Dodaj do ulubionych

Przykro mi

26.07.12, 20:47
Nie odnajduje się na tym forum. Pojawiają się na nim głosy oświeconych, dla mnie - błądzącej - nie ma tu miejsca. Spodziewałam się, że znajdę możliwość podzielenia się swoimi rozdarciami i życzliwe wsparcie. Tak się jednak nie stało. Życzę Wam wszystkiego najlepszego :)
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Przykro mi 26.07.12, 20:53
      lelum3 napisała:

      > Nie odnajduje się na tym forum. Pojawiają się na nim głosy oświeconych, dla mni
      > e - błądzącej - nie ma tu miejsca. Spodziewałam się, że znajdę możliwość podzie
      > lenia się swoimi rozdarciami i życzliwe wsparcie. Tak się jednak nie stało. Ż
      > yczę Wam wszystkiego najlepszego :)

      Miło było Cie poczytać.
      Mam nadzieję, ze skorzystasz z naszych rad
      jak już naprawdę będziesz chciała przestać pić.
      • zdzislaw50 Re: Przykro mi 26.07.12, 21:15

        > lelum3 napisała:
        >
        > > Nie odnajduje się na tym forum. Pojawiają się na nim głosy oświeconych, d
        > la mni
        > > e - błądzącej - nie ma tu miejsca. Spodziewałam się, że znajdę możliwość
        > podzie
        > > lenia się swoimi rozdarciami i życzliwe wsparcie. Tak się jednak nie st
        > ało. Ż
        > > yczę Wam wszystkiego najlepszego :)



        Przecież dostałaś wiele informacji, teraz tylko je wykorzystaj. Pozdrawiam
        • deoand Re: Przykro mi 26.07.12, 21:56
          Nigdy trzeźwy nie dogada się z pijakiem co wiidać na załączonym obrazku . Jeszcze nie dojrzałaś do rzucenia picia to nic ci nie pomoze - pij dalej - powodzenia - padaczka czeka !!!
          • miskolaj Re: Przykro mi 26.07.12, 23:16
            szkoda, ale my na to wpływu nie mamy, a tu nie jest pelno oswiecomych tylko trzezwych kochana, albo chociaz nie pijacych:) nie wiem czego oczekiwałas tak naprawde, nikt Ciebie tu nie bedzie w piciu wspierał i załował, tu mozna znalezc pomoc - ja znalazłam i jutro sobie jade do lichenia:) trzezwiutka podziekowac Bogu za to i sie ciesze jak głupi do sera ale i boje triche - tyle ludzi naraz wow
          • lelum3 Re: Przykro mi 27.07.12, 18:47
            deoand napisał:

            > Jeszc
            > ze nie dojrzałaś do rzucenia picia to nic ci nie pomoze
            Być może masz rację.
            • 7zahir Re: Przykro mi 27.07.12, 19:06
              lelum3 napisała:

              > deoand napisał:
              >
              > > Jeszc
              > > ze nie dojrzałaś do rzucenia picia to nic ci nie pomoze
              > Być może masz rację.>

              A szkoda ....naprawdę szkoda .
              Tak sobie myslę, czujesz się bardzo samotna i miałaś nadzieje,
              na rozmowy z nami na tym forum, nt Twoich życiowych problemów.

              Spróbuj napisać na forum Psychologia
              forum.gazeta.pl/forum/f,210,Psychologia.html
              A ja poczekam, aż będziesz gotowa do zaprzestania picia - na mailu.
              Tak bardzo przypominasz mi mnie z końcówki pijanego życia.
              • wolfbreslau Re: Przykro mi 27.07.12, 19:50
                ja tak sobie coraz czesciej mysle, , ze to zupelnie nie o picie chodzi w tym niepiciu. tylko o jakas gotowosc, lub przekroczona granice naszej wytrzymalosci zupelnie w czym innym. i kazdy ma inna granice inne dno, inna gotowosc. ja juz wiem, ze zaprzestanie picia dalo mi tylko szanse na cos zupelnie innego. ale to byl niejako warunek podstawowy: przestaje pic i zaczynam zyc. bo inaczej kaplica a co gorsza sam czulem sie gorzej od smiecia. kompletny brak nadziei i szacunku do siebie.jak ostatnia dworcowa qrwa , tak sie czulem.
              • lelum3 Re: Przykro mi 27.07.12, 20:09
                7zahir napisała:

                > Tak sobie myslę, czujesz się bardzo samotna i miałaś nadzieje,
                > na rozmowy z nami na tym forum, nt Twoich życiowych problemów.
                Nie, zupełnie nie. Mam sprawdzone od lat przyjazne miejsce w Internecie. Krępowałoby mnie zagłębianie się w osobiste sprawy na otwartym forum.
                Zdarzyło mi się pokonać potężny stres, związany z realnym zagrożeniem złośliwym nowotworem jednej z najbliższych mi osób. Bez kropli alko. Parokrotnie pisałam, że stres wyzwala we mnie potrzebę picia. Zastanawiałam się, czy o tym napisać na forum, czy nie. Odpuściłam sobie, bo jakie wywołałabym komentarze? To przecież normalne, że w sytuacjach stresowych się nie pije, nie ma się czym chwalić, itp. Przemilczałam fakt, który poczytuję sobie za sukces.
                Mam jeszcze do ukręcenia parę łbów alko-hydrze. Tak czy inaczej muszę to zrobić.
                • 7zahir Re: Przykro mi 27.07.12, 20:23
                  lelum3 napisała:

                  > Zdarzyło mi się pokonać potężny stres, związany z realnym zagrożeniem złośliwym
                  > nowotworem jednej z najbliższych mi osób. Bez kropli alko. Parokrotnie pisałam
                  > , że stres wyzwala we mnie potrzebę picia. Zastanawiałam się, czy o tym napisać
                  > na forum, czy nie. Odpuściłam sobie, bo jakie wywołałabym komentarze? To przec
                  > ież normalne, że w sytuacjach stresowych się nie pije, nie ma się czym chwalić,
                  > itp. Przemilczałam fakt, który poczytuję sobie za sukces.
                  > Mam jeszcze do ukręcenia parę łbów alko-hydrze. Tak czy inaczej muszę to zrobić> .

                  W ubiegłym roku przeżyłam potężny stres związany z rakiem u mojej córki.
                  Napisałam o tym na forum

                  forum.gazeta.pl/forum/w,176,131633450,131633450,Prosze_Was_o_wsparcie_cieplymi_myslami_.html
                  co pomogło mi rozładować tajfun emocjonalny.
                  Myslę, ze ciepłe mysli piszacych też :-)
                  • wolfbreslau Re: Przykro mi 27.07.12, 20:31
                    zdarzalo mi sie nie pic bezposrednio w chwilach stresu i innych mobilizacji zyciowych. bralem to za swoj sukces poniekad i tlumaczylem sobie, ze mam alkohol pod kontrola. nie bralem jednak pod uwage, ze nagradzalem to sobie potem. jak juz wszystko sie konczylo -dobrze, czy zle nieistotne- ale wtedy odplywalem na dlugo bardzo czesto. ale to bylo jakies 15 lat temu. potem bylo juz tylko gorzej. pilem, bo pilem. stres , czy jego brak byly mi kompletnie niepotrzebne by pic.
                    • lelum3 Re: Przykro mi 27.07.12, 20:52
                      wolfbreslau napisał:

                      > pilem, bo pilem. stres , czy jego brak byly mi kompletnie niepotrzebne by pic.
                      Nie chcę i boję się dojść do tego momentu.
                      • wolfbreslau Re: Przykro mi 29.07.12, 11:22
                        lelum3 napisała:

                        >> Nie chcę i boję się dojść do tego momentu.

                        kurcze?....jak to powiedziec?
                        to za malo Lelum. sam kiedys balem sie tego i chyba nie wierzylem ,ze moge wyladowac wsrod bezdomnych, w schronisku, pić dykte itp. a jednak tak sie wlasnie stalo. nie powstrzymalo mnie przed tym ,ani detox, ani rozpad malzenstwa, ani utrata statusu majatkowego, ani inne rozwalone zwiazki z kobietami, ani smutek i rozpacza dzieci. moze sie myle, a moze inni maja inaczej, ale ja musialem siegnac sam wszystkiego czego sie balem, brzydzilem, pogardzalem wczesniej. na zapas i na zdrowy rozsądek nigdy nie umialem sie powstrzymac na dluzszy dystans od picia. zawsze wynalazlem cos , co mnie "rozgrzeszylo" w moich wlasnych oczach. choćby to / najczesciej zreszta/, ze na niczym mi juz nie zalezy ,a skoro jest tak żle jak jest , to po co nie pić? itd etc.
                        powodzenia
                        ps- u kobiet moze to przebiega nieco inaczej, nie wiem. slucham czasem alkoholiczek, czy wczesniej na terapii, czy na mityngu , i przyznam ,ze wlasciwie niczego nie odnajduje z "babskich pijaństw" u siebie. slucham tego jak ponurej baśni.
    • wolfbreslau Re: Przykro mi 27.07.12, 11:30
      lelum3 napisała:

      > Nie odnajduje się na tym forum.
      > yczę Wam wszystkiego najlepszego :)

      i wzajemnie wszystkiego naj naj. a ze mialas nieco inne oczekiwania?. takie zycie. ja nie raz nie dwa nie umiem sie gdzies , lub z kims odnalezc. kiedys pewnie bylbym rozzalony na caly swiat, teraz mi zaczyna mi byc obojetne, czy sie odnajduje, czy nie. bo skoro nie, to znaczy , ze trzeba zmienic miejce i ludzi , a nie tkwic w miejcu i krecic sie w nadziei na cud.alkoholizm to nie jest koniec swiata, ani najgorsza choroba swiata. to skaza ktorej mozna sie pozbyc. mozna z nia dlugo zyc i funkcjonowac spolecznie, mozna tez skonczyc w rynsztoku. ze alkoholik krzywdzi innych to jest oczywiste, gadanie o tym nie ma wiekszego sensu. to indywidualna sprawa sumienia kazdego z nas. a sumienia nie obudzi ani zadna wielka ksiega, ani terapia....to sie dzieje w nas, albo nie dzieje.
      • lelum3 Re: Przykro mi 27.07.12, 17:07
        Dziękuję Wam za wpisy. Wracam do czytaczy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka