Dodaj do ulubionych

Tour de France z Itaką

IP: *.pl 02.08.11, 14:28
Mam pytanie do forumowiczów: kto był na nowosci z Itaki "Tour de France"?
Interesują mnie wycieczki objazdowe po Francji. Może bym się skusiła w przyszłym roku......Proszę więc o opinie i jak najwięcej informacji na temat zwiedzanych miejsc, kto był pilotem i czy w ogóle warto jechać..... Dziękuję i pozdrawiam wszystkich wycieczkowiczów!
Obserwuj wątek
    • Gość: poprostuja Re: Tour de France z Itaką IP: 83.238.3.* 03.08.11, 08:29
      ja też jestem ciekawa :)
    • Gość: zawaro Re: Tour de France z Itaką IP: *.3s.pl 11.08.11, 08:17
      Wyjazd w lipcu 2011.
      Najpierw minusy, bo tych było mało chociaż niektóre dość istotne.
      Autobus –to śmiech na sali – brak rozsuwanych siedzeń, dwie tęższe osoby ledwo mieszczą się na swoich miejscach, siedzenia twarde jak cholera, miejsca na nogi dla wyższych osób brak, zresztą to autobus do wożenia ludzi między miastami a nie autokar wycieczkowy.
      – autobus wyglądał na prawie nowy a klima nie wyrabiała – kierowca tłumaczył się, że chyba coś się popsuło ; ) – za to woda ½ litra z biedronki mocno schłodzona szła jak „woda” po 3 PLN.
      Teraz plusy.
      Najważniejszy plus to piloto-przewodnik pan Dominik. Nic dodać nic ująć, rasowy pilot. Powiedziałbym, że pod względem fachowości to „brat bliźniak” pana Marcina z Viva Iberia. Program wycieczki ułożony ciekawie. Jak dla mnie można było pominąć dwie rzeczy: CHATEAU MONTSEGUR i RENNES-LE-CHATEAU (ciekawe chyba tylko dla miłośników „Kodu da Vinci” Browna i teorii spiskowych) mnie nie powaliły. Znacznie ciekawszy jest CHATEAU DE PEYREPERTUSE – zachwyca położeniem i wielkością. Dodatkowo trafiliśmy na pokazy szkolenia sokolników.
      Hotele w większości sieciowe dwugwiazdkowe z małymi wyjątkami z klimą – spoko.
      Obiado-kolacje w restałracjach FLUNCH – szybko i można się najeść do syta. Wybierasz danie główne (mięsko, rybka itp.) za które jest opłata. Dodatki takie jak frytki, ziemniaki, gotowane warzywa itp. jesz do woli ,aż pękniesz : ). W cenie kuponu, który dostajesz do płacenia (8 euro) np.: kurczak, napój (też wino) i mały deser. Sałatki ze świeżych owoców i warzyw płatne. Gdy przekroczysz cenę to dopłacasz ze swoich. Ale nie szalejąc z deserami i sałatkami spoko się zmieścisz w cenie. Kolacji było 6 we Francji i jedna w Bratysławie (tutaj nocleg w hotelu ****). W dni gdy nie było kolacji można było coś przekąsić po drodze. Śniadania były różne w zależności od Hotelu. W jednych były kontynentalne a w innych bufet.
      Polecam ten wyjazd osobom, które nie były jeszcze we Francji. Bardzo poznawczy. chętnie odpowiem na inne pytania. Pozdrawiam.
      • Gość: malina Re: Tour de France z Itaką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.11, 11:15
        dzięki zawaro za twe uwagi, nigdy nie byliśmy we Francji, przygotowywaliśmy sie w tym roku na Tour..ale impreza od wiosny spadała z kalendarza, w zwiazku z czym wylądowalismy na Pesto Presto. I tu analogiczna sytuacja z autokarem. Wynajęty z firmy Eurobus z W-wy z jednycm kierowcą pracujacym w ostatni dzień wycieczki nieprzerwanie 23 godz. Na austriackiej autostradzie zabrakło chłopu paliwa, w ciemna noc grupa nie wiedziała czy siedzieć wewnątrz auta, czy wysiąść na pobocze którego nie było. Horror! Pilotka nijaka pani Danka nie podjęła żadnych działań, by zabezpieczyć nam minimum bezpieczeństwa. Pomogła nam austracka policja. Tak więc potwierdza sie spostrzeżenie wieku ze w tzw wysokim sezonieItaka wyraźnie dziadzieje i odwala swe imprezy, nie trzyma poziomu w jakości usług, bo przeciez miejsca, w które nas zawozi same się bronią. Słowo w sprawie p.Marcina z Vivy.Tez byliśmy i całkowicie nie rozumiem zachwytu nad jego osobą. W 2010 r. kiedy byliśmy była to jego 90 .ta impreza. Z zawiązanymi oczami powinien oprowadzać grupy. Bozia obdarzyła go dobrą dykcją i ładna polszczyzną i dlatego jest pilotem wycieczek a nie spawaczem. Ponadto trzeba pamietać ze wspomnainy P.Marcin jest z naboru pilotów z Itaki sprzed lat, wtedy Itaka miała bardzo wielu dobrych pilotów. Dziś jak wskazuje moja impreza z tego roku jest dużo przypadkowości, bylejakości i dziadostwa. A P. Marcina odebraliśmy jako zarozumiałego, butnego, momentami znudzonego i zmęczonego, ale przyznać trzeba zrecznie oprowadzającego grupę po Hiszpanii i Portugalii. Ale bez przesady..... Jeszcze raz dzięki za opis Tour
    • Gość: passionplace Re: Tour de France z Itaką IP: *.adsl.inetia.pl 03.09.11, 10:33
      No a co ma do tego Itaka? Jedynie się chyba rozreklamować na banderach...

      sale weselne kraków | aplikacje internetowe | wczasy nad morzem | gazetki promocyjne | Dobre garnki do gotowania | nieruchomości trzebiatów | domy nad morzem
    • Gość: Mottka Re: Tour de France z Itaką IP: *.w90-27.abo.wanadoo.fr 06.09.11, 23:02
      Wycieczka niewygodnym autokarem, po niewygodnych hotelach, z niedobrym jedzeniem. Francja się broni, ale i tu Itaka zdołała napsuć omijając ważne atrakcje, a wożąc nas tam gdzie tanio albo za darmo. Biuro Itaki nigdy nie odpowiedzialo mi na uwagi dotyczące czasu pracy kierowcy, stanu autokaru i zachowania pilota, które zglosilam emailem juz pierwszego dnia.

      1. AUTOKAR
      * Tylko jeden kierowca na trasę objazdowa! Już pierwszego dnia złamano przepisy o normie pracy kierowcy (jazda 14 godz). Ponadto kierowca NIGDY nie miał wystarczająco czasu na ustawowy jedenastogodzinny wypoczynek. W drugim tygodniu był juz zmęczony, bo jeździł nerwowo.
      * Autokar niewygodny, niewystarczająca przestrzeń na nogi, osoby niskie narzekały na brak miejsca, osoby wysokie musiały siedzieć w rozkroku, lub bokiem.
      * Autokar został podstawiony zakurzony i poplamiony wewnątrz i szary z zewnątrz. Po awanturze kierowca umyl autokar z zewnątrz. Wewnątrz kto chciał podróżować w czystości musiał sam sobie powycierać. Zasłony nie prane chyba nigdy, bure, śmierdzące, moja miała przyklejona stara gumę do żucia.
      * Klimatyzacja wadliwa, o zdecydowanie niewystarczajacej mocy. Wielogodzinne przejazdy spędzaliśmy dysząc i pocąc się, podczas gdy przód autokaru marzł.
      * Przerwy w długiej trasie robiono co 4 godziny. Dla osoby pijącej zdrowe ilości wody to zdecydowanie niewystarczajaco często.

      2. PILOT Dominik
      * Bardzo szczegółowy komentarz, choć czasem opowieści się dluzyly. Niestety pilot czytał z przewodników, które niejednokrotnie tłumaczył na bieżąco z francuskiego, co miało zły wpływ na rytm narracji.
      * Pilot uprzejmy i pomocny kiedy pasażerowie chcieli realizować własny program bez grupy.
      * Brak profesjonalizmu, kiedy pojawiają się problemy. Jego reakcja na zgłaszane sugestie to "nikomu nie uda się zepsuć tej wycieczki", nie chce rozmawiać, podnosi glos, odchodzi.
      * Organizacja nierówna, istotne sugestie dot zwiedzania na własna rękę pominięte, czas wolny niedostosowany do potrzeb.
      * Pilot spóźnił się na większość zbiórek o ok 5 min.

      3. PLAN WYCIECZKI
      * Hotele oddalone od atrakcji średnio o godzinę jazdy, zatem codziennie tracilismy 2 godziny na dojazd i powrót.
      * Za malo snu! W hotelach spędzaliśmy mniej niż 10 godzin dziennie, co po uwzględnieniu czasu na zakwaterowanie (~30 min) , prysznic, toaletę poranną, śniadanie (1 h przed wyjazdem), spakowanie i wyniesienie bagażu pozostawalo średnio mniej niż 7 godzin dziennie na sen. Nota bene jedyny kierowca miał ten sam grafik.
      * Nie było zaplanowanych przerw na posiłki. Kto przywozl suchy prowiant, ten jadł w autobusie. Pasażerowie przygotowywali kanapki podczas śniadan, co powodowało, ze dla "końca kolejki" brakowało pieczywa, etc.
      * Degustacje win w Alzacji i w Bordeaux rewelacyjne, natomiast nad Loara strata czasu i pieniędzy, wino niedobre a lokalny przewodnik zblazowany.
      * Plan bardzo napięty. Niewystarczajaco czasu wolnego, doświadczenia powierzchowne. Przy lepszej organizacji można było zaoszczędzić aż 13 godzin! (lepsza lokalizacja hoteli, egzekwowanie planowego czasu spotkań ) - to dodatkowy dzień zwiedzania.

      4. HOTELE * lub **
      * Miluza, hotel Capitain. Brudny koc, brak suszarki, pokój ma zapach papierosów. Lokalizacja zła, 5 godz na dojazdy (2dni)
      * Paryz, hotel Kyriad położony 15 km od centrum, adekwatny. Sensowne położenie.
      * Region Loary, hotel Cosi. Brak windy. Mała klitka bez klimatyzacji, w pokoju czuć zapach kanalizacji. Lokalizacja bez sensu, ponad 1.5 godziny stracone na dojazdy.
      * Bordeaux, Comfort, winda zepsuta, światło wyłączone, brak zarowek, internet nie dziala, zelazko (jedno w hotelu) zepsute, lokalizacja bez sensu, średnio 4 godz stracone na dojazdy (2 dni)
      * Tuluza, Comfort, standard adekwatny, lokalizacja wzdłuż trasy.
      * Perpignan, hotel robotniczy, pokój z aneksem kuchennym. Brak suszarki, do przykrycia przescieradlo, koc brudny zgnieciony w szafie. Sala śniadaniowa mała, jemy na dwie tury, jedzenia brakuje. Hotel daleko od trasy, ok 3 godz stracone na dojazd i wyjazd.
      * Avignon, Lou Mistralou, hotel bydlęcy. Brak windy. Bez klimatyzacji. Brud i smród. Podłoga nie odkurzona, kurz na polkach, plamy na ścianach, pajęczyny, rozgniecione robale, włosy pod prysznicem. Brak zasłony pod prysznic, brak suszarki, klamka wypada, plamy z krwi na narzucie na łóżko, brak koca lub kołdry, pilot do TV wypożyczany z recepcji. Na śniadanie rogalik i pól bułki na serwetce. 30 min od Avignon wzdłuż trasy.
      * Nicea, hotel Kyriad, standard adekwatny, lokalizacja OK. Przeraziwy grzyb w łazience. Bufer sniadaniowy dobry.

      5. JEDZENIE uwlaczajace!
      * Śniadania: W pierwszym tygodniu na śniadanie dostawaliśmy rogalik i mała buleczke, mała kosteczkę masła i mały przydział dżemu. To wszystko serwowane na papierowej serwetce! Tam, gdzie był skromny bufet, wszystko znikało natychmiast, wiec dla osób przychodzących pózniej brakowało talerzy, pieczywa i wędlin, a Ci, którzy przyszli na czas prześcigali się w załadowywaniu czego się da: w kolejki się wcinano, pieczywo chwytano gołymi rekami itd. Hotele nie przystosowane do przyjmowania grup.

      * Lunch: W ciągu dnia nie było czasu na jedzenie, trzeba było mieć własny prowiant, a kanapki jedliśmy w ciasnym autobusie, na kolanach, krusząc i plamiąc ubranie. Dopiero po naszej sugestii, pilot informował gdzie być może następnego dnia będzie piekarnia, a kiedy trzeba robić zapasy w supermarkecie. Beznadziejnie, bo zbyt często czas wolny (zwykle ok 50 min), spędzaliśmy stojąc w kolejkach do toalet i szukając sklepów. Dobrze miał ten, kto wiózł kabanosy z Polski, choć nam nie podobał się zapach tygodniowych kiełbas jedzonych w autobusie.

      * Kolacja: Sześć kolacji programowych kiepskiej jakości.
      * Cztery Flunche (Alzacja, Paryż, Perpignan, Avignon) to katastrofa. Jedzenie niedobre, warzywa wstrętne, klientela podejrzana. Wszystkie szklanki i karafki niedomyte. Łazienki restauracyjne brudne. Nikt nie myje rak przed wejściem, a to przecież bufet.
      * Hipopotamus pod Bordeaux: stek najgorszy jaki jadlam, drugiego dnia burger byl suchy.

      6. KIEROWCA Robert.
      * W autobusie od pierwszego dnia było brudno, kierowca zamiatał bardzo pobieżnie, pod moim siedzeniem były papiery jeszcze z poprzedniej wycieczki.
      * Wyładowanie i załadowanie bagażu było "samoobslugowe" zatem chaotyczne. Pan Robert zaladowywal torby tylko paniom, zatem strategicznie to ja zawoziłam mu torbę i moja i męża.
      * Kierowca bez żenady _kradł_ winogrona z prywatnych winnic w Bordeaux i zachęcał innych do tego samego. Kiedy w Pamerol pilot delikatnie zwrócił pasażerom uwagę, zartujac, ze za jedna kisc trzeba odpracować dzień przy winobraniu, kierowca zerwał dwie kisci z krzaka i oświadczył, ze jak trzeba będzie to odpracuje.
      * Panie "bywajace" z Itaka były zdegustowane tym ze w autobusie nie serwowano gorących napojów.
      * W drugim tygodniu juz prowadził nerwowo, szarpał, wymuszał pierwszeństwo na rondach.

      (Wyjazd w sierpniu 2011)
      • Gość: Mottka Re: Tour de France z Itaką IP: *.w90-27.abo.wanadoo.fr 06.09.11, 23:12
        Chyba powinnam jeszcze dodac:

        7. WSPOLPASAZEROWIE: fantastyczni, wyrozumiali i z poczuciem humoru :)
      • Gość: turystka Re: Tour de France z Itaką IP: *.pl 07.09.11, 08:29
        Dzięki Mottka, za tak szczegółowy opis Tour de France. Chyba nie musze się już zastanawiać, czy wybrać się na te wycieczkę...A szkoda, bo kocham Francję...Pewnie wybiore jakąs inną imprezę.....Pozdrówko!
      • Gość: Pat Re: Tour de France z Itaką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.11, 11:03
        Witam,
        Zacznę od tego, że również byłam uczestniczką tej samej sierpniowej wycieczki Tour de France z Itaką. Bardzo współczuję Mottko, że wspaniałość Francji i uroki które proponowała ta wycieczka przysłoniło Ci liczenie bułek na śniadaniu i skrzętne wynotowywanie hoteli i ich położenia geograficznego (a można było zamiast czynić te notatki troszkę pospać skoro czasu na to było według Ciebie tak mało;). Proszę czytających, naprawdę nie sugerujcie się tym nieco gorzkim opisem bo nie jest do końca prawdziwy, a czasem własnym marudzeniem można sobie, jak widać, popsuć cały wyjazd.
        Według mnie ...
        Wycieczka wspaniała :) Bardzo, bardzo serdecznie polecam. Zwykle wracam z wycieczek objazdowych z mieszanymi uczuciami, w tym jednak przypadku jest zupełnie inaczej. Francja jest cudowna i niesamowicie różnorodna, a program Tour de France ułożono tak żeby to pokazać. Wszystkie punkty programu zrealizowano w 100% a nawet coś dodano:) Cały czas wykorzystany perfekcyjnie, pilot (pan Dominik) z idealnym wyczuciem organizacyjnym, dawał tyle czasu wolnego, że wystarczyło na zobaczenie tego co można było dodatkowo zabaczyć, a później nie trzeba było czekać bezczynnie na zbiórkę. Byłam z Itaką również na wycieczce Viva Iberia i przyznam, że tam denerwowało mnie szybkie kończenie zwiedzania - czasami bywaliśmy w hotelu już o 17.00. Tutaj absolutnie caaaały dzień zapełniony, a powroty do hotelu ok 21.00, co dawało mi poczucie pełnego wykorzystania czasu i zobaczenia ile się dało:)
        Jeśli chodzi o organizację wycieczki to hotele w większości ok, standardowe dla wycieczek objazdowych (może z jednym wyjątkiem, który jednak po wrażeniach zwiedzania wydawał się mało istotny). Śniadania we Francji chyba dla nikogo nie powinny być zaskoczeniem, myślę też że nie było problemu z kupieniem sobie czegoś dodatkowego na śniadanie skoro dżem był niewystarczający:). Chociaż ... tak naprawdę rozwodzenie się o jedzeniu przy uczcie dla ducha, jaką zapewniało "smakowanie" Francji jest chyba nawet mało odpowiednie;)
        Pilot Dominik to człowiek, w moim odczuciu, bardzo spokojny, kulturalny i zorganizowany. Służył nam cały czas swą pomocą i jednocześnie niestrudzenie opowiadał o Francji (dla mnie nie jest ważne czy pomagał sobie przy tym literaturą ale to, że objaśnił mi swą nienaganną dykcją co oglądam).
        Jedyny słaby punkt ...
        Autokar i kierowca:( Niestety muszę potwierdzić, że jakość autokaru była poniżej standardów. W upalne dni nie dość, że klimatyzacja była niewydolna to jeszcze podłoga się nagrzewała:( Straszna duchota i autokar którego nie można, przy nawet najszczerszych chęciach, nazwać komfortowym. Jeśli chodzi o kierowcę to w istocie niepokojące i niespotykane obecnie było, że na tak odległą trasę przydzielono tylko jednego kierowcę. Jego jazda pozostawiała wiele do życzenia, często błądził, nie radził sobie najlepiej z obsługą urządzeń płatniczych na autostradach, w czym często wyręczać musiał go pilot. Najdziwniejszy jednak występ pana kierowcy zanotowaliśmy już w Polsce, kiedy autokar stanął w polu ponieważ skończyło się paliwo:)
        Reasumując ... wycieczka godna polecenia, program ciekawy i różnorodny, naprawdę drobne zastrzeżenia nic nie znaczą przy tym co można zobaczyć i to właśnie te wspomnienia zostają w pamięci:) POLECAM!
      • Gość: malina Re: Tour de France z Itaką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.11, 13:01
        do mottki - dzieki za opis, daje wiare w całości temu o czym piszesz. Bardzo podobnych dosiwadczeń zywieniowych doświadczyliśmy w tym roku we Włoszech na innej imprezie Itaki.
        Podobnie w naszym autokarze zabrakło paliwa, mieliśmy mniej szczęscia, bo w nocy na autostradzie przez 2 godziny cała grupa naprawdę miała swój survival. Przez wiele lat podróżowaliśmy z Itaką, ale to co sie dzieje w ostatnich latach.....
        Imprezy Itaki do tanich nie należą i mamy prawo wymagać od nich utrymania odpowiedniego poziomu , dzieki za Twój opis
        • Gość: Marek Re: Tour de France z Itaką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 14:12
          Witam!
          Byłem na tej wycieczce w czerwcu.Była to moja nasta wycieczka objazdowa,w tym czwarta po Francji
          Po pierwsze primo - hotele jak na objazdówce - wykąpać się i przespać ,nic więcej od nich nie oczekuje . Tu nie ma olinkluziw . Tu się zwiedza
          Po drugie primo - śniadanie europejskie jest takie jakie jest - czyli plaster sera,plaster szynki,masełko i troszkę dżemerku i to wszystko .Kto tego nie rozumie.......pobytówka z olem i będzie szczęśliwy... a Flunch ???? Niech pierwszy rzuci kamieniem kto nie jadał w barach mlecznych Tu nie ma ruskich,ale są leguminy
          Po trzecie primo - Francja jaka jest,niestety nie każdy widzi i nie zdaje sobie sprawy że po prostu jest DROGA
          Po czwarte primo - które Biuro Podróży zawiezie mnie ,i mnie podobnych pasjonatów na L'Oberon,wydmę Pilat,Montsegur czy Peyrepertus(o Awinionie ,Chenonceau,Mentonie i innych miejscach nie wspomnę) na 15 dni za niecałe 3 tysiaki??????????
          Po piąte primo - pilot Monsieur Dominik - byłem z Nim kiedyś na "Sąsiadach" ,kompetentny,znający się na realiach Francji,pomocny, może troszkę roztrzepany,ogólnie DUŻY PLUS bo sobie radził,a to był dopiero drugi przejazd tej wycieczki
          Po ostatnie primo - wspaniali współpodróżnicy,z małymi wyjątkami podchodzący do codziennych wyzwań z dystansem i humorem. Pomylona droga czy długie oczekiwanie na klucz nie mogą w końcu zepsuć wycieczki
          Jest i łyżka dziegciu - TYLKO jeden kierowca na trasie. Nie mam nic do p.Sławka ,wykonywał swoją pracę bardzo sumiennie,ale jeden kierowca na takiej trasie ,i to do tego emeryt to przegięcie
          Tak czy siak - Francja piękna ,wina genialne,sery cudownie śmierdzące, a czy trafi się hotel typu Kyriad,Balladins czy F1 jest sprawą drugo,trzecio czy nawet czwartorzędną
          • Gość: Pat Re: Tour de France z Itaką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.11, 14:24
            Właśnie:)
            • Gość: Mottka Re: Tour de France z Itaką IP: *.w90-27.abo.wanadoo.fr 07.09.11, 20:01
              Pat i Marku, zgadzam się w zupełności, że Francja jest wapniała, i można ja radośnie zwiedzić na wielbłądzie.

              Ale ja, kiedy płacę za wycieczkę, oczekuję od przewoźnika przede wszystkim przestrzegania przepisów dotyczących czasu pracy kierowcy. To nie jakiś pikuś, na który można przymknąć oko, tylko poważne nieprzestrzeganie prawa, które naraża bezpieczeństwo 47 uczestników wycieczki.

              Po drugie, oczekuję minimum hoteli bez grzybu, brudu i cudzych włosów łonowych pod prysznicem i w pościeli, i autokaru, który przed wycieczką jest wysprzątany.

              Do śniadań można sobie coś dokupić, co też czyniliśmy, a i można przychodzić przed czasem, żeby zaklepać sobie bagietki zanim inni powynoszą je z jadalni w formie kanapek na drugie śniadanie. Ale czy o to chodzi? Dlaczego Itaka nie może dopłacić tych 1- 2 Euro na osobę i wynegocjować dla nas bufetu? Przecież każdy z hoteli go oferował. Tymczasem pasażerowie woleli wydać te pieniądze na śniadaniowe dopalacze. Gdzie tu logika? Kosztów ukrytych nie widać w katalogu?

              No, ale dopóki jest popyt i przyzwolenie na niskiej jakości usługi, dopóty Itaka nie ma motywacji, żeby się starać.

              Aha, jeśli o kąśliwości chodzi: krótkie opinie o hotelach pisałam podczas jazdy autobusem, kiedy to pan Dominik czytał fascynujące ciekawostki o Francji, a inni z ewidentnego zainteresowania ... odsypiali krótkie noce.
              • Gość: Mottka Re: Tour de France z Itaką IP: *.w90-27.abo.wanadoo.fr 07.09.11, 20:06
                oczywiście, Francja jest wspaniała, a nie wapniała :)
              • Gość: ines Re: Tour de France z Itaką IP: *.230.90.232.rzeszow.mm.pl 08.09.11, 18:37
                Itaka nie ma konkurencji w objazdówkach po mniej znanych regionach Włoch i Francji. W innych biurach Toskania kończy się na Sienie i San Gimignano, tylko Itaka chyba ma objazdówkę po prawdziwej Prowansji. Część tych programów jest dla pasjonatów i szybko wycofuje się je z oferty (tak było z zamkami katarskimi). W tym roku byłam z nimi na Prowansji pełnej smaku. Mogłabym mieć uwagi dotyczące hotelu, wyżywienia, ale jednak program kolejny raz zaskoczył mnie na plus. Dla mnie pózne powroty do hotelu na objazdówkach są zaletą. Podobnie wieczorne obiadokolacje. Nie zakładam, że po objazdówce wrócę wypoczęta fizycznie, wręcz przeciwnie. Bardzo wiele zależy od nastawienia i oczekiwań. Coraz częściej na objazdówkach pojawiają się osoby przyzwyczajone do wczasów, czasem z all i dla nich ten rogalik na śniadanie to szok. Też nie przepadam za Flunchem , ale jednak dla grupy to wygodna forma posiłku i szybka.
                Tour de France nie ma chyba nocnych przejazdów, ale skoro kierowca przekraczał regularnie dzienny limit to rzeczywiście nie w porządku.
    • Gość: marianna Re: Tour de France z Itaką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 18:41
      Byliśmy na wycieczce z biurem podroży Itaka pod tytułem Tour de France. Wszystko co jest napisane we wstępie do programu tej wycieczki w folderze strona 78 "Itaka lato 2011/wycieczki" jest prawdą, a rzeczywistość tych krain jest piękniejsza. Tej trasie blasku dodawał super pilot - Pan Dominik. Na tej trasie to on przedstawił i pokazał wszystkie atrakcje tej wycieczki w sposób arcyciekawy i stworzył atmosferę niezapomnianej wyprawy. Nasze serca zostały na "Tour de France". Polecamy ! Polecamy !
      Marianna, Alicja, Paweł, Ewa i Anna (uczestnicy wycieczki "Tour de France" w dniach 20.08-2.09.2011).
      • Gość: turystka Re: Tour de France z Itaką IP: *.pl 12.09.11, 19:20
        Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy na temat Tour de France. Widzę, że są też pozotywne głosy w kwestii tej imprezy....Francja jak zawsze mnie kusi....Pozdrówko dla wszyskich Forumowiczów!
        • marenio123 Re: Tour de France z Itaką 12.09.11, 21:03
          Podziekowania dla Mottki za dokladny i konkretny opis wycieczki.  Na podstawie takiego opisu kazdy moze sobie wyrobic wlasne zdanie czy typ wycieczki i poziom uslug mu odpowiada.  Moje wrażenia z tej wycieczki są podobne: dużo podstawowych problemów, dużo amatorszczyzny, niedopuszczalne łamanie prawa przez kierowcę.  Myśle jednak, ze dyskusja postu Mottki wymknela się nieco spod kontroli i zbliżyła do formuły "jedni atakują, drudzy bronią swoich wakacji".  Niepotrzebnie.  Francja jest piękna i plan wycieczki był niezły, ale pierwsze nie jest zasługa Itaki, a drugie nie jest jedynym z czego firmę się rozlicza.  Bawić się można dobrze wszędzie, jednak piękne krajobrazy i zamki nie zwalniają firmy z odpowiedzialności za zobowiązania kontraktowe, rownież założone implicite.  I lamanie tych zobowiazan, bardziej niż mocno ekonomiczny charakter wycieczki, jest dla mnie nie do przyjecia.  Ja mam dość podróżowania jak łaps, z prostackimi francuskimi dziewuchami hotelowymi pokrzykujacymi na polskich gosci "sit and wait" i pilotem bojacym się przywołać obsługę do porządku, w brudzie i z kierowca-złodziejem kradnacym winogrona z przydroznych winnic.  Owszem - to uwaga do komentarza Pat - mnie te sprawy zepsuly całkiem sporo z "uroków winnic".  Jeśli ktoś uważa, ze jest to cena warta zapłacenia  za ułatwienia wycieczki zorganizowanej, ma do tego prawo.  Ja z Itaka na pewno juz nigdzie nie pojadę, bo na szczęście nie stoi przede mną trudny dylemat "Itaka albo siedzenie na xxx".
      • Gość: Pat Re: Tour de France z Itaką IP: *.toya.net.pl 13.09.11, 07:37
        p. Marianno, Ewo i Anno pozdrowienia :) Alicjo i Pawle miło się koło was siedziało w autokarku ... w strefie opowieści hihi ;)
    • Gość: marywa Re: Tour de France z Itaką IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.09.11, 13:12
      I my również byliśmy na tej wycieczce, w tym samym terminie co Mottka, Marianna i parę jeszcze osób z forum.
      Byliśmy z mężem do tej pory wiernymi klientami firmy Itaka – mamy za sobą już chyba 10 albo i więcej wycieczek z tym biurem. Nie mamy zawyżonych wymagań i byliśmy zawsze zadowoleni z usług tej firmy. Niestety nie tym razem!

      Oto nasza lista najpoważniejszych uchybień, które naszym zdaniem stanowią wyraźne naruszenie warunków zawartej z nami umowy.

      SKANDALICZNY AUTOKAR wynajęty wraz kierowcą (p. Robert) z firmy Europa Express (wg umowy miał być komfortowy)
      - brak rozsuwanych siedzeń, co na 15-dniowej trasie jest niedopuszczalne
      - autokar niemiłosiernie brudny i konsekwentnie niesprzątany:
      – nieposprzątany po poprzedniej podróży, szyby i wnętrze skrajnie zabrudzone – aby móc spokojnie zająć miejsce musieliśmy najpierw chusteczkami higienicznymi wyczyścić okolicę; usiłowaliśmy wymusić na kierowcy jego sprzątnięcie, ale twierdził, że „mu możemy skoczyć”, bo on musi odpoczywać. Niestety pilot go poparł, każąc nam wybierać między bezpieczeństwem a czystością (sic!);
      - autokar nie był również sprzątany w trakcie podróży, w każdym razie nie było tego widać, kierowca jedynie czasem przemywał przednią szybę (raz umył także boczne szyby);
      - z wypowiedzi kierowcy wynikało, że po wieczornym powrocie do Warszawy w takim stanie pojedzie również następnego dnia rano na kolejną wycieczkę do Włoch, bo z ledwością zdąży zmienić łyse opony, które już dawno wymagały wymiany;
      - z opowieści kierowcy wynikało, że autokar ten służy zazwyczaj do krótkich przewozów miejskich na trasie dworzec-jakiś plac, więc nikt tam nie wymaga przesadnej czystości; do obsługi tej i paru innych wycieczek kierowca zgłosił się, bo „chciał sobie zrobić wakacje”
      - naszą irytację pogłębiał jeszcze fakt, że na dworcu we Wrocławiu obok naszego niewygodnego, brudnego autokaru stał piękny, pachnący czystością firmowy Solaris Itaki jadący na wycieczkę Viva Iberia, a w nim wygodne siedzenia, dwóch panów kierowców w białych koszulach i pod krawatem; kierowcy ci na pierwszym postoju w Niemczech wyjęli wiaderka i szczotki i pięknie umyli wszystkie szyby – a nasz kierowca się z tego śmiał.
      - brak czystych zmiennych płóciennych podgłówków
      - brak worków na śmieci przy siedzeniach lub w jednym centralnym miejscu – mały pojemniczek na śmieci (za klapką jak dla kota) był stale zapchany po brzegi – kierowca mówił nam wprost, że mamy się pozbywać śmieci na zewnątrz.

      ZAGROŻENIE BEZPIECZEŃSTWA PASAŻERÓW
      - jeden kierowca – zamiast jak zawsze dwóch – z czym wiązało się przekraczanie limitów czasu jazdy, a więc naruszanie przepisów:
      - nasz kierowca wyjechał ok. 2.00 w nocy z Warszawy (ponoć jako pasażer, ale nie spał) i po takiej całonocnej jeździe o 8.00 rano usiadł we Wrocławiu za kierownicą i ruszył z nami w trasę do Koblencji, gdzie dojechaliśmy ok. 22.30 – a więc jechał 14,5 godziny. Z przepisów wynika, że w ekstremalnych wypadkach kierowca może jechać maksymalnie 12 godzin z 45 minutami przerwy po 6 godzinach i taka faktycznie przerwa była na terenie Niemiec. Jednak nawet doliczając 2 krótsze postoje po 10-15 minut, to czas znacznie krótszy niż 14,5 godziny.
      - mamy wrażenie, że kilka razy przekraczano również limit przerwy między jazdami w kolejne dni (kierowca nie odpoczywał tyle ile należy) – przerwa taka powinna o ile wiemy wynosić 9 godzin – jeśli dojeżdża się do Koblencji o 22.30, a rano rusza w trasę o 6.00, to chyba również przekracza się przepisy;
      - łyse opony – powinny zostać wymienione przed naszą wycieczką, ale zrobiono to dopiero po naszym powrocie, przynajmniej kierowca miał taki zamiar;
      - kierowca i pilot nie używali pasów bezpieczeństwa – za co kierowca dostał mandat (w sumie dostał ich trzy – także za braki w dokumentacji i za parkowanie w niewłaściwym miejscu – tu akurat dla dobra pasażerów);
      - kilka razy jazda „na oparach paliwa” mimo wyraźnych sygnałów ostrzegawczych – wreszcie w drodze powrotnej pod samym Opolem nam tego paliwa zabrakło i stanęliśmy w szczerym polu;
      - styl jazdy gwałtowny, częste wymuszanie pierwszeństwa, zwłaszcza na rondach
      - gdy kierowca prowadził, nie miał kto robić pasażerom zawsze oferowanej przez Itakę kawy i herbaty (pilot odmówił pomocy) – tak więc pasażerowie korzystali z bojlera sami (i szczerze mówiąc byliśmy wdzięczni, że choć taka możliwość była).

      INNE WADY KIEROWCY
      - ciągle niedogolony, spocony, w wymiętych, brudnych, ciemnych ciuchach (mniej widać brud?), wiele dni z rzędu nie zmieniał koszuli itp. – rażący kontrast z panami w białych koszulkach z firmowego SOLARISA Itaki;
      - pozwalał sobie na bezczelne, niedopuszczalne wypowiedzi wobec pasażerów – np. „mogą mi skoczyć” (po próbach zmuszenia go do umycia szyb i posprzątania), „niech spadają” (gdy od grupy odłączyła się dwójka pasażerów, którzy dalej podróżowali już sami – nie lubił ich, bo to oni głównie protestowali z powodu brudu w autobusie);

      INNE WADY ORGANIZACYJNE WYCIECZKI
      - obiadokolacje tylko w niektóre dni, co w połączeniu z brakiem lunchy oznaczało, że cały wolny czas upływał mało przewidującym pasażerom na szukaniu marketów czy innych miejsc, gdzie można było kupić coś do zjedzenia. Ci bardziej przewidujący wzięli ze sobą całe torby jedzenia z Polski i nawet w ostatnim dniu (po 2 tygodniach!!) wyciągali z nich kabanosy, pasztety, serki, rybki itd. – jak wyglądał autobus w porze jedzenia wolimy nie wspominać – było to skrajnie dziadowskie, wyglądaliśmy jak „ruska wycieczka”. A zapachy po 2 tygodniach przechowywania wiktuałów w torbach, w upale?
      - bardzo niski standard śniadań w części hoteli – naprawdę minimalna ilość jedzenia, stare pieczywo, bez talerzyka – to było upokarzające, bo w tym samych hotelach, w innych salach podawano normalne śniadania kontynentalne, pewnie o 2-3 euro droższe;
      - słaby standard części hoteli – ale tu nie chcemy za bardzo narzekać - w sumie byle było czysto, ważniejszy jest program. Choć gdyby hotele były lepsze, byłaby w nich restauracja i można by było klientom oferować opcjonalne wykupienie obiadokolacji, jak robią inne biura.

      WYCIECZKA MIAŁA TEŻ NA SZCZĘŚCIE PARĘ ISTOTNYCH ZALET:
      - dobry program – naprawdę ciekawy, parę drobiazgów można by zmienić, ale ogólnie w porządku;
      - dobry pilot – pan Dominik – kulturalny, wyważony, spokojny, trasy się dopiero uczył i często „doczytywał”, ale to zrozumiałe w przypadku nowego programu, dbał o czas wolny i czas na zdjęcia, doradzał, gdzie kupić to nieszczęsne jedzenie, zawsze opisywał trasę z wyprzedzeniem; tylko jednego mu nie możemy darować – tego, że w trakcie awantury o brud w autobusie kazał nam wybierać między bezpieczeństwem a czystością – wystarczyłoby, żeby przeprosił, powiedział, że to przykra wpadka itd. Ale nie zrobił tego – może taka jest polityka firmy, żeby nie przyznawać się do błędów, a może wiedział, że nie ma żadnej wpadki, że taki jest planowo standard tej wycieczki?
      - brak nocnych przejazdów – to poważny atut, warto się tego trzymać!!

      PODSUMOWANIE
      Niestety, przedstawione na początku fatalne uchybienia znacznie przesłoniły nam uroki Francji i inne zalety wycieczki – zawsze wracaliśmy do tego brudnego autokaru, prostackiego, niedomytego i bezczelnego kierowcy, a dzień mijał na walce o zdobycie jedzenia i w strachu, czy kierowca nie zaśnie, czy w coś nie uderzy itd. To wszystko zepsuło nam tak długo oczekiwany urlop.

      Mamy wrażenie, że Itaka zmienia koncepcję organizacji wycieczek, idzie w kierunku rozwiązań maksymalnie ekonomicznych, żeby nie powiedzieć „dziadowskich” – jeden kierowca, tani autokar, tanie śniadania, jak najmniej posiłków w programie – pewnie wszystko po to, aby maksymalnie obniżyć cenę wycieczki i rozszerzyć grono klientów.
      • kusmus Re: Tour de France z Itaką 06.10.11, 07:17
        Przyłączając się do opinii wrażonych na tym Forum chcę również opisać moje wrażenia i uwagi (niestety dość krytyczne), ale i pochwały wycieczki Tour de France (uczestniczyłam w niej w terminie od 20 sierpnia do 3 września 2011).
        Tak więc po kolei:
        Moja dotychczasowa opinia o biurze Itaka została mocno nadszarpnięta. Złożyłam już oficjalna skargę i czekam na wyjaśnienia.
        Mocne strony tej wycieczki to ciekawy program i kulturalny, i dobrze przygotowany pilot, p. Dominik, któremu należą się słowa pełnego uznania. A znalazł się w bardzo trudnej sytuacji wobec „niespodzianek”, które przygotowało biuro. No i oczywiście piękno oglądanych na tej trasie francuskich miast i miasteczek oraz znajdujących się w nich zabytków. Ale na szczęście tego biuro nie mogło zepsuć, bo to już istnieje i ma się całkiem dobrze.
        AUTOKAR I KIEROWCA. Najkrócej można powiedzieć, że biuro w poszukiwaniu tzw. „oszczędności” naraziło uczestników wycieczki na śmiertelne (nie przesadzam z tym słowem) niebezpieczeństwo, które było całkiem realne i nie jest wytworem niczyjej fantazji, w tym również i mojej. To biuro ITAKA zgodnie z obowiązującym prawem odpowiada za świadczone usługi i zgodna z podpisana umową z klientem realizacją programu a wszelkie pokrętne tłumaczenia i próby zrzucenia odpowiedzialności na przewoźnika są bezzasadne. I o tym należy pamiętać w przypadku żądań ewentualnego odszkodowania lub rekompensaty od Itaki. Zgodnie z zawartą umową biuro gwarantowało „luksusowy autokar z klimatyzacją oraz zimne i ciepłe napoje podczas trwania wycieczki” – Nobel należy się temu uczestnikowi wycieczki, który znajdzie wypełnienie tych zapisów. Rzeczywistość była taka, że podstawiono autokar, który nadawał się jedynie do wożenia wycieczek zakładowych na grzyby i to niezbyt daleko. Fotele nie rozsuwały się a przy imprezie trwającej 15 dni, podczas której najwięcej czasu spędza się w autokarze, było to koszmarnie niewygodne a dyskomfort i zmęczenie było z każdym dniem coraz większe. Ten fakt jasno świadczy o złamaniu zapisów umowy o tzw. „luksusowym autokarze”. Kolejny, to że zamiast gwarantowanej klimatyzacji był jedynie słaby nawiew. Temperatury we Francji były w okolicach 30 stopni C i wyżej i każda kolejna godzina jazdy była koszmarem. Dla miłośników sauny ten autokar nadawał się idealnie. Ja się do nich nie zaliczam. Autokar był brudny i nie sprzątany (lub sprzątany bardzo pobieżnie) i w takim stanie podjechał po na zbiórkę w Warszawie 20 sierpnia o godzinie 1 w nocy. Kto miał jednak niby sprzątać autokar, kiedy na całej trasie, która – zgodnie ze słowami kierowcy – liczyła łącznie 7,5 tysiąca kilometrów - jechał tylko JEDEN KIEROWCA, BEZ ZMIENNIKA. Taki przypadek w historii wyjazdów autokarami Itaki przydarzył mi się po raz pierwszy. Świadczy to jedynie o tym, że biuro Itaka koniecznie chce zostać zakwalifikowane do biur nieuczciwych i niesolidnych, które próbują w ten sposób powiększyć swój zysk kosztem bezpieczeństwa pasażerów autokaru. Oczywiście to, że był jeden kierowca, wynikało, jak sądzę, z umowy zawartej pomiędzy biurem a przewoźnikiem i jak się dowiedziałam nie był to jednorazowy przypadek, ale „nowa jakość” Itaki w tym roku. Niech świadomi kierowcy odpowiedzą sobie na pytanie, czy to jest bezpieczne. Ja twierdzę że, NIE BYŁO. Minimalizowanie kosztów odbija się na wiernych (myślę, już nie długo ) klientach. Nasz kierowca (człowiek niemłody i jak się sam przyznał, z lękiem przestrzeni), który przejechał z nami sam całą trasę, na zbiórce w Warszawie, skąd wyjeżdżaliśmy, pojawił się o godzinie pierwszej w nocy. Musiał zapewne być w autokarze ok. godziny wcześniej, czyli o północy. Na trasie do Wrocławia faktycznie nie prowadził autokaru tylko jego zmiennik, który wysiadł we Wrocławiu. Jazdę rozpoczął o godzinie 8 rano a zakończył o 22.30, kiedy dotarliśmy do miejsca noclegu, czyli do hotelu „Capitan” w Alzacji. Po drodze były 2 krótsze przerwy 15 – 20 minut: i jedna na trasie oraz jedna przerwa dłuższa – 45 minut – na terenie Niemiec. Jasno z tego wynika, że dopuszczalny czas jazdy kierowcy został przekroczony. Może firma przewozowa stosuje specjalne „rozciągnięte” tachometry? To oczywiście żart.
        W kolejnych dniach wycieczki ze względu na wiele miejsc do zwiedzania wyjeżdżaliśmy z hoteli najczęściej o 7.30, rzadziej o 8 a tylko incydentalnie o 9 i wracaliśmy o 22 lub 22.30. Oczywiście kierowca nie jechał cały czas, bo były przerwy na zwiedzanie, ale był cały czas na nogach a jego zmęczenie z każdym dniem powiększało się, co nie było obojętne dla nas. Z każdym dniem jechał coraz bardziej nerwowo i na granicy naszego bezpieczeństwa: gwałtowne hamowanie, niebezpieczne manewry i pomyłki przy skrętach, itd. Wspomnę jeszcze o przypadkach „zapominania” o tankowaniu i jazdy na „oparach paliwa”. Tak było np. przed wjazdem na most łączący wyspę Oleron z lądem, kiedy musieliśmy wracać się na stację benzynową, czy w drodze powrotnej do Polski pod Opolem, kiedy kierowca musiał przynosić paliwo w kanistrze, bo autokar stanął. Tak dobrze forumowicze czytacie - stanął. Jak wiadomo żaden samochód nie pojedzie bez paliwa. Chyba, że w bajkach. Fakt nie sprzątania autokaru i niemożność robienia nam ciepłych napojów (najczęściej robiliśmy je sobie sami, płacąc za nie kierowcy lub pomagał nam pilot) to najmniej ważna sprawa (chociaż zagwarantowana nam w umowie). O wiele bardziej istotny był fakt naszego bezpieczeństwa, które było zagrożone. Nie wspominając o „łysych” oponach, na których pokonaliśmy całą trasę a w drodze powrotnej z Opola zabieraliśmy komplet innych, które miały być wymienione w nocy po naszym powrocie do Warszawy. Następnego dnia rano ten sam autokar z tym samym kierowcą wyjeżdżał na kolejną imprezę Itaki do Włoch a po powrocie na kolejną „Tour de France”. Zdecydowanie nie świadczy to o odpowiedzialności ani kierowcy ani biura a wręcz o braku podstawowych zasad bezpieczeństwa. Rozumiem, że jest trudno na rynku pracy ,ale takie traktowanie kierowcy to już istny wyzysk.
        Jeszcze jednym dowodem na to, o czym piszę powyżej, jest reklamowy chwyt (po powrocie z tej imprezy jestem o tym przekonana w stu procentach), że ta impreza to „Nowość, bez nocnych przejazdów” (zgodnie z informacją zawartą w katalogu) to oczywiście nieprawda, bo w pierwszym dniu dociera się do celu podróży a w ostatnim był konieczny nocleg pod Wenecją, bo biuro z góry planowało, że pojedzie jeden kierowca i byłaby niemożliwa jazda non stop do Polski ze względu na ilość godzin i długość trasy do pokonania.
        Podsumowując dzięki takiej polityce biura, co rano w naszej głowie pojawiała się myśl: czy uda się nam szczęśliwie i bez wypadku dojechać do celu? Nie ułatwiało to nam podziwiania wspaniałych zabytków i pięknych widoków na trasie naszej wyprawy. A po to właśnie wybraliśmy się na tę wycieczkę. A nasze obawy były całkiem realne mając na względzie powyższe informacje.
        Dalsze sprawozdanie w kolejnym komentarzu...
        • kusmus Re: Tour de France z Itaką 06.10.11, 07:23
          Kontynuacja poprzedniego komentarza:
          PROGRAM - POSIŁKI. Zgodnie z programem nie we wszystkie dni był zapewniony drugi po śniadaniu posiłek. Oczywiste wszyscy byli nastawieni, że będzie możliwość zjedzenia czegoś za własne pieniądze. Niestety było to niemożliwe, wszystkie hotele znajdowały się z dala od miasta i w okolicy, gdzie nie było żadnej restauracji czy baru a nawet sklepu (tylko w dwu hotelach były niewielkie restauracje, ale ze względu na późna porę przyjazdu i tak było niemożliwe zjedzenie czegokolwiek). Jeżeli nawet były, np. w znajdującym się obok centrum handlowym, to przyjeżdżało się o takiej porze, kiedy były już zamknięte a wyjeżdżało, kiedy ich jeszcze nie otworzono.
          Podczas zwiedzania był co prawda tzw. wolny czas, ale bardzo niewiele a każdy wie, że szczególnie we Francji, aby coś zjeść w restauracji, trzeba przeznaczyć na posiłek co najmniej półtorej do dwu godzin. Tylko raz zostaliśmy podwiezieni do Fluncha, gdzie mogliśmy zjeść coś ciepłego (oczywiście na własny koszt). Pozostawało szukanie sklepu, aby kupić np. bagietkę, ale ze względu na napięty i oczywiście, co podkreślam, bardzo ciekawy program - często i na to brakowało czasu. Oczywiście uczestnicy ( jednak nie wszyscy) „ratowali” się zabranym prowiantem przywiezionym ze sobą z Polski, jednak od czasu do czasu zjedzenie czegoś ciepłego jest konieczne.
          Hotele były zgodnie z umową klasy turystycznej (niektóre nawet całkiem dobre). Natomiast śniadania (to, co dostawaliśmy, przypominało racje głodowe) to już była tzw. walka o przetrwanie. Wiem doskonale, że śniadania francuskie są skromne, ale nasze były jeszcze dodatkowo w wersji LIGHT, za to podawane na kawałkach papieru i bez talerzy, nie w salach śniadaniowych, gdzie podawano śniadania droższe. Nie wymagam Wersalu, chociaż byliśmy we Francji, ale trochę kultury jednak człowiekowi się należy. Biuro powinno było wybrać opcję śniadań wzmocnionych, mając na względzie nie możność kupienia czegoś za własne pieniądze przy tak bogatym programie. I oszczędzić nam upokarzającej walki o każdy kawałek bagietki, co miało miejsce podczas prawie wszystkich „śniadań”. Chyba nie jest normą, że podawano nam je byle jak, np. w salach konferencyjnych (raz siedzieliśmy nawet obok suszących się ręczników) a obsługa ostentacyjnie zaczynała sprzątanie, kiedy jeszcze niektórzy siedzieli przy stole.
          To oczywiście kolejne odstępstwo od zawartej przez nas umowy. Ktoś podpisywał umowy z hotelami i powinien to wszystko wcześniej sprawdzić. I oczywiście kontrolować w ciągu sezonu – przecież np. pilot mógłby informować biuro o ewidentnych uchybieniach, które zauważył. Trzeba tylko wykazać więcej troski o swoich klientów, szczególnie że dziś bardzo łatwo ich stracić. Skandalem było natomiast śniadanie w Perpignan. Tam mieszkaliśmy w bardzo przyzwoitych apartamentach, w których był nawet aneks kuchenny. Sala śniadaniowa była bardzo mała i pilot poinformował nas, że jemy w dwu grupach. A to co zastała po zejściu na śniadanie (punktualnie) druga grupa, w której niestety również byłam, zakrawa na kpinę: zastawione brudnymi naczyniami stoliki, których nikt nie kwapił się sprzątać i NIC DO JEDZENIA. No i krzyczącą panią z obsługi, która stwierdziła, że wszystko zostało już zjedzone. Po chwili pilot pan Dominik wyniósł z kuchni dwie czerstwe bagietki. To było poniżej godności ludzkiej i obraźliwe dla nas – po prostu skandal.
          A jakie było zdziwienie, gdy w Bratysławie jedząc już ostatnie śniadanie, oczywiście nie w sali śniadaniowej tylko w konferencyjnej, poczuliśmy się jak we Francji: czekało na nas śniadanie w stylu francuskim i wersji „light” (bułka, mały dżem, masło, kawa). Hotel był bardzo dobry, ale posiłki w wersji „specjalnej” (czyli zgodnej z zawartą przez Itakę umową). Kolacja poprzedniego wieczoru w tym hotelu była taka sama: posiekana grubo surowa kapusta z odrobiną dressingu i mały kawałek kurczaka.
          Przy tych dotychczasowych uwagach „małym uchybieniem” jest to, że w chwili wyjazdu autokaru z Warszawy (mimo nocnej pory) nie pojawił się nikt z pracowników warszawskiego oddziału biura. Była nas spora grupa i z dwu różnych imprez (Tour de France i Viva Iberia). Odczytywaniem listy uczestników zajmował się jeden z kierowców (młody), który na początku stwierdził, że autokarem jadą jedynie uczestnicy wyjazdu do Francji i dopiero po pewnym czasie okazało się, że również i pozostali. W efekcie było zamieszanie i bałagan. Na szczęście pojechali wszyscy, ale mało brakowało, żeby się tak nie stało. Potwierdza się stwierdzenie o „nowej jakości Itaki” - Klient liczy się dopóty, dopóki nie zapłaci. Jakie to smutne.
          Tę „wspaniałą” z pięknymi widokami wyprawę dało się przetrwać m.in. dzięki rewewlacyjnym uczestnikom, którzy jak to się mówi byli „starymi wygami itakowskimi” – nie byłam jeszcze, a jeździłam (raczej w trybie przeszłym po tych doznaniach ) od wielu lat z tym biurem – w takiej grupie. Wszyscy – mimo tych przykrych niespodzianek zafundowanych nam przez Itakę - byli punktualni, życzliwi i nastawieni na zobaczenie jak najwięcej. Za to Wam bardzo dziękuję – jazda z Wami to lista samych miłych wspomnień. Podczas licznych rozmów prawie wszyscy (potwierdzają to krytyczne wpisy na tym forum) mówili, że – niestety – Itaka „dziadzieje” a pogoń za szybkim zyskiem szybko zniweczy dobrą markę biura. Każdy stwierdzał, że od tej chwili dobrze się zastanowi, zanim zdecyduje się na kolejny wyjazd z biurem Itaka. Smutno mi to pisać, ale ja również sto razy się zastanowię zanim zdecyduję się na wyjazd z tym biurem.
          Taka jest moja opinia. Kto chce niech uwierzy, mam tylko nadzieję, że wszystkie te nasze wpisy dadzą do myślenia właścicielom biura i 100 razy się zastanowią nad każdym krytycznym słowem zamieszczonym na tym forum. I oczywiście usuną te nieprawidłowości, na które zwróciliśmy uwagę.
          Pozdrawiam was Forumowicze.

    • Gość: marywa cd Re: Tour de France z Itaką IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.09.11, 13:15
      Cd poprzedniego postu: To nie jest dobry kierunek myślenia – bo część wiernych klientów firma z pewnością w wyniku takich działań straci. My już szukamy innych opcji. Przywykliśmy oczekiwać od poważnego touroperatora innego standardu i będziemy go szukać w innych biurach.
      • Gość: Eliza Re: Tour de France z Itaką IP: 83.238.3.* 23.09.11, 08:59
        Myłałam o tej wycieczce, ale opisy zniechęciły mnie ostatecznie. Podróżuje od kilkunastu lat, byłam w kilkunastu krajach, uważałam się za wierną klientkę Itaki, ale to, co czytam, jest po prostu nie do przyjęcia. Zgadzam się z osobami, które nie akceptują zaniżonych standardów podróżowania, takich jak czas i miejsce na posiłek, śniadanie w hotelu, czystość pokoju, dwóch kierowców, wysprzatany autokar i dwóch kierowców. Jestem naprawdę przerazona. Między innymi dlatego nie podróżuję na wycieczki autokarowe - pół roku temu byłam na samolotowej objazdówce z Itaki i pod względem organizacyjnym wszystko było na bardzo dobrym poziomie. Mam tez porównanie z Rainbow Tours - właśnie wróciłam z dwutygodniowego objazu Hiszpanii i Portugalii. Doskonała organizacja! kilka razy były hotele czterogwiazdkowe - co więcej, zatrzymywaliśmy się tam na kilka dni. Zawsze pełnowartościowe śniadania, kolacje w ilości wystarczającej, czas na posiłek w ciągu dnia. Dwóch kierowców - odpowiedzialni, sympatyczni, uśmiechnięci, sami (!), nieproszeni wstawiali walizki do luków. Autokar czysty, komfortowy. Jestem zachwycona. Cena wycieczki - jak na tak długą trasę, poziom hoteli i ilość atrakcji - bardzo niewygórowana. Czyli można.
        • Gość: malina Re: Tour de France z Itaką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.11, 09:14
          podpisujemy sie z mężem pod opiniami o traktowaniu klentów przez Itake. Dokładnie tych samych doświadczeń doznaliśmy w sierpniu na wycieczce Pesto Presto, którą obsługiwał też 1 kierowca z firmy Europa Exspress. Wydarzenia jakie miały miejsce u Was we Francji można przekopiować, z tya różnicą że nam zabrakło paliwa w nocy na autostradzie. Pilotka grupy nijaka Pani Danka nawet nie odezwała sie, grupa natomiast nie wiedziała czy zostać w niebezpiecznym miejscu w autobusie, czy być na zawnątrz. W miejscu w którym zatrzymał się autous nie było pobocza. Po 2 godzinach oczekiwania pomogła nam austraicka policja, która ściągnęła grupę. Był to nasz 7 rok z Itaką, podobnie jak u innych ostatni. Wystarczy.Są inni
        • Gość: marywa Re: Tour de France z Itaką IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.09.11, 14:01
          Podtrzymuję wszystkie zarzuty co do autokaru, kierowcy, bezpieczeństwa i posiłków. Nieco ostrożniej wypowiadam się co do hoteli wybieranych przez Itakę. Mam wrażenie, że tak niski poziom hoteli wybieranych przez Itakę dotyczy głównie Francji - we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii itd. zawsze było OK (no tak - było, nie wiem, jak jest teraz). Na wycieczce "Śladami Petera M" po Prowansji też wylądowaliśmy w kapsule Formule 1 z takim sobie śniadaniem. Znam hotele prowansalskie, bo pojechaliśmy tam później z mężem sami i wiem, że można coś wybrać przyzwoitego - np. za 45 Euro od osoby mieliśmy fajny hotelik w Roussillion z pyszym śniadaniem i możliwością zjedzenia za dodatkową opłatą doskonałego obiadu wieczorem (na przystawkę fois gras z figami, potem jagnięcina z sałatami różnymi i pyszne wino). Więc można, jak się chce. Nie wiem, dlaczego Itaka decyduje się na hotele o tak niskim standardzie. Patrzyliśmy na ceny w hotelach wybieranych podczas tej wycieczki - nie były o wiele niższe od 45 EUR - naprawdę.
          • Gość: ines Re: Tour de France z Itaką IP: *.230.90.232.rzeszow.mm.pl 23.09.11, 20:18
            Ta wycieczka Śladami Petera M. została nieco zmodyfikowana (mam stare katalogi) i w tym roku była jako Prowansja pełna smaku. Hotel niesieciowy, ale nie najlepszy. Ludzie skarżyli się na niesprzątanie w pokoju ( u mnie było ok, sprzątany), wydzielone pieczywo i dżem na śniadanie. Jakby na to nie spojrzeć mieścił się jednak w standardzie hotel turystyczny. Były w nim 2 kolacje, dobre dość (głównie przystawki, dania główne zachowawcze, ale i tak znalezli się tacy, którzy nie tknęli wołowiny z winem). Otoczenie fatalne, aż zatęskniłam za hotelem Formule 1 z Avignonu, w którym spałam parę lat temu. 5 minut od centrum.
            Z tego co piszecie Itaka robi jakiś ukłon w stronę oczekiwań klientów (brak nocnych przejazdów), ale dzieje się to kosztem braku 2 kierowców.
            • Gość: marywa Re: Tour de France z Itaką IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.09.11, 07:57
              Nie wiem, czy to ukłon w stronę klientów - raczej chwyt, który potencjalnie mógł pozwolić na ograniczenie się do 1 kierowcy. Tyle że za dużo godzin jazdy jednak wyszło pierwszego dnia. Krążą opinie, że po zeszłorocznych bankructwach biur turystycznych zmuszono pozostałych touroperatorów do potężnych ubezpieczeń. I stąd pewnie presja na cięcie kosztów, bo podwyższać znacząco cenę pewnie się biura boją. A więc klienci sądzą, że jest jak było, ale biura coś musiały zrobić, żeby te dodatkowe koszty pokryć - no i pewnie cichaczem obniżyły standard. Tyle, że to są działania skuteczne na krótką metę. Stali klienci tego nie zaakceptują. My w każdym razie nie zamierzamy.
              • Gość: ines Re: Tour de France z Itaką IP: *.230.90.232.rzeszow.mm.pl 24.09.11, 14:12
                Niestety w objazdówkach po ciekawych miejscach Francji i Włoch Itaka nie ma konkurencji (tak jak Rainbow nie ma konkurencji w wycieczkach bałkańskich). Programowo są to wycieczki świetne. To, że nie było 2 kierowców przy trasie obejmującej codzienne długie przejazdy to skandal mimo braku nocnych przejazdów. Miałoby to racje bytu przy objazdówce bez nocnych przejazdów, ale takiej, na której zwiedza się mały region.
                Prowansja pełna smaku skusiła mnie zakwaterowaniem w hotelu w małej miejscowości. Niestety okazał się to teren przemysłowy zatem popołudnie po przyjezdzie było nieciekawe. Na szczęście w kolejnych dniach wracaliśmy pózno zatem dla mnie było ok. Program genialny pozwalający poczuć klimat Prowansji czyli nie tylko zwiedzanie, ale i czas wolny na targach, liczne degustacje win. Większość miejsc była mi już znana. Nie wiem z czego to wynika, że ogólnie wspominam wyjazd miło: czy z mojego pogodnego usposobienia czy z tego, że zapłaciłam 1200 zł (byli ludzie, którzy zapłacili 2000) czy z tego, że pokój miałam sprzątany czy z tego, że ten rogalik na śniadanie starcza mi. Ten wybór hotelu to chwyt marketingowy (w opisie wycieczki podana nazwa, adres strony internetowej). Sprawiał wrażenie klimatycznego tylko w internecie, ale okazał się niewypałem. Autokar, kierowcy, pilotka, program super.
                • Gość: Mart Re: Tour de France z Itaką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 19:55
                  Dzięki ines za super sprawozdanie :) Francja jeszcze przeze mnie nie odkryta a teraz wiem gdzie posiłkować się w poszukiwaniach :)
                  • Gość: ines Re: Tour de France z Itaką IP: *.230.90.232.rzeszow.mm.pl 27.09.11, 20:21
                    Francja jest piękna . W wydaniu biur kończy się na Paryżu i zamkach nad Loarą. Niestety większość wycieczek po modnej Prowansji nawet nie dotyka klimatu tego regionu i kończy się na Lazurowym Wybrzeżu. Mimo, że mam drobne zastrzeżenia do Itaki to jednak nie znalazłam biura, które robi ciekawe objazdówki dla ludzi , którzy chcą zwiedzać regiony Włoch czy Francji choć byli tam wiele razy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka