gszesznica 19.06.06, 11:40 naprawde Alkoholik musi osiagnac dno,aby chciec z tego wyjsc? Nie ma sposobu aby zatrzymac to wczsniej? Maz mojej kolezanki pije juz 19 dzien,zadzwonila po lekarza,ale w czym lekarz pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:07 rauchen napisała: > zawiesc na detox do szpitala. co to jest detox? Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:10 detox - odtrucie z alkoholu, kroplowke jej podlacza i zatrzymaja przez kilka dni w zaleznosci od jej stanu. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:13 rauchen napisała: > detox - odtrucie z alkoholu, kroplowke jej podlacza i zatrzymaja przez kilka > dni w zaleznosci od jej stanu. "jemu " na ile czasu takie odtrucie pomaga,czy to nie jest problem alkoholowy ,ktory trzeba leczyc? On potrafi nie pic kilka miesiecy,ale przychodza takie jak ten okresy ,kiedy pije bez przerwy ..przez pare dni.. Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:17 sorry, zrozumialam ze to kolezanka zapila. moze literatura nie pomoze, ale detox jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:24 rauchen napisała: > sorry, zrozumialam ze to kolezanka zapila. > moze literatura nie pomoze, ale detox jak najbardziej. zadalam pytanie,aby czegos wiecej sie o takim przypadku dowiedziec, mysle ze powinnam im pomoc,tylko nie mam pomyslu,jak. ten pobyt w szpitalu to oni juz przerabiali,nawet wspomniala ze byl na jakiejs terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:42 Alkoholikowi mozna na tyle pomoc, na ile on sam sobie chce pomoc zeby wyjsc z alkoholizmu. Skoro byly juz terapie, to znaczy ze on jeszcze swojego alkoholizmu nie uznal, i nawet jesli to tzw porzadny czlowiek, nic nie da pomoc na sile, o ile on sam nie dojdzie do punktu, gdy uzna swoja bezsilnosc wobec alkoholizmu wlasnego. Za alkoholika nie da sie przestac pic i za niego wyleczyc. Na pocieszenie tylko smutne stwierdzenie, ze kazdy alkoholik kiedys przestaje pic, niektorym udaje sie to jeszcze za zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:54 rauchen napisała: > Alkoholikowi mozna na tyle pomoc, na ile on sam sobie chce pomoc zeby wyjsc z > alkoholizmu. > Skoro byly juz terapie, to znaczy ze on jeszcze swojego alkoholizmu nie uznal, > i nawet jesli to tzw porzadny czlowiek, nic nie da pomoc na sile, o ile on sam > nie dojdzie do punktu, gdy uzna swoja bezsilnosc wobec alkoholizmu wlasnego. > Za alkoholika nie da sie przestac pic i za niego wyleczyc. wlasnie to akurat wiem. Moze potrzeba mu jakiegos szoku,np.zagrozenia rozwodem? o czym ona wspomniala dzisiaj. > > Na pocieszenie tylko smutne stwierdzenie, ze kazdy alkoholik kiedys przestaje > pic, niektorym udaje sie to jeszcze za zycia. straszne ale prawdziwe.. dzisiaj gdyby go nie zatrzymala wypadlby przez balkon. Ciesze sie ze sa tacy ludzie jak Ty,i ze o tym mowia z cala swiadomoscia. Mam nadzieje ze nigdy wiecej sie nie poddasz. Po poludniu ma przyjsc ta kolezanka,porozmiawiam z nia , oni oboje ukrywaja fakt jego alkoholizmu przed ludzmi,musiala byc niezle zalamana ,jak do mnie zadzwonila. Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 13:03 jeden z podstawowych punktow: przestac sie wstydzic!!! alkoholizm jest choroba i tak ja traktowac. To, ze spoleczenstwo nie akceptuje czesto tej choroby, to zupelnie inna sprawa. Ja na takie przypadki mialam stwierdzenie, chociaz nigdy nie musialam uzywac: "Lepiej byc alkoholikiem niz zwyklym idiota, bo alkoholik odstawiajac alkohol ma szanse wrocic do normalnosci, zwykly idiota nie ma takiej mozliwosci, i zawsze idiota pozostanie". Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 13:49 rauchen napisała: > jeden z podstawowych punktow: przestac sie wstydzic!!! tak to jest pierwsze co powinni ,zrobic. oddalaja sie przez to od ludzi,sa coraz bardziej samotni.. niestety i u nich w domu wieje pustka "malzenska" > alkoholizm jest choroba i tak ja traktowac. tez tak uwazam.. > > To, ze spoleczenstwo nie akceptuje czesto tej choroby, to zupelnie inna sprawa. > Ja na takie przypadki mialam stwierdzenie, chociaz nigdy nie musialam uzywac: > "Lepiej byc alkoholikiem niz zwyklym idiota, bo alkoholik odstawiajac alkohol > ma szanse wrocic do normalnosci, zwykly idiota nie ma takiej mozliwosci, i > zawsze idiota pozostanie". spoleczenstwo !!!"swojego przy domu nie widzie ,cudze pod lasem" wszyscy maja "cos"co chca ukryc..no moze prawie.. Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:37 to co napisalas o tych kilku miesiacach bez picia, a potem picie ciagami, to nic innego jak oznaka pospolitego alkoholizmu. Ja tez tak pilam, i wielu alkoholikow tak pije. Alkoholik jak obieca komus ze nie bedzie pil przez rok, czesto jest w stanie przez ten rok nie pic, natomiast nigdy nie jest w stanie obiecac ze wypije tylko kieliszek, bo choroba alkoholowa nie zna "jednego kieliszka". Dla alkoholika jeden kieliszek to za duzo, bo potem i cysterna z alkoholem to za malo. A zwlaszcza przy tym sposobie picia, przerywanym miesiecznymi okresami abstynencji, jest to bardziej niebezpieczne, bo organizm sobie w jakis sposob chce skompensowac okres niepicia, pije sie wtedy znacznie za duzo, i mozna sie niestety zapic na smierc szybciej, anizeli pilby codziennie. Tym bardziej jednak detox jak najbardziej. A potem albo terapia, albo AA. Wiecej informacji znajdziesz tu www.alkoholizm.akcjasos.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:09 acha, i najlepiej zadbac o jakas ciekawa literature: polecam "Pieklo nie ma dna" Bozeny Snella-Mrozik - rozmowy z trzezwymi alkoholiczkami, "Rehab" Wiktora Osiatynskiego, i tegoz samego "alkoholizm - grzech czy choroba"; i moze jeszcze "Wielka Ksiege Anonimowych Alkoholikow" - ale to akurat mozna w AA dostac. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:10 kiedy mamy do czynienia z ludzmi,nie lubiejacymi literatury.. Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:12 ta pierwsza to sa krotkie opowiadania, nic meczacego, jak bedzie na detoxie, bedzie miala troche czasu, a ta ksiazka troche daje spojrzenie na alkoholizm kobiet, tak z zycia wziete. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:13 rauchen napisała: > ta pierwsza to sa krotkie opowiadania, nic meczacego, jak bedzie na detoxie, > bedzie miala troche czasu, a ta ksiazka troche daje spojrzenie na alkoholizm > kobiet, tak z zycia wziete. to nie pomoze.. w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:15 czasami wyladowanie w szpitalu z powodu picia na detoxie, moze byc pierwszym z lepszych krokow w zauwazeniu problemu alkoholizmu, nazwijmy to juz poczatkiem dna. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:26 rauchen napisała: > czasami wyladowanie w szpitalu z powodu picia na detoxie, moze byc pierwszym z > lepszych krokow w zauwazeniu problemu alkoholizmu, nazwijmy to juz poczatkiem > dna. tak mi sie wydaje ze on dazy do tego aby sie na dnie znalezc.. a wlasciwie .szkoda go,bo normalnie jest calkiem porzadnym czlowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: czy 19.06.06, 12:46 Gsz., "dno", jak większość pojęć pseudonaukowych, jest ładną metaforą, pod którą możesz podpiąć dosłownie wszystko. Dobrze: wiadomo, że alkoholik powinien osiagnąć dno, tylko że dla jednego będzie to np. niezdana sesja, dla drugiego morderstwo, dla trzeciego ruina firmy, dla czwartego marskość wątroby, dla piątego impotencja, dla mnie cierpienie kochanych przeze mnie osób (nie wierz tym, co mówią, że alkoholik kocha tylko butelkę, a resztę miłości udaje). Nie wiadomo z góry, co mogłoby być dnem dla męża Twojej koleżanki. Może gustowna urna? Ze swej strony wiem, że dla alkoholika dnem jest brak alkoholu. Nie jedzenia, ale wódki. Że jak nie weźmie się do roboty, to nie będzie miał na wódkę. Prawdopodobnie znajomy to przerabia, skoro pije cyklicznie. Żona powinna zatem pomyśleć, co zrobić, żeby, jak wpadnie w ciąg, jak najszybciej mu kasy nie starczyło. Bezowocność poszukiwania dna przez osoby bliskie alkoholikowi powoduje, że znawcy problemu odsyłają osoby uzależnione na terapię i do al-anonów, co jest pewnego rodzaju odwracaniem kota ogonem: nie mówisz koleżance wprost - nie ma żadnej rady, żadnego dna w praktyce nie wyznaczysz, tylko mówisz oględnie - idź się leczyć na głowę. W sumie chodzi o to, i na tym polega ludowa mądrość, że jak alkoholik się stacza, to niech się stoczy sam, a nie pogrąża innych. Że koleżanka wezwała lekarza, bardzo dobrze zrobiła, może za którymś razem pijący przestanie pić, opamięta się, w wolnym od alkoholika czasie, kiedy mężem zajmie się NFZ, żona poszuka sobie dobrej pracy, żeby uniezależnić się od portfela mężowskiego, albo znajdzie kochanka, żeby uniezależnić sie od męża emocjonalnie. To wszystko, co mogę doradzić ;-((( Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen Re: czy 19.06.06, 12:53 z ta urna dobry pomysl: jak facet juz wytrzezwieje, to niech go sie kolezanka zapyta, jak woli byc pochowany, tradycyjnie w trumnie czy woli kremacje. Prosba o zgloszenie moze sie jako dawca organow, raczej nie wchodzi w gre. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 12:58 rozumiem Wasze "zarty makabryczne" Ja sama niedawno tak zartowalam,bo chodzilo o czlowika ktorego nie znam. Jak sie kogos zna,to te drastyczne i najprawdziwsze prawdy,traca niestety sens. Czlowiek ma jakas nadzieje,ze moze sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: czy 19.06.06, 13:36 To nie był żart. W alkoholizmie chodzi się po omacku. Wszyscy się zataczają. "Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy..." - to się sprawdza w takich przypadkach. Wspomniałaś, że Twój znajomy miał terapię. Coś już wie. Ta terapia nie poskutkowała, ale nie ma u nas innych form terapii poza tym, co jest. Oczywiście, G.Sz.:), trzeba mieć nadzieję i chęć pomocy. I tutaj też coś, czego nie poczytuj jako sarkazm: nie wiadomo, kto pierwszy sięgnie dna, wspomagany czy wspomagający. Ja jestem za rozmową z alkoholikiem. Nie instytucjonalną, ale rozmową bliskich, i nie chodzi o banał: nie pij. Wiele rzeczy dałoby się wyjaśnić, gdybyśmy ze sobą umieli... i chcieli rozmawiać. Co do lektur: może jakieś czasopisma z obrazkami? (nie erotyczne, nie), krzyżówki, przegląd sportowy jaki, żeby coś tam go pociagnęło do świata. Żeby zobaczył normalność i zatęsknił za nią. Jakieś fajne pogodne historyjki, żadne psychologiczne jelita, kryminał jaki albo o wojnie co... horrory Kinga... itp. rzeczy do śmiechu. Dobrze, że wspierasz swoją koleżankę, nie powinna być sama ze swoim problemem, pocieszaj ją, jeśli potrafisz. Porządna z Ciebie kobieta. Pozdrowienia dla Ciebie i dla niej, eska. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: czy 19.06.06, 13:53 e4ska napisała: > To nie był żart. > > W alkoholizmie chodzi się po omacku. Wszyscy się zataczają. "Nie masz na świeci > e > żadnej pewnej rzeczy..." - to się sprawdza w takich przypadkach. > Wspomniałaś, że Twój znajomy miał terapię. Coś już wie. Ta terapia nie > poskutkowała, ale nie ma u nas innych form terapii poza tym, co jest. > > Oczywiście, G.Sz.:), trzeba mieć nadzieję i chęć pomocy. I tutaj też coś, czego > nie poczytuj jako sarkazm: nie wiadomo, kto pierwszy sięgnie dna, wspomagany cz > y > wspomagający. > > Ja jestem za rozmową z alkoholikiem. Nie instytucjonalną, ale rozmową bliskich, > i nie chodzi o banał: nie pij. Wiele rzeczy dałoby się wyjaśnić, gdybyśmy ze > sobą umieli... i chcieli rozmawiać. > > Co do lektur: może jakieś czasopisma z obrazkami? (nie erotyczne, nie), > krzyżówki, przegląd sportowy jaki, żeby coś tam go pociagnęło do świata. Żeby > zobaczył normalność i zatęsknił za nią. Jakieś fajne pogodne historyjki, żadne > psychologiczne jelita, kryminał jaki albo o wojnie co... horrory Kinga... itp. > rzeczy do śmiechu. > > Dobrze, że wspierasz swoją koleżankę, nie powinna być sama ze swoim problemem, > pocieszaj ją, jeśli potrafisz. Porządna z Ciebie kobieta. Pozdrowienia dla > Ciebie i dla niej, eska. nie zamierzam jej pocieszac,chce z nia porozmawiac o realiach.. pocieszalam ja do tej pory,to znaczy ze nic wiecej nie robilam. wcale nie jestem taka pozadna,boje sie tej rozmowy i wtracania w cudze zycie.. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: czy 19.06.06, 14:13 Pewnie, ale w każdym nieszczęsciu liczy się ktoś życzliwy, takie jest moje zdanie, ja zawsze potrzebuję ludzi... To moze jednak, jak uważasz, trzeba ją wysłać do psychologa. Tylko jakoś delikatnie... wiesz, dla osob takich jak ja pewne sprawy są oczywiste, poradnie udzielają wsparcia nie tylko alkoholikowi, ale też rodzinie, zwłaszcza żonom, ale nie wiadomo, czy ona o tym wie. Adresy na www.odwyk.pl. Sa jeszcze samopomocowe grupy dla kobiet al-anon. To się nazywa współuzależnienie, wstukaj na google, znajdziesz sporo materiałów, może jej coś wydrukujesz. Mimo wszystko - pewnie, z jednej strony nieładnie się wtrącać, z drugiej - żal ludzi... gdybyśmy bali się wtrącania, to nikt nikomu by nie pomógł. Mnie się Twoja postawa podoba, zwyczajnie podoba. Dobra z Ciebie kobieta :))) Odpowiedz Link Zgłoś
rauchen tu rady dla bliskich alkoholika 19.06.06, 13:08 www.alcor.waw.pl/alkohol/bliscy.htm Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: tu rady dla bliskich alkoholika 19.06.06, 13:50 rauchen napisała: > > > www.alcor.waw.pl/alkohol/bliscy.htm dzieki,napewno mi to pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
baasil Re: tu rady dla bliskich alkoholika 19.06.06, 20:41 to bardzo szlachetne,że chcesz wspierać znajomą.i to ,że chcecie pomóc nieszczęśnikowi w jego chorobie. ale ta choroba ma jeden paskudny feler :żebyście nie wiem jak się starały i jakich cudów dokonywały,nie dacie rady nie pić za niego.ani nie wyznaczycie mu jego dna.twoja koleżanka może jednak spróbować uzyskać pomoc dla siebie,poznać chorobę i wtedy będzie być może wiedziała co robić.wy także musicie uznać bezsilność wobec alkoholu(wiem że to przerażające ,gdy człowiek dowiaduje się,że tak naprawdę jest wobec czegoś bezsilny - ale na tym polega podłość i podstępność-niszcząca siła- alkoholizmu. mam to za sobą ,wiem jak to działa-17lat piłem i dopóki za mnie chciano trzeźwieć nic to kompletnie nie dawało,wręcz przeciwnie. ps. jest też taka metoda:facet na gigantycznym kacu(fizycznym i moralnym -a po takim ciagu to pewnik),najpewniej rano.prosimy o rozmowę .klient jest rozlatującą się,trzęsącą,galaretowatą masą.nie krytykujemy,nie opier...lamy,nie obwiniamy!mówimy,że w trosce o niego,widząc co się dzieje i chcąc mu POMÓC,widząc,że ma problem z alkoholem(raczej będzie zaprzeczał),przedstawiamy suche fakty np. pijesz już tyle i tyle bez przerwy,powtarza się to,wydałeś na picie tyle i tyle,dzieci na to patrzą,niszczysz siebie -czy tak ma być dalej.mówimy to, bo chcemy ci pomóc ,ale to jest twoje życie i do ciebie należy decyzja ( nie wspominać o przymusie).sam możesz nie dać rady ,dlatego chcemy ci pomóc.są takie miejsca ,gdzie ci pomogą.pomożemy ci się tam udać .no i jeśli klient wyraża choćby tylko ułamek dobrej woli,natychmiast przystąpić do działania ( dlatego warto się wcześniej do takiej interwencji przygotować,tzn. mieć adresy placówek odwykowych,mityngów AA, itp).czasem te kilka godzin (czasem minut),gdy jest trzeżwy to jest szansa ,być może jedyna,że cos do niego dotrze. ale musi poczuć autentyczna troskę,ale i waszą stanowczość( że nie później ,kiedy indziej,za jakiś czas -tylko już ,teraz).nie daję gwarancji,że zadziała w tym przypadku,ale paru osobom pomogło. macie moje wsparcie,powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
addicted1 Re: Zapukac w dno od dołu. 19.06.06, 21:41 To dno to jak ktos napisal może być rozne wydarzenie. Wysokie dno to mniej strat ale tez wiecej zludzen. Niskie odwrotnie. Chyba dlatego na terapii jest taka tendencja, aby w oczach delikwenta te dno pokazywac glownie od dolu, a nie od gory. Czyli to ze to jego dno jest duzo nizej niz on myslal, ze juz jest tak nisko a nie ze jeszcze wysoko. Odpowiedz Link Zgłoś