Dodaj do ulubionych

Gdybym zostal sam...

16.04.07, 10:26
Tak sobie mysle ze duzo latwiej jest utrzymac abstynencje cos robiac,byc z
kims,miec obowiazek.
Podziwiam tych,ktorzy sa bezrobotni,samotni,ot niby nikomu niepotrzebni.
Jak to robia ze nie pija,to za kazdym razem osobna recepta,indywidualna.
Obecnie jestem na tydzien sam(zona w szpitalu).Gdybym nie mial pracy,psa
ktorym sie opiekuje i jestem za niego odpowiedzialny-pilbym.Tak.Jestem bardzo
slaby na tesknote isamotnosc.Musialbym jakos sie wylaczyc od swiata zeby
przetrwac ten tydzien.Leki nasenne,narkotyki odrzucam,po co jeszcze jedno
uzaleznienie.Pilbym swiadomie,bo w takim przypadku nie widze lepszej recepty
na przetrwanie.
To pewnie pijane myslenie,jest inna metoda?
Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 10:52
      To ni pijane myslenie tylko statystyczny fakt.
      Nawet na stronie alkoholizm sos jest napisane, ze rzadziej powracaja do picia
      tacy, ktorzy maja stabilna sytuacje osobista, rodzinna, zawodowa.

      Dlatego ja tym bardziej sam dziwie sie sobie.
      Po zaprzestaniu picia przeszedlem ciezka operacje, mialem potem przez wiele
      miesiecy komplikacje zdrowotne, nie pracowalem, mieszkalem katem u rodziny- z
      roznymi perturbacjami, nie mialem dziewczyny, mimo licznbcyh znajomychmoje
      zycie towarzyskie calkowicie ustalo ( nie licze samych spotkan ze znajomymi
      tylko wyjscia do lokali, udzial w sylwestrach itp).

      W ogole zauwazylem, ze na tej piramidzie rozwoju alkoholizmu jakie wisza w
      poradniach do momentu gdy pilem doszedlem do jakiejs 1/3- polowy, a od momentu
      zaprzestania a szczegolnie od momentu terapii- poszedlem sporo krokow w dol.
      Izolacja, poczucie osamotnienia, ucieczki- tego nie bylo jak pilem a stalo sie
      jak przestalem!

      Od kilku miesiecy juz pracuje, ale to ciezki fizyczny zap...(fakt ze za dobre
      pieniadze, ale to nie zmienia faktu) nadal nie mam dziewczyny, zycia
      towarzyskiego niemal zero, emigracja, ale sie jakos trzymam- mam pewne cele i
      plany, ktore oswietlaja mi droge.
      Mi pomaga mysl, ze nic nie jest na zawsze, nawet ta towarzyska posucha.
      • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 10:55
        No i dodam jeszcze jeden fakt- po terapii jakos tak wbilem sobie do glowy
        przekonanie, ze wszyscy dookola mnie pilnuja zebym, sie nie napil, ze beda mnie
        sznurem wiazac gdy bede chcial wyjsc do knajpy,co mnie bardzo denerwowalo.
        Ostatnio kilka faktow pokazalo, ze zle myslalem.
        Moi znajomi, ktorych najbardziej podejrzewalem o takie odejscie " Addicted
        przestal pic i juz sie nie napije do konca zycia my juz o to zadbamy"
        stwierdzili, ze sa w ogole bardzo zdziwieni ze ja tak dlugo nie pije, ze to dla
        nich wielkie zaskoczenie, to samo powiedzieli mi w rodzinie- i teraz juz mam
        motywacje zeby nie pic, bo jak tak czekacie to sie nie doczekacie:)
    • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 10:54
      finlandia07 napisał:
      > Tak sobie mysle ze duzo latwiej jest utrzymac abstynencje cos robiac,byc z
      > kims,miec obowiazek.
      > Podziwiam tych,ktorzy sa bezrobotni,samotni,ot niby nikomu niepotrzebni.
      - - - - - -
      Tacy tez maja obowiazek, w dodatku potrafia trzezwiec dla siebie i nie sa
      uzaleznienionymi "pampersami"...! ;-))
      _____________________________________.
      finlandia07 napisał dalej:
      > Obecnie jestem na tydzien sam(zona w szpitalu).Gdybym nie mial pracy,psa
      > ktorym sie opiekuje i jestem za niego odpowiedzialny-pilbym.Tak.Jestem bardzo
      > slaby...
      > To pewnie pijane myslenie,jest inna metoda?
      - - - - - - - -
      Ja to nazywam mysleniem jeszcze nie-trzezwym...!
      A...
      • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 10:57
        aaugustw napisał:

        > .
        > - - - - - -
        > Tacy tez maja obowiazek, w dodatku potrafia trzezwiec dla siebie i nie sa
        > uzaleznienionymi "pampersami"...! ;-))
        > _____________________________________.
        >
        >
        > - - - - - - - -
        > Ja to nazywam mysleniem jeszcze nie-trzezwym...!
        > A...


        Klapki znalazl?
    • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 12:48
      finlandia07 napisał:

      > Pilbym swiadomie,bo w takim przypadku nie widze lepszej recepty
      > na przetrwanie.
      > To pewnie pijane myslenie...

      alkohol nie stanowi dla Ciebie zagrożenia?
      • janulodz Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 13:58
        Jakie tam pijane myślenie.
        Jesteś normalny facet, tęsknisz za żoną, córkami, jest Ci samemu żle, całe szczęście, że masz psa. Żona ze szpitala wyjdzie, córki wyjdą na swoje dzięki pobytowi i pracy w UK, a Ty może za niedługo będziesz dziadkiem. Wiesz jaka to radocha obserwować, jak rozwija się taki mały człowieczek i wyrasta na dużego. Jest dla kogo nie pić. Trzym się Fin
        • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:25
          oj,Janu,nawet nie wiesz jak zle...
          Mam ciagle w glowie zal tych minionych lat,czasu który przerabalem,dajac
          jedynie moim namiastke taty i meza.
          Jestem miekkim facetem,zewsze taki bylem,..
          Pamietam jak mlodsza miala miec operacje,a wlasciwie zabieg wyrostka.Mial go
          robic mój dobry kolega,swietny chirurg:100 % pewnosci,a ja siedzialem pod sala
          operacyjna i plakalem.
          Potem czekalem przy jej lozeczku jak sie obudzi i to samo.
          Ona byla taka malutka i jak otworzyla oczka popüatrzyla na mnie zdziwiona i
          spytala:dlaczego tatusi placzesz, aja nie moglem wydusic z siebie glosu.Juz
          wtedy ze szczescia.
          Potem zasnela.Zostalem cala noc.
          Zona pytala gdzie bylem,a ja wstydzilem sie powiedziec ze pilnowalem dziecka.
          Pewnie myslala niewiadomo co...
          Nie wiem po co to napisalem,pewnie siedzialo mi to na zoladku.
          Nie napije sie .Mam przeciez prace,psa i ..dla kogo nie pic.
          niepicie jest fajne,czy jakos tak...
          • magtomal Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:38
            finlandia07 napisał:


            > Potem czekalem przy jej lozeczku jak sie obudzi i to samo.
            > Ona byla taka malutka i jak otworzyla oczka popüatrzyla na mnie zdziwiona i
            > spytala:dlaczego tatusi placzesz, aja nie moglem wydusic z siebie glosu.Juz
            > wtedy ze szczescia.
            > Potem zasnela.Zostalem cala noc.
            > Zona pytala gdzie bylem,a ja wstydzilem sie powiedziec ze pilnowalem dziecka.
            > Pewnie myslala niewiadomo co...

            Czemu się wstydziłeś? Żona pewnie byłaby ujęta Twoją troską o Córkę. Nigdy nie
            zrozumiem facetów...
            Ja siedziałam sama przy moim synku, po wycięciu wyrostka (Mąż wtedy był za
            granicą) i było to dla mnie oczywiste...
            • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:43
              nie wiem dlaczego.Ale po latach sie przyznalem.Byla zadowolona i odetchnela z
              ulga...
      • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:10
        Pewnie ze stanowi.Zadales pytanie iscie bezduszne.Nie istotne co sie dzieje z
        czlowiekiem,moze pada na pysk,jest o krok od zwarjowania,nie moze wywazyc
        emocji,leci w przepasc.Co mu wtedy zagrozenie alkoholem?
        A ja pisze w trybie przypuszczajacym,takie gdybanie,liczac ze cos madrego od
        innych uslysze,jak inni to widza..
        • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:17
          finlandia07 napisał:
          > Pewnie ze stanowi.Zadales pytanie iscie bezduszne.Nie istotne co sie dzieje z
          > czlowiekiem,moze pada na pysk,jest o krok od zwarjowania,nie moze wywazyc
          > emocji,leci w przepasc.Co mu wtedy zagrozenie alkoholem?
          > A ja pisze w trybie przypuszczajacym,takie gdybanie,liczac ze cos madrego od
          > innych uslysze,jak inni to widza..
          ______________________________________________________________________.
          Przyjedz do Carlsberga/Pfalz - (Niemcy), albo do Sierakowa k. Poznania -
          pogadamy... (Yuraathor tez bedzie). ;-))
          A...
          Ps. Nie jestem zwolennikiem takiego pocieszania i podpierania sie radami
          zon, jak pisze Tobie Janu...
          • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:27
            Nierealne,terminy no i rekonwalescencja zony po op.
            Nie bedzie mogla ze 2 mce nic robic,podnosic itd,ale za zaproszenie dziekuje:)
          • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:31
            aaugustw napisał:

            > Ps. Nie jestem zwolennikiem takiego pocieszania i podpierania sie radami
            > zon, jak pisze Tobie Janu...
            Przy ökazji: moja zona jest dla mnie wielkim autorytetem i lepszej podpory
            nikt nigdy w zyciu mi nie uzyczyl ani nia nie byl.
            Nas mnie dziala jak cudowny eliksir...))
        • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:30
          alkoholizm to śmiertelna choroba, a ty oczekujesz, że Cię pogłaskam?
          nie będę się z Tobą mazał, wyjdę na ulicę i pokażę jak kończą pijący
          alkoholicy, gdzieś tu janulodz zapodał historię działkowca poczytaj sobie

          kiedy piłeś beczałeś, teraz becząc co robisz?
          • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:35
            wyjdę na ulicę i pokażę jak kończą pijący
            > alkoholicy,
            >
            > jak to chcesz zrobic bo nie bardzo rozumiem.
            Nie oczekiwalem zeby ktos ze mna beczal ani sie litowal....
            Ty nigdy nie beczalesß
            >
            • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:53
              oczywiście, że beczałem, wciąż beczę i będę beczał

              tylko, że nie po to by zwrócono na mnie uwagę, a dlatego, że trzeźwienie to
              orka po betonie, może właśnie tego doświadczasz?
              • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 21:00
                Pisalem Ci ze nie zalezy mi na tym czy ktos zwróci na mnie uwage czy nie.
                Pisze spontanicznie,to co czuje,bez wyrachowania i oczekiwania na cacy.
                Myslisz zeby osiagnac trzezwosc trzeba az tak ten beton?...
                • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 21:10
                  nie myślę, oram
                  • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 21:14
                    A ja mysle ,bo jestem
                    • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 21:24
                      to jak myślisz, po co oram, skoro też jestem?
                      • myszabrum Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 21:26
                        Może nie lubisz myśleć :)?
                        • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 22:15
                          no to napiszę dosłownie - ja również jestem, więc myślę, różnica polega na tym,
                          że ja jeszcze oram, co znaczy, że poddałem się procesom leczenia istoty mojej
                          choroby, bo to nie polega na pytaniu pić, albo nie pić, ale po co piłem?

                          nie dlaczego, tylko po co?
                          wtedy mogę znaleźć inne sposoby podejmowania wyzwań życiowych, zacząć sobie z
                          nimi radzić i stać się odpowiedzialnym, prawdziwym, nie imaginowanym,
                          człowiekiem, albo będę myślał, że niepicie jest fajne...
                          • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 19:43
                            sadzisz ze stwierdzenie:niepicie jest fajne ,to cos nie tak?
                            I co dla Ciebie jest bycie nieimaginowanym?
                          • aniolparys Pozbyłem się garba 17.04.07, 22:56
                            Wyraźnie jesteśmy z dwóch różnych ojców tenjaras.

                            Z jakichś sobie znanych powodów wybrałeś ton martyrologiczno-cierpiętniczy
                            trzeźwienia. Istnienie kręcące się wokół wyzwań życiowych, odpowiedzialności i
                            to wszystko podlane wielką ilością wódki.
                            Alkoholizm dowartościowujący.

                            Jestem inny. Po wytrzeźwieniu robię wszystko, by alkohol był jak najmniej obecny
                            w mojej duszy. Wmawiam sobie, że jestem zdrowy.
                            Niepicie jest czymś dobrym tak samo jak nieposiadanie garba.
                            Nie można budować swojego życia na idei nieposiadania garba. Nieposiadanie garba
                            jest fajne. Ja potrzebuję więcej od tej radości.
                            Nie mam garba. Nie piję. Ale buduję radość mojego istnienia na zupełnie innych
                            wartościach.
                            Intuicja mi podpowiada, że droga wybrana przeze mnie jest atrakcyjniejsza dla
                            tysięcy alkoholików stojących przed ostateczną decyzją zerwania z piciem.
                          • aniolparys Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 00:00
                            Ostatnio głośna była sprawa górala, co w przypływie fantazji uciął sobie fiuta i
                            wozili go po całej Polsce, żeby mu go doszyć. Sprawa się źle dla górala
                            skończyła bo zepsuł się helikopter, potem karetka. Dowieźli go kilka godzina za
                            późno.
                            Gdyby jednak się udało a ofiarą byłbym ja czy Ty.
                            Jeśli o mnie chodzi to po tym pewnie prędko bym się ożenił. A Ty byś jeździł do
                            końca życia po Polsce z prelekcjami jaką to wspaniałą mamy służbę zdrowia.
                            • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 02:23
                              finlandia07 napisał:
                              > Napisz mi , z Twojego punktu widzenia ,o co chodzi w prawdziwym wytrzezwieniu.
                              > Moze otworzyc nowy watek,tak zrobie, ale i tak napisz
                              _______________________________________________________.
                              Pytasz o to Addica...!? - To jest najlepszy kawal, jaki
                              ostatnio slyszalem...! - Suuuuper...! ;-)))
                              A...



                              Dobry, dobry.
                              a taki slyszales:

                              August w osmej klasie mial najnowszy sweter turecki i nafajniejsze spodnie
                              ppiramidy. Pewnego dnia do klasy doszedl nowy, ktory mial sweter turecki jeden
                              ssezon nowszy i dwie pary spodni piramidy. Tego August nie zdzierzyl- jak to,
                              rzeciez on jest najmodniejszy w klasie, p czym od razu polecial na rynek i
                              kupil jeszcze nowszy sweter turecki i trzy pary spodni piramidy. Nie bedzie
                              jakis kmiot mial nowszego swetra tureckiego i wiecej par spodni piramidy niz
                              August. Wrocil do domu, przebral sie w buty Sofixy, piramidy i sweter turecki
                              strannie zlozyl w kostke, ucalowal na dobranoc i poszedl spac.

                              Ha ha ha!!!

                              aniolparys napisał:

                              > Ostatnio głośna była sprawa górala, co w przypływie fantazji uciął sobie
                              fiuta
                              > i
                              > wozili go po całej Polsce, żeby mu go doszyć. Sprawa się źle dla górala
                              > skończyła bo zepsuł się helikopter, potem karetka. Dowieźli go kilka godzina
                              za
                              > późno.
                              > Gdyby jednak się udało a ofiarą byłbym ja czy Ty.
                              > Jeśli o mnie chodzi to po tym pewnie prędko bym się ożenił. A Ty byś jeździł
                              do
                              > końca życia po Polsce z prelekcjami jaką to wspaniałą mamy służbę zdrowia.


                              A ja mysle, ze prelekcje bylyby tez na temat niebezpieczenstwa ostrych
                              narzedzi .
                      • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 19:39
                        tenjaras napisał:

                        > to jak myślisz, po co oram, skoro też jestem?
                        >
                        Moze po prostu to lubisz albo nie widzisz innej drogi.
                  • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 00:51
                    tenjaras napisał:

                    > nie myślę, oram
                    >


                    Powinienes TJ dokleic sobie te slowa w podpisie bo Ciebie charakteryzuja jak
                    cholera.
          • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:43
            tenjaras napisał:

            > alkoholizm to śmiertelna choroba, a ty oczekujesz, że Cię pogłaskam?
            > nie będę się z Tobą mazał, wyjdę na ulicę i pokażę jak kończą pijący
            > alkoholicy, gdzieś tu janulodz zapodał historię działkowca poczytaj sobie
            >
            > kiedy piłeś beczałeś, teraz becząc co robisz?
            >


            trzeba byc twardym a nie mietkim bo sie sonczy jak dzialkowiec
            (tydzien na dzialce)
            • tenjaras Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 20:50
              nie tyle twardym czy miękkim co świadomym
    • tranzyt80 Re: Gdybym zostal sam... 16.04.07, 22:33
      finlandia07 napisał:
      Gdybym nie mial pracy,psa
      > ktorym sie opiekuje i jestem za niego odpowiedzialny-pilbym.Tak.Jestem bardzo
      > slaby na tesknote isamotnosc.Musialbym jakos sie wylaczyc od swiata zeby
      > przetrwac ten tydzien

      -chyba Paul Sixtus kiedys pisal o niepijacym alkoholiku,ktory byl swiadkiem
      rozstrzelania swojej zony i dzieci,wyl o wlasna smierc ale nie zapil...

      dobry przyklad,to miedzy innymi znaczy osiagnac trzezwosc,znaczy ozdrowiec na
      umysle,pokonac ucieczki w alkohol,
      Ty,finlandia,obecnie jestes na jakims tam,etapie,dolnym pietrze wychodzenia z
      alkoholizmu, na razie,po prostu przestales tylko pic,np. dla zony,czy z powodu
      zony lub z innego powodu,osobistego Boga?,w sumie powod jest nie
      wazny,najlepiej nie miec zadnych tego typu powodow,najlepiej trzezwiec tylko
      dla siebie,swojego czlowieczenstwa,human,nie mozesz nie brac pod uwage
      wszystkich aspektow zycia,calosci zycia,powinienes wiedziec ze twoja obecna
      abstynencja bedzie trwa z reguly tylko do pewnego czasu,potem przeskoczysz,albo
      w "wyzszy stopien trzezwosci",albo,jak widac u poniektorych,"zbzikujesz",albo
      zapijesz...
      pomysl sam,co zrobisz jak skonczy sie w twoim zyciu "czas sielanki
      zyciowej ",zapijesz ?,co zrobisz ?jak sobie poradzisz gdybys zostal sam...?

      w prawdziwym wytrzezwieniu chodzi o zupelnie cos innego,kiedys,byc moze
      zrozumiesz,ale wracajac do tematu,jak juz wspomnialem,uwazam ze jestes obecnie
      na jakims tam tylko etapie i zrozumiala jest twoja obecna "chora rozterka", to
      wrecz dziecinne miazgolenie ;)

      • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 00:59
        tranzyt80 napisał:

        >
        >
        > -chyba Paul Sixtus kiedys pisal o niepijacym alkoholiku,ktory byl swiadkiem
        > rozstrzelania swojej zony i dzieci,wyl o wlasna smierc ale nie zapil...
        >
        > dobry przyklad,to miedzy innymi znaczy osiagnac trzezwosc,znaczy ozdrowiec na
        > umysle,pokonac ucieczki w alkohol,
        >

        a dla mnie to nie zaden ideal trzezwosci tylko dziwak.

        kazdy normalny czlowiek jak mu strzelaja do zony i dziecka to traci rozum i
        najmniej ze wszystkiego zastanawia sie nad swoim alkoholizmem a raczej mmysli
        irracjonalnie.
        • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 01:31
          -chyba Paul Sixtus kiedys pisal o niepijacym alkoholiku,ktory byl swiadki
          > em
          > > rozstrzelania swojej zony i dzieci,wyl o wlasna smierc ale nie zapil...
          > >
          > > dobry przyklad,to miedzy innymi znaczy osiagnac trzezwosc,znaczy ozdrowie
          > c na
          > > umysle,pokonac ucieczki w alkohol,



          zapomnialem dodac.

          ta opowiastka o tym facecie przypomina mi legendarnego Pawke Morozowa czy jak
          mu tam- chodzi o tego, ktory wierzac w slusznosc rewolucji doniosl do
          Bolszewikow na swoich rodzicow ze ukrywaja zboze i tym samym Ci dostali po
          kulce w leb, ale rewolucja byla uratowana

          (ostatnio czytalem, ze ten donos to byl kit, propaganda wymyslona na uzytek
          zastraszania ludnosci, ale takie historie o ludziach z zelaza kojarza mi sei
          zawsze z tym).
          • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 08:26
            addicted11 napisał:
            > (ostatnio czytalem, ze ten donos to byl kit, propaganda wymyslona na uzytek
            > zastraszania ludnosci, ale takie historie o ludziach z zelaza kojarza mi sei
            > zawsze z tym).
            > ...doniosl do Bolszewikow na swoich rodzicow ze ukrywaja zboze i tym samym Ci
            dostali po kulce w leb, ale rewolucja byla uratowana
            ______________________________________________________________.
            Przyznaj sie Addi, gdzie Ty trzymasz jeszcze swoja butelke...!?
            A... ;-))
      • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 19:53
        Napisz mi , z Twojego punktu widzenia ,o co chodzi w prawdziwym wytrzezwieniu.
        Moze otworzyc nowy watek,tak zrobie, ale i tak napisz
        • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 19:56
          finlandia07 napisał:
          > Napisz mi , z Twojego punktu widzenia ,o co chodzi w prawdziwym wytrzezwieniu.
          > Moze otworzyc nowy watek,tak zrobie, ale i tak napisz
          _______________________________________________________.
          Pytasz o to Addica...!? - To jest najlepszy kawal, jaki
          ostatnio slyszalem...! - Suuuuper...! ;-)))
          A...
          • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 20:04
            Nie ,odp.byla skierowana do Tranzyta,ale opinie Addiego poznam tez chetnie.
            Kazdy ma prawo do glosu,Lubisz Addica,co?-)))
            • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 20:09
              finlandia07 napisał:
              > Nie ,odp.byla skierowana do Tranzyta,ale opinie Addiego poznam tez chetnie.
              > Kazdy ma prawo do glosu,Lubisz Addica,co?-)))
              ____________________________________________________________________________.
              No to wycofuje swoje slowa... - Nastepnym razem pisz - prosze - wyrazniej...!
              Skoro udzielasz prawa glosu, tez cos napisze...
              Addica lubie, to jeden z moich pupilkow na tym forum...
              (on kocha Rauchen, mimo, ze nie wie co to milosc) :-(
              A... ;-))
            • tranzyt80 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 08:36
              finlandia07 napisał:
              Napisz mi , z Twojego punktu widzenia ,o co chodzi w prawdziwym wytrzezwieniu.
              Moze otworzyc nowy watek,tak zrobie, ale i tak napisz

              -aby bylo zrozumiale dla wszystkich,posluze sie moim uzaleznieniem od nikotyny,
              palilem papierosy chyba gdzies do lutego roku 2002,pewnego poranka,skacowany po
              imprezie,poczulem sie bardzo "przepalony",nie moglem nawet patrzec na
              papierosy,nie bylo w tym nic szczegolnego,to uczucie bylo mi znane zreszta od
              dawna,ale tego poranka z lekka zaswitala mi w glowie mysl salomonowa,pomyslalem:
              "rzuc to ochydne palenie raz na zawsze,po co wdychac ten trujacy dym,zreszta
              dzisiaj,kazdy kto ma choc odrobine "oleju" w glowie dawno nie pali...i kace
              bedziesz mial lzejsze :)))"(zaczalem palic jako 20-latek,raz rzucilem i nie
              palilem ok.6/7lat),
              po tej salomonowej "Eurece",zaparlem sie w swoim postanowieniu jak uparty osiol,
              predzej zdechne niz zapale,postanowilem,i mimo ze po kilku dniach niepalenia,
              zaczalem miec ogromna chcice na papierosa,wrecz marzylem,snilem,wylem,ale
              trwalem w postanowieniu,przyznam sie ze zblizalem sie do osob,ktore
              palily,chcialem powdychac...ale sam nie ruszylem :),co ja tu opisuje,boki
              zrywac,swirusek...
              o zwiekszonym apetycie na wszystko i zastopowanej przemianie materii w moich
              jelitach tylko nadmieniam,

              przezywane wrecz napady checi zapalenia papierosa,od razu,bez wzgledu na
              wszystko,zaczalem miewac coraz rzadziej,glebokie wdychanie swiezego powietrza
              bardzo mi pomagalo,a duma z siebie samego urosla az do sufitu :),nie chodzilem
              juz,biegalem wrecz dumny jak paw,w tamtym okresie omijalem palaczy,

              caly ten okres,uwalniania sie od nalogu,"rzucania palenia",trwal u mnie ok.5/6
              miesiecy,potem,sam nie wiem kiedy i jak,wszystko sie w mozgu wyciszylo,nie
              myslalem,nie cierpialem,nie balem sie papierosow,przestaly istniec w mojej
              swiadomosci,staly sie tak obiojetne jak chinskie paleczki do jedzenia,

              prawie PODOBNIE mam dzisiaj z alkoholem,nie rusza mnie w zadnej formie i
              postaci,nie lubie tylko (ale nie nienawidze!czy unikam lub boje sie) bardzo,a
              to bardzo pijanych w moim towarzystwie,bedac trzezwym zreszta nigdy w zyciu
              takich nie lubilem,nie wiem i nigdy nie wiedzialem za bardzo,jak,o czym i po co
              mialbym z kims takim rozmawiac,

              ciekawe,ze o sobie samym,pijanym,uwazalem,ze jestem godny zainteresowania...;)

              • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 11:31
                Jak napisales o paleniu,to i ja:
                Palilem od 17roku zycia.Duzo.Po ponad 10ciu latach szly mi dziennie 3 paczki .
                Pod koniec lat 80tych wyjechalem do Grecji,.do pracy.Szalala inflacja i
                przeliczniki.
                Pamietam,byl 1 listpad 89r.Powiedzialem nagle sobie:nie bede wydawal 2 dolcow
                na fajki,zaoszczedze dla rodzinki a przy okazji bede zdrowszy.
                Jakos tak mocno to sobie postanowilem za udalo sie.Jasne ze miewalem sny
                nikotynowe,myslalem o tym,ale zaraz:glupi papieros nie bedzie mna rzadzil.
                Po 9 miesiacach wrocilem do Polski.Nie palilem.
                Po kilku letach,jak jezmoje picie alkoholu wysunelo sie na pierwszy
                plan,zaczalem popalac;ale tylko wtedy gdy to zaplanowalem.Jednego dnia na
                imprezie moglem spalic cala paczke,potempare miesiecy nic.NMie myslalem o
                papierpsach,po prostu byly obok mnie,a ja wiedzialem ze mam nie palic.
                Nie pale do dzis i wiem ze kiedys zapale dla smaku cygaro,jak juz nie raz
                robilem i na tym sie skonczy.<gdzies tam w podswiadomosci mam przeczucie ze z
                alkoholem tez dam rade przy pierwszym podejsciu,tyle ze na razie nie chce go
                smakowac.
                • tranzyt80 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 12:14
                  finlandia07 napisał:

                  > Jak napisales o paleniu,to i ja:

                  -ja pisalem o PICIU!,tylko na przykladzie palenia! :))),
                  ale fajnie,ze napisales o cygarze...zaraz przypomnialo mi sie to podnoszace w
                  przestworza pierwsze zaciagniecie sie po sutym obiedzie...

                  napisales:
                  .<gdzies tam w podswiadomosci mam przeczucie ze
                  > z
                  > alkoholem tez dam rade przy pierwszym podejsciu,tyle ze na razie nie chce go
                  > smakowac.

                  -uwazaj!,bo na tego typu oswiadczenia "znawcy" alkoholowej materii podniosa
                  wrzask,majac stu procentowa racje,nic bardziej zmylnego,jak z takich mysli
                  przejsc do pierwszego lyka...wiadomo,ze nic sie od razu nie stanie,ale wiem z
                  mojego doswiadczenia,ze u mnie,za kazdym razem,po roku "wszywkowej"
                  abstynencji,moje pierwsze picia byly w zasadzie w normie, jakos tam
                  kontrolowane,bo byla tez,z mojej strony,przemozna chec nie picia
                  do "konca" ,udowadniania sobie,po rocznej abstynencji organizm byl silny,

                  ale jak to mowia,tylko do trzech razy sztuka sie udala...
                  a zmobilizowac sie ponownie do calkowitego zaprzestania picia,od nowa
                  przechodzic utarty szlak mek,nein Danke!!!
                • tranzyt80 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 12:43
                  finlandia07 napisał:
                  > Pamietam,byl 1 listpad 89r.Powiedzialem nagle sobie:nie bede wydawal 2 dolcow
                  > na fajki,zaoszczedze dla rodzinki a przy okazji bede zdrowszy.
                  > Po 9 miesiacach wrocilem do Polski.Nie palilem.

                  -szczesciarz... ;)))
                • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 13:25
                  Nie pale do dzis i wiem ze kiedys zapale dla smaku cygaro,jak juz nie raz
                  > robilem i na tym sie skonczy.<gdzies tam w podswiadomosci mam przeczucie ze
                  > z
                  > alkoholem tez dam rade przy pierwszym podejsciu,tyle ze na razie nie chce go
                  > smakowac.


                  nauka idzie do przodu, za piec lat obstawiam mozliwy bedzie powrot do picia
                  kontrolowanego, ciekawe co zrobi August:):)


                  • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 20:11
                    Zdaje sobie sprawe ze taka deklaracja o pewnosci,ze dam sobie rade z nalogiem
                    jestnie do przyjecia przez wielu,ale mam taka mysl w glowie,silne postanowienie
                    i tyle.
                    I ciesze sie ze cos takiego jest we mnie bo oznacza to ze zyje,mysle,analizuje
                    i co by nie powiedziec,robie wiele dlamojej trzezwosci.Mozna to tez nazwac
                    tylko abstynencja.Jest mi to egal.Jesli mam nie pic piec,siedem czy dziesiec
                    lat,to niech to sie nazywa jak chce.
                    Tranzyt napisal: szczesciarz.
                    Kurcze,musze przyznac ze mam troche szczescia w zyciu,wiec mojemu musze tylko
                    troche pomoc.-))
                    • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 20:17
                      finlandia07 napisał:

                      > Zdaje sobie sprawe ze taka deklaracja o pewnosci,ze dam sobie rade z nalogiem
                      > jestnie do przyjecia przez wielu,ale mam taka mysl w glowie,silne
                      postanowienie
                      >
                      > i tyle.
                      > I ciesze sie ze cos takiego jest we mnie bo oznacza to ze
                      zyje,mysle,analizuje
                      > i co by nie powiedziec,robie wiele dlamojej trzezwosci.Mozna to tez nazwac
                      > tylko abstynencja.Jest mi to egal.Jesli mam nie pic piec,siedem czy dziesiec
                      > lat,to niech to sie nazywa jak chce.
                      > Tranzyt napisal: szczesciarz.
                      > Kurcze,musze przyznac ze mam troche szczescia w zyciu,wiec mojemu musze tylko
                      > troche pomoc.-))
                      ___________________________________________________________.
                      U mnie na poczatku wcale nie bylo inaczej, z tym, ze ja nie
                      zatrzymalem sie w miejscu - na moje szczescie...!
                      A... ;-))
                      • finlandia07 Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 20:22

                        > ___________________________________________________________.
                        > U mnie na poczatku wcale nie bylo inaczej, z tym, ze ja nie
                        > zatrzymalem sie w miejscu - na moje szczescie...!
                        > A... ;-))
                        A masz 100%pewnosc ze ja sie zatrzymalem badz zatrzymam,Bo z tego postu to
                        wynika?
                        • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 18.04.07, 20:30
                          finlandia07 napisał:

                          > > U mnie na poczatku wcale nie bylo inaczej, z tym, ze ja nie
                          > > zatrzymalem sie w miejscu - na moje szczescie...!
                          > > A... ;-))

                          > A masz 100%pewnosc ze ja sie zatrzymalem badz zatrzymam,Bo z tego postu to
                          > wynika?
                          _________________________________________________________________________.
                          Finlandia, to tylko Twoj odbior mego postu... (nb. nacechowany mocno EGO).
                          Ani przez chwile nie pomyslalem o tym, czy Ty sie zatrzymasz, polozysz, czy
                          pojdziesz dalej... - Ja podzielilem sie z Toba moim doswiadczeniem, a co Ty z
                          tym zrobisz jest mi to naprawde ryba...!
                          A...
    • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 01:34
      no moze troche przesadzilem.
      • aaugustw Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 08:31
        addicted11 napisał:
        > no moze troche przesadzilem.
        _____________________________.
        Czy to podsumowanie dnia...!?
        A... ;-))

        Ps. Co robisz dla swojego zdrowia fizycznego,
        oprocz stukania w klawiature...!?
        • addicted11 Re: Gdybym zostal sam... 17.04.07, 19:42
          jak sie orze to trzeba uwazac aby nie trafic na niewybuch.

          legalize it.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka