kozel5
03.12.06, 17:31
jestem aa. chodze na spotkania i terapie. jest trudno. poczatek drogi.
slyszalem od jednej z naszych "siostr" ze dostala od psychiatry lek, ktory
pozwala jej jakos funkcjonowac na co dzien i ze nie pije. bylem u psychiatry
prywatnie. opowiedzialem mu swoja zlozona historie zycia: szkola, matka,
relacje z rodzicami, praca, zona, malzenstwo, kochanka, odejscie kochanki.
kiedy zaczalem pic , powody, dlaczego. facet, mlodzszy troche ode mnie (ja
mam 41 l.) powiedzial ( a jest to psychiatra ze specjalnoscia uzaleznienia)
ze watpi czy jestem klasycznym alkoholikiem. nie pociesza mnie to ale cos w
tym jest. facet powiedzial, ze znajomosc z moja przyjaciolka stymulowala mnie
i trzymala w rownowadze. odejscie jej mnie rozmontowalo. tak to absolutna
prawda wiem ze gdybym cofnal czas...przerstalbym pic. dostalem pernazinum
(lek na schizofrenie...). po nim jestem spokojniejszy i rzeczywiscie nie chce
mi sie pic... czy ktos mial doswiadczenia z tym lekiem?