niechcebycanonimowy
05.10.06, 23:12
bardzo prosze o pomocc...od pewnego czaasu..od dłuższego czasu.....nie wiem
nie MOGĄC SOBIE CHYBA PORADZIĆ ZE SAMYM SOBA, z osoba jaką jestem w
społeczeństwie...i świadomością że mi na trzeżwo nie wychodzi zacząłem
nadużywac alkocholuu.....na początku..to znaczy kilka lat temu jedno pivo na
dzień...poprawiało mi nastuj byłem wtedy fajniee,.,.potrafiłem sie
uśmiechać...i wogóleee ( do śmiechu mi nie było....miałem problemy z
rodziną......która wciąz mnie ocoś strofowałaa, nie potrafiłem sie odnależć
gdziekolwiek gdzie sie znalazłemm....a i wogóle ...zakręcony ze mnie był
gościiuu)...alkochlol pomagał....lubiałem goo....już wtedy wiedziałem że coś
jest ze mną nie tak ..że za bardzo mi smakujeee :(
prawdziwy problem zaczął sie kiedy zmarł mój tata.....bardzo
chorował..cierpiałł... ( ehhh..), i kiedy mój siostresniec popełnił
samobojstwo..zostawiając 17 letniądzie3wczyne w ciązy....
nie jestem z rodziny patologicznej ....szystko u mnie jest ok....mam trzesch
braci i trzy siostry wszyscy sobie radzą bardzo dobrzeee...mają własne firmy,
rodziny pozakładaneee.....pomagają sobie wzajemniee...espierraja i bardzo sie
kochająą...
u mnie tez teraz wszystko teraz wychodzi na prosta znalazłem BARDZO dobrą
praceee...(sam sie dziwiee....)w pracy jestem że tak powiem wschodzącą
gwiazdą..hehehe..to wina mojego charqakteruu.....chybaa..(sam sie
dziwie..:).....problem mój polega na tym że nie moge z tym skończyc..nie moge
sie oderwac...pije bardzo duzo i właściwie codziennie, nie ejstem lumpemm....
(a może i jestemmm..ale raczej takim domowymm)............
martwie sie o siebiee..coraz bardziej..kiedy za dużo wypije (..pijam
zazwyczaj w samotnościi..:(..nie mam..przyjaciół.,..ani kompanóww do picia
nie szukamm...) zaczynaja mi sie przypomionac różne rzeczy...zaczynam
płakac..płącze w samotności..płącze często....tęsknie za tym jak było
kiedyś..byłem móodszy..może nie było najlepiej.....ale nie miałem tego bagażu
przykrych doświadczeń...tato żyłł..był dla mnie jedynym autorytetem..to po
nim mam wszystko co we mnie jest takiego niesamowitego...( w pozytywnym tego
słowa znaczeniu)..płacze....
ehhhhhh....a ostatnio po pivie staje sie agresywny..:(:(...bardzo prosze o
pomoc....nie chce iśc na jakieś leczenie odwyk..mysle że musze sie sam
soigbi3e z tym poradzić..tym bardziej że nie mam najgorzejj w zyciu....może
powinienem poznac kobietektóra zawruciłąby mi w głowieee ...mam wyrok sądowy
za pobicie...( oczywiście po pijakuu..)..straszenie tego źżałujeee......to
była chwilaaa.straciłęm panowanie nadf sobna nie wiedziałem co robiee....boje
sie że będe częściej tak tracił swoją osobowośc......po pobiciu, i jak to sie
działo....niepamiętam....."obudziłem sie" siedziąc na ławce niedaleko miejsca
gdzie to sie stało.....widzącx radiowóz podjeżdzJĄCY DO MNIE....nic
wczesniej..jak tam trafiłemmm...gdzie byłęm......pamiętam...że spodnie miałę
m roztarganeee....koszulke pokrwawioną....ręke całą w krwi...tak siedziałem
na tej łąweczceee......kiedy zobaczyłem pol,icjeee....siedziałem
dalejj...jakby nic sie nie stało....cvhociaz miałem świadomośc że pewnie
pommnie jadą...od razu przyznałem sie do winy....nie chce ic do
więzieniaaa...nie jestem złym człowiekiemm...nie chce iśc do
więzieniaa...narazie dostałem dozur policyjny .....:(