Dodaj do ulubionych

Jak Addi z faktami nie dyskutował.

25.08.06, 19:59
Przypomnialo mi sie.
Kiedys terapeuta chcial mnie zagonisc do naroznika mowiac:
" jestes alkoholikiem, nie bedziesz z faktami dyskutował".
a ja odparlem:
" z jakimi faktami?"
A on:
" jak przyszedles zostales zdianozowany".
A ja:
"w jaki sposob?"
On
"na podstawie tego, co mowiles".
A ja na to
"moze sie pomylilem, a moze kłamałem?"
Cisza.
Argumentow koniec

Nie pisze po to, by dowodzic swego niealkoholizmu, tak samo jak w tej
dyskusji z terapeuta nie chcialem dowodzic niealkoholizmu.

to glupie, wiem, ze akie rzeczy musialem robic, bo i po co, jestem
PRZEWRAZLIWIONY na punkcie Ezopowych gadek i propagandy.


- "moze chcialby Pan zrezygnowac ze stanowiska Premiera?"- Kaczynski do
Macinkiewicza,
- "czy mozesz dolozyc do piwa"- 4 Panów 100 kilo kazdy do wychudlego
nastolatka
- "masz szerokie mozliwosci awansu"- do nowoprzyjetego w MCDonaldzie
- "po wejsciu do EU mozecie studiowac na calym swiecie"- wojewoda do mloziezy
w ex- Nowosadeckim.

No chyba ze wyglada to tak:
- "bedzie Panu w tym wygodniej"- kelner luksusowej restauracji do obdartusa
przy stoliku przynoszac mu marynarke:)
To mi sie podoba.




jaki moral?
Tyle krawiec kraje ile mu materialu staje:)

Obserwuj wątek
    • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 25.08.06, 20:01
      Bez sensu ten wpis, sam nie wiem o co mi chodzi.
      Przyznaje, koniecznie chcialem cos napisac a nie mialem pomyslu::()
    • rauchen Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 25.08.06, 20:10
      bo ty addi chyba podswiadomie bzdury wypisujesz,
      bo znow chcesz mi pomoc dojsc do wniosku,
      ze ze mna jeszcze nie tak zle, inni maja jeszcze gorzej

      :)
      • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 25.08.06, 20:23
        rauchen napisała:

        > bo ty addi chyba podswiadomie bzdury wypisujesz,
        > bo znow chcesz mi pomoc dojsc do wniosku,
        > ze ze mna jeszcze nie tak zle, inni maja jeszcze gorzej
        >
        > :)



        Oj nie pocieszaj sie, nie pocieszaj.

        Napisalem tak, aby sie asekurowac w razie Twojego ataku.
        I co, kiedy klamie a kiedy mowie prawde?
        :)

        a tak powaznie to ta sytuacja naprawde miala miejsce i naprawde mnie
        rozsmieszyla, tylko te przyklady sa na inny mechanizm, popierniczyly mi sei
        dwie rzeczy.
        Dalem przyklady na propagandowe gadki, a pisalem o szantazu opartym na
        naciaganych faktach.

        Przyznam sie, chcialem koiecznie wkleic ten przyklad z marynarka i reszte
        dopasowalem do niego, a jak wyslalem to zobaczylem, ze zaczalem o jednym o
        koncze o drugim.:)\

        Teraz posiwece sie i wydumam przyklad na ten moj przypadek.
        A wiec.....


        (minelo 120 strzałów znikąd)
        Mam!

        Pracodawca w Chinskiej fabryce do robotnika przy tasmie zarabiajacego 2 dolary/
        dzien:
        "przeciez w umowie o prace (he he, umowa w Chinach, ale niech bedzie)
        zobowiazal się Pan do pozostawania na nadgodziny kiedy zajdzie taka potrzeba!"




        moze byc?
    • addicted1 eureka!!! 25.08.06, 20:28
      mam lepsze:

      mąż pochwalił się żonie, że zaczeły mu wpadac do kieszenie jakies dodatkowe
      pieniądze (lewizna, fucha itp).
      "
      Koniec miesiaca. Maz oddaje calutka wyplate, co do grosza, a żona : "A gdzie
      reszta pieniedzy"?
    • tranzyt80 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 25.08.06, 20:53
      Mnie sie w kazdym razie bardzo podobalo.
      Umiesz dostrzec,ocenic,dlugo zapamietac nawet drobne szczegoly , dla ninnych z
      bezdzwiekowej i niezauwazalnej codziennosci i przelac to na papier!
      • addicted1 Dlaczego nie warto byc calkiem szczerym? 26.08.06, 13:18
        Myslalem troche w domu nad tym, co tu napisalem:)
        zastanawialem gdzie ukryta jest tu jakas niekonsekwencja, ktora czuje szostym
        zmyslem.
        i znalazlem.
        Taka "szczerosć" rozumiana jako przyznawaie sie do błędów, słabosci, pomyłek-
        jest wbijana do gowy jako "nauka pokory". Jest to jednak nauka tak zyciowa jak
        nadstawianie drugiego policznka.
        Zbytnia szczerosc sie nie oplaca, nie przynosi zadnego pozytku, a wrecz szkodzi.
        Podalem ta scenke z terapeuta...PRziez to byl ewidenty przypadek wykorzystania
        przciwko mnie mojej wlasnej szczerosci!.
        Nawet tu, na tym forum, bolesnie sie o tym przekonalem- gdy zbyt gorliwie
        zaczalem pisac o swych slabosciach, porazkach- zostalem pare razy wysmiany,
        pare razy opieprzony, pare razy zignorowany. A to jest forum ludzi raczej
        swiadomych i "nawyklych" do takiego malkontenctwa. To co inni?
        Nie mam pretensji o to, nawet jestem wdzieczny- sprowadzilo mnie o na ziemie.

        Dlatego mja rada jest taka- nie ukrywac obaw, niepokojow, pomylek, ale nie byc
        zbyt pokornym i samokrytycznym, bo beda jezdzic jak po łysej kobyle. Miedzy
        bajki wkladam teorie o "wyzwoleniu" przez tak dziwnie pojmowana "prawde o
        sobie". Nie oplaca sie. Jezeli masz silna pozycje spoleczna i mozesz sobie
        pozwolic na kokieterie i udawanie gorszego niz jetes- to OK. ALe nie radze
        dawac broni komus do ręki.
        Wiele razy sie przejechalem na takiej szczerosci. Jestem na tym punkcie
        wyjatkowo wrazliwy. Zagrywka terapeuty ktora opisalem byla ewidentnie tym
        przypadkiem. Dlatego pokazalem gdzie raki zimuja.
        Nauki te sa pienke, ale niestety utopijne. Tym bardziej, ze zyjemy w
        czasach "buy&sell".



        • deoand Re: Dlaczego nie warto byc calkiem szczerym? 26.08.06, 13:59
          ja na to
          "moze sie pomylilem, a moze kłamałem?"
          Cisza.
          Argumentow koniec

          zapomniałes dodac wszakże , że jeśli to był państwowy terapeuta

          to kolejne pytanie brzmiało ...

          to po co pan tu przyszedł ...

          i cisza .... brak pomysłów ....

          Natomiast jak prywatny ...to wtedy prawda cisza ... szczególnie jak
          kasa jeszcze nie wzięta !!!!!!!!!!!!!!
          • addicted1 Re: Dlaczego nie warto byc calkiem szczerym? 26.08.06, 14:05
            deoand napisał:

            > ja na to
            > "moze sie pomylilem, a moze kłamałem?"
            > Cisza.
            > Argumentow koniec
            >
            > zapomniałes dodac wszakże , że jeśli to był państwowy terapeuta
            >
            > to kolejne pytanie brzmiało ...
            >
            > to po co pan tu przyszedł ...
            >
            > i cisza .... brak pomysłów ....
            >
            > Natomiast jak prywatny ...to wtedy prawda cisza ... szczególnie
            jak
            > kasa jeszcze nie wzięta !!!!!!!!!!!!!!

            Z Twojego ostu wynika, ze aby skorzystac z Panstwoego leczenie nalezy zaliczyc
            5 razy izbe wytrzezwien (i za nie nie zaplacic), 10 razy detox (kazdy koszt
            kilku tysięcy zlotych)i wtedy "mozna" isc na lecznie.
            Bo inaczej marnotrawie publiczne pieniadze.
            Jezu, nie moge wyrobic juz z tym czarno bialym widzeniem swiata.

            A czy ja napisalem, ze ja nie mialem problemow z piciem?
            Czy ja tam poszedlem by 6 tygodni jesc za darmo?
            Nie.
            Poszedlem, bo bylo mi to potrzebne.

            A slowa "moze klamalem a moze nie" nie bylywykladia moich pogladow na ten temat
            tylko gra, ktora z nim podjalem dla osiagniecia celu- czyli nieszantazowania
            mnie i nie manipulowania.
            Ponial?
          • addicted1 Re: Dlaczego nie warto byc calkiem szczerym? 26.08.06, 14:09
            deoand napisał:

            > ja na to
            > "moze sie pomylilem, a moze kłamałem?"
            > Cisza.
            > Argumentow koniec
            >
            > zapomniałes dodac wszakże , że jeśli to był państwowy terapeuta
            >
            > to kolejne pytanie brzmiało ...
            >
            > to po co pan tu przyszedł ...
            >
            > i cisza .... brak pomysłów ....
            >
            > Natomiast jak prywatny ...to wtedy prawda cisza ... szczególnie jak
            > kasa jeszcze nie wzięta !!!!!!!!!!!!!!


            Inaczej jeszcze- jezeli normy panstwowej leczicy uzaleznien mowia, ze mozna
            leczyc tylko skrajnie uzaleznionych pacjentow, a jak sie zglasz taki mniej
            skrajny to nalezy z niego skrajnego zrobic, i jako ze ja nie daje sie tej
            opresji, to w takim zalozeniu przyznaje Ci racje- przehulalem publiczne
            pieniadze.
            Przepraszam wszystkich Terapeutow- obroncow kiesy NFZ
            • deoand Re: Dlaczego nie warto byc calkiem szczerym? 26.08.06, 15:00
              przehulalem publiczne
              pieniadze.
              Przepraszam wszystkich Terapeutow- obroncow kiesy NFZ

              a kogo to obchodzi czy ty przehulałeś czy nie - zartujesz !!!!!

              natomiast najważniejsze jest aby w relacjach terapeuta - pacjent a
              niektórzy mówia klient zachować relacje kto jest kto ...

              z twojej relacji wynika , że Ty to geniusz a terapeuta to dziecko
              do bicia .....

              więc zadałem ci pytanie konkretne ...na kanwie twojego przykładu ...

              po co pan tu przyszedł ... i co ...koniec argumentów z twojej
              strony tylko jakis bełkot - ja jestem ćwierc alkoholik moze .. a
              może ćwierć czy pół dziewica ....

              i jak widzisz zostały przywrócone relacje terapeuta pacjent ...

              a jak ci jeszcze mało to dostaniesz kolejny temat ...

              proszę udowodnic mnie czyli terapeucie / ja akurat nie jestem ale to
              taki przykład / że jestem alkoholikiem ....

              i co ty na to ... kłamałem ... to przyjdzie pan jak przestanie
              pan kłamać ...

              no w końcu jesteś inteligentnym człowiekiem ....

              to sobie zapamietaj raz na zawsze , ze tylko Tobie zależy na
              twojej trzeźwości a nie nikomu innemu

              a nikt terapeuta za 6 pln na godzine nie bedzie wnikał w meandry
              twojej duszy i miareczkował czy jesteś ćwierć czy trzy ćwierci
              alkoholikiem ...

              Za sto pięćdziesiąt pln na godzine ... nie ma sprawy ....
              dyskutować mozna do usr... śmierci ...

              i jeszcze jedno .... Cudów nie ma .... Wars wita was ... Detoks

              czeka na WAS !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              pzdr .... i pewno myslisz , że sie mylę ... hahahahahahahaha
              wolno ci ... niejeden tak myslał .. i efekt wiadomy ....

              pzdr deo

              • addicted1 Re: Dlaczego nie warto byc calkiem szczerym? 26.08.06, 20:11
                kogo to obchodzi czy ty przehulałeś czy nie - zartujesz !!!!!
                >
                > natomiast najważniejsze jest aby w relacjach terapeuta - pacjent a
                > niektórzy mówia klient zachować relacje kto jest kto ...
                >
                > z twojej relacji wynika , że Ty to geniusz a terapeuta to dziecko
                > do bicia .....
                >
                > więc zadałem ci pytanie konkretne ...na kanwie twojego przykładu ...
                >
                > po co pan tu przyszedł ... i co ...koniec argumentów z twojej
                > strony tylko jakis bełkot - ja jestem ćwierc alkoholik moze .. a
                > może ćwierć czy pół dziewica ....


                odpowiem:
                Relacja terapeuta- pacjent to nie relacja pacjent wszechwiedzacy madrus i glupi
                terapeuta, owszem.
                Ale tez nie relacja ubezwlasnowolniony alkoholik kontra wladca duszy.

                mi takiego pytania akurat nie zadal,ale gdyby zadal to odpowiedzialbym
                konkretnie (wtedy gdy to sie dzialo)- przyszedlem by nauczyc sie zyc bez
                alkoholu.
                a po drugie- to nie ja wnikam, czy jestem alkoholikiem, ół czy cwierc. To on na
                sile chce ode mnie deklaracji ze nie mam zadncyh watpliwosci,a jak jakies
                zglosilem- to padl ten argument.

                Relacja musi byc pa\rtnerska i uczciwa a nie oparta na podchodach i
                manipulacjach.


                proszę udowodnic mnie czyli terapeucie / ja akurat nie jestem ale to
                > taki przykład / że jestem alkoholikiem ....
                >
                nie mam takiej potrzeby.

                co ty na to ... kłamałem ... to przyjdzie pan jak przestanie
                > pan kłamać ...
                >
                > no w końcu jesteś inteligentnym człowiekiem ....
                >
                no to chce byc tez tak traktowany, a nie jak dziecko ktore jak sie nie slucha
                to mozna postraszyc


                nikt terapeuta za 6 pln na godzine nie bedzie wnikał w meandry
                > twojej duszy i miareczkował czy jesteś ćwierć czy trzy ćwierci
                > alkoholikiem ...
                >
                > Za sto pięćdziesiąt pln na godzine ... nie ma sprawy ....
                > dyskutować mozna do usr... śmierci ...

                widzisz, teraz to sam przekonujesz, ze terapeuta to nie wyrocznia za 6 pln.

                >
                > i jeszcze jedno .... Cudów nie ma .... Wars wita was ... Detoks
                >
                > czeka na WAS !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                >
                > pzdr .... i pewno myslisz , że sie mylę ... hahahahahahahaha
                > wolno ci ... niejeden tak myslał .. i efekt wiadomy ....
                >
                > pzdr deo


                moze i czeka, nie wiem, wole myslec o programie w tv ktory mnie jutro na 99%
                czeka a nie o detoksie ktory moze kiedys gdyby jakby.
                ale dzieki za dobre checi.


                p.s. 365 mityngow w roku tez nie chroni przed detoxem.
              • e4ska Mnie sie nie spieszy, ale dlaczego... 28.08.06, 23:05
                Deo, dlaczego ludzie wracają do picia? Może Ty co wiesz? Właśnie, czy hołubisz i
                zabawiasz też stałych gości, powtórnych, notorycznych? No bo chyba to
                nieprzyjemne musi być uczucie mieć Cię za gospodarza mimo Twoich niewątpliwych
                zalet charakteru, poważnie:) Jeśli tak, to czy można rozpoznać notorycznego od
                pierwszego wejrzenia - takowy koneser detoksu się zdarza??? - czy raczej nie ma
                reguły. Dla mnie ciekawe...
    • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 26.08.06, 20:20
      Dodam deo, ze podobnie denerwuja mnie sprzedawcy, ktorzy lepiej ode mnie wiedza
      czego mi potrzeba i graja na moich instynktach myslac, ze jestem tak glupi ze
      sie nie zorientuje.
      Wybacz, ale tak wlasnie odebralem slowa o ktorych pisalem.
      • deoand Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 26.08.06, 20:52
        Addi to w końcu był prywatny terapeuta czy państwowy - bo mi nie
        odpowiedziałeś

        Nauczyć sie żyć bez alkoholu .... a czego masz sie niby uczyc ...

        TY masz nie pić ... Zero dyskusji na ten temat ... po polsku
        rozumiesz chyba ...

        ale to nie jest celem terapii ... to oczywistosc ... i tyle ...

        Terapia koncentruje sie na odzyskiwaniu przez ciebie uczuć i zmianą
        twoich dotychczasowych zachowan i wydobyciu z ciebie dobra jakie w
        tobie jeszcze istnieje ... nie picie to banał .. niegodny nawet
        dyskusji ...

        a ty Addi to w końcu alkoholik jestes czy nie czy ćwierć alko czy
        pól alko
        chodzisz na mitingi i na terapie i co

        Kto ty jestes chory czy pijaczyna zwykła ... wtedy to do baru ...

        pzdr deo

        • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 27.08.06, 12:03
          Kto ty jestes chory czy pijaczyna zwykła ... wtedy to do baru ...
          >
          > pzdr deo

          typowe myslenie alkoholika, jak tylko okazuje sie ze "mozna" to lecimy do baru:)

          panstwowa
          czy jestesm alkoholik nie wiem, zalezy. czasem czuje sie nim na 100 a czasem w
          ogole.
          ale to niewazne, tak czy siak chce sie nauczyc zyc na trzezwo.




          • e4ska Hańba alkoholowa 27.08.06, 13:29
            " aby skorzystac z Panstwoego leczenie nalezy zaliczyc
            5 razy izbe wytrzezwien (i za nie nie zaplacic), 10 razy detox (kazdy koszt
            kilku tysięcy zlotych)i wtedy "mozna" isc na lecznie.
            Bo inaczej marnotrawie publiczne pieniadze.
            Jezu, nie moge wyrobic juz z tym czarno bialym widzeniem swiata.

            A czy ja napisalem, ze ja nie mialem problemow z piciem?
            Czy ja tam poszedlem by 6 tygodni jesc za darmo?
            Nie.

            Poszedlem, bo bylo mi to potrzebne".

            Do niczego Ci, Addi, nie było potrzebne, napsułeś krwi sobie i innym - o
            pieniądzach nie ma co nawijać - jak dają, to bierzesz, pierwsza Twoja terapia i
            oby ostatnia. Wyrzuty sumienia zbędne, w koncu poszedłeś zapytać, musieli Cię
            zdiagnozować fachowcy, nie Ty ustawiasz reguły gry. Jeśli ktokolwiek nalegał na
            kontynuację terapii, to - jak pisałeś - terapeuta, więc dlaczego lamenty?
            Piszesz dalej:
            "tak czy siak chce sie nauczyc zyc na trzezwo".
            Kolejny banał terapeutyczny. Czego chcesz się uczyć? Przeciez to się, do
            jasnej...., umie od urodzenia. Ssie się mleko, a nie piwo. Nauczyć to się trzeba
            żyć z gorzałą, trudna sztuka i wymaga ogromnego poświęcenia - mnie się
            kompletnie znudziła i wróciłam do natury, chociaż mleka nie cierpię, do matki
            też mi nie po drodze. Uczysz się życia zawsze, a nie na sześciu tygodniach
            terapii.... kiedy słyszę wygłaszane z przekonaniem dyrdymały o takiej nauce...
            stylistyka Tranzytowa nie byłaby w stanie wyrazić moich emocji;)))

            Dostrzegam wiele niekonsekwencji w Twoim rozumowaniu. Jakbyś bał się etykietki:
            alkoholik. Wyczułeś, na terapii może, dla mnie owo wyczucie też było dołujące,
            że jesteś gorszy. Nie jesteś, dopóki nie pijesz. Chyba dlatego mnie tak łatwo
            przyszła zmiana, że mój alkoholizm zwisa mi kiszonym arbuzem. Wolałabym wiele
            rzeczy, pieniędzy więcej, urody, inteligencji... jak się nie ma, co się lubi, to
            się lubi, co się ma... czym mam się przejmować? Jestem alkoholikiem, no i ...,
            dzięki temu nie piję, kasy nie tracę, nie mdli mnie, śpię jak suseł, nie
            denerwuję się byle czym, mam więcej czasu (alkohol kradnie czas w sposób
            przerażający), nie czuję swojej niższosci wobec innych, nie mam depresji, muzyka
            na trzeźwo jest piękniejsza, niebo bardziej błękitne... czy mam wyliczać inne
            zalety???

            Czyli: nie muszę czekać, żeby mi terapeuta udowadniał: jesteś alkoholikiem, nie
            musi mi podpowiadać, jak mam żyć (wręcz wypraszam sobie takie próby, to mnie
            zbulwersowało i odstraszyło skutecznie od terapii)... i nie wchodzimy sobie w
            szkodę... ale że należy ograniczyc szastanie pieniędzmi na pozorne leczenie - to
            ważne, a także ostrzegać naiwnych: nie licz na cudowne lekarstwo w ośrodku i nie
            pij z beztroską myślą, że cię fachowiec z tego wyciągnie... nie ma skutecznego
            lekarstwa!!! nie ma cudów... będziesz chciał rzucić, a nie dasz rady...

            Addi, najwazniejsze, czym możesz się pochwalić: nie pijesz. I jest to Twoja
            zasługa, niczyja inna, a poniżanie terapeutyczne zostaw tym, którym ono smakuje.
            Pokornej klienteli nie zabraknie.



            • deoand Re: Hańba alkoholowa 27.08.06, 14:18
              hej Addi ....

              kolega - /żanka / e4ska wyjatkowo przejrzyście wyjasniła Tobie to o czym
              może troche mglisto dyskutowałem z Toba ...
              O to chodzi w terapii ... masz napisane czarno na białym ....

              nie o żadne nauczenie sie życia na trzeźwo ... nikt cie tego nie
              będzie uczył ...

              Ale pamietaj .... to twoje życie a nie terapeuty ....

              tu idzie walka o twoje życie i albo ją przegrasz albo nie ....

              TO zależy tylko od Ciebie !!!!

              PS. czemu sie dziwisz ... skoro jestes nieuzależniony czyli pijak
              to jak masz ochote to idziesz do Pabu na piwo albo do kumpla na
              wódkę ......... a jak jesteś uzależniony czyli jestes alkoholikiem to
              idziesz na miting AA i oczywiście nie pijesz .....

              pzdr deo
              • e4ska Re: Hańba alkoholowa 27.08.06, 14:35
                Koleżanko -(lego)deoandzie, wypraszam sobie wyzwiska od "kolegów". Poniżaniu
                mówimy stop. Z feministycznym twardym uściskiem spracowanej dłoni - eska.
                • deoand Re: Hańba alkoholowa 27.08.06, 15:21
                  Koleżanko -(lego)deoandzie, wypraszam sobie wyzwiska od " koleżanek ". Poniżaniu
                  > mówimy stop. Z męskim twardym uściskiem spracowanej dłoni - deoand

                  hahahahahahahahahhahahahahahahah

                  na potwierdzenie mojej męskości jestem " współproducentem " dwójki
                  dzieci
                  a nie ja je " wyprodukowałem " hahahahahahahah

                  pzdr deo



            • addicted1 Re: Hańba alkoholowa 27.08.06, 21:54
              O tych 5 detoksach i izbach napisalem dlatego, ze zdziwilo mnie zarzucanie mi,
              ze jezeli nie czulem (czuje)sie 100%alkoholikiem w polozeniu beznadziejnym to
              idac na terapie zmarnowalem publiczne pieniadze.
              Zawsze wydawalo mi sie, ze leczenie jak najwczesniej jest tansza, niz leczenie
              w ostatnim stadium.


              jak pisze o "nauce trzezwego zycia" to brzmi jak banal, wiem, ale chodzi mi o
              to, zeby nauczyc sie radzic sobie bez alkoholu z tym, co wczesniej mnie do
              niego popychalo ( moje slawne drzace dlonie).
              Czlowiek "rodzi sie" z umiejetnoscia trzezwego zycia? Tak, ale potem np.
              rodzice moga mu ta umiejetnosc troche odebrac.Kropka.
              Mozna nad tym plakac a mozna to zmienic, co probuje robic.

              i najwazniejsze:
              Ja nie wymagam od terapeutow nauki zycia, no przeciez tyle o tym pisalem i
              walkowalem!!!

              odwrotnie, moj bunt wynikal wlasnie z tego, ze ja chcialem tylko wiedzy "w
              temacie" a nie wtlaczania do glowy nowego swiatopogladu, Sily Wyzszej i
              ustalania, gdzie z kim i kiedy mam sie zadawac!!!
              Ja nie mam pretensji o BRAK RAD, tylko o ich nadmiar i zbytnia ingerencje.
              (akurat nie w tym poscie, tu mialem pretensje tylko o manipulacje,a el dyskusja
              zbacza)

              Dziwne, ze zostalem, odczytany opacznie.
              Ale nie chce tego walkowac, bo znowu dyskusja zmierza w niebezpiecznym kierunku.

              E4SKA:
              więc dlaczego lamenty?
              czy ja naprawde tu lamentuje (teraz, nie miesiac temu)?

              Dostrzegam wiele niekonsekwencji w Twoim rozumowaniu. Jakbyś bał się etykietki:
              > alkoholik. Wyczułeś, na terapii może, dla mnie owo wyczucie też było dołujące,
              > że jesteś gorszy. Nie jesteś, dopóki nie pijesz. Chyba dlatego mnie tak łatwo
              > przyszła zmiana, że mój alkoholizm zwisa mi kiszonym arbuzem. Wolałabym wiele
              > rzeczy, pieniędzy więcej, urody, inteligencji... jak się nie ma, co się lubi,
              t
              > o
              > się lubi, co się ma... czym mam się przejmować? Jestem alkoholikiem, no i ...,
              > dzięki temu nie piję, kasy nie tracę, nie mdli mnie, śpię jak suseł, nie
              > denerwuję się byle czym, mam więcej czasu (alkohol kradnie czas w sposób
              > przerażający), nie czuję swojej niższosci wobec innych, nie mam depresji,
              muzyk
              > a
              > na trzeźwo jest piękniejsza, niebo bardziej błękitne... czy mam wyliczać inne
              > zalety???

              Znowu powtorze- pisalem wiele razy, ze w mysl zalozen terapii uznanie sie za
              alkoholika ciagnie za soba wielki inwentarz, stad te postawienie sie
              terapeucieby nie byc zmuszanym do robienia czegos tylko dlatego, ze jam
              alkoholik.

              a w skrocie chodzi o to:
              jezeli poszedlem na terapie, nawet jezeli mowilem o sobie na
              mityngu "alkoholik" to niestety,
              ale tym samym nie podpisywalem cyrografu, nie zobowiazalem sie przed nikim,
              ze bede robil to i tamto.
              ze bede sluchal takich i takich zalecebn
              ze bede wierzyl w to i tamto
              i nie lubie, gdy ktos probuje mnie ustawiac tak, jakbym taki podpis zlozyl
              jasne?
      • paulsixtus Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 28.08.06, 00:28
        Do Ciebie, Addi, chyba jeszcze nie dotarło, że to Twoja sprawa, czy wybierzesz
        picie, czy trzezwosc, terapie,czy zapieranie się.
        Dla mnie to bylo bardzo proste. Stwierdzilem,ze samemu walczac, tylko sie
        oszukuje, postanowilem dac szanse terapii i wspopracowac z terapeutą. Samemu
        podsuwajac wlasne przemyslenia, omawiajac, itd. czy to na forum podobnych mnie,
        czy w cztery oczy. To mnie zalezy, zeby nie pic. To ja chce, zeby terapia działała.
        pozdrawiam
        PaulSixtus
        • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 28.08.06, 13:19
          Do Ciebie, Addi, chyba jeszcze nie dotarło, że to Twoja sprawa, czy wybierzesz
          > picie, czy trzezwosc, terapie,czy zapieranie się.


          Rozumiem to.
          Ale mam taka pzekorna nature.
          Inaczej mi trudno.
          Mam taka nature wobec roznych dziedzin zycia a nie alkoholu tylko.

        • addicted1 Ostatni 28.08.06, 13:32

          Ja wiem, ze to moj interes i moja sprawa i moje zadanie by nie wpasc w bagno.
          Wiem, ze jak wpadne to zrobie krzywde sobie a nie terapeucie, AA, PARPie czy
          komu tam jeszcze.

          Owszem, moze czasem mam wrazenie, ze przestalem pic "dal kogos", ale mam tez
          swiadomosc, ze profity lub straty zaleza oe mnie i beda nalezaly do mnie.

          ALe nie lubie byc traktowany jak dziecko, jak niedorozwiniety- ze ktos ma mi
          wybrac styl zycia bo ja nie potrafie, a w odwodzie jest jeden argument "jestes
          alkoholikiem" co znaczy: zbankrutowales chlopie, padles, gleba, jestes zerem,
          nie jestes uprawniony do decydowaia, musisz sluchac mnie.
          A jak pojawia sie bunt to pojawia sie szantaz "wiesz, mozesz mnie nie sluchac,
          ale wtedy umrzesz".
          ja po prostu nie lubie takiego podejscia, takiej relacji.


    • gooch Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 27.08.06, 18:22
      > Kiedys terapeuta chcial mnie zagonisc do naroznika mowiac:
      > " jestes alkoholikiem, nie bedziesz z faktami dyskutował".
      > a ja odparlem:
      > " z jakimi faktami?"
      > A on:
      > " jak przyszedles zostales zdianozowany".
      > A ja:
      > "w jaki sposob?"
      > On
      > "na podstawie tego, co mowiles".
      > A ja na to
      > "moze sie pomylilem, a moze kłamałem?"
      > Cisza.
      > Argumentow koniec

      To jest dopiero przykład pokrętnego rozumowania.
      Z diagnozowaniem alkoholizmu jest tak: orzeka się na podstawie występujących
      objawów, z których większość dotyczy zachowań (a więc czegoś, co widzą także
      ludzie z boku), a część subiektywnych odczuć (odczuwania głodu alkoholu,
      poczucia utraty kontroli nad swoim piciem). Jeśli te objawy wystąpiły, to ktoś
      dostaje diagnozę. Jeśli nie - to nie.

      moze sie pomylilem, a moze kłamałem?"

      pomyliłeś się? - to znaczy że nie pamiętałeś, co się z tobą działo? A może
      opowiadałeś o kimś innym?
      kłamałeś? Chciałeś, żeby terapeucie nie było przykro, że jednak nie jesteś
      alkoholikiem i nie będzie miał pacjenta?

      Addi, uzależnienie istnieje także wtedy, kiedy uzależniony ma co do niego
      wątpliwości.
      Co ty chciałes udowodnić?
      • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 27.08.06, 21:56
        gooch napisała:
        > pomyliłeś się? - to znaczy że nie pamiętałeś, co się z tobą działo? A może
        > opowiadałeś o kimś innym?


        to taka retoryka
        >
        > Addi, uzależnienie istnieje także wtedy, kiedy uzależniony ma co do niego
        > wątpliwości.
        > Co ty chciałes udowodnić?


        nic.
        chcialem sie postawic i sie postawilem.
        odpowiedz w poscie ponizej, ostatnie 2 zdania.
        • deoand Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 27.08.06, 22:25
          .
          chcialem sie postawic i sie postawilem.

          Addi skoro to państwowy terapeuta to widac za 6 pln nie chciało mu
          sie z toba kłócic ...

          Swoja droga to nie taki głupi ten terapeuta ... widac
          doswiadczony ...
          pacjent zadowolony bo uwaza jaki on madry i czuje sie zwycięzcą i
          wtedy mozna z takim wszystko zrobic
          tak jak z kobieta której palnie sie kilka komplementów ...
          ... i wtedy cała twoja ...

          Ci terapeuci to jednak ....hmhm

          ja to bym sie z toba pokłócil udowadniajac kto tu jest kto ...

          a oni .... i cel osiagaja ....
          • addicted1 Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 28.08.06, 13:24
            deoand napisał:

            > .
            > chcialem sie postawic i sie postawilem.
            >
            > Addi skoro to państwowy terapeuta to widac za 6 pln nie chciało mu
            > sie z toba kłócic ...
            >
            > Swoja droga to nie taki głupi ten terapeuta ... widac
            > doswiadczony ...
            > pacjent zadowolony bo uwaza jaki on madry i czuje sie zwycięzcą i
            >

            Ciekawy tok myslenia.
            Zastanowiles mnie.
            Musze byc bardziej czujny:)
            Ale w takim razie to on mna manipuluje, to gzie ta szczerosc i prawda?

            wtedy mozna z takim wszystko zrobic
            > tak jak z kobieta której palnie sie kilka komplementów ...
            > ... i wtedy cała twoja ...

            otoz widzisz- nie.
        • gooch Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 27.08.06, 23:58
          jeśli chciałeś dowieść, że diagnoza jest zależna od tego, co o sobie powiesz -
          to tak rzeczywiście jest i chyba nie ma potrzeby się tym zajmować. Ale jeśli
          chciałeś pokazać, że czasem sie jest alkoholikiem (wtedy, kiedy tak uważam) albo
          się nie jest (bo mam wątpliwości), to to jest jakieś pokrętne myślenie.

          Gry z terapeutą? Kiedy się gra, to ktoś może wygrać, a ktoś przegrać.
          Dla mnie wielkim odkryciem na terapii była możliwość bliskiego kontaktu z drugą
          osobą bez gierek, udowadniania, podchodów, przedstawiania sie lepiej niż się o
          sobie myśli i tak dalej.
          Być może twoja terapia tak nie wyglądała. A może nie wykorzystałeś możliwości?
          Pozdrawiam
          • addicted1 Dodatkowe info 28.08.06, 13:12
            Nie napisalem tego, bo w swej egocentrycznej glowie uznalem to za oczywiste,
            ale zdalem sobie sprawe, ze musze to wyjasnic/ dopisac.

            otoz ten przytoczony zapis rozmowy to byl fragment.
            Nie podalem kontekstu i moze stad te zamieszanie.
            To nie bylo ak, ze nagle z glupia frant terapeuta wyskoczyl "jestes
            alkoholikiem" a ja "nie!!!
            Teraz przedstawie kontekst, bo on jest tu wazny.

            Ja: pierwszy raz od jakiegos czasu bylem w lokalu ze znajmomymi
            Terapeuta: Nie powinienes tego robic:
            Ja: wiem, to byl pierwszy raz od 2 miesiecy, rzadko
            T: Nie szkodzi, masz w ogole nie chodzic.
            J: a dlaczego? to ja bede decydowal co robie
            T: jestes alkoholikiem i nie dla Ciebie sa takie miejsca
            a wiec Ja: a moze nie jestem aloholikiem


            piszac o tym dialogu chialem tylko i wylacznie zwrocic uwage na tania
            manipulacje- i nic wiecej.
            Nie bylo moim zamiarem udowadnianie czy jestem alko czy nie ani udowadnianie,
            ze terapeuta jest glupi.


            T:
            • e4ska Re: Dodatkowe info 28.08.06, 22:57
              Addi, "kontekst" wiele wyjaśnia. Twój terapeuta nie mogł powiedzieć nic innego.
              Postaw się w lisa położeniu;)
              Czy Ty, na jego miejscu, powiedziałbyś osobie nawet z domniemanym problemem
              alkoholowym: kochany kliencie/pacjencie! a dlaczego tylko raz na dwa miesiące
              bywasz w tak wspaniałym przybytku, w gronie młodych pijaków... jak ty zamierzasz
              korzystac z życia? Całą mocą swego autorytetu zachęcam do bywania w lokalach z
              pienistym piwem, za młodyś na AA... Jaki problem? Przecież nie jesteś
              alkoholikiem...

              Choćby terapeuta nawet tak myślał, nie wolno mu było niczego podobnego
              powiedzieć. Nie wolno!!! Powiedział, co należało, a co pomyślał? sam pomyśl:)))
              • addicted1 Re: Dodatkowe info 29.08.06, 15:36
                e4ska napisała:

                > Addi, "kontekst" wiele wyjaśnia. Twój terapeuta nie mogł powiedzieć nic innego.
                > Postaw się w lisa położeniu;)

                nie chodzi o to, co powiedzial, tylko jak argumentowal ( a wlasciwie jak nie
                argumentowal).
                Ja nie wymagam, by terapeuta powiedzial "mozesz isc, ale nie pij piwa, no gora
                jedno".
                Ale posatwienie sprawy "nie bo nie" to jest doslownie jak rodzic do niesfornego
                dziecka ( masz wrocic na 10- a dlaczego nie na 11- no bo ja Ci kaze).

    • e4ska Re: Jak Addi z faktami nie dyskutował. 28.08.06, 10:18
      Napisałes, Addi, że: "ja chcialem tylko wiedzy "w
      temacie" a nie wtlaczania do glowy nowego swiatopogladu, Sily Wyzszej i
      ustalania, gdzie z kim i kiedy mam sie zadawac!!!
      Ja nie mam pretensji o BRAK RAD, tylko o ich nadmiar i zbytnia ingerencje".

      Ja też chciałam wiedzy o piciu, ponieważ jej nie otrzymywałam, dałam sobie
      siana. O alkoholizmie dużo dowiedziałam się na Internecie, w fachowej
      literaturze - i wcale nie chodzi mi o grzeczne teksty pisane przez naszą
      czołówkę - dla mnie nic tam ciekawego, no - może szczególnie ciekawego. Bardzo
      dużo nauczyły mnie obserwacje w realu. Polecam np. płci pięknie pijącej wizyty w
      eleganckim sklepie nocnym w okolicach pierwszej w nocy... ileż tam uroczych
      niewiast, zadbanych jak najbardziej, porządnie odzianych, stoi w kolejce i
      pożera oczami półkę z alkoholem. Wiem, co sie dzieje w mądrej główce: najpierw
      wahanie, czy wziąć wino, czy lepiej dwiescie gram... a jak mówi się wreszcie
      "poproszę", to prosi się jednak o pół litra, do rana przecież daleko...

      Można też poobserwować zmiany w wyglądzie całkiem inteligentnych panów, którzy
      od lat mówili nam dzień dobry, aby po pewnym czasie uciekać z naszego pola
      widzenia - no jakoś tak głupio obnosić przed znajomą panią swoje posiniaczone
      oblicze i cuchnąć w nos specyficznym pijackiem aromatem.

      Terapia i jej sens? Oczywiście, teraz dopiero widzę, że pewne zachowania
      rozmówcy były podyktowane nie jakąś złośliwością w stosunku do mojej akurat
      osoby ani wyjatkową tępotą terapeuty, ale że taki jest standard. Czy wszytkim
      pijącym należy się resocjalizacja? Weźmy np. jakiego ministra, nie musi to być
      zaraz minister zdrowia: czy jeśli byłby nadużywał, to tak samo go trzeba
      resocjalizować jak lumpa, który skończył piątą podstawówki?

      Rozumiem teraz, dlaczego tyle gadania o pokorze, wstydzie, dlaczego tak się
      potępia i wyśmiewa zosiesamosie. Bo to jest podstawowy warunek nawiązania
      jakiejkolwiek relacji terapeutycznej. "Fachowcy" nie są przygotowani na inne
      możliwosci. Stąd pewnie te ledwie maskowane, niechętne opinie terapeutyzowanych
      o "za bardzo inteligentnych" - a w istocie o ludziach, którzy nie mogą przyjąć
      logicznego bigosu ani nie potrzebują mieszania w swoim ułożonym stabilnym
      świecie, jaki - o zgrozo - niektóre pijaki zachowują.

      Ja mogłam sobie zrezygnowac, Addi, mógłeś sobie pozwolic na chocby pozór
      dyskusji... a przeciez też pytałeś, też miałeś zwyczajne wątpliwości...
      Najśmieszniejsze, że po rozmaitych takich "a moj terapeuta powiedział, a mój to,
      a mój tamto, nie mogę się doczekać nastepnej rozmowy, ten uśmiech, tamten
      rumieniec..." zjawia się ktoś, komu powiedzonka dowcipne i marne parabole nie
      pasują wcale a wcale. Co ma jednak zrobić skazany na "papierek", ktory naprawde
      jest zaledwie pijakiem i wpadł z jakimś wyskokiem...

      Jeśli nie jest podatny na prawdę systemu, to biada mu... taki to dopiero na
      złość terapeucie zaczyna systematycznie pić, ucząc się od innych zasad
      manipulacji. Rodzaj więziennej resocjalizacji - wpadasz na lizaku, kończysz na
      stacji benzynowej. Nauka nie idzie w las:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka