Dodaj do ulubionych

Chiny po SARSie

14.06.03, 09:14
Zachecam do przyjazdu do Chin, poniewaz uspokoilo sie juz z SARSem. Nie
notuje sie juz wielu nowych przypadkow, najwyzej co kilka dni jeden, co jest
ogromnym postepem w porownaniu do poczatkow maja - gdy bylo ponad sto nowych
zachorowan dziennie tylko w Pekinie.
Ponadto wydaje sie, ze najbardziej interesujace prowincje, czyli Yunnan,
Xinjiang i Tybet, zostaly jakos ocalone, chorobsko tam nie dotarlo.
Po SARSie pozostalo kilka korzysci dla podroznikow: mniej turystow, a wiec
tansze hotele, mniej klopotow z kupieniem biletow.

Pozdrowienia z Szangahju!smile
Obserwuj wątek
      • viranell Transport 08.07.03, 09:21
        Niestety z mojego doswiadczenia wynika, ze albo tanio albo samolotemsad
        Najtanszy wydaje sie Aeroflot - w ub roku, jesienia znajomi placili 500usd. Ale
        to bylo po sezonie. Lufthansa okolo 600-700usd. Podobno mozna kombinowac
        liniami ktoregos z krajow Bliskiego Wschodu, ale trzeba by sie wczesniej tam
        dostac. Ale ja nie wiem nic na ten temat.
        A jezeli masz czas to polecam kolej transyberyjska, w obie strony moze wyjsc
        nawet 200usd, jesli troche pokombinowac od granicy do granicy. Czas - okolo
        tygodnia w jedna strone, zalezy ktora trasa. Ale to tez przygoda sama w sobiesmile

        Jesli masz jakies inne pytania, jako chinofilka z checia odpowiemsmile)
        • norma_jean Jak jest w Chinach? 09.07.03, 16:32
          O, kogos takiego szukalam. Jestes chyba w Chinach na stale? Opowiedz mi prosze
          jak tam sie zyje. Mam maly procent szans, ze znajde sie tam w przyszlym roku.
          Modle sie zeby nie, ale jakby, to chcialabym wiedziec co mnie czeka.
          Dziekuje za wszelkie informacje.
          • viranell Jak jest w Chinach? Hmm... 10.07.03, 10:12
            Hmm... Trudne pytanie. Jest interesujaco, to na pewno. Chiny sa pelne
            kontrastow. Znam ludzi, ktorzy jak raz sie uzaleznili od Chin to wracaja jak
            czesto moga. Znam takich, ktorym jeden raz wystarczyl, aby znienawidzic
            wszystko co chinskiesmile
            W kilku zdaniach trudno wszystko opisac... Moze wiec kilka uwag.

            Na pewno Chiny nie sa krajem w ktorym nic tylko lamie sie prawa czlowieka, jak
            mozna wnioskowac z polskich mediow. Podejrzewam, ze przecietny Chinczyk w zyciu
            codziennym nie odczuwa represyjnosci systemu. Moze tylko w tym, ze efektem jest
            stosunkowo duze bezpieczenstwo (o czym pisze niechetnie, jako przeciwniczka np
            kary smierci). Przecietny Chinczyk - tzn nie walczacy z systemem, poniewaz dla
            niego nigdy wczesniej nie bylo tak dobrze jak teraz.

            Chiny sa skrajnie biedne i bardzo bogate rownoczesnie. Nie widzialam w Europie
            nowoczesniejszej dzielnicy nic szanghajski Pudong. Nie widzialam nigdzie tak
            szybko rozwijanej sieci komunikacyjnej. Rownoczesnie rozlegle tereny wiejskie
            sa zamieszkiwane przez ludzi, ktorych roczny dochod wynosi kilkadziesiat
            dolarow. Nie sadze jednak, by istnial problem glodu, juz nie. Chiny staraja sie
            rozwijac zacofane wsie, jesli nie uda im sie to, wolalabym nie byc w tym kraju,
            kiedy biedna wies zbuntuje sie przeciw bogatym miastom...
            Miasta - reprezentacyjne centra bywaja niesamowicie zadbane, pelne kwiatow,
            czyste. Natomist wokol rozciaga sie strefa malych domkow, czesto starych,
            brudnych, ale tez tetniacych intensywnie zyciem - na ulicy czesto sie je, gra w
            madzonga, w chinskie szachy. Te wspolnoty sasiedzkie sa jednak rozbijane, burzy
            sie stare dzielnice, by budowac ogromne skupiska wiezowcow. W niesamowitym
            tempie.

            Jak zyje sie tu cudzoziemcowi?
            Przede wszystkim trzeba sie uodpornic na powtarzane co piec minut 'hello',
            wzbudzanie sensacji swoim pojawieniem sie, gapienie sie, pokazywanie
            palcami 'waiguoren' lub 'laowai' = cudzoziemiecsmile Zazwyczaj Chinczycy odnosza
            sie do przybyszy z serdecznym zaciekawieniem. Wyjatkiem sa oczywiscie
            handlarze, ktorzy czesto podnosza ceny na widok niechinskiej twarzysmile Wtedy
            nalezy targowac siesmile W miejscach rzadko przez turystow odwiedzanych, np w
            wioskach, podobna reakcje wywoluje chyba tylko pojawienie sie ufosmile A propos:
            nie wiem skad pogloski o wyznaczaniu miejsc ktore moga byc odwiedzane przez
            obcokrajowcow... Zapewne sa jakies zamkniete obszary, np wojskowe, ale nie
            zdarzylo mi sie na nie trafic. Nie mialam problemow z obejrzeniem jakiejkolwiek
            wioski czy odwiedzaniem Chinczykow w ich domach.
            Chiny sa naprawde bezpieczne dla turystow. Podrozowalam sama i nie mialam
            zadnych nieprzyjemnosci. Tubylcy staraja sie byc bardzo pomocni, czasem
            zapraszaja do siebiesmile
            Zdecydowanie latwiej i przyjemniej podrozuje sie i zyje w Chinach, jesli zna
            sie chinski, ale to chyba oczywistesmile W wiekszych miastach mlodzi ludzie czesto
            znaja angielski i kazdego napotkanego waiguorena probuja wykorzystac do
            konwersacjismile
            Internet - kafejki mozna spotkac nawet w malych miasteczkach.
            Jedzenie - mozna polubic lub tylko przywyknacsmile W duzych miastach mozna kupic w
            supermarketach zachodnie jedzenie, problem tylko w tym, ze chleb zazwyczaj jest
            slodkismile I nie ma sera, szczegolnie bialego... ech... rozmarzylam siesmile)

            Nie wiem co jeszcze moglabym napisac, zeby nie wyszla z tego powiescsmile
            Jesli interesuje Cie cos szczegolnie, prosze o konkretne pytania.
            I zycze powodzenia, aby udalo Ci sie przyjechac do Chinsmile
            • norma_jean Re: Jak jest w Chinach? Hmm... 10.07.03, 11:02
              Dziekuje za wiadomosci z pierwszej reki. Czy Ty tam mieszkasz na stale, czy
              tylko jestes w dlugiej podrozy?
              Konkretne pytania ciezko mi zadac bo nie wiem o co pytac, ale w miare rozwoju
              sytuacji pewnie cos stworze.
              Tak na pewno nie wiem czy tam bede, to zalezy od wielu spraw, ale jesli tak to:
              - na jakies dwa lata, co dla mnei jest prawie jak wyrok dozywocia smile))
              - w jakims 3 milionowym miescie 1000km na poludnie od Pekinu, nad morzem
              Chinskim. Powiedziano mi ze mozemy tam mieszkac tylko w osiedlach dla
              cudzoziemcow (mnie sie to kojarzy z gettem), nie bede mogla jezdzic samochodem,
              bo nie dam sobie rady. I tyle wiem!
              Jaki tam jest klimat? Jakie temperatury? Czy moge np: isc na studia?
              Ciesze sie ze znalazlam informatora/ke???
              Pozdrawiam
              • viranell Odpowiedzi 12.07.03, 14:38
                smile W Chinach mieszkam rok, niestety juz za dwa tygodnie bede musiala wrocic do
                Polski. Wiekszosc tego czasu spedzilam w Szanghaju, ktory nie jest specjalnie
                reprezentacyjnysmile Ale podrozowalam tez po innych prowincjach.
                Wedlug mojej najlepszej wiedzy:

                Osiedla dla cudzoziemcow
                Slyszalam o takich, choc w Szanghaju cudzoziemcy moga mieszkac gdzie chca, moga
                nawet wszedzie kupowac mieszkania.
                Osiedla dla cudzoziemcow bywaja rownoczesnie osiedlami elit, wiec sa bardziej
                ekskluzywne od zwyklych, miewaja telewizje satelitarna - co jest duzym
                ulatwieniem, poniewaz po angielsku dostepny jest tylko jeden kanal CCTV9. Wiele
                osiedli w chinskich miastach wyglada na zamkniete, poniewaz sa ogrodzone a przy
                bramie stoja straznicy. Nie mialam jednak problemow z odwiedzinami znajomych w
                takich osiedlach.

                Jazda samochodem
                Nic dziwnego, ze odradzaja Ci jazde samochodemsmile To chyba najgorsze co moze
                byc - chinski ruch drogowy. Przez rok obserwacji nie odkrylam zadnych praw nim
                rzadzacych, poza prawem wiekszego i glosniejszegosmile Nie ma chyba nic bardziej
                niebezpiecznego w tym kraju niz przechodzenie przez ulicesmile A Chinczycy sa tak
                koszmarnymi kierowcami, ze nie wyobarzam sobie, aby normalny kierowca mogl
                uniknac stluczki. Do normy nalezy tu np jazda po zmroku bez swiatel,
                wyjezdzanie znienacka z bocznej uliczki, parkowanie na pasach (ktore sa tu
                zupelnie bezuzytecznesmile)

                Jaki tam jest klimat?
                Zalezy gdzie bedziesz.

                Czy mozesz isc na studia?
                Jesli nie znasz chinskiego, to bedzie to trudne. Nie ma zbyt wielu kursow po
                angielsku. Jesli zas chcesz sie uczyc chinskiego, to wiele uniwersytetow
                oferuje platne kursy.

                Pozdrawiam i sluze moim doswiadczeniemsmile
                  • viranell Wiza 20.07.03, 15:31
                    Do uslugsmile
                    Owszem, wiza jest konieczna. Sa rozne rodzaje wiz, m.in. turystyczna,
                    studencka, pozwalajaca na prace; z prawem jednokrotnego lub wielokrotnego
                    przekraczania granicy. Najlepiej sprawdz w chinskiej ambasadzie, w Warszawie na
                    ul.Bonifraterskiej, w necie: www.chinaembassy.org.pl
                    • norma_jean Wdziecznosc.. 31.07.03, 16:27
                      ..do osmego pokolenia wlacznie smile))
                      Dziekuje za wszystkie cenne informacje. Ja na razie wiem tyle, ze miasto nazywa
                      sie Qingdao i jest nad morzem. Poza tym jestem przerazona, bo po pol roku
                      pobytu we Wloszech wiem, ze ja sie na eksport nie nadaje sad(( Ale niestety
                      wizja wyjazdu tak daleko krystalizuje sie coraz bardziej. A Ty? Juz wrocilas do
                      Polski?
                      Pozdrawiam
                      • viranell :-) 01.08.03, 14:16
                        Zazdroszcze Ci perspektywy wyjazdusmile
                        Aha, masz juz przewodnik Lonely Planet po Chinach? To tzw biblia dla
                        podrozujacych, a nawet jesli bedziesz siedziala w jednym miejscu to mysle ze i
                        tak warto siegnac do tej ksiazki.
                        Ja jestem juz w Polsce i nie moge sie przyzwyczaicsmile No, przyznaje, ze wielka
                        to radosc zjesc sobie prawdziwy chlebek z bialym serem - rzecz to niespotykana
                        tam. Ale juz po tygodniu od powrotu zaczyna mi brakowac Chin i ratuje sie
                        ogladajac chinskie filmysmile))
                        Mam nadzieje, ze i Tobie spodoba sie w Chinach. Choc zupelnie inna to kultura
                        i potrzeba czasu aby sie do niej przyzyczaic. Czego Ci zyczesmile
                • untochables Re: Odpowiedzi 01.08.03, 13:07
                  ruch w chinach - nie widziałem czegoś bardziej śmiesznego i strasznego za razem
                  a samochody w nocy bez oświetlenia czy autobus na krętcyh górskich drogach
                  wyprzedzający na łuku
                  żarcie fatalne to chyba sprawa kubków smakowych nie do zaakceptowania
                  największe rozczarowania - kaczka po pekińsku
                  ludzie bardzo przyjaźni
                  berdzo bezpieczne państwo żadnego lęku przed chodzeniem nocą po mieście
                  no i te nasze "długie nosy"
                  na prowincji be chińskiego ani rusz nawet godziny odjazdów pociągu są oznaczone
                  ichnimi znaczkami
                  a rozkład jazdy utobusów przeraża wink)
                  bardzo dobre piwo
                  okropna wódka wręcz obrzydliwa
                  i zupełnie inny świat
                  • norma_jean Re: Odpowiedzi 08.09.03, 14:46
                    Dzieki dzieki za wszystkie informacje! Strasznie dlugo mnie tu nie bylo i
                    znowu nie bedzie. Zaczyna sie powolutku karuzela z wyjazdem, choc to dopiero w
                    przyszlym roku.
                    Przewodnika nie mam, zaczynam poszukiwania. Pomyslu Jak zyc w Chinach i
                    przezyc smile)) tez nie mam, licze na szczesliwy los.
                    Na co mam zwracac uwage przy:
                    - wyborze mieszkania (oprocz oczywistych rzeczy moze cos szczegolnego????)
                    - czy ja biedny zuczek dam rade opanowac choc kilka slow po chinsku?
                    - kraj jest komunistyczny, jak wyglada zaopatrzenie sklepow? Ocet na polkach?
                    Pozdrawiam
                    • viranell To znowu ja:) 16.09.03, 14:29

                      Na pewno opanujesz choc podstawowe zwroty po chisnku. Na sam poczatek moze sie
                      przydac slowniczek na koncu Lonely Planet, to samo wydawnictwo wydalo tez
                      rozmowki po mandarynsku, polecam na poczatek. A juz na miejscu znajdziesz w
                      ksiegarniach jezykowych podreczniki do nauki jezyka, np. z kasetami.
                      Najwazniejsze to chyba: 'ni hao' = 'dzien dobry' oraz 'duo shao qian'
                      czyt: 'duo szao cien' - ile kosztuje?smile)

                      Nie wiem czy jakies szczegolne pulapki moga sie pojawic przy wynajmowaniu
                      mieszkania w Chinach, na pewno trzeba dokladnie spisac umowe, i nie dac sie
                      oszukac jesli chodzi o pieniadze, bo to sie niestety zdarza. Lepiej zalatwiac
                      wszystko ze znajomym autochtonem.

                      Pytasz, co z zaopatrzeniem...
                      Niby jest to kraj komunistyczny, ale chyba tylko w teorii, i w sferze
                      politycznej. A na codzien wspaniale funkcjonuje tam kapitalizm. W sklepach
                      kupisz wszystko. Tzn w miastach, bo na glebokiej prowincji jest dokladnie tak
                      jak u nas. Aha, brakuje tylko bialego sera, bo Chinczycy go nie jadaja. i moze
                      jeszcze kilku drobiazgow. Ale w wielkich metropoliach jak Szanghaj czy Pekin
                      znajdziesz absolutnie wszystko, nawet ten nieszczesny twarog, choc sprowadzany
                      z Australii i z polrocznym terminem waznoscismile) Aha, trudno kupic prase
                      zagraniczna. Ale jest dostepna w wiekszych bibliotekach. I w internecie, choc
                      z wyjatkami, ale to juz inna historiasmile

                      Pozdrawiam Cie serdecznie
                      • norma_jean :))))) 01.10.03, 12:19
                        Viranell - jestes nieoceniona!
                        Pisze z rzadka bo ciagle latam do Polski, a tam nie mam internetu, ale chwilowo
                        jestem na mojej wloskiej zsylce smile)
                        Wrocily przeszpiegi z Chin (czytaj moj facet bo to on dostal tam kontrakt, a ja
                        ja podazam za nim smile))
                        Ponoc nie jest zle, wyobrazal sobie duzo gorzej. Moj jedyny problem teraz to
                        wiza - jako nie-zona nie moge wyjecha ot, tak (nie bede przeciez brac slubu z
                        tego powodu smile)) a wiza turystyczna wazna jest ponoc tylko 4 tygodnie. Wiesz
                        moze cos na ten temat? Na stronie ambasady za wiele informacji nie ma. Aha, i
                        czy jest jakis problem z zalatwieniem tej wizy???
                        Tak w ogole to juz sie nie moge doczekac wyjazdu, choc to dopiero w przyszlym
                        roku!!!
                        • viranell Re: :))))) 02.10.03, 14:15
                          Hej!
                          Niestety nie wiem zbyt wiele o wizach, sama bylam ostatnio na studenckiej, to
                          jest zupelnie inna bajka. Ale nawet jesli wyjechalabys na turystycznej, to na
                          miejscu mozna ja przedluzyc.
                          A koszulki "wolny Tybet"... hmm... Ja bym nie nosila. Na wszelki wypadek, choc
                          nie sadze, aby cos Ci z tego powodu grozilo, poza niechetnymi spojrzeniami
                          tubylcow czasem. Widzialam kilku cudzoziemcow w takich koszulkach i policja za
                          nimi nie ganialasmile
                          Ale zazdroszcze Ci tego wyjazdu, ja siedze juz w Polace i znow mnie gna do
                          Chin, choc nie wiem kiedy bede mogla sie wyrwac...
                          Musze konczyc, trzymaj siesmile
                          • norma_jean Re: :))))) 06.10.03, 22:42
                            Viranell, zrodlo madrosci moje!!!!! smile)))
                            No i sytuacja sie komplikuje, wyjazd pod duuuuzym znakiem zapytania stoi!!!!!
                            Qrczaczki, a wlasnie wielkiej ochoty nabralam!!!!! Z 99% zrobil sie 1%!!!!! No
                            ale tak to juz u mnie bywa!
                            Dzieki za info o wizie, mialam nadzieje ze na miejscu da sie przedluzyc. Moze
                            sie jeszcze przyda, tzrymam kciuki!
                            Masz jakies zdjecia stamtad? Chetnie bym obejrzala smile)))
                            Pozdrawiam serdecznie
                            • viranell Szkoda... 07.10.03, 20:44
                              No coz, szkoda wielka jesli jednak nie uda Ci sie wyjechac. Ale zawsze, jesli
                              tylko bedziesz miala ochote, mozesz wybrac sie tam w innych okolicznosciach. To
                              naprawde jest latwiejsze niz sie wydajesmile
                              W kwestii zdjec - niestety sa w tradycyjnej formie papierowej, wiec jesli tylko
                              przejezdzalabys kiedys przez Krakow, zapraszam.
                              Zatem przesylam serdeczne pozdrowienia
                              • norma_jean Re: Szkoda... 07.10.03, 22:11
                                No i w dodatku jestes z Krakowa! To piekne miasto porzucilam dla tych
                                wstretnych Wloch sad(((((
                                W listopadzie bede w Polsce, kawka w Europejskiej uczynisz mi zaszczyt smile))))
                                A z Chinami jeszcze nie wszystko stracone smile
                                Moge wyslac jedno pytanko na priv? (Nic strasznego smile)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka