krzysiek_900
09.05.13, 17:42
Piję codziennie. Nie chleję do nieprzytomności, ale jak nie wypiję chociażby trochę , to mam ochotę latać po ścianach. Praca mocno stresująca, więc to taki sposób na rozładowanie stresu związanego z pracą. Na drugi dzień na służbie normalnie funkcjonuję, ale łapię się na tym, że z wielką chęcią już wróciłbym do domu - w wiadomym celu.
Trochę mnie to niepokoi, ale z drugiej strony czuję wstyd, że tak robię. To powoli jest silniejsze ode mnie, próbuję sobie czasami zrobić dwa, trzy dni przerwy bez alko - ale zazwyczaj nic z tego nie wychodzi.
Po co o tym pisze? Sam nie wiem.
Pewnie zaraz dostanę rady, żebym szedł na mityng AA czy coś w tym stylu - ale dla mnie to byłaby porażka. W dosłownym tego słowa znaczeniu.
Przeraża mnie poziom tych spotkań i ludzi, którzy na nie przychodzą. Taka blokada.