magdalenkaaa78
05.01.06, 14:25
Wczoraj byliśmy w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. U foniatry i logopedy.
Załamana jestem... Foniatra ograniczyla się do wywiadu z nami i zajrzenia
swiatełkiem dziecku do gardla. Po czym stwiedzila, że jeśli dziecko proszone
o pokazanie okna i tatusia nie pokazuje, to znaczy, ze nie rozumie, co się do
niego mowi i jest "upośledzone" koniec.
Logopeda podobnie, nic z nim nie cwiczyla, nawet nie sprobowala, powiedziala
tylko, że jest nadmiernie skoncentrowany na sobie ( jadł orzeszki i probowal
coś sciągnąć z biurka a przy okazji ogladał się w lustrze )i że skoro nie
pokazuje nic, to nie rozumie, że dzieli go od dzieci 3- letnich pzrepaść.
Jaka weszłam głupia taka głupia i zdenerwowana wyszłam.
zapisałam Kubę do Scolara na wiśniową w warszawie za cięzkie pieniądze, za to
już na koniec stycznia. W Synapsisie oweszem, mogą go zdjagnozować, ale za
pol roku a i tak to jest krótki termin bo Kubuś jeszcze nie ma 3 lat a takie
dzieciaczki czekają krócej. Podobnie jest na Sobieskiego, ich lekarka miala
wypadek i nie przyjmują....
Zalamana jestem coraz bardziej. Ja nie rozumiem, jak on może nie rozumieć.
Przecież wie i pokazuje, gdzie ma oczko, uszko, poproszony daje rączkę i robi
pa pa ( poproszony słównie a nie wspamagany gestem ) To co, częśc poleceń
rozumie a cześć nie? Wczoraj wchodzimy do domu i mówię: KUba , włącz
telewizor. Poszedł i włączył.
Jednak zdiagnozuję go na ten autyzm. Wczoraj jak wrócilam położylam się i aż
się poplakalam....