szacki
14.04.09, 14:33
jestem już zmęczony, mam jakiś życiowy zastój, ja nie żyje ja
wegetuje, jestem sobie na pół gwizdka, mentalnie jestem nieobecny, co
za bezsens jajo lufcik, patrze na swoje pokiereszowane ciało i rzygać mi się chce, szybki rzut oka w lustro które krzyczy - nikt cię nigdy
nie zechce- autentycznie łapie takie jazdy, a w dupie mam czy ktoś mnie zechce czy nie zechce - samotność jest pewną forma obłędu-
jestem obłędny ;) sa chwile ze sytuacja wydaje mi sie bez wyjścia, ostatnio sporo namotałem, naważyłem piwa i teraz muszę je wypić ale jakoś mi nie smakuje sączę żółty płyn przez zęby - smakuje jak siki.
Czasami sobie myślę- kurde szacki zrób tak jakby jutro miało nie byc
jutra - proste- pakuje się do wyra i robie sobie głęboka ciepłą norę
bo skoro jutro nic nie będzie to po co cokolwiek robić?