finlandia07
16.04.07, 10:26
Tak sobie mysle ze duzo latwiej jest utrzymac abstynencje cos robiac,byc z
kims,miec obowiazek.
Podziwiam tych,ktorzy sa bezrobotni,samotni,ot niby nikomu niepotrzebni.
Jak to robia ze nie pija,to za kazdym razem osobna recepta,indywidualna.
Obecnie jestem na tydzien sam(zona w szpitalu).Gdybym nie mial pracy,psa
ktorym sie opiekuje i jestem za niego odpowiedzialny-pilbym.Tak.Jestem bardzo
slaby na tesknote isamotnosc.Musialbym jakos sie wylaczyc od swiata zeby
przetrwac ten tydzien.Leki nasenne,narkotyki odrzucam,po co jeszcze jedno
uzaleznienie.Pilbym swiadomie,bo w takim przypadku nie widze lepszej recepty
na przetrwanie.
To pewnie pijane myslenie,jest inna metoda?