Dodaj do ulubionych

mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości

27.12.06, 22:36
Wiem, jestem zwykłą wspóluzależnioną a mój problem jest banalny.

Pokochałam człowieka, który uwielbia marihuanę. Jest jej wierny od przeszło
10 lat i daży ją niezwykłą miłością. W jego rozumieniu jest czymś co wynosi
go ponad przeciętnośc i sprawia, że jego myślenie jest wolne od zła. Jest
czymś co sprawia, że czuje się w zgodzie ze sobą i łatwiej jest mu znieśc ten
niezachwycający świat (po marihuanie jest spokojniejszy i stac go na większą
tolerancję wobec niefajnych rzeczy, na trzeźwo jest trochę bardziej nerwowy,
niestety).

To bardzo wyrafinowany cpun, nie ma w sobie nic niepięknego. Nie pali po to
by się nawalic, pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem. Nie przeszkadza
mu to w wykonywaniu swoich obowiązków: codziennie rano wstaje by stawic czoła
rzeczywistości, idzie do roboty, jest cennym i cenionym pracownikiem. Zarabia
i utrzymuje dom. Zajmuje się chorą narzeczoną, mną i kotem. Zapewnia nam
(swoim kotkom, jak mówi) poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Obydwie
czujemy się kochane.

Zawdzięczam mu właściwie wszystko. Uratował mi życie. Wyciągnął z samego dna
upadku i pomógł powstac na tyle, że moje życie nabrało znów sensu. Odbudował
moje poczucie wartości i pomógł wyjśc z alkoholizmu. Odbudował kontakty z
Dzieckiem, wskazał drogę która jest dla mnie rozwiązaniem.

Nigdy nikt nie był dla mnie tak dobry.

No i co z tego? Ile w tym prawdy? Ile ułudy?
Co jest rzeczywistością, to co jest czy to co się wydaje?

Co będzie kiedy złamie rękę i nie będzie go stac na marihuanę?
Czy ja nagle wyzdrowieję i pójdę do fabryki, żeby zarobic na grama?

Oświadczył mi się po 5 latach wspólnych zmagań z masą poważnych problemów.
Mieliśmy sporo imponujących osiągnięc i wiele zmieniło się na lepsze.
Ale maryśka jest z nami zawsze.
To jego walka.
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 27.12.06, 23:31
      życie sprowadza na nas sytuacje, które przychodzą i odchodzą, my wchodzimy w
      sytuacje i odchodzimy, to naturalna kolej rzeczy i służy naszemu rozwojowi
      podobnie jest z ludźmi, przychodzą i odchodzą, robią swoje lub my robimy,
      zależnie od punktu patrzenia

      tak naprawdę to my jesteśmy tymi, z kim spędzimy na pewno całą swoją przyszłość
      i to o siebie musimy naprawdę zadbać i nic w tym złego

      chylę czoła przed tymi, którzy idą przede mną, moim ojcem, nauczycielami,
      szefami, psychologami, terapeutami, ludźmi spotkanymi w AA, kobietom życia i
      nieżycia, trzmielom, które przylatywały zagnieździć się pod moją kołdrą w
      najmniej oczekiwanej chwili, przed każdym i przed tymi którzy idą za mną, bo
      wskazują mi którędy najlepiej - ale nic im nie jestem winien, zrobiliśmy sobie
      wspólnie to co mieliśmy do zrobienia i każdy bierze odpowiedzialność na siebie
      za siebie...
      • promocja1000 Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 27.12.06, 23:57
        Niesamowite ;) to tak z głowy i na poczekaniu żeś wymyślił?

        Ładnie napisane i rację masz, nie przeczę. Ale takie myślenie to nie mój świat.

        Jeśli ja coś dostaję, to nie traktuję tego lekko. Jak kogoś kocham to o niego
        walczę (a przynajmniej próbuję).

        Rozwiązanie, które mi proponujesz jest jak myślenie typowego zaleczonego
        alkoholika, który na każdym kroku musi izolowac się od pokusy i jakichkolwiek
        niebezpieczeństw bo to zagraża jego "ścieżce ku trzeźwości".

        Egoistycznie, z uporem, po trupach. Nie ważne ludzkie poczucie przyzwoitości
        (jak ktoś uratował ci życie powinieneś się odwdzięczyc tym samym) ani uczucia
        (bo to nieterapeutyczne i szkodzi).

        W sumie, to dziękuję Ci Tenjas, bo wiem co chcesz mi powiedziec. Ale nie kupuję
        tego. A nawet więcej powiem, taka postawa jest dla mnie przerażająca w swojej
        wymowie i zerojedynkowości typowej dla ludzi o spłaszczonej wrażliwości.

        Nie rozumiesz, że ja oddałabym za niego życie bez wahania, bo czy pod wpływem
        czy nie, ten człowiek poświęcił całego siebie, żeby mnie uratowac? Nie
        rozumiesz, że pokochał upadłego anioła i w upodleniu wódkowo-psychotycznego
        gówna dostrzegł we mnie człowieka i kobietę i pokochał. Nie spełniał misji (jak
        AA) nie wypełniał obowiązku jak rodzic czy nauczyciel. To inna para kaloszy,
        nie rozumiesz różnicy?

        Wiem co dalej będzie: Sklasyfikujecie mnie jako wspóluzależnioną i powiecie, że
        akceptując go takim jakim jest - wyrządzę krzywdę sobie i jemu. Powiecie, że
        lepiej go zostawic niż walczyc i miec nadzieję. Że jestem przegrana już teraz i
        że nic z tego dobrego nie wyjdzie. Czyli Tragedia pełną gębą.

        Ale za każde słowo wiary i otuchy. Za każdy strzęp nadziei.
        Będę wdzięczna.

        Nie piszcie mi frazesów, naczytałam sie ich już wystarczająco dużo.

        Ale mam przewrotne pytanie?
        • tenjaras Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 00:19
          nie napisałem co masz zrobić, jedynie pokazałem jakiś sposób, to twoje wybory,
          ja cie nie oceniam, to twoje życie i nic mi do ciebie i twoich wyborów
          • promocja1000 Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 00:31
            tenjaras napisał:

            > nie napisałem co masz zrobić, jedynie pokazałem jakiś sposób, to twoje
            wybory,
            > ja cie nie oceniam, to twoje życie i nic mi do ciebie i twoich wyborów
            >
            :) ja też nie oceniam Ciebie, bynajmniej. Nie chciałam Cię urazic, po prostu
            Twoja droga nie ma dla mnie zastosowania. Może gdyby to nie był on, tylko ktoś
            inny, taki wiesz... mniej istotny - skorzystałabym z ochotą, bo po co mi ten
            garb. Ale to ten człowiek na którego czekałąm całe życie i nie oddam go tak
            łatwo.
            Trzymaj się
    • tenjaras Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 27.12.06, 23:49
      posłuchaj coś o marihuanie
      bodek.narkotyki.patrz.pl
      • promocja1000 dziękuję 28.12.06, 00:01
      • myszabrum Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 00:17
        Nieźle szło, ale z tym dzieckiem w piekarniku to już przegiął :-0
        • promocja1000 Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 00:33
          nie dogrzebałam się, kurdę. zaczytałam o innych rzeczach. że splili w
          piekarniku bo się najarali? idę tam
          • promocja1000 nie umiem sobie poradzic :( 28.12.06, 00:37
            • myszabrum Re: nie umiem sobie poradzic :( 28.12.06, 00:42
              Jak się nagranie zacina po paru słowach, to otwórz link parę razy,
              aż "zaskoczy".
            • promocja1000 nie mam programu do odtworzenia pliku :( 28.12.06, 00:42
              i nigdy już się nie dowiem o co chodziło. Trudno. Może Mysza powie
              • myszabrum Re: nie mam programu do odtworzenia pliku :( 28.12.06, 00:53
                Powie, ale jutro, bo Ci się będą piekarniki śniły :))
                Tudzież inne narkomańskie "urban legends" :P
        • margotka28 Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 14:44
          kiedyś małżeństwo zjadło sobie kwasy (LSD), nas ranem wróciło do domu i poczuło
          się głodne. I upiekło własne dziecko w piekarniku. Niestety... Wydarzenie miało
          miejsce chyba w Łodzi o ile dobrze pamiętam.
          • promocja1000 Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 23:49
            Kwasy nie wywołują łaknienia, wręcz przeciwnie.
            Łaknienie wzmaga marihuana, ale idzie nad nim zapanowac.
            Jeżeli ktoś piecze dziecko w piekarniku, to żaden narkotyk na świecie, nie
            uchroni go przed odpowiedzialnością za tą zbrodnię. Oczywiści najpierw
            długotrwała kuracja w oddziale psychiatrycznym, bo to psychoza.

            PS. Psychozy mogą byc wywoływane przez narkotyki!!!

            (ale nie do tego stopnia. Jak się mylę, proszę o linki. będę wdzięczna)
      • promocja1000 Re: mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości 28.12.06, 11:47
        A nie chciałoby Ci się mój drogi zmierzyc z problemem (i śmiertelnymi skutkami)
        pijanych kierowcow? albo pracowników budów?

        Nie widziałam tego, co mi chcesz pokaza ale z tego co powiedziała Mysza, to
        jakieś ekstrema. Co mam Ci poiedziec?

        Ja też uważam, że trawa jest psychogenna, sama trafiałam do szpitala z
        odjazdami tak potężnymi, że mawet nie wyobrażasz sobie. Przeżyłąm na własnej
        skórze jak facet pod wpływem substancji psychofizycznej złapał za nóz i chciał
        zabic swoje dziecko. Musiałam je ratowac i do tej pory mam na ciele 36 kłutych
        ran.

        I co? Jak się wkurzę to poszperam i podam Ci linki o alkoholu w podobnym tonie
        co Twój. A zauważ, że alkohol jest o wiele bardziej dostępny i o wiele bardziej
        powszechny niż narkotyki. A wiesz dlaczego? Bo alkoholu nikt się nie boi, bo
        alkohol to prosta piłka, jego dzaiłąnie na mózg jest przewidywalne i trzeba
        bardzo długo chlac żeby zacząc mie poważne jazdy. A narkotyki zmieniają
        postrzeganie od razu. Od pierwszej chwili jesteś kimś innym. A ludzie tego się
        boją. I słusznie. Bo trzeba miec bardzo mocny umysł, żeby nie zwariowa od tego.
        Pomyśl o tym
    • jerzy30 pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 10:06
      to bez marychy jest gorszy - to zwykla manipulacja by sobie zajarac
      • jerzy30 a od marychy do dragów droga jest krótka 28.12.06, 10:08
        to jeden krok - i staczamy sie w dół
        • promocja1000 Re: a od marychy do dragów droga jest krótka 28.12.06, 11:38
          jerzy30 napisał:

          > to jeden krok - i staczamy sie w dół

          To nie tak. Od marihuany uzależniają się ludzie już uzależnieni. Wiele wskazuje
          na to, że od maryśki nie idzie się uzależnic (jast nawet zdrowsza od fajek),
          mogę podac linki. Można uzależnic się psychicznie (tak samo jak od czekolady).
          Myślisz, że nie braliśmy innych narkotyków? My, pokolenie 69 nie pękamy się
          niczego... Ale ja tęsknię tylko za heroiną, a on lubi palic. Dokonaliśmy już
          swoich wyborów życiowych. Nie jesteśmy szczeniakami. Swoje już poszaleliśmy,
          Jerzy, i bardzo Cię proszę, nie traktuj mnie jak dziecko. To mi ubliża.
      • promocja1000 Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 11:33
        jerzy30 napisał:

        > to bez marychy jest gorszy - to zwykla manipulacja by sobie zajarac

        Niestety masz rację. Wczoraj nie miał i pokłóciliśmy sie pierwszy raz od lat.
        Masz rację - bez maryśki jest gorszy, ale, Jerzy, jak myślisz? po co on pali?
        Właśnie po to. A Ty po co piłeś? Nie pamiętasz już?

        Czytałam wczoraj całą noc o przyczynach uzależnien. Pewaliłam tyle materiału,
        że łep mi puchnie i musze jakoś usystematyzowa dane. Ale największe wrażenie
        zrobiła na mnie teoria neuroprzekaźnikowa (lata 80te):
        zaburzenie między ośrodkami odpowiedzialnymi za nagrodę i karę. Pomyśl o tym.

        Psychologia uzależnień od narkotyków, mówi np. o tym, że

        Chcąc wypełnić wewnętrzną pustkę, sięga po narkotyk. To o wiele prostsze niż
        nauka medytacji czy rozwijanie zainteresowań. Są tacy, którzy uważają, że
        narkotyk pomaga tworzyć im bogatą osobowość. Tymczasem nie ujawnia on nic
        nowego poza tym co jest w tobie już od dawna, a z czego nie zdajesz sobie
        sprawy.

        I to jest istotą mojego problemu. Żeby skumał, że bez marychy też jest taki
        jaki jest. A nawet lepszy, bo wolny
        • tenjaras Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 12:26
          promocja1000 napisała:

          > A nawet lepszy, bo wolny

          tego właśnie doświadczam po odstawieniu alkoholu, dokładnie

          a jeśli chodzi o marihuane to teraz nie ma prawdziwej trawy, jedynie hodowany w
          szafie na nasączanej wacie srodkami halucynogennymi produkt marihuanopodobny

          informacja o "dobrej trawie" jest już nieaktualna, to nie jest roślina, to
          skład chemiczny o konstrukcji rośliny, nie ominiesz tego, marihuana potrzebuje
          kilku miesięcy na rozwój, nie tygodni i nie jest taka silna - po prostu to się
          genetycznie reguluje, podobnie jak żarcie w stanach, wszyscy tak są
          przerośnięci bo jedzą brojlery i sami stają się brojlerami, chemia nie
          neutralizuje się w jamie ustnej... niestety...

          a link do informacji o tym co robi alkohol?
          alkowiesci.blox.pl/2006/12/Mowil-ze-kocha-i-bil.html proszę

          myślisz, że uważam się za lepszego? różni mnie tylko to, że nie miałem żony
          • promocja1000 Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 12:44
            tenjaras napisał:

            > tego właśnie doświadczam po odstawieniu alkoholu, dokładnie

            Wiem Tenjaras. Też to mam i cenię bardzo. Ale najgorzej jest, jak ktoś zjedzie
            w jakąs ideologię parszywą. Widzisz, gdyby on był np. rasa - to zaraz bym
            znalazła słabe punkty tej ideologii i udowodniła, że nie trzeba się aż tak tym
            jarac. Ale mój facet jest sprytniejszy - on stworzył swojego własnego boga,
            nadał mu imię, znaczenie i sens. I jest mu wierny, a powiem Ci że to faktycznie
            jeden z najfajniejszych wymysłów ideologicznych jaki widziałam w życiu: lekki,
            niezindoktrynowany, rewolucjonistyczny przy zachowaniu norm społecznych...
            reasumując: nie ma się do czego przypierdzielic! Uwierz. I to jest tragedia, bo
            ja po jontach mogę tylko doświadczac jakichs dziwnych stanów, a on tworzy,
            pracuje, daje radę... i co ja mu mogę zarzucic? Nic. Tylko to, że pali. :(
            >
            >
            > a jeśli chodzi o marihuane to teraz nie ma prawdziwej trawy, jedynie hodowany
            w
            >
            > szafie na nasączanej wacie srodkami halucynogennymi produkt marihuanopodobny

            Wiem i dlatego się ciskam. Bo uzależnienie fizyczne (które jest i ja je widzę)
            jest spowodowane tymi domieszkami. Prawdziwi rasta, czy raperzy z prawdziwego
            zdarzenia - w życiu nie kupiliby takiego gówna z ulicy. A jemu to nie
            przeszkadza, że daje się manipulowa, że ktoś zarabia jego kosztem wrzucając mu
            oprócz THC inne świ ństwa robiąc z niego nie wolnego myśliciela, tylko zwykłego
            pieprzonego narkomana. O :(

            >
            > marihuana potrzebuje
            > kilku miesięcy na rozwój, nie tygodni i nie jest taka silna - po prostu to
            się
            > genetycznie reguluje, podobnie jak żarcie w stanach, wszyscy tak są
            > przerośnięci bo jedzą brojlery i sami stają się brojlerami, chemia nie
            > neutralizuje się w jamie ustnej... niestety...

            Zgadza się. Smutny upadek pięknej idei. Ludzkośc potrafi się wy..rac na
            wszystko, na wszystkim chce zrobic interes i kupczy nawet Bogiem. Zygac mi się
            chce jak to sobie uświadomię. Bo gdybyśmy mieszkali na jamajce i on paliłby
            wolne zioło (i zauważ że byłąby to "norma społeczna") - to bym nawet nie
            bąknęła. Ja nie mogę palic, bo mi szkodzi - OK. Jemu nieszkodzi - niech jara.
            Ale czemu nakręca tą spiralę śmierci (nasączanie ntrawki faktycznie powoduje,
            że potem łatwiej jest sięgnąc po twardy narkotyk, bo paląc coś co jest niby
            bezpieczne - już się uzależniasz na poważnie, bo jakiś chciwy sukinsyn nasączył
            to brownem...
            Mam pretensję do swojego faceta, że daje sobą manipulowac. Że uzależnia się od
            gówna. Że sam gwałci swoje ideały i swojego boga.

            taka prawda :(

            > myślisz, że uważam się za lepszego? różni mnie tylko to, że nie miałem żony

            :)
            dziękuję Tanjaras
            • tenjaras Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 14:25
              sądzę że jesteś więcej warta niż zioło Twojego faceta, że więcej pożytku
              odniesiesz jak zaczniesz rozwiązywać swoje prywatne kłopoty, jego pozostawiając
              jemu, rozumiem traktowanie facetów jak dzieci, sam bym się przytulił, ale gdy
              chodzi o nałóg nie ma półśrodków

              dopóki będziesz stała między nim a zielskiem, będzie na ciebie
              • brunonx Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 16:42
                ..swietnie piszecie..
                pozdro.
              • promocja1000 Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 28.12.06, 23:46
                tenjaras napisał:

                > sądzę że jesteś więcej warta niż zioło Twojego faceta,

                Dziękuję Tenjas, bardzo mi miło, ale prawda jest taka że 5 lat temu to ja piłam
                jak szmata i nie reprezentowałam sobą zbyt wiele. Miałam rozwalone życie,
                rozpieprzone emocje i jeszcze byłam bardzo bardzo bardzo zła (nie wiem czy
                wiesz o co chodzi). Jestem tyle warta, bo on taką mnie uczynił. Dał mi szansę
                bym mogła stac się lepszą niż byłam. Taaka wiesz... terapia związku, słyszałeś
                o tym?


                > więcej pożytku odniesiesz jak zaczniesz rozwiązywać swoje prywatne kłopoty,
                jego pozostawiając jemu

                Pożytku? hihi. Nie bardzo rozumiem, ale po zastanowieniu wiem :)

                > rozumiem traktowanie facetów jak dzieci, sam bym się przytulił, ale gdy
                > chodzi o nałóg nie ma półśrodków

                Nie traktuję go jak dziecko. Wręcz przeciwnie - traktuję go jak bardzo
                poważnego i wymagającego partnera do prowadzenia dialogu na najwyższym szczeblu
                wzajemnego szacunku i tolerancji.

                Przeprowadzam własną walkę ale nie z nim, bo to nie on jest winien, nie z
                marihuaną, bo ona znana jest ludzkości od 5000 tysięcy lat. Walczę z nałogiem.

                Po pierwsze zaprosiłam go na forum i przeczytałam moje posty. Reakcje były
                różne: od gniewu, wstydu poprzez niedowierzanie... No, nie będę Wam zdradzala
                skretów mojego życia małżeńskiego, ale ta otwartośc przyniosła efekt o tyle, że
                pozwolił mi pokaza sobie coś jeszcze (naukowe opracowania), których
                zdromadzenie zajęło mi pół wczorajszej nocy. Opracowanie - cały ranek.
                Zrobienie prezentacji - całe popołudnie (dobrze że obiada miałam gotowy :)

                I co? Ja jestem zadowolona, bo zostałam wysłuchana i przedstawiłam swoje racje.

                Zrobiłam to uczciwie, nie za plecami, wyrażając całe gamę swoich myśli, uczuc i
                stanowiska jakie mam w tej sprawie. Nagrodą za tą otwartośc jest to, że łyknął
                trochę rzetelnej wiedzy i zaletach i wadach THC. Nie uważasz, że to sukces? Do
                tej pory wiedział tylko o dobrej stronie medalu. Teraz wie też inne rzeczy.

                > dopóki będziesz stała między nim a zielskiem, będzie na ciebie

                Nie stoję pomiędzy mnim a zielskiem.

                Stoję z nim ramię w ramię, trzymam za rękę i nie wypuszczę.

                Wierzę w to, że każdy mądry człowiek WIE sam z siebie, że życie jest po to żeby
                życ, a haj jest po to żeby bujac w obłokach. Każdy to wie. Ale wybiera czasem
                nie życie ale fantazję o nim, bo wydaje mu się to bardziej atrakcyjne.

                Ale zastanówmy się dlaczego bujanie w obłokach jest "ffajniejsze"?

                Odpowiedż jest banalna - życie nie jest dośc dobre, nie dośc fajne, nie dośc
                interesujące. Te same bloki od lat, te same twarze, ta sama
                niesatysfakcjonująca robota... Nuda, frustracja, czasem nawet gniew.

                Więc się obrażają na taki świat i jarają te blanciochy, bo ani nadziei, ani
                pomysłu nie mają... Pustka. Kompletne zero.

                Wyobraż sobie: masz 21 lat, jesteś już po rozwodzie, znienawidziłeś żoinę bo
                Cię biła i pogardzała Tobą na każdym kroku. Traktowała cie jak maszynkę do
                robienia kaasy i podnóżek. Fatalnie gotuje, nie daje dupy i z każdym dniem jest
                coraz bardziej podobna do swojej matki... Dno dna, życ się nie chce, rozwiodłeś
                się i idziesz dalej... Spotykasz inną pannę, też nie lepsza ale chociaż kochac
                sie chce. Ona daje ci zapalic pierszego blanta i podoba ci sie to. To lepsze od
                wódy (po której byłej agresywny i lądowaleś na wytrzeźwiałce pobity
                niepamiętając co dlaczego), lepsze niz amfa bo nie nakreca, a wrecz przeciwnie -
                uspokaja... Tak to się zaczeło. I ja to rozumiem.

                Marihuana zrobiła taką karierę wśród młodzieży, bo należy do narkotyków
                miękkich (nie uzależnia fizycznie = nie ma odtrucia i zespołu odstawiennego,
                czyli zejścia, a o tym że uzależnia psychicznie nie chcą pamiętac) i nie
                wywołuje agresji (agresji dosc mieli w domach alkoholików - swoich rodziców,
                czyli nas). Nasze dzieci są mądre. Nienawidzą alkoholu i bełkotu i trzęsących
                się rąk i smrodu alkoholu. Oni są pokoleniem anty.

                Nie gloryfikuję tego, ale fakt jest faktem. Cała subkultura hip-hopu podniosła
                rangę ganji i uczyniała swoim dragiem. Chcesz wiedzie dlaczego?

                Bo ich rodzice byli pijakami, alkoholikami, wąchali kokainę i amfę.
                Ich rodzice byli NAKRĘCENI... Byli "szybkimi, wściekłymi psami", goniącymi za
                kasą i robiącymi kariery (początek lat 90-tych był boomem jeśli chodzi o
                robiienie szybkich spektakularnych karier niewielkim nakładem sił, sama taką
                zrobiłam to wiem). Nie opiekowali się dzicemi tylko wynajmowali naińki, razem
                spędzali tylko łikendy a w tedy się bawili bo byłi zmęczeni po ciężkim tygodniu
                pracy. Pili, wciągali i stawali się coraz bardziej wściekli i agresywni.

                I nasze dzieci, moje dziecko (ma w tej chwili 18 lat) brzydzi się alkoholem.
                Upiła się raz, ale nigdy więcej tego nie zrobi. Miała we mnie wspaniały
                przykład do NIEnaśladowania. Wyciągnęła wnioski z tego, że hołdowanie wartoścom
                mojego pokolenia jest prostą drogą do upadku.

                Zaczęła identyfikowa się z innymi takimi jak ona. Zaniedbywanych, smutnych
                dzieciaków, które śpiewały w kwoich nawijkach o tym jak to ziomy oni są i
                wogóle "ch..j w dupe tym co wąchają kokainę" (OSTR).

                Zwrócili się w stronę WARTOSCI.

                Przywołali do pamięci Boba Marleya i jego umiłowanie wolności jako najwyższego
                dobra, zwrócili się ku Bogu (niestety modny zrobił się Islam, dla mnie
                tragedia, ale co ja mogę), postawili na myślenie i twórczośc (nienajwyższych
                lotów, ale to jest twórczośc proszę Państwa, jakby nie było!) - jako
                przeciwstawienie się tego co mieli w domach.

                A mieli jak mieli i to nie ich wina tylko nasza (dobra, moja :)

                __________________________________________

                No i tak, może nie na temat, ale chciałam to tutaj powiedziec.

                Bo jest to bardzo ważny element jeżeli nasza dalsza dyskusja ma miec sens.

                Tenjaras, dziękuję, że jesteś. Rozmowa z Tobą dużo mi daje, na prawdę. Nie
                spodziewałam się takiego wsparcia i mądrych rad. Jutro poczytam sobie o Tobie :)
                PZDR
                • sigmasigma Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 08.01.07, 15:32
                  Ale zastanówmy się dlaczego bujanie w obłokach jest "ffajniejsze"?
                  >
                  > Odpowiedż jest banalna - życie nie jest dośc dobre, nie dośc fajne, nie dośc
                  > interesujące. Te same bloki od lat, te same twarze, ta sama
                  > niesatysfakcjonująca robota... Nuda, frustracja, czasem nawet gniew.

                  Ja tu widze cholerna potrzebe unikniecia odpowiedzialnosci za swoje nudne zycie
                  i tym samym przedstawienia sytuacji tak, zeby wyszlo, ze kazdy madry i wrazliwy
                  czlowiek siega po jakieg dragi, bo to zycie jest do dupy.
                  Obawiam sie, ze to nie zycie jest nie dosc dobre i nie dosc fajne, tylko ludzie
                  sa leniwi, nudni i nie wiem jacy jeszcze.

                  > Bo ich rodzice byli pijakami, alkoholikami, wąchali kokainę i amfę.
                  > Ich rodzice byli NAKRĘCENI... Byli "szybkimi, wściekłymi psami", goniącymi za
                  > kasą i robiącymi kariery (początek lat 90-tych był boomem jeśli chodzi o
                  > robiienie szybkich spektakularnych karier niewielkim nakładem sił, sama taką
                  > zrobiłam to wiem). Nie opiekowali się dzicemi tylko wynajmowali naińki, razem
                  > spędzali tylko łikendy a w tedy się bawili bo byłi zmęczeni po ciężkim
                  tygodniu
                  >
                  > pracy. Pili, wciągali i stawali się coraz bardziej wściekli i agresywni.

                  a tu taj mamy kolejne szukanie pryzczyny poza osobami bioracymi. Naogladalas
                  sie jakis dennych polskich filmow. Ja i moi znajomi to dzieci rodzicow o
                  ktorych piszesz i nie ma mowy o jakis wscieklych psach co to sa alkoholikami i
                  wachaja amfe. (Boze Ty sie naprawde naogladalas kiepskich filmow). Rodzice
                  palacych znajomych to normlani, skromni ludzie. Nie stac ich na zadna nianke,
                  alkohol pija raz na ruski rok, amfy pewnie na oczy nie widzieli. Zwykle zycie.
                  Oczywiscie, ze dorastanie w rodzinie bioracych czy pijacych rodzicow to
                  koszmar, ale ty odwracasz wnioskowanie i wnioskujesz ze wszyscy ktoryz jaraja
                  wzrastali w jakis filmowych domach. Bzdety, bzdety niestety, a pewnie bys
                  chciala miec takie proste roziazanie na wasze nalogi,prawda? Twoj facet i tylko
                  on jest odpowiedzialny za to, ze nie moze zyc bez trawy (a tak na marginesie to
                  ciesz sie, ze to tylko trawa). Myslisz, ze tylko on ma problemy? Na swiecie
                  jest mnostwo ludzi, ktorzy maja niedobre zony, mieszkaja w blokach i maja
                  ciezka prace, a jednak oni nad soba pracuja. Oni tez spotykaja rozne panny,
                  ktore im daja trawe, alkohol, inne narkotyki, a jednak potrafia sie sprzeciwic
                  i nie wpadaja w nalog.
                  Skoro juz kopiesz w tym necie, to moze byc poczytala o zaprzeczeniach,
                  racjonalizacji itd?
                  • promocja_tys Re: pali po to żeby czuc się lepszym człowiekiem 09.01.07, 20:50
                    sigmasigma napisała:

                    Naogladalas
                    > sie jakis dennych polskich filmow. Ja i moi znajomi to dzieci rodzicow o
                    > ktorych piszesz i nie ma mowy o jakis wscieklych psach co to sa alkoholikami
                    i
                    > wachaja amfe. (Boze Ty sie naprawde naogladalas kiepskich filmow).

                    Co Ty pieprzysz, jakich filmów? Ile masz lat dziewczynko, że kwestionujesz to
                    czego dorośli doświadczyli na własnej skórze? Nie rozumiem o co Ci chodzi węszę
                    prowokację dlatego też dam na luz, bo mi sie gadac nie chce jak ktoś takie
                    bzdety pisze.

                    Rodzice
                    > palacych znajomych to normlani, skromni ludzie. Nie stac ich na zadna nianke,
                    > alkohol pija raz na ruski rok, amfy pewnie na oczy nie widzieli. Zwykle
                    zycie.

                    To, że jedni żyją "normalnie", inni w slumsach nie znaczy że nie ma elit o
                    których ja piszę. I rada: CZYTAJ dziewczyno, CZYTAJ i chociaż SPRÓBUJ rozumiec.

                    > Oczywiscie, ze dorastanie w rodzinie bioracych czy pijacych rodzicow to
                    > koszmar, ale ty odwracasz wnioskowanie i wnioskujesz ze wszyscy ktoryz jaraja
                    > wzrastali w jakis filmowych domach. Bzdety, bzdety niestety, a pewnie bys
                    > chciala miec takie proste roziazanie na wasze nalogi,prawda?

                    Zenada ;(


                    Twoj facet i tylko
                    >
                    > on jest odpowiedzialny za to, ze nie moze zyc bez trawy (a tak na marginesie
                    to
                    >
                    > ciesz sie, ze to tylko trawa). Myslisz, ze tylko on ma problemy? Na swiecie
                    > jest mnostwo ludzi, ktorzy maja niedobre zony, mieszkaja w blokach i maja
                    > ciezka prace, a jednak oni nad soba pracuja. Oni tez spotykaja rozne panny,
                    > ktore im daja trawe, alkohol, inne narkotyki, a jednak potrafia sie
                    sprzeciwic
                    > i nie wpadaja w nalog.

                    No co ty? Serio?

                    > Skoro juz kopiesz w tym necie, to moze byc poczytala o zaprzeczeniach,
                    > racjonalizacji itd?

                    A Ty byś może się poduczyła albo spytała Rodziców.

                    Nie odpisuj, nie mamy o czym gadac.
        • jerzy30 promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 28.12.06, 19:57
          ale poniewczasie sie okazalo zem uzalezniony i ze pic musze - a nie po to by
          byc lepszym
          • jerzy30 Re: promocja - marycha jest marycha - nawet 28.12.06, 20:02
            ta zwykla polska co sie sznury konopne z niej wyrabia - wiem jak dziala bo
            popalalem - kazda marycha dziala jak narkotyk - taka marycha rosnie wszedzie -
            a glownie w skansenach wsi polskich - nie kazdy o tym wie - i dobrze
            A co do teorii uzaleznien to mam podrecznik na 400 stron - niestety w jezyku
            francuskim = pisza o wszystkim - o marysce tez
            • promocja1000 Re: promocja - marycha jest marycha - nawet 29.12.06, 00:38
              jerzy30 napisał:

              > i dobrze

              Pewnie, że dobrze

              > niestety w jezyku francuskim

              A warto nauczyc się francuskiego żeby się zapoznac? Coś nowego? Jakaś zajawka
              inna niż teorie ogólnodostępne? Bo to co można przeczytac - to czytam, i
              analizuję i zapisuję i wiem (a jak nie wiem to się dowiem).

              Bo jeśli warto - to się nauczę (albo tłumacz, 400 stron? o rany!). Mam czas,
              dobre intencje, kupę sił wynikających z trzeźwości i poweru którą ona mi daje.
              Mam też sporo wiedzy i zrozumienia dla istoty problemu. Otwarty umysł
              nezindoktrynowany nigdy i przez nikogo łatwo odsiewa ziarna od plew.

              Francuski to nie przeszkoda, kiedy chodzi o mężczyznę twojego życia.

              PZDR.
              • jerzy30 Re: promocja - marycha jest marycha - nawet 29.12.06, 13:27
                moge ci wyslac ksero - jest to podrecznik z tlumaczenia z angielskiego - moze
                oryginal angielski znajdziesz - wydany w USA - mnostwo ciekawych rzeczy tam jest
                • myszabrum Re: promocja - marycha jest marycha - nawet 29.12.06, 13:29
                  A angielski tytuł oryginału?
                  • jerzy30 myszabrum - angielski tytul - nie wiem bo to xero 01.01.07, 21:30
                    bez i strony [bez okladek] niestety] ale poszukam w google - moze znajde
          • promocja1000 Re: promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 29.12.06, 00:27
            jerzy30 napisał:

            > ale poniewczasie sie okazalo zem uzalezniony i ze pic musze - a nie po to by
            > byc lepszym

            Wiem z alkoholem tak jest. Bo to wredna rzecz to coś.

            Nie piję także dladego, że brzydzą mnie ludzie śmierdzący, bełkoczący, takim
            którzy nie panują nad emocjami (agresja)..., a na koniec jeszcze urywa im się
            film i wogóle nie pamiętają co się z nimi działo. To gorsze niż śpiącza, bo w
            śpiączce chociaż nie wyrządzisz nikomu krzywdy...

            Tak, Jerzy. Alkohol degraduje człowieka i robi z niego często zwierze (nie
            ubliżając zwierzętom). Mało jest "apetycznych" alkoholików, takich wiesz, z
            klasą. Mi się wydawało, że ja taka byłam, ale przejrzałam zdjęcia, poczytałam
            pamiętniki mojej córki (dostałam w prezencie) i okazało się że byłam okrutna i
            obrzydliwa.

            Wiesz, ja nigdy nie uzależniłam się fizycznie, ale jak się nie napiłam to
            chodziłam zła jak cholera, wyżywałam się na kim dało i nie wiem co było lepsze -
            dwa piwa na uspokojenie tej swojej agresji czy zachowanie trzeżwości, żeby
            jutro i tak kupię piwo po drodze...

            Niby nie musiałam (brak uzależnienia i zgiagnozowanej choroby) ale musiałam bo
            było mi źle...

            Ja nie piłam po to żeby byc lepszym człowiekiem. Piłam po to żeby się napic i
            nie musiec myślec o tym co mnie boli, nie odczuwac goryczy i strachu przed
            życiem. Jak sobie wypiłam wydawałam się sobie silniesza, bardziej przebojowa i
            nie bałam się głośno wyrażac swoich opinii.

            Czułam się SILNIEJSZYM i ODWAZNIEJSZYM człowiekiem, nie lepszym.

            Alkohol nie służy do pobudzania ośrodków odpowiedzialnych za myślenie i do
            myślenia nie skłania. Alkohol jest do tego żeby się bawic bardziej, jest bliżej
            ciała i serca. Jest ludzki, z całym bagażem dobrego i złego. Taki ma skład
            chemiczny i po to został stworzony. Spełnia określoną funkcję i zauważ - jest
            legalny i ogólnie dostępny - jak powietrze!!!

            A jeśli chodzi o uzależnienie - to prawdziwa jest tragedia. Najgorsze jest to,
            że jeśli chodzi o fizjologiczną stronę medalu - to pikuś, bo nawet najgorszy
            detox w końcu się kończy. Ale zmienic stosunek do swojego nałogu i zastosowac
            go w życiu ze skutkiem trwałym i z porzytkiem dla siebie - oto wyzwanie!

            Pozdrawiam ciepło, panie Jerzy.
            PS. Żona Królewna dobrze się miewa? :) Dobrze traktowane i szczęśliwe żony są
            dobre dla swych dobrych mężów, jacy by nie byli :))))))))))))
            • tenjaras Re: promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 30.12.06, 22:37
              promocja1000 napisała:


              > Alkohol nie służy do pobudzania ośrodków odpowiedzialnych za myślenie i do
              > myślenia nie skłania.

              no potrzebowałem 20 lat by się kapnąć...
              myślałem, że myślałem...

              kiedy czytam Twoje wpisy Promocjo to rzeczywiście podziwiam Twoją determinację,
              robisz wielką rzecz i życzę powodzenia, niepokoiło mnie początkowo, że wciąż
              pijesz alkohol i podważasz uznane zasady trzeźwości, teraz Twoja energia idzie
              w Twojego mężczyznę, nazywam to pasją, miewam jakieś takie rzuty, ale akceptuje
              to w sobie, poszło mi w webmasterkę i się w tym realizuję, a to coś nowego dla
              mnie... bo ja murarz jestem z wykształcenia, choć w końcówce pijaństwa zrobiłem
              średnią

              zaglądam w Twoje treści, podsuwam własne doświadczenie i mam nadzieje, że
              dzieje się coś dobrego, z dobrym finałem, ale pamiętam, że bozia czasem ma inne
              plany, nie zawsze, ale czasem miewa i doświadcza nas porażką, paradoksalnie,
              dla naszego dobra - piszę to, żebyś była gotowa na każde zakończenie

              trafiłem na to forum, a potem spędzałem tu noce bezsenne szukając własnej
              wartości gdy moja matka zapiła się na śmierć, a celowość mojej trzeźwości się
              zachwiała, wkrótce potem rozpadł się mój związek... miałem paskudny rok, ale
              nie zrezygnowałem z siebie i nadal coś robię, może tempo nie jest takie jakie
              bym sam sobie życzył, ale nie zrezygnowałem i chyba mam nowe kierunki, stąd
              może zwolnienie jest większe, ale trwam

              dlatego tu jestem i dlatego piszę, świadczę i doświadczam, nie wnikam w opinie
              o tym co robię, każdy myśli co chce i zrobi z moimi treściami co zechce, to już
              nie moja sprawa, na początku brałem, teraz daje, bo już mam, nie wybiegam przed
              siebie i staram się nie zaniżać własnej wartości, jestem sobą i takim mam
              ochotę być, cieszę się, że spotkałem tu kogoś takiego, wywarłaś wrażenie, które
              długo we mnie pozostanie - trzymaj się :-)
              • myszabrum Re: promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 30.12.06, 22:40
                Wszelki duch!! Jaras się odezwał własnym głosem, zamiast wstawiać aowskie
                elaboraty!
                Promocjo, co Ty robisz z człowiekiem... ;)
                • tenjaras Re: promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 30.12.06, 22:45
                  hehe... myszabrum...
                  czytaj Wielką Księgę ;-)
                • promocja1000 Re: promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 30.12.06, 23:39
                  człowiek sam robi droga Myszo.

                  to jak z marihuaną, jarają i myślą, że od tego tak fajnie myślą a tymczasem
                  myślą tak bo myślą tylko na trzeźwo im się nie chce ;)

                  pozdrawiam serdecznie

                  PS. uwielbiam Twoje wpisy. Serio.
              • promocja1000 Re: promocja - faktycznie pilem by byc "lepszym" 30.12.06, 23:37
                Dziękuję Ci Temjas. Bardzo mi miło, że napisałeś.

                Mamy bardzo podobne pasje (web) i podobne ścieżki dostępu, jak sądzę. Jeśli
                masz coś do pokazania, chętnie zobaczę. Mogę zrewanżowac się txt lub proj.

                A jeśli chodzi o mnie tutaj, to mam wrażenie że swoje zrobiłam. Czuję się
                spełniona i nie potrzebuję ciągu dalszego, no chyba że... byłabym jakoś
                przydatna.

                No to tyle, mam nadzieję że będziemy w kontakcie.

                PZDR
    • promocja1000 przyjęłam zaręczyny! to koniec dyskusji. 30.12.06, 21:10
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
      • tenjaras Re: przyjęłam zaręczyny! to koniec dyskusji. 31.12.06, 14:38
        gratulaty i kwiaty :-)
        • promocja1000 Re: przyjęłam zaręczyny! to koniec dyskusji. 31.12.06, 16:54
          dziękuję za życzenia. przekażę.

          Najlepszego i trzymaj się tego co sam wiesz czego.

          To był wspaniały rok. Najwspanialszy od lat.
          Masz w tym swoją zasługę Tenjasie. Dziękuję.

          P.
          • aaugustw Re: przyjęłam zaręczyny! to koniec dyskusji. 31.12.06, 17:17
            promocja1000 napisała:

            > To był wspaniały rok. Najwspanialszy od lat.
            > Masz w tym swoją zasługę Tenjasie. Dziękuję.
            _____________________________________________.

            A ja, mam tez?
            A... ;-))
            • jerzy30 promocja - czy ty aby z Warszawy nie jestes 01.01.07, 21:33
              bo o podobnych zareczynach [po 5 latach] to mi sikory i wroble za oknem
              wycwierkaly - ze byly swiadkiem czegos takiego
              • promocja1000 Re: promocja - czy ty aby z Warszawy nie jestes 01.01.07, 23:02
                <jestem dzieckiem wszechświata i mam prawo by tutaj> (AA, desisnerata)

                i tak. jestem z Warszawy.
                • jerzy30 promocja - "przeznaczenie" mówi ze masz 02.01.07, 17:32
                  obok siebie - od 5-ciu lat - największa nagrodę życia [pytalem sie o te
                  Warszawe bo wychodzi na ze to miasto to taka wieksza wioska gdzie polowa ludzi
                  sie zna bezposrednio - z widzenia, szkoly, pracy, imprez a polowa druga zna sie
                  przez znajomych]
                  • maz_za_darmo Re: promocja - "przeznaczenie" mówi ze masz 20.01.07, 10:07
                    jerzy30 napisał:

                    > obok siebie - od 5-ciu lat - największa nagrodę życia

                    Wiem o tym i doceniam. Pieszczę i utulam. Jestem wdzięczna po kres. Dbam o to!
                    Całą sobą. Tak jak umiem najlepiej. Bez taryfy ulgowej. I niech tak zostanie.
                    Amen

                    [pytalem sie o te
                    > Warszawe bo wychodzi na ze to miasto to taka wieksza wioska gdzie polowa
                    ludzi
                    > sie zna bezposrednio - z widzenia, szkoly, pracy, imprez a polowa druga zna
                    sie
                    >
                    > przez znajomych]

                    He, co robic... Cały nasz Świat to jedna globalna wioska. Jeśli się znamy, to
                    mi osobiście to nie przeszkadza. Moje życie jest czytelne i uczciwe. Żadnej
                    sensacji tu nie zobaczysz. TE CZASY już dawno minęły - zmieniliśmy się razem
                    dla siebie. I niech tak zostanie.

                    Pozdrawiam serdecznie panie Warszawiak :)
                    • promocja_tys cholera, nie przelogowałam się, hihi... pewnie 21.01.07, 00:39
                      myślicie sobie, że mąż promocji to mistyfikacja. ale to nie prawda. zresztą mój
                      mąz nie jest tak medialny jak ja (bez pojego przetworzenia jego prawd byłyby
                      nieczytelan (patrz jego wątek o paleniu, żenada co nie? hhihi).

                      Mój aniołeczek ma tendencje do nazywania wszystkiego w dwóch słowach i jest to
                      początek i koniec jednocześnie. On potrzebuje TŁUMACZA na nasze... Zgninąłby
                      beze mnie biedaczek. Stanowimy parę jak Kora i Marek Jackowscy - ona błyczszy,
                      on kmini :)
                • aaugustw Re: promocja - czy ty aby z Warszawy nie jestes 02.01.07, 17:52
                  promocja1000 napisała:

                  > i tak. jestem z Warszawy.
                  __________________________.
                  Gdzie to lezy...!? :-()
                  A... ;-))

                  • promocja_tys Re: promocja - czy ty aby z Warszawy nie jestes 09.01.07, 20:51
                    aaugustw napisał:

                    > Gdzie to lezy...!? :-()
                    > A... ;-))


                    Na wierzy!!!! Na wierzy Drogi Auguscie ;p
            • promocja1000 Re: przyjęłam zaręczyny! to koniec dyskusji. 01.01.07, 23:04
              sie wie Augustus. każdy ma. wie i TY :)
    • promocja_tys Wspaniały ślub z szumem drzew w tle 09.01.07, 21:01
      Dawno nie pisałam, bo mnie poniosło i musiałam trochę połyka tabletków ;P

      Ale już mi lepiej i chciałam Wam powiedziec, ze w sylwestra wzieliśmy
      nieformalny ślum. To było gdzieś, nie wiem gdzie, jakieś folwarki, ogniska,
      zwierzaki, ludzie na luzie, morze wszystkiego i ogólnie przyroda na maksa.
      Jesli chodzi o klimaty to skrzyżowanie buddystów z awangardą, co dało wyborny
      mix towarzyski, wódki moezr, jontów w brud... Eh.

      Slub odbył sie skromny i bez wie;lkich słów. Nie dostałam obrączki tylko pionek
      do gry w szachy (ja srebrny, on złoty). Popłakałam się jak usłyszzałam jego
      obietnicę. Moja deklaracja wzruszyła zaś jego... I co? Ano nico.

      Aktualnie jesteśmy oboje czyści. Ja biorę neuroleptyki (trochę byłam w
      kosmosie, co nie? :) od pali tylko w łikendy. Czsami wpadnie znajomy i jak
      poczęstuje to owszem, ale po towar juz się nie jeździ.

      Alkoholu nie pijemy, nie chce nam się. On codziennie lata do roboty, ja pracuję
      w domu (mam rozgrzebane dwa projekty). Kot trzyma się dobrze, dzieci wpadają w
      niedzielę na obiad. Jest cudownie i dobrze.

      Czego i Wam wszystkim życzę
    • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 11:22
      aaugustw napisał:


      > w Twoich postach ironie, intryge, lub nie-prawde, ktora wprowadza w blad
      > "nowych" na tym forum, np. kiedy piszesz, ze kazdy moglby nie pic, gdyby
      > wykazal silna wole... -

      Piszę z punktu widzenia pijaczki, nie alkoholiczli ze zdiagnozowaną chorobą. Ja
      mam inną diagnozę o niebi poważniejszą niż Twoja. Ale alkohol więził mnie przez
      lata. Byłam uzalkeżniona psychicznie tak bardzo, że zgubiłam siebie.

      Augustwusie, moje posty nie są skierowane do Ciebie, weź to w końcu na klatę i
      nie traktuj mnie jak szczeniaka. Poglądy, które reprezentuję na tym forum nie
      śa tylko moje. Są reprezentatywne dla pewnego grona osób, które przeszły
      ALTERNATYWNE terapie i są ukierunkowane na zupełnie inne rzeczy niż AA (choc w
      sumie program AA często pokrywa się z naszym programem).

      Za Promoją_tys (czy 1000, jak wolisz) stoi zespól młodych psychplogów, lekarzy
      uzależnien i innych ludziczków, którzy wiedzą, że rewolucja jest blisko. Nie
      obrażasz mnie tylko moje poglądy, do czego oczywiście masz prawo.

      Ale jesteś głosem "starej epoki" i dla mnie (dla nas) nie wnosisz nic twórczego
      Augustusw. czyta,m Twoje posty TYLKO przez sentyment, bo ja w przeciwieństwie
      do reszty mojej grupy szanuję "starych weteranów" i potrzaffię znaleźc w takich
      wypowiedziach jak Twoje - coś co mi osobiście pomaga.

      Każda Twoja opinia negatywna - dla mnie jest sygnałem, że moja grupa nie jest
      gotowa do wyjścia z podziemia. Że "Dorosła" częśc społeczeństwa nie jest GOTOWA
      na zmiany. Moi sie zrzymają na Ciebie i wrzeszczą, żeś konserwa i do piachu z
      lamusami - a ja spokojnie, na luziku... Czytam Cię uważnie i bardzo dużo o
      Tobie wiem.

      Stosuję starą hińską m,etodę:

      jak nie możesz pokona wroga - usiądź na spokonie na skraju drogi i bez emocji
      obserwuj. Chcaesz wygrac - ucz sie od najlepszych. Tak moja rola. Jestem
      szpiegiem augustus i świetnie nadaję sie do tej roli.

      Nie piszę uważaj, bo nic Ci z mojej strony nie grozi. Ani mi nic nie grozi z
      Twojej strony. Jesteśmy dwiema stronami tego samego lustra. Ty jestes wczoraj,
      jak jestem jutro. Najsłodszy mój interlokutorze >)


      > Kazdy, kto liznal o tej chorobie wie, ze nie na tym ten wic polega.

      Każdy - czyli JA TEZ. Każdy znaczy każdy Austustus. Jeśli piszesz takie słowa
      licz sie z tym, że KAZDY to wykorzysta. Brak zdiagnozowanej choroby u mnie nie
      znaczy że nie wim o co kaman. Przeżyłąm jak mój pierwszy mąż wygrzebywał sobie
      widelcem esperal, chodziłam z nim na terapie dla współuzależnionych (tan
      dowiedziałąm, śie że on pije przez mnie - co to ku.. za głupota była, jezu
      chryste). Widziałam jak piło się w elitach w latach 90-tych, widziałam to
      wszystko na własne oczy.

      Pamiętam każdy wieczór przesiedziany w kiblu jak piłam samotnie do lustra i
      oszpecałam się lub jak wydawało mi się że otrzymam pokojową nagrodę nobla.
      Pamiętam swoją agresję do Dziecka, jak ni przeszkadzała w piciu (Mamo, może
      odpowiesz mi bajeczkę? Spadaj kochanie mamusia jest teraz BARDZO ZAJETA i
      zmęczona. Jutro ci odpowiem, a jutro było takie jak wczoraj i dzis, tylko
      rodzaj alkoholu sie zmnieniał i miejsca zakupu, żeby nikt nie mógł mi przylepi
      zasranej etykietki pijaka.

      Ja dbałam o swoje dobre imię Augustw. Robiłąm sobie sprytny PR. Pozowałam na
      nieco egzaltowaną, wyzwoloną (ze wszystkiego) pannę w glanach. Byłąm outsajerką
      i przyjmowałam tą rolę z pochotą, bo pod tym płaszczykiem mogłam robic co mie
      sie podobało. Nie szłam jak inne barany drogą dla baranów, tylkko upodlałam się
      w samotności, bo nikt nie stanowił dla mnie odpowiedniego towarzystwa do picia.

      Oczywiście wpadki na imprezachh się zdarzały, upiłam się cos tam wywinęłam, a
      to jakiś striptiz, a to jakis przygodny seks w szalecie, ale to były wyjątki.
      Ja lubiłąm pi sama. Alkohol traktowałam jak wrota do innego wymiaru...

      ASle niestety potem nie mogłam juz bez niego wytrzymac. Stawałam się agresywna
      (również w łóżku, co było przyczyną odejścia mojego męż - alkohol i agresja).
      Stawałam sie roszczeniowa w stosunku do świata. Zaczęłam uważac że picie mi się
      należy, że oparu alkoholu są dla mnie stworzone i ch...uj. Walczyłam o to, żeby
      móc sie napic zawsze. I cel osiągnęłam. Piłam jak smok. Do dna dna.


      Nie dałam sobie zaszczepic choroby bo byłby to obciach w naszych kręgach.
      Picie, draki i rokc'and'drol - to była postawa człowieka sukcesu lat 90-tych'
      Jak ktoś miał "chorobę" był odsuwany, bo choroby nie były w modzie.

      My mieliśmy by młodzi, prężni, wyzwolenie (również moralnie, partnerki
      zmieniało sie jak rękawiczki, żadnych zasad moralnych, okropieństwo. Mało tego
      w kręgach buddyjskich przyszła moda na seks grupowy, jak interepretacja jednej
      ze ścieżek ku oświeceniu).

      To były tak paskudne i rozwiązłe czasy, że się w palę nie mieści. I moja
      reakcja była tak, że musiałam pic w samotności, bo nie podobało mi sie to
      nowobogackie, zafajdane życie bananów, a jak zaczynałam o tym z kimś rozmawiac
      to wychodziło na to, że jestem wieśniarą, nie kumam dobrej zabawy i ogólnie
      znowu otsaider.

      Chadzałam do róznych psychologów i zawsze putano o to samo: czy jest pani
      uzależniona. Mówiłam że dużo piję ale uzależniona nie jestem (bo de facto nie
      byłam fizycznie). Na temat mojego niedostosowania nic nie umiano mi powiedziec,
      więc szybko rezygnowałam z tych usług.

      Jedna tylko psycholożka zadała mi fajne pytanie, na które dopiero po pewnym
      czasie znalazłam odpowiedz: a gdybyś mogła mie wszystko i wszystko byś
      wiedziała i mogła osiągnąc - to co byś chciała dla siebie?

      Moja odpowiedź brzmi: Chciałabym wdrapa sie na szczyt wielkiej góry i móc
      spokojnie to wszystko przeanalizowac. (Teraz właśnie osiągam swój szczyt.
      Jestem w trrakcie pisania własnej Wielkiej Księgi. Wiem, że jestem nieskromna
      ale uważam, że ciężko pracowałam aby móc by nieskromną)

      ____________________________________________________

      Mój mąż zaczął się mnie wstydzi. Mimo, że jak sie poznaliśmyy oboje nosiliśmy
      glany i słuchaliśmy tych samych płyt, jak zmieniła sie jego pozycja społeczna
      (zostasł jakimś tam derektoremn zakichanym) - moje glany zaczęły drażni a moja
      postawa życiowqa przynosiła mu ujmę. No i zamienił mnie na nowszy model w
      kabaretkach i porzucił jak psa zostawiając wszystko ale zabierając też wszystko.

      Świat mi się rozleciał. Nie dlatego że on odszedł, ale dlatego że okazało się,
      że nawet jak bardzo bym sie starała nigdy nie będę taka jak wszyscy.
      Poświęciłam 7 lat na to, żeby upodobnic sie do "normalnych ludzi", na prawdę
      bardzo się starałam. Wype łniałam swoje obowiązki, uczyłąm się byłam dobrą
      matką (jak nie piłąm) i wydawac by się mogło, że dobrą żoną. A tu pierdut: "już
      cie nie kocham, odchodzę" i wszystko diabli wzieli.

      Zapadłąm w śpiączkę (depresję niemal-że-katatoniczną). Świat przestał mnie
      intere4sowac. Myślałam tylko o śmierci, o tym jak bardzo chciałabym przesta
      istnie skoro moje istnienie jest nieadekwatne i nikt NIKT nie chce się ze mną
      związac (pierwszy mąż zdradził mnie z heroiną). Miałam dziecko, ale jej też już
      nie chciałam. Nic nie chciała, niczego nie potzrebowałąm, olałam cały świat.

      Przestałam jeśc, zaczęłam chudnąc, pojawili się jacyś ludzie, którzy pomagali9,
      karmili, zajęli się dzieckiem. Moja córka była przerażona więc znaleziono jej
      do gdzie indziej. Potem nastąpiła diametralna zmiana i dostałam manii. Mania
      jalko odwet za miesiące leżenia w łóżku.

      Uwierzyłąm, że jestemn silna, że mogę sobie da świetnie radę sama i
      ogólnie "nie ma spprawy". Wróciłam do roboty, byłam bardzo rozrywkona,
      nawiązywałam nowe znajomości, grałam w brydża i chodziłam na balerty... miałam
      tyle napedy jak na amfetaminie (dokładnie takie same obiawy: wiesz wszystko,
      nie musisz spac ani jest itd). Do tego piłam i paliłam zioło (wolne zioło).

      Imprezowałam jak siemasz, do pełen ludzi. Przyjęcia, wydawane obiadki. Zawsze z
      klasą wineczko do obiadku, serwetki, klimaty, świeczuszki kadzidła i o
      • promocja_tys Re: a tak se coś klikne - cd 19.01.07, 11:46
        było bardzo "fantazyjnie"...

        Ale mnogośc substancji wchłanianych przeze mnie zaowocowało pierwszymi
        przychozami (odjazdy religijne, wyobrażenia wielkościowe...) zrobiło się
        niebezpiecznie. Przestałam by komunikatywna i skupiłam sie TYLKO na sobie. Ja
        byłam podmiotem i orzeczeniem. Ja chciałam się bawi, jak chciałam pi, ja
        chciałam się kochac (miałam wtedyy dwóch stałych partnerów, jedna była
        kobietą)...

        Zaczęłam rujnowac sobie życie, sprzedałam mieszkanie Córki i przewaliłam kasą w
        przeciągu miesiąca, kupiłam aparat fotograficzny cykałam zdjęcia jak szolona
        (mam ok, 1000 klisz z tego okresu). Apogeum tego był Sylwester 2000 na Polach
        Elizejskich. Prawdziwy szampan lał sie strumieni8ami, ale ja już zaczęłam
        popada w depresję.

        Jako, że straciłam pracę i skończyły mi się pieniądze popadłam w
        stan "zawieszenia" znów przestałam jeśc, chcie, oczekiwac. Dobrzy ludzie
        zabrali Dzieciaka i dobrze bo to chore patrzec na takie dno dna. Po jakieś z
        kolejnych prób samobójczych zawieziono mnie do szpitala i wydano diagnozę.

        _______________________________________________

        Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, Augustw, nie dałam sobie przypiąc etykiety
        alkoholiczki, choc niejeden mi taką przypiąc chciał. Wolę byc cylkofreniczką
        (alkohol i narkomania idą w parze) - bo to daje mi wiecej swobody. Ja po 4
        latach bez nawrotu choroby będę ZDROWA a Ty jesteśś chory do końca swojego
        życia. Kto ma lepiej i jest sprytniejszy? Hę?

        _____________________________________________________

        A wracając do Ciebie, mój drogi
        może zejdziesz mi z drogi?

        zacytuję mojego męża:

        Idę prostą drogą i nikt mi tu ku.. kwiatków ni drzewek sadził nie będzie!
        ]
        Augustus, nie piszę do Ciebie, nie mieścisz się w mojej grupie doceleowej.
        Rozumiesz? Za stary jesteś, zbyt ograniczony i naważniejsze: Ty nie wybiegasz
        naprzód! Ciebie Lepsze Jutro nie INTERESUJE. Jesteś już dziadkiem odcinającym
        kupony i niechcącym się dolej rozwijac, bo Ciebie zadowala to kim jesteś.

        A mnie nie. Wiem, że z każdym momentem staje się mądrzejsza, lepsza, bardzie
        wyedukowana. Uważam, że to jest największa radośc mojego życia - byc otwartą na
        nowe doświadczenia, uczy się, kształcic, KSZTAŁTOIWAĆ.

        Mam 37 lat i bliższa mentalnie jestem swojemu Dziecku, bo ja pamietam swoje
        dzieciństwo, pamiętam swoje bunty młodzieńcze i niczego sie nie wstydzę,
        niczemu nie zaprzeczam. Moje ideały młodości są świeże i pachnące. Wiek mnie
        nie zmienia, wiek jest moim orędziem, bo jestem dorosła i jestem przygotowana
        na wzięcie ODPOWIEDZIALNOSCVI.

        Reprezentuję NOWE SPOJRZENIE, Augustuw. Ciebie już na świecie nie będzie, a ja
        i moje dzieci będziemy walczy o lepsze jutro i będziemy demaskowac wszystkie
        zakałapukania świata zaproponowanego nam przez Twoje [pokoleni8e.

        Na koniec cytak z Mol;esty

        BARDZIEJ NIŻ SENS CHCE ZNAC PRAWDE

        _________________________________

        Bo my już wiemy, że życie jako takie nie ma większego sensu. Rodzimy się,
        żyj4emy i umieramy. To jest pewne. Reszta to pole do popisu dla każdego z nas.
        My wiemy, że każdy dzień niesie na ulicy nowy krzyk, wiemy dlaczego są wojny i
        chcemy to zmieni9c. Piszę MY, bo moje Dzieciaki są moimi przyjaciólmi i ufają
        mi.


        Nie masz pojęcia jak lubią moje posty. Nie masz pojęcia jak sobie podśmiechują
        się z Ciebie, Staruszku kochany. Nowe idzie, zapnij pasy Dorotko. Ja wim jaką
        tabletkę łykniesz TY. Powodzenia i oby Twoja moc nie opuściła Cię nigdy. Bez
        niej zginiesz bez pamięci.

        Twoja Promocja
        • aaugustw Re: a tak se coś klikne - cd 19.01.07, 12:23
          promocja_tys napisała:
          > "Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, Augustw, nie dałam sobie przypiąc etykiety
          alkoholiczki, choc niejeden mi taką przypiąc chciał. Wolę byc cylkofreniczką
          (alkohol i narkomania idą w parze) - bo to daje mi wiecej swobody. Ja po 4
          latach bez nawrotu choroby będę ZDROWA a Ty jesteśś chory do końca swojego
          życia. Kto ma lepiej i jest sprytniejszy? Hę?" <
          _________________________________________________________________________.
          Promocja, kiedy przeczytalem druga czesc Twoich zwierzen postanowilem
          niezwlocznie zaproponowac Tobie, abysmy nie wchodzili sobie wiecej w
          droge! Ty nie wypowiadaj sie na temat choroby alkoholowej, bo nie jestes
          alkoholiczka, a ja nie bede wchodzi Tobie w parade...!
          Trzymaj sie mocno... Pozdrawiam serdecznie;
          A...
          • promocja_tys Re: a tak se coś klikne - cd 19.01.07, 13:03
            aaugustw napisał:

            > promocja_tys napisała:
            > > "Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, Augustw, nie dałam sobie przypiąc etyki
            > ety
            > alkoholiczki, choc niejeden mi taką przypiąc chciał. Wolę byc cylkofreniczką
            > (alkohol i narkomania idą w parze) - bo to daje mi wiecej swobody. Ja po 4
            > latach bez nawrotu choroby będę ZDROWA a Ty jesteśś chory do końca swojego
            > życia. Kto ma lepiej i jest sprytniejszy? Hę?" <
            > _________________________________________________________________________.
            > Promocja, kiedy przeczytalem druga czesc Twoich zwierzen postanowilem
            > niezwlocznie zaproponowac Tobie, abysmy nie wchodzili sobie wiecej w
            > droge! Ty nie wypowiadaj sie na temat choroby alkoholowej, bo nie jestes
            > alkoholiczka, a ja nie bede wchodzi Tobie w parade...!
            > Trzymaj sie mocno... Pozdrawiam serdecznie;
            > A...

            Chwałą Pnu na Niebiesiach. NARESZCIE. Wielkie Elo dla Twojej mądrości a ja
            obiecuję by jak plaseter miodu. Lubię Cię, na prawdę. Przypominasz mi stare
            dobre czasy, kiedy wierzyłam jeszcze terapeutom itd. Ale to, że oni nie chceli
            się rozwija i bazowali na wiedzy sprzed wielu lat sprawiło, że przestali byc
            dla mnie autorytetami, bo to ja znałam nowinki, ja czytałam zagraniczne
            artykuły zanim dotarły one do polski w formir przystępnej papki po tłumaczeniu
            jakieś pani lub pana, który MUSIAŁ dodac swoj komentarz.

            Ja nie komentuję - ja używam wiedzy do łatania dziur w sobie. Jestem bardzo
            wybredna i bardzo wymagająca. Mój mąż ma ze mną trudno, ale on jest taki jak
            ja, więc szanuje ten mój pęd ku prawdzie.

            A Tobie Augustsw - najlepszego. Trzymaj się chłopie i pisz dalej, bo AA to
            wspaniała wspólnota i im berdziej ją poznaję )dzięki Tenjarasowi) tym bardziej
            rosnie mój szacdunek do Twórców tego Programu.

            OK. Zakopujemy miecze i traktujemy się z szacunkiem. Zgoda?
        • promocja_tys Parę testów dla "Prawdziwych" ;)-moich czytelników 19.01.07, 12:56
          Elo Dzieciaki

          Piszę Dzieciaki, ale wiecie, że wiek metrykalny sie nie liczy. Jesteście MŁODZI
          i chcecie zmian na lepsze. Oto kilka tekstów młodzieży alternatywnej, a potem
          moje odpowiedzi Dorosłej, która "bierze na klatę". Ja jestem gotowa stanąc i
          zmierzyc się z zagrożeniami abyście Wy mogli skorzystac z mioch doświadczeń.
          Chcę Wam pomóc, chcę Wam pokazac nasz świat.

          Hip-hop nie rózni sie bardzo od punck rocka. Też negacja z tym, że Wy odnosicie
          sie do wartości - dla nas wartością była wolnośc osobista ale nie mieliśmy za
          bardzo pomysłu na wzorzec w którym bezpiecznie można sie było zestarzec.
          Niestety 37letnia panna w glanach i z agrawką w uchu to obciach.

          Subkultura hip-hopu (piszę tu o górnej pułce, nie jakiegis norbiego
          zasmarkabnego) daje nadzieję na życie w zgodzie z ideałami młodości aż do
          kopńca drogi jakim jest życie. Ideały reprezentowane przez współczesną młodzież
          myślącą - są zaiste wspaniałe i ja jestem ZA.

          Jestam za tak bardzo, że jestem gotowa się ujawnic, jeżeli będzie to mogło
          służyc sprawie. Nie boję się sądów i kolegium. znam prawo i swoje obowieązki
          jak i prawa. Jestem jednostką żyjącą w zgodzie z systemem i ofiarowywuję Wam
          moją trzeźwośc i uwagą.

          Będę zawsze kiedy będę potrzebna. Nietrudno mnie znaleźc. Zostawiam ślady, bo
          wiem że ten kto ma mni8e spotkac na swej drodze - spotka się ze mną tak czy
          siak. Czas nie gra roli, bo Ludzie Młodzi zawsze sie odnajdą w tłumie, na
          balangach i tych pijackich i tych palonych.

          I jeszcze jedno. Jest nas dużo. To o nas nawija Molesta: to jest ukłon w stronę
          ludzi, dzięki którym świat da się lubic. Jestem zasczycona, że ten tekst jest
          skierowany także do mnie. Jestem domna, że zasługuję na takie miano i cieszę
          się, że możecie skorzysta z mojego doświadczenia.

          A teraz teksty, których ostatnio słuchałam:

          ________________________________________
          OSTR - POdzyskamy hip-hop

          "Rozmień mi banknot na dwie pięćdziesiątki
          Chodź obrobimy bank bo mam kody dozorcy
          Schody do wąskich korytarzy rozpisz
          Uwolnimy hip hop pozawijany w rolki
          W imię historii naszych przodków
          Obywatelskich obowiązków
          Ku.. zrób to po prostu"

          ___________________________

          MOLESTA - Ewenement - płyta Nigdy nie mów nigdy!

          Majwyzszy czas znów wspólną obrac drogę
          w końcu rozliczyc się z każdym wrogiem
          Najwy zsdzy czas znów przywróci równowagę
          wiesz nie jeste4śmy tu przez przypadek.

          __________________________

          OSTR

          Menciu wierzę w Boga.
          To mój punkt pierwszy
          W to że Niemen żyje w naszych sercach jak Elvis
          Nie popędzaj amnezji a’la Las Vegas Parano
          Niech tnie oszczerca język
          Dla nas nie ma ze dialog
          W oczach szczerość
          Reprezentuję dumę
          Co mam dzieląc
          Preferuje strumień
          Światła ulicy gdzie edukuje walka
          Nie zredukuje wam zła ludzkiego robactwa
          Kartka kratka ręka działa jak skaner
          Szansa jak słać w dźwiękach atrament
          Z przesłaniem szerszym niż horyzont w Klanie
          Niee mój świat nie kończy się na
          Dee wsiadaj i jeedź
          Na końcu drogi ślepej
          Zlepek myśli efekt czyści przeciek
          Odzyskam Hip hop HWDB
          To o biznesie

          ____________________________

          HAPPYSAD - Hymn



          Świat nie konczy się na ich słowach
          nie konczy się na ich gestach
          nie widzisz gdy nie chcesz
          nie śmiejesz się prosto w twarz


          I zrozum to wreszcie

          Że świat nie konczy się na ich szeptach
          nie konczy się na ich podniesionych rękach
          nieważne są żadne słowa nasza miłość jest piękna





          I zrozum to wreszcie

          Świat nie konczy się na ich myślach
          nie konczy się na ich pętlach
          nie słyszysz gdy nie chcesz
          nie śmiejesz się prosto w twarz

          I zrozum to wreszcie

          _________________

          18L

          Track 11
          "Zycie dało nam szansę nie mogliśmy jej zmarnowac
          obraliśmy ten tor na tym torze chcemy zostac
          wiele lat czekaliśmy żeby znaleźc to miejsce
          to jest włóaśnie to miejsce ono daje nam szczęście"

          Track 12
          Powodzenia Nie dziękuję bo nie muszę
          ja mam to co chcę a rap wypełnia moją duszę
          amerykanski styl życia, po dwa fakultety,
          złote kiety solaria nie pomogą niestety

          Bo berety i tak będzie kim byliście
          a my koncetry i zielone liście
          Tak więc

          Powodzenia Nie dziękuję bo nie muszę
          ja mam to co chcę a rap wypełnia moją duszę (..)



          Track 16

          Wiele czasu i pracy aby płyta powstała
          nasze słowa, nasza wiara nasz hałas
          nasze życie, nasz duma iserca
          ty słuchaj i orientuj bo w praktyce się potwierdza

          ____________________________________________________

          Trzeźwi dorośli w służbie Waszej i naszej Wspólnej Sprawy:

          Sp. Rydel

          Chociaż puste mam kieszenie
          No i wódy czasem brak
          Ja już nigdy się nie zmienię
          Zawsze będę żył już tak

          Nie słuchałem nigdy ojca
          Choć przestrzegał znając się
          Z naiwności w oczach chłopca
          Dziś już wielu śmieje się

          Ale jedno wiem po latach
          Prawdę musisz znać i ty
          Zawsze warto być człowiekiem


          Choć tak łatwo zejść na psy

          i jeszcze to:

          Kiedy siedzę na maszynie totalny czuję luz
          Włączam silnik, daję kopa za mną tylko kurz
          To wspaniała jest maszyna choć ma czterdzieści lat
          Stary mój też ją dosiadał to samo czuł mój
          starszy brat

          Harley mój, to jest to, kocham go
          Harley mój, to jest to, kocham go

          Zmienił moje życie odkąd poskładałem go


          On wyleczył mnie z kompleksów dał mi swoją moc
          Nigdy mnie nie zdradził nie zawiódł ani raz
          To wspaniała jest maszyna choć ma już ze
          czterdzieści lat

          _________________________

          Kazik

          Bo jestem grzesznikiem i o tym wiem
          O tym wiem, ze jestem grzesznikiem
          Jestem grzesznikiem i o tym wiem
          O tym wiem, że jestem grzesznikiem

          Wierzę w rzeczy co się nie kończą
          To co dobrze widać szybko się skończy
          Wszystko na tym świecie minie
          A moje słowo nie przeminie
          By włożyć Ci obrączkę na palec
          Spowiednika okłamałem
          Potem skopałem Olafa z Berlina
          Ledwo się na nogach utrzymał

          Bo jestem grzesznikiem i o tym wiem
          O tym wiem, ze jestem grzesznikiem
          Jestem grzesznikiem tak to wiem
          O tym wiem, że jestem grzesznikiem
          Jestem świętym - taka różnica
          Taka różnica mnie nie zachwyca
          Jestem świętym - taka różnica
          Taka różnica mnie nie zachwyca

          Kto ma rozum, ten czesto błądzi
          Kto ciągle szuka winy ten zabłądzi
          Niech życie płynie zgodnie z własnym sumieniem
          Kierując się odruchu sercem

          Bo jestem grzesznikiem i o tym wiem
          O tym wiem, ze jestem grzesznikiem
          Jestem grzesznikiem tak to wiem
          O tym wiem, że jestem grzesznikiem
          Jestem świętym - taka różnica
          Taka różnica mnie nie zachwyca
          Jestem świętym - taka różnica
          Taka różnica mnie nie zachwyca


          i jeszcze

          Nie szukaj drogi, znajdziesz ja w sercu
          Smutna jest knajpa byłych morderców
          Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
          Płonące w mroku morderców oczy
          Nieważny groźny grymas na gębie
          Mordercy mają serca gołębie
          Band armii, gangów i czarnych sotni
          Wczoraj rycerze dziś - bezrobotni


          i na koniec

          Mam Ci tak wiele do powiedzenia
          Nie możesz tego nie doceniać
          I rzeczy złe, i rzeczy dobre
          Pocieszę Cię - więcej jest tych dobrych
          Mam Ci tak wiele do powiedzenia
          Nie możesz tego nie doceniać
          Kończą się czasy naszej młodości
          Skończyć się musi to, co się nie zmienia
          Tak, tak, to co się nie zmienia...




          I pytam się:
          Kto śmie traktować Cię źle
          Kto śmie traktować Cię źle
          Kto śmie traktować Cię źle

          Bo ja...
          Chcę wierzyć w to, co mówię
          Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
          Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
          Chcę wierzyć w to, co mówię
          Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
          Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
          Tak...

          Uważaj bo...
          Mam Ci tak wiele do powiedzenia
          Nie próbuj tego teraz zmieniać
          Naprawdę bardzo kocham Cię
          Proszę, traktuj to poważnie
          Mam Ci tak wiele do powiedzenia
          Nie możesz tego nie doceniać
          I rzeczy złe, i rzeczy dobre
          Pocieszę Cię - więcej jest tych dobrych

          Kto śmie traktować Cię źle
          Kto śmie traktować Cię źle
          Kto śmie traktować Cię źle
          Kto śmie traktować Cię źle

          Chcę wierzyć w to, co mówię
          Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
          Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
          Chcę wierzyć w to, co mówię
          Chcę wierzyć w C
          • promocja_tys cd. bo urwało mi wątek 19.01.07, 12:57

            I pytam się:
            Kto śmie traktować Cię źle
            Kto śmie traktować Cię źle
            Kto śmie traktować Cię źle

            Bo ja...
            Chcę wierzyć w to, co mówię
            Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
            Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
            Chcę wierzyć w to, co mówię
            Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
            Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
            Tak...

            Uważaj bo...
            Mam Ci tak wiele do powiedzenia
            Nie próbuj tego teraz zmieniać
            Naprawdę bardzo kocham Cię
            Proszę, traktuj to poważnie
            Mam Ci tak wiele do powiedzenia
            Nie możesz tego nie doceniać
            I rzeczy złe, i rzeczy dobre
            Pocieszę Cię - więcej jest tych dobrych

            Kto śmie traktować Cię źle
            Kto śmie traktować Cię źle
            Kto śmie traktować Cię źle
            Kto śmie traktować Cię źle

            Chcę wierzyć w to, co mówię
            Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
            Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
            Chcę wierzyć w to, co mówię
            Chcę wierzyć w Ciebie, w siebie
            Chcę mieć Cię w zasięgu w każdej nagłej potrzebie
            Tak...
            W każdej nagłej potrzebie
            Tak...
            W każdej nagłej potrzebie

            ____________________________

            Ode mnie prywatnie

            Metro

            Wybudujemy wieże, wierzę wierzę
            choc rózne słowa,rózny kolor skór
            byle się tylko znaleźc w pozaziemskiej sferze
            gdzie szczyty gór, gdzie pośród chmur
            można sie z Bogiem samym oko w oko zmierzyc

            schody do raju
            kain tam chciał byc i abel
            ludzie bez krajów
            bezimienii konstruktorzy wieży babel

            i na koniec moja wizytówka mentalna:

            Marek Grechuta "po to byś czuł"

            po to by czuł rodzisz się
            poto byś czuł poto bys szedł
            wydał cie świat na przeg
            abys żył abys szedl

            poto bys czuł rodzisz się po to bys czuł poto byś szedł, tralalala :)

            Kochani JESTEM. I będę. Obiecuję.

            Nie pijemy!!! Choc piliśmy. Nie cfpamy - choc paliśmy. Mamy prawo byc tutaj, a
            ja już tworzę dawno obiecany potral. Pamiętacie? Ponadczasowy portal YO! ???
            To ja go wymyśliłam i niebawem go otworzę. Dla Was, dla Waszych Rodziców i
            kumatych Dziedków i Dzieci Waszysch Dzieci.

            Tam bedziemy bezpieczni.

            Pamiętacie taki kawałek, chyba Varius Manx?..

            KIEDYŚ ZNAJDE DLA NAS DOM
            Z WIELKIM OKNEM NA ŚWIAT
            ZNOWUZACZNIESZ UFAC MI
            NIE POZWOLĘ CI SIĘ BAC.


            Już czas.

            Elo.
            • promocja_tys A JAK? Ano tak: 19.01.07, 14:44
              "Jak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad
              lasem
              Jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem
              Jak wyciągnięte tam powyżej gwiaździste ramiona
              wasze
              A tu są nasze, a tu są nasze

              Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc,
              Jak winny-li-niewinny sumienia wyrzut,
              Że się żyje, gdy umarło tylu, tylu, tylu.




              Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc,
              Jak lizać rany celnie zadane,
              Jak lepić serce w proch potrzaskane.

              Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc,
              Pudowy kamień, pudowy kamień,
              Ja na nim stanę, on na mnie stanie,
              On na mnie stanie, spod niego wstanę.

              Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc,
              Jak złota kula nad wodami,
              Jak świt pod spuchniętymi powiekami.

              Jak zorze miłe, śliczne polany,
              Jak słońca pierś,
              Jak garb swój nieść,
              Jak do was siostry mgławicowe
              Ten zawodzący śpiew.

              Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem
              odpoczniesz,
              Cudne manowce, cudne manowce, cudne, cudne
              manowce".

              Stare Dobre Małżeństwo

              _____________________

              Bóg Honor Ojczyzna

              Rodzina

              Przyjażń (która nigdy nie zniechęci - 18L)

              Wartości i walka o to, zeby nikt ich nie opluwał.

              Wartości są po to, żeby traktowac je z szacunkiem.

              Żeby były jak Dekalog, jak drogowskaz jak wrócic do domu w ciem,ną złą noc.

              Żeby je pielęgnowac i podsycac, żeby przekazywac je uważnie w genach i w
              procesie wychowawczym.

              Ja piłam, bo pi musiałam, ale nie zapomniałam co dla mnie najważniejsze.

              Naważniejsza była, jest i będzie Przyszłośc. Czyli moje Dziecko i jej pokolenie.

              Moja córka spełniiła wszystkie moje nadzieje w nią pokładane. Nie pije, nie
              szmaci się jak jej matka w jej wieku. Ona się SZAQNUJE, bo była szanowana przez
              swoich rodziców i wie, że szacunek JEST JEJ DANY z racji samego przyjścia na
              świat. Każdy CZŁOWIEK zasługuje na szacunek, chyba że zbłądzi i wystąpi
              przeciw3ko sobie samemu.

              Nigdy nie okłamałam swojego dziecka, nigdy nie ukrywałam swoich słabości.
              Wyszłąm z założenia, ze tworzenie sztucznych konwencji jest chore (ja mojem
              matce niby nie mogłam zarzucic że pije, a skrzywdziała mnie okrutnie). Jaki
              pożytek z tego, że dziecko nie widzi jak rodzice chleją ale czuje to od nich
              nosem i sercem?

              Mój program wychowawczy był bardzo nowatorski i szalenie odważny. Ale mogłam
              sobie na to pozwolic, bo byłam z moim dzieckiem w bardzo bliskim kontakcie i
              WIEDZIAŁAM, że ona to zniesie, a nawet w przyszłości doceni. Ju7ż dziś dziękuje
              mi za to, że nie wysłałam jej do komunii czy nie zapisałam do zuchów.

              Dałąm jej wolnośc wyboru a ona wybrała dobrze. Jesteśmy przyjaciółkami i razem
              się bawimy. Przy jednym piwku w klubie wyginamy swoje ciała i wiecie co?
              Jesteśmy gwiazdami parkietu (kazda w swojej kategori wiekowej, oczywiście :)
              Obie jesteśmy artystkami, obie jesteśmy butne i trochę zarozumiałe. Obie mamy
              PRZESWIADCZENIE, że Świat należy zmieniac, bo to co jest w tej chwili to jakis
              absurd. Mamy takie same misie do przytulania i wymieniamy się ciuchami,
              przepisami kulinarnymi, biżyterią.

              Nie zawsze tak było. Jeszcze rok temu nie miałam z nią żadnego kontaktu. Byłam
              chora, piłam - wstydziłam się jej. Wstydziłam się swojej ni9emocy, swojej
              słabości (że piłam) i tego, że nie potrafię jej dac nic od siebie bo byłam
              wypalona jak pien... Smutne to były czasy...

              Potem zaczęłam pisa do niej listy, potem wysyłac jakieś nieśmiałe projekty,
              prezentacje (delej kontakt fizyczny mnie męczył). Stworzyłam jakgdyby wirtualną
              matkę i przedstawiłam tam siebie wolną od choroby i uzależnienia.

              Moje dziecko podchodziło do tego dosyc sceptycznie kładąc to na karb mojej
              choroby (stanów maniakalnych). Czas płynął a ja coraz wiecej pracowałąm przy
              kompie i przekładające te klocki zrozumiałam,. że słowa to tylko słowa. Że
              MÓWIC to ZA MAŁO. Że trzeba POKAZAC tak normalnie w realu, że świat sprzedany
              na Forum czy w moich projektach nie jest bełkotem pijaczki czy narkomanki, czy
              osboby chorej psychicznie.

              Zaczęłąm działac. Zaczęłam dbac o siebie i dom. Zawsze byłam "na chodzie" żeby
              byc przygotowaną na jej wizytę. Nie było już butelek na stole a fifki
              wylądowały w skrytce. Pojawiły sie kwiaty, obrazy, plakaty. Zmieniłam styl
              zaniedbanej baby w rączą 40-stkę żądną wiedzy i poznania. Słuchałam muzykli
              Młodej, cfhodziłam na jej pokazy, do knajpy... Zaczełąm zarabiac też jakieś
              drobne pieniądze, żeby móc jaj przysponsorowac bilet miesięczny i prochy
              antykoncepcyjne (córka mieszka z moją przyjaciółką).

              Systematycznosc naszych kontaktów, to że zawsze byłam OK i nie można mi było
              NIC ZARZUCIC spowodowało to, że moje dziecko zaczęło obdarzac mnie zaufaniem.
              Zaczęła przychodzic ze swoimi znajomymi, zaczęłyuśmy kilka wspólnych pomysłów.
              Ona wie, że już nie narobię jej wiochy, a jak walnę jakiś przypał - to się
              mądrze weytłumaczę, bo jestem mądrą mamą.

              Tak więc mądrzy dorośli mają Plana.
              Jesteśmy z Wami i nie pozwolimy Was skrzywdzic.
              Będziemy wspaniałymi dziadkami i znajdziecie w nas oparcie.

              Zasługujecie na to jako pokolenie, które w bardzo twórczy i grzeczny (w sumie,
              bardzo grzeczne z Was Dzieciaki w porównaniu z nami) sposób rozprawiło się z
              ch..ością i miałkościa naszej epoki.

              Jestem z Was dumna i jeśli umarłabym dziś - umarłabym szczęśliwa.

              To poczętek drogi ale ta droga mnie zachwyca i inspiruje. Przy Was czyję się
              znowu młoda, jak 20 lat temu. Słuchając Was widzę i siebie, i cały mój krzyk.
              Jesteście pokoleniem, które spęłnia moje marzenia. Boże ludzie, nier wiecie
              nawqet jak bardzo cierpieli wszyscy praed Wami. Wojna, czasy powiojenne,
              komuna, zasrane lata 90=te... Wy jesteście już wolni.

              A ja tą wolnośc uświęcam i to koniec na dzisiaj, bo mnie powaliło i juz
              zaczynam wieszczyc. Na koniec tekst 18l

              "Idę za nimi, bo oni idą za mną
              Wiesz jak to się nazywa?
              To Lojalnosc
              nie popadna w skrajnośc
              mają misję do spełnienia
              ramię w ramię wciąż idą
              a więc zacznij to doceniac

              To przyjaźn zdejmuje z ciebie pasmo milczenia
              wierne słowo chłopaczyny który prace twą docenia
              Ile dróg z nimi przebytych ile dróg z chlopakami
              ile godzin za nami czy jesteśmy tacy sami?
              Dziwnie postrarzegani

              A swiat wokól nas sie kręci
              to właśnie dla tych wszystkich którzy sa w naszej pamięci
              pozdrawiam serdecznie
              rada trochę wyobraźni

              to dla Was ten kawałek
              w dowód łączącej przyjaźni.

              KONIEC

              MISJA ZAKOŃCZONA

      • aaugustw Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 12:15
        promocja_tys napisała:
        > Piszę z punktu widzenia pijaczki, nie alkoholiczli ze zdiagnozowaną chorobą.
        - - - - - - - - -
        Trzeba bylo od razu tak. Nie byloby niepotrzebnych dyskusji...!
        Pijak potrzebuje tylko troszke silnej woli i to wystarcza... - Wierze Ci...!
        ___________________________________________________________________________.
        promocja_tys napisała dalej:
        > Augustwusie, moje posty nie są skierowane do Ciebie...
        - - - - -
        Ale ten jest - prawda...!? ;-))
        Tylko dlaczego przerzucilas watek Jarasia do siebie...!??
        ________________________________________________________.
        promocja_tys napisała dalej:
        > ...nie traktuj mnie jak szczeniaka. Poglądy, które reprezentuję na tym forum
        nie śa tylko moje. Są reprezentatywne dla pewnego grona osób, które przeszły
        > ALTERNATYWNE terapie i są ukierunkowane na zupełnie inne rzeczy niż AA (choc
        w sumie program AA często pokrywa się z naszym programem).
        > Za Promoją_tys (czy 1000, jak wolisz) stoi zespól młodych psychplogów,
        lekarzy uzależnien i innych ludziczków, którzy wiedzą, że rewolucja jest
        blisko.
        - - - - - - - - - -
        Jaka rewolucja...? - O czym Ty mowisz...?
        ________________________________________.
        promocja_tys napisała dalej:
        > Ale jesteś głosem "starej epoki" i dla mnie (dla nas) nie wnosisz nic
        twórczego Augustusw.
        - - - - - - - -
        A czego Ty ode mnie oczekujesz...!?
        ____________________________________.
        promocja_tys napisała dalej:
        > ...czyta,m Twoje posty TYLKO przez sentyment, bo ja w przeciwieństwie
        > do reszty mojej grupy szanuję "starych weteranów" i potrzaffię znaleźc w
        takich wypowiedziach jak Twoje - coś co mi osobiście pomaga.
        - - - - - - -
        Ciesze sie. Pozostaje tylko jedno; trzymac nerwy na wodzy. ;-))
        __________________________________________________________.
        promocja_tys napisała dalej:
        > Czytam Cię uważnie i bardzo dużo o Tobie wiem.
        > Stosuję starą hińską m,etodę:
        > jak nie możesz pokona wroga - usiądź na spokonie na skraju drogi i bez emocji
        > obserwuj. Chcaesz wygrac - ucz sie od najlepszych. Tak moja rola. Jestem
        > szpiegiem augustus i świetnie nadaję sie do tej roli.
        - - - - - - - - - - -
        Nie siedz za dlugo na skraju tej drogi, mozna nabawic sie hemoroidow ;-)
        _____________________________________________________________________.
        promocja_tys napisała dalej:
        > Nie piszę uważaj, bo nic Ci z mojej strony nie grozi. Ani mi nic nie grozi z
        > Twojej strony. Jesteśmy dwiema stronami tego samego lustra. Ty jestes
        wczoraj, jak jestem jutro. Najsłodszy mój interlokutorze >)
        - - - - - - - -
        Tak, ja zaczalem wczoraj, Ty jutro... ;-))
        A...
        • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 13:40
          aaugustw napisał:

          > promocja_tys napisała:
          > > Piszę z punktu widzenia pijaczki, nie alkoholiczli ze zdiagnozowaną choro
          > bą.
          > - - - - - - - - -
          > Trzeba bylo od razu tak. Nie byloby niepotrzebnych dyskusji...!
          > Pijak potrzebuje tylko troszke silnej woli i to wystarcza... - Wierze Ci...!

          To dobrze, że mi wierzysz. Wszystko co pisze jest prawdą. Czasem nie moją, ale
          prawdą (dla mnie i mojego świata, bo Ty to możesz widziec inaczej. Jestem
          szczera i uciwa w wypowiedziach bo to jest moja TARCZA. Jeśli piszesz prawdę -
          nikt nidgy nie złapie Cię na kłamstwie. To jedno z podstwowych szkoleń
          jednostek wybitnych (nie żebym była wybitna, ale trochę taka by muszę, hijhi).
          Mam pewne określone zadanie i dlatego muszę przeprowadzac je w uczciwy sposób.
          Nie kłamię, nie naginam. Piszę jak czuję. Bo ja to empatka jestem, takie mam
          talenta (oprócz lania wody niczym Niagara...)

          > ___________________________________________________________________________.
          > promocja_tys napisała dalej:
          > > Augustwusie, moje posty nie są skierowane do Ciebie...
          > - - - - -
          > Ale ten jest - prawda...!? ;-))
          > Tylko dlaczego przerzucilas watek Jarasia do siebie...!??

          Bo lączę się z netem przez komórke i czasami za szybko kliknę :) Przepraszam.
          Ale w sumie dobrze się stało, po co zaśmieca wspaniały wątek Jarasia naszymi
          sporami. Niechaj tamten zostanie nieskalany. Co Ty nato?


          > ________________________________________________________.
          > promocja_tys napisała dalej:
          > > ...nie traktuj mnie jak szczeniaka. Poglądy, które reprezentuję na tym fo
          > rum
          > nie śa tylko moje. Są reprezentatywne dla pewnego grona osób, które przeszły
          > > ALTERNATYWNE terapie i są ukierunkowane na zupełnie inne rzeczy niż AA (c
          > hoc
          > w sumie program AA często pokrywa się z naszym programem).
          > > Za Promoją_tys (czy 1000, jak wolisz) stoi zespól młodych psychplogów,
          > lekarzy uzależnien i innych ludziczków, którzy wiedzą, że rewolucja jest
          > blisko.
          > - - - - - - - - - -
          > Jaka rewolucja...? - O czym Ty mowisz...?


          Odpowiem tekstem piosenki:

          T.LOVE - ZERO
          Nie będzie żadnej rewolucji
          wszystko zostało powiedziane
          w piosenkach książkach i na ekranie
          wszystko zostało już sprzedane

          jestem zupełnie nienormalny
          jestem znudzony kapitalnie
          jestem zupełnie nienormalny
          jestem znudzony kapitalnie..."

          Jaaka rewolucja Augustw? POMYLIŁO MI SIĘ. Ew. użyłam NIEWŁAŚCXIWEGO słowa.
          Słowa teraz nie znaczę już tego co dawniej. Ja uczę się jeżyka od mojej córki.
          Dla niej Miłośc znaczy tak wspaniale, że moja definicja (zagubiona po wódzie i
          kreskach) wygląda jak parodia! Taka prawda.

          ___________________


          > ________________________________________.
          > promocja_tys napisała dalej:
          > > Ale jesteś głosem "starej epoki" i dla mnie (dla nas) nie wnosisz nic
          > twórczego Augustusw.
          > - - - - - - - -
          > A czego Ty ode mnie oczekujesz...!?


          Ja od Cioebie czego oczekuję? Swobody wypowiuedzi i nie zmieniania znaczenia
          moich słow. Oczekuję też szacunku i liczę na to, że jak się wypowiadasz to
          przynajmniej w skupieniu przeczytałeś mój wątek.

          Piszę w bardzo wyrafinowany sposób (tego też mnie nauczono, tylko forma
          emocjonalna jest moja autorska). Piszę tak, żeby do końca wytrali najwierniejsi
          czytelnicy i tacy dla których to moje lanie wody ma sens.

          Moje pisanie jest jak mantra Augusus i wiele osób myślało na tym jak
          doprtowadzic to do takiego stanu jaki jest obecnie tu reprezentowany.

          Pochyl sie nad tym i nie krytukuj jeśli nie rozumiesz. Ja Cię rozumiem, że Cię
          wkurzam. Jesteś jak mój rodzony ojciec i tak się zachowujesz. Mi to nie
          przeszkadza, bo świadomośc, że jestem teraz w wieku w który mój ojciec mnie
          poniżał - daje mi siłę. Patrzę na niego.. patrzeą na siebie...

          I widzę TO CO WIDZE! Widzę porządnego człowieka ktyóry przeszedł tyle tragedii
          życiowych, że parę życ można by chojnie obdarowac. Widzę wyrozumiałą dobrą
          matką której priorytetem życiowym jest współbrzmienie ze swoim dzieckiem i
          czuje misję żeby jej życie było lepsze niż moje.

          Widzę wojownika o Lepszy Świat. Widzę kobietę która jak Matka Ziemia czuje
          OBOWIAZEK dbania o swoje potomstwo. Widzę także zwyczajną kobietę, żonę,
          mamutkę, przyjacieloa.

          Jestem dumna z siebie Augustus. I moje Dziecko jest ze mnie dumne, i mój mąż i
          moi Rodzice. Świat mnie kocha bo ja kocham jeszcze bardziej i On to wie.
          Podniosłam się Z DNA DNA upadku i jestem jak gwiazda na niebie.

          Nie rozumiesz? Nie musisz. Ale daj mi błyszcvzec. Zapracowałam na to ciężko.
          BARDZO CIĘXKO.
          > ____________________________________.
          > promocja_tys napisała dalej:
          > > ...czyta,m Twoje posty TYLKO przez sentyment, bo ja w przeciwieństwie
          > > do reszty mojej grupy szanuję "starych weteranów" i potrzaffię znaleźc w
          > takich wypowiedziach jak Twoje - coś co mi osobiście pomaga.
          > - - - - - - -
          > Ciesze sie. Pozostaje tylko jedno; trzymac nerwy na wodzy. ;-))

          He, he. Uwielbiam Twoje poczucie humoru. Szkoda, ze nie znam całej Twojej
          histori, pewnie jesteś bardzo fajną osobą i pewnie sporo mogłabym sie od Ciebie
          nauczyc. A może pozwolisz mi napisac do siebie nha priva? Chciałbys mnie lepiej
          poznac? Nie mam nic do ukrycia (to warunek superagenta, hahaha :) i chętnie bym
          się z Tobą zaprzyjaźniła. Wolę miec przyjaciól niź wrogów. Walka mnie
          wyczerpuje i osłabia. Wszak niewiastą, marną jestem tylko :)


          > __________________________________________________________.
          > promocja_tys napisała dalej:
          > > Czytam Cię uważnie i bardzo dużo o Tobie wiem.
          > > Stosuję starą hińską m,etodę:
          > > jak nie możesz pokona wroga - usiądź na spokonie na skraju drogi i bez em
          > ocji
          > > obserwuj. Chcaesz wygrac - ucz sie od najlepszych. Tak moja rola. Jestem
          > > szpiegiem augustus i świetnie nadaję sie do tej roli.
          > - - - - - - - - - - -
          > Nie siedz za dlugo na skraju tej drogi, mozna nabawic sie hemoroidow ;-)

          Luzik, nie matrw sie o mnie. A słyszałeś o tybetańskich mnichach, którzy w
          zimie wychodzą w mokrych koszulach i osuszają ją ciepłem swoich ciał. Ćwiczę
          jogę, zazen, dużo medytuję. Nie dostanę nawet skurczu, a hemoroidach już nie
          wpominając. Luzik.
          > _____________________________________________________________________.
          > promocja_tys napisała dalej:
          > > Nie piszę uważaj, bo nic Ci z mojej strony nie grozi. Ani mi nic nie groz
          > i z
          > > Twojej strony. Jesteśmy dwiema stronami tego samego lustra. Ty jestes
          > wczoraj, jak jestem jutro. Najsłodszy mój interlokutorze >)
          > - - - - - - - -
          > Tak, ja zaczalem wczoraj, Ty jutro... ;-))

          Mądre to nawet co napisałeś i masz rację. Ja jestem Obietnicą (lepszego jutra),
          Ty jesteś Reliktem (wczoraj). Ale łączy nas jedno: SPOTKALIŚMY SIĘ.

          trochę muzy (Molesta - Ewenement):

          "Tak miało byc
          Tak miało byc
          Ja mówię Tobie tak miało byc
          łłooooo... łłooooo...
          \
          niezbadane są wyroki boskie tak byc musiało to chyba proste
          jestem gdzie jestem to moje miejsce to tej muzyce oddałem serce
          pytaja sie czemu nie chcę nie chcę spoważniec
          nie obchodzi mnie że sztywniaków drażnie
          nie szukaj winnych wytęż wyobraźnię
          cokolwiek czynisz czyń to uważnie
          i myśl o wyniku o co tyle krzyku
          masz tu zawodników pierwszej klasy
          nie trafiam do masy to trafia do ludzi
          poidziękuj za towar krtóry nigdy sie nie nudzi

          (reszta jest lepsza, ale skąd Ty to niby miałbyś wiedziec?!~)

          ELO Augustusie.
          • aaugustw Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 16:41
            Urzadzilem sobie sjeste, a po niej kawe a potem otwarlem forum, patrze;
            a to moja kochana Promocja znowu ma do mnie wiele pytan...! ;-))
            __________________________________________________________.
            promocja_tys napisała:
            > Nie kłamię, nie naginam. Piszę jak czuję. Bo ja to empatka
            jestem, takie mam talenta (oprócz lania wody niczym Niagara...)
            - - - - - - - -
            Co prawda, to prawda... - Niagara (dobre okreslenie) ;-))
            ___________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > ...po co zaśmieca wspaniały wątek Jarasia naszymi
            > sporami. Niechaj tamten zostanie nieskalany. Co Ty nato?
            - - - - - - - - - -
            Nic na to - to Niagara, a nie spory...! ;-))
            ___________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > Jaaka rewolucja Augustw? POMYLIŁO MI SIĘ. Ew. użyłam NIEWŁAŚCXIWEGO słowa.
            > Słowa teraz nie znaczę już tego co dawniej. Ja uczę się jeżyka od mojej
            córki. Dla niej Miłośc znaczy tak wspaniale, że moja definicja (zagubiona po
            wódzie i kreskach) wygląda jak parodia! Taka prawda.
            - - - - - - - - - - - - -
            Potok slow, jak Niagara...! ;-))
            ____________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > Piszę tak, żeby do końca wytrali najwierniejsi czytelnicy i tacy dla których
            to moje lanie wody ma sens.
            - - - - - - - - - -
            Alez Promocjo, ja wypowiadam sie za siebie, nie za wszystkich. Reaguje
            o tym Twoim (jak sama piszesz - laniu wody, czy Niagara) w relacji; PR.../A...
            ______________________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > ...Patrzę na niego.. patrzeą na siebie...
            > I widzę TO CO WIDZE! Widzę porządnego człowieka ktyóry przeszedł tyle
            tragedii życiowych, że parę życ można by chojnie obdarowac.
            - - - - - - - - - - - -
            To znaczy ze zyl (i zyje)...!!
            _________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > Jestem dumna z siebie Augustus. I moje Dziecko jest ze mnie dumne, i mój mąż
            i moi Rodzice. Świat mnie kocha bo ja kocham jeszcze bardziej i On to wie.
            > Podniosłam się Z DNA DNA upadku i jestem jak gwiazda na niebie.
            > Nie rozumiesz? Nie musisz.
            - - - - - - - - - -
            Masz racje - nie musze rozumiec. To o Ciebie chodzi. Jezeli piszesz prawde,
            musisz byc jednym z najszczesliwszych ludzi na ziemi. A to i ja czuje! ;-))
            __________________________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > He, he. Uwielbiam Twoje poczucie humoru. Szkoda, ze nie znam całej Twojej
            > histori, pewnie jesteś bardzo fajną osobą i pewnie sporo mogłabym sie od
            Ciebie nauczyc. A może pozwolisz mi napisac do siebie na priva? Chciałbys mnie
            lepiej poznac? Nie mam nic do ukrycia (to warunek superagenta, hahaha :) i
            chętnie bym się z Tobą zaprzyjaźniła. Wolę miec przyjaciól niź wrogów.
            - - - - - - - - - - - - - -
            (po kolei); Moje poczucie humoru trace tylko wtedy, gdyby moja malzonka
            przylapala mnie na prywatnej korespondencji z inna kobieta. Cenie sobie
            to moje odzyskane zycie, dlatego wybieram humor, jak na razie! ;-))
            A my i tak (po takich slowach) jestesmy (i bedziemy) przyjaciolmi...! ;-))
            Wiesz, ze w milosci tylko obojetnosc jest najwiekszym wrogiem.
            Wrogow nie mam zadnych, bo ich sam odrzucam - takie proste, nie?
            _________________________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > Walka mnie wyczerpuje i osłabia. Wszak niewiastą, marną jestem tylko :)
            - - - - - - - - - - - -
            To juz Niagara! ;-)) - Poddaj sie! Daj sie niesc na tej fali szczescia...
            Oslabia tylko to szamotanie sie z tym pradem, z ta sila na ktora i tak nie
            mamy prawie zadnego wplywu.
            (Ile spraw, z tych ktore zaplanujesz sie sprawdza?)
            ________________________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > Luzik, nie matrw sie o mnie. A słyszałeś o tybetańskich mnichach, którzy w
            > zimie wychodzą w mokrych koszulach i osuszają ją ciepłem swoich ciał. Ćwiczę
            > jogę, zazen, dużo medytuję. Nie dostanę nawet skurczu, a hemoroidach już nie
            > wpominając. Luzik.
            - - - - - - - - - - -
            Przypadkowo slyszalem. Pewna dziennikarka opowiadala podobna przygode,
            kiedy wlasnie taki tybetański mnich, w ucieczce przed chinczykami, w
            srodku zimnej nocy zdjal swoje wierzchnie odzienie i kazal jej zrobic
            to samo, a potem ogrzewal ja swoim cialem do rana i ani razu nie zatrzasl
            sie z zimna...
            No, ale ja ani tybetański mnich, ani nie mam mokrych koszul, (oprocz
            glowy) ;-))
            _____________________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > > Tak, ja zaczalem wczoraj, Ty jutro... ;-))
            >
            > Mądre to nawet co napisałeś i masz rację. Ja jestem Obietnicą (lepszego
            jutra), Ty jesteś Reliktem (wczoraj). Ale łączy nas jedno: SPOTKALIŚMY SIĘ.
            - - - - - -
            Wiec BADZ (zawsze DZISIAJ), zeby na obietnicy sie nie konczylo.
            ______________________________________________________________.
            promocja_tys napisała dalej:
            > trochę muzy (Molesta - Ewenement):
            > "Tak miało byc
            > Tak miało byc
            > Ja mówię Tobie tak miało byc
            > łłooooo... łłooooo...
            - - - - - - - - - - -
            Wole sluchac cichego glosu wydobywajacego sie z mojego wnetrza, podczas
            kiedy medytuję (sama to lubisz), anizeli pozbawiony duszy wrzask.
            A...
            • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 11:15
              aaugustw napisał:

              > Urzadzilem sobie sjeste, a po niej kawe a potem otwarlem forum, patrze;
              > a to moja kochana Promocja znowu ma do mnie wiele pytan...! ;-))

              Sie wie, na posterunku kapitan Niagara się melduje. Jesteś jedną z nielicznych
              osób, które ze mną gadają na tym Forum. Ciekawostka dropsa :)
              Powinnam to jakoś nazwa ale mi sie nie chce. Może stałam się już tak groteskowa
              i śmieszna, że inni turlają się po podłogach zanosząc się od gromkiego śmiechu?
              Jeśli tak by było - czułabym się fajnie, bo śmiech to jedna z lepszych terapii
              na świecie. A więc, drogi Augustusie, jedziemy:


              > promocja_tys napisała dalej:
              > > ...po co zaśmieca wspaniały wątek Jarasia naszymi
              > > sporami. Niechaj tamten zostanie nieskalany. Co Ty nato?
              > - - - - - - - - - -
              > Nic na to - to Niagara, a nie spory...! ;-))

              Niagara się skończy a właściwie już się skończyła. Wszystko już wywaliłam z
              tego swojego pustego łba i czas zając się robotą. Pobłyszczałam, pokrzyczałam,
              pofilozofowałąm, podarłam kotów, ponawypisywałam róznych głupstw tyle samo co i
              ważnych treści - i mam z czapki.

              Okres uzdatniania gleby został zakończony. To byłą moja robota i teraz mam
              fajrant! Bo to nie ja jestem ziarenkiem, ani nikt z nas. Ziarenkiem są Młodzi i
              teraz to już nic dodac, nic ując - kości zostały rzucone.

              A ja w szlafroczek niebieski i bambosze i ciasteczka wypiekac. Ścierac kurze,
              podlewac kwiatki, takie tam wiesz, babskie sprawki.

              Będę na mailu cały czas, ale na Forum nie wiem czy będę jeszcze potrzebna.
              Radzicie tu sobie już doskonale. Zmieniło się ono i to na korzyśc. Moje
              gratulacje, że dotrzymaliście kroku takiej wariatce jak ja :)


              > Reaguje
              > o tym Twoim (jak sama piszesz - laniu wody, czy Niagara) w relacji;
              PR.../A...

              PR.../A... wda? Chciałbyś co nie? :PPP

              Ale prawda jest jeszcze nie zdefiniowana. Jest wiele prawd i każda coś tam
              cennego w sobie przemyca. Nie twierdzę że odkryliśmy Amerykę, bo wszystko już
              zostało powiedziane i wymyślone. Szukamy raczej jakiejś nowej Formuły, takiej
              wiesz - bardziej uniwersalnej i łatwiej przyswajalnej. Nie trzeba cierpiec aż
              tak, uwierz. Można przejśc przez życie unikając pułapek, wystarczy byc
              skupionym i uważnym. Droga sama prrowadzi jeśli słuchasz swojego serca i
              umysłu. Nie trzeba kreowac, fisiowac i bóg wie co jeszcze.

              Każdy ma jaką misję, Każdy rodzi się po coś. Każdy ma swoją kartkę papieru i to
              COŚ, jakis dar, który jak się go wykorzysta właściwie - może stanowic ścieżkę
              samą w sobie. Trochę gmatwam i nie denerwuj się, ale tak to właśnie chcę
              napisac.


              > Jezeli piszesz prawde, musisz byc jednym z najszczesliwszych ludzi na ziemi.
              A to i ja czuje! ;-))

              Pisze prawdę i jestem szczęśliwa. Długą drogę przebyłąm żeby zrozumiec czym
              jest szczęście dla mnie. Wiesz, jakby teraz walnął we mnie piorun (za grzechy
              czy tam za coś) - to umarłąbym z uśmiechem na ustach. Ale mam wątpliwości, mam
              ciemne strony... Jestem tylko człowiekiem i tyle.


              > A my i tak (po takich slowach) jestesmy (i bedziemy) przyjaciolmi...! ;-))

              O kurdę blaszka, jaki zaszczyt mnie kopnął, nie mogę! Augustw, przybij piątkę,
              kamień z serca i bardzo mi miło :)

              > Wiesz, ze w milosci tylko obojetnosc jest najwiekszym wrogiem.

              Obojętnośc jest największą zbrodnią WOGÓLE, moim zdaniem.

              > Wrogow nie mam zadnych, bo ich sam odrzucam - takie proste, nie?

              Cwana bestia jesteś, nono.


              > promocja_tys napisała dalej:
              > > Walka mnie wyczerpuje i osłabia. Wszak niewiastą, marną jestem tylko :)
              > - - - - - - - - - - - -
              > To juz Niagara! ;-)) - Poddaj sie! Daj sie niesc na tej fali szczescia...
              > Oslabia tylko to szamotanie sie z tym pradem, z ta sila na ktora i tak nie
              > mamy prawie zadnego wplywu.

              Poddaję się. Ale szamotac ktoś się musi Augustusw, a ja mam przeszkolenie w tej
              kwestii. Jestem odporna i mało co mnie zabija. To wielka umiejętnośc i sprawdza
              się w praniu. Ale będę pomagac na privie, trochę już mi się tematy skończyły na
              to Forum. A siła na którą nie mamy wpływu... cóż... znasz moją opinię.

              > (Ile spraw, z tych ktore zaplanujesz sie sprawdza?)

              Dobre pytanie. To skomplikowana sprawa. Mam tak, że pracuję pasjami. Jak mam
              power pracuję dzień i noc i nic mnie nie zatrzyma (oprócz moich obowiązków,
              oczywiście), ale czasem mam depresję i sprawy siadają na laurach czekając na
              moje ponowne narodzenie. Ale generalnie wszystkie moje projekty mają już
              kształt, merytorykę i logistykę. Trza to tylko zrobic tzn. poddac obróbce do
              finalnego etapu. Mogłabym to zrobic sama, ale brakuje mi sił i chęci.

              Na szczęście po drodze spotykam ludzi, którzy chcą pomagac i może jakoś się uda
              w końcu odpalic portal czy wydac książkę... Zobaczymy jak to będzie, nie
              spieszy mi się za specjalnie bo z każdym rokiem projekty są lepsze. Może warto
              poczekac na właściwszy moment?

              > Przypadkowo slyszalem. Pewna dziennikarka opowiadala podobna przygode,
              > kiedy wlasnie taki tybetański mnich, w ucieczce przed chinczykami, w
              > srodku zimnej nocy zdjal swoje wierzchnie odzienie i kazal jej zrobic
              > to samo, a potem ogrzewal ja swoim cialem do rana i ani razu nie zatrzasl
              > sie z zimna...

              Niesamowite, co nie? Potęga umusłu nad ciałem i odruchami. Wspaniała sprawa.

              > No, ale ja ani tybetański mnich, ani nie mam mokrych koszul, (oprocz
              > glowy) ;-))

              A ze mnie żadna mniszka i wczoraj jak wróciłam z balangi, gdzie zgrzeszyłąm
              piwem w ilości pół - to tylko umyłam głowę a nie ogoliłam jak zwykle. Dośc już
              tego wszystkiego. Mam włosy po to, żeby je miec chyba. Jak sądzisz?

              > Wiec BADZ (zawsze DZISIAJ), zeby na obietnicy sie nie konczylo.

              Wiesz co powiedziałam mojemu mężowi na jednej z pierwszych naszych randek? Że
              ja jestem jak "obietnica cudu". I tak jest. Mogę byc pomocja i można skorzystac
              na znajomości ze mną, ale muszą byc ku temu sprzyjające okoliczności. Niestety
              nie z każdą osobą potrafię złapac kontakt, nie każda rozumie o co mi chodzi
              itd. Mąż potrafił "skorzystac" i ma fajną żonę, moja Młoda umiała - i ma wesołą
              matkę... A reszta ludzi, cóż... serce bym oddała, ale niestety door selection.

              Tak jest lepiej.

              > Wole sluchac cichego glosu wydobywajacego sie z mojego wnetrza, podczas
              > kiedy medytuję (sama to lubisz), anizeli pozbawiony duszy wrzask.

              Muzyka łagodzi obyczaje i jest nośnikiem wielu treści. Jest jak rzeka, która
              może porwac Cię w światy których nie znasz. Każdy głos o czyms śpiewa, każdy
              głos chce byc usłyszany. Ja słucham dużo muzyki - bo muzyka i pisanie to moje
              obszary "odczuwania bardziej". Ale nic nie zastąpi kontaktu jeden na jeden i
              szczere spojrzenie w oczy. Oczy są zwierciadłem duszy. I tak jest zaiste.

              Dobra, Auguscie, zakańczam. Bardzo dziękuję Ci za posty i za to, że jednak
              udało nam sie pogodzic przeszłośc z przyszłością. Życzę Ci szczęścia i spokoju
              ducha. Nie pchaj się w polemiki, które powodują, że spada Twój autorytet.
              Szanuj się i dbaj o siebie. To wszystko.

              Misja zakończona
              • aaugustw Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 14:05
                Promocjo, dzisiaj (niestety) odpisze Tobie tylko na jeden list.
                Wyjezdzam za chwile na spotkanie rodzinne - bezalkoholowe...! ;-))
                ____________________________________________________________.
                promocja_tys napisała:
                > Jesteś jedną z nielicznych osób, które ze mną gadają na tym Forum.
                Ciekawostka dropsa :)
                > Powinnam to jakoś nazwa ale mi sie nie chce. Może stałam się już tak
                groteskowa i śmieszna...
                - - - - - - - - - -
                Wcale nie, ja tylko sie Ciebie nie boje, choc mam respekt przed Toba...! ;-))
                A poza tym; czemu zaraz tak nisko siebie oceniasz(!?). Ja widze
                inne temu powody! Oprocz wspomnianego respektu, potafisz (dzieki Twojej
                nieobliczalnosci) wzbudzic lek... Ludzie boja sie zostac urazeni...
                (a u mnie jest tak, ze to ja decyduje o tym, czy Ty mnie obrazisz...!) ;-))
                Ludzie nie lubia takze pobierania nowych i ciagle nowych lekcji zycia i
                doswiadczen...
                Nagromadzilas duzo wiedzy w swojej glowie, ona potrzebna jest, aby zrozumiec
                swoje uzaleznienie(a).
                A "aowcy", z kolei nie wdaja sie w polemiki... (ja z kolei traktuje to forum
                nie jako Mityng AA, lecz w ten sposob, jakbym znalazl sie juz po Mityngu, na
                dworze w samym centrum srodowiska roznych ludzi. Ale przy tym nie zapominam
                nigdy, ze naleze do tych "nie-ugietych" strozow ogniska "sw. Gralla").
                __________________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > A więc, drogi Augustusie, jedziemy:
                > Okres uzdatniania gleby został zakończony. To byłą moja robota i teraz
                mam fajrant! Bo to nie ja jestem ziarenkiem, ani nikt z nas. Ziarenkiem
                są Młodzi i teraz to już nic dodac, nic ując - kości zostały rzucone.
                - - - - - - - - -
                A ja uwazalem, ze Ty jestes tu siewca, ktory rozrzuca te ziarenka...
                ___________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Będę na mailu cały czas, ale na Forum nie wiem czy będę jeszcze potrzebna.
                > Radzicie tu sobie już doskonale. Zmieniło się ono i to na korzyśc. Moje
                > gratulacje, że dotrzymaliście kroku takiej wariatce jak ja :)
                - - - - - - - - -
                Jaki dziwny jest ten nasz odbior tego swiata...! ;-))
                A ja caly czas myslalem; jak ona wytrzymuje jeszcze z nami
                Popatrz ilu zadymiarzy i "drobnopijoczkow" stad juz odpadlo...(!?)
                Jaka sila kryje sie za tymi, ktorzy tu pisza...? ;-))
                ________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > PR.../A... wda? Chciałbyś co nie? :PPP
                - - - - - - - - -
                Mam ja, po co mi inna...? ;-))
                ________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Ale prawda jest jeszcze nie zdefiniowana. Jest wiele prawd i każda coś tam
                > cennego w sobie przemyca. Nie twierdzę że odkryliśmy Amerykę, bo wszystko już
                > zostało powiedziane i wymyślone. Szukamy raczej jakiejś nowej Formuły, takiej
                > wiesz - bardziej uniwersalnej i łatwiej przyswajalnej. Nie trzeba cierpiec aż
                > tak, uwierz.
                - - - - - - - - - -
                Wiem o tym, bo poznaje prawde o sobie i stale ja akceptuje...
                Nie szukaj prawdy innych, lub tej prawdy uniwersalnej - nie Ty
                jestes Bogiem...
                _______________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Można przejśc przez życie unikając pułapek, wystarczy byc
                > skupionym i uważnym. Droga sama prrowadzi jeśli słuchasz swojego serca
                - - - - - - -
                O! widze, ze u Ciebie tez; "jak trwoga to do Boga"! ;-))
                Ale tu masz racje Promocjo, kiedy rozum juz zawodzi nalezy posluchac
                swojego serca. To w nim znajdziemy te wartosci duchowe, te PRAWDE, ktora
                nas wyzwoli...!
                _________________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Wiesz, jakby teraz walnął we mnie piorun (za grzechy
                > czy tam za coś) - to umarłąbym z uśmiechem na ustach. Ale mam wątpliwości,
                mam ciemne strony... Jestem tylko człowiekiem i tyle.
                - - - - - - - - -
                Ja tez je mam (te watpliwosci). Kazdy je ma i kazdy nosi w sobie te dwie
                "przeciwnosci"...
                Te obydwie WARTOSCI duchowe; te ciemnosc i jasnosc, to zlo i dobro, itd...
                Ale my mamy wplyw na to, po ktorej stronie staniemy.
                _________________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Ale będę pomagac na privie, trochę już mi się tematy skończyły na
                > to Forum. A siła na którą nie mamy wpływu... cóż... znasz moją opinię.
                - - - - - - - - - -
                Promocja, na tym przykladzie widac, jak ograniczony jest mozg ludzki.
                Dusza, z kolei jest praktycznie nieograniczona...
                ____________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Niesamowite, co nie? Potęga umusłu nad ciałem i odruchami.
                - - - - - - - - - -
                A co ma umysl tutaj z tym wspolnego...(!?)
                To sprawa tylko i wylacznie duchowa (medytacja, wiara, milosc...!)
                _________________________________________________________________.
                promocja_tys napisała dalej:
                > Dobra, Auguscie, zakańczam. Bardzo dziękuję Ci za posty i za to, że jednak
                > udało nam sie pogodzic przeszłośc z przyszłością. Życzę Ci szczęścia i
                spokoju ducha. Nie pchaj się w polemiki, które powodują, że spada Twój
                autorytet. > Misja zakończona
                - - - - - - - - - -
                Promocja, nie jestem autorytetem. Jestem alkoholikiem, wiec nie obawiam sie
                polemik ;-)) (poza Mityngami AA - oczywiscie). Staram sie byc zawsze soba... -
                Tobie tez dziekuje za "dotychczasowe" i takze zycze udanego weekendu i duuuzo
                Pogody Ducha...!
                A... ;-))
                "Wczoraj, Dzisiaj i Jutro ...."
                Sa dwa dni w tygodniu, o ktore nie powinnismy sie martwic,
                dwa dni, ktore powinny byc wolne od leku i niepewnosci.

                Jednym z tych dni jest WCZORAJ,
                ze swymi bledami i klopotami, ze swymi bolami i cierpieniami.
                Wczoraj minelo juz na zawsze i nie mamy nad tym kontroli.
                Zadne pieniadze na swiecie nie wroca dnia wczorajszego.
                Nie mozemy zmienic nawet jednego slowa, ktore wypowiedzielismy wczoraj.
                Wczorajszy dzien przeminal.

                Drugim dniem, o ktory nie powinnismy sie martwic jest JUTRO,
                z mozliwoscia niepowodzen i ciezarow, z wieloma przyrzeczeniami i slabym ich
                dotrzymaniem. Dzien jutrzejszy jest rowniez poza zasiegiem naszej kontroli.
                Slonce dnia jutrzejszego wzejdzie w blasku albo spoza chmur, ale wzejdzie.
                Dopoki to nie nastapi, dzien jutrzejszy nie nalezy do nas.

                Pozostaje tylko jeden dzien –DZISIAJ.
                Kazdy czlowiek jest zdolny staczac bitwy jednego dnia.
                Tylko wtedy, kiedy dodamy ciezar tych dwoch strasznych wiecznosci - dnia
                wczorajszego i jutrzejszego, mozemy sie zalamac.
                Nie przezycia dzisiejszego dnia doprowadzaja czlowieka do utraty rozsadku,
                ale wyrzuty sumienia i rozgoryczenie za cos, co stalo sie wczoraj i lek przed
                tym, co moze przyniesc jutro.
                Dlatego wiec zyjmy jednym dniem.
                -----------------------------------------------------
                Zyj dniem dzisiejszym
                • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 15:27
                  Miałam juz nie pisac, ale tak ładnie mi napisałeś że by łoby grzechem nie
                  napisac choc słówka. Zwłaszcza o tym jak ważne jest dzisiaj. Ja jestem trochę
                  wygodnicka i zostawiam sobie furtkę, że dzisiaj niekoniecznie musi byc
                  doskonałe. Uważam (tak jak 123), że "nadzieja to plan/on ziści się nam/jutro
                  możemy byc szczęśliwi/jutro możemy tacy byc">. I nie chodzi mi o to, że nie
                  staram sie aby dziś było tworzone na "odwal się".

                  Jestem autorką teori o tym, że człowiek na każdym etapie jest doskonałością
                  (zakładając że korzysta ze swoich talentów i ogólnie, stara się życ ze sobą w
                  zgodzie. Ale dziś zawsze jest jakiś problem do rozwiązania, ręce pełne roboty,
                  cierpienia po pachy i ja w tym wszystkim... jak wariatuńci9o, idealista
                  zakichana, co pomóc by chciała a rąk za mało... serce w szwach pęka i rozum
                  krzyczy, że MUSI byc jakiś sposób.

                  Wiem, że jestem śmieszna. Ale czuję taki wewnętrzny przymus. Znasz przyczynę,
                  więc nie muszę się powtarzac. Żyję jak mogę nalepiej i to daje mi siłę, bo
                  wiem, że robię wszystko na co mnie stac. To wielka sprawa, życ tak, żeby nie
                  miec do siebie pretensji o zaniedbanie czegokolwiek. Takie życie jest ja Tarcza
                  w zetknięciu z jakimiś zarzutami czy obelgami. Kiedy ktoś obrzuca mnie błotem
                  (często sie to zdarza, bo jestem panna niepokorna i butna), patrzę na swoje
                  czyny, na swoje życie i osiągmnnięcia i myślę sobie: "ale okaz, o co mu się
                  rozchodzi".

                  Ale bardzo cenię też uwagi które ukazują faktycznie moje niedociągnięcia czy
                  wady. Dzięki temu mam komunikat nad czym jeszcze muszę popracowac u siebie i
                  dzięki temu doskonalę swój warsztat. Przykro mi, że forumowicze boją się
                  wypowiadac i nie pisują już do mnie. Ale to nic, złagodniałąm już bardzo i może
                  w końcu zostanę przywrócona do łask.

                  Tą łagodnośc zawdzięczam też Tobie August. Dziękuję.

                  Promocja (na wczasach :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka