winoman
19.03.03, 00:23
1. Pinot Noir 2001 Casillero del Diablo, Concha y
Toro,Casablanca Valley, Chile,
2. Pinot Nero Riserva 1998 St. Michael-Eppan, Alto
Adige, Włochy,
Porównywanie tych win, picie ich obok siebie było chyba
błędem, zbyt duża różnica ekstraktywności je dzieli.
Rzut oka na kolor: Chilijczyk jest ciemny, Tyrolczyk
jaśniutki (klasyczne "oko kuropatwy" - patrz Marek
Bieńczyk w ostatnim "Przekroju"). Zapachy: Chilijczyk
wciąga niezwykłym aromatem (trochę się boję go
opisywać, ale co tam, zaryzykuję: pachnie jak ludzka
skóra, która wiele godzin temu miała kontakt z
delikatnymi perfumami - marki nie rozpoznaję - a teraz
leciutko pachnie potem, musze przyznać, że po raz
pierwszy coś takiego w winie znajduję, to jest, nie
zawaham się przed tym określeniem, bardzo erotyczne
wino), Włoch jest dużo bardziej dyskretny (jakby nie
był Włochem). Dopiero w ustach Włoch nieco zmniejsza
dystans, dzięki bardziej harmonijnym, mniej agresywnym
taninom lepiej sie układa na podniebieniu. Niestety
nie może byc za dobrze, Włoch ma chyba za mało ciała na
swoje 13% alkoholu, Chliijczyk 13.5% znosi dużo
lepiej. Konfrontację z jedzeniem Chilijczyk zniósł też
dużo lepiej, prosty stek z antrykotu niemal zupełnie
zagłuszył Włocha. Podsumowanie: gdyby oba wina
kosztowały tyle samo, można by się zastanawiać,
niestety Włoch jest niemal dwa razy droższy (ceny ze
sklepów specjalistycznych). Zastanawiam się, czy
różnica wieku, niewątpliwie widoczna, ma tu decydujące
znaczenie.
Pozdrawiam!