18.02.07, 14:44
rok tamu o tej porze wychodzilem z osrodka terapii uzaleznien
natchniony i piekny. a dzis budze sie w swoim mieszkaniu i
mam wrazenie, ze ktos wypasal tu bydlo, albo zwyczajnie, ktos
pil alkohol w tym mieszaniu przez 10 dni. nie bylo tu bydla,
nikogo tu nie bylo, bylem tu tylko ja i to ja pilem. wlasnie
skonczylem 24 lata, spiewajaco zdalem wszyskie egzaminy na studiach
i postanowilem to uczcic 10 dniowym ciagiem. nikt tu nie przychodzi,
wiec tez nikt nie cierpi patrzac na mnie, jestem tu sam. czytam
swoje teksty z zeszytu, ktory mialem w osrodku: prace przedstawie
na grupie i poprosze o informacje zwrotne. czuje sie jak zbrodniarz,
czy wtedy lgalem? czy teraz lgam? 10 dni picia, a to jeszcze nie koniec,
mam cwierc wyborowej, popijam herbata ktora zrobilem tydzien temu.
nie moge sie z tego wydostac, nie moge wydostac sie z picia.
Obserwuj wątek
    • baasil Re: idiota 18.02.07, 15:04
      ...to już przecież wiesz co masz robić...
      • surogat Re: idiota 18.02.07, 16:03
        tak, przeciąć sobie tętnice ponad łokciami
        i wzdłuż albo popic 48 panadoli ekstra tą
        ćwiartką.
        mam wrażenie, że to już wielki finał.
        ściskam.
        • tenjaras Re: idiota 18.02.07, 16:16
          na to zawsze będzie czas, teraz pomyśl co możesz innego zrobić?
      • janulodz Re: idiota 18.02.07, 16:05
        A dlaczego zacząłeś? Po roku od terapii?
        Miałeś jakiś przymus wewnętrzny, namówił cie ktoś, euforia po zaliczaniu?
        Opisz to.
        • janulodz Re: idiota 18.02.07, 16:11
          Jesteś na jakimś pustkowiu, czy w mieszkasz w mieście?
          • surogat Re: idiota 18.02.07, 17:02
            zapilem w lipcu 2006, po tym jak dziewczyna
            powiedziala mi, ze usunela moje dziecko,
            pomyslalem wtedy, ze to juz ostateczne
            szambo, ze ja juz nie jestem godzien by
            istniec. wszysko wydawalo mi sie absurdalne,
            patrzylem na ludzi i sluchalem ludzi z
            z wrazeniem, ze wy tak naprawde jestescie
            przykra fikcja. pilem pol roku w bardzo
            racjonalnym wymarze, zawsze po odrobiniu
            lekcji, po posprzatanu, jakies 250 gram
            wodki. a potem coraz wiecej i coraz wiecej.
            a jako, ze nastaly ferie, stracilem zupelnie
            kontrole na tym co robie i ile pije.

            dzis jestem wrakiem, chyba potrzebuje jakiegos
            wstrzasu, zeby sie z tego wydostac, kroplowki,
            bicia po mordzie, elektrowstrzasow, czegokolwiek.
            • jerzy30 surogat - nie ty pierwszy i nie ostatni - to norma 18.02.07, 17:05
              takie zapijanie - natomiast zycie jest jedno i faktycznie zyletka lub prochy to
              szybkie rozwiazanie - ale czy warto
    • wojtech451 Re: idiota 18.02.07, 18:07
      surogat napisał:
      > rok tamu o tej porze wychodzilem z osrodka terapii uzaleznien
      > natchniony i piekny...

      A cóż stoi na przeszkodzie aby powtórzyć terapię i stać sie znów pieknym,
      natchnionym i bogatszym o JEDNO doświadczenie?!
      "Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą
      diabelską".
    • e4ska Re: idiota 19.02.07, 10:46
      Jak tam - lepiej? Próbujesz - trzeźwo - od dzisiaj?
      • aaugustw Re: idiota 19.02.07, 14:30
        e4ska napisała:

        > Jak tam - lepiej? Próbujesz - trzeźwo - od dzisiaj?
        _______________________________________________________________.

        Surogat, Eska dobrze Ci radzi, a ja dodam jeszcze od siebie (to
        moja sugestia - oczywiscie), zebys nie podejmowal sie tej proby
        sam - bez innych alkoholikow, chocby mieli to byc tylko ci, z tego
        Forum...!
        Nawet ono (to Forum) moze Tobie pomoc utrzymac abstynencje - wez
        przyklad z Eski i Janu...!
        To Forum wprawdzie nie umie zapewnic Tobie trzezwienia - rozwoju
        duchowego), jakie gwarantuje real, (to taka roznica, jak milosc
        wirtualna i milosc w realu), ale zawsze jednak na poczatek nie
        bedziesz musial juz pic... - A oto, w koncu chodzi...!
        Jakosc niepicia nie musi przy tym wcale odgrywac jakiejkolwiek roli...!
        A...
        • surogat Re: idiota 19.02.07, 17:23
          Próbuję - trzeźwo - od dzisiaj.
          cały się telepię, ale udało mi
          się już ogolić i ogarnąć pierwszą
          warstwę chlewu.
          no i zadzwoniłem do ośrodka,
          ale studiów nie przerwę, więc
          będę zaciskał pośladki do czerwca.
          dzięki za dobre słowo.
          • e4ska Re: idiota 19.02.07, 17:52
            Dobrze, napisałeś...
            bo jak kto wypisuje takie głupoty - to potem strach...

            Surogat, wielu z nas wytrzeźwiało bez pomocy terapeutów. Żadnych dupościsków.
            Chcesz zostać kolekcjonerem terapii? Będziesz uciekał w chory świat
            psychiatryków... co , szpital wariatów drugim domem?

            Dobrze jest zająć się nauką, robotą i nie nagradzać się w wolnym czasie
            alkoholem. Trzeźwośc to żadna filozofia... od momentu, kiedy postanowiłam nie
            pić, żadne wątpliwości mnie nie nachodzą.

            po co ten telefon do ośrodka? Dowiedzialeś sie jakiejś ważnej rzeczy? metody?
            poważnie: ciekawa jestem, czemu tam zadzwoniłeś i czego sie spodziewałeś...
            hmmm. Trudno mi to zrozumieć - w jakim celu?

            Chciałeś ich opieprzyć, że cię źle wyleczyli?
            • aaugustw Re: idiota 19.02.07, 18:41
              e4ska napisała:
              > Surogat, po co ten telefon do ośrodka? Dowiedzialeś sie jakiejś ważnej
              rzeczy? metody?
              > poważnie: ciekawa jestem, czemu tam zadzwoniłeś i czego sie spodziewałeś...
              > hmmm. Trudno mi to zrozumieć - w jakim celu?
              > Chciałeś ich opieprzyć, że cię źle wyleczyli?
              ______________________________________________________________________________.
              Pozwol, ze na te pytania ja Tobie odpowiem za niego (za Surogata).
              Otoz, to nieprawda co napisalas, ze Tobie trudno zrozumiec dlaczego
              on tam zadzwonil, Ty nie jestes wogole w stanie zrozumiec tego kroku...!
              Poniewaz sama zyjesz jeszcze w abstynencji, ktora (nb.) utrzymujesz,
              m.in. dzieki temu tutaj grupowemu dzieleniu sie swoimi doswiadczeniami
              z innymi "drobnopijoczkami" i alkoholikami, (mimo, ze Twoje EGO uparcie
              twierdzi, ze to Twoja tylko jest zasluga...!) ;-))
              W alkoholizmie potrzebna jest wiara...!
              On zadzwonil tam, bo on WIERZY, ze oni mu pomoga tak, jak to juz raz
              mialo miejsce u niego. Ty tez jestes wierzaca, bo trzymasz sie nas
              rekami i nogami, bo podswiadomosc Twoja - na ktora Ty nie masz wplywu -
              mowi Ci, ze tu jest Twoje miejsce - I Ty wierzysz w to...!
              A...
              • e4ska Re: idiota 19.02.07, 18:57
                Ale ja nie piję i mnie nie ciągnie. A nasz kolega ma za sobą moralną odnowę,
                zaszczepioną na odwyku, i co?
                Za taką odnowę - dziękuję. Nie pociąga mnie wcale a wcale. Wole być abstynentką
                niż mieć nawroty rasowego alkoholika.
                • aaugustw Re: idiota 19.02.07, 19:36
                  e4ska napisała:
                  > Ale ja nie piję i mnie nie ciągnie. A nasz kolega ma za sobą moralną odnowę,
                  > zaszczepioną na odwyku, i co?
                  > Za taką odnowę - dziękuję. Nie pociąga mnie wcale a wcale. Wole być
                  abstynentką niż mieć nawroty rasowego alkoholika.
                  _____________________________________________________________________.
                  Eska, to ja Tobie napisze tez cos bardzo powaznego o sobie:
                  Bylem 3- miesiace na b. dobrej terapii, (wtedy tego nie moglem tak
                  docenic, jak to widze juz dzisiaj). - Dowiedzialem sie tam wszystkiego
                  o chorobie alkoholowej...!
                  Wyszedlem stamtad i... zamiast chodzic na Mityngi AA, lub nawiazac
                  kontakt z innymi alkoholikami, postanowilem sam dac sobie rade, przy tym
                  pouczalem wszystkich dookola, conajmniej jak terapeuta. A bohater ze
                  mnie byl wielki....
                  (zapomnialem tylko o tym, ze ja dopiero wracam do normalnosci, ze tu
                  nie mam sie czym chwalic...!).
                  Czas mijal powoli, ja na Mityngi AA nie chodzilem, zadnych kontaktow
                  z alkoholikami, zeby nazbierac tej energii i podladowac swoje akumulatory.
                  O terapii juz prawie zapomnialem.
                  A czas robil swoje... Mechanizmy mojej choroby zaczely sie pojawiac...
                  Np. takie mysli: A moze ja inny, anizeli ci alkoholicy, a moze po tylu
                  latach, potrafie kontrolowanie pic...!?
                  (ponad 5 lat minelo wtedy od czasu wyjscia z terapii i zycia w abstynencji).
                  Przeciez po tylu latach moj organizm odbudowal sie nie do poznania... itd...
                  Mysli podobnych bylo z uplywem czasu coraz wiecej. Zapomnialem o tym co mi
                  mowili terapeuci. Kontaktow z alkoholikami nie mialem zadnych i... ZAPILEM !
                  Pytam: Czy terapie i terapeuci byli temu winni...!? - Czy Wspolnota AA
                  byla temu winna...!? - Kto zatem byl winien mojemu nawrotowi...!?
                  A...
                • tenjaras Re: idiota 20.02.07, 10:13
                  e4ska napisała:

                  > Ale ja nie piję i mnie nie ciągnie.

                  pogadamy o tym za 10 lat?
            • tenjaras Re: idiota 20.02.07, 10:16
              zastanów się czasem, zanim coś napiszesz, Twoje widzimisię a życie drugiego
              człowieka to zupełnie różne sprawy
          • jerzy30 jak zadzwiniles do osrodka to w porzo - pamietaj 19.02.07, 18:15
            ze nawet osrodek nie ma cudownych lekow i różdżek na wyleczenie z uzaleznienia
            za pierwszym razem - jak ci ten osrodek pasi i ci pomagal to korzystaj dalej z
            jego pomocy - znasz go od podszewki, ludzi znasz i znajomych jakis tez tam
            spotkasz - pomoga ci w tym "zaciskaniu posladkow" - razem jest latwiej - nie
            rezygnuj z ich pomocy - samemu sobie nie dasz rady
            • tenjaras Re: jak zadzwiniles do osrodka to w porzo - pamie 20.02.07, 10:12
              jerzy30 napisał:

              > samemu sobie nie dasz rady

              w każdym razie po co się wygłupiać jak można sobie ułatwić życie, wesprzeć
              wiedzą bardziej doświadczonych lub fachowców w dziedzinie...
              • jerzy30 wlasnie - w kupie razniej, glowa muru nie 20.02.07, 13:52
                przebijesz, co dwie glowy to nie jedna, warto korzystac z doswiadczen innych,
                po co sie samemu szarpac, itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka