Dodaj do ulubionych

Pycha, duma, uleglosc?

25.01.12, 23:10
Zainispirowany sasiednim watkiem..

Jaka jest roznica miedzy pycha, duma i uleglosci? Jaka jest ich definicja?
Czy "poczucie sprawiedliwosci" to rodzaj dumy czy pychy?
Dlaczego alkoholik jest postrzeganny jako ten, ktory musi pozbyc sie pychy i dumy, w pgrogramie terapii i AA kladzie sie na to nacisk, natomiast nie zwraca sie uwagi w ogole na uleglosc, slabosc? Dlaczego pierwsze jest 'grozne' a drugie 'bezpieczne'?

Czy uleglosc i strach nie prowadzi do zali, pretensji i urazow? Jesli nie, to dlaczego pycha i duma prowadzi? A jesli tak, to czemu sie na to zwraca tak mala uwage?






Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Zwraca się uwagę 26.01.12, 03:37
      Przynajmniej ja to tak odebrałem. Uczono - zarówno w ramach Minesoty, jak i na mityngach (?) aby - zamiast siedzieć cicho i się dusić z jakimś problem - powiedzieć o nim, zareagować, powqidzieć, że coś mi się nie podoba.
      Albo się pogodzić ...


    • yoytek Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 09:52
      Doświadczenie tak mówi, że wyzbycie się własnego EGO utrwala abstynencję. Nie da się ego zupełnie wyplenić (przynajmniej jest takie moje przeświadczenie), natomiast można je zaprząc do pożytecznych funkcji.
      Mało się zwraca uwagę? Ogólnie nie ma przegięć przy trzeźwieniu- nawet jeśli coś z całą pewnością pomaga, to są różne aspekty pomocne do bycia trzeźwym, a niestety można skupiać się tylko na wybranym.
      Sądzę, że to są różne metody : obserwacja własnej pychy i poszukiwanie pokory i mogą się uzupełniać.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 14:05

        -Wyzbycie sie przesadnego Ego, ale nie w ogole Ego chyba?

        Poza tym, ja to zawsze tak porownuje 'co bym zrobil gdyby to zdarzylo sie komus, a nie mnie' to pozwala wyzbyc sie z okowow ego. i tu jest problem, zeby z subiektywnego nabrac bardziej obiektywnego osadu. Terapeuci maja sklonnosc do zaburzania tej rownowagi na 'niekorzysc oskarzonego'.
    • wiesj23 Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 12:38
      beka zbyt dosłownie podchodzisz do znaczenia słów.
      Dla Ciebie np. pokora to od razu kolana i walenie czołem w glebę.
      Też tak miałem.
      12 kroków jest tak skonstruowane by trafiło do prola i profesora.
      Do tego co ganiał żonę i dzieci po polu z karabinem i tego co żona waliła po łbie.
      Jak wieczorem będę miał czas to może rozwinę się bardziej.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 14:13
        wiesj23 napisał:

        > beka zbyt dosłownie podchodzisz do znaczenia słów.
        > Dla Ciebie np. pokora to od razu kolana i walenie czołem w glebę.
        > Też tak miałem.
        > 12 kroków jest tak skonstruowane by trafiło do prola i profesora.
        > Do tego co ganiał żonę i dzieci po polu z karabinem i tego co żona waliła po łb
        > ie.
        > Jak wieczorem będę miał czas to może rozwinę się bardziej.

        Nie, ja wiem ze pokora to nie oznacza 'walnie czolem' jesli chodzi o postawe, tylko umiejetnosc przyznania sie do malosci, slabosci, bledu. To jest doskonala postawa i sie z nia zgadzam.

        Ale wlasnie nie widze tej czesci 12 krokow dla tego co go zona bila po glowie. W ogole tego nie widze. Doslownie mowiac- on musi te zone przeprosic, za to ze go walila. Znalesc jakies 'powody' i za nie przeprosic. I tu jest problem- u innych musi znajdowac powody, usprawiedliwienia, kontekst- natomiast u siebie musi znajdowac w odwrotna strone.


        Poadm Ci konkretny przyklad. Powiedzmy mam znajomego, ktory mnie ponizal systematycznie na przyjeciach publicznie. Ktorys raz kiolejny gdy zdarzylo sie to na przyjeciu u niego w domu napilem sie do nieprzytomnosci i sie przewalalem, chwialem.
        Oczywiscie, on mi zarzuca, ze zepsulem przyjecie i sie zle zachowalem. Ja sie z ttym musze zgodzic. Ale czy nie moge wziac pod uwage tego, jak on sie zachowal? Ze mnie znowu obrazil?
        Ok, rozumiem, powinienem byc 'asertywny', ale on tez cos 'powinien'. I co, powinienem pojsc go przeprosic, i przyznac mu racje, ze zrobilem to bez powodu?

        Albo gd zona mnie obrazila na przyjeciu i wysmiala (powiedzmy jako nieudolnego kochanka) i ja poszedlem do burdelu- a potem mam przeprosic zone za wizyte i niewiernosc w ogole nie bioraz pod uwage czynnikow?

        Dla mnie to jakies dziwne i nienaturalne.




        Teraz robie krok 4,5,9. Wychodzi mi 'obrazilem kolege na przyjeciu, upilem sie w jego domu".
        • pierzchnia Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 21:12
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

          > Albo gd zona mnie obrazila na przyjeciu i wysmiala (powiedzmy jako nieudolnego
          > kochanka) i ja poszedlem do burdelu- a potem mam przeprosic zone za wizyte i ni
          > ewiernosc w ogole nie bioraz pod uwage czynnikow?
          >
          > Dla mnie to jakies dziwne i nienaturalne.

          Tak się tworzy błędne koło.
          W tego typu wypadkach nie chodzi o przeprosiny tylko o wybaczenie bo gdybyś wybaczył swojej żonie jej występek to do burdelu byś nie poszedł.
          Wybaczając komuś pozbywasz się chorej relacji, która Cię rani, przepraszasz szczerze i stajesz się niewinny.
          • wiesj23 Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 21:42
            > Wybaczając komuś pozbywasz się chorej relacji, która Cię rani, przepraszasz szc
            > zerze i stajesz się niewinny.
            to w końcu wybaczasz czy przepraszasz
            • pierzchnia Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 23:00
              wiesj23 napisał:
              > to w końcu wybaczasz czy przepraszasz

              Ja tylko przyrównałem do siebie te dwa procesy, których celem jest wyeliminowanie poczucia krzywdy / od i do /.
        • wiesj23 Re: Pycha, duma, uleglosc? 26.01.12, 22:29
          >Czy "poczucie sprawiedliwosci" to rodzaj dumy czy pychy?
          ani to ani to.Poczucie sprawiedliwości to poczucie sprawiedliwości.Fakt jest poczucie sprawiedliwości Kalego.Częste u uzależnionych.I właśnie tego trzeba się pozbyć.Tobie zauważenie tego może zająć 5 min.,innemu 5 lat.
          A ten co go żona wali po łbie,ma nie przepraszać ale nie pozwolić sobie na to.A nie iść do knajpy i przy kuplach chwalić się jak to rządzi w domu.
          -Pokora w uzależnieniach to głównie uznanie,że nie jest się iron man'em i samemu się poradzi z tą przypadłością.Ze są mądrzejsi,którzy mogą mi pomóc.Ze nikogo nie będę o nic prosił.
          -Co do dumy to mam do niej prawo.Że nie piję np.5 lat.I niech mi nie pieprzą,że nie mam do tego prawa.Ale gdy z tym się obnoszę jak pajac to już jest objaw pychy,wyniosłości
          >natomiast nie zwraca sie uwagi w ogole na uleglosc, slabosc? Dlaczego pierwsze jest 'grozne' a drugie 'bezpieczne'?
          Nie bardzo tego rozumiem.Jeżeli chodzi Ci o odbudowanie własnej wartości,to pewnie jest to jakiś etap terapii którego nie doczakałem,a które sam odbudowuję.Fundamentem,który na to pozwala jest to,że Ci uświadamiają Twoją chorobę i o ona jest odpowiedzialna za wiele Twoich postępków.Jednak lata picia wbudowują jakby matryce zachowań pijanych i po to są kroki by je wymazać.
          A co do znajomego, który ciągle wspomina to przyjęcie, to on powinien pójść się leczyć.W życiu jest wiele większych problemów niż to,że kupel 6 lat temu puścił mi blusa w łazience.
          Jak masz tylko takie uchybienia moralne,to pozazdrościć Ci komfortu trzeźwienia.
          > Albo gd zona mnie obrazila na przyjeciu i wysmiala (powiedzmy jako nieudolnego
          > kochanka) i ja poszedlem do burdelu- a potem mam przeprosic zone za wizyte i ni
          > ewiernosc w ogole nie bioraz pod uwage czynnikow?
          Tu to raczej zastanowić się nad sensem związku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka