dominigag1
20.02.05, 23:33
Witam, jestem mamą dwulatka-niemowy. Nie mówi praktycznie NIC, żadne "mama",
żadne "daj". Z nami porozumiewa się gestami, ewentualnie artykułuje jakieś
dźwięki raczej przypominające mruczenie, w stanie zdenerwowania przechodzące w
krzyk. Miał badany słuch, słyszy... Był na konsultacji u neurologa, ponoć jest
wszystko OK. Mam zatem pytanie do Was: czy jest to normą, by dwuletnie dziecko
nie próbowało komunikowac się z najbliższym otoczeniem za pomocą mowy? Acha,
na wydane polecenia reaguje wybiórczo, raz spełni, częściej jednak
"zlekceważy". Stąd nie mam pewności, czy aby należycie rozumie ich treść...
Poradźcie coś w związku z tym, czy to już czas ostro ruszać do logopedy, czy
jeszcze wolno nam trochę poczekać. P.S. Synek pasjonuje się informatyką< może
godzinami siedzieć przed komputerem, grać w proste gry, surfować po
Internecie. Jest także biegły we wszelkich zabawach konstrukcyjnych.