Gość: gaga
IP: 62.211.54.*
06.11.02, 15:36
Pewnego razu zostalam zaproszona przez moich przyjaciol na kolacje. Pan
domu, amator winny kusil mnie bardzo mowiac, ze zakupil skarb. Wspaniale
wino, czarowne, pachnace kwaitem wiosny i w smaku rozkosznie owocowe. Nie
chcial zdradzic szczegolow...
Jestesmy przy stole i konsumujemy zupe grzybowa, konwersacje ozywiona,
troche o polityce, troche o pracy i zyciu. I nagle pan domu wstaje i z
konspiracyjna mina udaje sie do spizarki.
Po chwili wraca z butelka owinieta w papier. Demonstracyjnie i z rozmachem
rozrywa opakowanie i moim oczom ukazuje sie....
Wino marki wino czyli zwykla alpaga.
Myslalam, ze spadne z krzesla. Smielismy sie chyba przez 10 minut. Zostalam
zmuszona do zabrania tego wina do Wloch.
Moj maz jak zobaczyl to cudo natychmiast chcial je podarowac swojemu szefowi
(nieciekawy typ) z zaznaczeniem, ze wino jest fenomenalne i mozna je
otworzyc tylko dla specjalnych klientow...
Wierze, ze smiesznie i winnie bylo tez w Waszym zyciu.
Gaga