Dodaj do ulubionych

Pozwole sobie tu zawitac

26.03.06, 15:07
Oto moja historia w skrocie:
ponad dwa lata temu stalo sie cos czego sie w ogole nie spodziewalam.Maz
odszedl do innej kobiety.Od roku jestem w trakcie rozwodu,ktory nie jest
przyjemny i napewno nie ugodowy.Mam dziecko 4 letnie.Caly obowiazek wychowania
dziecka spadl na mnie,maz w ogole sie nie angazuje w jakikolwiek sposob ,nie
wyraza takiej checi ani zainteresowania.Sad zasadzil mu 4 dni w miesiacu
jezeli chodzi o kontakty z dzieckiem < co jest dla mnie stanowczo za malo>Co
gorsze on widuje sie z dzieckiem co najwyzej dwa razy.Nie jestem w stanie
zmusic go do kontaktow.
Bardzo martwie sie o przyszlosc dziecka.Daje Mu tyle milosci,uczucia,i uwagi
by nie odczuwalo tego,ze wychowuje sie bez ojca,ale czy to wystarczy?Tak
bardzo chcialam by mialo udana ,szczesliwa i kochajaca sie rodzine.....
Obserwuj wątek
    • myszka_194 Re: Pozwole sobie tu zawitac 26.03.06, 18:27
      witam.. wychowywała mnie tylko matka, miałam inna sytuację, bo mój ojciec zginą
      w wypadku gdy miałam trzy miesiące. Niestety musze Ci powiedziec, że miałam
      kochającą matkę, naprawde starała się zebym nie odczuwała braku ojca, ale i tak
      nie zastąpiła mi go... wiem, że niektórzy w takiej sytuacji potrafią zapomnieć,
      ze nie mają prawdziwej rodziny, ale mnie się to nie udało. Zyczę ci zebyś
      potrafiła dać szczęscie swojemu dziecku... podejżewam ze będzie Ci trudno, ale
      dasz sobie radę smile
      • sloggi Re: Pozwole sobie tu zawitac 27.03.06, 00:52
        Brak ojca a zapewnienie dziecku wspaniałego dzieciństwa to niestety dwa światy.
        • doreen2 Re: Pozwole sobie tu zawitac 31.03.06, 18:22
          To duża sztuka wychować dzieci w szacunku do ojca, który je opuścił. Mojej mamie
          się to udało. Tata zostawił nas dla innej kobiety, dawno temu, bo prawie 30 lat
          temu. Moja mama całe życie wyznawała zasadę, że jej dzieci same ocenią, co je
          spotkało. Nigdy nie usłyszałam z jej ust złego słowa o ojcu, a wiem, że mogła
          powiedzieć dużo. Zatem w wieku lat 3-ch utraciłam ojca po raz pierwszy. Po raz
          drugi w wieku lat 30 - tata nagle zmarł. Teraz strasznie mi go brakuje, tym
          bardziej, ze mieliśmy fantastyczny kontakt. Jestem dorosła, mam własne dziecko,
          dużo więcej rozumiem i wiem teraz jedno: całe życie za nim tęskniłam, a teraz
          nie mam już nawet szansy mu tego powiedzieć. Nie chcę oceniać tego, co zrobił,
          bo wiem, że strasznie żałował... Ciężko mi okropnie. Taka smutna historia.
          • przypadek Re: Pozwole sobie tu zawitac 31.03.06, 20:30
            Ja tam powiedziałbym, że to jakaś stójka na dwunastnicy wychowywać dziecko w
            szacunku do ojca, który JE opuścił.

            A w ogóle dziwna historia i może sprecyzujesz, czy ojciec rozwiódł się z Twoją
            matką, czy zostawił Cię (w sensie nie utrzymywał kontaktu) bo to są dwie
            rozłączne IMHO kwestie.
            • pomidorowa5 Re: Pozwole sobie tu zawitac 31.03.06, 22:31
              Witam w ten deszczowy wieczór. Kontakty ojca z moim dzieckiem są bardzo nikłe.Ja
              nie mam na to żadnego wpływu nad czym ubolewam bo ..... widze jak dziecko tego
              ojca potrzebuje,jak ta więz jest coraz słabsza.Spotkałam się z taką sytuacją,ze
              po 20 stu latach nagle tatuś sobie przypomina o dziecku a dziecko jest mu w
              stanie wybaczyć. Nie wiem jak będzie w moim przypadku.Czy po tych 20-30 stu
              latach słowo przepraszam ,żałuje wszystko rekompensuje?
              • kolczatka Re: Pozwole sobie tu zawitac 01.04.06, 15:17
                Przeczytałam cały ten wątek i pozwolę sobie zamieścić swoje refleksje na ten
                temat. Na to w jaki sposób zachowuje się Twój już prawie były małżonek wobec
                swojego dziecka nie masz najmniejszego wpływu. Taka jest prawda i mam wrażenie,
                że zdajesz sobie z tego sprawę. Jedyne co możesz zrobić, to powstrzymać się od
                jakichkolwiek komentarzy czy ocen zaistniałej sytuacji, pozostawiając tę
                kwestię do samodzielnego rozstrzygnięcia przez Twoje dziecko. Z drugiej strony
                na pewno jesteś dobrą matką, nie próbuj jednak nadrobić nieobecności ojca, bo
                to niewykonalne. To wszystko co możesz zrobić dla swojego dziecka. A problem
                kontaktów ojca i dziecka to kwestia do ich wzajemnego rozstrzygnięcia.
                • pomidorowa5 Re: Pozwole sobie tu zawitac 02.04.06, 23:40
                  Kolczatko dziękuję za komentarz.Jest w nim cała prawda.Wiem,że choćbym nie wiem
                  jak się starała to nie zastąpię dziecku ojca.Pozwolę też dziecku ocenić tę całą
                  sytuacje.Już teraz wiem ,że wychowując się bez ojca będzie zupełnie innym
                  dzieckiem niż gdyby wychowywało się w pełnej rodzinie.To się czuje....Widocznie
                  taki jego los.Może tak miało być? Może dobrze,że się tak stało? Ja jeszcze nie
                  potrafie tak myśleć....Bo gdyby miał i tak odejść po 10 ciu latach było by
                  gorzej....
    • anetina Re: Pozwole sobie tu zawitac 03.04.06, 13:16
      to jest prawda, że nie da się wychować dziecka bez ojca
      to wcale nie ma tak dużego znaczenia, czy jest ojciec obok czy nie
      • przypadek Re: Pozwole sobie tu zawitac 27.07.06, 22:31
        > to jest prawda, że nie da się wychować dziecka bez ojca

        No co za głupota smile Ja żyję i mam się dobrze, mimo że mój ojciec mnie zostawił.
        • your_and Re: Pozwole sobie tu zawitac 28.07.06, 13:31
          > No co za głupota smile Ja żyję i mam się dobrze, mimo że mój ojciec mnie zostawił

          Głupota to to że negujesz i kwestionujesz konsekwencje jakie to rodzi abo bedzie
          rodzić dla twojego związku. Mniejsze jeśli jesteś mężczyzną. Mężczyźnie łatwo
          może wzorzec męskości zastąpić dobry ojczym.
      • anetina sorry 28.07.06, 14:34
        źle napisałam

        chodziło mi o to, że

        to nie jest prawda, że nie da się wychować dziecka bez ojca

        da się


        a mój Mały, co prawda jest jeszcze mały, jest tego przykładem
        • towita Re: sorry 28.07.06, 15:19
          Zdarza się, że opuszczeni przez ojca chłopcy udają, że jest ok, że to nie ma
          dla nich znaczenia. A potem... potem opuszczają swoich synów, bo uważają, że to
          normalne. Tak postąpił mój były mąż. Widuje się ze swoim synem dwa razy w
          roku, płaci niewielkie alimenty i nie ma sobie nic do zarzucenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka