IP: *.um.katowice.pl 19.11.03, 08:52
Czy był ktoś na Elbrusie. Mój mąż w tym w przyszłym roku się tam wybiera.
Wiem że tam pojedzie a ja się tego boję. Chciałabym bardzo pojechać z nim bo
kocham góry ale chyba kondycyjnie nie dam rady. Proszę o informację czy
naprawdę jest to bezpieczna góra (tak wierdzi mój mąż)oczywiście przy dobrych
warunkach atmosferycznych i czy trudna technicznie. Jak wygląda sprawa
bezpieczeństwa i czy można tam się dodzwonić na komórkę (głupie pytanie ale
może dotarła już do Rosji cywilizacja). Jak mąż zdobywał Mont Blanc to
gadaliśmy ze sobą prawie codziennie. Boję się tego, że jak pojedzie na
Elbrusa to nie będziemy mogli się skontaktować przez 2 tygodnie a ja będę
umierała z niepokoju o niego. Proszę o informację osób które tam były.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • diskordia Re: ELBRUS 21.11.03, 08:36
      czesc-zajzyj do archiwum na www.snowboard.pl----jest tam relacja ekipy,ktora
      jezdzila tam na deskach w poprzednim sezonie..pzdr
      • Gość: żoneczka Re: ELBRUS IP: *.um.katowice.pl 26.11.03, 12:04
        Dzięki za wiadomość. Właśnie przeczytałam relację z Elbrusa. Pozdrawiam
    • nekysz Re: ELBRUS 22.11.03, 15:08
      Ja byłem na Elbrusie.
      Jak chcesz dokładniejsze info to zapraszam na priwa: mjabol@poczta.onet.pl.
    • Gość: acton Re: ELBRUS IP: *.w / *.w-net.pl 23.11.03, 21:28
      Trasa nie jest trudna techniczna, jeśli miałbym czymś się martwić to najwyżej
      kondycją. Kondycja wydaje mi się podstawą, chociaż słyszałem, że i na wózkach
      inwalidzkich jakoś się tam dostali:) Co do (jak sama stwierdziłaś) głupiego
      pytania odnośnie komórek. Jest faktycznie głupie, ale ze względu na tą
      cywilizację. Troszkę Rosjan możesz obrazić, troche dowcip nie na miejscu. Jak
      wyjdziesz w Tatry też raczej zasięgu nie uświadczysz (przynajmniej nie
      wszędzie). Jak Ci zależy kup sobie satelitarny. O ile pamiętam w Alpach
      francuskich tez zasięgu nie było, a kraj wygląda na cywilizowany...Na Mont
      Blanc można kolejką wyjechać, więc nie dziw się, że i zasięg był. Tam kobiety w
      obcasach wychodzą:) Z tym niepokojem też nie przesadzaj, góra łatwa, trzeba byc
      albo totalną ofiarą, skrajnie nieodpowiedzialnym, albo mieć niewiarygodnego
      pecha (głównie pogoda, ale i wówczas trzeba umieć się zachować). To tyle, nie
      panikuj:) pzdr
      • Gość: żoneczka Re: ELBRUS IP: *.um.katowice.pl 26.11.03, 10:09
        Cześć. Dzięki za odpowiedz. Nie uspokoiłeś mnie ani troszkę. Wejście na Elbrysa
        wg. Ciebie (tak to odebrałam ) to "pestka". A więc dlaczego tak mało osób tam
        jedzie. Na Mont Blanc trzeba stać w kolejce aby wejść na szczyt. Nie wiem czy
        panienki w obcasach dałyby radę (nie byłam nie widziałam). Z tą cywilizacją
        miałeś rację ale był to mój skrót myślowy a nie użycie słowa " cywilizacja" w
        jego prawidłowym szerokim znaczeniu. W Tatrach to fakt nie ma wszędzie zasięgu
        ale są schroniska (i to dużo) w których jest telefon i zawsze można wezwać
        pomoc. Napisz mi kiedy byłeś na Elbrusie ile zajęło Ci wejście (tj. ile mniej
        więcej trzeba urlopu i kasy). A tak swoją drogą Twój list nastawił mnie, że
        może i ja dałabym radę wejśc na Elbrusa chociaż zawsze wydawało mi się to
        nierealne. Pozdrawiam
        • Gość: acton Re: ELBRUS IP: *.w / *.w-net.pl 26.11.03, 14:39
          Niom, z tą pestką to trochę przesa. Aż tak to nie chcę cwaniakować:) Dla gór
          zawsze trzeba mieć szacunek, na Elbrusie pogoda może być zdradliwa. Na Elbrusie
          byłem 2 lata temu, ale nie potrafię Ci powiedzieć ile dokładnie potrzeba Ci na
          na dojazd i ile mi to wyszło. Jechałem przez Krym, który zwiedzałem 3 tygodnie,
          dopiero potem przez Kercz myknąłem w stronę Elbrusa. Z tego co się orientuję
          większość ludzi jedzie przez Moskwę. Mogę Ci powiedzieć jak wygląda samo
          wejście. Aha, jeśli chodzi o ludzi, to z roku na rok przyjeżdża tam coraz
          więcej turystów. Robi się tłoczno...Przez spory kawałek można sobie jechać
          kolejką linową, ale ja w tym uroku nie widzę, no chyba, że się komuś spieszy.
          Spod wioski Elbrus do schroniska Priiut (coś ok. 4100-4200 m n.p.m.) można
          dojść żółwim tempem w dwa dni (po drodze nocleg w schronisku). Następnego dnia
          można wejść (już troszkę się spiesząc) i zejść z wierzchołka. W schronisku
          można by się zaaklimatyzować, bo różnie organizm może zareagować na wysokość
          (choroba wysokościowa). Co do wejścia, to jednak polecam wcześniejsze
          przetarcie w naszych górach. Jak tu dasz radę, to 4-5 dniowy spacerek na
          Elbrusie nie będzie niemożliwy. Jak np. nie dałabyś rady iśc dalej, to
          najprościej możesz poczekać na męża w schronisku (jest nowe, stare się
          spaliło...). Jeśli oczekujesz czegoś "dzikiego" to się zawiedziesz. Zaczyna się
          robić trochę komercyjnie...brakuje jeszcze wycieczek szkolnych:). Mimo wszystko
          najwyższa góra Europy, polecam:). Aha, ja byłem na przełomie września i
          października, wówczas są chyba tam najlepsze warunki do chodzenia.

          • olsztyn1983 Re: ELBRUS 27.11.03, 05:01
            no tak
          • Gość: żoneczka Re: ELBRUS IP: *.um.katowice.pl 28.11.03, 08:50
            Teraz dzięki za wyczerpującą odpowiedz. Nabieram coraz większej ochoty na
            przygodę z Elbrusem. Pozostaje mi tylko pracować nad kondycją i nad mężem aby
            mnie tam zabrał. Pozdarwiam
            • nekysz Re: ELBRUS 30.11.03, 10:27
              Ja nie chcę tutaj nikogo straszyć ale słowa actona są conajmniej
              nieodpowiedzialne.
              Elbrus to faktycznie góra totalnie prosta technicznie, nieciekawa, rzeknę
              banalna. W Kaukazie jest tyle gór porażających swym pieknem - Uszba, Czatyn -
              Tau nawet bliski sasiad Elbrusa Donguz Orun nie grzeszy urodą. Cóż Elbrus jest
              po prostu najwyższy i naprawdę technicznie łatwy. Na tyle że zdobyto go i
              motocyklem i samochodem ( ale to pewnie do przełęczy).
              Ale to ułuda.
              Liczba ofiar śmiertelnych która przekroczyła już dawno 2 tysiące (nielicząc
              kompani wojska Armii Czerwonej która zaginła na jego lodowcach w 1943) o czyms
              świadczy.
              Dla Janka Musktata, chyba jednego z najlepszych ekstremalnych alpinistów
              polskich , banalny Elbrus zgotował walkę na śmierc i życie. I to mówił
              prawdziwy twardziel, mistrz grassclimbingu. Coś jest na rzeczy.
              Dla actona to spacerek, do której trzeba się dotrzec w górach (naszych).
              Bzdura. Aklimatyzacja to podstawa.
              Sprowadzalismy z przełęczy snowboardziste który był tak zdetoriowany, że
              zatracił mimikę twarzy. Normalnie lalka. Coś takiego widziałem tylko na
              siedmiotysięcznym Chan-Tengri.

              Warto spróbować, nietrzeba być mistrzem aby się zmierzyć z Elbrusem, ale
              k...panowie. Nie lekceważmy tej góry.pozd.
              Ps. jakby co żoneczko to pisz na priwa adres znasz. moge polecić Ci ludzi
              którzy bedą tam jechac pewnie w przyszłym roku.
              • Gość: acton Re: ELBRUS IP: *.w / *.w-net.pl 30.11.03, 16:09
                Niom, zgadza się. Szacunek do gór musi byc zawsze, co nie znaczy, że nie trzeba
                iść. Duża część ludzi (tak mi się wydaje) zginęła tam na własne życzenie,
                chodzi o to, by umieć ocenić swoje możliwości. Dwa tygodnie temu wybrałem się
                na Grzesia (niewysoka górka, z Dol. Chochołowskiej) i skręciłem kostkę. Myślę,
                że jakby zapanowały baaaardzo trudne warunki atmosferyczne, zastała mnie noc
                itd. mógłbym się poczuć nieswojo. Wypadki zdarzyć się mogą więc wszędzie (np.
                nierówna płyta chodnikowa). Co do aklimatyzacji, to faktycznie jest to już
                wyskokość, którą wartałoby się zainteresować (problemy mogą się zacząć od 4000
                m n.p.m.). O tym trzeba poczytać i jak się zdarzą jakieś dziwne objawy zawrotów
                głowy itp. koniecznie trzeba zejść w dół. Snowboardzista to snowboardzista,
                wcale się nie dziwię jego objawom. Aha, Nekysz się troszkę wkurzył (słusznie),
                ale mówiąc "łatwizna" nie mam na myśli zachęty do brawury (Janek M.?). Trzeba
                zachować zdrowy rozsądek, a co do Elbrusa, to dalej będę uważał, że jest to
                łatwizna nawet dla niedoświadczonych (ale choć trochę inteligentnych) turystów.
                pozdróweczka
              • Gość: żoneczka Re: ELBRUS IP: *.um.katowice.pl 01.12.03, 09:17
                Dzięki za rzetelną informację. Ja zaraz po Twojej pierwszej wypowiedzi wylałam
                do Ciebie list. Widocznie nie dotarł. Zaraz jeszcze raz go wyślę. Pozdrawiam
    • neochuan Re: ELBRUS 02.12.03, 18:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19&w=8889187
      pozdrawia serdecznie: Neochuan vel Kiero :)
    • neochuan Re: ELBRUS 02.12.03, 19:04
      Gość portalu: żoneczka napisał(a):

      > Czy był ktoś na Elbrusie.

      ja. w tym roku, w sierpniu. 2,5-tygodniowa wyprawa wyszła ze wszystkim (tzn.
      bez sprzętu) 900 zł.

      Mój mąż w tym w przyszłym roku się tam wybiera.
      > Wiem że tam pojedzie a ja się tego boję. Chciałabym bardzo pojechać z nim bo
      > kocham góry ale chyba kondycyjnie nie dam rady.

      wystarczy dość dobra kondycja (trochę rowerku/biegania przed wyjazdem, wypad na
      tydzień w Tatry i, jeśli chodzisz po górach to spokojnie dasz radę (w kwestii
      kondycji)

      Proszę o informację czy
      > naprawdę jest to bezpieczna góra (tak wierdzi mój mąż)oczywiście przy dobrych
      > warunkach atmosferycznych i czy trudna technicznie.

      jeśli się wchodzi od południa, startując z 2356(dolna stacja kolejki w Azau
      koło Terskoła), żeby zbyt szybko nie nabrać wysokości (potem bardzo
      prawdopodobne problemy z a'klimą) najpierw wzdłuż wyciągów, potem od tzw.
      Beczek (gdzie zaczyna się lodowiec) i schroniska Prijut, to zazwyczaj tak. nie
      licząc pogody (która ze względu na bliskie sąsiedztwo Morza Czarnego) jest
      wyjątkowo niestabilna (diametralne zmiany przeciętnie kilka razy w ciągu dnia)
      i indywidualnej kwestii aklimatyzacji/choroby wysokogórskiej, która n.p.
      koleżankę z wyjazdu dopadła na 3500, a pozostałych (i to duużo łagodniej) na
      5100-5300.

      Jak wygląda sprawa
      > bezpieczeństwa i czy można tam się dodzwonić na komórkę (głupie pytanie ale
      > może dotarła już do Rosji cywilizacja). Jak mąż zdobywał Mont Blanc to
      > gadaliśmy ze sobą prawie codziennie. Boję się tego, że jak pojedzie na
      > Elbrusa to nie będziemy mogli się skontaktować przez 2 tygodnie a ja będę
      > umierała z niepokoju o niego.

      zasięg był z przerwami na 1-2 dni, ale w górach byliśmy łącznie 9 dni, więc w
      sumie nie było probli. mieliśmy 4 komórki na 6 osób i gdy część z ekipy poszła
      na pierwszy atak szczytowy (nieudany ze względu na nagłe załamanie pogody),
      będąc w bazie (czyli naszych namiotach na 4400 m)mogliśmy się z nimi
      kontaktować i w efekcie namówić na przerwanie ataku szczytowego przy pomocy SMS-
      a. w górach działają również spasatieli, czyli ichniejsi GOPR-owcy, ale,
      głównie ze względu na specyfikę terenu (w końcu to lodowiec i wysoko) raczej
      radziłbym 3 rzeczy:
      1. GPS (mieliśmy, bardzo się przydał w momencie nagłych załamań pogody - mgła,
      śnieg) - wówczas pokazywał nam drogę prosto do namiotów lub schroniska -
      mieliśmy zaprogramowaną w GPS-ie drogę na szczyt i z powrotem. to dawało nam
      poczucie względnego bezpioeczeństwa, ale i tak na wypadach aklimatyzacyjno-
      rozpoznawczych staraliśmy się także pomierzyć azymuty kompasami (GPS-om lubią
      się czasem wyczerpać baterie :) ).
      2. Ładowarka - najwyżej położony punkt, gdzie można naładować, to "Beczki" na
      3750 m. Wyżej, czyli n.p. w Prijucie nie ma prądu. Uwaga: napięcie 280v, czy
      coś koło tego :)))
      3. CZEKAĆ, CZEKAĆ i JESZCZE RAZ CZEKAĆ NA ŁADNĄ POGODĘ!!!!!! wtedy, przy
      aklimie, to pryszcz. no, ale, jak napisałem z pogodą to trochę loteria. na sam
      atak szczytowy wychodzi się zazwyczaj ze schroniska Prijut na wysokości 4070m
      (a nie, jak wszędzie jest błędnie podawane na 4200). oznacza to, że do szczytu
      jest ponad 1500 m podejścia. gdy pogoda jest ładna/stabilna, zwykle psuje się
      regularnie codzień koło godziny 14-16. spowodowane jest to nagrzewaniem się i
      parowaniem lodowca koło południa, tworzą się z tego chmury i klops... dlatego
      też na szczyt wychodzi się zazwyczaj z Prijuta koło 1-3 w nocy, by być na
      szczycie 10-12 i zdążyć zejść niżej przed śnieżycą. w dzień, gdy jest słońce,
      jest nawet z 10-15 stopni, potem przychodzą chmury i spada do zera, albo -10 (w
      nocy). przynajmniej myśmy tak mieli (SIERPIEŃ). górale kaukascy mówią, że
      sierpień jest dużo lepszy na Elbrus niż lipiec i w tym rou rzeczywiście tak
      było. lipiec składał się z samych załamań pogody, zginęło wiele osób, m.in.
      ksiądz-alpinista z Polski i CZTERECH Czechów, których huraganowy wiatr porwał
      wraz z namiotem (w którym siedzieli w środku z plecakami!!!) i wtłoczył do
      szczeliny kilkaset metrów dalej!

      NA RAZIE TO TYLE. pozdr. serd. neochuan vel Kiero :)

      Proszę o informację osób które tam były.
      > Pozdrawiam.
    • Gość: pp Re: ELBRUS IP: 213.25.130.* 02.12.03, 22:08
    • aard Też tam byłem - razem z Neochuanem 31.12.03, 11:38
      Ma 100% racji. Jeśli chcesz przeczytać naprawdę SZCZEGÓŁOWĄ (jakieś 60 stron w
      Wordzie) realcję, to zajrzyj tu:
      www.elbrusieta.xu.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka