Gość: gaga
IP: *.pool80116.interbusiness.it
22.09.02, 10:28
Wczoraj ropoczelam "eksploatacje" zakupow wakacyjnych w Czechach. A zaczelam
ja od Veltinske zelene - kabinet 1998 firmy Moravino z Valtic. Aromat,
wlasnie, gdzie sie podzial aromat, pachnialo winem i tyle. W smaku mocno
wytrawne i poprawne, ale za te same pieniadze (5-6 Euro) to ja wole
Vermentino di Sardegna lub Orvieto Classico. Rano obudzilam sie z lekkim
kacem, rzecz, ktora zdarza mi sie tak rzadko, ze prawie nie pamietam jak to
jest. Wina wypilam ze 3 kieliszki, a to troche malo na taka przypadlosc,
zwlaszcza, ze piciu towarzyszyla dosc pokazna kolacja. A dla mnie to
oznacza, ze winko bylo nafaszerowane chemia. Coz, rozczarowanie!
Ale Muller Thurgau z Lechovic jest swietny, wiec probowac bede dalej.
O czym powiadamia Was z lekkim bolem glowy i jezykiem wyschnietym na wior,
zatroskana
Gaga