Dodaj do ulubionych

samiuśkiej na stopa?

09.05.06, 16:34
bo jak to jest? czy dziewczyny same łapia stopa/ mi się zdarzyło pierwszy raz
w weekend majowy, na trasie Żywiec --> Rabka Zdrój i było całkiem miło.. fakt,
że jechałam w sumie trzema środkami transportu, że za każdym razem podwoził
mnie miły pan, a gdy zatrzymało się auto z trzema panami na raz to nie
wsiadlam.. ale było ok:)
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: samiuśkiej na stopa? 09.05.06, 16:57
      No ja jakbym był dziewczyną to chyba jednak bym się bał. Ale jeżdżą, jeżdżą - sam nie raz podwoziłem.

      Czasami było też tak, że zatrzymywałem się dla parki, ale miałem tylko jedno miejsce wolne w furtgonetce to dziewczyna umawiała się z chłopakiem gdzieś dalej i wsiadała a on czekał na następny transport - chyba wyglądam na godnego zaufania :-))
      • yanuszka Re: samiuśkiej na stopa? 10.05.06, 14:03
        no ja nie twierdze, że bez obaw sie obyło.. jak mi się zatrzymało
        trzech "przemiłych" młodzieńców w "wypasionej furze" i zaproponowali, że mnie
        podrzucą, to jedyne o czym wtedy myślałam, to było "W ŻYCIU Z WAMI NIE WSIĄDĘ",
        no i jakoś, jak najbardziej zgrabnie, starałam się im odmówić.. bo tu chyba
        chodzi o to, by zachować jakis zdrowy rozsądek w tym wszystkim..

        chodzi mi raczej o takie niesamowite uczucie, że oto tak naprawdę moge
        wszystko, o to uczucie, którego doświadczyłam wysiadając z pociągu w Żywcu,
        targając ogromniasty plecak i dźwigając w ręku namiot, mapy i znalezionego
        żonkila, że oto mogę pojechać gdziekolwiek.. planem były Gorce, ale przecież
        bliżej w Pasmo Babiogórskie czy choćby wejście na wymarzone kiedyś Pilsko..

        "najgorsze" jest to, że to niesamowicie przyjemne uczucie, które mi się
        cholernie spodobało..

        aha, pozdrowienia dla pana co mnie z Żywca do Suchej Beskidzkiej wziął, mam
        nadzieję, że zdążył do Krakowa, no i że wszystko ok po tym rajdzie
        motocyklowym;)
        • nephta Re: samiuśkiej na stopa? 23.05.06, 10:45
          Przez prawie 7 lat korzystalam ze stopa jeżdzac sama na trasie wrocław-piotrków
          srednio raz na dwa tyg. i choć obylo się bez nieprzyjemnych wydarzeń, to nie
          mogę powiedzieć, by było to szczególnie ekscytujące i godne polecenia.
          Jeździłam w ten sposób, gdyż zmusiła mnie do tego sytuacja a nie po to, by się
          pochwalić ekstremalnymi wrażeniami. To tyle a'propos jeżdżenia w pojedynkę.
          • hiroszima13 kiedyś 26.05.06, 13:41

            jakieś trzy lata temu jeżdziłam sam stopem z warszawy do częstochowy
            teraz juz nie jeżdżę. Za duze ryzyko
            Pzodrawiam
    • aithor Re: samiuśkiej na stopa? 14.06.06, 11:27
      No ja nie polecam. Raz trafisz na jakiegos palanta i mozesz miec duze problemy
    • woda.lekko.gazowana Re: samiuśkiej na stopa? 22.06.06, 15:42
      ja jeżdzę.
      kiedyś jeździłam bardzo dużo - ale głównie w Polsce lub na krótkich trasach.
      w ostatni weekend jechałam z wawy do suwałk, bez problemu.
      :)
    • mniam-pl Re: samiuśkiej na stopa? 29.06.06, 00:00
      Pare razy na trasie Poznan-Warszawa lub Poznan-Berlin i z powrotem. Z jednej
      strony poczucie jakiejs dzikiej niezaleznosci, ale z drugiej pretensje do samej
      siebie ze moja beztroska i zaufanie do swiata moze sie kiedys zle skonczyc.
      • bialostoczanin Re: samiuśkiej na stopa? 06.07.06, 00:54
        kto nie ryzykuje ten nie ma - powiem tylko tyle :)

    • szante Odpowiedź brzmi: NIE. 05.08.06, 18:23
      Sytuacja gdy laska jedzie sama na stopa nie jest przejawem odwagi, gdyż w
      sytuacji teoretycznej Ty i facet - nie masz szans, a udaje się do czasu.
      Podobna sytuacja: dwie laski i dwóch facetów - też nie macie szans.
    • reja36 Re: samiuśkiej na stopa? 13.08.06, 11:54
      Kiedys jezdzilam sporo stopem (bardzo rzadko sama), teraz jak mam wolne miejsce
      w samochodzie, zabieram ludzi, ktorzy mnie o to prosza, takze masz tu "rady"
      osoby, ktora zna stopa z 2 stron.
      Moja sugestia: na dluzsza trase raczej nie radze. Fakt, ze na jakiegos debila
      mozna trafic i na trasie 10 km, ale szansa, ze na takiego trafisz przy 1000 km
      jest zawsze wieksza.
      Bedac teraz kierowca nie mam obaw w zabieraniu ludzi(nawet jak jade sama), bo
      jednak majac samochod moje mozliwosci ew. obrony sa zawsze wieksze
      (przynajmniej tak mysle). Aczkolwiek moja tesciowa kiedys omalze nie dostala
      zawalu serca, jak mąż powiedzial jej, ze zabieram stopowiczw.

      Inna sprawa: do tej pory nie spotkalo mnie nic (tfu, tfu!)przykrego i wszelkie
      opowiesci jak to jest na stopie niebezpiecznie rozpowszechniane sa przede
      wszystkim przez osoby, ktore nigdy w zyciu stopem nie przejechaly nawet 1 km,
      lub ktore nigdy nikogo nie zabraly.

      Wracajac jednak do Twojej sprawy powiem krotko: samej nie radze, chyba ze
      sporadycznie na stosunkowo krotkiej trasie i na glownych drogach. Unikac
      samochodow z >2 panami (nawet sympatycznie wygladajacymi)
      • yggdrasill Re: samiuśkiej na stopa? 14.08.06, 00:59
        Pojeździłam trochę po kraju z przyjaciółką i moim zdaniem dwie osoby to
        optymalna liczba. Łatwo się załadować (raz wpakowałyśmy się do poloneza, w
        którym juz siedziały 4 osoby), poza tym- jedna osoba może spać, podczas gdy
        druga zajmuje się prowadzeniem konwersacji z kierowcą i obserwacją jego
        poczynań. Słowem- we dwójkę i bezpieczniej, i praktyczniej, i czekanie na
        poboczu mniej się dłuży :) Stop w pojedynkę w wykonaniu dziewczyny to jednak
        kuszenie losu.
    • rudy_rudolf nie polecam 14.08.06, 09:22
      Nigdy samej, bierz zawsze kogoś do towarzystwa. Na studiach zdarzało mi się
      często podróżować stopem (zawsze w 3 osoby), wprawdzie nigdy nie było żadnych
      niemiłych sytuacji-wręcz przeciwnie ludzie potrafili być bardzo sympatyczni,
      czasami nadkładali drogi, żeby podwieźć nas w miejsce docelowe. Ale nigdy nic
      nie wiadomo. Lepiej nie prowokować.

      zrelaksuj się na
      www.asiaq.pl
      • kayasia78 ee, przesada! 25.08.06, 20:38
        od lat jeżdże na stopa. od kilku zdarza mi się dość regularnie podróżowac
        samej! na szczęście nic mi się jeszcze przykrego nie zdarzyło, chociaż kilka
        razy miałam niezłego pierta. na szczęście niepotrzebnie. ogólnie bardzo miło
        wspominam takie wypady i właśnie na jutro planuje natępny :-)
        • zigzaur Re: ee, przesada! 12.12.06, 11:59
          Podwożę tylko i wyłącznie ładne dziewczyny, najchętniej dwie.
    • yanuszka Re: samiuśkiej na stopa? 28.08.06, 19:39
      no proszę, jak sie wątek rozwinął pod moja nieobecność;)

      cały lipiec podróżowałam stopem, zazwyczaj sama, po Bieszczadkach.. i tak jakoś
      wydaje mi się, że to też zależy od miejsca, gdzie się tego stopa łapie. nie
      odważyłabym sie chyba łapać na głównej drodze, typu Wrocław-Poznań, bo tam
      faktycznie łatwiej trafić na kogoś niesympatycznego. w górach nie mam tych baw.
      nawet podróż z dwoma panami, miejscowymi dekarzami, okazała sie sympatyczna -
      panowie nie wzbudzili we mnie żadnych podejrzeń..

      a poza tym, w sumie, po spotkaniu samej w środku lasu, gdzieś na szlaku między
      Cisną a Komańczą, trzech filuternie uśmiechniętych drwali, którzy stwierdzają,
      żę "tu się takie typy kręcą, że gwałcą wszystko co się da", po tymże spotkaniu,
      po rozstaniu z nimi i ich nieskutecznym namawianiu na "kielonka" pomyślałam, że
      chyba nie ma zbyt wielu cięższych do wybrnięcia sytuacji..
    • beduinka Re: samiuśkiej na stopa? 14.12.06, 17:27
      yanuszka napisała:

      > bo jak to jest? czy dziewczyny same łapia stopa/ mi się zdarzyło pierwszy raz
      > w weekend majowy, na trasie Żywiec --> Rabka Zdrój i było całkiem miło.. fa
      > kt,
      > że jechałam w sumie trzema środkami transportu, że za każdym razem podwoził
      > mnie miły pan, a gdy zatrzymało się auto z trzema panami na raz to nie
      > wsiadlam.. ale było ok:)

      ja jeździłam stopem sama po Polsce, Europie, Azji (Syria, Jordania, Liban,
      Izrael), Afryce (Libia, Tunezja i Maroko)
      bez problemów
      • zlote_dziecie Re: samiuśkiej na stopa? 24.03.07, 00:15
        ja jeżdzę sama od roku po całej Polsce najczęsciej wawaa wrocław i nigy nie
        było problemów. Średnio co dwa tygodnie... Myśle, że tu dużo zależy od
        dziewczyny... podobno najczęstsze gwałty są pod wpływem alkoholu lub
        prowokacji.. za kółkiem racxzej facet nie jest pijany , jakby był to bym nawet
        nie wsiadła, a prowokować nigdy nieprowokuje.. Ubieram się na stopa skromnie,
        zachowuję zawsze dystans i jest luz. Nawet się spać nie boję, ale to jak jestem
        wyjątkowo zmęczona i zawsze na czujka :D Opracowałam ten sposób w nocnych
        autobusach... zawsze przesypiałam przystanek :/ Jak człowiek śpi z podniesioną
        i nie opartą głową to zawsze obudzi go zwolnienie samochodu :) Ponad to samej
        łatwo stopa złpaać... Nigdy nie stałam dłużej niż 30 minut...
    • nejmlez Re: samiuśkiej na stopa? 14.08.07, 12:01
      Kiedyś dużo jeździłam sama na stopa - owszem, zdarzały mi się sytuacje, że facet
      proponował zarobek (mimo, ze nie obierałam sie jakos wyzywająco..) - ala jak po
      prostu powiedziałam, że mnie z kimś pomylił, wysadzał mnie na najbliższym
      skrzyżowaniu. Teraz sama jeżdżę na stopa, kiedy np nie mam autobusu, albo mam
      mało czasu (dotarcie np ode mnie z domu na uczelnie - ok 120 km - zajmuje mi
      mniej czasu na stopa niż pociągiem czy autobusem, bo musiałabym mieć przesiadkę)
      - no ewentualnie kiedy po wyjeździe skończą się pieniądze ;).
      Sama dziewczyna zazwyczaj szybko łapie stopa, no ale zawsze jednak jest ten strach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka