Dodaj do ulubionych

Za mało pije?

16.06.13, 22:46
Witam,
proszę o pomoc, bo w internecie nie znajduję odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Mój mąż pije - moim zdaniem za często, jednak on twierdzi, że pije mało i nie ma problemu, tzn. może przestać, ale nie chce, bo lubi.
Pije co najmniej raz w tygodniu - w piątki. Zaczyna na ogół od czterech piw, a potem jest mu mało i idzie po więcej - np. następne cztery, chyba, że w domu jest jakiś inny alkohol, to otwiera sobie np. butelkę wina albo whisky - na ogół nie wypija całej, bo zasypia. Pije w domu, sam. Sam z siebie się nie awanturuje, chyba, że mu podpadnę - np. proszę, żeby się nie upijał. Nie bije, tylko krzyczy.
Zdarza się, że pije częściej, jak np. ma mieć następnego dnia wolne. Zdarza się też, że pije służbowo, z klientami, a potem wraca do domu i kontynuuje.
Najgorsze są urlopy, bo na ogół obiecuje, że nie będzie pił, ale najpóźniej trzeciego dnia jednak zaczyna - wiadomo, wszędzie dookoła widzi ludzi w kawiarniach, którzy popijają piwko, więc on też chce. Tak więc np. zaczyna w południe jedno, potem po południu jedno czy dwa i wieczorkiem już kilka.
Na imprezy prawie nie chodzimy, bo jest mi wstyd, że pije więcej i szybciej niż inni, zaczyna głupie dyskusje, pyskówki i nie może przestać. Nie potrafi skończyć, np. po dwóch czy trzech piwach, musi wypić więcej. Jeśli impreza za szybko się kończy, to on musi sobie coś dokupić do domu.
Następnego dnia odsypia, więc w każdą sobotę sprzątanie, zakupy, obiad i dzieci są na mojej głowie. Zdarza się, że pije też na kaca - czasem kończy się na dwóch, czasem czterech, albo i więcej.
Opisuję to dokładnie, bo już sama nie wiem, czy to jest normalne, czy nie - ja myślę, że nie, bo zaniedbuje dzieci i mnie.
Wiele razy obiecywał poprawę, ale jakoś mu nie wychodzi.
Dwa razy się zdarzyło, że w biały dzień wróciłam z dziećmi do domu i zastaliśmy go zalanego, zataczającego się i bełkoczącego - bo musiał się napić następnego dnia po imprezce.

Więc co teraz? Czytam w internecie, że mam nie zabraniać, nie wylewać, nie pilnować go. Czyli co - mam czekać, aż będzie gorzej i pozwalać? Ja nie chcę być żoną alkoholika i żeby nasze dzieci były dziećmi alkoholika. Wolę do tego nie dopuścić.
Czasem wydaje mi się, że chciałby przestać pić, ale wstydzi się przyznać, wstydzi się terapii, nie chce być uznany za alkoholika. On nie chce dorosnąć do roli ojca i męża, chce być takim luzakiem, jak za czasów studenckich.

Co mogę zrobić? Czy przymusowe leczenie wchodzi w grę? Albo separacja ze względu na pijaństwo? Boję się, że wytoczę działa dużego kalibru, a sąd uzna, że JESZCZE nie ma problemu. Wtedy mąż miałby argumenty przeciwko mnie.
Z drugiej strony myślę, że sama konfrontacja z biegłym od uzależnień i z sądem otrzeźwiła by go. Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • deoand Re: Za mało pije? 16.06.13, 23:49
      Kolejny alkoholik dojrzewa do swego szlachetnego miana !
    • wiesj23 Re: Za mało pije? 17.06.13, 07:14
      >Więc co teraz? Czytam w internecie, że mam nie zabraniać, nie wylewać, nie pilnować go. Czyli co - mam czekać, aż będzie gorzej i pozwalać? Ja nie chcę być żoną alkoholika i żeby nasze dzieci były dziećmi alkoholika. Wolę do tego nie dopuścić.
      Czasem wydaje mi się, że chciałby przestać pić, ale wstydzi się przyznać, wstydzi się terapii, nie chce być uznany za alkoholika. On nie chce dorosnąć do roli ojca i męża, chce być takim luzakiem, jak za czasów studenckich.

      Co mogę zrobić? Czy przymusowe leczenie wchodzi w grę? Albo separacja ze względu na pijaństwo? Boję się, że wytoczę działa dużego kalibru, a sąd uzna, że JESZCZE nie ma problemu. Wtedy mąż miałby argumenty przeciwko mnie.
      Z drugiej strony myślę, że sama konfrontacja z biegłym od uzależnień i z sądem otrzeźwiła by go. Proszę o pomoc.



      separacja z podaniem przyczyn i wyjaśnienie,że luzakiem jak chce to może być wśród kumpli/jeżeli chce mu się pajacować.W domu potrzeby jest dojrzały chop.I zakaz oglądania reklam,bo tam to tych wyluzowanych na tony.
    • 7zahir Re: Za mało pije? 17.06.13, 08:00
      Zgłoś problem w Miejskiej Komisji Rozwiązywania problemów Alkoholowych.
      Znajduje się przy każdym Urzędzie Miejskim.
      Poczytaj tu:
      www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9&Itemid=26
      Wybierz się na spotkanie AL Anon.
      Tam dziewczyny, które to co Ty przeżywasz maja już za sobą
      powiedzą Ci co robić:
      Poczytaj w podanych tu linkach:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945236,Al_Anon_grupy_wsparcia.html
      Daj mu do zrobienia te testy:
      www.alkoholizm.eu/?sel=testy
      Poczytaj Tu czego nie robić:
      pracowniapsychologiczna.republika.pl/alk_pomagierzy.htm

    • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 09:29
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, tak, czytałam już w internecie gdzie mogę się udać. Zastanawiam się tylko, czy mój problem nie zostanie zbagatelizowany w tych instytucjach, ponieważ nie mam żadnych dowodów, obdukcji, rachunków za izbę wytrzeźwień itp. Po prostu do takich sytuacji nie doszło. I nie wiem, czy dojdzie, ale wolę zapobiegać, niż leczyć.

      Wszędzie czytam, że alkoholicy piją codziennie, mają ciągi, awanturują się i biją. Czy nie ma możliwości zmuszenia męża do zmiany zachowań ZANIM do tego dojdzie?
      • margott70 Re: Za mało pije? 17.06.13, 09:44
        mama-lala napisała:


        > Wszędzie czytam, że alkoholicy piją codziennie, mają ciągi, awanturują się i bi
        > ją.
        Bzdury. Mój w życiu palcem mnie nie tknął. Na żadnej izbie nie był. Nie był nawet na detoxie. Zapił się na śmierć.
        • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 09:58
          No właśnie - to co robić? Czekać? Gdybym była sama, to mogłabym czekać, ale nie chcę, żeby synowie mieli taki wzór do naśladowania.
          Nie chcę, żeby uważali piwko za rozrywkę, żeby przyzwyczajali się do ojca czerwonego na gębie. Dzieci są świadkami naszych kłótni, starszy syn się denerwuje - przecież takie sytuacje w rodzinie wpływają na ich psychikę, przyszłość. Pijaństwo nie jest naszym jedynym problemem, ale mąż odmawia pójścia na terapię rodzinną - boi się, że zostanie uznany za winnego. Ja tez mam swoje wady, ale chciałabym nad tym pracować.

          W takiej sytuacji chce wybrać dobro dzieci i jakoś męża zmusić do poprawy - czy taki wniosek o separację / przymusowe leczenie ma szansę ostać się w sądzie?
          • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 10:06
            mama-lala napisała:
            > ... Gdybym była sama, to mogłabym czekać, ale nie chcę, żeby synowie mieli
            taki wzór do naśladowania.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Alez oni (ci synowie) go juz maja (ten "wzor do nasladowania....!
            Od kogo synowie maja brac przyklad, jak nie od ojca wylegujacego sie
            w soboty, a kobieta ma byc do roboty i za piec, aby obiadek byl punktualnie,
            bo inaczej; wantura, wypad z domu i do knajpy... - A jak: wina Baby...!
            A...
        • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 10:01
          margott70 napisała:
          > Bzdury. Mój w życiu palcem mnie nie tknął. Na żadnej izbie nie był. Nie był naw
          > et na detoxie. Zapił się na śmierć.
          ______________.
          No coment...!
          A...
      • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 10:00
        mama-lala napisała:
        > Wszędzie czytam, że alkoholicy piją codziennie, mają ciągi, awanturują
        się i biją. Czy nie ma możliwości zmuszenia męża do zmiany zachowań ZANIM
        do tego dojdzie?
        ____________________________________________.
        Ty tak odbierasz swoje "czytanie" o awanturujacych sie
        alkoholikach, pijących codziennie, mających ciągi, awanturujących
        i bijących, jak i on widzi wszedzie pijacych, aby miec alibi dla swego
        picia, a Ty aby przymykac oczy na prawde i miec w glowie stale to slynne; "ale"...
        (ale moj nie jest takim...!)
        Glupoty odbierasz takze czytajac o alkoholikach, gdyz conajmniej polowa z nich to
        pijacy okresowo i potrafiacy miec przerwy w piciu, ktore z uplywem czasu
        zmniejszaja sie a periody ich picia zwiekszaja... - A wiekszosc z nich to spokojni
        ludzie unikajacy klotni aby miec swiety spokoj w piciu...
        Masz wszystko przed soba...!
        A...
      • 7zahir Nie zostaniesz zbagatelizowana 17.06.13, 10:43
        i nie musisz niczego udowadniać żadnymi papierkami.
        • mama-lala Re: Nie zostaniesz zbagatelizowana 17.06.13, 11:17
          Dziękuję :)
    • aaugustw Co znaczy: Za mało pije? 17.06.13, 09:50
      mama-lala napisała:
      > ... Więc co teraz? Czytam w internecie, że mam nie zabraniać, nie wylewać,
      nie pilnować go. Czyli co - mam czekać, aż będzie gorzej i pozwalać?
      Ja nie chcę być żoną alkoholika i żeby nasze dzieci były dziećmi alkoholika...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Mamo-lalo, ze Ty nie chcesz byc zona Alkoholika malo to obchodzi "Boga",
      czy "Sile Wyzsza"... - Ty jestes zona Alkoholika, a kiedy zrozumiesz ten
      Problem zaczniesz cos z tym robic, ale nie zaczniesz ("paradoksalnie") od
      meza, lecz od siebie, a jak to zrobic; napisala o tym juz Tobie Tahir... -
      A´propos: To co wyczytalas w internecie, to Swieta Prawda...!
      _________________________.
      mama-lala napisała dalej:
      > ... Wolę do tego nie dopuścić.
      > Czasem wydaje mi się, że chciałby przestać pić, ale wstydzi się przyznać
      wstydzi się terapii, nie chce być uznany za alkoholika....
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
      A czy Ty nie zamykasz oczu na prawde i nie wstydzisz sie przyznac, ze
      jestes zona alkoholika...!?
      _________________________.
      mama-lala napisała dalej:
      > ... On nie chce dorosnąć do roli ojca i męża, chce być takim luzakiem,
      jak za czasów studenckich.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Nie wyrosniete dziecko, to cecha prawie wszystkich chorych alkoholikow...
      A wtedy zony zamieniaja sie dla takich w role matek i pomagaja rozwijac
      sie tej chorobie...
      ________________________.
      mama-lala napisała dalej:
      > Co mogę zrobić?...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Zacznij od siebie i wiedz, ze w "bialych rekawiczkach" tego problemu nie zalatwisz...
      A...
      • mama-lala Re: Co znaczy: Za mało pije? 17.06.13, 10:04
        aaugustw napisał:

        >
        > A czy Ty nie zamykasz oczu na prawde i nie wstydzisz sie przyznac, ze
        > jestes zona alkoholika...!?

        > Nie wyrosniete dziecko, to cecha prawie wszystkich chorych alkoholikow...
        > A wtedy zony zamieniaja sie dla takich w role matek i pomagaja rozwijac
        > sie tej chorobie...

        Dzięki za ostre słowa :)
        Nie, ja się przed sobą nie wstydzę przyznać, szukam pomocy u rodziny. U znajomych na razie nie, może to i jest wstyd, ale nie chcę, żeby dzieci miały opinię dzieci z rodziny patologicznej, żeby traciły przyjaciół z dobrych rodzin.

        Absolutnie nie będę mu pomagać ani ułatwiać picia i nie boję się ostrych środków, boję się tylko, że ktoś uzna je za zbyt ostre...
        • aaugustw Re: Co znaczy: Za mało pije? 17.06.13, 10:11
          mama-lala napisała:
          > Absolutnie nie będę mu pomagać ani ułatwiać picia i nie boję się ostrych środkó
          > w, boję się tylko, że ktoś uzna je za zbyt ostre...
          __________________________________________________.
          Alez Ty to juz robisz... - Ty pomagasz mu w tej chorobie, (np.)
          chociazby dlatego, ze pozwalasz mu w soboty spac, zamiast
          wspolnie z zona wykonywac obowiazki domowe, a wieczorem, (np.)
          po pieknie spedzonym wspolnie dniu, wynagrodzic to sobie
          wiekszym zblizeniem - bez zapachu piwska z ust...!
          A...
          • mama-lala Re: Co znaczy: Za mało pije? 17.06.13, 10:30
            Niby tak. Ale ja mu nie pozwalam, wrzeszczę, tylko on ma to w nosie śpi dalej, ogląda filmy, gra, przegląda strony w internecie.

            Jak ładnie poproszę, to owszem, zrobi coś i szybciutko myk myk do łóżeczka, albo po prostu mówi, że później. Twierdzi, że ja za dużo od niego wymagam, chcę kontrolować i jestem terrorystką.

            I nie ma czegoś takiego, jak wspólnie spędzony dzień. Mąż się ciągle izoluje. Nawet jak gdzieś jesteśmy razem np. w poczekalni u lekarza, to on gra na smartfonie, nie rozmawiamy.
            • aaugustw Re: Co znaczy: Za mało pije? 17.06.13, 10:40
              mama-lala napisała:
              > Niby tak. Ale ja mu nie pozwalam, wrzeszczę, tylko on ma to w nosie śpi dalej,
              > ogląda filmy, gra, przegląda strony w internecie.
              > Jak ładnie poproszę, to owszem, zrobi coś i szybciutko myk myk do łóżeczka, alb
              > o po prostu mówi, że później. Twierdzi, że ja za dużo od niego wymagam, chcę ko
              > ntrolować i jestem terrorystką.
              > I nie ma czegoś takiego, jak wspólnie spędzony dzień. Mąż się ciągle izoluje. N
              > awet jak gdzieś jesteśmy razem np. w poczekalni u lekarza, to on gra na smartfo
              > nie, nie rozmawiamy.
              _____________________________________________________.
              Kiedy czytam takie wypowiedzi, zaraz przed oczyma mam obrazek
              z gazety nie zadbanego i nie ogolonego faceta siedzacego przed
              telewizorem z butelka piwa a za nim jego zone zadbana stojaca
              przed drzwiami wyjsciowymi i dzwigajaca dwie walizki... -
              On nie odwracajac sie do niej mowi: "Jestem wolny i moge robic
              co chce". - A ona na to: "ja tez...!"
              A...
    • pierzchnia Re: Za mało pije? 17.06.13, 10:19
      Jest uzależniony - to nie ulega żadnej wątpliwości.
      Widocznie Twój mąż uważa, że nic złego się nie dzieje i właśnie dlatego powinnaś mu pokazać / przez odpowiednie działanie /, że Tobie i dzieciom źle się dzieje, bo on, sam z siebie, tego nie dostrzeże.
      Z pijakiem trzeba twardo, bo inaczej zacznie manipulować wszelkimi dostępnymi sposobami.
      • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 11:16
        No dobra, to działam - mam zgłosić wniosek o przymusowe leczenie? Dostanę taki nakaz?
        • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 11:26
          mama-lala napisała:
          > No dobra, to działam - mam zgłosić wniosek o przymusowe leczenie?
          Dostanę taki nakaz?
          _________________________________________________________.
          Wtrace sie do tej Twojej wypowiedzi, ale nie bede odpowiadal na Twoje
          pytania, bo ja mieszkam poza granicami Polski, lecz pragne zwrocic uwage
          na inna strone medalu tej sprawy, o ktorej tu jeszcze od Ciebie nie
          slyszalem, bo jak na razie to te powyzsze Twoje pytania i chec dzialania
          wygladaja mi troche, jak strzelanie do wrobla z armaty...
          Czy probowalas z nim rozmawiac spokojnie...? - Czy probowalas wprowadzic
          dom bezalkoholowy...? - Czy proponowalas mu pojscie, np. na Mityng AA...?
          Czy probowalas zrozumiec jego uzaleznienie...!? - Czy sama zamierzasz cos
          zrobic dla siebie, zanim zaczniesz cos robic dla niego...!? itd...
          A...
          • pierzchnia Re: Za mało pije? 17.06.13, 11:44
            August ma rację - twardo i konsekwentnie, ale przy tym rozsądnie.
            Możesz się przecież od męża odsunąć - dając mu, w ten sposób do zrozumienia, że nie godzisz się na jego pijaństwo.
            Najcięższą broń wyciąga się w ostateczności.
            • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 12:18
              No właśnie, czyli jednak uważacie, że przesadzam?
              Nie wiem, jak jeszcze mam się odsunąć, on już jest mocno odsunięty i chyba dobrze mu z tym. Ma słaby kontakt ze starszym synem, ze mną też.
              Mam najpierw ściągnąć jeszcze raz teściową? On wie, że ja się nie godzę, wiele razy mu to mówiłam. Odpowiada, że mam się od niego odczepić, bo on spędza swój wolny czas jak chce.

              Nie będę się wyprowadzać z dziećmi, bo nie bardzo mam gdzie, muszę chodzić do pracy, dzieci do przedszkola/opiekunki i dlaczego to ja mam ponosić konsekwencje, a nie on?

              Kiedy będzie ta ostateczność? Tak jak mówiłam, nie bardzo chcę czekać, aż sprawy zajdą dalej.
              • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 12:40
                mama-lala napisała:
                > No właśnie, czyli jednak uważacie, że przesadzam?
                > Nie wiem, jak jeszcze mam się odsunąć, on już jest mocno odsunięty i chyba dobr
                > ze mu z tym...
                __________________________________________.
                Nikt na to pytanie Tobie nie odpowie... - To Ty wiesz
                najlepiej jak wyglada Wasze zycie malzenskie i co
                zamierzasz robic dalej... - Poza tym nie znamy drugiej
                strony medalu...!
                Tobie radze zainteresowac sie soba i Al-Anonem, a wtedy
                sama sobie odpowiesz na to zadane wlasne pytanie...
                A...
                Ps. Bede mial zaraz gosci, a jutro na basen...! ;-)
                • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 12:55
                  Dzięki za pomoc, podziwiam, że chce Ci się siedzieć w internecie i udzielać porad :)
                  • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:30
                    mama-lala napisała:
                    > Dzięki za pomoc, podziwiam, że chce Ci się siedzieć w internecie i udzielać porad :)
                    _________________________________________.
                    Goscie dzwonili, beda za pol godziny...!
                    Dzieki za "podziw siedzenia w internecie"... - Robie to raczej przed monitorem...! ;-)
                    To "siedzenie w internecie" robie dla wlasnej przyjemnosci i zawsze tylko wtedy
                    gdy mam na to czas, gdyz mam takze swoje obowiazki, nie tylko w domu, ale i
                    poza nim, mimo ze wolny jestem juz od pracy zarobkowej, tej podstawowej...
                    Moj dzien pod katem obowiazkow przecietnie i z grubsza wyglada tak:
                    - na pierwszym miejscu rodzina i zadania domowe, wewn. i na zewn. domu...!
                    - na drugim sprawy zwiazane z moim trzezwieniem i codziennie Mityng
                    zamkniety AA w internecie, (w piatki Mityng AA na zewn. - w realu...!).
                    - na trzecim Forum Uzaleznien, (prawie zawsze zdazam przed poludniem jeszcze),
                    robie to z doskoku i przeplatam to z obowiazkami domowymi...
                    Komputer uzywam takze do spraw moich prywatnych, glownie do dodatkowych
                    zarobkow na wydatki "uboczne", na cele podrozy i urlopow...
                    Dzien mam urozmaicony, a w moim mieszkaniu zawsze cos sie dzieje, chocby
                    ci moi dzisiaj goscie, ktorzy jutro jada dalej...
                    Zajec mam tyle do wieczora (i czasami w nocy) ;-), ze nie mam czasu na napicie
                    sie alkoholu...!
                    A...
          • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 11:49
            Próbowałam, nie chce chodzić do specjalistów, była raz może 8 lat temu i jakaś kobieta mu poradziła, żeby przestał na jakiś czas pić, no i faktycznie przez miesiąc nie pił. Więcej nie chodził i nie będzie.
            Rozmawiać nie chce na ten temat, raz mówi, że przestanie, raz, że przesadzam, albo że jestem wariatką.
            Teraz mu pogroziłam i obiecał, że nie będzie w domu pił - czyli pewnie znajdą się okazje do wyjścia albo wyjazdy służbowe.
            Walczyłam już i rozmawiałam. Kiedyś chciał pić codziennie dwa piwa - nie pozwoliłam. Stanęło na tym, że tylko w piątki. Najpierw były 4 piwa w piąteczek, teraz jest 8. Coraz częściej jest też dodatkowy dzień w tygodniu, bo np. następnego dnia nie musi wcześnie wstać.
            Dom byłby bezalkoholowy, bo ja wcale nie piję.

            Zrozumieć uzależnienie? - Owszem, ma słaby charakter, stresującą pracę - ale ja też mam. Mnie jest łatwiej, bo alkohol mi nie smakuje, a jemu tak. Co mam zrozumieć? Lenistwo? Źle ustawione priorytety? Zwalanie winy na otoczenie?
            A da siebie to ja chcę mieć normalną, zdrową rodzinę - i to zamierzam osiągnąć - z nim lub bez niego.
            • 7zahir Re: Za mało pije? 17.06.13, 11:55
              mama-lala napisała:

              . Co mam zrozumieć? Lenistwo? Źle ustawione priorytety? Zwalanie winy na otoczenie?
              To typowe objawy choroby - jeżeli chcesz ja zrozumieć
              poczytaj w watku HALT

              > A da siebie to ja chcę mieć normalną, zdrową rodzinę - i to zamierzam osiągnąć
              > - z nim lub bez niego.

              Wybierz się na mityng Al Anon.
              Tam dowiesz się jak pracować nad sobą, żeby to osiagnąć.
              W watku " Współuzależnienie- choroba rodziny też znajdziesz informację.
              • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:11
                No tak, mam opory przed pójściem na spotkanie grupowe. Wolałabym jednak sam na sam z fachowcem. Rozklejam się, jak zaczynam o tym wszystkim mówić. Pomyślę o tym.

                Czytałam dużo o współuzależnieniu, o wysokofunkcjonujących alkoholikach (chociaż mój mąż jest raczej średniofunkcjonujący), o terapiach, objawach. Szczerze mówiąc wskazówki są skierowane raczej do kobiet, których mężowie ostro piją (np. obdukcja, policja, nie sprzątać rzygowin). Ale faktycznie, muszę coś zmienić. Dotąd sprzątałam puszki i popielniczki, żeby rodzina nie widziała i żeby nie śmierdziało w domu - przestanę.

                A jak mam reagować, kiedy on otwiera piwo przy dzieciach? Mówić głośno, że ma przestać i kłócić się przy dzieciach, czy po cichu, żeby jednak nie wiedziały, o co chodzi? Synowie mają 7 i 2 latka - chyba trochę za mało, żeby ogarnąć problem?



                • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:35
                  mama-lala napisała:
                  > No tak, mam opory przed pójściem na spotkanie grupowe. Wolałabym jednak sam na
                  > sam z fachowcem. Rozklejam się, jak zaczynam o tym wszystkim mówić. Pomyślę o t
                  > ym.
                  > Czytałam dużo o współuzależnieniu, o wysokofunkcjonujących alkoholikach (chocia
                  > ż mój mąż jest raczej średniofunkcjonujący), o terapiach, objawach. Szczerze mó
                  > wiąc wskazówki są skierowane raczej do kobiet, których mężowie ostro piją (np.
                  > obdukcja, policja, nie sprzątać rzygowin). Ale faktycznie, muszę coś zmienić. D
                  > otąd sprzątałam puszki i popielniczki, żeby rodzina nie widziała i żeby nie śmi
                  > erdziało w domu - przestanę.
                  >
                  > A jak mam reagować, kiedy on otwiera piwo przy dzieciach? Mówić głośno, że ma p
                  > rzestać i kłócić się przy dzieciach, czy po cichu, żeby jednak nie wiedziały, o
                  > co chodzi? Synowie mają 7 i 2 latka - chyba trochę za mało, żeby ogarnąć probl
                  > em?
                  ________________________________________________________________________.
                  Nigdy nie kloccie sie w obecnosci dzieci i nie poruszajcie tych tematow w ich obecnosci...!
                  Co do pojscia na Al-Anon i tych swoich "oporow", nie boj sie i nie wstydz sie... - Tam
                  spotkasz takie same osoby, jak i Ty...
                  Co to za okreslenie: "mąż średniofunkcjonujący..."!?
                  O Jezu, Wy palicie w domu, przy dzieciach...!? :-(
                  A...
                  • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:50
                    Czyli jednak przed dziećmi mam udawać, że problemu nie ma i akceptować picie przy nich? Dotąd tak robiłam, ale to też jest zły wzorzec. Starszy syn już twierdzi, że piwko tato pije dla przyjemności.

                    A jeśli chodzi o palenie, to mąż pali: albo w kuchni pod okapem, nawet kiedy dzieci jedzą - twierdzi, że okap wszystko wyciąga; albo pali na balkonie. Zostawia pełne popielniczki albo petowe zupy w kubkach, szklankach, doniczkach. Zawsze to sprzątałam, żeby dzieci nie żyły w melinie. Z tego, co rozumiem - mam przestać po nim sprzątać i zostawić to tak jak jest?

                    W dodatku on taki mądry jest, że jak mówię, że dym śmierdzi, to tłumaczy mi co to są ruchy Browna i że to śmierdzą lotne cząsteczki zapachowe, a nie nikotyna, więc dzieci biernie nie palą :)
                    • aaugustw Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:56
                      mama-lala napisała:
                      > Czyli jednak przed dziećmi mam udawać, że problemu nie ma i akceptować picie pr
                      > zy nich?
                      ____________________________________________________.
                      Ty nic nie masz udawac, Ty masz wychowac dzieci, a to znaczy
                      nie klocic sie w ich obecnosci... - A to znaczy takze rowniez, ze masz
                      akceptowac jego picie...
                      A...
                      • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 14:18
                        > A to znaczy takze rowniez, ze masz
                        > akceptowac jego picie...

                        Nie bardzo rozumiem, ja jego picia nie akceptuję i koniec. Chodzi o to, że mam go nie kontrolować?
                    • ta_ruda Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:57
                      Jezu, jak Ty z takim czlowiekiem tyle lat wytrzymalas? Pali w domu, przy dzieciach, ma w d''''e to jak Ty i dzieci sie z tym czuja i jak na nie to wplywa. Jak sie do takiego 'smierdziucha' przytulic, pocalowac?

                      Serio, wybierz sie na Alanon i terapie.

                      mama-lala napisała:

                      > Czyli jednak przed dziećmi mam udawać, że problemu nie ma i akceptować picie pr
                      > zy nich? Dotąd tak robiłam, ale to też jest zły wzorzec. Starszy syn już twierd
                      > zi, że piwko tato pije dla przyjemności.
                      >
                      > A jeśli chodzi o palenie, to mąż pali: albo w kuchni pod okapem, nawet kiedy dz
                      > ieci jedzą - twierdzi, że okap wszystko wyciąga; albo pali na balkonie. Zostawi
                      > a pełne popielniczki albo petowe zupy w kubkach, szklankach, doniczkach. Zawsze
                      > to sprzątałam, żeby dzieci nie żyły w melinie. Z tego, co rozumiem - mam przes
                      > tać po nim sprzątać i zostawić to tak jak jest?
                      >
                      > W dodatku on taki mądry jest, że jak mówię, że dym śmierdzi, to tłumaczy mi co
                      > to są ruchy Browna i że to śmierdzą lotne cząsteczki zapachowe, a nie nikotyna,
                      > więc dzieci biernie nie palą :)
                      • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 14:25
                        Właśnie ja nie bardzo wytrzymuję, na ogół nie mam ochoty na przytulanie, on też nie.
                        Dla mnie teraz głównie liczą się dzieci, byłoby mi go żal, gdyby się stoczył, chcę mu pomóc, ale to już nie jest jakaś wielka miłość.
                        Właściwie to działamy sobie na nerwy i prawie nie umiemy normalnie rozmawiać.
                • 7zahir Re: Za mało pije? 17.06.13, 16:57
                  mama-lala napisała:

                  <Synowie mają 7 i 2 latka - chyba trochę za mało, żeby ogarnąć problem?>

                  Nie za mało.
                  Do 3-go roku życia kształtuja się podstawy psychiki dziecka.

                  Nawet najwspanialsza mama zyjąca w związku
                  z pijacym alkoholikiem nie jest wstanie
                  zagwarantować, że ich psychika nie zostanie pokaleczona.

                  Dzieci widza, ze w domu jest między Wami źle
                  i to powoduje u nich utratę poczucia bezpieczeństwa - podstawy prawidłowego
                  rozwoju emocjonalnego.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945813,Problemy_emocjonalne_dzieci_alkoholikow.html
    • ta_ruda Re: Za mało pije? 17.06.13, 13:45
      ja od takiego partnera odeszlam. Pil wlasnie bardzo podobnie do Twojego, tylko troche czesciej tzn od srody do soboty, bylo od 4 piw do 2 butelek wina +4 piw; czasami urwany film; niepijacy ludzie byli nudni; pil w domu sam, lub z kolegami z pracy. Uwielbial pic. Nie bylo 'zadnych' skutkow jego picia oprocz urwanych filmow i kaca no i jakichs glupot wygdaywanych po pijaku. No i ja nie lubilam tych wakacji, imprez gdzie on musial pic tak ze belkotal.
      Teraz jestem sama. Przeszlam terapie dla DDA (grupwa wlasnie skonczylam) a kontynuuje indywidualna. i musze powiedziec ze zyje mi sie jakos tak lepiej, lzej, latwiej.

      Badz konsekwentna w swoich decyzjach i dzialaniach.

      • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 18:54
        Dobra, dziękuję wszystkim za pomoc. Postanowiłam, że teraz daję mu ostatnią szansę, bo po ostatnim przegíęciu obiecał, że przestanie pić. Jak znów zapije, to zgłoszę sprawę do miejskiej komisji i mają go nakłaniać do podjęcia dobrowolnej terapii. Potem zobaczymy.
        Będę motywować wniosek demoralizacją nieletnich. To naprawdę przykre, jak dwulatek bierze puszkę od piwa i udaje, że pije, albo w sklepie pokazuje na piwo i ślicznie mówi "tata, tata".

        Ze mną mąż nie chce rozmawiać na te tematy, mówi, że się nad nim znęcam psychicznie.
        • pierzchnia Re: Za mało pije? 17.06.13, 19:20
          Przecież te dzieci są jeszcze bardzo małe - zrób wszystko żeby jednak uratować swoją rodzinę - zdajesz sobie sprawę z konsekwencji?
          Faceta trzeba wziąć krótko, bo za bardzo fika.
          • mama-lala Re: Za mało pije? 17.06.13, 19:53
            Przecież bardzo chcę. Jednak to trudne, bo nawet jak mąż nie pije, to albo gra, albo ogląda kilka filmów dziennie, jak mu się uda kupić marihuanę, to może nie pić, ale pali codziennie np. przez dwa tygodnie. Moim zdaniem to są różne formy ucieczki od rzeczywistośi, więc on potrzebuje fachowej pomocy. Muszę jakoś do niego dotrzeć, ale on się broni.
            W każdym razie nie pozwolę, żeby dzieci miały na stałe w domu ojca pijaka.
            • 7zahir Alkohol, lub narkotyki ?? 17.06.13, 20:03
              I Ty się na to godzisz????
              • mama-lala Re: Alkohol, lub narkotyki ?? 17.06.13, 20:33
                Nie godzę się!!!!! Ale on mnie nie pyta o zdanie. Stąd moje pytania o separację albo przymusowe leczenie. On przechodzi różne fazy, raz jest lepiej, raz gorzej. W końcu zrozumiałam, że muszę coś zrobić.
                • grazkavita Można spróbowac, ale... 18.06.13, 00:26
                  Praca organiczna nad cynicznym i nie szanującym Ciebie i dzieci alkoholikiem jest raczej skazana na niepowodzenie...No bo co możesz zrobić? Awantura spowoduje, że Cie uderzy...Możesz jedynie narazić go na wstyd, ale nie wtajemniczać w sprawy rodzinne znajomych , tylko mam , brata , może ma jakiegos przyjaciela? ( tylko przyciela domu, a nie kompana do libacji...) Jedyne co Ci pomoże to zobaczenie w Tobie siły, że się możesz posunąć do tego , żeby zedrzeć z niego alimenty, wyrzucic go z domu i wziąć z nim rozwód...Jeśli zobaczy w Tobie siłę i konsekwencję dążenia do pozbawienia go władzy nad Toba i dziećmi to być może zacznie z Toba rozmawiać, a w konsekwencji się leczyć.Na razie uważa, że jesteś "głupia baba" I wszelkie napomnienia czy bałagan w domu bedzie przypisany jeszcze większemu sfiksowaniu i albo zrobi ci awanturę< albo pójdzie sie upić i tyle , w żaden sposób nie wywołasz u niego poczucia winy...Więc , proszę nie krzycz, nie staraj sie tłumaczyc , tylko chłodno i bez emocji zakomunikuj, że jeśli bedzie pił i palił w domu to powiadomisz rodzinę(możesz wymienic nawet osobe na której jemu zależy) Nie zrozum mnie źle, ale alkoholik często jest bezwzgledny i niesprawiedliwy, bo jest chory...Następny Twój ruch to zawiadomienie odpowiednich instytucji i złożenie pozwu o rozwód w sądzie....
                  • mama-lala Re: Można spróbowac, ale... 18.06.13, 09:13
                    Dzięki, tak właśnie zrobię. Nie będę straszyć rozwodem, tylko po prostu powiadomię komisję, zmuszę go do pójścia do specjalisty i konfrontacji z faktami. Myślę, że zrozumie i zacznie się leczyć. Jak nie - to separacja, albo rozwód.
                    Trudno.
                    • aaugustw Re: Można spróbowac, ale... 18.06.13, 20:40
                      mama-lala napisała:
                      > Dzięki, tak właśnie zrobię. Nie będę straszyć rozwodem, tylko po prostu powiado
                      > mię komisję, zmuszę go do pójścia do specjalisty i konfrontacji z faktami. Myś
                      > lę, że zrozumie i zacznie się leczyć. Jak nie - to separacja, albo rozwód.
                      > Trudno.
                      ________________________________________________________________.
                      Mama-lala, trudno bedzie Tobie w tym poczatkowym okresie "nowonarodzenia"
                      sie u Ciebie tego nowego Twojego zycia... - Przewidziec konca, czyli; jak to sie
                      zakonczy nikt z nas nie jest tego w stanie, dlatego pisz do nas, aby nie czuc sie
                      opuszczona przez caly swiat... - To naprawde pomaga...!
                      Nie na darmo sie mowi; Podzielona troska, jest polowa troski.
                      Podzielone szczescie jest podwojnym szczesciem.
                      A...
                      • mama-lala Re: Można spróbowac, ale... 18.06.13, 21:13
                        Dziękuję, na pewno napiszę. Na razie powiadomiłam o wszystkim teściów, akceptują moją decyzję i też będą go ze swojej strony motywować do terapii.
                        A mnie nie pozostaje nic innego niż czekać. Rozmawiać mąż ze mną o tym nie chce, więc odczekam jakiś czas. Chyba, że złamie obietnicę...

                        Cały czas zastanawiam się, dlaczego internet jest pełen historii o poszukiwaniu pomocy dla zaawansowanych pijaków, takich pijących codziennie, albo prawie. Nie znalazłam nic na temat tych, którzy piją raz w tygodniu. Czy to możliwe, że żony, rodzice nie próbują pomóc początkującym pijakom? Nie widzą problemu? Mój mąż twierdzi, że większość jego kolegów imprezuje częściej niż raz w tygodniu. Ile wśród nich jest alkoholików?

                        Naprawdę cieszę się, że napisałam tego pierwszego posta, dzięki Wam uzyskałam
                        pewność, że mam rację i nie mogę odpuścić.
                        • pierzchnia Re: Można spróbowac, ale... 18.06.13, 21:45
                          mama-lala napisała:

                          > Cały czas zastanawiam się, dlaczego internet jest pełen historii o poszukiwaniu
                          > pomocy dla zaawansowanych pijaków, takich pijących codziennie, albo prawie. Ni
                          > e znalazłam nic na temat tych, którzy piją raz w tygodniu. Czy to możliwe, że ż
                          > ony, rodzice nie próbują pomóc początkującym pijakom? Nie widzą problemu?

                          Kiedyś np. tatuaże nosili tylko marynarze i przestępcy - dzisiaj nawet młode dziewczyny mają dziary na całym swoim ciele.
                          To, co kiedyś było nie do pomyślenia, dzisiaj przyjmowane jest za normę.
                          Chcę przez to powiedzieć, że problem jest o wiele głębszy.
                          Nie każdy, pijąc i zażywając narkotyki, ląduje w przysłowiowym rowie - wielu z nich piastuje wysokie stanowiska, a wszelkie ekscesy są tylko rodzajem odskoczni.
                          Dlatego trudno się dziwić, że przez te postępujące skażenie rodzina jest wysoce zagrożona.


                        • aaugustw Madry kazdy po szkodzie...! 19.06.13, 09:40
                          mama-lala napisała:
                          > ... Cały czas zastanawiam się, dlaczego internet jest pełen historii o poszukiwaniu
                          > pomocy dla zaawansowanych pijaków, takich pijących codziennie, albo prawie.
                          Nie znalazłam nic na temat tych, którzy piją raz w tygodniu. Czy to możliwe, że
                          żony, rodzice nie próbują pomóc początkującym pijakom? Nie widzą problemu?
                          Mój mąż twierdzi, że większość jego kolegów imprezuje częściej niż raz w tygodniu.
                          Ile wśród nich jest alkoholików?
                          _________________________________________________________________.
                          Tak, masz racje, że "żony, rodzice..." nie próbują pomóc początkującym pijakom,
                          bo nie widzą tego problemu, chocby wlasnie z takiego powodu (rozumowania),
                          jakie ma Twoj maz podpierajac sie "innym", ze "tamci pija o wiele wiecej i jest ok".
                          Otoz nie jest ok, bo u "tamtych" dzieja sie niedobre rzeczy za murami ich domow
                          ale mury nie potrafia krzyczec a wspoluzaleznieni skrzetnie wykorzystuja te ceche
                          fizyczna, zamieniajac sie w "betony"...! :-(
                          A...
                          • aaugustw Re: Madry kazdy po szkodzie...! 19.06.13, 18:50
                            aaugustw napisał:
                            > ... a wspoluzaleznieni skrzetnie wykorzystuja te ceche
                            > fizyczna, zamieniajac sie w "betony"...! :-(
                            _____________________________________________.
                            W pospiechu nie dokonczylem dzis do poludnia...
                            "... zamieniajac sie w betonowe mury z fundamentami
                            na glinianych nogach" :-(
                            A...
                            • pierzchnia Re: Madry kazdy po szkodzie...! 19.06.13, 22:42
                              Zawsze można uciec...
                              www.youtube.com/watch?v=jdg8Sp1HUKM&feature=player_embedded
                        • andalus Re: Można spróbowac, ale... 20.06.13, 16:54
                          pozwolę sobie na komentarz.
                          Po pierwsze z twojego postu nie wynika,że mąż pije raz w tygodniu. Przeczytaj to jeszcze raz a może zobaczysz, że to jednak więcej. Po drugie jakże on czeka tej okazji aby się napić.
                          Po trzecie - porady dla osób chcących pomóc alko są takie same dla początkujacych i zaawansowanych.
                          Kiedy bylam z mężem w poradni dla uzależnionych nikt nie pytał ile pije. Pytano dlaczego uważam,że jest alkoholikiem. Nie chodziło bynajmniej tylko o picie ale o całą otoczkę społeczną, o brak zaangażowania, niewypełnianie obowiązków, zaniedbywanie pracy itp.
                          Osobiście nie uważam za skuteczne wymaganie i rozliczanie tego co szanowny małżonek ma do zrobienia. Tak można z dzieckiem. Dorosły wie co ma zrobić.
                          W moim przypadku żałuję, że tak długo trwal rozwód o tak późno się na niego zdecydowałam. Głównie dlatego,że wydawało mi się że dam mu szansę,że warto,że to człowiek i należy mu pomóc. Bilans jest ujemny.
                          • aaugustw Re: Można spróbowac, ale... 20.06.13, 19:03
                            andalus napisała:
                            > ... Bilans jest ujemny.
                            _____________________________________________________.
                            Z kazdego minusa mozna (i nawet trzeba) zrobic bilans dodatni...!
                            A...
                            • andalus Re: Można spróbowac, ale... 20.06.13, 22:45
                              w bilansie jeśli masz stratę musisz coś z tym zrobić. Po prostu musisz odrobic straty.
                              Jednak nadal uważam, że alkoholika należy bezwzględnie izolować od rodziny. Niech się leczy gdzie chce i jak chce. Nie pije może wrocić. Dodałabym jeszcze ciężką pracę żeby nie miał czasu mysleć o bzdurach.
                              Na spotkaniu otwartym dla AA, dawno temu z Osiatyńskim usłyszałam od kobiet tam bedących,że nie warto byc z alko. Rozstanie służy obu stronom.Nie uwierzyłam im a powinnam.
                              • aaugustw Re: Można spróbowac, ale... 21.06.13, 13:13
                                andalus napisała:
                                > ... Rozstanie służy obu stronom...
                                _____________________________.
                                Tak bylo u mnie, choc ja nie chcialem...! ;-)
                                A...
                          • mama-lala Re: Można spróbowac, ale... 20.06.13, 23:16
                            >Osobiście nie uważam za skuteczne wymaganie i rozliczanie tego co szanowny małż
                            > onek ma do zrobienia. Tak można z dzieckiem. Dorosły wie co ma zrobić.

                            Takie proste, a ja na to nie wpadłam...
                            Co prawda czułam, że za bardzo go kontroluję, (i on mi to wciąż wyrzucał), ale ciągle chciałam coś wyegzekwować, a potem było mi głupio, że wciąż o coś proszę i zrzędzę.
                            Ale mnie nikt nie prosi, żebym zrobiła kolację albo wzięła dzieci na spacer.
                            • grazkavita Samo życie 21.06.13, 11:44
                              , ale ja miałam podobną sytuację z wnuczkiem, myślałam sobie , czemu tylko ja chodze z nim na spacer, a córka to co? Po pewnym czasie przestałam... Efekt? Córka jak tylko może to go zabiera, bo on ją prosi o to....Ja tylko czasami od święta, żeby wnuś był tylko ze mną....Co do kolacji, to raz na jakis czas miej wychodne, potem pochwal jak twoi mężczyźni świetnie dali sobie radę....Prośbe też można sprowokowac: co byście zjedli na kolację? Pewnie coś wymyśla ekstra, ale może sie zdarzyć, że powiedzą: pizzę, ty dzwonisz i zamawiasz takie , które chcą mąż płaci, ale pomysł był TWÓJ i oni tą kolacje byc może spamietaja, kto wie może za jakiś czas sami poproszą...
                              • pierzchnia Re: Samo życie 21.06.13, 13:58
                                Miłość wymaga ducha entuzjazmu, a nie ducha strategi.
                                • aaugustw Re: Samo życie 21.06.13, 16:08
                                  pierzchnia napisał:
                                  > Miłość wymaga ducha entuzjazmu, a nie ducha strategi.
                                  _______________________________________________.
                                  Nie wiem, czy dobrze Cie zrozumialem, ale co ma poczac
                                  taka milosc, ktorej entuzjazm zabity zostal strategia pijaka...?
                                  A...
                                  • pierzchnia Re: Samo życie 21.06.13, 17:56
                                    Miłość jest bezwarunkowa - można kochać pijaka i takiego, który nigdy nie miał alkoholu, w ustach.
                                    W tym wypadku nie chodzi o miłość.
                                    Jeszcze nie poznałeś kobiet?
                                    Tutaj się facet kompletnie nie liczy - nie spełnił warunków - jako dodatek do tego, co dla baby jest najważniejsze.
                                    • andalus Re: Samo życie 21.06.13, 20:57
                                      ależ emocjonalnie kocham i chcę żeby był zdrowy. ala jak to w miłości potrzebne są dwie osoby.
                                      Bezwarunkowo to ja go mogę kochać oraz bezwarunkowo z miłości rozstać się aby go ocalić.
                                      • pierzchnia Re: Samo życie 21.06.13, 22:11
                                        Rozstanie dla ocalenia.

                                        Koń by się uśmiał...
                                        Dla kobiety / pewnie są wyjątki / najważniejsze jest dziecko i to właśnie dla niego np. poszuka nowego tatusia, sponsora...
                                        Jeżeli już poruszyłem tę kwestię to nie po to żeby kogokolwiek obrazić - po prostu tak to już jest.
                                        Codziennie spotykam mojego sąsiada, w windzie - gdyby wiedział, z kim się rżnęła jego żona / nie ze mną - to tak dla jasności / to by chyba przez okno wyskoczył.



                                        • margott70 Re: Samo życie 21.06.13, 22:45
                                          pierzchnia napisał:

                                          > Rozstanie dla ocalenia.
                                          >
                                          > Koń by się uśmiał...
                                          > Dla kobiety / pewnie są wyjątki / najważniejsze jest dziecko i to właśnie dla n
                                          > iego np. poszuka nowego tatusia, sponsora...
                                          A to dopiero ciekawa teoria. Dużo znasz tych kobiet,że tak świetnie uogólniasz. Dzieci są dla mnie baardzo ważne, za własnego alkoholika dałabym się pokrajać i niesłychanie żałuję,że go nie rzuciłam. Może miałby szansę. Ale zauważyłam ciekawą rzecz po paru miesiącach. W życiu nie miałam tyle kasy...Nie wpadło Ci do głowy,że kobiety potrafią sponsorować się same?

                                          • pierzchnia Re: Samo życie 22.06.13, 14:39
                                            Tak - wpadło mi do głowy, że kobiety potrafią się same onanizować.
                                            Wrzućcie tych swoich alkoholików na forum - niech się chłopaki wypowiedzą - o tej waszej anielskości.
                                            • aaugustw Re: Samo życie 22.06.13, 16:00
                                              pierzchnia napisał:
                                              > Tak - wpadło mi do głowy, że kobiety potrafią się same onanizować.
                                              > Wrzućcie tych swoich alkoholików na forum - niech się chłopaki wypowiedzą - o
                                              > tej waszej anielskości.
                                              _________________________________________________________.
                                              Znowu "musze" stanac po stronie kobiet (nie nie, wcale nie ze strachu),
                                              wyobraz sobie, ze kobiety nie potrafily by sie same onanizowac, wtedy
                                              alkoholicy mieliby jeszcze wieksze szanse wykorzystywania tych danych
                                              nam przez Boga instynktow, tego popedu zaspokojenia seksualnego...!
                                              (bez tych instynktow czlowiek nie bylby w pelni czlowiekiem, a kobieta
                                              to przecie tez stworzenie Boze - Pierzchnia...!) ;-)
                                              A...
                                              Ps. Ja takze chetnie bym posluchal tej drugiej "strony medalu"...!
                                              (tych chorych... - obraz bylby zupelnie wtedy inny...!) :-(
                                              • andalus Re: Samo życie 22.06.13, 16:46
                                                czynny alkoholik nie ma nic do powiedzenia, jego życie podporządkowane jest piciu. Cóż mogłby powiedzieć? sami wiecie, jeśli pamiętacie swoje zapicia itd.
                                                Co anielskość ma z tym wspólnego? Anioły to w kościele na obrazach ew. w niebie. Ja nei pretenduję to tego miana.
                                                • aaugustw Re: Samo życie 22.06.13, 17:15
                                                  andalus napisała:
                                                  > Co anielskość ma z tym wspólnego? Anioły to w kościele na obrazach ew. w niebie.
                                                  Ja nei pretenduję to tego miana.
                                                  _______________________________________.
                                                  A ja wiem; co anielskość ma z tym wspólnego...! ;-)
                                                  My, alkoholicy jestesmy jednoskrzydlowymi aniolami
                                                  i tylko z drugim alkoholikiem mozemy sie uniesc do gory...! ;-)
                                                  A...
                                                • pierzchnia Re: Samo życie 22.06.13, 17:59
                                                  Tylko, że Ty, Andalus, jak rozumiem, opisujesz alkoholizm skrajny, a przecież wielu facetów pije, ale nie na tyle żeby zaniedbywać np. pracę.
                                                  Przynoszą do chaty kasę tylko, że gdy wypiją kilka piwek za dużo wtedy baba widzi w tym zagrożenie dla swojego miotu.
                                                  Wytłumaczyłem to, w sposób bardzo surowy, ale, w tym przypadku, na subtelności mnie nie stać.
                                                  • andalus Re: Samo życie 22.06.13, 21:48
                                                    nie opisuję alkoholizmu skrajnego, bo nawet nie wiem co znaczy. Opisuję własne doświadczenia oraz osób mi bliskich. Choroba alkoholowa nie zdejmuje z człowieka odpowiedzialości, a tka łatwo to zrobić, bo to w końcu choroba. Nie będę rozwijać tego tematu, mam zbyt skrajne poglądy. Pijak to nie anioł z jednym skrzydłem, to po prostu alkoholik. I co to więcej gadać.
                                                    A co do panow pijącyc tygodniowo- tym gorzej dla nich. Nie liczą się z rodziną a obudzą się z ręką w nocniku. Jak mój były. Też tak zaczynał i też słuchać nie chciał. Teraz nie ma nic dołsownie, nawet dzieci, bo skutecznie je siebie zraził, jego rodzina, która na mnie wylewała pomyje teraz sama mu nie pomaga ( takie w końcu są wytyczne terapeuty - ze smutkiem stowerdziła szwagierka), nie ma pracy ani również domu.
                                                    Ale to ciągle nie jego dno.A zaczęło się od zwykłego tygodniowego piwkowania. I kij mu w oko. Wtedy mógł jeszcze nad tym zapanować ale przeceiż głupia baba nie będzie mu mówiła.
                                                    Różnica polegała na tym,że to ja utrzymywałam dom.
                                                    A kobieta zagrożenie ma widzieć i bardzo dobrze,że widzi.
                                                  • pierzchnia Re: Samo życie 22.06.13, 22:47
                                                    Dla mnie ta sprawa nie zamyka się wyłącznie, w kwestii nadużywania alkoholu - ja podważam pewne tzw. wartości.
                                                    Piszesz o dzieciach, które mają obrzydzenie do własnego ojca, z powodu jego alkoholizmu.
                                                    Ja mogę Tobie opowiedzieć historię człowieka, który był świetnym ojcem i dziadkiem, a pod koniec swojego życia wylądował w przytułku.
                                                    Gość miał emeryturę, nie nadużywał alkoholu, ale dostał wylewu i trzeba się było nim zacząć opiekować - o czym jego kochana rodzinka słyszeć nie chciała.

                                                    W tym schemacie, który podałem, w poprzednim poście, facet jest tylko dodatkiem do realizacji planu samicy i chociaż uciekam przed generalizowaniem ludzkich zachowań to ten schemat stawiam jako pewnik.

                                                    Terapia stawia na dno, od którego pacjent ma się odbić, albo jego zgonu - ja twierdzę, że jakakolwiek terapia nie zastąpi miłości.
                                                  • aaugustw Re: Samo życie 23.06.13, 13:40
                                                    andalus napisała:
                                                    > ... Opisuję własne doświadczenia oraz osób mi bliskich. Choroba alkoholowa nie zdejmuje z człowieka odpowiedzialości, a tak łatwo to zrobić, bo to w końcu choroba. Nie będę rozwijać tego tematu, mam zbyt skrajne poglądy. Pijak to nie anioł z jednym skrzydłem, to po prostu alkoholik. I co to więcej gadać...
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    Ano to trzeba jeszcze powiedziec, ze temu pijakowi, ktory jest alkoholikiem
                                                    urosnie zawsze jedno skrzydlo aniola, jezeli przestanie pic i zacznie rozwijac
                                                    sie duchowo...! ;-)
                                                    A...
                                                  • mama-lala Re: Samo życie 22.06.13, 22:35
                                                    Tak, widzę zagrożenie dla dzieci, a cały problem polega na tym, że on nie widzi.
                                                    Twoim ideałem jest kobieta poświęcająca siebie i dzieci w imię miłości do kogoś, kto jej nie kocha i nie szanuje?
                                                    Byłam u terapeutki, potwierdziła, że problem jest i najprawdopodobniej będzie narastał. I nie chodzi o kilka piwek, tylko o ucieczkę przed zwykłymi codziennymi problemami.
                                                    Więc albo on się sam teraz zatrzyma, albo ja zacznę działać. Oczekujesz, że pozwolę dzieciom patrzeć, jak ich ojciec się stacza? A może mam poczekać, aż zacznie je bić i przepijać pieniądze?
                                                    Rola matki jest dla mnie ważniejsza, niż czyjeś wyobrażenie na temat powinności żony. Nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu. To naturalne, żaden gatunek by bez tego nie przetrwał.
                                                  • pierzchnia Re: Samo życie 23.06.13, 12:06
                                                    mama-lala napisała:

                                                    > Tak, widzę zagrożenie dla dzieci...

                                                    Potwierdzasz tylko moją opinię - facet jest dla ciebie dodatkiem, który musi spełniać odpowiednie warunki by dzieci miały zapewniony byt na wymaganym poziomie.
                                                    Tak właśnie myśli samica.
                                                    " Z dzieckiem trudniej wyjść za mąż, mężczyzna nie musi być piękny..."
                                                    Trzeba wytruć tę rasę...
                                                  • aaugustw I vice versa, albo; samo zycie...! 23.06.13, 13:25
                                                    > mama-lala napisała (do pierzchni): Tak, widzę zagrożenie dla dzieci...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    pierzchnia napisał (do mamy-lamy): > Potwierdzasz tylko moją opinię -
                                                    facet jest dla ciebie dodatkiem, który musi spełniać odpowiednie warunki
                                                    by dzieci miały zapewniony byt na wymaganym poziomie.
                                                    > Tak właśnie myśli samica...
                                                    ______________________________________________________________.
                                                    Tak właśnie zbudowany jest nasz swiat, nasza natura...!
                                                    I dotyczy to plci obojga... - Slabi i chorzy sami sie eliminuja...!
                                                    W przypadku alkoholizmu nawet z przysiegi przed oltarzem jest sie zwolniony,
                                                    kiedy jedno (lub oboje) nie moga dotrzymac danego raz slowa...
                                                    A...
                                                  • andalus Re: I vice versa, albo; samo zycie...! 23.06.13, 16:32
                                                    skoro posługujemy się porównaniami ze świata zwierząt, to samiec, który jest nieprzydatny jest eliminowany ze stada.
                                                    Zadaniem samca jest (uwaga, bo to trudne) rozprzestrzenienie genów a co za tym idzie obrona potomstwa. Oczywiście dotyczy to jedynie zwierząt na wyższym poziomie rozwoju.Są przecież takie zwierząta, które ograniczają się do oddania spermy. Nigdzie samica i samiec nie są tylko dla siebie.
                                                  • mama-lala Re: Samo życie 23.06.13, 17:49
                                                    >Potwierdzasz tylko moją opinię - facet jest dla ciebie dodatkiem, który musi spełniać odpowiednie warunki by dzieci miały zapewniony byt na wymaganym poziomie.

                                                    Nie chodzi tylko byt, chodzi przede wszystkim o ich zdrowie psychiczne. Przecież on też o nie jest odpowiedzialny. Nie widzisz, że on nie spełnia swoich obowiązków? Dzieci go nudzą, wakacje z rodziną są nudne, więc musi tankować przez cały urlop. Nie szanuje mojego zdania, nie chce być dla mnie równorzędnym partnerem. Każdy musi spełniać pewne warunki, żeby funkcjonować w społeczeństwie. Ludzie łączą się w pary, żeby razem stawiać czoła problemom i wychowywać potomstwo., a nie tylko dla jakiejś wyidealizowanej "miłości".
                                                    Po co tak banalizujesz i upraszczasz problem?
                                                  • andalus Re: Samo życie 23.06.13, 20:01
                                                    bo jest facetem i alkoholikiem
                                                  • mama-lala Re: Samo życie 24.06.13, 12:12
                                                    >bo jest facetem i alkoholikiem

                                                    Aha...
                                                    To by częściowo wyjaśniało niezrozumiałe dla mnie wolty myślowe
                                                  • aaugustw Re: Samo życie 25.06.13, 13:13
                                                    mama-lala napisała:
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > >bo jest facetem i alkoholikiem
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > Aha...
                                                    > To by częściowo wyjaśniało niezrozumiałe dla mnie wolty myślowe
                                                    ____________________________.
                                                    A kto Was - kobiety - zrozumie...!?
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Samo życie 23.06.13, 20:50
                                                    mama-lala napisała:
                                                    > Nie chodzi tylko byt, chodzi przede wszystkim o ich zdrowie psychiczne.
                                                    Przecież on też o nie jest odpowiedzialny...
                                                    Dzieci go nudzą, wakacje z rodziną są nudne, więc musi tankować przez cały urlop.
                                                    Nie szanuje mojego zdania, nie chce być dla mnie równorzędnym partnerem. Każdy musi spełniać pewne warunki, żeby funkcjonować w społeczeństwie.
                                                    Ludzie łączą się w pary, żeby razem stawiać czoła problemom i wychowywać potomstwo...
                                                    _______________________________________________________________.
                                                    www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=65-k-WCzC7I
                                                  • pierzchnia Re: Samo życie 23.06.13, 21:09
                                                    Tak jak myślałem - życie rodzinne okazało się wielkim niewypałem i facet szuka ukojenia w alkoholu.
                                                    August świadomie się godzi na odwieczne prawa natury, ale pamiętajmy, że są tacy, którzy ze swoim ciałem walczą przez całe życie - dążą do czystości, bo wiedzą, że jest to wymóg posiadania miłości wyższego rzędu.
                                                    Najlepszym tego przykładem jest historia Ani Golędzinowskiej.
                                                    Pęd stadny to za mało... i nawet jeśli taki związek przetrwa kończy się przeważnie nudą, przyzwyczajeniem, a czasem nawet wstrętem.

                                                  • aaugustw Re: Samo życie 23.06.13, 21:42
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > ... August świadomie się godzi na odwieczne prawa natury, ale pamiętajmy, że są tac
                                                    > y, którzy ze swoim ciałem walczą przez całe życie - dążą do czystości, bo wiedz
                                                    > ą, że jest to wymóg posiadania miłości wyższego rzędu.
                                                    ________________________________________________________.
                                                    Potem efekt jest taki, jak w tym "starym" malzenstwie podczas klotni:
                                                    On do niej: "Jak ty pierwsza umrzesz wystawie ci nagrobek z napisem;
                                                    nareszcie cicho...!"
                                                    A ona mu na to: "Jak ty wczesniej umrzesz bedziesz mial napis:
                                                    Nareszcie sztywny"...! :-(
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Samo życie 23.06.13, 21:45
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > Pęd stadny to za mało... i nawet jeśli taki związek przetrwa kończy się przewa
                                                    > żnie nudą, przyzwyczajeniem, a czasem nawet wstrętem.
                                                    ________________________________________________.
                                                    Ile lat malzenstwa masz za soba...!? ;-)
                                                    A...
                                                    Ps. Nie wyobrazam sobie dobrego malzenstwa bez zblizen
                                                    cielesnych, bez seksu, bez erotyki... - Pierzchnia, nie masz
                                                    pojecia jak to zbliza dwoje ludzi...!
                                                    Dobranoc... ;-)
                                                  • pierzchnia Re: Samo życie 23.06.13, 22:14
                                                    To by dopiero była tragedia - gdybyś został impotentem...
                                                  • aaugustw Trzy razy "P" 24.06.13, 21:35
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > To by dopiero była tragedia - gdybyś został impotentem...
                                                    _____________________________________.
                                                    Wtedy nie byloby juz ani jednego "p"...! :-(
                                                    Zostaloby "g"...
                                                    (golenie pozostaloby tylko z meskich spraw...!)
                                                    A... ;-)
                                            • mama-lala Re: Samo życie 22.06.13, 22:43
                                              A dlaczego wcześniej pisałeś, że mój mąż jest na pewno uzależniony, za dużo fika i trzeba twardo?
                                              Skąd ta nagła zmiana frontu?
                                              Jeśli chodzi o mojego męża, to przyznał, że ma problem, ale poza tym nie chce nic robić i z nikim rozmawiać, więc nie sądzę, żeby miał tutaj dużo do powiedzenia.
                                        • aaugustw Re: Samo życie 22.06.13, 10:22
                                          pierzchnia napisał:
                                          > Koń by się uśmiał...
                                          > Dla kobiety...
                                          ________________________________________.
                                          Ale sie wpakowales w sam srodek trzech kobiet...!
                                          Nie daje Ci zadnych szans powodzenia...! :-(
                                          A... ;-)
                                    • mama-lala Re: Samo życie 21.06.13, 21:43
                                      > Miłość jest bezwarunkowa - można kochać pijaka i takiego, który nigdy nie miał
                                      > alkoholu, w ustach.
                                      > W tym wypadku nie chodzi o miłość.
                                      > Jeszcze nie poznałeś kobiet?
                                      > Tutaj się facet kompletnie nie liczy - nie spełnił warunków - jako dodatek do t
                                      > ego, co dla baby jest najważniejsze.

                                      Hm, trochę się poczułam dotknięta powyższą uwagą. Moim zdaniem ociupineczkę upraszczasz, bo ludzi można podzielić według cech charakteru, wieku, doświadczenia itd. Podział według płci nie wystarcza.

                                      A jeśli chodzi o uczucia, to one się zmieniają, kiedy człowiek się zmienia. Bezwarunkowa może być miłość do małego dziecka, a potem to już różnie chyba bywa. Jak odpowiesz, że źle definiuję miłość, to już nie będę się zagłębiać w ten temat.
                            • andalus Re: Można spróbowac, ale... 21.06.13, 21:00
                              napisałam tak, bo jeden z wypowiadających sugerowal bodajże takie rozwiązanie.
                              Ty mając alko masz po prostu dodatkowe dziecko w domu. Ja wyszłam za mąż za mężczyznę. DZieci to inna para kaloszy.
                              Dlatego napisała,że rozstanie słuzy obu stronom.
                              • mama-lala Re: Można spróbowac, ale... 21.06.13, 21:54
                                Tak, ja to rozumiem, wiem, co miałaś na myśli. I też nie potrzebuję dodatkowego dziecka, które jest niegrzeczne i chce decydować. Czas dorosnąć.
                                • grazkavita Ja nie pisałam o miłosci 22.06.13, 17:17
                                  ja napisałam , co może zrbic kobieta , by ja o coś proszono i by sie z nia bardziej liczono... Skoro jednak dałeś Pierzchnia taki temat na tapetę to Ci powiem: kocha sie dlatego, nie za "co" tylko dlatego....Bez względu na urode, chorobe , wykształcenie itd. Jest jednak druga strona medalu...
                                  Kochać to przede wszystkim oddac się drugiemu, innym. Kochac to nie odruch instynktu, TO ŚWIADOMA DECYZJA WOLI, żeby pójść ku innym i oddać się im...Świadomą decyzja Mamy-lali jest poprawic życie w jej rodzinie i ja jestem za, a czucie jest jej prywatną sprawą i niech tak zostanie....
                                  • pierzchnia Re: Ja nie pisałam o miłosci 25.06.13, 13:44
                                    Ja jednak pozostanę przy Krishnamurtim, w tym temacie - podobnie jak on uważam, że miłości nie można wyhodować ponieważ nie pochodzi ona z tego świata...
                                    Chrześcijanie mówią o Łasce.
                                    www.jkrishnamurti.republika.pl/uwagi1.17.htm
                                    • aaugustw Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 25.06.13, 15:35
                                      pierzchnia napisał:
                                      > Ja jednak pozostanę przy Krishnamurtim, w tym temacie - podobnie jak on uważam,
                                      > że miłości nie można wyhodować ponieważ nie pochodzi ona z tego świata...
                                      > Chrześcijanie mówią o Łasce.
                                      ____________________________________________.
                                      Hmm... - Czy jest jeszcze inny swiat od tego swiata...!?
                                      Chrzescijanie mówią o Milosci... - Bog jest Miloscia.....!
                                      A...
                                      Ps. Ja jednak pozostanę przy naukach Jezusa, On jest
                                      moim Mistrzem do brania przykladow i nasladowania..!
                                      • pierzchnia Re: Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 25.06.13, 23:05
                                        Przeprowadziłem w swoim życiu setki rozmów na tematy biblijne i szczerze powiedziawszy to mogę je zaliczyć do przygód hobbystycznych.
                                        Natomiast czymś zupełnie innym są dla mnie świadectwa nawróceń czy uzdrowień - tam mamy do czynienia z czymś żywym.
                                        Jestem całkowicie przekonany, że przeciętny człowiek nie uświadamia sobie wpływów, którym podlega i to sprawia, że ląduje często tam, gdzie nie zamierzał.
                                        • aaugustw Re: Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 26.06.13, 17:40
                                          pierzchnia napisał:
                                          > ... Jestem całkowicie przekonany, że przeciętny człowiek nie uświadamia sobie
                                          wpływów, którym podlega i to sprawia, że ląduje często tam, gdzie nie zamierzał.
                                          __________________________.
                                          Z tym sie calkowicie zgadzam...!
                                          Ale wtedy powstaje pytanie; w jakim stopniu mamy wplyw na te "wplywy"...!?
                                          A...
                                          Ps. W ostatnich paru dniach mialem wyrazne temu wskazowki... -
                                          Czasami mysle, ze jestem prowadzony przez kogos, przez cos...(!?).
                                          (wlasnie wrocilem z koronarografii...!).
                                          • pierzchnia Re: Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 26.06.13, 21:52
                                            Kiedyś to forum było mi potrzebne do zrównoważania własnych emocji - dziś nie jest mi ono obojętne, ale mój udział,w nim. ma już zupełnie inny charakter.
                                            Jeżeli chodzi o te wpływy to myślę, że najważniejsze jest to - jakiego jesteś ducha...
                                            Przynależąc to masz wpływ - choć nieświadomy.

                                            PS
                                            Jak wypadły badania - co, z Twoim sercem?
                                            • grazkavita Re: Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 26.06.13, 22:29
                                              Macie rację i miłość i wiara jest nam dana, ale to my musimy ją przyjąć do swojego serca . To akt naszej woli zdecyduje czy pokochamy, tak samo czy uwierzymy, to my jesteśmy podmiotem! Piszę to w chwili w której mam duży problem.. Czuje się niewolnicą mojej ociemniałej mamy, wydaje mi się , że nigdy nie będę mogła wyjechać na wczasy, pracować jak normalny człowiek, albo choćby umyć okna... , a to przecież ja jestem kowalem swego losu i nie powinnam się usprawiedliwiać , tylko wymyślić strategie , która pozwoli mi pracować i równocześnie cieszyć się razem z mamą...W tej oto chwili trudno mi uwierzyć , ze to ja jestem podmiotem i że mój los leży w moich rękach....

                                              Dbaj o siebie Auguście, dużo zdrówka!
                                              • aaugustw Re: Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 27.06.13, 15:45
                                                grazkavita napisała:
                                                > ... Piszę to w chwili w której mam duży problem.. Czuje
                                                > się niewolnicą mojej ociemniałej mamy, wydaje mi się , że nigdy nie będę mogła
                                                > wyjechać na wczasy, pracować jak normalny człowiek, albo choćby umyć okna... ,
                                                > a to przecież ja jestem kowalem swego losu i nie powinnam się usprawiedliwiać ,
                                                > tylko wymyślić strategie , która pozwoli mi pracować i równocześnie cieszyć si
                                                > ę razem z mamą...W tej oto chwili trudno mi uwierzyć , ze to ja jestem podmiote
                                                > m i że mój los leży w moich rękach....
                                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                Los moze i lezy w Twoich rekach, ale sumienie wlasne na pewno nie...!
                                                ___________________________.
                                                grazkavita napisała dalej:
                                                > Dbaj o siebie Auguście, dużo zdrówka!
                                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                Dziekuje...! ;-)
                                                Dbam juz o siebie i to zdrowko od parunastu lat...!
                                                A...
                                            • aaugustw Re: Ja pisze o Milosci przez duze "M"...! 27.06.13, 13:50
                                              pierzchnia napisał:
                                              > Kiedyś to forum było mi potrzebne do zrównoważania własnych emocji - dziś nie j
                                              > est mi ono obojętne, ale mój udział,w nim. ma już zupełnie inny charakter...
                                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                              Czyzbys uzdrowil juz swoje chore emocje...!?
                                              ____________________________________.
                                              pierzchnia napisał dalej:
                                              > Jeżeli chodzi o te wpływy to myślę, że najważniejsze jest to - jakiego
                                              jesteś ducha...
                                              > Przynależąc to masz wpływ - choć nieświadomy.
                                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                              Zgadzam sie z tym, ale mi chodzi o ten świadomy wplyw...!
                                              ____________________________________.
                                              pierzchnia napisał dalej (do A...):
                                              > PS
                                              > Jak wypadły badania - co, z Twoim sercem?
                                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                              Moje serce, jako miesien po lekkim zawale sprzed ~ 17 lat jest OK
                                              i jest Cale... - Gorzej z moimi zylami, ktore mocno sa nadwyrezone
                                              przez byle palenie papierosow i picie gorzaly, (stres pracy pomijam).
                                              Te faktory zdecydowaly, ze bede dalej uzalezniony od medykamentow,
                                              (nieuzalezniajacych), a w przypadku gdyby nastapily w przyszlosci
                                              objawy zblizajacego sie zawalu, nie otrzymam juz zadnych stentow,
                                              (obecnie 3x) lecz bedzie przeprowadzona operacja i otrzymam "bypas"
                                              (ominiecie zwezen zylnych).
                                              A...
                                              Ps. Dziekuje za to pytanie w PS...!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka