kama2800
20.10.02, 23:54
Dlaczego tak się dzieje że mimo światowych tendencji ( bo chyba nie można już
mówić o modzie)wszyscy "branżowcy", "znawcy" , "fachowcy" czy "koneserzy"
lubia pisać o winach francuskich i włoskich, a ludzie na całym świecie (myślę
o bardzo chłonnym rynku brytyjskim i niemieckim)zdecydowanie skłaniają się ku
winom z Rpa, Kaliforni, Australii etc?Ostatnio rozmawiałam z człowiekiem
z "branży winiarskiej" z Niemiec, który stwierdził, iż jeśli Francja nie
zmieni swojej polityki cenowo-marketingowej, to pozostaną jej tylko
kolekcjonerzy i ...japończycy.Na tym forum też widać tendencje francusko-
włoskie, mimo iż na rynku można wybierać z win zza oceanu.Ja ostatnio miałam
naprawdę przyjemność z kosztowania wina chilijskiego, wprawdzie
nienajtańszego, ale w porównaniu z winem francuskim kupionym 2 lata temu za 2
razy większe pieniądze wypadło o niebo lepiej.I są to również odczucia mojego
męża, który pija wina regularnie jednak nie potrafiłby chyba tak rozmawiać o
winie jak niektórzy na tym forum.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat, może jakieś konkretne propozycje w
różnych przedziałach cenowych?