenę.
            Sama Justyna swój bieg nazywała "Umieraniem" w celu zdobycia medalu. Same
            treningi to harówka, wyrzeczenia i na nic by się nie zdały gdyby nie ta pożądana
            NAGRODA. Ja tak samo, Umierałam pijąc alkohol po to by poczuć rozluźnienie,
            szczęśliwość i spokój - to był mój medal.

            Nikt kto nie jest uzależniony tego nie pojmie.

            Można to też porównać do wykonywania pracy, której się nie cierpi, ale wykonuje
            się ją bo to jedyne źródło utrzymania i gwarant emerytury.
            • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 13:37
              Napisał on, że nie ma 100% metody wyleczenia się z ALKOHOLIZMU i
              jeszcze takie
              coś:
              Widziałem wielu zdrowych zielonoświątkowców, którzy po zaprzestaniu
              picia
              do niego wrócili.
              Cytuję ele

              a co ty widzisz w tym stwierdzeniu dziwnego - nie ma 100 % metody
              wyleczenia alkoholizmu - o tym każdy wie a ty ela kpisz czy o droge
              pytasz ????

              Przykład ze sportowcami taki sobie = jak zaczynasz cos trenowac pod
              okiem trenera czyli powiedzmy na swój sposób zawodowo a nie tylko
              biegasz wokól bloku to zawsze chcesz osiągnąc sukces czyli pokonac
              innych ..a to musi łaczyć sie z bólem chyba , że jesteś astmatyczka
              to sterydy i aeroaole załatwia ci medal bezbolesnie ..

              Jest wysiłek jest sukces to normalne , że trzeba sie troche pomęczyc
              ale bardziej mnie dziwią ci co to sie męczą aż do bólu a sukcesu nie
              ma .. więc po co , -uzależnienie ??? czy co - nadzieja na odmiane
              losu i osiągniecie sukcesu ??

              Sama pisałaś o automatyźmie , że nie sięgasz po kieliszek ...
              .. Tak jest to trans nie picia i wszystko jest ok dopóki alko jest w
              tym transie - niestety czasem z transu sie wypada i wtedy nie ma
              zmiłuj ela ... rano potrzeba alkoholu jak wody

              pzdr deo

              a beka to co pije czy juz nie potrzebuje alkoholu bo jakis cichy aż
              do bólu ???
              • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 14:26
                "a co ty widzisz w tym stwierdzeniu dziwnego - nie ma 100 % metody
                wyleczenia alkoholizmu - o tym każdy wie a ty ela kpisz czy o droge
                pytasz ????"

                Skoro nie ma stu procentowej metody, to czym by się objawiała,według Ciebie,gdyby istniała?

                Gdybym, w latach siedemdziesiątych, wyciągnął telefon komórkowy,gdzieś na ulicy i zaczął rozmawiać, to ludzie pomyśleliby, że żartuję.
                Najłatwiej powiedzieć, że niemożliwe,że się nie uda, że to już było...
                To od Waszego myślenia zależy kim się staniecie-ile upadków spowodował zły model, wyniesiony z domu rodzinnego, ile cierpienia ponosimy nie z własnej winy?
                • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 14:41
                  pierzchnia napisał:

                  > To od Waszego myślenia zależy kim się staniecie-ile upadków
                  > spowodował zły model, wyniesiony z domu rodzinnego, ile cierpienia
                  > ponosimy nie z własnej winy?

                  Warto pamiętać, że okrycie tej winy nie jest potrzebne do tego by oskarżać, a po to by się uwalniać. Na tym polega dojrzałość - znikanie starych rzeczy, jak napisałeś pierzchnia.
                  • 7zahir Dziękuję Jaras ... 10.03.10, 15:40
                    za to:
                    www.youtube.com/watch?v=baN5X8Ls4aI
                • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 14:45
                  pierzchnia napisał:
                  > ... Skoro nie ma stu procentowej metody, to czym by się
                  objawiała,według Ciebie,gdyby istniała?
                  _____________________________________________________.
                  Pozwol, ze i ja odpowiem Tobie glosno na to pytanie...
                  Objawiała by sie tym, ze zarowno pijacy, jak i drobnopijoczki
                  w AA i poza AA (nie mylic z rozwijajacymi sie duchowo alkoholikami)
                  zyjacy na duposcisku wrociliby pedem do kontrolowanego picia i tego
                  Piekla, ktore ich tam oczekuje...
                  Niepijacym zas alkoholikom jest to wsio ryba, co by sie sztalo,
                  gdyby sie stalo, poniewaz bez wzgledu co bedzie, oni nie potrzebuja
                  juz pic w zaden sposob, takze nie w ten "kontrolowany"...
                  A...
                  Ps. Ja pije codziennie w sposob kontrolowany, wachajac najpierw to
                  co mi zostalo podane...! ;-)
                  • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 15:06
                    Pierzchnia - nie można wyleczyć choroby , której nie znasz przyczyn
                    bo niby co leczysz ... wszelkie dywagacje dotyczące alkoholizmu są
                    tylko dywagacjami na zasadzie raz sie uda a raz nie ...

                    Wyleczeniem byłoby albo kontrolowane tzw picie czyli picie beż
                    ciągów tak jak na początku kariery pijackiej albo całkowite nie
                    picie czyli brak głodu alkoholowego - ponoć ela juz tego
                    doświadczyła ??? ale czego ela już nie doświadczyła nawet
                    alkoholizmu choc nie bardzo z jej opisu to wynika ?

                    • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 15:27
                      [b]ale czego ela już nie doświadczyła nawet
                      alkoholizmu choc nie bardzo z jej opisu to wynika ?


                      uważasz, że diagnoza dokonana przez SPECJALISTĘ była błędna?
                      Uważasz, że moje dwuletnie leczenie nie było uzasadnione?
                      Może też alkoholizm moich rodziców mi się przyśnił?

                      A może to jest tak, że to Ty nie masz pojęcia o czym my tutaj prawimy? ja
                      uważam, że z pewnością(!) i to akurat jest sprawa intelektu, zdolności
                      pojmowania doświadczeń innych ludzi.
                      To jaką obecnie jestem osobą zawdzięczam temu co spotkało mnie w przeszłości i z
                      pewnością wychodzenie z alkoholizmu, współuzależnienia i syndromu DDA uczyniło
                      ze mnie istotę zdrowszą społecznie, psychologicznie i duchowo niż kiedykolwiek
                      indziej, nawet, co często podkreślam przed NAŁOGIEM.

                      Ty np. Deo nie masz potrzeby zmiany swoich spostrzeżeń. Nie masz też potrzeby
                      rozwoju co czyni z Ciebie "Karła" społecznego, psychologicznego i duchowego
                      czego dajesz tu na tym forum nieustanny dowód. Ja życzyłabym Ci jakiegoś "dna" i
                      przebudzenia, bo takie wydarzenia z wielu ludzi uczyniło jednostki nad wyraz
                      wartościowe do których Ty w żaden sposób nie dostajesz.

                      Nie sądzisz, że alkoholik który przestał pić, nie pił przez 40 lat i trzeźwy
                      umarł to nie jest w 100% wyleczony alkoholik?
                      Dla mnie tak właśnie jest.
                      Alkoholik wracając do picia nie wraca do stanu zdrowia, lecz do stanu choroby.
                      Takie jest moje zdanie, a nawet pewność.
                      • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 15:59
                        Znowu wracasz do tego samego ... matka pijaczka ojciec pijak to
                        dzieci śmieci - i co w tym dziwnego , że pija i diagnosa pewna ...

                        ale nauczyłabyś się w końcu o objawach choroby alkoholowej , które
                        są typowe dla wszystkich alkoholików a nie dla jednego wyjątka jakim
                        ty sie chcesz uważać ..

                        Głod alkoholowy ciągi alkoholowe , objawy abstynencyjne ,
                        utrata kontroli nad wypijanym alkoholem , zmiana tolerancji to
                        standarty , które trzeba prezentowac aby zostać szacownym
                        alkoholikiem ..

                        Brak pewności leczenia to niestety kolejny standart - o tym trzeba
                        po prostu wiedzieć jak się uważa , że cokolwiek wie się o chorobie
                        alkoholowej a nie tylko to , że jestem alkoholiczka ... i co z
                        tego ??

                        Nie wyjeżdżaj z tym jakimś wielkim swoim rozwojem osobistym bo niby
                        co wielkiego zrobiłas ponad to , że akurat nie pijesz - ja też nie
                        piję i nie palę 15 lat .. Byłaś w Rzymie , byłas w Lourdes ? byłas
                        w Fatimie ?

                        więc nie wyjeżdżaj z tą twoją śmieszną duchowością
                        • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 16:08
                          Deo, wszystko Ci się już pieprzy. Przed próbą konfrontacji z Elą weż
                          przynajmniej jeden głęboki oddech.

                          Ośmieszasz się.
                        • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 16:14
                          ie wyjeżdżaj z tym jakimś wielkim swoim rozwojem osobistym bo niby
                          co wielkiego zrobiłas ponad to , że akurat nie pijesz - ja też nie
                          piję i nie palę 15 lat .. Byłaś w Rzymie , byłas w Lourdes ? byłas
                          w Fatimie ?


                          no właśnie. Skoro uważasz, że bycie w miejsca świętych czyni z Ciebie osobę
                          święta to jest dopiero śmieszne.
                          Nie picie czy nie palenie też jest wyczynem z półki "śmieszne".
                          To jak traktujesz ludzi i jakie wartości wyznajesz jest dla mnie miernikiem
                          duchowości, którą oczywiście można rozwijać w miejscach świętych, ale nie trzeba.
                          I tutaj wyglądasz jak dupa zza krzaków, niestety :-)
                          • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 16:31
                            Zadałem ci proste pytanie co ty zrobiłas aby mówić o sobie , że
                            rozwinełaś się duchowo oprócz słownego bicia piany .

                            Nie każdy któ akurat mówi , że nie pije zasługuje na jakikolwiek
                            podziw czy szacunek - to po prostu obowiązek - jak nie potrafisz nie
                            pchaj sie na afisz bo wtedy będziesz tylko smieszna a nie
                            podziwiana ...

                            No co zrobiłaś .

                            Przykład z Rzymem jest standartowy - jesteś katoliczka to chociaż
                            ruszyłas cztery litery aby pojechać do Rzymu do głownego miejsca
                            kultu czy żal ci tych 1000 pln a wolisz klepać , że Bóg jest
                            wszędzie a ja jestem największą katoliczką ...

                            Jak nie rozumiesz o co mi chodzi to napisze ci o AA .. nie
                            wystarczy gadać jakim to wielce uduchowionym aowcem jestem - trzeba
                            ruszyć d... i pójśc na miting i tam sie uduchowić - rozumiewsz ??
                            • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 16:52
                              Zadałem ci proste pytanie co ty zrobiłas aby mówić o sobie , że
                              rozwinełaś się duchowo oprócz słownego bicia piany .


                              Rzecz w tym , że to Ty ją bijesz, nikt więcej.
                              Może więc zamiast jeździć do Rzymu, zrób najprostszy rachunek sumienia - to
                              najlepsza droga do Boga - i czas sprzyjający jak nigdy.

                              Nie jestem tutaj w celu pisania i tym co robię w związku z własną duchowością, a
                              już na pewno Ty nie należysz do osób z którymi chciałbym się tym dzielić. Bóg z
                              pewnością nie spyta się Ciebie czy byłeś w Rzymie, ale jaki byłeś dla innych
                              ludzi i czy ich kochałeś.
                              Piszę o tym zupełnie na marginesie.

                              Ja jestem tutaj z powodu alkoholizmu, i to Ty nie odpowiadasz na pytania z nim
                              związane, ośmieszając cały czas moje doświadczenia w tej materii. Takie
                              postawiłam pytanie wyżej, zanim rozkręciłeś się w biciu pijany :

                              Nie sądzisz, że alkoholik który przestał pić, nie pił przez 40 lat i trzeźwy
                              umarł to nie jest w 100% wyleczony alkoholik?


                              ??????
                              Jak nie rozumiesz o co mi chodzi to napisze ci o AA .. nie wystarczy gadać
                              jakim to wielce uduchowionym aowcem jestem - trzeba ruszyć d... i pójśc na
                              miting i tam sie uduchowić - rozumiewsz

                              Ja idę 100 kroków przed Tobą Deo...
                              A czy Ty rozumiesz, że z tego wynika rozwój pozwalający nie pić do samej
                              śmierci? i że po to tam się alkoholik uduchawia?
                    • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 15:31
                      To, co napisał ,Deo, jest świetnym przykładem na tzw. Błąd u podstaw.

                      Skoro przechodzisz takie straszne katusze to dam Tobie radę-nie męcz się,zrezygnuj z tego masochizmu-idź do sklepu i kup sobie flachę.
                      Kiedy pytam o objawy tej rzekomej choroby-forum milknie...
                      To mnie nie dziwi, bo też co możecie napisać.

                      Wszystko sprowadza się do zawrócenia Wisły kijem-czyli pójścia do monopolu i kupienia sobie literka.
                      To wreszcie się zdecydujcie-czego Wy chcenie?

                      Wielu, to spotkanie z uzależnieniem niczego nie nauczyło.
                      Jak można być, aż tak krótkowzrocznym?


                      • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 15:43
                        pierzchnia napisał:
                        > ... Kiedy pytam o objawy tej rzekomej choroby-forum milknie...
                        > To mnie nie dziwi, bo też co możecie napisać.
                        _______________________________________________.
                        O co Tobie chodzi pierzchnia... - O jakie objawy...!?
                        Chcesz sie nauczyc teorii o tej chorobie, zajrzyj do Google.
                        Tam przeczytasz o fazach i objawach tej choroby, (np.):
                        " Wyróżniamy cztery fazy choroby alkoholowej
                        1. Faza wstępna (od kilku miesięcy do kilku lat)
                        Objawy: po wypiciu kieliszka pijący czuje się bezpieczniej, alkohol
                        przynosi odprężenie, ułatwia kontakty, nikną napięcia i stresy;
                        wszystkie problemy zaczyna rozwiązywać za pomocą alkoholu;
                        wzrasta tolerancja alkoholowa, aby uzyskać przyjemny nastrój, pijący
                        musi wypić więcej niż poprzednio.
                        2.Faza ostrzegawcza (od pół roku do kilku lat)
                        Objawy:
                        występują luki pamięciowe, okresowe zaniki pamięci;
                        u pijanego (wielekroć) nie obserwuje się typowych objawów upicia
                        się, prowadzi normalną rozmowę, czego na drugi dzień nie pamięta;
                        pije łapczywie, poza "kolejką", zachłannie, jak człowiek gaszący
                        pragnienie, zaczyna pić ukradkiem;
                        zaczyna się w nim budzić poczucie winy;
                        unika rozmów na ten temat.
                        3.Faza krytyczna
                        Objawy: traci kontrolę nad raz rozpoczętym piciem;
                        jeżeli już zaczął pić, pije do głębokiego upojenia alkoholowego;
                        jest jeszcze w stanie podjąć decyzję: pić czy nie pić;
                        pogłębia się w nim poczucie winy, niezadowolenia z siebie, które
                        kompensuje agresywnością wobec innych;
                        zaczyna pić od rana (picie poranne).
                        4. Faza przewlekła
                        Objawy:
                        początkiem jej jest przejście do picia ciągłego;
                        alkoholik stara się podtrzymywać stan upojenia - stale jest pijany;
                        następuje wyraźne obniżenie tolerancji na alkohol, do upicia się
                        wystarczy niewielka ilość alkoholu;
                        pojawiają się zaburzenia psychiczne, od nieokreślonych stanów
                        lękowych, aż do psychoz alkoholowych włącznie.
                        W zespole uzależnienia alkoholowego ujawniają się powikłania:
                        internistyczne (np. choroba jelita cienkiego, uszkodzenia wątroby,
                        choroby dróg oddechowych);
                        dermatologiczne (np. charakterystyczne przebarwienia skóry, zmiany w
                        naczyniach skórnych, przewlekłe zapalenie spojówek); a przede
                        wszystkim: neurologiczne i psychiatryczne (np.. uszkodzenie nerwów
                        obwodowych, encefalopatia alkoholowa, padaczka alkoholowa, otępienie
                        alkoholowe, majaczenie drżenne (delirium tremens), halucynoza
                        alkoholowa (omamy, psychoza Korsakowa, obłęd alkoholowy, alkoholowy
                        zanik móżdżku)."
                        Wystarcz pierzchnia...!?
                        A...
                        • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 15:53
                          Mnie nie chodzi o uszkodzenia mechaniczne, których dokonał alkohol/u niektórych/,ale wmawianie sobie choroby przez osoby do tego "nieupoważnione".
                          Czym u Ciebie,August, objawia się obecnie ta choroba?
                          • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 16:23
                            Jaras weź no naucz swoją przyjaciółkę minimum wiedzy o alkoholiźmie
                            a nie wznoś się wraz z nią do pułapu gołębicy ...

                            Do niedawna jeszcze twoje poglady opierały sie o jakąs tam czasem
                            naciąganą ale rzeczywistośc ale teraz usiłujesz za wszelką cenę
                            ulatywać pod niebiosa ...

                            Pamiętaj i tak spadniesz !!!
                            • ela_102 Sprzątaczka i salowy 10.03.10, 17:11
                              Jest na pewnym forum, pewna pani sprzątaczka głęboko współuzależniona, jak o
                              sobie mawia która pod hasłem "POMAGAM INNYM" nic innego nie robi jak tylko
                              pomaga tkwić innym kobietom w chorym sposobie myślenia, ponieważ sama ze sobą
                              nie chce nic robić, a to jedyny sposób, aby nie zostać w chorobie samej. To pół
                              biedy.
                              Ona jeszcze pozwala sobie nieustannie na ocenianie trzeźwości alkoholików i tak
                              się składa, że im kto trzeźwiejszy tym bardziej POTŁUCZONY, według jej oceny.
                              Trochę trwa zanim ludzie uczynią z niej "papierek lakmusowy" własnego stanu, ale
                              większość wpada na ten moment. Jak pisze taka - jesteś pijany - wiadomo, że
                              właśnie oto zaczyna łapać trzeźwości.
                              Zastanawiam na co papierkiem lakmusowym możesz być tutaj TY Deo, bo Twoja
                              działalność kojarzy mi się z działalnością tamtej sprzątaczki, która sprzątać
                              najczęściej musi po sobie.
                              Specyfika tego miejsca jest inna, bo Ty tu żadnych przywilejów nie posiadasz
                              jako Ona. Można by jednak mierzyć na Tobie poziom intelektu i duchowości w
                              aspekcie alkoholizmu. Im kto głupszy dla DOEO - znaczy mądry nad wyraz.
                              Im kto ma mniejszą wartość w/g DEO - Tym wspanialszy z niego człowiek.
                              Im kto mniej wierzący - tym bardziej zbliża się do świętości.

                              Deo TRWAj :-))))))))
                            • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 18:12
                              Deo, przestać zadzierać głowę do góry by mnie (czy nas z Elą) tam zobaczyć.
                              Otrząśnij się, usiądź na fotelu, wyluzuj i na tym poziomie mnie (czy nas z Elą)
                              oczekuj.
                          • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 16:43
                            pierzchnia napisał:
                            > Mnie nie chodzi o uszkodzenia mechaniczne, których dokonał
                            alkohol/u niektórych,ale wmawianie sobie choroby przez osoby do
                            tego "nieupoważnione".
                            > Czym u Ciebie,August, objawia się obecnie ta choroba?
                            __________________________________________________.
                            (napisze to, oczywiscie moimi slowami, moim odczuciem -
                            pierzchnia...):
                            Moja choroba objawia się obecnie tym samym czym ona byla
                            na poczatku, (podobnie, jak i wzor chemiczny alkoholu
                            takze sie nie zmienia, po jego wyrzyganiu), z tym ze
                            objawia sie ona z o wiele mniejsza juz moca dzialania
                            na mnie, bo to jest zalezne (i wprostproporcjonalne) od
                            mojego rozwoju duchowego...!
                            Zebys z tego pisania choc troszke, jako drobny pijak
                            mogl zrozumiec, napisze tak;
                            Jestem jak chory na zlosliwego raka, lub jak cukrzyk,
                            ktory nie jest uzdrowiony (choroba ta jest w nim "uspiona"),
                            ale jest z niej warunkowo wyleczony...
                            A jezeli chodzi o alkoholizm to ja, np. i kazdy inny alkoholik
                            nigdy nie bede mogl juz, (gdybym chcial) powrocic do tzw.
                            "kontrolowanego picia", ktore nb. dla mnie dzisiaj jest malym
                            pryszczem, podobnie jak i dla Ciebie te wszystkie uszkodzenia
                            mechaniczne, ktorych zaden alkoholik sobie nie zyczy, a kazdy je
                            sobie przysparza, bo MUSI... - Dzisiaj obsesja picia jest mi
                            zabrana, dzieki temu duchowemu Programowi AA, ktory pomaga
                            mi rozwijac moja sfere duchowa, a co za tym idzie pozwala mi
                            trzymac w ryzach moja chorobe...
                            A co sie sklada na sfere duchowa czlowieka, powinienes juz
                            tyle wiedziec...(!?).
                            To tyle w blyskawicznym skrocie, a dalsza nauke z tego niech
                            sobie terapeuci i psychole sami dorobia... - Potem poczytasz
                            dalej...!
                            A... :-)
                            • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 17:03

                              Znów to samo-bicie piany!
                              Jeden konkret/ nie wliczam, w to ,próbę dyskryminacji/-utrata picia kontrolowanego.

                              Nie jesteście, w stanie odpowiedzieć na moje pytanie ponieważ nie istnieje źródło odpowiedzi.
                              • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 17:15
                                Co Ty się tu pierzchnia ciskasz.
                                Ja aktualnie zajmuję się innymi sprawami.
                                Nie ma czegoś takiego jak ZBIOROWA odpowiedź chłopie.
                                Zresztą powinieneś o tym wiedzieć najlepiej, zwłaszcza, że nie potrafisz
                                odpowiedzieć nawet SAM indywidualnie.
                                Jacy WY mają Ci odpowiedzieć?
                                • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 17:38
                                  ela_102 napisała:

                                  > Co Ty się tu pierzchnia ciskasz.
                                  > Ja aktualnie zajmuję się innymi sprawami.
                                  > Nie ma czegoś takiego jak ZBIOROWA odpowiedź chłopie.
                                  > Zresztą powinieneś o tym wiedzieć najlepiej, zwłaszcza, że nie potrafisz
                                  > odpowiedzieć nawet SAM indywidualnie.
                                  > Jacy WY mają Ci odpowiedzieć?

                                  Brak argumentów zamienił się,w obrazę-nic nowego.
                                  • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 17:46
                                    w obrazę-nic nowego.

                                    w którym miejscu, pokaż palcem i choć raz odpwiedz na pytanie?
                                    Jacy WY/ONI mają udzielić Ci odpowiedzi?
                                    Jakimś dziwnym cudem gdy pada pytanie ty zaczynasz się "kręcić" jakbyś chciał wyjść.
                              • aaugustw Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 17:40
                                pierzchnia napisał:
                                > Znów to samo-bicie piany!
                                > Jeden konkret/ nie wliczam, w to ,próbę dyskryminacji/-utrata
                                picia kontrolowanego.
                                Nie jesteście, w stanie odpowiedzieć na moje pytanie ponieważ nie
                                istnieje źródło odpowiedzi.
                                _______________________________________________.
                                Ja tobie wiecej pomoc nie moge i nie potrafie...
                                Teraz powinienes juz tylko zwrocic sie o pomoc do
                                WHO, albo (blizej) do Deo...
                                Pierzchnia jeszcze zaden nie-alkoholik nie zrozumial
                                alkoholika... - Odwrotnie tak...!
                                A...
                                • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 17:58
                                  Coraz większy kaliber irracjonalności.
                                  "Nie wiesz, nie rozumiesz, nie potrafisz"-oto argumenty Gucia, przy chrypliwym wtórowaniu eli102.


                                  • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 18:02
                                    Być może to co Ty nazywasz irracjonalnością jest właśnie zdrowym tutaj rozsądkiem.
                                    • pierzchnia Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 18:13
                                      To widać, słychać i czuć.
                                      • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 19:35
                                        Deo Trwaj !!

                                        Deo, przestać zadzierać głowę do góry by mnie (czy nas z Elą) tam
                                        zobaczyć.
                                        Otrząśnij się, usiądź na fotelu, wyluzuj i na tym poziomie mnie (czy
                                        nas z Elą)
                                        oczekuj.

                                        Ano deo trwa wiecznie i zawsze jest ponad ... nawet ponad gołebice !

                                        Zapamiętaj sobie jaras , że mie ma możliwości 100 % wyleczenia z
                                        alkoholizmu i zachowuj sie jak mężczyzna przyjmując tę wiadomośc na
                                        pierś własną a nie jak ela co wymyśla niestworzone bzdurki aby
                                        zaprzeczyc rzeczy oczywistej

                                        powiedział deo

                                        Po drugie jakikolwiek pijak nazwany później szacownym panem albo
                                        pania alkoholiczką a żaden sposób poprzez fakt zaprzestania picia
                                        alkoholu nie nabywą żadnej - jeszcze raz zadnej przewagi ani
                                        fizycznej ani duchowej nad osobą nieuzależnioną .

                                        Jedynie co zrobił taki alkoholik to osiągnął poziom zerowy i dalej o
                                        jego wielkości czy małości decydować będa czyny jego a nie fakt nie
                                        spożywania alkoholu !!!!

                                        powiedział deo po raz drugi - rozumiesz to jaras - przekaż eli bo
                                        ja faktycznie z zatwardziałymi kobietami rozmawiać nie umiem - jak
                                        zresztą wiekszośc normalnych mężczyzn !!!


                                        pzdr deoand

                                        • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 19:43
                                          Nie potrafisz deo rozmawiać w ogóle i z nikim.
                                          W szczególny sposób z osobami inteligentnymi, jak każdy tępy mężczyzna :-)
                                          p.s nikomu tego nie przekazuj, sam sobie przeczyta jak zechce :-)
                                          • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 10.03.10, 20:06
                                            Tak naprawdę rozmowy męzczyzn z kobietami sa zawsze trudne i do
                                            pewnego wieku męskiego dotycza tylko tego czy sie spełni czy nie

                                            Od pewnego wieku gdy treśc najważniejsza treśc romów nie wchodzi w
                                            grę to wydawałoby się , że nić porozumienia tuż tuż ale nic z tego
                                            bo poziomy myslenia obu płci w żaden sposób zblizyc sie nie moga do
                                            siebie !!!

                                            Z alkoholikami jest podobnie nieco - pijącego alko zrozumieć nie
                                            można z racji bełkotu oczywistego a trzeźwego alkoholika też nie
                                            można zrozumieć z racji bełkotu ale ideologiczno - duchowego !!!

                                            Inna sprawa , że może to jest to bo tak jak odtrutka na zła miłośc
                                            jest nowa miłosc także samo odtrutka na jeden bełkocik jest drugi
                                            bełkocik

                                            pzdr deoand
                                            • tenjaras Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 11.03.10, 14:11
                                              deoand napisał:
                                              > Z alkoholikami jest podobnie nieco - pijącego alko zrozumieć nie
                                              > można z racji bełkotu oczywistego a trzeźwego alkoholika też nie
                                              > można zrozumieć z racji bełkotu ale ideologiczno - duchowego !!!

                                              A skąd Ty takie mądrości wysnuwasz?
                                            • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 11.03.10, 18:53
                                              Tak naprawdę rozmowy męzczyzn z kobietami sa zawsze trudne i do
                                              pewnego wieku męskiego dotycza tylko tego czy sie spełni czy nie

                                              Bardzo prostackie te Twoje podejścia, nie tylko w sprawach alkoholizmu.
                                              Sprowadzasz mężczyznę do roli SAMCA tylko? Stroszącego piórka koguta?
                                              A co z rozmowami moich braci, czy kuzynów ze mną?
                                              Przyjaciół, znajomych, mężów przyjaciółek?
                                              Duchownych, kleryków, zakonników?
                                              kolegów syna? rozmów z ojcem rodzonym?

                                              Bardzo wysoko cenię sobie nasze rozmowy, i nie sadzę, aby miały miejsce z
                                              wymienionych przez Ciebie powodów.
                                              Jakbyś chciał podważyć moją urodę, jako przeszkodę w pożądaniu mnie, to nic z
                                              tego, zawsze należałam do ładnych i kobiet.

                                              Widzę tylko jak musi Ci być ciężko w życiu - bo to życie prostackie i pozbawione
                                              uroku, finezji, gracji, wielobarwności. Jednak to Ty je takim czynisz i
                                              zwyczajnie żal mi Ciebie :-(
                                              • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 11.03.10, 20:56
                                                Ela - nie neguję tego cyt "; , zawsze należałam do ładnych i kobiet."

                                                ale z racji chocby wieku syna to było dawno i do tego wtedy jeszcze piłas co
                                                automatycznie podkreślało twoje walory w tej materii - przynajmniej do czasu .

                                                dla kolegów syna to jestes tylko " wapniakiem " czy tam innym współczesnym
                                                epitetem .

                                                A ponieważ jak ci już wykazałem nie ma 100 % gwarancji wyleczenia to weź się
                                                rusz w swiat póki jesteś trzeźwa a nie gadaj o swoich walorach i uduchowieniu
                                                • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 12.03.10, 10:23
                                                  Tylko, że ja zupełnie o czym innym pisałam.
                                                  Czytam jednak, że Ty bardziej chory od niejednego nałoga jesteś i zastanawiam
                                                  się na co?
                                                  JP2 mówił do młodzieży, że przebywa z nią dlatego, że człowiek z kim przystaje,
                                                  takim się staje, a one chce być i czuć się młodym.
                                                  Zważywszy na ludzi z którymi Ty przebywasz, a o których często tutaj piszesz to
                                                  może być IDENTYCZNY mechanizm. Stałeś się "nikim".
                                                  Próby reanimacji Cię tutaj przez ludzi wartościowych i mądrych zawsze kończą się
                                                  fiaskiem i szkoda. W końcu to tylko TY tracisz.

                                                  p.s Wyobraziłam sobie Ciebie, młodego i palącego fajki.
                                                  Jaka porządna kobieta, estetka chciałaby się całować ze śmierdzącą
                                                  popielniczką? która w dodatku każdą rozmowę z kobietą uważa za TRUDNĄ i jedno
                                                  celową? przestać śmierdzieć na starość to już po ptakach. (Mam nadzieję, że nie
                                                  masz córki)
                                                  • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 12.03.10, 11:48
                                                    Ela Ty oczywiscie jak każda alkoholiczka / i w tym momencie twoja
                                                    trzeźwośc jest wątpliwa /właczasz swoje " pijane myśłenie " i nie
                                                    chcesz uznać pierwszego kroku czyli uznac swojej bezsilnosci wobec
                                                    mnie ...

                                                    Cały czas starasz sie udowodnic i walczyc kto z nas jest madrzejszy
                                                    tak jak pijak walczy z alkoholem - a to jest dla ciebie
                                                    nieosiągalne i niewykolane - dlaczego pisałem ci wcześniej - w
                                                    skrócie - płec - wykształcenie inteligencja ogólna znajomosc świata
                                                    i do tego znajomosc alkoholików bardzo dobra a nie na przykładzie
                                                    jednej czy dwóch sztuk ....

                                                    wiec po co wchodzisz na ten ring a ja jestem jak wiesz gentlemanem
                                                    i nie bije kobiet nawet kwiatem ale lubie je połaskotac pórkiem .


                                                    Stąd odnoś sie do alkoholizmu jako zespołu objawów a nie kto na
                                                    górze a kto na dole ...

                                                    JP2 przebywał z młodzieża często i chwała mu za to ale kolega
                                                    Łapicki poszedł jeszcze dalej i związał sie z młodzieża na smierć i
                                                    życie .

                                                    Ciekawe co przyjdzie pierwsze .


                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 12.03.10, 12:11
                                                    wiec po co wchodzisz na ten ring a ja jestem jak wiesz gentlemanem i nie bije
                                                    kobiet nawet kwiatem ale lubie je połaskotac pórkiem .


                                                    Jaki ring?
                                                    Dla mnie to wchodzenie do piaskownicy w której Deo dalej zasiadasz, choć już
                                                    siwa skroń. Chcę Ci powiedzieć, że nie znajdujesz się we właściwym do wieku i
                                                    płci miejscu. W dodatku to Ty ciągle mnie do mnie wołasz - Elu!!!! pomóż :-)
                                                    Co do bycia dżentelmenem NIGDY być Cie nie określiła w ten sposób.
                                                    Dla mnie, co już nie raz napisałam jesteś Chamem pospolitym i prostakiem, który
                                                    już nie raz pozwolił sobie na "rękoczyny" wobec mnie.

                                                    Jesteś w moim wątku.
                                                    Wytęż swą mizerną umysłowość i napisz coś na temat.
                                                  • deoand Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 12.03.10, 13:41
                                                    Oprócz tego , że jestem gentlemanem to jeszcze wazniejsze jest to ,
                                                    że jestem inteligentny a inteligencja polega na doborze stosownych
                                                    srodków wyrazu w zależnosci od poziomu interlokutora . Rozmowa z
                                                    toba o dziełach sztuki Luvru albo Muzeum Starozytnosci czy tez też
                                                    mozajkach Bardo mija sie z celem bo nawet pewno nie wiesz gdzie to
                                                    jest - natomiast o alkoholiźmie można co nie co z tym , ze musze
                                                    korygowac bzdury , o których piszesz w stylu - alkoholik moze
                                                    wyleczyć sie raz na zawsze - alkoholik to najmadrzejszy człowiek na
                                                    swiecie - cieszę się , że zostałam alkoholiczka bo o niczym innym
                                                    nie marzyłam alkoholik nie odczuwa głowu alkoholowego , wystarczy
                                                    wyeliminowac przyczyne alkoholizmu i nie będzie sie piło - moze -
                                                    tylko jaka niby ta przyczyna jest

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: O co chodzi z tym zdrowym alkoholikiem(czką)? 12.03.10, 14:08
                                                    Oprócz tego , że jestem gentlemanem to jeszcze wazniejsze jest to że jestem
                                                    inteligentny a inteligencja polega na doborze stosownych
                                                    srodków wyrazu w zależnosci od poziomu interlokutora


                                                    Wszyscy nałogowcy jadą na tym samym wózku.
                                                    Czy to alkoholik, czy to nikotynista, czy to zakupoholik czy narkoman, czy
                                                    siecioholik, czy hazardzista - do momentu w którym postanowią coś ze sobą zrobić.
                                                    To jedno w wypowiedzianych ostatnio przez Woronowicza zdań w TV.
                                                    który komentował zdarzenie wysyłania przez panią Kopacz PIS - owców na leczenie
                                                    alkoholizmu, po tym jak oni sprezentowali jej książkę na temat nikotynizmu.
                                                    Ty swoim wpisem potwierdzasz, że należysz do tych którzy TYLKO przestali palić.
                                                    Dlatego nie pojmujesz tych którzy poszli dalej.
                                                    To co piszesz o sobie jest zaledwie Twoją iluzją na swój temat.
                                                    Aby nazwać siebie inteligentem pozostając "wiejskim głupkiem" trzeba naprawdę
                                                    bardzo chcieć. Jest taka fotka przedstawiająca powyższy mechanizm. To malutki
                                                    kotek siedzący przed wielkim lustrem widzący w odbiciu wielkiego i dorodnego
                                                    lwa. W ten sam sposób opisywana przeze mnie wyżej sprzątaczka widzi w lustrze
                                                    Królową Angielską.
                                                    Mam wrażenie, że rzeczywiście w Waszym przypadku wyleczalność nie istnieje.

                                                    alkoholik moze wyleczyć sie raz na zawsze -

                                                    oczywiście, że może.
                                                    Człowiek który nie pije latami i trzeźwy umiera dokładnie jest takim
                                                    alkoholikiem. Nie umarł z powodu picia, lecz z powodu innych chorób, lub
                                                    starości. Ty jako nikotynista, wykańczający swój organizm wtedy kiedy wzrastał i
                                                    się tworzył, dodatkowo też wyrządzający krzywdę innym, uważasz, że Twój problem
                                                    "przeminął", czy już zawsze będziesz śmierdząca popielniczką uważająca się za
                                                    mydełko fa?
                                                  • ela_102 No i postaraj się 12.03.10, 14:24
                                                    poniższe udowodnić:
                                                    inteligencja polega na doborze stosownych
                                                    srodków wyrazu w zależnosci od poziomu interlokutora


                                                    bo jak dotąd idzie Ci to po prostu miernie - znaczy na jedynkę.
                                                  • ela_102 Dlaczego alkoholizm może być błogosławieństwem ? 12.03.10, 15:26
                                                    Po pysznym obiedzie, odniosę się jeszcze do tego:
                                                    cieszę się , że zostałam alkoholiczka bo o niczym innym
                                                    nie marzyłam alkoholik nie odczuwa głowu alkoholowego , wystarczy
                                                    wyeliminowac przyczyne alkoholizmu i nie będzie sie piło - moze -
                                                    tylko jaka niby ta przyczyna jest


                                                    Rzeczywiście cieszę, się, że Bóg w swej łaskawości dopuścił mój alkoholizm. I że
                                                    nie dał mi (póki co) innej choroby.
                                                    Nie jest to z pewnością tak, że marzyłam o tym.
                                                    Ja bardziej byłam PEWNA, że mnie to nie spotka.
                                                    Być może moja pycha została w ten sposób przekoronowana na pokorę wobec losu.
                                                    Myślę Deo, że Ty też nie marzyłeś o byciu nikotynistą i być może w innym
                                                    nałogowcem, a jednak stałeś się nim. Przestając palić zauważyłeś pewne profity z
                                                    tego płynące, ot choćby wzrost budżetu domowego i możliwość wyjazdu do Rzymu, o
                                                    zdrowiu Twoim i innych nie wspomnę.
                                                    Ja oczywiście też mam takie profity.
                                                    Po pierwsze - dzięki terapii, której nie poddałabym się bez choroby,
                                                    uporządkowałam swoją emocjonalność i braki psychiczne powstałe w okresie
                                                    dzieciństwa. Były to jednocześnie "przyczyny" mojego konkretnie sięgania po
                                                    alkohol. Bo ich uleczeniu przestały istnieć, zatem sięgać po alkohol i inne
                                                    uzależnienie nie muszę.
                                                    W jakim celu mam czuć głód za czymś czego nie potrzebuję?

                                                    Po drugie - dzięki AA uporządkowałam swoją duchowość i religijność, która zawsze
                                                    zajmowała ważne miejsce w moim życiu, ale która była dość infantylna i naiwna,
                                                    zdominowana "chaosem".
                                                    Zrozumiałam co alkohol zrobił w moim życiu. Jaki wywarł na mnie odcisk, zarówno
                                                    pity przez rodziców, brata, faceta i na końcu przeze mnie. Nie mam powodu czuć
                                                    głodu za czymś co wyrządziło mi tyle krzywdy. Musiałabym oszaleć, aby tęsknić za
                                                    tym czymś.

                                                    Po trzecie - zrozumiałam moich rodziców przez doświadczenie alkoholizmu
                                                    własnego, dzięki czemu myślę o nich z troską i miłością.
                                                    Dzięki temu też mam dużo w sobie troski dla innych uzależnionych osób,
                                                    szczególnie tych którzy chcą się zmieniać.

                                                    Dziś jak jakaś osoba np. w Kościele dziękuje Bogu za Raka, wiem co ma na myśli.
                                                    To ludzie którzy poprzez chorobę uzyskali odpowiedzi na najważniejsze
                                                    egzystencjalne pytania.
                                                    Ja do takich też należę.
                                                  • deoand Re: Dlaczego alkoholizm może być błogosławieństwe 14.03.10, 23:11
                                                    Ela jak to jest z tym zdrowym trzeźwieniem , ze na jednym, forum alko pisze iż
                                                    nigdy nie miał głodu alkoholowego a na drugim cyt

                                                    "MI.np. od pół roku dopiero nie wydziela się "ślinka" na widok półek z alkoholem.

                                                    zgadnij kogo cytuję ??

                                                    a co to jest wydzielanie sie slinki na widok butelki jak nie głód alkoholowy
                                                    ...??????

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: Dlaczego alkoholizm może być błogosławieństwe 15.03.10, 14:52
                                                    Deo widzę właśnie, że latasz za mną jak zakochany wielbiciel.
                                                    Dobrze byłoby jednak, abyś posługując się cytatem mojej wypowiedzi, skopiował w
                                                    całości to czego on konkretnie dotyczy.
                                                    Nie muszę sobie przypominać tego co sama napisałam, ani gdzie, jednak często
                                                    widzę, że interpretacja tego co piszę, przez ludzi takich jak Ty wybiega
                                                    znacznie od tego co ja mam na myśli.
                                                    Oto cały cytat:
                                                    MI.np. od pół roku dopiero nie wydziela się "ślinka" na widok półek z
                                                    alkoholem.Nigdy jednak z tego powodu nie panikowałam. Tak miałam, aż minęło.


                                                    Co innego sygnały z podświadomości i reakcja organiczna, a co innego świadome
                                                    uleganie czemuś. Z mojej wiedzy głód alkoholowy posiada 16 objawów z których
                                                    tylko jeden dotyczy "Potrzeby napicia się z natychmiastową potrzebą realizacji"
                                                    i tego objawu nie miałam NIGDY, od czasu trzeźwienia. Dodam, że bardzo sumiennie
                                                    przez okres ponad dwu lat prowadziłam "dzienniczek głodu" i można to łatwo
                                                    sprawdzić.
                                                    Wydzielająca się "ślinka" na widok butelek z wódką nie jest objawem głodu jest
                                                    bardziej czymś co sobie uświadamiałam w trakcie trzeźwienia. Zdecydowanie więcej
                                                    ślinki wydziela mi się na widok pomidora czy rzodkiewki, jak również czuje
                                                    podniecenie gdy widzę fragment erotycznego filmu, ale przecież nie lecę i nie
                                                    gwałcę obojętnie kogo. To jest bardziej z instynktów i naturalne.
                                                  • ela_102 A tutaj jest całość 15.03.10, 15:05
                                                    tej wypowiedzi w temacie :
                                                    Czy problemem alkoholika jest alkohol

                                                    [/i]Dla mnie z pewnością był problemem gdy go piłam nałogowo.
                                                    Kasował skutecznie moje marzenia, oczekiwania, zdrowie.
                                                    Minimalizował moje potrzeby, uwsteczniał intelektualnie, degradował społecznie.
                                                    Stał się jedynym celem.
                                                    Gdy przestałam go w siebie wlewać, nadal nie było łatwo.
                                                    Było trzeba czasu aby wrócić do zdrowia lub w ogóle w moim przypadku stać się
                                                    jako tako zdrową emocjonalnie kobietą.
                                                    Rozumiałam, że jako alkoholiczka będę mieć głody, sny alkoholowe, nawroty...
                                                    Czego z pewnością nie mają ludzie nie uzależnieni.
                                                    Nauczyć się z tym żyć, to oswoić "smoka", a nie nie mieć z nim problemu w ogóle.

                                                    MI.np. od pół roku dopiero nie wydziela się "ślinka" na widok półek z alkoholem.
                                                    Nigdy jednak z tego powodu nie panikowałam. Tak miałam, aż minęło.[/i]

                                                    Całe moje trzeźwienie to droga i rozwój.
                                                    Za pół roku będę w innym niż obecne miejscu, zwłaszcza, że powrotu do nałogu nie
                                                    zakładam, przynajmniej działam zgodnie z tym co działa NAJLEPIEJ.
                                                    Czy Ty po 15 latach nie palenia nadal odczuwasz głód nikotyny?
                                                    Czy zakładasz, że z pewnością wrócisz do palenia? tak jak WSZYSCY alkoholicy do
                                                    picia.( to Twoja wygłaszana tutaj teoria)
                                                  • pierzchnia Re: A tutaj jest całość 15.03.10, 15:24
                                                    "MI.np. od pół roku dopiero nie wydziela się "ślinka" na widok półek z alkoholem.
                                                    Nigdy jednak z tego powodu nie panikowałam. Tak miałam, aż minęło.[/i]"

                                                    Zniknął motyw.
                                                    -----------------------------------------------------------------------


                                                    Ale u mojego kundla nie zniknął-wciąż wyżerał ze stoły kiełbasy i salcesony...
                                                    Postanowiłem zrobić krótki proces-nafaszerowałem kawałki mięsa chili,pieprzem i czym tylko się dało..., a ten się tylko oblizał.
                                                    Postanowiłem skończyć z tym ślinotokiem

                                                  • ela_102 Re: A tutaj jest całość 15.03.10, 15:46
                                                    To jest słuszna dygresja ;-)
                                                    W końcu alkoholizm może trwać w powodu NIEUŚWIADAMIANIA sobie jego mechanizmów,
                                                    współuzależnienie zresztą też.
                                                    Kiedy jednak przechodzimy do świadomości problemu, nazywania rzeczy po imieniu,
                                                    zaradzania im to już zupełnie inną rzeczywistość.
                                                    Głód alkoholu nie pojawia się nagle i sam.
                                                    Sam też nie znika.
                                                    Trzeba się o niego "postarać" o nawrót jeszcze bardziej.
                                                    Myślę tu o długoterminowym zaniedbywaniu swojej choroby, wychodzeniu poza pewne
                                                    ograniczenia.
                                                    Tak jak kiedyś robiłam wiele aby w nałogu móc trwać, tak teraz w miejsce tamtych
                                                    zachowań utrwaliłam "INNE" chroniące mnie przed nałogiem.
                                                    Nie po to się leczyłam, aby żyć w ciągłym strachu, że idąc ulicą wejdę do baru i
                                                    się napiję i w dodatku nie będę wiedzieć jak to się stało. Choroba widać
                                                    "popuściła" zupełnie widząc, że nie z byle kim ma do czynienia ;-) Jestem o
                                                    siebie zupełnie spokojna w tej kwestii.

                                                    Pamiętam też, że jako dziecko ssałam palca pomimo, że czyniono z nim różne
                                                    zabiegi. Posypywali pieprzem, zawiązywali bandażem, straszyli, że uschnie.
                                                    Przyszedł czas, że przestałam to robić.
                                                  • ela_102 ps. 15.03.10, 15:50
                                                    Bo samej mi to zaczęło przeszkadzać...
                                                    Nigdy nie miałam żalu po stracie ;-)
                                                    ani głodu tej kompulsji.
                                                  • pierzchnia Re: A tutaj jest całość 15.03.10, 15:57
                                                    Słuszna dygresja?
                                                    Raczej gafa na całego, ale już było za późno-kliknąłem...
                                                    Przeczytałem jeszcze raz i wybuchnąłem śmiechem-z własnej głupoty.

                                                    W każdym razie ,gdy widać efekty własnej pracy,serce się raduje.
                                                  • ela_102 Re: A tutaj jest całość 15.03.10, 16:17
                                                    To może popełniaj więcej takich głupot ;-)
                                                    Nie bez powodu ludzi ciągle porównuje się do zwierząt.
                                                    psiaki, zwłaszcza kundle są ok :-)))))
                                                  • aaugustw Re: A tutaj jest całość 15.03.10, 20:08
                                                    ela_102 napisała (do anonima):
                                                    > To może popełniaj więcej takich głupot ;-)
                                                    > Nie bez powodu ludzi ciągle porównuje się do zwierząt.
                                                    > psiaki, zwłaszcza kundle są ok :-)))))
                                                    ________________________________.
                                                    Moze on(a) nie musi sie porownywac...!? :-O
                                                    A... ;-)
                                                    Ps. Znam malpy w AA, te sie maja dobrze...! ;-)
                                                  • deoand Re: A tutaj jest całość 24.03.10, 13:21
                                                    Gadał , gadał jak august i ela i jaras i masz ci los
                                                    cytat z innego wątku FU

                                                    Re: Jak pomóc mężowi alkoholikowi?
                                                    takaona73 24.03.10, 13:07 Odpowiedz
                                                    Miał już 4 lata przerwy, 2 razy w tygodniu był na mitingu i nagle
                                                    załapał...
                                                    Naprawdę brakuje sił... :-(

                                                    To chyba więcej niż august i co ????

                                                    d........

                                                    To jest dowód jednak na siłe fizyczności uzależnienia czyli głodu nad
                                                    wyedukowaną psyche
                                                  • pierzchnia Re: A tutaj jest całość 24.03.10, 13:32
                                                    Stwierdzenie ciekawe, ale czy prawdziwe?
                                                    August, bardzo precyzyjnie wyjaśnił swój powrót do picia,a jak było u innych-trudno powiedzieć.
                                                    Generalnie, moim skromnym zdaniem, najczęstszym powodem jest monotonia życia,a nie jakiś tam straszny ból fizyczny.
                                                    Zachowana pamięć stanu i niemożność jego osiągnięcia na trzeźwo.
                                                    wracamy, w ten sposób do moich starych wpisów.
                                                    Powiem otwarcie-jeżeli nie znajdziesz to zawsze będzie istniała możliwość Twojego powrotu i nie ma to znaczenia czy jesteś z AA czy nie.
                                                  • pierzchnia Re: A tutaj jest całość 05.04.10, 11:25
                                                    Link nie wchodzi dlatego wrzucam kopię:

                                                    Duchowe mechanizmy wpływające na chorobę alkoholową


                                                    Duchowość można rozumieć jako tę sferę życia, która wiąże się z jakością zaangażowania w sprawy, rzeczy czy ludzi, którzy zajmują najważniejsze miejsce w naszym życiu. Alkoholizm jest chorobą duchową, ponieważ w miarę jej rozwoju, alkohol staje się najważniejszą rzeczą w życiu, ośrodkiem szczególnej uwagi i obiektem relacji. Przy pomocy alkoholu podejmowane są bowiem próby opanowania lęku egzystencjonalnego, zaspokojenia potrzeby odczuwania przyjaźni i ufności, potrzeby odczuwania znaczenia, celu, sensu i wartości życia. Niektórym osobom alkohol pozornie pomaga wypełnić pustkę życia. Nie zauważają, że wypiera on coraz więcej rzeczy wartościowych, uniemożliwia urzeczywistnienie posiadanych talentów i zdolności, a tym samym pogłębia istniejącą już pustkę. Chwilowe poczucie siły, jedności, przyjaźni czy wspólnoty zanika z chwilą kiedy alkohol przestaje działać. Pojawia się coraz większe osamotnienie, od którego ucieczką staje się kolejna porcja alkoholu. W ten oto sposób następuje utrwalanie się mechanizmu "błędnego koła".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka