Dodaj do ulubionych

problemy z psychika a alkohol

19.09.07, 23:49
Witajcie,

Chcialbym prosic Was o rade, bo nie wiem jak to nadgryzc.

W ostatnich 2-3 latach mialem szczescie doswiadczyc kilku
nieprzyjemnych momentow. Zdazenia te z pewnoscia pozostawily dosc
glebokie rysy na psychice (wypadek samochodowy, smierc bliskiej
osoby, przypadkowy rabunek z ciezkim pobiciem, bankructwo
developera, i troche podobnych). Patrzac wstecz, zaczalem odczuwac
leki (wyjscie na ulice po zmroku, ataki histerii przy byle
problemie), problemy z pamiecia i jak sie mozna domyslac - zaczalem
pic. Slabe wino ktore pije i pilem w koszmarnych ilosciach
wieczorami, powodowalo ze noce nie byly takie straszne, ludzie zli i
latwiej bylo snic. Do czasu, kiedy to na trzezwo, wyobraznia zaczela
skladac w jedna calosc jakies przypadkowe elementy a uzyskany z tych
aburdalnych scinkow patchwork mimowolnie analizowac. Tak wiec, od
kilku miesiecy zyje w przeswiadczeniu bycia zdradzonym przez zone -
choc wyjasnila mi to juz dziesiatki razy; boje sie zostawac w
mieszkaniu po zmierzchu jak i ogladac filmow z przemoca. Niemal
czuje jak ktos na stacji PKP spycha mnie pod jadacy pociag, boje sie
ludzi, mam problemy z mowieniem, wyslawianiem sie, czy czytaniem.
Szklanka wina, 2 czy 3 dzialaja kojaco, znow jestem jak dawniej,
nikt mnie nie zdradza, a poszlaki sa po prostu smieszne, slowa zony
swiete. Nastepnego dnia zaczyna sie od poczatku, ktos stoi w bramie
i czeka na mnie, zona zalozyla nowe konto pocztowe nie z ciekawosci
a po to by sobie z tamtym flirtowac, te poszlaki z ktorych wieczorem
sie smialem dzisiaj znowu sa dowodami koronnymi. I te wahania
nastroju. Swiat jest piekny, za 5 minut lzy mam w oczach. A mam 34
lata!

Probowalem przestac pic, udalo sie przez 6 dni. Po co to wszystko
pisze? Otoz chcialem sie Was zapytac, czy to mozliwe, by to alkohol
byl przyczyna takiego upodlenia psychiki? Czy to mozliwe by on
powodowal takie wahania, by sprawial ze przestaje sie wierzyc
najblizszym, ze widzi sie nie to co jest tylko cos urojonego? Czy
mozliwe, ze to >dzieki< alkoholizmowi, bedac trzezwym czlowiek
posuwa sie do rzeczy ktorych sie brzydzi (naruszanie cudzej
prywatnosci w celu znalezienia dowodow)? Czy to taka rownia pochyla
i bedzie coraz gorzej?

Szuwaks
Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 00:13
      Wedlug mnie zdecydowanie alkohol moze byc wspolodpowiedzialny.
      Masz glebokie problemy emocjonalne, ktore alkoholem maskujesz i
      tlumisz- ale gdy alkohol przestaje dzialac to one po pierwsze wylaza
      w pelnej krasie, po drugie alkohol gdy przestaje dzialac to pojawia
      sie kac albo zespol odstawienny- w zaleznosci od tego, ile pijesz i
      czy masz a jezlei to jak glebokie uzaleznienie- tak czy owak obydwa
      procesy charakteryzuja sie podwyzszonym lekiem, pobudzeniem nerwowym-
      a to dla twoich skolatanych i tak nerwow po prostu dodatkowa
      podpalka.

      Teoretycznie mozesz tez cierpiec na znany w medycynie tzw Zespol
      Otella- czyli zaburzenie postrzegania, ktore prowadiz do paranoi. O
      ile jednek wiem, zespol Otella nie przechodzi po 2 szklankach wina,
      a poza tym pojawia sie w naprawde skrajnych przypadkach.

      Tak wiec obstawiam nerwy jak postronki + jakies syndromy pourazowe,
      ktore po prostu leczysz w najgorszy mozliwy sposob.
      ( no nie, jeszcze gorsza bylaby heroina)


      Alkohol dzxiala wiec bezposrednio- jako srodek chemiczny, trucizna,
      ktore u kazdego czlowieka ujemnie wplywa na system nerwowy.
      A gdy ten system nerwowy nawala, to alkohol ujemnie dziala na
      nawalajacy system nerwowy i wychodza takie klocki.

      Swoja droga nie wiem, tu zgaduje, mowie o swoich doswiadczeniach-
      mozesz miec stresy i leki zwiazane z poczuciem bezradnosci,
      beznadziei, poczucia braku wyjscia.

      Ja tak mialem, ze jak pilem to czulem sie jakis gorszy, mialem tez
      pewnego rodzaju obsesje- ze ludzie mna gardza, mialem tez takie
      dziwne obsesje zwiazane z upijaniem sie, zwiazane z moja zbyt bujna
      wyobraznia.
      Podam Ci 2 przyklady- raz jak ktos kiedys w Warszawie po pijanemu
      zadzwoinl na policje, ze podlozono bombe w metrze- zaczela mnie
      dreczyc mysl, ze ja po pijanemu tez tak moge zrobic.
      Drugi- kiedy zlapano za pedofilie Samsona ja pomyslalem, ze skoro
      takiemu gosciowo od woki tak odbilo, to i ja moze moglbym byc
      pedofilem ( mimo, ze obrazki nagich dzieci nigdy nie dzialaly na
      mnie erotycznie).

      Jedna roznice widze- u mnie byly to takie miniobsesje, ktore po
      prostu chwilami zatruwaly mi mozg, ale w pelni zdawalem sobie sprawe
      z ich irracjonalnosci, po prostu tylko mnie meczyly, natomiast u
      Ciebie widze jakies kroki dalej idace- sprawdzanie poczty, wiara w
      te urojenia.
      Radze przestac pic, przynajmniej na jakis czas, zobaczyc jak bedzie,
      a pewnie nie bedzie dobrze, nastepnie udac sie do jakiegos dobrego
      psychologa ( radze wybierac z rozmyslem i jak sie pierwszy nie
      spodoba zmienic, az do skutku, bo zly psycholog moze zniechecic do
      calego leczenia).


      • addicted11 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 00:18
        dodam jeszcze, ze sklonnosc do takich obsesji mialem od dziecinstwa,
        kiedys zdarzyl mi sie epizod lunatykowania i oczywiscie ubzduralem
        sobie, ze we snie zarzne kogos z domownikow nozem, nawet jak szedlem
        spac to chowalem noze, mimoz e mialem wtedy ze 12 lat:)
        Na szczescie to pozniej mocno zelzalo, ale jakies slady i zwyczaje
        pozostaly, przejawia sie to tez czasami sklonnosciami do lekkiej
        hipohondrii, pesymizmu, jakiegos katastrofizmu, ale bez popadania w
        urojenia- takie ot mysli, ktore czasem psuja nastroj, a przychodza
        jak sie za duzo ma czasu wolnego:)

        ale alkohol niestety na takie rzeczy nie pomaga a szkodzi.
        • tranzyt80 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 00:39
          Tylko pozazdroscic,bo Ty,Addi,chyba sie w zyciu nigdy nie
          nudziles...alkoholizm,fobie,obsesje,epizod
          lunatykowania,hipochondria,pesymizm,katastrofizm bez urojen...

          (nie wiem czy z urojeniami nie bylby tu lepszy..;))

          Od razu poprawil mi sie jakos humor:))
          • addicted11 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 14:56
            No nudno nie bylo ale czy przyjemnie to nie powiedizalbym.
            Katastrofizm bez urojen- tak napisalem, bo zapomnialem slowa-
            chodzilo mi o takie przekonanie, ze cos zlego jak sie ma zdadzyc to
            sie zdarzy, czyli skrajny pesymizm, z tym ze ograniczony do pewnych
            sytuacji, bo np. w szkole uchodzilem za luzaka, poniewaz nigdy nie
            balem sie klasowek czy egzaminow, inni robili w majtki a ja sie
            smialem- tu akurat byl odwrotny katastrofizm, be urojen, a jakze.

            Jak chcesz jeszcze ciekawostke- to nie bedzie juz byt wesole- ale
            kilka lat swego dziecinstwa przezylem w panicznym strachu, ze umrze
            moja matka. Matka miala sklonnosc do hipochondrii i katastrozizmu
            bez urojen ( to po niej to chyba mam) i pamietam, ze jak cos ja
            zabolalo to podejrzewala raka, snula wizje jak to bedzie jak ona
            umrze, bolala co z nami bedzie itp, cala rodzina w napieciu czekala
            na kazdy wynik- jak miala problem z zoladkiem, to czekalismy na
            biopsje, i wielka ulga- to nie rak. To sie powtarzalo wiele razy.
            Pamietam, ze wtedy doslownie przekleczalem przed obrazem cale dnie i
            godziny, bo jako dzieciak bylem bardzo pobozny.

            Majac jakies 6-8lat z kolei napadla mnie jakas egzystencjalna obawa
            przed marnoscia losu ludzkiego- balem sie smierci- swojej i innych-
            z tym ze nie samej smierci, ale perspektywy, ze po niej nic pewnego
            nie ma, matka zapewniala mnie wtedy o zmartwywstaniu ciala, o zyciu
            wiecznym itp, ale ja mimo ze bardzo pobozny, a zarazem bardzo
            dociekliwy i wnikiliwy- nie potrafilem sobie wyobrazic tego
            zmartwychwstania ciala- czy to zwloki ozyja, a co jak zwloki robaki
            zjedza- i nikt mi nie potrafil odpowiedziec, bo bylem za madry na
            odpowiedzi udzielane dzieciom i za glui na odpowiedzi udzielane
            doroslym.

            Potem, jakies 6-7 lat temu, mialem podobny epizod, nazywam
            to "choroba michaela jacksona"- tym razem panbika mnie ogarniala na
            mysl, ze moja mlodosc sie konczy, ze juz nigdy nie bede mial 25 lat,
            ze to ostatnie chwile, i tak samo ze Bono ma juz 35, Nick Cave ma
            juz 40- i oni tez nie beda mlodzi.

            Tak wiec jak widzisz, sklonnosc do umartwiania sie mialem od zawsze:)
            • tranzyt80 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 16:23
              Po Twoich "wybrzmieniach",sam zaczalem sie zastanawiac i
              przypomnialo mi sie,ze jako nastoletni gnojek,po przeczytaniu
              jakiegos artykulu w "Zyjmy dluzej",na temat samoistnej przemiany
              plci na kobieca,w okresie dojrzewania,
              i tak mi to zaszlo w glowe,ze ze strachu zaczalem sie ze wszystkich
              stron gladac w lustrze,na dodatek mialem poliki z dolkami,ja chlopak!
              Na sama mysl,co by bylo gdyby...oblalem sie zimnym potem.A ostatnim,
              wtedy,"gwozdziem do trumny",byla sytuacja w tramwaju.I to zaraz na
              drugi dzien.Mialem akurat na sobie kurtke ze koziej skory ,pokryta
              czarnym krotkim wlosiem.Nosilem wtedy dlugie wlosy.I wyobraz
              sobie,akurat wtedy,jakis starszy facet,nagle wstaje i ustepuje mi w
              tramwaju miejsca,proszac abym usiadl...Wierz mi,wolalbym dostac
              sztyletem w plecy!
              Ucieklem z tramwaju...i ledwo doczolgalem sie do domu,mialem dowod!,
              ostateczny i oczywisty,moje malutkie podejrzonko uroslo do rangi
              komunikatu w Dzienniku Telewizyjnym.Teraz wiedziec i widziec beda
              wszyscy.Moja przemiane juz nie do sie ukryc!Pomyslalem,ze to koniec!
              Pozostaje mi tylko czekac az odpadnie ten ostateczny dowod;)...i
              smierc.

              A w tamtych czasach nie bylo nikogo,z kim mozna by bylo o takich
              rozterkach z kims porozmawiac...,
              zreszta predzej wolalbym sobie oko wypalic,niz sie wyzalac.
              Uratowala mnie wtedy moje platoniczne uczucie do kolezanki z klasy,
              bylem zakochany ze az chej!,ze dosyc szybko ta "Choroba
              przepotwazania sie w puch marny" jakos znikla sama:)))
              • addicted11 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 18:31
                zeby ze tak powiem wrocic do tematu- radze autorowi watku przyjrzec
                sie, czy mial w przeszlosci sklonnosci w swej wyobrazni do tworzenia
                takich scen, choc jak piszesz,z e te wydarzenia traumatyczne typu
                wypadek mocno wplynely na ciebie- to mogl byc punkt zwrotny.
                Nie wiadomo ile tak naprawde pijesz, czy codziennie od 5 lat czy od
                5 dni, czy 2 szkladnki wina czy co najmniej 2 szklanki.
                Zachowujac umiar powiem, ze omamy i urojenia od samego alkoholu
                raczej malo mozliwe sa po paru miesiacach czy latach picia, zeby tak
                bylo to trzeba sobie niezle wypalic mozgownice wieloletnim chlaniem
                i to ostrym, ale nie zmienia to faktu, ze i po mniej intensywnych
                doswiadczeniach nie pozostaje to bez wplywu na psychike, mysle ze to
                miks twoich problemow i alkoholu.
    • tranzyt80 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 00:31
      Stawiasz proste pytanie:
      "Otoz chcialem sie Was zapytac, czy to mozliwe, by to alkohol
      > byl przyczyna takiego upodlenia psychiki?"

      Uwazam,ze tak,tak,tak!
      Im szybciej calkowicie odrzucisz alkohol,tym lepiej dla Ciebie.
      Polecam tez wizyte u psychologa!Na pewno nie zaszkodzi.
    • e4ska Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 00:31
      Alkohol wpędza Cię w jeszcze większą depresję - tak działa. Najpierw pociesza
      bez sensu, a potem bez sensu przygnębia.

      Najgorsze - alkohol nie pozwala działać. Nic nie zmienisz w swoim położeniu,
      jeśli nadal pozostaniesz z butelką. Będziesz coraz słabszy i słabszy... kto
      wtedy pomoże takiemu jak ty?

      choroby psychiczne i alkohol idą w parze - potęgują się wzajemnie... do przejść
      cięzkich dojdą nowe - komu alkohol nie pomógl w rozwiązywaniu problemów? -
      przeciwnie, zawsze wpędzał w najgorsze kłopoty.

      Jeśli więc wytrwałeś kilka dni, trwaj z uporem - aż zaczniesz inaczej mysleć, aż
      zdobędziesz się czy na wizytę u psychiatry, czy na samodzielne działanie... na
      walkę z własnym strachem.

      pozdrowienia - nie łam się - powoli podnosimy sie z upadku:)))
      • baasil Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 09:21
        nie odważyłbym się stawiać ci tu diagnozy,ale na pewno alkohol nie
        jest lekarstwem na jakiekolwiek problemy.choć przecież wydaje się,że
        działa,bo jak sam piszesz,po jego wypiciu problemy jakby
        znikają,fobie,czy podejrzenia wydają się śmieszne,etc.ale to tylko
        złudzenie,bo tak oszukujemy swoją psychikę-znieczulając się.
        wiedz,że każdy człowiek ma jakieś problemy natury emocjonalnej i
        uczuciowej,bo tak jest "skonstruowany".od urodzenia
        czujemy,odbieramy bodźce zewnętrzne za pomocą zmysłów,a psychika to
        wszystko magazynuje i układa.i wszystko czego w życiu doświadczamy
        ma na nas wpływ(a niektóre twoje doświadczenia są wręcz
        traumatyczne,nie dziwi więc ich wpływ na twoje widzenie świata).a
        nie zawsze mamy wyuczoną umiejętność,na radzenie sobie z rozmaitymi
        uczuciami,emocjami,stanami psychicznymi,które w nas są.i na
        pewno,żadna"chemia" - tzn.alkohol,narkotyki,leki-antydepresanty
        zażywane bez nadzoru lekarskiego lub w nadmiarze,czy jakiekolwiek
        inne tzw.zachowania kompulsywne,czy też niekontrolowane wyrażanie
        tychże stanów psychicznych(np.wybuchy
        złości,agresji,podejrzliwości,fobie,etc)nie są sposobem na
        poradzenie sobie.a tak,jak pisze eska,potęgują wręcz problemy.
        i może być tak,że samemu trudno będzie Ci sobie z tym poradzić,choć
        już to,że dostrzegasz te problemy jest twoim wielkim plusem i może
        być pierwszym krokiem na drodze zmian obecnego stanu i zachowań(bo
        najczęściej sam "chory" ich nie widzi).warto więc zwrócić się po
        pomoc(np.do psychologa,psychiatry,specjalistów od uzaleznień,jakichś
        grup samopomocowych,może być,ale nie musi AA,czy choćby takie
        forum,czy inne strony w necie).i w oparciu o taką pomoc znaleźć
        własny sposób na radzenie sobie z problemami życiowymi,bez
        alkoholu,czy innych szkodliwych substancji,bądź zachowań.
        ja dokładnie w Twoim wieku zdecydowałem się poprosić o pomoc,gdyż
        uznałem,że sam już sobie nie radzę.i bardzo ważne były dla mnie
        słowa usłyszane z ust terapeutki od uzależnień-jesteś jeszcze
        młody,szkoda byłoby zmarnowaC życie(choć ja wtedy już uważałem się
        za starca).dziś jestem starszy,ale czuje się młodziej niżli wtedy.i
        choć życie mnie nadal nie rozpieszcza,problemy życiowe nie
        zniknęły,to żyję zupełnie inaczej,patrząc "trzeźwo" na
        świat,zyskując nową jakość życia(twierdzę ,że szczęsliwą).
        na koniec dodam,że nie ma się czego wstydzić ,ani obawiać-problemy
        natury psychicznej ma każdy,wystarczy obejrzeć wiadomości w TV i to
        co sie dzieje w polityce.ty masz szanse na normalne życie,tamtych
        wielu ludzi juz nie.jesteśmy z Tobą.pisz ...
    • ela_102 Re: problemy z psychika a alkohol 20.09.07, 15:39


      prawdziwyszuwaks...tak to wszystko o co pytasz jest
      mozliwe...alkohol moze czynic takie spustoszenia.

      Ze mnie alkohol zrobil dokladnie to samo...
      Wydawalo sie ze zyje...ale dzis wiem ze bylam"martwa"
      Moje mysli wówczas to jedna wielka "gnojowica" ktora powodowala ze
      wybieralam tylko te sytuacje ktore maja mnie zniszczyc...
      Posune sie do stwierdzenia ze nie bylam czlowiekiem:-)

      ale o tym moge napisac dopiero dzis...kiedy moj trzezwy umysl to
      dostrzegl:-)
      Zycze Ci abstynencji...i trzezwosci...skoro tutaj jestes znaczy ze
      szukasz...a skoro szukasz znaczy ze znajdziesz..powodzenia:-)
    • nie_ty Re: problemy z psychika a alkohol 21.09.07, 00:03
      Jakiś czas temu wydarzyło się w moim życiu parę bardzo
      traumatycznych zdarzeń (m.in. śmierć przyjaciółki, ciężka choroba i
      śmierć jednej bliskiej osoby, samobójstwo drugiej) i zaczęłam miec
      ataki lęku. Wydawało mi się, że umieram, ale nie tak psychicznie,
      tylko fizycznie - byłam pewna, że umieram. Za pierwszym razem mąż
      wezwał pogotowie, które stwierdziło, że fizycznie mi nic nie dolega.
      Ataki powtarzały sie i w końcu doszłam do tego, że jest to coś z
      psychiką - bardzo niedługo okazało się, że jak się tak trochę
      niedobrze czuję, to pomaga mi alkohol. Jedno, dwa piwa. Starałam się
      tego nie nadużywać, ale wyjechałam na parę miesięcy za granicę i tam
      w warunkach stresu ataki zaczęły być coraz częstsze i mocniejsze, a
      do tego nie mogłam liczyć na dostępną pomoc lekarską. Więc zawsze po
      pracy, jak się źle czułam wypijałam parę piw - czasem jedno,
      najczęściej 2-3. Niestety, okazało się, ża rano, na lekkim (a czasem
      cięższym) kacu było jeszcze gorzej - czasem tak źle się czułam, że
      musiałam wysiadać z autobusu. Po jakimś czasie na szczęście wróciłam
      do Polski, niektóre sprawy zaczęły się rozwiązywać, poszłam do paru
      lekarzy, zaczęłam dużo czytać o nerwicy lękowej (bo ją u mnie
      zdiagnozowano) i jakoś, odpukać, poradziłam sobie - ataki minęły,
      piwa już nie piję na uspokojenie, tabletek przepisanych przez
      psychiatrę nie biorę w ogóle już od roku, wcześniej pomagały mi
      doraźnie w momentach szczególnie złego samopoczucia.
      Ale zauważyłam jedno - alkohol pomagał na jakiś czas (parę godzin),
      a później było jeszcze gorzej, niż przedtem. Lęki nasilały się,
      fobie wyolbrzymiały, nie mogłam jeździć środkami komunikacji, nie
      mogłam przebywać w tłumie, podobnie jak ty nie mogłam oglądać filmów
      w których jest przemoc (zaczynał mi się wtedy atak), wrażenie
      umierania (nie do opisania dla normalnego człowieka) mógł wywołać
      pozornie nic nie znaczący szczegół - kiedyś miałam atak na ulicy po
      tym, jak zobaczyłam ulicznego aktora przebranego za śmierć. Osunęłam
      się na chodnik w biały dzień, pośród pędzącego tłumu, moje
      przerażone dziecko myślało, że naprawdę umieram, ludzie zatrzymywali
      się i pytali, czy nie wezwać karetki, słowem - cała szopka;)
      Nie sądzę, żeby u ciebie sam alkohol wywoływał objawy, które
      opisujesz. Może masz nerwicę lękową połączoną z jakąś lekką formą
      paranoi, może jakieś inne zaburzenia. Jedno jest pewne - alkohol je
      potęguje, a nie rozwiązuje. Idź do lekarza, nawet pierwszego
      kontaktu i opowiedz, co Tobie się dzieje i jak to się stało - może
      przepisze ci jakieś leki (przy większości psychotropów nie wolno
      pić!) które pozwolą ci choć na tyle opanować strach i fobie, że
      będziesz mógł próbować sobie z tym poradzić sam, albo z pomocą. Ja
      się wprawdzie zraziłam do psychiatrów, ale przepisane leki
      (benzodiazepiny) początkowo pomogły mi w ogóle funkcjonować, choć
      starałam się brać je jak najrzadziej, bo okazało się, że są jeszcze
      bardziej uzależniające od alkoholu. Ale powoli, powoli i się udało,
      czego i Tobie życzę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka