Dodaj do ulubionych

chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy

29.05.06, 11:39
Witam,
MAm prosbe do wszytkich, ktorzy beda mieli ochote wesprzec mnie w moim
wspieraniu pewnego drogiego mi alkoholika.
MOja wiedza w tym temacie jest dosyc uboga, dlatego wyszukalam to forum...
Problem wyglada nastepujaco:
MOj przyjaciel postanowil przestac pic. (I od tygodnia mu sie to udaje)
Spotkal sie z terapeuta a potem oczywiscie wybral na spotkanie AA.
PO drugim spotkaniu powiedzial, ze jesli bedzie zmuszony pojsc na 3, to chyba
zacznie pic z powrotem. DOstalam dlugiego maila, w ktorym opisuje swoje
wrazneia z mityngu i nie sa to wrazenia pozytywne (nie powiedzialam jeszcze,
ze on jest w tej chwili w stanach a ja w polsce).
Twierdzi, ze nie potrzebuje empatii i nie chce mu sie dzielic ze wszytkimi
dswoimi problemami, meczy go religijny aspekt spotkan (np. zastanawia sie,
jak, jak osoba niewiezaca moze dojsc do 12 etapu, skoro juz 3 to rozpoznaie
Boga jako sily wyzszej...
Uwaza, ze jest w stanie poradzic sobie sam itd.

Prosze powiedzcie jakie sa wasze doswiadczenia, czy podwalinami spotkan AA
zawsze jest religia ?
Bardzo chcialabym wesprzec mojego przyjaciela w jego walce ale nie mam zadnych
doswiadczen w tej kwestii, a nie chcialabym sie wymadrzac.

DZiekuje
Obserwuj wątek
    • drak02 Re: chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy 29.05.06, 14:37
      Podejrzewam że nie do końca pogodził się ze swoim uzależnieniem i również
      wydaje mi się ze tobie bardziej zależy na trzeźwieniu niż jemu samemu.

      • cucciolo Re: chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy 29.05.06, 14:44

        to bardzo plytka analiza, mnie nie zalezy bardziej - nigdy nie probowalam go do
        tego namowic, sam doszedl do wniosku, ze chce cos ze swoim zyciem zrobic, ja nie
        widzialam go nigdy pijanego - bo to taki typ co to wlewal w siebie morze
        alkoholu i sie dopiero rozkrecal towarzysko...
        Ale byc moze jest tak jak mowisz (z tym pogodzeniem sie) - ja wlasnie probuje
        zrozumiec, jak dziala ten mechanizm - no bo chyba nie wszysy alkoholicy sa
        zarliwymi wyznawcami religii (nie wazne w tej chwili jakiej) i w zwiazku z tym
        trudno takim ludziom nagle odnalezc sie na spotkaniach AA, gdzie wsparciem w
        twojej walce z nalogiem ma byc sila, ktora wg ciebie nie istnieje....
        • drak02 Re: chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy 29.05.06, 15:27
          Dla osób niewierzących rozmawianie o sile wyższej jest dosyć karkolomnym
          przedsięwzięciem.
          Spotkania AA - mimo że mówi się o blizej nieokreslonej sile wyższej - sprawiaja
          wrażenie spotkan religijnych. Ja teże miałem i mam z tym problem, kompletnie
          nie czułem i w dalszym ciągu nie czuję właśnie tej sfery duchowej.
          Natomiast w pierwszym punkcie jest mowa o uznaniu swojej bezsilnosci.
          Ja skupiałem się właśnie na tym punkcie, który jest szalenie ważny. Wszyskie
          inne sa nieistotne jeżeli osoba uzaleznione nie pogodzi się ze swoim
          uzależnieniem. Jeżli ma jakiekolwiek wątpliwosci to cała reszta jest zupełnie
          bezużyteczna. Gdybym był na miejscu twojego przyjaciela zastanowiłbym się nad
          tym jaką orzyść mozna wynieśc z tych spotkań. Zastanowiłbym się jak moge
          skorzystać z doswiadczenia innych osób które maja za soba spore doświadczenia.
          natomiast jeżeli będzie koncentrował się na aspekcie religijnym to w jego
          przypadku zamiast korzyści będzie wynosił irytację.
          Reasumując uważam ze zbyt szybko się zniechęca, zbytnio koncentruje się na
          aspekccie duchowym tychże spotkań. Powinien jednak nieco dłuzej pochodzić,
          posłuchac co inni mają do powiedzeia, porównać życie innych ze swoim życiem.
          I wykazać eco więcej pokory. Mechanizmy uzaleznienia powodują że kazdy
          alkoholik jest przekonany o swojej wyjątkowości, wydaje mu się że jest inny niż
          pozostali alkoholicy i w zwiazku z czym kompletnie nie pasuje spotykanych na
          terapiach czy spotkaniach AA. Natomiast w rzeczywistosci wszyscy alkoholicy są
          w swoim piciu i przezyciach pijackich tacy sami. Różnią się czasem rodzajem
          wypijanych trunków, statusem materialnym, itp.
    • cucciolo Re: chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy 29.05.06, 15:54
      hmmmm, no ja to chyba rozumiem, ale co byc poradzil osobie, dla ktorej te
      spotkania sa tak frustrujace, ze po wyjsciu z nich pierwsza rzecza na jaka ma
      ochote, to pojsc do baru i wychylic jakiegos mocnego drina....

      Jestem ciekawa, czy mytingi AA sa nieodzowna czescia aterapii, czy tez mozna
      wyjsc z nalogu takze w inny sposob ?
      • drak02 Re: chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy 29.05.06, 16:12
        Bywałem i bywam na mitingach i stwierdzam z całą pewnoscia ze nie są az tak
        frustrujące. Poza tym można chodzić na rózne spotkania z róznymi grupami- moze
        grupa do której trafił jest wyjątkowo irytująca.
        Poza tym , być może jego irytacja wynika z mechanizmów obronnych- broni się
        przed samoswiadomością tego ze jest uzalezniony i tak naprwade nie chce zacząc
        się leczyć.
        Generalnie są 4 warianty leczenia
        1. Spotkania AA
        2 Psychoterapie
        3 Spotkania AA plus psychoterapie
        4.Trzeźwienie samemu bez pomocy innych.
        Osobiście uważam że łatwiej jest trzeźwieć korzystając z pomocy i wsparcia
        inncy (psychoterapeutóe czy grup AA) , natomiast są (równiez na tym forum)
        osoby które same sobie radzą- co jest moim zdaniem bardzo trudne (sam
        próbowałem i niestety ponosiłem kilkakrotnie sromotne porażki:(.
        • stefan-50 Re: chcę wpierać alkoholika 29.05.06, 16:38
          Twoje wsparcie nie jest alkoholokowi do niczego potrzebne. Jeśli sam chce
          przestac pic to znajdzie motywację i poradzi sobie z "religijnym" charakterem
          spotkan AA. Inna rzecz że bez terapii, opierając sie tylko na samych mityngach
          AA trudno się nowicjuszowi w ruchu AA odnaleźc. Możesz go zapytac czy sł
        • stefan-50 Re: chcę wpierać alkoholika 29.05.06, 16:41
          Twoje wsparcie nie jest alkoholokowi do niczego potrzebne. Jeśli sam chce
          przestac pic to znajdzie motywację i poradzi sobie z "religijnym" charakterem
          spotkan AA. Inna rzecz że bez terapii, opierając sie tylko na samych mityngach
          AA trudno się nowicjuszowi w ruchu AA odnaleźc. Możesz go zapytac czy siłą
          wyższą nie są dla niego inni uczestnicy mityngów którzy nie piją kilka lub
          kilkanaście lat. Jedno jednak musi wiedziec, NIE MA POWROTU DO KONTROLOWANEGO
          PICIA !
    • rauchen Re: chcę wpierać alkoholika - potrzebuje pomocy 31.05.06, 12:23
      co do 12 krokow AA:
      juz ktos napisal - najpierw krok pierwszy, w ktorym nie ma nic o Bogu,
      czyli uznanie swojej bezsilnosci wobec alkoholu.
      Jesli ktos chce biegac, najpierw musi sie nauczyc stawiac pierwsze kroki, nie
      trzecie.

      Co do religii, to w AA nie ma zadnej religii, jest WIARA, wiara w Boga, w taki
      sposob jaki sie go rozumie. Niektorzy ludzie lacza ta wiare z konkretna
      religia, ale to absolutnie nie jest konieczne.
      SILA WYZSZA - to nawet nie musi byc Bog, wiara w cos, co ma wieksza moc niz my
      sami, i ma wplyw na nasze zycie.
      Alkoholik czesto sam siebie uwaza za Boga - wierzy we wlasna moc. Odkrywa
      alkohol, i odkrywa, jaki wplyw moze miec na wlasne emocje, niemalze boski
      nektar ktory czary mary zmienia swiadomosc. Do czasu. Do czasu kiedy odkrywa ze
      alkohol przejal wladze nad nim, i to alkohol rzadzi. Nie moze sie pogodzic ze
      stracil mozliwosc kontroli nad alkoholem - probuje z nim walczyc. I za kazdym
      razem przegrywa. Ale walczy dalej. Pierwsze reakcje alkoholikow ktorzy
      odkrywaja ta prawidlowosc, podkresla, ze i tak udowodnia ze sa silniejsi niz
      alkohol. Wierza ze zwycieza. I co? I za kazdym razem to samo, czyli porazka, i
      porazka za kazdym razem jeszcze wieksza. Uznanie wlasnej bezsilnosci wobec
      alkoholu to krok pierwszy AA - a zatem istnieje cos, co ma wieksza moc niz
      alkoholik - alkohol - tylko ze ta moc jest raczej Sila Ciemnosci, skazujaca
      alkoholika na coraz wieksze porazki.
      Jesli alkoholik sam chce walczyc z ta Sila Ciemnosci, to istnieje takie
      powiedzenie, ze porywa sie z motyka na slonce.
      Marna ludzka istotka chce walczyc samotnie z zasadami wszechswiata, jakby byl
      sam Bogiem i byl w stanie tego dokonac. I kontrolowac te zasady. Tyle ze na
      prosty rozum, to czyste szalenstwo, nieprawdaz?
      Ludziom religijnym zwiazanym z jakas konkretna religia latwiej pojac ze
      istnieje Stworca tego wszystkiego, i to Ow Stworca ma moc tworzenia i moc
      niszczenia, a nie ma marna istotka ludzka, jedna z 6 miliardow malych ludzikow.
      Lecz czy osoba niewierzaca nie jest w stanie rowniez tego pojac, ze isnieje
      jakis porzadek wszechswiata, ktorym marny czlowieczek jest podporzadkowany?
      I ta ta sila wszechswiata, Sila Wyzsza, ma wplyw na marna istotke ludzka.
      Jest to sila prowadzaca, sila opiekuncza, sila dajaca nam mozliwosc dokonywania
      rzeczy, jesli nie plyniemy wbrew jej pod prad, tylko wspolnie dzialamy.

      Mi religia i Bog tez przeszkadzaly w AA zanim jeszcze do AA trafilam.
      Mi pomogla pewna swiadomosc tego, ze w calym moim alkoholowym obledzie zawsze
      bylo cos, co sie mna opiekowalo, ze chronilo przed wejsciem pod samochod
      przechodzac przez ulice, choc jedyna rzecza ktora mnie przez ta ulice
      prowadzilo, byl alkohol, byl ponad mna. Cos co pozwalalo mi przezyc kace, ktore
      mnie nie zabily. Cos, co zamiast mnie karzac za to ze po raz kolejny sobie
      popilam, zamiast zsylac kolejne kary, dzialalo tak, ze sprawy rozwiazywaly sie
      czesto tak, ze sama nie pojmowalam, ze zamiast kary za kolejne picie, byla to
      nagroda z nawiazka. W pewnym momencie powstala taka swiadomosc czegos wyzej,
      jakiejs opiekunczej reki prowadzacej. Naprawde przyjemne uczucie, ze
      gdziekolwiek ide, juz nie jestem sama, bo jest ktos ze mna. Uczucie samotnosci
      gdzies ulecialo. Nawet w dzialaniu wobec innego czlowieka, zaniknal strach ze
      jestem sama wobec kogos, bo cos jest ze mna.

      Kiedy bylam mala, wierzylam w tego Boga z tej religii w ktorej bylam wychowana.
      Ale potem stopniowo narastalo niezrozumienie Kosciola, polityka i kasa, zamiast
      czegos duchowego. Zamiast w kosciele dostac cos duchowego w kazaniu ksiedza,
      dowiadywalam sie ile mam dac dla ksiedza, ile kasy mu potreba na nowy "niby
      kosciol", bo tak naprawde potrzebowal nowego Mercedesa. Ksiadz traktujacy
      wszystkich rowno, jak zbieral po 50 od rodziny, tyle ze rowniej tych, ktorzy
      dali wiecej, a ponizej tych, ktorzy nie dali 50 bo zwyczajnie nie mieli. I
      wiele tego typu przykladow. Jak taki Kosciol, to i ten Bog mi nie potrzebny.

      W znalezieniu Sily wyzszej w AA pomogly mi inni alkoholicy, o ktorych czytalam,
      i tam tez byli tacy, ktorzy niekoniecznie znalezli swoja Sile Wyzsza zwiazana z
      Kosciolem. Oddziel Boga od religii, ta sila wyzsza moze byc dziadek, ktory
      zmarl gdy bylismy mali, a zawsze dawal nam uczucie ze nas kocha, i za taka
      miloscia tesknimy, ktos kogo nie ma juz wsrod nas, ale jestesmy w stanie
      uwierzyc, ze jest gdzies z nami i nad nami czuwa. Ktos z innego wymiaru, kto
      zawsze bedzie z nami, w naszej swiadomosci, po prostu w nas, i to on bedzie ta
      nasza Sila Wyzsza.
      I w rozumieniu AA o taka Sile Wyzsza chodzi, o Boga, jakkolwiek go pojmujemy,
      nie musi byc to od razu Bog zwiazany z konkretna religia.
      Nasza Sila Wyzsza, nasz Bog, ktory wcale nie musi byc Bogiem i sila Wyzsza
      sasiada lub sasiadki, innych uczestnikow AA.
      I ja jak chodze na meetingi AA, dotad nie wiem w co ktory z nich wierzy. Z tego
      nikt sie nie spowiada, okreslajac to po prostu Sila Wyzsza, lub Bogiem.

      A twoj przyjaciel jesli po 2 meetingach juz rezygnuje, mowiac ze po 3 pojdzie
      sie napic, robi po prostu to co alkoholikowi najlatwiej: ucieczka.
      I bedzie tak uciekal cale swoje zycie, o ile wrescie zapedzony w kozi rog nie
      zrozumie, ze pozostaje mu albo walic glowa w mur, bo to juz koniec, albo wziasc
      sie do roboty nad samym soba.

      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka