andypip
29.11.08, 20:50
Mam problem, dlatego tu zajrzałem. Nie palę ponad 3 miesiące, bez chemii i
innych wspomagaczy, ale zaczyna mnie mocno ciągnąć. Dziwi mnie to, bo chyba
nie chodzi o typowy głód nikotyny. Może motywacja i entuzjazm osłabł.
Obsesyjnie myślę by kupić paczuszkę i wypalić sobie tylko 1 fajeczkę.
Wyobrażam sobie, jakie to będzie przyjemne. Powstrzymuje mnie (narazie)
świadomość, że jest to najkrótsza droga do powrotu w szpony nikotyny. Zaczyna
męczyć mnie ta sytuacja. Coraz częściej odczuwam fizyczną potrzebę zapalenia,
wszytkie myśli krążą tylko wokół dymku. Czy to normalne? Iść do doktora po
jakieś prochy?