Gość: Andy
IP: *.retsat1.com.pl / 172.16.50.*
13.03.03, 00:32
Byłem w Indiach , konkretnie w Kalkucie i Jamshedpurze( w New
Delhi tylko na lotnisku nie wysiadając z samolotu )i co mnie
uderzyło , to niewyobrażalny upał( byłem w maju przed samym
monsunem ), spotęgowany gorącym wiatrem jak podmuch z pieca
( zupełnie jak w Arizonie ),niewyobrażalny brud ,syf ponad
ludzkie wyobrażenie ( oprócz lotniska -tam było
czysto ),bezdomne dzieci,które się do mnie przyczepiły na
dworcach ( kolejowych ,bo na lotnisko by ich ochrona nie
wpuściła )domagając się pieniędzy , a nie jedzenia( trędowaci
robią tak samo ), nachalni taksówkarze ,zwyczaje
Hindusów,którzy kładą się lub siedzą ( najczęściej po turecku )
na dworcach kolejowych na chustach na podłodze , wycierając w
nie cały brud ( na lotniskach są sofy ) i nie używają
łóżek ,stołów ani krzeseł, robiąc wszystko na podłodze ( w
bardziej nowoczesnych domach są te wszystkie sprzęty ) ,ich
kible typu kloacznego(dziura w podłodze-tradycyjnie),chociaż
spuszczane wodą,ich życiowe czynności odbywające się na ulicy
(mycie i golenie przy hydrancie,strzyżenie ),rozmowy i gry
siedząc na chodniku,wszędzie góry szybko psujących się śmieci(
z powodu upału),od których bije potworny smród i gdzie powstaje
dżuma ,cholera i tym podobne świństwa rozwlekane póżniej przez
szczury (ale nie trąd na ten przykład )strasznie zakopcone
powietrze przez zdezelowane autobusy i ciężarówki ,chaotyczny
ruch zakłócany jeszcze przez wałęsające się wszędzie święte
krowy (właściwie woły indyjskie),kozły i nieliczne psy,które
nie zostały jeszcze zjedzone,ciągłą kakofonię klaksonów,wózki
ciągnione przez zwierzęta i ludzi,ale również nowoczesne centra
handlowe,osiedla wieżowców,przeszklone biurowce,nowoczesne
samochody japońskie,wielopoziomowe skrzyżowania i
wiadukty,ludzie w tradycyjnych strojach,mieszanka
religii,kultur,plemion o różnym kolorze skóry i języku w
obrębie jednego narodu .W Jamshedpurze (stan Bihar),ośrodku
hutniczym o milionie mieszkańców,250 km na zachód od Kalkuty
(stolicy Bengalu Zachodniego)picie wody z kranu wywołało u mnie
coś na kształt biegunki,natomiast w Kalkucie kranówa z
Gangesu,świętej rzeki,do której wrzuca się trupy i prochy
spalonych zmarłych nie wspominając o innych
zanieczyszczeniach,nie spowodowała u mnie żadynch sensacji.Coś
w tym jest.Co ciekawe,w Indiach widziałem tylko 2 karaluchy
(inne niż u nas),słownie jedną małą muchę i żadnych
tarantuli,szczurów,skolopendr czy skorpionów,nie wspominając o
wężach,co nie znaczy,że ich tam nie ma - może już wszystko
(Hindusi,nie węże) wyjedli ? Widziałem natomiast nieszkodliwe
mróweczki,pajączki,pancerniczki,jaszczureczki,ropuchy i
kameleona.OgOlnie wszędzie w Indiach widać
niechlujstwo,bałagan,prymitywizm,dziadostwo i podupadłość
wszelkich (państwowych-są też prywatne pałace )budynków i
instalacji i naprawdę niewiele nas od tych Indii dzieli .
Wiem,że miałem pisać o Benares,ale nad tym miastem tylko
przelatywałem.