lusiasia
11.02.10, 13:57
Myslalam ze sie z wami pozegnalam, pisalam ostatnio ze przegralam dziecko,
maleznstwo, wszystko...
Jednak poszlismy z moim mezem na terapie, zaczelismy wszystko od nowa, po tym
jak oboje popelnilismy bledy, ktorych nie mozna by bylo sobie wybaczyc gdyby
nie milosc
wracajac do meza, zaczynajac od nowa z wielkim bagazem, myslalam ze wracam i
godze sie na bezdzietnosc, moze kiedys adopcja, moze komorka od dawczyni na
ktora czekalismy juz kilka lat... za duzo bylo tego leczenia, minelo 7 lat
naszego malzenstwa i 6 lat walki o dziecko, walki beznadziejnej
bylismy malzenstwem z szansa na dziecko ponizej 5% ...
i stal sie cud
naturalny
wiem ze wszsytko sie moze zdarzyc, wiem bo przeszlam juz tyle
boje sie strasznie
zamiast sie cieszyc, placze...
ale powoli pozwalam sobie na radosc, na to ze musze wierzyc
bo wszsytko jest mozliwe
chce wam dac wiare, tym beznadziejnym przypadkom jak ja
ktore tu sa od kilku lat i juz nie maja nadzieji, bo jak ja mozna miec skoro
walczy sie tak dlugo, mialo sie kilka in vitro i nic sie nie udalo nigdy
chce wam dac sile
trzymajcie za nas kciuki!
a fluidkow wam moge przeslac cale miliony