Sama już nie wiem co mam robić.
Sprawa wygląda tak:
Rutynowa wizyta u ginekologa i szok: endometrioza.
Zalecone leczenie danazolem przez 5 miesięcy, później próba zajścia w ciążę.
Dla pewności wizyta u innego specjalisty: „mały mięśniak – proszę się nie
przejmować”.
Trzeci lekarz: wszystko w porządku, jest pani zupełnie zdrowa (!).
Nie to, że nie ufam własnemu lekarzowi, ale ja jeszcze nie próbowałam zajść w
ciążę (wręcz przeciwnie)... jeszcze nie wiem czy rzeczywiście to jest
niemożliwe (tak mówi mój lekarz), przecież nawet jeśli to endometrioza, wcale
nie znaczy, że nie może się udać bez leczenia... (lekarz twierdzi, że się nie
uda, a nawet jeśli – nie donoszę przez zaburzenia hormonalne).
Nie mam pojęcia co mam robić...
Gdybym miała pewność, że to endometrioza, nie czekałabym dłużej, tylko
starała się zajść w ciążę już teraz, ale jeśli wszystko w porządku... może
najpierw by tak wyjść za mąż
Nie wiem czy jest sens chodzenia po jeszcze innych lekarzach... bo co lekarz,
to inna opinia.
Boję się tego, że za kilka lat okaże się, że jednak pierwsza diagnoza była
właściwa i będę sobie „pluła w brodę”, że straciłam czas i może szansę...
Z drugiej strony nie widzę sensu leczenia się w przypadku, kiedy jestem
zdrowa, bo niby tak na wszelki wypadek? Ten lek nie jest przecież obojętny
dla organizmu.
Może znacie jakiegoś dobrego specjalistę ze Śląska?
Może taki, który zajmuje się endometriozą i nie pomyli jej ogniska z niczym
innym?
Błagam doradźcie coś!
Pozdrawiam serdecznie