wolny32
25.10.06, 23:19
Jak wygląda przeciętny czy inaczej dominujący pacjent na terapii?
Czy jest to osoba, która dwa razy w życiu straciła film i pobiegła do ośrodka?
Czy jest to ktoś, kto po kilku nieudanych próbach kontrolowania picia poszedł
na leczenie?
Zdaje mi się, na podstawie obserwacji, doświadczenia i lektury, że w
większości nie.
Przeważnie jest to osoba o dosyć bogatym alkoholowym życiorysie.
Jest to zbiór osób albo takich, które długo próbowały bezskutecznie
samodzielnie porazić sobie z nałogiem, albo też takie, które mimo obiektywnie
zaawansowanych problemach z alkoholem ignorują ten fakt, nie są go świadome
lub wypierają go ze świadomości.
I teraz: co wynika z tego faktu?
Wynika, ze materiałem do badań n.t. alkoholizmu są przeważnie osoby w.w. typu.
W związku z tym program leczenie jest tworzony na podstawie pracy z takimi
osobami.
Cele leczenie są ustalane dla osób z w.w. dwóch grup.
Praktyka terapeutyczna dotyczy głównie takiego typu osób.
I teraz: po co to piszę?
Żeby poprosić czytelnika o wyciągnięci wniosków.
A po co?
Znowu pretensje?
Nie.
Zaczynam rozumieć, dlaczego terapia w niektórych przypadkach nie zdaje
egzaminu albo nie spełnia oczekiwań.
Osoby, u których alkoholizm czy nadużywanie alkoholu jest problemem wtórnym,
pobocznym,
osoby na początku drogi alkoholizmu,
jednym słowem wybiegające poza schemat,
mają nieszczęście być obiektem działań opartych głównie na wiedzy
teoretycznej, założeniach terapeutycznych bazujących na doświadczeniach
pacjentów dominującego typu.
Inaczej się chyba póki co nie da, albo jest trudno.
Zrozumiałem, że specjalnie nie mogę mieć pretensji o terapeutów.
Bo tak krawiec kraje jak mu materii staje.
Tylko uwaga: nie można przerzucać winy za niepowodzenia na
takie „niepasujące” osoby.
Winny jest system, a system jest efektem życia i natury alkoholizmu.
Ostro pijący człowiek może wpaść w ostry alkoholizm albo nie.
Jeżeli nie wpada- z reguły nie wpada na terapię i nie jest uwzględniany w
ustalaniu danych wyjsciowych.
Człowiek, który sam sobie poraził także.
Dane są tworzone na podstawie pewnych danych, takich, jakie „się zgłaszają”.
I tyle mądrości na dziś.
Z góry dziękuję za doszukiwanie się ukrytych intencji mojej wypowiedzi.
p.s.Jakoś tak się składa, że niektórzy w moich wypowiedziach doszukują się
nie wiadomo ilu pokładów ukrytych znaczeń, sensów i motywów, a zarazem Ci
sami w wypowiedziach innych, szczególnie pochodzących niemal żywcem z pewnych
książek nijak nic nigdy nie widzą.
He he he.
Ten p.s. to dopiero jest usiany podtekstami, hi hi hi.
California uber alles.