Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    1/5 listu od znajomego do fanów i przeciwników B&B

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 21:07
    List nadszedł faksem, jak umiałem tak go przepisałem. Reszta jutro bo dyzur
    niestety. Powiem szczerze najciekawsze dopiero nastapi.
    Santosik
    Witam
    Pewnego dnia mój przyjaciel zadzwonił do mnie i zapytał czy nie mógłbym
    wypowiedzieć się na temat na tym forum. Poczytałem, jak umiałem Państwa
    wiadomości i odpowiedziałem Santiemu.Tak mogę. Czy mogę się na ten temat
    wypowiadać?. Cóż 18 lat pracy w winnicach przy produkcji wina, odpowiednie
    wykształcenie w tym kierunku jak też łączna praktyka zawodowa trwająca już 22
    lata pewnie mnie do tego upoważnia.
    Odpowiem na pytanie czy warto kupować przewodnik Panów B&B.? Tak warto go
    mieć, tak samo jak przewodniki innych autorów, Tak samo jak powinno się mieć
    inne książki w domu na interesujące Nas tematy. Czy warto się nim posługiwać?
    Tak warto, choćby po to, aby umieć porównać wiedze na temat wina z innymi.
    Czy jest drogi? Nie jest drogi. Jak na zawartą tam wiedze to jego cena jest
    dobra? Czy prawidłowo jest sprzedawana? Nie jest prawidłowo sprzedawana. I
    najważniejsza odpowiedz czy dobrze ta książka jest napisana.
    Tu już dłuższa odpowiedz. Wiedza zawarta w tym przewodniku dla kupujących
    wina jest ogromna, choć może nie do końca jasna. Ale wiedza dla zajmujących
    się winem zawodowo jest niewielka. Ten przewodnik jest jednak dla osób
    kupujących wina. Jeśli był bym osoba tylko pijącą wina, na pewno bym go
    kupił, tak samo jak inne tego typu książki. Zajmuje się jednak tym zawodowo,
    wiec nie będę go nabywał.
    Odpowiem, dlaczego.
    Proszę sobie wyobrazić, że nagle w Polsce w jednym miejscu macie Państwo
    dostęp do powiedzmy 80% win danego kraju. W cenach powiedzmy normalnych.
    Bardzo porównywalnych z tymi z Zachodu. Zanim kupicie, macie je możliwość
    spróbować. Powiedzmy po 2 zł za lampkę wina. Czy to cos zmienia w Państwa
    zakupach? Odpowiedz brzmi nie. Dlaczego? Nadal będziecie Państwo degustować,
    rozmawiać a butelki będą stały na pólkach.
    Dopiero, kiedy ktoś stworzy odpowiednia atmosferę wokół tego wszystkiego,
    zaczniecie Państwo do każdego wina podchodzić inaczej, myśleć o nim, starać
    się zapamiętać jego smak, nazwę itp. O czym mowie?. Proszę do tego
    przewodnika podejść jak do wina. Czy informacje tam zawarte nakłaniają
    Państwa, aby już pobiec do sklepu i natychmiast kupować właśnie to wino?
    Myślę, że nie. Natomiast, gdy dzieje się tak, że porównujecie wiedze na jego
    temat z innymi przewodnikami, wtedy zaczynacie Państwo myśleć nad jego
    zakupem, wychodząc z założenia, że warto ta wiedze uwierzytelnić i mieć na
    ten temat własne zdanie. Proszę wierzyć, że my zawodowcy to samo wino, ten
    sam rocznik jesteśmy Państwu w stanie przedstawić przynajmniej w 10
    postaciach w ciągu dnia. I proszę wierzyć, że za każdym razem będzie miało
    inny smak. Jest na Świecie około 50 tabel dotyczących wartości wina. Proszę
    je porównać choćby kilka. Czasami to wino ma 90 pkt, czasami, 4 bo inna
    skala, czasami gwiazdki, czasami serca. Dziś dla Państwa tylko dla Państwa
    może mieć akurat tylko 75, a jutro czy za dwie godziny 95. Co ma na to wpływ?
    Bardzo prosta sprawa. Choćby to, że dziś państwo myliście zęby pastą taką a
    nie inna, jedliście taka a nie inna potrawę nawet kilka godzin wczesniej,
    byliście Państwo w takim nie innym miejscu i na waszych ustach osiadł taki
    czy inny osad z kurzu. Używaliście takich a nie innych zapachów. Powiecie
    Państwo. Ale problem? Idę, myje, przepłukuje usta i nie ma sprawy, Jest
    nadal. Skład chemiczny wody, jej smak itp. Tak podchodzą zawodowcy do wina, i
    wtedy piszą swoje przewodniki. Możecie Państwo mi wierzyć to samo wino, ale
    pite w innym kraju smakuje zupełnie inaczej. To uwaga dla Panów B&B. I
    pytanie jednocześnie. Dla kogo jest ten przewodnik? Czy dla Polaków czy dla
    podróżujących po świecie i tam pijących wino, powtórzę pijących na miejscu?
    Dlaczego zadaje Panom te pytanie? Jak piszecie Panowie wiele z tych win
    próbowaliście na miejscu, a czy próbowaliście Państwo to samo wino w Polsce?
    To samo pytanie zadaje innym gdzie,kiedy i w jakich okolicznosciach piliście
    Państwo to wino, przepraszam to samo wino. Nie będę pisał o tzw. kubkach
    smakowych. Przykład Grecji. I najbardziej śmierdzącego wina na świecie
    Retsiny. Śmierdzi prawda, są nawet tacy, którzy mówią, że jak szpitalny
    korytarz. A smak...uuuuuuuuuuu. Zlew I do apteki po krople żołądkowe. A
    piliście je Państwo w Grecji. W starych i maleńkich knajpkach, podane w
    prawidłowy sposób. Nie będę mówił o doznaniach, dopóki samo Państwo nie
    porównacie około 60 sposobów podawania tego wina. A zima, a latem?
    Przykład Chile poruszany tu na tym forum. Jako przykład niech posłuży Montes.
    15 rodzaji wina. Ceny od 30 do 200 złotych. Z czym porównam? Z dobrą Francją.
    Nawet bardzo dobra Francją czy Hiszpanią. Ale tu cena od 80 do 800 złotych.
    Co lepsze? Napisałem zrównałem te wina na jeden poziom. Ja zawodowiec. Bo
    piłem je w wielu miejscach i okolicznościach. To samo dotyczy Vadivieso. Ja
    osobiście dziele wina na takie, którym jako ocenę i nazywam je jako tzw.
    korkociągi. Co to znaczy? Kupić, otworzyć, przelać do karafki, i wypić. Broń
    Boże nie dyskutować nad nim, bo jest tanie max 4 euro w Polsce, bardzo dobre
    i nie wymaga filozofii. tzn. smakuje wszędzie tak samo. Następne to wina
    którym daje tzw. wina cos nie coś. Bo są bardzo dobre, koszt do 12 euro w
    Polsce, bo wymagają odpowiednich warunków i atmosfery. I tzw. Raj dla... Bo
    są wyśmienite, to ceny do 50 euro. Te z kolei wymagają od Was poświecenia.
    Nie ma tego napisu na butelce, ale widać tam słowa,- poświęć mi trochę czasu,
    czasami nawet cały dzień. A później zobacz jak smakuje w innej wersji czy w
    innym roczniku. A wina nad nimi będą zawsze winami filozofów. Czyli co tu
    jeszcze wymyślić, aby podnieść ich cenę lub, co powiedzieć, aby ludzie je
    kupowali. Nie dotyczy tzw. klasyki, nie dotykalnej klasyki, nawet przez
    Najlepszych. Bo to jest historia wielu set letnia w niektórych przypadkach, A
    historia jest nie dotykalna nawet dla takich jak ja. I w ten sposób oceniam
    około 1000 win. Reszty nie piłem. Tak samo jak innej reszty, ta, która piłem,
    a nie nazywam winem. Aby wyskalować wino trzeba jednemu producentowi
    poświęcić czasami nawet dwa miesiące. Powtarzam w różnych miejscach i
    okolicznościach. Proszę mi wierzyć tani Mołdawianin. /Pozdrawiam Jurku jak
    czytasz/ Może smakować jak wino z Włoch za 10 euro. I nie boli po nim głowa.
    Ale to jest tzw. korkociąg. Nie pisze się o nim poematów tylko się je pije.
    Tak samo jak tzw. Święty Krzysiek z Lagwedocji. Cena nieco wyższa jak
    pamiętam około 8 euro. I jeszcze wiele takich. Poza skalami mam jeszcze wina
    tzw. niebezpieczne. To takie, które zawsze pokazują inny charakter. Jak by
    ich nie pić i co z nimi nie robić trzeba do nich zawsze wrócić, takie już one
    są, dla przykładu, lacryma christi del vesuvio, veluto, alfa montes,
    historia /nazwa wina/ Tych nie należy w ogóle oceniać, te wina oceniają się
    same.
    Mimo tego wszystkiego nadal twierdze ten przewodnik dobrze jest mieć,
    dlaczego? napisałem na początku. Powtórzę jeszcze raz. Mieć możliwość
    porównania z innymi i samemu móc ocenić. Tak to prawda,- zabawa z winami to
    droga zabawa, bardzo wciągająca, i bardzo czasochłonna. Ale ma swoja piękną
    cechę. Potrafi odwdzięczyć się wspaniałymi doznaniami. Tak samo jak potrafi
    skarać, i wyjątkowo zafascynować. Pijcie wino i porównujcie pomiędzy sobą i w
    samych sobie. Ono to lubi,- nie dotyczy korkociągów. Te należy pić i cieszyć
    się, że istnieją. Wartość tej książki poznacie Państwo nie dziś, ale dopiero
    jak przeczytacie inne, i wypijecie wina tam opisane, to samo dotyczy tych win
    które sami Państwo odnajdziecie a niema ich w przewodnikach.Zadnych
    przewodnikach, bo nikt ich nie dotknie w sensie opisu oczywiście, żeby nie
    wiem jakim byl znawcą. To sa wina poza skalami i nie musża kosztować setek
    euro. Zapewniam ich cena nie przekracza w wielu przypadkach 30 euro. W Polsce
    oczywiś
    Obserwuj wątek
      • Gość: docg Ja Zawodowiec IP: 212.160.147.* 27.07.05, 08:38
        nakłoń Przyjaciela, zeby zamiast rozmieniać się na drobne na Forum, napisał
        książkę albo cykl artykułów do prasy. Mam nawet propozycję tytułu (to cytat z
        postu): "Ja, zawodowiec"
        To jest tutaj:

        > Co lepsze? Napisałem zrównałem te wina na jeden poziom. Ja zawodowiec. Bo
        > piłem je w wielu miejscach i okolicznościach.

        Piękny styl, a przy tym jaka wiedza i doświadczenie!
        Naprawdę byłoby szkoda, gdyby taka twórczość miała przepaść w otchłani Forum.
        pozdrawiam
        • nerodavola Re: Ja Zawodowiec...a może LEON 27.07.05, 09:03

          • joe_stru Santos!!! 27.07.05, 09:13
            Dawaj reszte!!! Sam miód!!!!!:)
      • Gość: Santos Re: 1/5 listu od znajomego do fanów i przeciwnikó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 09:42
        Chopy, to nie jest takie łatwe przetłumaczyć kogoś piszącego w języku obcym.
        Kurza rasa jestem lekarzem a nie tłumaczem. Może powinienem napisać osoba
        zajmująca się zawodowo winem. Wybaczcie czasami zwroty, ale staram się oddać
        wierność tego listu i jego jakby to nazwać atmosferę. Facet zna trochę
        j.polski. Ale na zasadzie ja mieć pietruszka. Dawaj resztę, Łatwo powiedzieć ,
        a te nóżki i rączki to Ty zoperujesz pewnie za mnie.
        • Gość: docg Re: 1/5 listu od znajomego do fanów i przeciwnikó IP: 212.160.147.* 27.07.05, 10:29
          Gość portalu: Santos napisał(a):
          Dawaj resztę, Łatwo powiedzieć ,
          > a te nóżki i rączki to Ty zoperujesz pewnie za mnie.

          • Gość: Sntos Re: 1/5 listu od znajomego do fanów i przeciwnikó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 12:02
            zboczeniec...Oj deo.Nie mozna miec takiego seksualnegpo podejscia do wina.
            • ducale Ostry dyzur 27.07.05, 12:11
              Wróciłem i widzę ze Santos/Benek (zwał jak zwał)znowu w formie:)
              Czytałem chyba z dwa razy "1/5 tekstu " i szczerze to nic z niego nie wynika a
              juz konkluzji z przewodnikiem BB to nie widze zadnych -na ale jak pisze Santos
              najlepsze przed nami.Zobaczymy ,bo narazie to taki dla mnie winny dadaizm .
              Kupilem wczoraj nowy BB i jakby troche inny od poprzedniego (inaczej niz w
              HJ),napewno na plus Grecja i Balkany ,dla mnie czarny koń europejskiego
              winiarstwa ,mialem byc okazje na degustacji Hatzimichalis (BB jakby
              przemilczeli) robi wrazenie
              pozdr
              • Gość: Santos Re: Ostry dyzur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 12:14
              • Gość: Santos Re: Ostry dyzur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 12:16
                Ty facet zejdź ze zemnie.OKI. Jak Ci sie nie widzi coś to nie czytaj. Napisz do
                Benka nie domnie.
                • Gość: monty Re: Ostry dyzur IP: *.ipartners.pl 27.07.05, 16:07
                  > Ty facet zejdź ze zemnie.OKI. Jak Ci sie nie widzi coś to nie czytaj. Napisz do
                  > Benka nie domnie.

                  No przecież napisał.
      • Gość: 200gęsi-bułgarów [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 11:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: gość Re: 1/5 listu od znajomego do fanów i przeciwnikó IP: 83.238.100.* 27.07.05, 16:59
        "Ten przewodnik jest jednak dla osób
        kupujących wina. Jeśli był bym osoba tylko pijącą wina, na pewno bym go
        kupił, tak samo jak inne tego typu książki. Zajmuje się jednak tym zawodowo,
        wiec nie będę go nabywał."
        Po co mu przewodnik B&B, skoro j. polskiego nie zna? Chyba, że serduszka będzie
        oglądał... .
      • Gość: Santos Zastanawiam się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 03:13
        No i tak zastanawiam sie wkleić nie wkleić tą reszte.
        Jak to określił mój znajomy w dalszej części?. Za duzo filozofów jest w
        tematach wina za mało pijacych wino bo je lubi.
        Jak dopije swojego Chiantasa/nie całe 30 dyszki-miodzio jest/ do dna to podejme
        decyzje.
        Teraz powiem Wam dowcip
        Idzie sobie zajączek przez las i śpiewa
        A to wcale nie był zajączek... tylko króliczek.
        Chopie, wkurzyłes mnie tym Benkiem .Ty wogole chopcze masz jakies zapedy
        ublizania ludziom. Moze potrzebny Ci jakis psyholog, a moze ja cie polecze, bo
        na łepek za późno.A moze jechałes pociagiem i piłes piwo...
        • Gość: docg dawaj dawaj IP: 212.160.147.* 28.07.05, 08:51
          Gość portalu: Santos napisał(a):

          > No i tak zastanawiam sie wkleić nie wkleić tą reszte.
          • Gość: Santos nie mam nic wspólnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 18:16
            Nie mam nic wspólnego z postem list od znajomego w całosci. Wiem docg masz
            racje ale sam popatrz co sie dzieje. Niestety nie moge zastrzec niku,
            podejrzewam że "madry" malutki człowieczek juz to zrobił.Ja zmienie nick,a
            stali i tak będa wiedzieli że to ja.
            • spol Sie loguj i szlus n/t 29.07.05, 08:24
            • Gość: Login Re: nie mam nic wspólnego IP: *.ccc.de / *.ccc.de 29.07.05, 08:24
              >Niestety nie moge zastrzec niku

              Nie możesz - nie jesteś zalogowany :)
              Trzeba był po prostu załozyć konto pocztowe na tym portalu i wtedy miałbyś
              login "zastrzeżony".

              > Ja zmienie nick,a stali i tak będa wiedzieli że to ja.

              Czy aby na pewno poznają ???
            • vigneto.monty That was sarcastic... 29.07.05, 12:31
              Gość portalu: Santos napisał(a):

              > [...] Wiem docg masz racje ale sam popatrz co sie dzieje.[...]

              Scenka z Drobnych Cwaniaczków Woody Allen'a:

              - Pamiętasz, jak na mnie mówili w pudle?

              - Mózg.

              - Właśnie!

              - Ray, to było ironiczne.

              - Nieprawda.

              - Właśnie, że było.

              - Nie było w tym cienia ironii.

              - Cała masa.

              - Ani trochę.

              - Naprawdę uważali mnie za mózg.

              - Ironia.

              - Wcale nie.

              - Mówię ci, że ironia.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka