turdoradca
30.06.10, 02:51
W wątku
"Czy
OPŁACA SIĘ (finansowo) być pilotem?" przypisywane jest mi coś
takiego (to słowa osoby, która mimo moich próśb i apeli regularnie używa
dziwnych odniesień wobec mnie czy to w masowych e-mailach czy publicznych
dyskusjach):
Może przypomnę jeszcze tylko słowa największego mentora tego forum,
kolegi Piotra Kruczka, który napisał kiedyś, że za 300zł/dzień
pracuja tylko amatorzy. A on, i inni tego typu profesjonaliści
pracują za 500zł/dzień.
Średnie wynagrodzenie pilota wycieczek opisywałem pod hasłem
„ile
tak naprawde kosztuje wlasna działalność” , choć zamiast
powyższego, to na koniec swoich
obliczeń napisałem:
uff - po prostu poniżej pewnych kwot
ta praca staje się zabawą dla amatorów
uradowanych dniówką na poziomie 200, 300 zł,
którzy popracują sobie chwilę, albo dla
pasjonatów mających inne źródła dochodu
Moje powyższe zdanie (co do którego przypisywanie mi stwierdzeń o sobie jako o
„typie co pracuje tylko za 500 zł za dzień” jest raczej złą wolą zawsze tego
samego - używając jego własnych określeń: "klakiera") było wnioskiem z
obliczeń średniej przy pracy bez przerwy za granicą, za to ze szczęśliwymi
wolnymi weekendami w domu przez cały rok (choć może bez chorobowego, urlopu i
innych dni wolnych oraz bez świąt tych co nie wypadają w weekendy, ciągle na
walizkach i w podróży - wiadomo: lekka i przyjemna dola pilota, który pierwsze
zachwyty swoją pracą i światem ma już za sobą, ale któremu ciągle się chce
dobrze pracować na dobre imię swojego pracodawcy).
Dlaczego stawka 300 zł (netto czyli wypłacana przez biuro na podstawie
rachunku), mimo, że w niektórych biurach wyjątkowo wysoka, jest moim zdaniem
ciągle średnia i dlaczego zawodowi piloci powinni oczekiwać często bardziej
profesjonalnego wynagrodzenia:
Bo
- zakładając pracę na aż na trzech 7dniowych imprezach w każdym miesiącu przez
cały rok (bez urlopu) mogę przy stawce 300 zł dziennie (ale już po odliczeniu
podatku dochodowego i ZUSu i innych rzekomo żadnych kosztów prowadzenia
działalności) wyjść na średnią kwotę ok. 1000 EURo miesięcznie (w zależności
od kursu waluty) lub około 3252 zł przy stawce 250 zł za ¾ roku poza domem
(więc dodatkowo można zaoszczędzić na pewno na prądzie i wodzie)
Bo
- bardzo niewielu pilotów wycieczek zagranicznych czy też przyjazdowych ma
takie obłożenia (bite 9 miesięcy poza krajem czy też poza domem 24h) i tym
samym wyniki finansowe przy końcowo podobnej średniej stawce i to przez cały
rok (w sezonie i poza sezonem, a u wielu pilotów sezony wytężonej pracy są
różne, i przy założeniu że pieniądze z pilotażu są jedynymi)
Bo
- piloci stanowią kadrę pracującą w turystyce de facto najwięcej z masowym czy
grupowym klientem (no może jeszcze porównajmy sprzedawców w popularnych
punktach sprzedaży ofert turystycznych) i prowadząc turystów ponoszą ryzyko
związanego z tym stresu, wymagań, zagrożeń (odpowiedzialność, kradzieże,
zdrowie, trudy podróży)
Bo
- dopóki wynagrodzenia nie będą odpowiednio wysokie ciągle czasem będą się
pojawiały zarzuty, że „pilot chce okraść turystę” naciągając go czy nie
rozliczając się z nim
Bo
- dopóki stawki nie będą satysfakcjonujące, to ciągle pilotom będzie się
nieraz bardziej opłacać się zabierać swoim pracodawcom know how i
zaopiekowanych i zaprzyjaźnionych z nimi klientów (a mało znamy takich
przykładów) i próbować działań z tymi klientami na własną rękę
Bo
- dopóki praca pilota będzie niedoceniona to ciągle trudniej będzie znaleźć
wolnego dobrego specjalistę niż tysiące osób z zaledwie legitymacją lub tylko
kilkoma zniechęcającymi doświadczeniami
Bo
- ciągle będziemy tanią siłą roboczą, która czasem nie śpi wcale, nosi grube i
nie swoje pieniądze (które w każdej chwili mogą być skradzione), odpowiada nie
tylko za swoje błędy przed nieraz słusznie lub co gorsza niesłusznie
niezadowolonymi grupami ludzi, pracuje w czasem trudnych warunkach i która
słyszy o bezpłatnych niepowtarzalnych w innych zawodach bonusach typu „plaże,
wycieczki, odpoczynek”.
Bo
- piloci nie jeżdżą na wycieczki tylko pracują na tych wycieczkach po to by
one dobrze wychodziły.
Bo
- są firmy i ludzie w Polsce i na świecie, co rzetelnie potrafią pracę pilocką
docenić materialnie i nie tylko (np. nie porównując jej do kasjerek w
supermarketach – vide: główny internetowy pilot tego forum) i to lepiej
podkreślać niż dyskutować z najwyraźniej źle opłacanymi pracownikami branży
turystycznej, mieniącymi się czasem również pilotami, o tym że oczekiwania na
poziomie 300 i 400 czy nie daj boże 500 zł za dzień pracy to jakiś
niewyobrażalny nietakt (być może w ich biurach).
Bo
- dopóki sami jako grupa zawodowa nie zaczniemy szanować swojej pracy także
finansowo, to ciągle jako piloci nie mamy co liczyć na szacunek od niektórych
pracowników biur podróży... I oby takowych było jak najmniej, a już
szczególnie na tym forum (tym bardziej występujących jako piloci)
PS
Agnieszko (frog…) namioty z harcerzami – powiem w odpowiedzi krótko:
przemilczę to, bo akurat też czasem należy pamiętać o realiach, i życzę
wszystkim takich wyborów: praca na imprezach w sympatycznym gronie nawet za
grosze lub dobrze płatna robota. I pewnym jest, że każdy z nas pracuje raz za
więcej raz za mniej. A jak się za mniej nie opłaca to pewnie bardzo dobrze i
oby wszystkim nam się tak powodziło :)
Konkluzja? To świetna praca jak się nie lubi siedzieć w biurze, jak się nie ma
za wysokich potrzeb finansowych, ma dobrze ułożone albo żadne zobowiązania
rodzinne, lubi się być raczej poza domem i ciągle z ludźmi i nowymi
wymaganiami. A najlepsza jak się ma zdywersyfikowane przychody, bo jako główne
źródło dochodu bardzo niepewna i zapewne w takim przypadku bardzo trudna gdy
mowa o dłuższej perspektywie. Wyższe dochody na poziomie dziennym 300,400,500
zł (a z tego najwyższego pułapu też się pojawiają) nie przychodzą zwykle po
krótkim czasie pracy i trzeba się najpierw i nieraz do końca przebijać przez
konkurencję (także obniżającą wymagania finansowe w dół), mieć dobrych
pracodawców a poza tym trzeba mieć wszystko dobrze u siebie i z innymi
poukładane, co może być niekiedy dość trudne w natłoku pracy i służbowych
podróży, gdy tak niewiele jest czasu na podstawowe sprawy.