Witam drogie panie
Chciałam Wam zadać takie pytanie, bo nie umiem znaleźć odpowiedzi w necie. Odebraliśmy ostatnio wyniki badania nasienia i są złe. Oczywiste jest, że wybieramy się z nimi do lekarza, ale wizyta dopiero za dwa tygodnie, a może któraś z Was miała do czynienia z taką sytuacją. Może będziemy wiedzieli, czego się można spodziewać. Nie mam żadnych znajomych, którzy byliby w takiej sytuacji, więc nie mam co porównać.
Parametry różne prawie w normie (trochę obniżony ruch), ale morfologia zła. Pytanie tylko, jak bardzo zła. Prawidłowych plemników jest raptem 8%, a w uszkodzeniach podane jest, że 84% ma uszkodzoną główkę. Wydaje mi się, że to dużo, bardzo dużo nawet. Czy któraś z Was miała taką sytuację, że przy takich sytuacji udało się zajść naturalnie w prawidłową ciążę, czy zostają tylko techniki wspomagające? In-vitro, czy coś innego?
Przepraszam, jeśli pytanie jest głupie, a odpowiedź oczywista, ale po prostu się na tym nie znam, i jak wspomniałam - do lekarza jeszcze chwilę poczekamy, a ja na chłopski rozum potrafię sobie powiedzieć tylko tyle, że jest źle, ale nie wiem, czy są w ogóle jakieś opcje przy takich liczbach. Dzięki za jakieś odpowiedzi.