Dodaj do ulubionych

jak długo?

08.03.07, 23:51
Cześć
Jestem nowa na tym forum. Przeczytałam całą masę waszych postów, różne strony
dla alkoholików i artykuły o tej chorobie, ale nie mogę znaleźć odpowiedzi na
jedno pytanie: jak długo trwa wpadanie w alkoholizm? Wiem, że to pewnie
kwestia idnywidualna, ale czy np tydzień picia to już początek nałogu, czy
chwilowa słabość? Kiedy Wy zorientowaliście się, że czas odstawić procenty?
Pytam, bo z jednej strony nie chcę myśleć, że ze mną źle, a z drugiej nie mam
zamiaru czekać 20 lat, żeby stwierdzić, że mam problem z piciem.
Z góry dzięki za odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: jak długo? 09.03.07, 08:14
      Jak długo? sprawa indywidualna. Wpływ ma biologia, np. geny, wychowanie,
      wreszcie ludzie, wśród których się obracasz, obyczaje, przypadek. Ja uzależniłam
      sie po około 20 latach popijania - rozmaitego, imprezy, czasem wino czy
      koniaczek w domu, sporadycznie. Ale jeśli są alkoholicy szesnastoletni, to
      widzisz - uzależnić się można w tempie ekspresowym. Szczególnie młodzi ludzie
      poddają się łatwo, więc alkoholików dwudziestoparoletnich mamy na pęczki.

      Nie wiadomo, co stało się w twoim przypadku. Jeśli miałaś towarzystwo,
      imprezowałaś, a teraz nic cię do alkoholu nie ciągnie, wolno mówić o złych
      obyczajach... i raczej unikać podobnych sytuacji w przyszłości. Jeśli natomiast
      piłaś sama, dopijałaś "indywidualnie" po imprezie, nie mogłaś opanować chęci
      picia, film ci sie urwał, zaczynasz się martwić swoim piciem i chciałabyś je
      okryć, denerwuje cię gadanie o twoim piciu - to jesteś alkoholiczką.

    • drak02 Re: jak długo? 09.03.07, 09:19
      Nie ma jakieś uniwersalnej zasady. Wiadomo ze szybciej uzależniają się osoby
      które ają podatnosc genetyczną, szybciej uzależniają sie kobiety niz meżczyźni,
      i zdecydowanie szybciej uzależniają sie osoby młode.
      Wszystko zależy od tego jak dużo pijesz i jak często, mozna wpasc w nałóg już
      po kilku latach intensywnego picia
    • tranzyt80 Re: jak długo? 09.03.07, 10:49
      wez.sie napisała:
      jak długo trwa wpadanie w alkoholizm?

      -do matury,wylaczajac przyslowiowe piwa na wycieczkach szkolnych,alkoholu nie
      pilem wogle,a w czasie studiow,w zaleznosci od okazji,glownie imprezy w
      towarzystwie kolegow,imieniny,urodziny,rzadziej swiatek,grilowy
      piatek,zaliczony egzamin,urodziny syna,tu interes,tam interes,w sumie nic
      szczegolnego,moje popijanie miescilo sie w normie.Z tej "sielanki";) zostalem
      wyrwany przez wypadek samochodowy,w jakims poscie wspominalem,przy 140km prosto
      w drzewo,pieciu pasazerow,siedzialem z tylu,cudem wychodze bez
      obrazen,pozostaje natomiast trauma powypadkowa.To wiem dzisiaj.
      Wtedy zycie potoczylo sie dalej "normalnie",z ta roznica,ze chetnie,z powodu
      pojawiajacych sie stanow napiecia,zaczalem uczestnic w imprezach
      alkoholowych.Dodajac do tego luzny i nieunormowany wesoly tryb zycia,przerozny
      handel,czeste wyjazdy za granice,popijajacy krag znajomych,wszystko to
      przyczynialo sie do mojego naduzywania alkoholu.W tamtym czasie nie wyroznialem
      sie niczym szczegolnym od moich znajomych,nic nie wskazywalo,ze mam zaczatki
      alkoholizmu.Potrzebowalem jeszcze dobrych kilkunastu lat,aby z rana, po
      obudzeniu sie,byc skacowany do tego stopnia,ze musialem siegac po
      alkohol.Poczatkowo alkoholowy mialem tylko jeden wieczor/noc i kolejny jeden
      dzien "leczenia sie", oczywiscie alkocholem.
      W takim stylu minelo ok.osiem lat.Powoli zaczynalem odczuwac niepokoj,widzialem
      ze przesadzam z alkoholowymi imprezami i dyskotekami,zaczalem analizowac na
      powaznie,wystraszylem sie,wiedzialem,alkohol odgrywal w moim zyciu za duza role.
      Wtedy przestalem pic z dnia na dzien,jakby instynktowny strach,udalo
      sie,nastapilo duzo pozytywnych zmian w zyciu,po dwoch latach urodzila sie moja
      corka.W sumie nie pilem ponad trzy lata.

      Po kilku latach odwiedzilem "piaskownice mlodosci".Tam pili wszyscy,bez wyjatku.
      Budowa domu,firemki,plany,interesy,i ja szczesliwy,ustawiony.Cale to szczescie
      trzeba bylo towarzysko przeplukiwac alkoholem.I alkohol zaczal lac sie
      strumieniami.Alkohol stal sie wejsciowka do kazdych drzwi...

      To byl juz alkoholizm w calej okazalosci.Ja pozostawalem zaslepiony.Alkoholik ?
      Ja? Nigdy!Myslalem tak,albo sam siebie oszukiwalem.Co z tego ze w szafie ze
      czterdziesci marynarek,kompiele,perfumy,tuzin zmieniajacych sie aut,czesto
      rozstrzaskanych w wypadkach.Alkoholizm jest jak kleszcz,podaza na przod,tzn
      ciagnie Cie nieustajaco na dno,nie zmiluje sie chocbys dwa razy na dzien
      chodzil do kosciola.Pil bedziesz i tak dalej,i dalej...

      wez.sie napisała:
      Kiedy Wy zorientowaliście się, że czas odstawić procenty?

      Zorientowac sie,zeby odstawic,nastepuje dosyc szybko,ale pomysl sama,kto jest
      w stanie ,bez jakiegos szczegolnego przymusu,tego sam dokonac...

      Predyspozycje do alkoholizmu ma sie chyba od urodzenia,zalezy tylko,jak taki
      delikwent pokieruje swoim zyciem,czy bedzie umial w odp. czasie sie zatrzymac.
      Szczesciarz ten,ktory ma jakoby zakodowany wstret do menelstwa,calkowitego
      upadku,tacy potrafia sie jakos wyhamowac,samo zycie ich nauczy,pija po latach
      dalej,lecz z duzym umiarem.Znam takich alkoholikow.Znam tez takich,ktorzy pili
      nalogowo,az do padaczki alkoholowej,potem dwa lata odsiadki za jazde po
      pijanemu to okres przymusowej trzezwosci,i woda w pierwszej sekundzie na
      wolnosci,i to za kierownica.Wez tu sie takiego pytaj o droge ;)


      Na zakonczenie chce powiedziec Ci jedno,powtarzajac sie zreszta,ze ja w mojej
      alkoholowej karierze doszedlem wrecz do cugow alkoholowych ,trwajacych do ok.10
      dni.Potrafilem miec miesieczne przerwy.I co z tego...wtedy wiedzialem dobrze,ze
      po wypiciu pierwszego drinka bede musial pic kilka dni.Wrecz kalkulowalem i
      ustawialem wszelakie terminy i cale zycie na wygospodarowanie kilku dni na
      picie.Za wyjscie z takiego stanu placi sie bardzo duza cene...

      Rzuc alkohol jeszcze dzis!Wierz mi:)Warto:)))
      Pozdrawiam.
      • tranzyt80 Re: jak długo? 09.03.07, 11:04
        tranzyt80 napisał:
        Znam tez takich,ktorzy pili
        > nalogowo,az do padaczki alkoholowej,potem dwa lata odsiadki za jazde po
        > pijanemu to okres przymusowej trzezwosci,i woda w pierwszej sekundzie na
        > wolnosci,i to za kierownica.Wez tu sie takiego pytaj o droge ;)

        -takich typow znam kilku,nie sadze by ich cokolwiek moglo sklonic do
        zaprzestania picia wody,a kilkunastu juz nie zyje,woda dla nich to jak
        ALFA i OMEGA.Mozna do nich mowic tak dlugo jak chcesz i co chcesz,na zyczenie
        przytakuja lub zaprzeczaja,najwazniejsze postaw im flaszke,lub daj na flaszke...
        mowia ze lzami w oczach :"my cie kochamy jak brata,tranzyt,ty wiesz...".
        Wiem i daje...:(((
      • aaugustw Re: jak długo? 09.03.07, 13:44
        tranzyt80 napisał:
        > Predyspozycje do alkoholizmu ma sie chyba od urodzenia,zalezy tylko,jak taki
        > delikwent pokieruje swoim zyciem...
        ________________________________________________________.
        Osobiscie uwazam tak samo. Ja urodzilem sie alkoholikiem!
        A tak naprawde dotarlo to do mnie, dopiero wtedy, kiedy
        nie musialem juz wiecej pic (kolejny paradoks alkoholika)
        A...
    • wez.sie Re: jak długo? 11.03.07, 02:09
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Zawsze lepiej dostać radę o żywego człowieka
      niż śledzić przepisy z różnych "12 kroków" i mówić sobie, że mnie to nie
      dotyczy:-)
      Ze mną sprawa jest prosta: po pierwsze skłonność genetyczna, po drugie
      towarzystwo złożone z samych ostro pijących. Jestem kobietą, jestem młoda, więc
      mam świetne warunki na zostanie alkoholiczką. No i chleję, podobnie jak
      tranzyt, po traumie.
      Jedyne co mnie pociesza to, że nigdy nie klinuję, w życiu mi się film nie urwał
      i nie wkurza mnie kiedy ktoś mówi, że piję za dużo. Prawdę mówiąc liczyłam w
      tej kwestii na przyjaciół, którzy pomogą mi spojrzeć na sprawę obiektywnie, ale
      co oni mogą, skoro sami strasznie dają po garach?
      Naprawdę robicie dobrą robotę pomagając ludziom takim jak ja zdać sobie sprawę
      z zagrożenia chorobą alkoholową.
      • tenjaras Re: jak długo? 11.03.07, 06:35
        wez.sie napisała:

        > Jedyne co mnie pociesza to, że nigdy nie klinuję, w życiu mi się film nie
        > urwał i nie wkurza mnie kiedy ktoś mówi, że piję za dużo.

        wszystko przed Tobą
      • drak02 Re: jak długo? 11.03.07, 14:18
        Dobrze że to co robisz niepokoi Cię, myślę że warto diametralnie zmienić styl
        życia i towarzystwo i zdecydowaie ograniczyc picie tylko i wyłacznie dla jakiś
        symbolicznych ilości . Oczywiscie zakładam ze nie jesteś uzależniona.
      • tranzyt80 Re: jak długo? 11.03.07, 16:00
        wez.sie napisała:
        "Jestem kobietą, jestem młoda, więc mam świetne warunki..."

        -jakbym wiedzial,to bym sie tak z pisaniem nie wychylalllll...;)


        "...No i chleję, podobnie jak tranzyt, po traumie."

        -argument masz twardy do picia ;)
        moja trauma polegala na tym ,ze po wypadku nie znosilem policji i jazdy na
        trzezwo samolotami i pociagami,ciezko z nich wyjsc,podobnie jak z wraka,a ze
        ciagle wtedy musialem jezdzic lub fruwac i jakos czesto krecili sie za mna
        policjanci,to i musialem pic odpowiednio czesto,duzo i niekiedy tez
        szybko,np.przed startem,moj odlot byl zawsze szybszy i bezpieczny ;)

        -trauma byla,ale kiedys tam niepostrzezenie sie zmyla,przestalem tez kiedys
        jezdzic i latac to i policjanci przestali sie szwedac,niby powodow do picia
        zabraklo,a popijalem dalej,zamilowanie i przyzwyczajenie do popijawek nie
        przeminelo,malo tego,rozwinelo sie,a z czasem nawet ugruntowalo ;)

        -Tygodniowe zaskoki...piszesz,z Ciebie to chyba dobry nummer,ladna i
        pijana...ciekawe jak dlugo pozstaniesz,ta ladna,a jak dlugo,ta pijana?
        Ale jak Ci pasuje to pij dalej...wodka konserwuje ;)!
        W rok zestarzejesz sie ze sto razy szybciej i nawet tego nie zauwazysz:))
        Strzel se fote,bys miala co porownywac :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka