Dodaj do ulubionych

Rowerem na Słowację - macie sposób?

24.06.03, 21:32
Hej, mam problem. Wybieram się w wakacje na Słowacje. Mam tam zamiar intensywnie użytkować swojego jednoślada, niestety jego przewiezienie to nie lada problem. Jazda koleją do gehenna, gdyż w Polsce nie można kupić bagażowego biletu za granicę. W Czechach i na Słowacji zresztą nie wolno tak po prostu wieźć roweru w wagonowym przedsionku. Efekt jest taki, że konduktor wywala cię ze sprzętem na peron a ty musisz nadać rower na bagaż i grzecznie czekać parę godzin na następny pociąg. Samo nadawanie trwa godzinę i doprowadza niemal do seppuku (dodam, że nie studiowałam bohemistyki a dogadanie się z Czechem, który nie chce się z dogadać to spory problem). Następnie rowery są ładowane do następnego pociągu wózkiem akumulatorowym i rzucane na kupę bagaży jak worki z ziemniakami. Zgroza.
Może słyszeliście o jakims przewoźniku, który zgodziłby się zabrać rowery na przykład w autobusowym bagażniku?
Dodam, że auta nie mam, a 100 km z plecakiem przez granicę w Tatrach, to mnie jednak przerasta...
Będę wdzięczna za każdą radę!
pozdrawiam

Magdunia
Obserwuj wątek
    • Gość: A. Magdunia, IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 22:05
      ja przejechalem rowerem wiele (Rumunia, Bulgaria, Grecja, Izrael, Wegry) i
      powiem Ci, ze bardzo rozsadnie piszesz i dobrze się do tego zabierasz. Ale
      proszę cię weź pod uwagę czy gra jest warta swieczki. Ja teraz uznaję, ze jazda
      rowerem ma sens tylko w niektorych warunkach:
      1. Brak upalu (nie musze chyba pisac, ze Izrael to byl niewypal)
      2. Koleje zabieraja rowery (Rumunia odpada; Bulgaria i Wegry to ideal pod tym
      wzgledem)
      3. Gory odpadają
      4. Drogi ruchliwe odpadają.

      Rower w pociagu bagazowym prawie na pewno ulegnie uszkodzeniu (moj zawsze
      uszkadzali i to powaznie). Ale na koniec powiem Ci, ze jesi masz rzeczywiscie
      mocny zamiar jechac do tej Slowacji to moze lepiej dojedź w jedno miejsce i
      jezdz w okolicy. Zeby drog glownych uniknac. Nie wiem co ci powiedziec o
      pociagach. Jak nie zabieraja to nie zabieraja. Autobusy powinny zabrac ale to
      zalezy od ilosci bagazy. Już wlasciwie sam nie wiem co Ci poradzić. Przekrocz
      granice rowerem i jedz do celu. Jak sie trafi transport to dobrze, zle moze sie
      nie trafic.

      A.


      • lesheque Re: Magdunia, 24.06.03, 22:17
        Hm, dzięki choć muszę przyznać, że głównie potwierdziłeś moje obawy
        Po kolei:

        > 1. Brak upalu (nie musze chyba pisac, ze Izrael to byl niewypal)

        Ani mi w głowie się tam wybierać, przynajmniej nie w tym sezonie :)

        > 2. Koleje zabieraja rowery (Rumunia odpada; Bulgaria i Wegry to ideal pod tym
        > wzgledem)

        Ani tam, ani tam, ani tam... :)

        > 3. Gory odpadają

        A to, przepraszam bardzo, niby dlaczego? Jeździłam już rowerem po Gorcach,
        Beskidzie Niżnim i Wyspowym, Bieszczadach, Małej Fatrze a teraz się wybieram
        właśnie w Tatry Niźnie i jestem pewna, że będzie super.

        > 4. Drogi ruchliwe odpadają.

        To istotnie niemiłe, czasem konieczne.

        >
        > Rower w pociagu bagazowym prawie na pewno ulegnie uszkodzeniu (moj zawsze
        > uszkadzali i to powaznie).

        Zgadza się

        Ale na koniec powiem Ci, ze jesi masz rzeczywiscie
        > mocny zamiar jechac do tej Slowacji to moze lepiej dojedź w jedno miejsce i
        > jezdz w okolicy.

        Taki mam właśnie zamiar i z nim przyszłam na to forum.


        Zeby drog glownych uniknac. Nie wiem co ci powiedziec o
        > pociagach. Jak nie zabieraja to nie zabieraja. Autobusy powinny zabrac ale to
        > zalezy od ilosci bagazy.

        No właśnie, tutaj dotknąłeś meritum. Jak to wygląda? Jak sobie kupię bilet na
        jakąś prywatną linię a w dniu odjazdu się okaże, że jest dużo bagaży, to mnie
        zostawią? Czy można na utobus dokupić "miejscówkę" dla roweru? Jaki przewoźnik
        jest pod tym względem najlepszy?


        Już wlasciwie sam nie wiem co Ci poradzić. Przekrocz
        > granice rowerem i jedz do celu. Jak sie trafi transport to dobrze, zle moze
        sie nie trafic.

        No, właśnie takiej ewentualności zamierzam uniknąć, wolałabym też uniknąć
        przesiadek, stąd moje pytania...

        pozdrawiam

        M.

        >
        > A.
        >
        >
    • Gość: A. Powiadasz Niskie Tatry? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 22:52
      No to ja na twoim miejscu bym jednak zrobil tak:
      dojechalbym naszym PKP tam, gdzie najwygodniej, zeby przekroczyć granice na
      rowerze (ja bym przekraczał w Chyżnem chyba, chociaz nie mam mapy przed oczami
      i moge sie mylic). Potem pojechalbym do jakiejś sensownej stacji i sprawdzil co
      sie da zrobic. Byc moze nie do konca jest tak jak piszez i diabel lezy w
      szczegolach, co znaczy, ze np. niektore pociagi cie zabiora z rowerem (np.
      jesli ciagna wagon bagazowy, albo maja specjalnie przystosowane wagony). Jesli
      jednak nie zabieraja to mimo wszystko nadalbym rower bagazowym, pilnujac jak
      sie da przy zaladowaniu. W pociagu w wagonie bagazowym mi jeszcze nie
      uszkodzili. Uszkodzili mi w Tel Avivie na lotnisku i w pociagach Rumunii (w
      normalnym wagonie), a takze w autobusie w Rumunii. Czyli jednak stosujac
      zasade, ze najprostsze rozwiazania sa najlepsze zdalbym sie na pociag w te
      niskie Tatry, Napisz cos o planowanej trasie.

      PS Po Bieszczadach też jezdzilem. Bylo milo. Faktycznie mialem na mysli
      polaczenie: gory + upal

      A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka