Dodaj do ulubionych

Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy"

17.09.06, 23:06
Powołuję Stowarzyszenie pod nazwą: „Zaprzyjaźnieni Alkoholicy” w skrócie ZA.
Stowarzyszenie ma na celu udzielanie sobie wzajemnie i bezinteresownie:
- pomocy, wsparcia i rady w problemach dotyczących uzależnienia od alkoholu.
Dopuszczalne jest również udzielanie sobie pomocy w innych uzależnieniach.
Głównym założeniem Stowarzyszenia jest hasło: „Człowiek człowiekowi człowiekiem”
Nie odwołujemy się do żadnej siły wyższej, ani innej, polegającej na ingerencji bliżej niesprecyzowanej jednostki w sterowanie ludzkimi losami.
Opieramy się jedynie na potędze ludzkiego umysłu, jakakolwiek by ona nie była.
Inteligencja emocjonalna*, empatia, wyrozumiałość, zrozumienie, bezinteresowność, doświadczenie i wiedza na temat własnego uzależnienia powinna być siła sprawczą w niesieniu pomocy innemu uzależnionemu.
Nie tylko słuchamy i mówimy o sobie. Przede wszystkim pomagamy potrzebującym.
Stowarzyszenie jest odpowiedzią na powstałe 71 lat temu Wspólnoty AA.
Mamy ten sam cel, ale nie takie same założenia.
Najważniejszym celem jest pozostać trzeźwym i pomagać innym alkoholikom trzeźwość osiągnąć.
Naszym założeniem jest 1 krok:
1.Staramy się nieść pomoc innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Udział w Stowarzyszeniu jest dobrowolny i anonimowy. Mile widziani sympatycy.



*Inteligencja emocjonalna - to zdolność rozpoznawania uczuć własnych i uczuć innych osób, zdolności motywowania się i kierowania emocjami, zarówno własnymi, jak i osób znaczących.

Janu ZA
Obserwuj wątek
    • jerzy30 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 17.09.06, 23:12
      gdzie sa przyjmowane zgloszenia ????
      • cortona Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 07:45
        To ja się zapisuję, ale nie chcę mieć legitymacji nr 1, bo mi się słowo
        "alkoholik" niestety nie podoba:(
        Ja wolę mieć legitymację "sympatyka i praktyka Ruchu ZA:)"
        Pozdrawiam, Cortona - dalej ciesząca się z abstynencji.
        • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 18:40
          Cortono i Jerzy.
          Nie będzie zapisów i legitymacji. Z ubolewaniem również stwierdzam, że nie będzie skarbnika, składek, Zarządu i kartotek członków. Pragnę jedynie skupić i zainteresować osoby, które nie muszą w pracy nad wychodzeniem z uzależnienia odwoływać się do metafizyki.
          Pozdrawiam.
    • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 12:02
      (Janulodz napisał):
      > Powołuję Stowarzyszenie pod nazwą: „Zaprzyjaźnieni Alkoholicy” w sk
      > rócie ZA.
      ______________________________________________________________________.
      Janu, nie wymyslaj kola od nowa, ani nie czyn plagiatu!
      Takiego stowarzyszenia nie musisz powolywac, bo ono juz dawno, dawno
      istnialo. Potem sie rozlecialo, potem znowu je ktos powolal, itd...
      Jak ladnie poprosisz to przesle Tobie gotowy material: "12 krokow" dla ateistow
      i agnostykow, ktorzy odszczepili sie od AA, bo nie nie mogli pogodzic sie z ta
      SW (Sila Wyzsza lub Bogiem, jakkolwiek Go kto rozumie), ktora wystepuje w 12
      Krokach AA.
      A...

      • baasil Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 13:08
        jaki piękny dwukrok(pierwszy i hop do dwunastego)-cały środek to badziewie.no
        cóz powodzenia
        • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 13:43
          (Janulodz napisal):

          Naszym założeniem jest 1 krok:
          1.Staramy się nieść pomoc innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich
          naszych poczynaniach.
          - - - - - - -
          (Baasil odpisał):

          > jaki piękny dwukrok(pierwszy i hop do dwunastego)-cały środek to badziewie.no
          > cóz powodzenia
          __________________________________________________________________________-
          ;-))
          Baasil, niektorzy instynktownie czuja, ze jest jakas Sila, ktora moze pomoc.
          Nie wiedza tylko, (na razie jeszcze) o tym, ze nie oni sa ta Sila...
          (stad to odrzucanie calego srodka Programu, ktory pozwala zatrzymac te chorobe)
          A...
          Ps. Krok Pierwszy AA to abstynencji, ktora moze prowadzic do trzezwosci tych,
          ktorzy zechca pracowac w calym Programie AA i w sluzbach calej Wspolnoty AA!
          (zeby niesc pomoc drugiemu, trzeba byc "przebudzonym duchowo" w rezultacie
          wszystkich Krokow AA!).
      • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 18:50
        Dziękuję za pomoc Aaugustwie, ale umiem szukać i gdyby potrzebne mi były jakieś dodatkowe kroki to bym sobie znalazł.
        Nie koło wynajduję, ale przeciwwagę dla ortodoksyjnych metod działania co niektórych członków AA. Wstąp do ZA. Kamień spadnie Ci z serca. ( a ścisk z ...)
        Pozdrawiam
        Janu ZA
        • kylly Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 20:32
          hehe a ja mam wrażenie że KAŻDY sposób jest dobry :) i każdy ma swoją drogę :)
          byleby trzeźwą :)))
          pozdrówka :)
          ps. wstępuję jakby co :) znajomych nigdy za dużo :) realnych czy netowych :) -
          tak naprawdę przez większą cześć życia moje znajomości były "oparte" o
          stół...dziś mam wrażenie że parę osób mnie lubi :) hehe parę szanuje (w realu
          też :)) - w większości znajomi z mitingów :) ale są i "normalni" i dobrze mi z
          tym :))
          • magtomal Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 20:45
            A przyjmiecie współuzależnionych? Prooszę!!!
            • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 21:22
              Magtomal przecież nie musisz pytać. Jakże mogłaś nawet tak pomyśleć:)))
              • magtomal Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 22:04
                Dzięki! Oczywiście w takim razie zgłaszam się. I od razu mi lepiej :) Naprawdę!
                • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 09:45
                  magtomal napisała:

                  > Dzięki! Oczywiście w takim razie zgłaszam się. I od razu mi lepiej :)
                  Naprawdę!
                  ___________________________________________________________________-
                  Gratuluje takiego cudu! ;-))
                  A...
          • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 21:27
            Cieszę się Kylly, że napisałeś. Naprawdę w tym wszystkim liczy się trzeźwość.
            I grono dobrych znajomych.
            Pozdrowionka
        • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 21:37
          janulodz napisał:

          > Dziękuję za pomoc Aaugustwie, ale umiem szukać i gdyby potrzebne mi były
          jakieś
          > dodatkowe kroki to bym sobie znalazł.
          ___________________________________________________________-
          Widze, ze Ty chcesz niesc pomoc na podstawie 1 kroku (!?) ;-))
          Kiedy zaczniesz?. Na razie tylko czepiasz sie innych wypowiedzi,
          jak gowno okretu i krzyczysz wokol: plyniemy.
          A...
          Ps. I nie polemizuj - zacznij wreszcie niesc to Twoje
          abstynenckie poslanie, ale nie na swoje lozko.

          • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 21:44
            Miło się z Tobą Aawgustwie gawędzi w wirtualnym świecie. Pozdrawiam i życzę pogody Ducha.
            • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 09:44
              janulodz napisał:

              > Miło się z Tobą Aawgustwie gawędzi w wirtualnym świecie. Pozdrawiam i życzę
              pogody Ducha.<
              _______________________________________________________________________-
              Przepraszam Cie Janu, ale wczoraj nie gawedzilem dluzej, bo poswiecilem
              caly swoj czas mojej malzonce...!
              A...
      • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 18.09.06, 20:47
        Augi jak zwykle dowodzi, ze wiaqra w Boga jest tak oczywistym i naturalnym
        faktem, ze niewierzacych powsadzalby do psychiatrykow na oddziale schizofrenii
        ( to i tak dobrze, ci co Palą kukły B16, oni od razu na szafot, to Twoj plus
        Aug).

        A wymyslanie kola?

        Porazka bylo probowanie "przerabiania" programu 12 AA na program dla
        Agnostykow, bo trzeba sobie uczciwie powiedziec, ze program 12 AA jest mimo
        wielu zaprzeczen programem religijnym ( dla niepoznaki zwanym duchowym), tylko
        dla ludzi wierzacych w osobowego Boga i to w wersji, w ktorej tenze Najwyzszy
        ma rzeczywista wladze wykonawcza ( a nie tylko reprezantacyjna).
        nie mowie ze to zle, mowie tylko jak jest.


        • kolejanek Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 00:57
          Regularnie od 5lat uczęczszam na mitingi AA i nigdy nie odważylem się skłamać,że
          wierzę w Boga.Mitingi mojej grupy odbywaja sie w salce przy kościele i bywało
          ,że na mitingach otwartych gościl ksiądz i jakoś nigdy nie zostałem wyklęty ani
          zbesztany za to,że odwoływałem się do Siły Wyższej,bez wspominania o
          Bogu.Również w
          grupie nie jest to przedmiotem dyskusjii,więc nie generalizuj Addi.Jakoś
          wytrzymuję z tymi "nawiedzonymi":-)))czego i Tobie życzę,bo aby być
          tolerancyjnym niekoniecznie trzeba wierzyć w Boga,więc dla Ciebie też jest
          nadzieja.Naprawde nie wiem w czym może alkoholikom zaszkodzic praca nad 12-stoma
          krokami,a wierzacym życie wg 10 przykazań,są to uniwersalne zasady i wierzę,że
          gdyby wszyscy ich przestrzegali zycie byłoby o wiele łatwiejsze.Widze tu
          przeciwnikow terapii i miyingów AA,ktorzy maja jakiś pęd do zycia i jasno
          okreslone poglady i cele i zastanawiam się co takiego Addiego trzyma przy
          zyciu,bo malkontenctwo i filozofowanie moga byc drogą-ale do czego?
          • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 11:30
            kolejanek napisał:

            > Regularnie od 5lat uczęczszam na mitingi AA i nigdy nie odważylem się skłamać,ż
            > e
            > wierzę w Boga.Mitingi mojej grupy odbywaja sie w salce przy kościele i bywało
            > ,że na mitingach otwartych gościl ksiądz i jakoś nigdy nie zostałem wyklęty ani
            > zbesztany za to,że odwoływałem się do Siły Wyższej,bez wspominania o
            > Bogu.Również w
            > grupie nie jest to przedmiotem dyskusjii,więc nie generalizuj Addi.

            1. No jeszcze tego brakowało żeby na mityngach besztali i wyklinali.

            Jakoś wytrzymuję z tymi "nawiedzonymi":-)))czego i Tobie życzę,bo aby być
            > tolerancyjnym niekoniecznie trzeba wierzyć w Boga,więc dla Ciebie też jest
            > nadzieja.

            Wiesz, to jest sprawa złożona. Janerka kiedys powiedzial tak:
            "Człowiek tolerancyjny toleruje nietolerancję. Ja jestem nietolerancyjny i
            nietolerancji nie toleruję".


            Naprawde nie wiem w czym może alkoholikom zaszkodzic praca nad 12-stom
            > a
            > krokami,a wierzacym życie wg 10 przykazań,są to uniwersalne zasady i wierzę,że
            > gdyby wszyscy ich przestrzegali zycie byłoby o wiele łatwiejsze.

            nie uwazam dekalogu ani 12 krokow za cos zlego tylko za cos dotyczace bardziej
            wierzacych i tyle.




            Widze tu
            > przeciwnikow terapii i miyingów AA,ktorzy maja jakiś pęd do zycia i jasno
            > okreslone poglady i cele i zastanawiam się co takiego Addiego trzyma przy
            > zyciu,bo malkontenctwo i filozofowanie moga byc drogą-ale do czego?

            Do znaleznienia własnej dojrzałej tożsamości. Na razie szukam.


            co mnie trzyma przy życiu?
            muzyka, pisanie, filmy, literatura, przyroda, rodzina, przyjaciele, piękne
            kobiety, wakacje, nadzieja na dobra prace, swiadomosc, ze mam duzo zalet,
            swiadomosc, ze wielu ludziom na mnie zalezy.
            i mógłbym wymienic jeszcze 100 powodów.

            Natomiast jeżeli przy życiu miałyby mnie trzymać tylko mityngi, wieczne
            trzezwienie i terapie- to ja dziękuję, wychodze.

            • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 11:52
              kolejanek napisał:
              >
              > > Regularnie od 5lat uczęczszam na mitingi AA i nigdy nie odważylem się skł
              > amać,ż
              > > e
              > > wierzę w Boga.Mitingi mojej grupy odbywaja sie w salce przy kościele i by
              > wało
              > > ,że na mitingach otwartych gościl ksiądz i jakoś nigdy nie zostałem wyklę
              > ty ani
              > > zbesztany za to,że odwoływałem się do Siły Wyższej,bez wspominania o
              > > Bogu.Również w
              > > grupie nie jest to przedmiotem dyskusjii,więc nie generalizuj Addi.


              Jedną z bardziej owocnych przyjaźni Adama Michnika byla ta z Ksiedzem Tischnerem.
              Jak to, taki ateista i z ksiedzem i to filozofem sie przyjaznil?
              Niemozliwe!!!
            • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 12:56
              (Addi napisal):
              > "Natomiast jeżeli przy życiu miałyby mnie trzymać tylko mityngi, wieczne
              trzezwienie i terapie- to ja dziękuję, wychodze." <
              _________________________________________________________________________-

              Addi. W takiej sytuacji ja tez wolalbym sie zapic na smierc! :-((

              W AA jednak znalazlem cos wiecej, anizeli "duposciskowa abstynencje"!
              Odnalazlem we mnie ten ocean uczuc....
              Odnalazlem wewnatrz samego siebie, poprzez sluzbe na zewnatrz.
              Ta sluzba (za darmo!) na rzecz drugiego czlowieka daje mi te prawdziwa,
              szczesliwa trzezwosc i zadowolenie z zycia - daje to spelnienie...!
              Ta milosc dawana drugiemu wraca do mnie, jak ten usmiech rozdany obcemu
              czlowiekowi na drodze - to powraca z podwojna moca z powrotem do mnie...
              I tak w kolo... To, co otrzymalem wczesniej, dzis rozdaje dalej....
              A...
              Ps. Pokora jest droga do trzezwosci, dlatego taki mam styl pisania! ;-))
              Ale to juz nie moj problem, jak to kto odbiera ;-))
              (trzezwymi badzmy)! ;-))

          • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 12:05
            kolejanek napisał:

            > Regularnie od 5lat uczęczszam na mitingi AA i nigdy nie odważylem się skłamać,ż
            > e
            > wierzę w Boga.Mitingi mojej grupy odbywaja sie w salce przy kościele i bywało
            > ,że na mitingach otwartych gościl ksiądz i jakoś nigdy nie zostałem wyklęty ani
            > zbesztany za to,że odwoływałem się do Siły Wyższej,bez wspominania o
            > Bogu.Również w

            Wiesz, zauwazylem, ze w AA jest swoista moda na to, by podkreslac swoje byłe lub
            obecne "niedowiarstwo".

            Jednakze w stosunku do Sily Wyzszej mowi sie, ze NA RAZIE moze to byc np. AA lub
            noga od stołu. mAle POTEM, jak juz bedziesz na powaznie trzsezwial, no to stary,
            bez żartów.


            • kolejanek Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 13:37
              Addi-twoje teorie sa naciągane,bo ja spotkałem w AA niewiele osob,ktore
              twierdzily,ze nie wierzą w Boga.Moja SW mi wystarczy i nie widze powodow aby na
              tą chwile cokolwiek zmieniać,co bedzie w przyszlości to ani ja,ani Ty nie
              wiemy-znow generalizujesz
              • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 19:10
                kolejanek napisał:

                > Addi-twoje teorie sa naciągane,bo ja spotkałem w AA niewiele osob,ktore
                > twierdzily,ze nie wierzą w Boga.Moja SW mi wystarczy i nie widze powodow aby
                na
                > tą chwile cokolwiek zmieniać,co bedzie w przyszlości to ani ja,ani Ty nie
                > wiemy-znow generalizujesz


                No troche generalizuje, w koncu nie pisze pracy doktorskiej tylko wpis na
                forum:)
                ALe mówiłem o modzie na "niedowiartswo" a nie ateizm.
                Ja to odbieram jako taką popularną konwencje- takiego kokietowania "jaki to ja
                jestem słąby, jakiej słabej wiary, jaki wadliwy i słaby".

                A przyszlosc?
                Nikt nie wie.
                Ale pewne rzeczy się zakłada, a nie leci na pełen żywioł.
                Jezeli ktoś mi mwi, ze "na razie" mam zaakceptowac sile wyzsza jako taka, a
                potem zobaczymy- to ja juz tu widze strzałkę w kierunku "religia, wiara".

                a na mnie wszelka indoktrynacja dziala przeciwstawnie.

                poza tym wazna rzecz- teoria a praktyka.
                w teorii Aa jest dla kazdego, z wiara czy bez.
                Ale bylem na wielu mityngach i wlasciwie niemal wszyscy podkreslaja w swych
                wypowiedziach swoje zawierzenie Sile Wyzszej, jak to TYLKO dzieki niej
                trzezwieja itp.
                Agnostyk w takim zbiorowisku czuje sie jak za przeproszeniem nędzarz na
                wystawnym przyjęciu.
                • kolejanek Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 22:52
                  Wydaje mi się,że jestem dość mocny w swojej "niewierze",ale tez prawdą jest,że
                  wielu aowców mowi i postępuje tak jak wiatr zawieje,czyli potakiwanie i
                  przyznawanie racji dla świętego spokoju zdarza sie dośc często.Nie uważam się za
                  czlowieka słabego i małej wiary,biednego żuczka,tak jak Ty widzisz
                  aowców,chociażby dlatego ze wierzę iz nie wierzę w Boga:-)))Nie ukrywam tego i
                  chociaż się z tym nie afiszuję jest to ogolnie znane w moim środowisku.Nie
                  spotkałem się w AA z modą na ateizm,raczej odwrotnie,bo wielu deklarujących
                  wiare w Boga,postępuje tak jakby nie znało podstawowych zasad owej wiary.Dla
                  mnie interesujące w ruchuAA są,koloryt i różnorodność,których Ty nie zauważasz,a
                  także to jak zmieniają się ludzie(przeważnie na lepsze),ja widze jednostki-Ty
                  masę,zupełnie jak w komuniżmie:-)wszystkich wrzucasz do jednego wora.Jesteś
                  indywidualistą,ale nie dajesz innym prawa do tego samego.Dla mnie wystarczy,że
                  nie uznajesz ruchu AA i nie musisz tego uzasadniać.Lubisz muzyke,więc załóż
                  zespół,jeśli nie masz talentu,działaj jako menago,moglibyście grać lżejszy
                  repertuar na imprezach aowskich:-)))To też pomaganie tym,ktrzy jeszcze cierpia
                  lub...cierpieli:-)a i sobie może byś pomógł,lub złóż akces do ww Stowarzyszenia
                  • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 20.09.06, 21:12
                    kolejanek napisał:

                    > Wydaje mi się,że jestem dość mocny w swojej "niewierze",ale tez prawdą jest,że
                    > wielu aowców mowi i postępuje tak jak wiatr zawieje,czyli potakiwanie i
                    > przyznawanie racji dla świętego spokoju zdarza sie dośc często.Nie uważam się z
                    > a
                    > czlowieka słabego i małej wiary,biednego żuczka,tak jak Ty widzisz
                    > aowców,chociażby dlatego ze wierzę iz nie wierzę w Boga:-)))Nie ukrywam tego i
                    > chociaż się z tym nie afiszuję jest to ogolnie znane w moim środowisku.Nie
                    > spotkałem się w AA z modą na ateizm,raczej odwrotnie,bo wielu deklarujących
                    > wiare w Boga,postępuje tak jakby nie znało podstawowych zasad owej wiary.Dla
                    > mnie interesujące w ruchuAA są,koloryt i różnorodność,których Ty nie zauważasz,
                    > a
                    > także to jak zmieniają się ludzie(przeważnie na lepsze),ja widze jednostki-Ty
                    > masę,zupełnie jak w komuniżmie:-)wszystkich wrzucasz do jednego wora.Jesteś
                    > indywidualistą,ale nie dajesz innym prawa do tego samego.Dla mnie wystarczy,że
                    > nie uznajesz ruchu AA i nie musisz tego uzasadniać.Lubisz muzyke,więc załóż
                    > zespół,jeśli nie masz talentu,działaj jako menago,moglibyście grać lżejszy
                    > repertuar na imprezach aowskich:-)))To też pomaganie tym,ktrzy jeszcze cierpia
                    > lub...cierpieli:-)a i sobie może byś pomógł,lub złóż akces do ww Stowarzyszenia


                    1. Nie odmawiam innym prawa do indywidualizmu, jesli juz to oni sobie tego prawa
                    odmawiaja a ja z tym walcze. Wiec walcze za nich jakby:)

                    2. to moj obiektywny osad, ale zgadles- postrzegam AA jako cos nudnego.

                    3. "nie uznaje" to nie jest wlasciwy opis mego stosunku do AA. Wolalbym "nie
                    klecze na kolanach", "osmielam sie widziec wady".

                    4. wiem, ze wielu ludzi AA odmienilo. to widac, slychac i czuc.
                    mnie tez:)
                    • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 20.09.06, 21:26
                      (Addi napisal):
                      >"2. to moj obiektywny osad, ale zgadles- postrzegam AA jako cos nudnego.
                      - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Jaki jest (byl) Mityng AA i jak postrzegam ten swiat zalezy TYLKO ode mnie!
                      __________________________________________________________________________-

                      3. "nie uznaje" to nie jest wlasciwy opis mego stosunku do AA. Wolalbym "nie
                      klecze na kolanach", "osmielam sie widziec wady".
                      - - - - - - - - - - - - - - - -
                      W takiej wypowiedzi widze, nastepujacy stosunek do innych:
                      Brak tolerancji, wyrozumialosci, milosci do bliznego, egocentryzm, wyzszosc,
                      brak pokory, no ogolnie "pijane" podejscie do danej grupy ludzi.
                      ________________________________________________________________________-

                      4. wiem, ze wielu ludzi AA odmienilo. to widac, slychac i czuc.
                      mnie tez:)
                      - - - - - - - - - - - -
                      To Twoje; "mnie tez", brzmi w moich uszac, jak cieniutkie; "pi", "pi"...
                      A... ;-))
                      • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 20.09.06, 21:28
                        - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > W takiej wypowiedzi widze, nastepujacy stosunek do innych:
                        > Brak tolerancji, wyrozumialosci, milosci do bliznego, egocentryzm, wyzszosc,
                        > brak pokory, no ogolnie "pijane" podejscie do danej grupy ludzi.
                        > _____________________________________________________

                        Ciekawe.

                        Dobra, AA jest wielkie, wspaniale i bez skazy.
                        czy teraz jestem tolerancyjnym milosciernym altruista?:)
                        • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 20.09.06, 21:37
                          (Addi napisal):
                          Dobra, AA jest wielkie, wspaniale i bez skazy.
                          czy teraz jestem tolerancyjnym milosciernym altruista?:)
                          _________________________________________________________.
                          Addi, Ty robisz jeden bardzo duzy blad myslowy - generalizujesz.
                          AA to Wspolnota zrzeszajaca inywidualnych alkoholikow.
                          To nie jest zadna globalna instytucja rzadzaca od gory.
                          Ona nie ma "szefow", lecz sluzby na rzecz innym.
                          Ty mozesz byc kolejnym... Wystarczy wyrazic tylko chec nie picia alkoholu i
                          jestes w AA.
                          A...
                          • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 21.09.06, 12:24
                            aaugustw napisał:

                            > (Addi napisal):
                            > Dobra, AA jest wielkie, wspaniale i bez skazy.
                            > czy teraz jestem tolerancyjnym milosciernym altruista?:)
                            > _________________________________________________________.
                            > Addi, Ty robisz jeden bardzo duzy blad myslowy - generalizujesz.
                            > AA to Wspolnota zrzeszajaca inywidualnych alkoholikow.
                            > To nie jest zadna globalna instytucja rzadzaca od gory.
                            > Ona nie ma "szefow", lecz sluzby na rzecz innym.
                            > Ty mozesz byc kolejnym... Wystarczy wyrazic tylko chec nie picia alkoholu i
                            > jestes w AA.
                            > A...

                            Augusice, nie uwzam, ze wszyscy w AA sa jota wjote.
                            ALe laczy ich bardzo wiele- akceptacja programu i zasad, ktre reguluja zycie.
                            To tak jak z religia- kazdy wyznawca jest inny ale ma wiele wspolnego z drugim.

                            A z tym "brakiem szefow" tojest todla mniekolejny argument na papierze, bo
                            wszscy sa zaczytani w Wielka Ksiege i zapiski Billa W.,traktuja je jak
                            wyrocznie albo punkt odniesienia, wiec to sie troche rozni od klubu
                            pletwonurkowego.
                      • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 21.09.06, 12:32
                        3. "nie uznaje" to nie jest wlasciwy opis mego stosunku do AA. Wolalbym "nie
                        > klecze na kolanach", "osmielam sie widziec wady".
                        > - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > W takiej wypowiedzi widze, nastepujacy stosunek do innych:
                        > Brak tolerancji, wyrozumialosci, milosci do bliznego, egocentryzm, wyzszosc,
                        > brak pokory, no ogolnie "pijane" podejscie do danej grupy ludzi.

                        jeszcze czepne sie tego:
                        nie wiem, dlaczego Ty posatawe stojaca oceniaszjako pyche, zarozumialstwo i
                        egoizm?

                        Auguscie, mam pytanie-jaki jest twoj stosunek do hedonizmu mlodziezy w Anglii,
                        przejawiajacego sie piciem i cpaniem oraz przypadkowym seksem?

                        Czy nie patrzysz z wyzszoscia?
        • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 10:23
          addicted1 napisał:
          > Augi jak zwykle dowodzi, ze wiaqra w Boga jest tak oczywistym i naturalnym
          > faktem, ze niewierzacych powsadzalby do psychiatrykow na oddziale schizofrenii
          > ( to i tak dobrze, ci co Palą kukły B16, oni od razu na szafot, to Twoj plus
          > Aug).
          ______________________________________________________________________________-

          Nie Addi. Wierzyc, to kazdy w cos wierzy. Takze agnostycy i ateisci. Ty tez!
          Ja przeciez nie wciskam nikomu mojego obrazu, mojego pojecia SW, czy Boga...
          Nie chcialem zabierac sie do tego tematu, ale (wierze) ;-)) ze Ty mnie
          zrozumiesz.
          Polskie spoleczenstwo (i jego pochodna - aowcy), zbyt maja w sobie
          zakorzenionego Boga-osobowego. Z takimi trudno pogodzic ten caly swiat aowski,
          ktory uznaje Boga uniwersalnego - ponadreligijnego. (Nie osobowego).
          Tu musimy wrocic do przeszlosci polski i jej historii aowskiej:
          Program AA (z Ameryki) byl dla komuchow programem imperilalistycznym, nie
          dopuszczali oni do tego, aby Program ten ujrzal swiatlo dzienne, mimo ze
          spoleczenstwo bylo juz patologiczne. W obronie stanal Kosciol. Przygarnal
          tych "pijakow" i dal im pomieszczenia. Niektorzy ksieza wykorzystali to jednak
          do propagowania swojej religii, a niektorzy nie doinformowani aowcy mysleli, ze
          tak musi byc. To pokutuje do dzisiaj. Takze u Ciebie - w Twoich wypowiedziach...
          A...
          • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 11:42
            aaugustw napisał:

            > addicted1 napisał:
            > > Augi jak zwykle dowodzi, ze wiaqra w Boga jest tak oczywistym i naturalny
            > m
            > > faktem, ze niewierzacych powsadzalby do psychiatrykow na oddziale schizof
            > renii
            > > ( to i tak dobrze, ci co Palą kukły B16, oni od razu na szafot, to Twoj p
            > lus
            > > Aug).
            > ______________________________________________________________________________-
            >
            > Nie Addi. Wierzyc, to kazdy w cos wierzy. Takze agnostycy i ateisci. Ty tez!
            > Ja przeciez nie wciskam nikomu mojego obrazu, mojego pojecia SW, czy Boga...
            > Nie chcialem zabierac sie do tego tematu, ale (wierze) ;-)) ze Ty mnie
            > zrozumiesz.
            > Polskie spoleczenstwo (i jego pochodna - aowcy), zbyt maja w sobie
            > zakorzenionego Boga-osobowego. Z takimi trudno pogodzic ten caly swiat aowski,
            > ktory uznaje Boga uniwersalnego - ponadreligijnego. (Nie osobowego).
            > Tu musimy wrocic do przeszlosci polski i jej historii aowskiej:
            > Program AA (z Ameryki) byl dla komuchow programem imperilalistycznym, nie
            > dopuszczali oni do tego, aby Program ten ujrzal swiatlo dzienne, mimo ze
            > spoleczenstwo bylo juz patologiczne. W obronie stanal Kosciol. Przygarnal
            > tych "pijakow" i dal im pomieszczenia. Niektorzy ksieza wykorzystali to jednak
            > do propagowania swojej religii, a niektorzy nie doinformowani aowcy mysleli, ze
            >
            > tak musi byc. To pokutuje do dzisiaj. Takze u Ciebie - w Twoich wypowiedziach..
            > .

            AKurat nigdy nie miałem na myśli, że księża za pomocą AA prowadzą agitację, nie
            wiem o czym mówisz.
            Mi chodzi o program a nie o to, że jest salka przy kościele.
            Program powstal w USA- bardzo religijnym spoleczenstwie z jeszcze bardziej
            osobowa wizja Boga niz w Polsce (powiedzialbym wręcz- prymitywna, wystarczy
            posluchac G.W.B).

            WIerzyć w coś a wierzyć w Boga to zupelnie co innego- wiara w Boga= wiara w
            porządek ustalany ponad nami.
            To zmienia WSZYSTKO w zyciu.

            Bóg uniwersalny, Bóg ponadreligijny- to pustosłowie.

            Owszem, mozna wszystko nagiąć- wszakże często na miedzyreligijnych spotkaniach
            mowi sie "wierzymy w tego samego Boga".
            Ale to są gesty a nie swiatopogląd.

            Komuna wtłaczała do głowy obywatelom światopogląd ateistyczno- materialistyczno,
            a ja bardzo nie lubię wtłaczania do glowy czegokolwiek.

            Wiec wcale nie pokutuje u mnie przkoenanie o zwiazku AA z religia przez zwiazek
            z Kosciolem.
            Absolutnie.


            p.s. W Kosciele ukrywala sie tez PPSowska czy laicka opozycja w PRL.
            p.s. 2 ja nie jestem wrogiem Kosciola. jestem wrogiem nawracania.
            B16 ostatnio napomnial o tym w kontekscie islamu.



            • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 13:03
              (Addi napisal):
              > "B16 ostatnio napomnial o tym w kontekscie islamu." <
              _______________________________________________________.
              Wiem. Slucham tego z niepokojem! :-((
              Niestety oni (muzulmanie) nie chca dialogu, bo nie maja nic
              do zaproponowania. Onie nie chca dialogu, oni chca rzadzic i panowac.
              To wszystko!
              A...
              Ps. Kazda religia to swego rodzaju zglupienie narodu.
              Poniewaz ludzie na przestrzeni wiekow ja zwichrowali pod siebie i swoja glupote.
              Osobiscie lubie - od czasu do czasu - przeczytac pare zdan z biblii. Bardzo mi
              to pomaga w dalszym moim rozwoju duchowym - w mojej trzezwosci!

        • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 10:45
          (Addi napisal):
          > A wymyslanie kola?
          >
          > Porazka bylo probowanie "przerabiania" programu 12 AA na program dla
          > Agnostykow, bo trzeba sobie uczciwie powiedziec, ze program 12 AA jest mimo
          > wielu zaprzeczen programem religijnym ( dla niepoznaki zwanym duchowym),
          tylko
          > dla ludzi wierzacych w osobowego Boga i to w wersji, w ktorej tenze Najwyzszy
          > ma rzeczywista wladze wykonawcza ( a nie tylko reprezantacyjna).
          > nie mowie ze to zle, mowie tylko jak jest.
          ___________________________________________________________________________.
          Otoz tak nie jest Addi. Tutaj takze sie mylisz. Piszesz jakby AA dotyczylo
          tylko Polski. (niektorzy nazywaja cos takiego; "szowinizmem") ;-))
          Zapominasz, albo nie chcesz pamietac, ze Wspolnota ta skupia wszystkie religie
          swiata i wszystkich alkoholikow tego swiata, bez wzgledu na wyznanie, czy kolor
          skory lub jezyk, jakim kto wlada. (w pazdz. 2003, w hotelu we Frankfurcie nad
          Menem, podczas Europejskiego Mityngu Sluzb AA rozmawialem z Greg´iem - dyr.
          Centrali AA z Nowego Yorku, ktory powiedzial, ze wlasnie wraca z Mongolii,
          ostatniego panstwa na tej kuli, w ktorym powstala Wspolnota AA, zamykajac ten
          krag )!
          A...
          • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 11:50
            Otoz tak nie jest Addi. Tutaj takze sie mylisz. Piszesz jakby AA dotyczylo
            > tylko Polski. (niektorzy nazywaja cos takiego; "szowinizmem") ;-))
            > Zapominasz, albo nie chcesz pamietac, ze Wspolnota ta skupia wszystkie religie
            > swiata i wszystkich alkoholikow tego swiata, bez wzgledu na wyznanie, czy kolor


            AA powstalo w USA, kraju protestanckim o tradycjach purytanskich.
            Mieszasz to, jak wspolnota powstala i to kogo skupia.


            Wspolnota ta skupia wszystkie religie
            > swiata i wszystkich alkoholikow tego swiata, bez wzgledu na wyznanie, czy
            kolor skory lub jezyk, jakim kto wlad.

            Wszystkich alkoholikow, dobre,
            na swiecie jest tylko 2 miliony alkoholikow?


            wmawiasz mi takie prymitywne w gruncie rzeczy osądy dot. do AA-


            zadam Ci pytanie.

            Jak dla ateity brzmi krok 11
            "Dążyliśmy przez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem"?

            Co oprócz nakazu pogłębiana wiary w Boga zawiera ten krok?
            (tylko bez naciągania).









            • aaugustw Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 13:07
              (Addi napisal):
              > "na swiecie jest tylko 2 miliony alkoholikow?" <
              ___________________________________________________-

              Trzezwiejacych w AA - TAK !
              A...
              Ps. ostatnie dane statystyczne (nie-Aowskie), mowia
              ze Wspolnota AA ma wiecej zatrzyman tej choroby, anizeli wszystkie
              instytucje (lekarze, terapeuci, psychologowie, ksieza, itp.), do kupy wziete.
              • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 19:11
                aaugustw napisał:

                > (Addi napisal):
                > > "na swiecie jest tylko 2 miliony alkoholikow?" <
                > ___________________________________________________-
                >
                > Trzezwiejacych w AA - TAK !
                > A...
                > Ps. ostatnie dane statystyczne (nie-Aowskie), mowia
                > ze Wspolnota AA ma wiecej zatrzyman tej choroby, anizeli wszystkie
                > instytucje (lekarze, terapeuci, psychologowie, ksieza, itp.), do kupy wziete.


                W to akurat nie watpię.

                • addicted1 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 19:40
                  Czy w Zaprzyjaznionych Alkoholikach moza utworzyc frakcje?
                  Chcialbym dzialac w takim kole zainteresowan "wszechstronne dociekanie
                  praprzyczyny i wielorakiego sensu jej realnego kontekstu oraz obiektywno-
                  subiektywnych uwarunkowań".
                  Moge?
                  • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 21:15
                    "Dociekanie " mi się źle kojarzy. Postaraj się zamienić je czym innym. Wiem, że potrafisz.
    • e4ska Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 19.09.06, 01:13
      Z całą powagą: pole dla stowarzyszeń "przyjaznych" alkoholikom zostało
      zagospodarowane - państwo wybudowało i wspiera potężną sieć, kształci kadrę i
      jak się komu nie podoba, to niech sobie daje w szyję... Janu, samych urzędnikow
      z Parpy liczyć trzeba na kopy, tak, na kopy czy na kroki, jakiś dziwny melanż
      państwowych instytucji z organizacją samopomocową, w dodatku silnie
      zideologizowaną - ponury żart.

      Pisałam juz kiedyś, że dla takich osob jak ja nie ma nic... aż tu się okazało,
      że w dobie szybkiej wymiany informacji mozna się porozumiewać poza strukturami,
      co więcej, nie wszyscy ludzie dają się zmiażdżyć na terapii, mają swoje zdanie,
      potrafią je jasno wyartykułować. Zapędy, żeby wyprać z samodzielnosci i
      zunifikować, zeschemacić do siódmego dna miliony pijących i ich bliskich...
      hoho, stalin to malutki pikuś...

      Czasem zastanawiam się, jak wyglądałoby społeczeństwo asertywnych,
      komunikatywnych, niemanipulatywnych, przeżywających emocje wedle schematu
      bodziec- reakcja, wedle słówek zapisanych na stroniczce notesika... Siła Wyższa
      nic by nie miała do roboty, widły i diabelskie łańcuchy rdza zeżarłaby nie na
      żarty. Apokalipsę trzeba by anulować albo przeinterpretować szare na złote.

      Tak więc wedle pierwszego i jedynego naszego piruetu (krok brzmi fatalnie)
      wypada po prostu wspierać sie nie tylko tutaj, ale w realu też, na przekór
      gadkom, że "mesjanizm" to wielkie beeee. No i to, co ważne: nie godzic sie na
      to, by wmawiać nieświadomym, że wytrzeźwieć nie można bez terapii i bez AA, że
      trzeźwienie jest procesem, a nie jednorazowym aktem, gdyż zaczyna się normalne
      życie, że alkoholik bez terapii - "suchy" - to naturalne zjawisko, a nie jakiś
      stwór moralnie upadły, niemrawy i rozlazły. Kto ma byc "suchy", to będzie - czy
      z terapią, czy bez - zależy od charakteru, nie każdemu jest dane zrezygnowac z
      alkoholu, choćby bardzo chciał, a zło, ktore tkwi w człowieku, jest zbyt
      potężne, aby go ujarzmić terapią czy AA.

      A kto jest chętny do pomocy innym, to czy on nie pije tydzień, czy dwadzieścia
      lat, będzie ludziom pomagał, sobie też. Dzięki forumowym kontaktom i lekturom
      przekonałam się do wielu ludzi korzystających z terapii, pracujących dla innych
      w AA. Natomiast nie mam już obaw, że wszelkie krytyczne uwagi pod adresem
      "ratujących życie" są szkodliwe; kto ma pójść na terapię, pójdzie, a kto pije
      tylko dlatego, że boi się łatki "psychicznie chory", "leczony psychiatrycznie"
      może nauczy się rozglądać wokoło i znaleźć wzorce duchowej samodzielności.
      Wygodna jest bowiem taka formuła: ano, piję, bo nie mogę się leczyć. I jak komu
      nie od razu sie uda z samodzielnościa, to mu nie potrzeba od razu wrzeszczeć: a
      nie mówiłem!!! Sam nie dasz rady!!! - bo, kochani, jak uczciwie, to uczciwie -
      po terapii i po setkach mityngów też się popija, gorzej, się chla straszliwie,
      samobójczo wręcz.

      Ateiści, a szczególnie materialiści sami muszą się uporać z nałogiem, ale - to
      fakt - nie ma jakiejś dyskryminacji ze strony każdego aowca. Wydaje mi się, że
      i tak świetnie się rozumiemy, niezależnie od swiatopoglądu. Byle nie pić i brać,
      co dają... dobrze będzie:)

      • jerzy30 e4ska - niechże Cie uściskam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.09.06, 09:20

        "w dobie szybkiej wymiany informacji mozna się porozumiewać poza strukturami"
        • baasil Re: odnośnie .... 19.09.06, 12:28
          dwie rzeczy,które tak naprawdę pozwoliły mi nie wyjść z mego pierwszego mityngu:
          to słowa,które tam usłyszałem - siła większa niż nasza własna(tą siłę widziałem
          wtedy w tych ludziach ,którzy mówili:2 lata nie piję,8 lat,5
          lat,3miesiące,rok,2 tygodnie - ja nie piłem wtedy 2 dni.i uwierzyłem im w coś
          co wcześniej nie mieściło mi się w głowie,po prostu mój mózg nie był w stanie
          przyjąć tego ,że można nie pić.a wtedy im uwierzyłem,choć nie rozumiałem.)drugą
          były słowa:Bóg jakkolwiek go pojmujesz.gdyby mi ktoś kazał wierzyć w jakiegoś
          tam swojego Boga,to wyrwałbym stamtąd jak z procy i tyle by mnie widziano.(a
          salka była przy kościele).
          i dzisiejsza moja wiara,w mojego Boga(dziś:jakkolwiek go nie pojmuję)jest
          wynikiem mojej, wyboistej bardzo drogi dochodzenia do swej wiary(a ilu wrogów
          sobie narobiłem wątpiąc i zadając trudne pytania w tej materii).
          i za jedno temu swemu Bogu dziękuje:za tolerancję,którą mi dał i wolną wolę
          (nie silną!)
          Bóg jest jeden-religii mnóstwo.niech sobie każdy wierzy w co chce,byleby
          siłą nie próbował przekonywać ,że tylko i wyłącznie jego jest dobre.
          (a tak a propos "osobowości" Boga-"królestwo boże jest w was"-klienta,który
          śmiał głośno to objawiać,szybciutko zlikwidowano.nazywał się Jezus.często mam
          wrażenie,że i dziś też tych co mówią inaczej od ogółu,najchętniej na
          stos,krzyż,pal,etc.)
          • cortona Re: odnośnie .... 19.09.06, 12:42
            Baasil, bardzo mi się podoba to, co napisałeś wyżej.
            Ja też uwierzyłam wreszcie( a szło mi to bardzo opornie ), że zaprzestanie
            używania alkoholu jest możliwe. Ja też chwytam się tej możliwości, że Bóg jednak
            istnieje. Bardziej staram się uwierzyć, że tak jest, niż, że tak nie jest.
            Myślę, że na ateistkę się nie nadaję. Nie potrafiłabym z tym żyć.

          • e4ska Re: odnośnie .... 19.09.06, 12:56
            Bazylu, rozumiem doskonale. Wiem, jak to jest. Byłam sama w swoim czasie bardzo
            głęboko wierzącą, mistycznie wierzącą, z jakimiś skłonnosciami do zachwytu i
            kontemplacji. Teraz jestem ateistką, ktora naprawdę "nie wierzy". Jest to dla
            osoby wierzącej nie do wyobrażenia, ale tak jest. Co więcej, doznań jakiś
            dziwnych mam nadmiar, czyli mistycyzm ateistyczny jest mozliwy. Czasem doznania
            takie są na tyle silne, że mam upiorne wrażenie nierzeczywistości. Boje się
            wtedy, ze jestem chora psychicznie, no, nie tylko na alkoholizm:)))

            Zastanawiam sie, czy nie jest to cecha alkoholikow, taka predyspozycja do
            wykraczania poza siebie, niezgoda na "tylko cielesność". Stąd te artystyczne
            ciągoty, picie, potem trzeźwienie czy trzeźwość z wejściem w obszar głębokiej
            wiary - co widać u Augusta, ale nie tylko. Temu, któremu wystarcza to, co jest,
            dzień w dzień tak samo, odtąd dotąd, uzależnienie nie zagraża. Dlatego nas uczą,
            m.in. na terapiach, rzeczy podstawowych, czystego pragmatyzmu. Jesteśmy slepym
            zaułkiem ewolucji czy drogą na dojście do "nadczłowieka", w znaczeniu dalszego
            etapu gatunkowego rozwoju Homo sapiens? Na razie jesteśmy tylko śmiesznymi
            pijakami... ale..., ale..., ale...:)))
            ???????? Jak tu być pokornym????
            • baasil Re: odnośnie .... 19.09.06, 13:18
              to właśnie wątpliwości są motorem napędzającym ten świat.a że wygodnie jest
              ślepo wierzyć,bo to nie zmusza do myślenia.cóż człowiek to takie skomplikowane
              zwierzę.jeden wątpi,drugi wierzy,trzeci uważa,że rozumie.nie dziwne,że Bóg
              zostawił nam wolną wolę.nawet jemu jest trudno oporządzić tą stajnie Augiasza.
              a on cierpliwie czeka,każdy ma swój czas i swoje tempo(jak nie teraz to może w
              innym życiu.no ale tego, to ja nie wiem)a propos mistycyzmu-nie mam jeszcze
              tyle odwagi by otwarcie mówić o wszystkich swych doznaniach w tej materii-
              oczywiście z obawy przed "zakładem zamkniętym",w ktorym by mnie umieszczono,dla
              mego dobra-oczywiście.
            • aaugustw Re: odnośnie .... 19.09.06, 13:57
              (Eska bnapisala, m.in.):
              > "...z wejściem w obszar głębokiej wiary - co widać u Augusta" <
              _________________________________________________________________.

              Jakiej wiary? (przepraszam Eska, ze to przy Twoim mailu tak wyszlo).
              Skad wiesz w co ja wierze i jaka jest moja wiara, jaki mam obraz mej SW w mojej
              duszy?. Moja wiara - w przeciwienstwie do tego co piszesz - jest cieniutka!
              15 lat temu, po pierwszej terapii wypisalem sie z Kosciola.
              Nie umiesz sobie nawet w malym ulamku wyobrazic, jaka presja wtedy
              ciazyla na mnie (bratanek ksiadz, sasiedzi, spoleczenstwo w ktorym zylem,
              religijna zona..., nawet moi pradziadkowie sie odezwali, ktorzy nalezeli
              od "dziada, pradziada" do Kosciola rzym.-katol.), a ja odszczepieniec-alkoholik
              wypisalem sie z Kosciola!!
              Byl to cholernie burzliwy okres mojej abstynencji, po terapii.
              Rzucilem sie na ksiazki i szukalem Boga ze szczegolnym zwroceniem uwagi na
              rozwoj czlowieka i powstawanie religii. Znalazlem duzo informacji w ksiazce
              wydania encyklopedycznego o powstawaniu i odkrywkach czlowieka....
              Boga jednak znalazlem dopiero pozniej - w sobie!
              Po ok. dwoch latach wrocilem z powrotem do Kosciola. Dzis wspolpracuje z Nim,
              ale z Nim sie nie lacze. Dzis mam juz dojrzaly obraz Boga jakkolwiek tylko ja
              Go pojmuje (lub nie rozumiem).
              Dzis trzezwieje juz tylko dla siebie i przestrzegam tych regul duchowych,
              ktorym WSZYSCY MY podlegamy, czy nam sie to podoba, czy nie!
              A...
              • e4ska Re: odnośnie .... 19.09.06, 14:16
                No, z tego, co piszesz o ateizmie, że "kazdy w cos tam wierzy" czy jakoś tak,
                wiem, że jesteś wierzący, poza tym utożsamiasz się z programem AA - widać,
                zaprzeczysz? Wypis z kościoła niczego nie oznacza, na pewno nie ateizmu - ja się
                nie wypisałam, chociaz pewnie powinnam... sporządzę wkrótce testament
                notarialny, obowiazkowo, po powrocie z krotkiego wyjazdu, ale rodzina wie, ze w
                razie czego pogrzeb ma byc świecki.
                Cieniutka wiara... Auguście, większość świętych tak gadało i gada zapewne. Ja
                tam nie mam duszy, zatem rozwój duszny mnie nie dotyczy. Przestrzegam prawa w
                granicach średnich, słucham naturalnie zakodowanych mechanizmów zwanych
                konformizmem stadnym, czyli kruk krukowi oka nie wykole, nie piję, nie nadużywam
                mięśnia wiadomego:))) i nie robię z trzeźwości jakiegoś sakrum... A z tego
                wypisu koscielnego wnioskuję, utrwalam sobie Twój obraz jako człowieka bardzo
                silnego, zdeterminowanego, wręcz niebezpiecznego w pewnych okolicznościach,
                taaak, dobrze, że nie pijesz, August;))) Jesteś silną osobowością. Pokora to
                tylko lakier.
                Drugi człowiek zawsze mnie obchodzi. Mogę powiedzieć: drugi człowiek to moja
                pasja. Alkoholicy zaś i uzależnieni to bardzo ciekawi ludzie. Łącznie z Tobą.
                • aaugustw Re: odnośnie .... 19.09.06, 15:02
                  (Eska napisala):
                  > "utrwalam sobie Twój obraz jako człowieka bardzo silnego, zdeterminowanego,
                  wręcz niebezpiecznego w pewnych okolicznościach, taaak, dobrze, że nie pijesz,
                  August;))) Jesteś silną osobowością. Pokora to tylko lakier." <
                  ___________________________________________________________________________-
                  Wiesz gdzie robisz blad, ktory umniejsza Twojej inteligencji ?
                  Ty oceniasz drugich...
                  Nie byloby w tym nic zlego, gdybys robila to trafnie! ;-))
                  A...
                  Ps. Gdybym mial tak silna osobowosc - jak piszesz - w domu,
                  u mnie nie rzadzilaby moja zona (np.) :-((
                  • e4ska Re: odnośnie .... 19.09.06, 15:39
                    Oceniam i będe oceniać, trzymjąc się pewnych zasad przyzwoitości. Zalecenie:
                    'nie oceniaj" obowiązuje w grupach terapeutycznych i, czego pewna nie jestem,
                    chyba na mityngach. Kiedys pisałam - ocena to podstawowe prawo człowieka wobec
                    człowieka. Oceniamy, więc nie udawajmy, że nie... W grupie jest to o tyle wazne,
                    żeby nie przyłozyć komus na zasadzie - jestes k.., tak robi tylko k..., trzeba
                    dawać "zwroty". W życiu bez ocen nie ujedziesz.

                    Taaa, żona rządzi, bo Tobie się nie chce... Jakie to decyzje kierownicze
                    podejmuje żona? Nie wygłupiaj się, August. Za wysoko nie podskoczy... Grunt to
                    ludzki pan:))) A poważnie: siła nie polega na tym, co sie robi w domu. Ludzie
                    muszą się dogadywać, dla świętego spokoju.
                    Powtarzam: człowiek, ktory miał odwagę wypisac się z koscioła, a potem wrócic,
                    nie jest tchórzliwy. I niech to będzie ocena czy nieocena...:)Jak chcesz.
                    • aaugustw Re: odnośnie .... 19.09.06, 15:53
                      (Eska napisala):
                      >"Powtarzam: człowiek, ktory miał odwagę wypisac się z koscioła, a potem wrócic,
                      nie jest tchórzliwy. I niech to będzie ocena czy nieocena...:)Jak chcesz." <
                      ___________________________________________________________________________-

                      Oj tak, CHCE! ;-))
                      Dziekuje Ci. Kupuje to (nie-)pokornie. Podbudowalas mnie!
                      A...
                      Ps.Masz racje, ze cale zycie to ocena i korygowanie jej.
                      A w domu, coz; nie tylko ona, ale i ja za wysoko podskoczyc nie umiemy.
                      Staramy sie zyc w harmonii i (relatywnej) rownowadze.
                      Na zasadzie: Nie czyn drugiemu nic zlego. Tym drugim jestes ty sam.
                      To wszystko wraca z powrotem...

    • tranzyt80 Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 21.09.06, 09:32
      pedzic wolny przez Ten swiat i rozkoszowac sie
      Kazda przezyta sekunda w wolnosci
      przystanac,co najwyzej,jak wilk,nad zrodlem,po lyk wody
      by dalej gnac za szczesciem...

      pomagac Tak!,przystepowac? Nie!
      • janulodz Re: Stowarzyszenie "Zaprzyjażnieni Alkoholicy" 21.09.06, 09:41
        Yes, Yes, Yes
        I o to chodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka