Dodaj do ulubionych

prosba o wskazowki

05.08.04, 10:47
Ucze sie Go kochac. Jestesmy razem od pol roku. Wzloty i upadki, z przewaga
upadkow. Tak bardzo pragne isc z Nim przez zycie.
Nienawidzi matki. Nie mieszkal z ojcem. On, "dziecko z niepelnej rodziny".
Zamyka sie w sobie. Nie ufa. Prawie nie pozwala wchodzic w swe zycie. Tylko
czasem wyciaga dlon, dodaje sily na dalsze bycie razem. Nie potrafi kochac???
Jak go nie stracic?
Jak zdobyc zaufanie?
Czego On potrzebuje?
Jak go kochac?
Piszecie tu na forum, ze nie potraficie, ze duchy z przeszlosci. Jak zwalczyc
z Nim te duchy?

Obserwuj wątek
    • chalsia Re: prosba o wskazowki 05.08.04, 17:02
      A czemu on nienawidzi matki?

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • karolcia25 Re: prosba o wskazowki 05.08.04, 19:12
        witaj Chalsia, dziekuje za odzew.
        Matki nienawidzi bo jedyne co dla niego zrobila to urodzila go. Zostawila go
        gdy byl na tyle "duzy", ze to pamieta. I zniknela. Po latach dawala znaki
        zycia, mamą jednak nigdy nie byla.
        Nawet gdy mowi o niej, to tak jak by mowil o calkiem obcej mu kobiecie.
        • emluka Re: prosba o wskazowki 19.02.06, 22:43
          wiesz co, pewna siostra zakonna w moim miescie mowiła o jakims szkoleniu (tak w
          cudzysłowie szkoleniu)jesli on chce siebie zmienic to już duzo, niezalewaj go
          czułoscia i miłoscia bo sie zaleje jak swieca w silniku i niezapalitongue_out trzeba
          powiedzic jasno ze musi cos ze soba zrobic, trzeba tez znalezc kogos kto pomoze
          czy to dobry psycholog czy ktos duchowny, nie znam sytuacji wiec pisze
          ogolnie... Jesli on Cie kocha, (moze tego nie mowic moze to przezywa w sobie,
          sciska poduszke i mysli z miłoscia o tobie) jesli wiesz ze cie kocha, jesli go
          kochasz to szukaj rozwiazania ale nie rzucaniem sie na sile,, trzeba czasu, on
          sam musi podniesc reke w twoim kierunku, czasem potrzebna jest cisza i spokoj,
          ale nic nie moze trwac wieki.. ale na razie tyle.. jak cos pisz.. pozdro
    • sloggi Re: prosba o wskazowki 07.08.04, 19:35
      Nie zwalczaj, pobędziesz przy nim i jak kot się oswoi.
      • zzdorka Re: prosba o wskazowki 12.08.04, 20:53
        Rzeczywiscie. Musisz sie zorientowac jakie duchy go nawiedzaja. Dla mnie to byl
        krzyk, wrzask, bijatyki. Dostaje drgawek jak ktos podnosi na mnie glos. Dlatego
        u mnie w domu zasada jest prosta. Nigdy do siebie nie krzyczymy. I to naprawde
        wystarcza.
        • sloggi Re: prosba o wskazowki 25.10.04, 21:17
          Gdy ktoś krzyczy - przestaję go słuchać - to jest niezależne ode mnie.
    • bez_senna Re: prosba o wskazowki 15.09.04, 22:45
      ,,nie śmiej się głośno, nie krzycz,
      nie mów fałszywego słowa - może ocalisz delikatną
      wieżbę krtani aż przyjdzie dzień gdy zachód stanie się
      jasnością a wschód mrokiem''
    • smuteczek11 Re: prosba o wskazowki 25.10.04, 02:35
      karolciu,
      Uwazaj, mozesz sama zniszczyc sobie zycie. Ludzie tacy jak Twoj chlopak z
      powodu tego co przeszli rozwijaja zaburzenie osobowosci. Ty mu nie pomozesz,
      musi zasiegnac pomocy psychologa i dostac moze intensywna terapie. Male dzieci
      ucza sie jak kochac od malego widzac i czujac milosc swoich rodzicow
      (szczegolnie matki). Jezeli Twoj chlopak nie czul sie nigdy kochany to tez sam
      nie potrafi kochac. Moj byly maz byl taki. Nieobecny emocjonalnie, niewrazliwy
      na moje potrzeby, problemy. Nigdy mi w niczym nie pomagal, nigdy nie powiedzial
      cieplego slowa. Nie czulam sie kochana, czulam ze mieszkam z zimnym glazem bez
      serca. Mial tez problemy z temperamentem - krzyk, awantury. W koncu stalo sie
      nie do wytrzymania, musialam odejsc.My kobiety nie mozemy byc Matkami Teresami.
      Nasze potrzeby sa rownie wazne jak naszych partnerow. Jezeli Twoj nie umie
      rozwinac takiego zwiazku w jakim bylabys szczesliwa - daj sobie spokoj. Mozesz
      mu pomoc tylko w ten sposob ze namowisz go na terapie. Nie popeln takiego bledu
      jak ja.
      • karolcia25 Re: prosba o wskazowki 27.10.04, 20:16
        witaj Smuteczku. Ogromnie dziękuję za post, choć wprawił mnie on właśnie w
        smuteczek sad Czytałam i... tak jakbym to pisała ja sama. Nieobecny
        emocjonalnie, brak czułosci, ciepła...bo tak jak napisałaś sam tego nie zaznał.
        Odchodziłam już wiele razy. Ja też z głazem nie potrafiłam... I za każdym razem
        prosił bym została. Mówi że się uczy kochać, że mu zależy, że potrzebuje czasu.
        Nie wiem tylko czy czas pomoże. Ostatnio tak jakby coś drgnęło.Małe ożywienie.
        Ciągle nie to czego bym oczekiwała. Przytulenia, pocałunku. Ciągle ten chłód.
        Bardzo kocham i nie wiem jak pomóc. Terapia nie wchodzi w grę. On wie, że "ma
        problem", jest świadomy tego że nie potrafi kochać, ale na terapię z penością
        nie da się namówić. Sama nie wiem co robić sad
        • smuteczek11 Re: prosba o wskazowki 28.10.04, 03:39
          karolciu,
          Martwie sie o Ciebie dlatego ze nikomu nie zyczylabym takiego losu jaki mnie
          spotkal. Mam zmarnowane zycie i gdybym mogla Ciebie przed tym uratowac to
          czulabym sie troche lepiej. Jezeli Twoj chlopak nie zgadza sie na terapie to
          znaczy ze nie dba o Ciebie, nie przejmuje sie Twoimi uczuciami i to jest
          najlepszy powod zeby go zostawic. Jezeli na prawde by mu na Tobie zalezalo to
          zrobilby wszystko zeby sie zmienic - lacznie z terapia.
          Jezeli zostaniesz z nim i sytuacja sie nie bedzie zmieniac - bedziesz bardzo
          cierpiec. Twoje potrzeby emocjonalne nigdy nie beda zaspokojane, co bedzie
          powodowalo w Tobie frustracje, zlosc albo depresje. Jezeli bys miala z nim
          dzieci - dzieci beda cierpiec jeszcze bardziej. Moj syn ( 19 lat) nienawidzi
          ojca. Nie chce miec z nim nic wspolnego. Ojciec jego nigdy sie nim nie
          interesowal, nie dbal o niego. Oni nie wiedza co to milosc rodzicielska.
          Na koniec - najgorsze co spotyka kobiety od tego typu mezczyzn to brak
          empatii. Mozesz plakac sobie ile chcesz - jego to nie wzrusza. Mozesz byc
          zalamana - co z tego ? Poradz sobie sama. To jest straszne, bardzo bolesne
          emocjonalnie. Ratuj sie Kasiulku jak mozesz. Zakoncz ten zwiazek, chociaz go
          kochasz. Poboli i przestanie - bedzie gorzej bolalo jak przezyjesz z nim wiele
          lat i wtedy postanowisz odejsc bo juz nie bedziesz mogla tego piekla zniesc.
          Wierz mi, mnie bardzo boli...
          • karolcia25 Re: prosba o wskazowki 28.10.04, 11:27
            Smuteczku i znowu jakbym to ja sama pisała sad
            Na moje łzy on reaguje...hm w sumie nie reaguje. Stoi obok, patrzy. Nie
            przytuli, nie pogłaszcze po głowie.A wystarczyło by tylko jedno ciepłe słowo.
            On przeczekuje, bo wie że łzy i złość miną.
            Czy naprawdę nic nie można zrobić? Nie chcę go zostawiać, mam wrażenie że to
            tchórzostwo, uciekanie przed problemem, nie wyciągnięcie ręki do człowieka
            który potrzebuje pomocy. On mnie odpycha, ja go przytulam. Takie przeciąganie
            liny. Ostatnio bombarduję go ciepłem, miłością, na wszelkie sposoby pokazuję
            jak jest dla mnie ważny. Ale on na sto moich czułości, daje jedną swoją.A nawet
            połowę.
            A ja nie chcę zwiać, uciec, poddać się.
            Czy można nauczyć kochać???
            • smuteczek11 Re: prosba o wskazowki 29.10.04, 02:10
              Kasiulku,
              Ty nie jestes tchorzem, ty masz ogromna odwage stawic czola tak wielkiemu
              problemowi. Ale pamietaj, ze Ty nie jestes w stanie mu pomoc. Musi to zrobic
              profesjonalista. Zadna milosc, nawet wielka nie jest w stanie go zmienic ( tak
              jak nie zmienila mojego meza). To Twoj chlopak jest tchorzem, bo boi sie walczyc
              o Wasz zwiazek. Za co Ty go kochasz ? Czy on pokazal Ci czynami i gestami ze Cie
              kocha ? Na czym polega Wasza milosc ?
              Powtarzam - jezeli on nie chce sobie pomoc, zostaw go bo Twoje dzieci Ci tego
              nigdy nie wybacza...
              • karolcia25 Re: prosba o wskazowki 29.10.04, 09:34
                smuteczku dziękuję Ci za to że tu ze mną piszesz. Był już moment kiedy
                myślałam, że wyolbrzymiam, że nie ma problemu a ja tylko szukam dziury w całym.
                Jest tak jak piszesz, on nie pokazał nigdy że kocha. Czasem wymsknie mu się
                sms'owo, ze mu zależy, że chce. I nic poza tym.
                Jedyne co w tej chwili mogę zrobić, to dalej wczytywać się w te psychologiczne
                książki w poszukiwaniu odpowiedzi na moje pytania i czekać. Żadnej poważnej
                decyzji nie podejmę.
                Ja czasem smuteczku mam wrażenie, że nawet jeśli nasz związek będzie trwał
                długo, on nie poprosi o rękę.
                Ale powiedz mi. Tacy ludzie nie potrafią kochać, nie kochają, czy tu tylko
                chodzi o to że nie potrafią wyrazić swoich uczuć? Przerastają ich słowa, gesty?
                Czy to moze nieufność? Strach że znowu zostaną porzuceni? Sama nie wiemsad
                • smuteczek11 Re: prosba o wskazowki 30.10.04, 05:59
                  Kasiulku,
                  Jestes mloda dziewczyna, nie marnuj sobie zycia. Ty tak samo jak ja kiedys,
                  zyjesz marzeniem o czlowieku ktory nigdy nie bedzie taki jakim chcesz. Bardzo mi
                  przykro to mowic, ale musze Cie ostrzec ze bedziesz bardzo zalowala jak
                  pociagniesz te znajomosc dalej. Im szybciej zerwiesz, tym lepiej. Drastyczne
                  ciecie boli, ale bol nie trwa dlugo. Znajdziesz kogos, kto bedzie Cie uwielbial
                  i nosil na rekac ( w przenosni ). Dlaczego chcesz sie pozbawic tego
                  doswiadczenia ? Nie chcialabys miec chlopaka ktory by Ci ciagle przytulal i
                  calowal, reagowal na Twoje lzy pocieszajac Cie ? Rozmawial z Toba pytakjac jak
                  sie czujesz ? Od niego NIGDY tego nie dostaniesz, tak jak ja nie dostalam od
                  swojego meza. Nie wiem czy nawet leczenie cos pomoze.
                  Bedziesz wiecznie niedosyta, wiecznie pragnaca czegos wiecej. Stracisz cale
                  zycie na oczekiwaniu na cos co nigdy sie nie stanie. To nie jest zycie.
                  Pytasz czy oni kochaja tylko nie potrafia tego okazac - powiedz - a co to za
                  roznica ? Co Ci z tego ze on Cie w glebi ducha moze i kocha jak nigdy nie pokaze
                  i nie zadowoli twojej potrzeby okazywania przez niego jego milosci ? Mowa jest
                  tania, jak to mowia, kazdy moze powiedziec ze kocha, ale w zyciu o co innego
                  chodzi - trzeba pokazywac ze sie kocha - wyrazami milosci.
                  Ostatnio przeczytalam wspaniala ksiazke pod tytulem "Piec jezykow milosci".
                  Autor pisze o tym jak kazdy z nas ma swoj wlasny jezyk milosci ktorym mowi i
                  ktorego oczekuja od partnera. Kazdy ma inny wiec jezeli dobierze sie dwoje ludzi
                  ktorzy maja dwa zupelnie inne jezyki milosci - wtedy pojawiaja sie problemy.
                  Zeby je rozwiazac, trzeba poznac swoje jezyki i nauczyc sie nimi mowic. Po
                  krotce opisze Ci je. Zastanow sie ktorym jezykiem mowi Twoj chlopak :
                  1. Slowa afirmacji (Words of Affirmation) ( przepraszam jezeli jest nie
                  zrozumiale, zaraz wytlumacze, ksiazke czytalam po angielsku bo mieszkam w Kanadzie).
                  To jest jezyk milosci w ktorym partner caly czas mowi drugiemu partnerowi
                  jaki jest wspanialy. Dotyczy to roznych sfer zycia - wspanialy w kuchni, pracy,
                  robotach ogrodowych, studiach, lozku itp. itp. Chodzi o to zeby caly czas
                  drugiego partnera chwalic, nawet w najmniejszych sprawach.
                  2. Czas spedzony tylko we dwoje i rozmowa (Quality Time)- to jezyk milosci w
                  ktorym spedzamy czas z naszym partnerem i nie ma nic innego - nie ogladamy
                  telewizji, nie jestesmy z przyjaciolmi, tylko on i ja , rozmawiamy ze soba na
                  rozne tematy i okazujemy wlasciwa reakcje na to co mowi druga osoba. Wiec jezeli
                  nasz partner mowi - mialam dzisiaj zly dzien - to drugi partner mowi - tak,
                  naprawde, powiedz kochanie co sie stalo. Ojej, rzeczywiscie, to straszne, co
                  moge zrobic zebys poczula sie lepiej ?
                  3. Podarunki(gifts).
                  Nie kazdy tego wymaga ale jesli juz, to nie musza byc drogie prezenty. To
                  moze byc kwiatek zerwaby z klombu, czy kartka narysowana wlasnorecznie.
                  Cokolwiek. Niektorzy ludzie lubia dawac, niektorzy dostawac.
                  4. Robienie dla siebie roznych rzeczy (Acts of Service)
                  Jezeli kogos kocham to zrobie mu kubeczek goracej herbaty. On odwzajemni mi
                  sniadankiem w niedzielny ranek. Ja mu za to upiore ubranka a on potem posprzata
                  w calym domku...
                  5. Kontakt fizyczny
                  Nie chodzi tylko o sex. Jezeli kogos kocham to go czesto przytulam, maly cmok
                  w policzuszek. Idziemy na spacer i trzymamy sie za rece. Moje kochanie placze -
                  musze je przytulic. CZasem otre sie o niego, potargam wlosy, on zlapie mnie wpol
                  , przytuli i pocaluje....drobny dotyk, kontakt a tak wiele....

                  Autor pisze ze kazdy czlowiek ma swoj "love tank" czyli taki " bak milosci".
                  Zeby zwiazek funkcjonowal dobrze, kazdy musi miec taki bak pelny. Tak samo jak z
                  samochodem - samochod nie pojedzie z pustym bakiem, tak samo Kasiulku, zaden
                  zwiazek nie potrwa dlugo z pustym bakiem milosci. Jak miec caly czas pelny bak ?
                  Poznac jezyk milosci swojego partnera ( jak sie nie da to po prostu zapytac) i
                  wlewac mu do tego baku codziennie. Wtedy nie ma obawy ze zwiazek sie rozleci
                  albo ktos bedzie nieszczesliwy. Jezeli maz/chlopak zapyta zone/dziewczyne - co
                  lubisz najbardziej - a ona odpowie - rozmowe - to on nawet jak nie lubi
                  rozmawiac - zmusi sie, znajdzie czas zeby to zrobic, zeby uszczesliwic ukochana.
                  Ona zapyta - a jaki jest Twoj jezyk milosci ? On na to - slowa afirmacji - wtedu
                  ona codziennie bedzie go chwalic - kochanie - strasznie mi sie podoba jak
                  skosiles trawe. Kochanie, wspaniale przyzadziles te kanapki...
                  Mam nadzieje ze rozumiesz kasiulku - zwiazek dwojga ludzi to symbioza. Jezeli
                  ktos na prawde kocha - zrobi wszystko zeby uszczesliwic partnera. Mam spore
                  watpliwosci czy Twoj chlopak Cie kocha. Wydaje sie ze nie jest do tego zdolny, a
                  jedynie chce miec tylko przyjaciolke. Ty chcesz czegos wiecej ale on nie jest w
                  stanie Ci tego dac. Bedziesz tylko cierpiec wiec przemysl to wszystko. Nie
                  podziel mojego losu, bo ja starcilam bezpowrotnie 20 najpiekniejszych lat mojego
                  zycia. Nie chce zebys zrobila to i Ty.
                  • karolcia25 Re: prosba o wskazowki 30.10.04, 19:45
                    smuteczku dziękuję Ci za wszystkie słowa, nawet nie masz pojęcia jak ważnym
                    jest dla mnie fakt, że mogę z kimś o tym wszystkim porozmawiać.
                    Bardzo dokładnie przeczytałam Twój post. 5 języków miłości sad Ja mówię do niego
                    wszystkimi. On nie rozumie i nie odpowiada sad
                    Poczekam jeszcze trochę, zobaczę co czas pokaże. Jestem za słaba by odwrócić
                    sie na pięcie i odejść mimo że tak bardzo się obawiam jutra. Nie znam siebie
                    chyba i nie wiem ile tak wytrzymam sad Kocham. I nie jestem jeszcze gotowa by to
                    zwalczyć. Poczekam. Nic więcej narazie zrobić nie mogę.
                    • smuteczek11 Re: prosba o wskazowki 30.10.04, 21:43
                      Karolciu !
                      na poczatek strasznie Cie chcialam przeprosic za ciagle mylenie Twojego
                      imienia ! Nie wiem co mi sie stalo ze ubzduralam sobie ze masz na imie kasiulek.
                      Przepraszam bardzo za to.
                      A wiec Karolciu, rozumiem wszystkie Twoje obawy i niezdecydowanie. To niestety
                      lezy w naszej kobiecej naturze zeby tak czuc. Ja bardzo tego w sobie nie lubie
                      ze nie potrafie byc stanowcza i zrobic drastyczne ciecie. Latwo mi mowic - sama
                      ludzilam sie tyle lat ze moj maz sie zmieni. Zmienil sie tylko na gorsze. Gdybym
                      tylko mogla cofnac czas - zrobilabym to drastyczne ciecie. Stracilam wiele lat
                      gdzie moglam byc szczesliwa - a nie bylam. Stracilam cos czego nie da sie cofnac
                      i to jest bardzo bolesne. Nie moge sobie tego wybaczyc.
                      Jezeli nie jestes jeszcze gotowa zeby odejsc, nie martw sie. Daj sobie troche
                      czasu, oswoj sie z ta mysla i dzialaj powoli. Moze zacznij od widywania chlopaka
                      rzadziej, moze krocej. Z drugiej strony znajdz jakas lekture - i poczytaj na
                      czym polega szczesliwy zwiazek - to czasami pomaga podjac decyzje jak sie
                      zobaczy jak daleko jestesmy od idealu. Jezeli teraz mialabym kogos pokochac -
                      bylabym super ostrozna. Nauczona bolesnym doswiadczeniem, szukalabym w
                      mezczyznie przyjaciela, partnera ktory by zyl zycie ze mna a nie kolo mnie,
                      ktory dzieliby sie ze mna soba, swoimi uczuciami, radosciami i zmartwieniami,
                      ktory wspolnie ze mna rozmawialby o przyszlosci. Nie lubie ludzi zamknietych w
                      sobie - tak jak Twoj chlopak i moj maz - zyjez z nieznajomym, doslownie jakby z
                      kims z ulicy. Co z tego ze jest z Toba fizycznie, jezeli nie chce sie otworzyc i
                      podzielic samym soba. Na tym polega intymnosc. Intymnosc to nie - jak wiele
                      ludzi mysli - sex. Intymnosc to jest otworzenie swojej duszy przed partnerem.
                      Dlatego wybiera sie tego jedynego, godnego milosci i zaufania - zeby moc
                      otworzyc przed nim cala siebie a on powinien zrobic to samo. To jest
                      najpiekniejsze w zwiazku dwojga ludzi - jezeli otworza przed soba swoje dusze i
                      serca. U Ciebie tego nie ma z jego strony, u mnie nie bylo tez. Mialam meza, ale
                      nie mialam przyjaciela. Nigdy nie czulam z nim zadnej bliskosci. Wiec moge
                      smialo powiedziec ze stracilam duza, najpiekniejsza czesc mojego zycia.
                      Karolciu, przemysl moje slowa, powtarzam - bedziesz - tak jak ja - gorzko
                      zalowac jesli z nim zostaniesz i on sie nie zmieni ( a szanse sa wielkie ze sie
                      nie zmieni). Jezeli tylko bedziesz chciala do mnie napisac - zapytac sie ,
                      poradzic, czy tylko wyzalic - pisz smialo. Czesto sprawdzam to formum.
                      Pozdrawiam, i trzymam za Ciebie kciuki
                      smuteczek
                      • smuteczek11 Karolciu, musisz to przeczytac! 01.11.04, 05:08
                        Czesc Karolciu,
                        Napisalam swoja historie zycia na poscie "Pieniadze to nie wszystko".
                        Przeczytaj i pomysl - jesli zostaniesz ze swoim chlopakiem - to moze byc tez i
                        Twoja historia...
                        • karolcia25 Re: Karolciu, musisz to przeczytac! 01.11.04, 10:57
                          przeczytałam smuteczku... czy moge skontaktowac sie z Toba mailem? Tak by
                          pogadac czasem...
                          • smuteczek11 Re: Karolciu, musisz to przeczytac! 02.11.04, 01:29
                            Karolciu, wyslalam Ci moj prywatny e-mail na Twoj tutejszy adres.
                            Pisz smialo !
                            • pia.ed Re: Karolciu,napisz! 30.11.04, 06:19
                              No i jak zakonczyla sie ta historia?
                              Mam niedosyt, bo nigdzie nie przeczytalam za co Karolcia kocha
                              tego chlopaka?
                              Trudno mi wczuc sie w te historie, bo mnie takie postepowanie
                              zraziloby juz w poczatkowym stadium znajomosci...
                              • akielich Re: Karolciu,napisz! 27.03.05, 22:25
                                powodzenia Karolciu!

                                ps i zal tylko, ze nie znamy losow dalszych; pouczajaca historia
                          • mmaddam Re: Karolciu, musisz to przeczytac! 02.12.04, 09:47
                            polecam lekture : ,,czlowiek na cale zycie ,, zuzanna celmer -i zrozumiesz
                            wszystko a w szczegolnosci to- dlaczego nie wszyscy potrafia sie dogadac-
                            bedzie ci lzej wszystko zrozumiec i bedzie ci latwiej podjac decyzje najlepsza
                            dla ciebie ,powodzenia
                            • renata.lz Re: Karolciu, musisz to przeczytac! 06.12.04, 23:40
                              Polecam stronkę dla wszystkich cierpiących: wybaczanie.com/
                              Pozdrawiam
      • skorpioniczka Re: prosba o wskazowki 06.07.05, 12:24
        Po rozwodzie rodziców (miałam 9 lat) jakoś nie miałam zaburzeń osobowości.
        Zawsze wiedziałam czego chcę i dążyłam do celu (nawet po przysłowiowych
        trupach). To przyszło później przy dojrzewaniu - byłam taka jak on. Nie
        pozwalałam nikomu ingerowac w moje sprawy, krzyczałam albo nie odzywałam sie
        całymi tygodniami. Z matką i ojczymem nie rozmawiałam wogóle, a jak urodziła
        się moja siostra dostałam szału (miałam 15 lat). Dwa razy próbowałam zmienić
        światy, ale niestety (wtedy tak myślałam) nie wyszło. W szkole - do przodu (bo
        miałam określone cele do zrealizowania), a w życiu osobistym? Destrukcja
        facetów. Aż trafiłam na kogoś kto chciał mi pomóc. Zawsze był (chociaż
        próbowałam go zniechęcić jak tylko mogłam) i jest obok, zawsze z pomocną
        dłonią, zawsze kochający i cierpliwy. Zmienił mnie. Bardzo skutecznie. Miłość
        może dużo, ale trzeba naprawdę kochać i chcieć pomóc.
    • karolcia25 Re: prosba o wskazowki 19.04.05, 12:53
      Witajcie. Przepraszam, że taki szmat czasu nie dawałam znaku życia. Bez powodu,
      nie umiem tego wyjaśnić.

      Po roku walczenia o odrobinę ciepła, odrobinę emocjonalnego zaangażowania, po
      roku walki z psychiczną nieobecnością osoby, którą tak bardzo kochałam,
      poddałam się... Nie dałam rady.
      Rozpatruję to w kategoriach osobistej porażki, bo ciągle zadaję sobie pytanie:
      a moze trzeba było poczekać...może dać Mu jeszcze czasu...
      Nie znajdę już odpowiedzi.

      Ostatnie momenty naszego "związku", to moja heroiczna walka. Sprawiałam
      niespodzianki, dbałam, troszczyłam się, nie nalegałam, w śniegu po pas pędziłam
      do Niego z malinowym sokiem na grypę, trzymałam za rękę... z miłości, nie
      oczekiwałam niczego w zamian prócz przytulenia.
      Ale Jego ciągle nie było.

      Popadałam w paranoję, histeryzowałam z byle powodu. Tak bardzo było mi go brak,
      że zachowywałam się jak smarkata nastolatka. W dziesiątkach maili prosiłam Go o
      obecność. Odrobinkę siebie. W dziesiątkach sms'ów pisałam jak bardzo mi ciężko.
      I nic. Nawet nie zawsze odpisywał.
      Powiedział mi kiedyś, że nigdy nie będzie umiał dać siebie żadnej kobiecie. A
      ja trwałam, cholera trwałam.
      Uczepiłam się jednego zdania. "My też będziemy mieć takie talerze w naszym
      domu". Na tych kilku wyrazach budowałam cały nasz związek.Tylko na nich, bo
      innych nie było.

      Rok z meżczyzną, który nie potrafił kochać. Przez rok nie pozwalał mi odejść.
      Przez rok nie całował. Nie przytulał. Przez rok miałam tylko jego postać, jego
      fizyczność siedzącą obok mnie w restauracji.

      Gdy pytałam kiedy mnie pocałuję, bo tak bardzo mi go brak, odpowiadał "jeszcze
      przyjdzie nasz czas". Ale ja już nie miałam siły czekać.
      Odeszłam a On mi pozwolił. Pewnie gdyby powiedział "zostań" trwałabym w tym
      nadal. Ale milczał. I tak mija już któryś z kolei tydzień, miesiąc...

      A ja zostałam z pytaniem. Czy warto rezygnować z siebie? Przez rok ponosiłam
      karę za winy jego Matki. Wiedział o tym. Pisał "wiem, to ze mną coś nie tak". A
      może to ze mną coś nie tak, skoro pozwoliłam mu na to, by w imię miłosci
      stracić twarz, poniżyć się całkowicie, prosić na kolanach o odrobinę ciepła???


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka