Gość: metaxa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.09.04, 12:54
Nie wiem co sie ze mna dzieje. Pierwszy raz wzielam w pazdzierniku 2001.
Mialo byc tylko raz, na sprobowanie. No i sie zaczelo. Poczulam taki power
jak jeszcze nigdy. Przez cala dobe bylam nakrecona, non stop o czyms
nawijalam, w pracy wygadana. Podobalo mi sie, wiec kupilam jeszcze. Duzo
wtedy bralam. 2-3 razy w tygodniu, a towar byl niesamowity, trzymal czasami 2
doby, wiec nom stop chodzilam nakrecona. Az do marca 2002. Mialam wtedy takie
zejscie jak jeszcze nigdy. Myslalam tylko o tym, zeby zamurowac okna i drzwi
i umrzec. Wtedy powiedzialam sobie: koniec. Faktycznie przestalam brac. Wizja
ostatniego zejscia byla tak silna, ze nawet nie mialam ochoty. W styczniu
2004 kolezanka prosila o zalatwienie jednego grama. Nie wiedzialam czy sie
uda, bo pozrywalam wszystkie kontakty, ale jednak sie udalo. Tyle, ze zamiast
jednego zalatwilam dwa. Jeden dla siebie. Pomyslalam, ze udowodnilam sobie,
ze nie musze brac, ze mnie nie ciagnie do tego, przeciez prawie 2 lata nie
bralam. Wzielam na impreze. I bylo prawie tak jak za pierwszym razem. Od tego
czasu co tydzien w sobote na impreze szlam nakrecona. Ale co to jest raz w
tygodniu? Poltora miesiaca temu poznalam chlopaka, z ktorym zaczelam sie
spotykac. On czesto lubic zajarac, bialego raczej nie lubi, bierze rzadko,
jesli musi isc do pracy po imprezie. Jara codziennie, czasami jakies dropsy.
Ja jarania nie lubie, dropsow nie probowalam, wiec zaczelam brac biale
codziennie. Ogolnie nie wyszlo nam, spotykalismy sie tylko 2 tygodnie, ale mi
zostalo codzienne branie. Jakos nie potrafilam sobie odmowic. Czasami juz
myslalam:dzisiaj nie wezme, ale wstawalam o 5 rano zmeczona i wiedzialam ze
niewiele wystarczy zeby miec energie na caly dzien. Wszystko bylo ok. Nie
czulam nigdy ze musze wziac, tylko ze chce. Nie wyobrazam sobie tylko pojcia
na impreze bez tego. Raz poszlam i spilam sie na maxa, bo nie umialam sie
bawic. No wiec wszystko bylo w jak najlepszym porzadku, az do wczoraj.
Wczoraj uswiadomilam sobie, ze od kilku dni nic mnie nie interesuje.
Stracilam prace, zawalilam egzaminy, ale wcale mnie to nie martwi. Jest mi
obojetne, co sie bedzie dzialo. Jedyna rzecz jak mnie interesuje, to
imprezowanie.
Nie chce sie tak czuc, teraz drugi dzien juz nie wzielam i wiem ze musze z
tym skonczyc, ale wiem tez ze jutro pojde kupic kolejnego grama...
I wiem ze nie mam ochoty skonczyc calkowicie tylko wrocic do brania wylacznie
na imprezy. Myslicie ze jest to mozliwe? Zaznacze tylko jeszcze, ze nigdy nie
zwiekszylam poczatkowej dawki. Ilosc ktora wystarczyla mi za pierwszym razem
wystarcza mi tez teraz. Moze nie jestem az tak bardzo nakrecona, ale nie chce
brac wiekszej ilosci.
Powiedzcie mi co tym myslicie, moze sama siebie oszukuje?