Dodaj do ulubionych

Rodziny uzależnionych

17.10.05, 14:23
Wszyscy mówią o ludziach uzależnionych. A jak mają sobie radzić osoby spoza
problemu??? Chodzi mi o takie sytuacje, gdy ktoś bliski jest na ośrodku. Mam
chłopaka, który jest na ośrodku i mamy ograniczony bardzo kontakt ze sobą. On
ma terapeutów na swoje problemy, a jak ja mam sobie radzić z tym wszystkim??
Ja tez mam ciężkie chwile, też muszę mieć dużo siły żeby to wszystko
przetrwać, ale skąd ją wziąść?? Ja nie mam terapeuty na każde zawołanie...
Jak my, osoby bliskie, mamy sobie radzić z nałogami osób, które kochamy???
Obserwuj wątek
    • kowianeczka Re: Rodziny uzależnionych 17.10.05, 14:35
      najlepiej wykzac maksymum emaptii= pic razem z nimi az do smierci lub leczyc
      sie razem z nimi az do skutku.
      Innych alternatyw nie ma.

      kowianeczka
      • akucza Re: Rodziny uzależnionych 17.10.05, 14:41
        Chodzi mi o osoby uzależnione od narkotyków...
        Jak ja mam się leczyć z nim??? Mieszkam w małym mieście i wątpię, żeby tutaj
        były organizowane jakiekolwiek spotkania dla rodzin uzależnionych... A poza tym
        boli mnie najbardziej to, że mam z nim ograniczony kontakt...
        • kmk25 Re: Rodziny uzależnionych 17.10.05, 23:10
          To jedź do większego miasta, tam są "organizowane".
          Informacje w poradni uzależnień.

          Co do kontaktu: masz/macie wybór.

          Możesz wybrać stały kontakt z nim kosztem tego, że on ćpając będzie się
          stopniowo zabijał. Myślę, że i jemu by to pewnie pasowało bardziej niż leczenie.

          Jeśli bardziej Ci zależy na tym, żeby mieć teraz go dla siebie, to namów go do
          przerwania leczenia. Jeśli bardziej Ci zależy na tym, by móc zaplanować wspólna
          przyszłość za ileś tam lat (żeby za kilka lat on jeszcze żył i był w stanie być
          w związku), to bądź twarda i daj mu motywację do leczenia.
          • akucza Re: Rodziny uzależnionych 18.10.05, 12:17
            Nie o to mi chodzi... Bo ja jestem bardzo szczęśliwa że on tam jest i się
            leczy... Tylko wydaje mi się że powinny być też jakieś zajęcia w tych ośrodkach
            również dla osób bliskich np dla żon albo mężów, jeżeli ktoś rozumie o czym
            mówię. Bo osoba, która jest na ośrodku przeobraża się, dokonuje się w niej
            wielka zmiana, a osoby które potem mają żyć z taką osobą powinny też wiedzieć
            jak się ustrzec prrzed późniejszymi nawrotami do nałogu, jak postępować z osobą
            po ośrodku...Mam nadzieję że wyraziłam się dosyć jasno:)
            • miriam73 Re: Rodziny uzależnionych 18.10.05, 12:21
              To wszystko znajdziesz w najbliższej poradni specjalizującej się w
              uzależnieniach, w rozmowach z terapeutami z ośrodka (przecież z nimi kontakt
              chyba nie jest ograniczony?!?), w literaturze... Wystarczy się rozejrzeć :)
              • akucza Re: Rodziny uzależnionych 18.10.05, 12:23
                Jasne:D Rozmowy z terapeutami z ośrodka nie są ograniczone:)
            • kmk25 Re: Rodziny uzależnionych 18.10.05, 12:24
              Takie "zajęcia" odbywają się w praktycznie każdej Poradni Uzależnień w Polsce.
              Więc to nie jest jakiś problem, żeby w nich uczestniczyć, jak ktoś chce.

              Przecież taka edukacja i terapia dla bliskich nie musi być fizycznie w tym samym
              miejscu, gdzie jest uzależniony. Chyba nie wyobrażasz sobie, że rodziny by
              jeździły raz na tydzień po kilkaset kilometrów do ośrodków, gdzie leczą się ich
              bliscy, żeby uczestniczyć w terapii, skoro mogą to zrobić w pobliżu swojego domu
              (maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów).
              • akucza Re: Rodziny uzależnionych 18.10.05, 12:37
                Oczywiscie, masz racje. Tylko że ja mieszkam jakieś 5 km od ośrodka:)
                • kmk25 Re: Rodziny uzależnionych 18.10.05, 20:33
                  Co wcale nie oznacza, że musisz na swoją terapię chodzić właśnie tam. Jest tyle
                  innych miejsc.

                  Na początku jest zakaz kontaktu i słusznie. Jak ktoś nie jest w stanie wytrzymać
                  dla dobra drugiej strony kilku miesięcy bez kontaktu, to taki związek chyba
                  bardziej przeszkadza w wyleczeniu z uzależnienia niż pomaga.
                  • akucza Re: Rodziny uzależnionych 19.10.05, 08:16
                    Pewnie masz racje... Ja się staram jednak tego aż tak nie okazywać, żeby on się
                    tym nie martwił i mógł zająć leczeniem...
                    • kmk25 Re: Rodziny uzależnionych 19.10.05, 10:28
                      To zajmij się też sobą!

                      Wjadę trochę na ambicję: jak możesz od niego żądać leczenia, które jest trudne i
                      bolesne, skoro sama szukasz wymówek, by nie skorzystać z terapii dla
                      współuzależnionych (czyli bliskich osoby uzależnionej, na których jego
                      narkomania się odbiła). ;-)
                      • akucza Re: Rodziny uzależnionych 19.10.05, 10:41
                        Nie szukam wymówek... Właśnie wczoraj zrobiłam pierwszy krok i skontaktowałam
                        się z jego prowadzącym i umówiłam na rozmowę. Może być??
                        • mikaszka Re: Rodziny uzależnionych 24.10.05, 16:36
                          Ja bym powiedziala: nie moze. To niezbyt madry pomysl, zeby miec jednego
                          terapeute. Poza tym - jesli to jest ktos z osrodka, to sie specjalizuje w
                          pomocy osobom uzaleznionym, a nie rodzinom.

                          Mam wrazenie akucza, ze tak naprawde to chodzi ci glownie o to, zeby byc blisko
                          swojego chlopaka.
                          • akucza Re: Rodziny uzależnionych 25.10.05, 09:26
                            Oczywiście, bo chcę wiedzieć co się z nim dzieje...
                            • miriam73 Re: Rodziny uzależnionych 25.10.05, 09:58
                              Jak to co się dzieje - leczy się. To powinno być dla Ciebie priorytetem.
                              Najpierw piszesz, że potrzebujesz pomocy, że sama masz problemy, a później, że
                              chodzi Ci tylko o zaspokojenie cekawości i bycie "bliżej" swojego faceta. Czy
                              jeśli "z miłości" do Ciebie wyjedzie z ośrodka bedzie Ci łatwiej??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka