Dodaj do ulubionych

podoba mi się

24.05.13, 11:57
ta wypowiedź. Dlatego jeszcze się do niej odniosę.

Re: KarLutka
al-szamanka 24.05.13, 11:35 Odpowiedz

No tak, KarLutka musiała dostać kociokwiku, bo wszystkie jej kłamstwa runęły jak właśnie ten domek z kart. Współforumowicze litościwie milczą i udają, że nadal w te kłamstwa wierzą.
A tak prawdę mówiąc ciekawa jestem jak duża jest góra tych sceenów na nasz temat, w które przezornie i w błyskawicznym tempie się zaopatrywała. Wygląda na to, że screenowała cały Kalejdoskop, bo a nuż może się coś przydać. Choooooreeeeeee!!!

swojego czasu, byłem zasypywany SETKAMI screenów z tego Waszego pierwszego forum. Mało tego - tej głupiej przypadłości nauczyła mnie właśnie panienka mlaska - szczerze wtedy zdziwiona że nie umiem nawet owych screenów tworzyć big_grin

podoba mi się natomiast bardzo bardzo konkluzja big_grin pierwsze mądre słowa, które tam padły. Tylko czy aby w pełnej świadomości ich znaczenia ? Wątpię. Aczkolwiek bardzo mnie satysfakcjonują big_grin

i tym optymistycznym akcentem - zakończmy wreszcie ten bajzel. smile
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: podoba mi się 24.05.13, 14:33
      W takim razie Fenikssie, kończmy ten bajzel.

      A zatem odpowiedź na ostatnie postawione już pytanie.
      Czy warto było dwa lata babrać się w szambie zwanym Kalejdoskopem?
      Czy warto było się doszukiwać czegoś, co w tym g...e zasługuje na określenie "papu"?
      Odpowiedź jest jednoznaczna.
      Warto było, Fenikssie, warto było - uwierz!
      Z forum i tak ledwie dyszącego, po dwóch latach widzimy faktyczną pustelnię.
      Celkę z dwiema "damami", które obserwowaliśmy przez te dwa lat jak okazy,
      miotające się w swych klatkach, skowyczące i ujadające na wszystko i wszystkich.
      Nawet najbardziej zagorzali przed dwoma laty wielbiciele, dziś już są albo z nami, albo - odszedłszy z gnoju - pozostawili stosowne pożegnanie - doprawdy warto te pożegnania czytać, Karen, ale wątpię czy warto cytować - może to zbyt daleko posunięta szczerość, gdyż wypowiedziana ustami Zorra.
      Ale z drugiej strony może to i lepiej, gdyż - pojąwszy mozół dochodzenia do - jak mawiają - "prawdy obiektywnej", doceniłem zrzucenie klapek nałożonych nautom na oczy przez klinicystkę i jej psiapsiółkę po to, by szczuć i napuszczać z tylnego siedzenia, po to jedynie, by stworzyć wrażenie - to nie my, ale i inni tak was widzą a zatem tak was piszą.
      Dlatego w poniedziałek wycofam pozew przeciw Zorru. Niech to będzie znak pokoju między kimś, kto dał się tak strasznie nabrać i napuścić na innych, by prowadzić wendettę Podwórkiem ku radości tych dwóch....
      Pozostali piszą jedynie z okazji nadchodzących n-tych urodzin albo Świąt Kościelnych, co jest o tyle dziwne, że klinicystka wierzy - jak się chwali - w wędrówkę dusz i tą wędrowką jest zafascynowana, a przecież jako ateistka uznawać jej nie powinna No, ale z logiką zawsze u klinicystki było na zero.
      Najwyraźniej nikt juz nie chce otawrcie identyfikować się z czymkolwiek co "damy" wybełkoczą na ekran. I słusznie, bo to prawdziwy obciach firmować takie dno.
      Oczywiście taka mentalna ewolucja nie byłaby możiwa bez naszego udziału - bez dokumentowania i obnażania nie tylko chamstwa (to każdy bez trudu dostrzeże w tamtym gnojowisku - bynajmniej nie psim), ale i manipulacji - co choćby dowiodłaś, Karen, przeklejając post klinicystki, w którym plącze się w liczbie napastników, odległości od domu, sposobu, w jaki doń dotarła - wreszcie w treści bluzgów jakimi zaszczycił ją - w dodatku w języku jakim się klinicystka posługuje, jakiś polski lump - dewiant, jeszcze widać nie wytresowany przez tutejsze organa.
      Dowiedliśmy zatem, że klinicystka z psiapsiółką ględzą dla samego faktu ględzenia. Że nie jest ważna prawda obiektywna, ale jedynie rzucenie kolejnej inwektywy, oskarżeń i pogróżek.
      Można czynć z brata bohatera relegowanego (też???) ze studiów - bez wątpienia z przyczyn politycznych, który następnie (zapewne przez zieloną granicę) powraca do kraju, by pląsać w zespole artysty pantomimy - Tomaszewskiego. W międzyczasie (jeszcze na studiach) wykazuje tenże wybitne cechy indywidualne, gdyż dorabiając w Urzędzie Miasta nie jest w nim gońcem, sprzątaczem ani innym cieciem, ale Inspektorem-kontrolerem.
      Tchnie to wszysko (wraz z uporczywym powrotem do wciaż identycznych bez ustanku poruszanych treści) wprawdzie nie koprolalią (choć i o tym coś niecoś mielibyśmy do powiedzenia) ale z pewnością echolalią.
      Klinicystka wypuszczona przeze mnie w maliny, dała dowód, iż myślenie jest jej jednak obce , bowiem nie pojęła mego przekazu, który brzmiał - czytaj uważnie:

      Z psychologią a zwłaszcza kliniczną, z szacunkiem dla Klientów, masz tyle klinicystko wspólnego ile zapach psich kup (koprolalia???) z zapachem piwonii wklejonej przez Karen.
      Klinicysta etyk nigdy bowiem nie ubliżyłby komuś z powodu jego wyglądu. Nie wyśmiałby budowy ciała, wzrostu, ani wyglądu nawet odległego od ideału - nie można szlochać i łkać nad takimi cechami u bezpośrednich podopiecznych, a innych - za niedoskonałość - wyśmiewać i z nich szydzić.
      Chyba, że nie wykonuje się zawodu nie tylko klinicysty, ale i psychologa, więc dawno zapomniało się przyswojonych na uczelni treści. W tym zawodzie nie można byc dr. Jekkylem i mr. Hyde'm - nie fifty-fifty, ale albo/albo, pseudoklinicystko.
      Dlatego pozew wycofam jedynie wobec Zorra.
      A wiesz czemu klinicystko?
      Po to, byśmy spotkali się za jakiś czas w Łodzi na ul. Kościuszki - opodal dawnego "Centralu" i w byłym domu partii.
      Uzasadnienie : byśmy mogli strzelić sobie wspólną fotę, którą natychmiast zamieszczę na forum, by każdy mógł porównać (i skomentować) naszą urodę. I po to, byś miała niepowtarzalną okazję zmięknięcia w moich rękach jak wosk. Nie obiecuję natomiast cudownej szansy sprawienia ulgi twojej skołatanej, pokrzywdzonej przez okrutny los duszy (gdyż w istnienie dusz nie wierzysz - co sama podkreśliłaś, aczkolwiek wierzysz w ich wędrówkę, czyż nie?)
      Obiecuję natomiast, iż na mój widok przeżyjesz pierwszy prawdziwy zachwyt w życiu.
      Może i odkryjesz do tej pory nieosiągalne?
      Nie żegnam się zatem nie z powodu braku znajomości reguł s-v, ale dlatego, że (choć pewnie nie w lipcu!) spotkamy się w mym rodzinnym mieście, klinicystko.
      A jak dobrze pójdzie, to będziesz miała sporo czasu. W końcu pracodawca od swych podwładnych wymaga jednak jakichś reguł zachowania publicznego.

      Dziękuję za uwagę Czytelnikom Kaligoskopu.

      Tym postem proszę zarazem o niepowracanie do kalejdoskopowego szamba w żadnej już formie.
      • kkkkosmita Re: podoba mi się 24.05.13, 19:35
        Dobre podsumowanie
        Wściekły.
        http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
        • llmirka Re: podoba mi się 25.05.13, 06:33
          Dobre i oby ostatnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka