Gość: mila
IP: *.arip.com.pl
19.04.02, 10:12
Niedawno zostawil mnie facet z ktorym bylam 7 lat. Nie
byl to związek dobry nawet nie był poprawny- to był
koszmar. Uzależnil mnie od siebie,poniżał, czsem bił.
Lróbowałam raz się uwolnić - odeszłam ale on nie dawał
mi spokoju prosił, obiecywał że sie zmieni więc
uwierzyłam.Zaufałam bo miałam nadzieje że sie zmieni w
koncu doszło do tego że wydawało mi sie że wszystko jest
moją winą,że nic nie jestem warta. Robił mi awantury
jakby za swoje niepowodzenia a moje sukcesy. Skończyłam
studia zrobiłam dyplom był zły nie pogratulował mi tylko
stwierdził że i tak nic nie umiem.Pracowała potem po
pracy szłam do jego firmy i pomagałam jemu ale to i tak
było za mało- zawsze wszystko było za mało a on był
zawsze bardziej zmęczony bardziej zapracowany itd. Nie
jestem kretynką ale sama nie wiem dlaczego z nim byłam,
kochałam na pewno ale chyba nie kochałam już siebie.Może
bałam się samotności. Ale teraz jak jestem sama czuję
sie wolna znowu mogę się spotykac z przyjaciólmi,
realizować swoje marzenia- ale jest we mnie zwatpienie
ze to bez sensu ze ja nie chce byc nowoczesna ,
wyzwolona kobieta ja lubie dawac dzielic sie z bliska
osoba, ale mam uraz ze ktos nowy ktorego kiedys spotkam
wykorzysta znów moje oddanie. Moze nie pokazywac calej
prawdy o sobie nie pokazywac drugiej osobie jak bardzo
kochamy i jak mi zależy? ale to mi się znowu wydaje bez
sensu. Na prawde JESTEM SMUTNA