no_entry3
11.01.07, 22:02
Czytam tak sobie to forum jak wielu ludzi pakuje sie w bagno ,jak
niszcza sobie zycie a najgorsze w tym wszystkim ze jestem wsrod was i
wielu zazdroszcze ze sa w pozycji gdzie maja jeszcze wybor i szanse.
Ja juz swoje zycie zniszczylem doszczetnie ,nieodwracalnie i bez
mozliwosci naprawy ,mozna by rzec umarlem za zycia .
Kiedys jeszcze walczylem w tej chwili juz mi wszystko jedno w zasadzie
pogodzilem sie z losem bo nie mam szans wygrac tej bitwy zreszta nie za
bardzo jest juz sie o co bic.
Ktos mi kiedys powiedzial ze wszedlem w uliczke z ktorej wyjscia
sa tylko takie: uda sie z tego wyjsc (juz nie mam na to szans),trafie
do zakladu psychiatrycznego (mysle ze jednak nie),zabijesz sie lub
zabija ciebie.
Smutne bo w sumie kiedys cieszyles sie zyciem niestety zrobilem
wszystko zeby je przegrac .I to jedyna rzecz o ktorej moge powiedziec
ze wykonalem ja perfekcyjnie.