pomidorowa5
26.03.06, 15:07
Oto moja historia w skrocie:
ponad dwa lata temu stalo sie cos czego sie w ogole nie spodziewalam.Maz
odszedl do innej kobiety.Od roku jestem w trakcie rozwodu,ktory nie jest
przyjemny i napewno nie ugodowy.Mam dziecko 4 letnie.Caly obowiazek wychowania
dziecka spadl na mnie,maz w ogole sie nie angazuje w jakikolwiek sposob ,nie
wyraza takiej checi ani zainteresowania.Sad zasadzil mu 4 dni w miesiacu
jezeli chodzi o kontakty z dzieckiem < co jest dla mnie stanowczo za malo>Co
gorsze on widuje sie z dzieckiem co najwyzej dwa razy.Nie jestem w stanie
zmusic go do kontaktow.
Bardzo martwie sie o przyszlosc dziecka.Daje Mu tyle milosci,uczucia,i uwagi
by nie odczuwalo tego,ze wychowuje sie bez ojca,ale czy to wystarczy?Tak
bardzo chcialam by mialo udana ,szczesliwa i kochajaca sie rodzine.....