Dodaj do ulubionych

karkonosze, gdzie prezwodnik?

11.05.09, 22:43
Bardzo proszę o pomoc. Jestem początkująca;), jadę w Karkonosze, w programie -
m.in. zamek Chojnik, wodospad Kamieńczyka i Szklarki. W biurze mówią mi że nie
trzeba przewodnika, no ale...to jest na terenie KPN 9co prawda nie gdzieś
wysoko i daleko, ale jest...)! Proszę o pomoc, czy w przypadku tych "obiektów"
mogę oprowadzić sama, czy konieczny jest przewodnik. Mam jeszcze czas, i jakby
co to bym się domagała przewodnika...bo nie uśmiecha mi się łamać przepisów, a
w szczególności w terenie górskim.
Obserwuj wątek
    • lechlas Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 11.05.09, 23:11
      Wodospad Szklarki i zamek Chojnik są na terenie KPN-u i wg przepisów
      powinien tam być przewodnik. Ale w praktyce, jeśli tylko czujesz się
      na siłach możesz sama poprowadzić wycieczkę, do Kamieńczyka także.
      Ale już gdzieś wyżej w góry, choćby tylko do schroniska Samotnia,
      czy na Równię pod Śnieżką nie zgódź się pójść bez przewodnika
      sudeckiego. Wszystko jest dobrze do momentu, gdy nie dzieje sie nic
      nieprzewidzianego. Gdyby coś się stało, biuro umyje ręce, a do
      odpowiedzialności pociągną osobę, która bez stosownych uprawnień
      poprowadziała grupę w góry.
    • agnieszka_tkaczyszyn Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 12.05.09, 18:49
      na wodospady nie musisz mieć przewodnika bo to teren "niegórzysty" gorzej sprawa wygląda z Chojnikiem- jest enklawa KPN i trzeba podejść pod lekka górkę ob biedy możesz nie mieć przewodnika..
      • adgam1017 łamanie prawa 12.05.09, 20:07
        Dzięki za odpowiedzi. Wiem już, że przewodnika powinnam mieć i na wodospadach i
        na Chojnik. Powinnam!, ale które biuro go zapewnia...pewnie nie ma takiego w
        Polsce...!Irytuje mnie to, wiem, że niektóre przepisy są nie na miejscu, ale
        jeśli już są to raczej powinno się ich przestrzegać i jeśli jest wymóg
        przewodnika to powinien On być. Co z tego, że odmówię wycieczkę w biurze,
        pojedzie ktoś inny łamiąc przepisy! Mam jeszcze propozycje: Bieszczady,
        Warszawa...tralalala inne - oczywiście bez przewodnika. Nie to żebym się bała,
        że sobie nie poradzę - znam te miejsca, mam wiedzę i umiem opowiadać, dużo
        jeździłam po Świecie, jest tylko jedno ale...co w sytuacji, kiedy ktoś mi
        zasłabnie, skręci sobie nogę itp., itd. na terenie choćby BPN, gdzie powinien
        być przewodni. To ja "oberwę", co innego gdyby był przewodnik, i ta osoba uległa
        by wypadkowi przy nim, on ma licencję, przy nim "można"...Sama uważam, że są
        miejsca gdzie przewodnik jest bardzo potrzebny, ale paranoją jest dla mnie to co
        wyczyniają biura podróży i ...piloci łamiący zasady.
        • mateuszklimek Re: łamanie prawa 15.05.09, 18:27
          Warto też wspomnieć o tym:
          "Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 maja 1997 roku w sprawie określenia
          warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się
          i uprawiających sporty wodne."

          I cytat:
          "§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
          obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1 000
          m mogą prowadzić tylko przewodnicy turystyczni."

          Co prawda, miejsca które wymieniłaś są poniżej 1000m, ale np. Śnieżka już jest
          wyżej. Oczywiście do tego dochodzi obszar PN. A ten obejmuje już i Wodospad
          Szklarki (enklawa) i zamek (enklawa 2:P) i Wodospad Kamieńczyka.

          Tak więc przewodnik powinien być.
          Miłej wycieczki i pozdrów Karkonosza;)
          • mkaczka Re: łamanie prawa 28.05.09, 11:13
            Tylko najpierw sprawdź kogo i czego to rozporządzenie dotyczy.
        • mkaczka nie łamanie prawa tylko zdrowy odruch 28.05.09, 11:06
          > Warszawa...tralalala inne - oczywiście bez przewodnika. Nie to żebym się bała,
          > że sobie nie poradzę - znam te miejsca, mam wiedzę i umiem opowiadać, dużo
          > jeździłam po Świecie, jest tylko jedno ale...co w sytuacji, kiedy ktoś mi
          > zasłabnie, skręci sobie nogę itp., itd. na terenie choćby BPN, gdzie powinien
          > być przewodni. To ja "oberwę", co innego gdyby był przewodnik


          Zasłabnąć i skręcić nogę może sobie ktoś na chodniku. Jak się boisz takich
          sytuacji to w ogóle zrezygnuj dziecko z pracy pilota. Zajmij się np.
          szydełkowaniem. Szycie odradzam, bo możesz się ukłuć w palec i co wtedy? Czy
          znajdzie się ktoś z uprawnieniami pielęgniarza żeby legalnie przykleić plaster?

          To że biura rezygnują z lokalnych przewodników to zdrowy i budujący odruch.
          Dlaczego polski turysta ma być poszkodowany w porównaniu do np. brytyjskiego czy
          niemieckiego i płacić za niepotrzebnych figurantów?

          Tym bardziej, że nie potrzeba łamać prawa - nie jest w Polsce zabronione
          spacerowanie po szlakach czy opowiadanie komuś o czymś. Można np. poinformować
          grupę żeby w razie kontroli nie przyznawali się że są grupą zorganizowaną i w
          związku z tym przepisy ich nie dotyczą. Polacy przez pół wieku żyli w świecie
          absurdów i są nauczeni radzić sobie z nimi.
          • id.kulka Re: nie łamanie prawa tylko zdrowy odruch 28.05.09, 14:57
            mkaczka napisał:

            > Tym bardziej, że nie potrzeba łamać prawa - nie jest w Polsce
            zabronione
            > spacerowanie po szlakach czy opowiadanie komuś o czymś. Można np.
            poinformować
            > grupę żeby w razie kontroli nie przyznawali się że są grupą
            zorganizowaną i w
            > związku z tym przepisy ich nie dotyczą.

            I jak się nie przyznają to już nie łamią prawa? :-)
            Dziwne, ten, kto się chowa po zakamarkach, to dupa, a ten, co
            namawia grupę, by ściemniała w czasie kontroli (trochę to żenujące,
            nie uważasz?) to już nie jest dupa :-)

            Swoją drogą, jeszcze niedawno pani z oazy brała dzieciaki w
            klapeczkach i t-shirtach w góry, by się z nimi zgubić, zmoknąć i
            zmarznąć jak nieszczęście. Rynek zweryfikował jej kompetencje, a
            jakże, szkoda, że takim kosztem.
            • mkaczka Re: nie łamanie prawa tylko zdrowy odruch 28.05.09, 15:07

              > I jak się nie przyznają to już nie łamią prawa? :-)
              > Dziwne, ten, kto się chowa po zakamarkach, to dupa, a ten, co
              > namawia grupę, by ściemniała w czasie kontroli (trochę to żenujące,
              > nie uważasz?) to już nie jest dupa :-)

              Żenujące jest nasyłanie kontroli. Prawo łamią nie piloci i organizatorzy, tyko
              urzędnicy i kontrolerzy - przeczytaj sobie opinie prawne na moim blogu czy też
              wyroki ETS w Strasburgu. Nie jest łamaniem prawa nie stosowanie się do
              bezprawnych, sprzecznych z konstytucją zarządzeń. Tak jak nie była łamaniem
              prawa np. działalność opozycyjny za komuny, chociaż można było za to dostać i
              pałowanie i odsiadkę.


              > Swoją drogą, jeszcze niedawno pani z oazy brała dzieciaki w
              > klapeczkach i t-shirtach w góry, by się z nimi zgubić, zmoknąć i
              > zmarznąć jak nieszczęście. Rynek zweryfikował jej kompetencje, a
              > jakże, szkoda, że takim kosztem.

              Ja nigdzie nie napisałem, że popieram głupotę.
    • glus.1 Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 15.05.09, 15:29
      jest biuro, które wszędzie gdzie trzeba zatrudnia i pilota i
      przewodnika - BT Nowe Horyzonty w Wwia
      • stokop Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 16.05.09, 17:52
        witam, prowadzę własne biuro podróży i jestem pilotem. nie zapomnę
        jak na początku mojej działalnosci bardzo doświadczony pilot wyśmiał
        mnie, jak mu oznajmiłam, że imprezę ma obstawioną wymaganymi prawem
        przewodnikami lokalnymi - do dziś pamietam jego słowa; "jeszcze
        nauczysz sie oszczędzac na grupie". Jakoś się nie nauczyłam, biuro
        prosperuje całkiem sympatycznie a moi piloci wiedzą, ze są tylko- i
        aż- pilotami.
        • adgam1017 Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 16.05.09, 20:07
          Wycieczkę odmówiłam i jestem zadowolona. Nie będę pełnić roli, którą powinien
          pełnić kto inny. Pani w biurze była trochę w szoku, proponowała nawet, że
          zapłaci za mnie mandat "jakby co", śmieszne...A ja? Mam inne oferty, w innym
          biurze i będę się trzymać swych zasad:)
          • monte_pilot Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 16.05.09, 21:57
            witam,
            no ja mam grupę szkolną na Chojnik i nie dano mi przewodnika, ale myślę, ze tam
            poprowadzę, ale nigdzie wyżej...
            A orientujecie się może jak jest z Ardspachem w Czechach???
            Pozdrawiam:)
            • stokop Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 16.05.09, 22:57
              a widzisz jakąs róznicę w łamaniu prawa między Ardspachem a
              Chojnikiem? Skoro zakładasz, ze nic sie nie stanie na podejściu pod
              Chojnik to załóż że Ardspach skończy sie tak samo, bo to trochę jak
              zastanawianie sie czy troche złamac prawo, czy tez całkiem... Wiesz
              przynajmniej ilu poza Tobą oczywiscie jest opiekunów na tej imprezie
              szkolnej? Że tak naiwnie dodam- uprawnionych opiekunów?
              • monte_pilot Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 17.05.09, 10:04
                a widzisz co napisałem w poprzednim poście? chyba pytanie było typowo
                merytoryczne... a skoro pytam o to, to chyba świadczy, że chcę wiedzieć czy mam
                wymagać od biura przewodnika czy nie. Dziękuję za opinię, poproszę o odpowiedź.
                • stokop Re: karkonosze, gdzie prezwodnik? 17.05.09, 11:06
                  odpowiedz brzmi; czy masz uprawnienia do oprowadzenia na terenie
                  KPN ; Chojnik. odpowiedź na pytanie drugie; czy masz uprawnienia na
                  oprowadzanie po Ardspachu. to wszystko. zadziwia mnie że właśnie
                  wycieszki skzolne traktujecie na zasadzie obniżonej czujności, bo to
                  dzieciaki... Miałam w ciagu 4 lat pilotażu z powaznych zdarzen 1 x
                  zawał u mojego turysty w Budapeszcie i 1 x cieżką operacje w
                  Chorwacji- za każdym razem dorośli- ale nie widze różnicy między
                  braniem odpowiedzialnosci za grupę, chyba, że na korzysc właśnie
                  szkolnych, kiedy dzieciaki nie wiedzą co im się należy, biura
                  oszczędzają, a piloci sie zgadzaja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka