Dodaj do ulubionych

Graniczne parametry nasienia a szanse na ciążę

06.12.10, 13:07
Witam drogie panie smile

Chciałam Wam zadać takie pytanie, bo nie umiem znaleźć odpowiedzi w necie. Odebraliśmy ostatnio wyniki badania nasienia i są złe. Oczywiste jest, że wybieramy się z nimi do lekarza, ale wizyta dopiero za dwa tygodnie, a może któraś z Was miała do czynienia z taką sytuacją. Może będziemy wiedzieli, czego się można spodziewać. Nie mam żadnych znajomych, którzy byliby w takiej sytuacji, więc nie mam co porównać.

Parametry różne prawie w normie (trochę obniżony ruch), ale morfologia zła. Pytanie tylko, jak bardzo zła. Prawidłowych plemników jest raptem 8%, a w uszkodzeniach podane jest, że 84% ma uszkodzoną główkę. Wydaje mi się, że to dużo, bardzo dużo nawet. Czy któraś z Was miała taką sytuację, że przy takich sytuacji udało się zajść naturalnie w prawidłową ciążę, czy zostają tylko techniki wspomagające? In-vitro, czy coś innego?

Przepraszam, jeśli pytanie jest głupie, a odpowiedź oczywista, ale po prostu się na tym nie znam, i jak wspomniałam - do lekarza jeszcze chwilę poczekamy, a ja na chłopski rozum potrafię sobie powiedzieć tylko tyle, że jest źle, ale nie wiem, czy są w ogóle jakieś opcje przy takich liczbach. Dzięki za jakieś odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • sofi75 wyluzuj! 06.12.10, 13:24

      1. W marcu 2010 WHO po raz kolejny zrewidowalo normy prawidlowego nasienia. W tej chwili za minimum w przypadku morfologii uznawane jest 4% (jak wiec widzisz - macie 2 x tyle). Ponizej 4% definitywnie nalezy zastosowac techniki wspomaganego rozrodu. Czy z tego wynika ze powyzej 4% nalezy spokojnie czekac na naturalna ciaze? A to juz zalezy od pozostalych parametrow nasienia - bo nigdy nie ocenia sie morfologii w oderwaniu od reszty wynikow. Przy 8% naturalna ciaza jest mozliwa, ale prawdopodobnie przyjdzie Wam na nia poczekac nieco dluzej. Tak wiec prawdopodobnie decyzja bedzie nalezala do Was - czy chcecie czekac czy decydujecie sie na pomoc lekarza. Podejrzewam ze lekarz zaleci IUI (bo IVF to byloby w tym wypadku strzelanie z armaty do muchy).

      2. Morfologii nie poprawia zadne kuracje witaminowe, gdyz jest to uszkodzenie na poziomie mechanizmu twoerzenia nasienia. Prawdopdobnie uszkodzenie trwale - w wiekszosci przypadkow. To tak - jakby ktos Wam proponowal witaminy. Mozna w ten posob stracic duzo czasu i zyskac poprawe np. o 1%, ktora de facto nic nie da i nie zmieni sposobu postepowania. Witaminami da sie poprawic ruch, koncentracje etc. - niestety morfologii sie nie da.

      PS. Jakie normy podalo laboratorium (bo to tez ma znaczenie)?
      • wuika Re: wyluzuj! 06.12.10, 13:33
        Dzięki za odpowiedź smile

        Norma na prawidłowe była podana na 14%, norm przy uszkodzeniach nie było wcale. Ruch był trochę słabszy, niż przewidują normy, suma A+B była 48 przy normie 50 (choć A też poniżej normy, tylko wypadło mi z głowy, ile dokładnie). Aglutynacja na + przy normie na - (jeśli dobrze to interpretuję). Wykonany był test MAR z wynikiem 2 (przy normie poniżej 10 jako negatywny), choć wydaje mi się, że MAR negatywny to dobrze? Ilości, żywotności, upłynności i co tam jeszcze było wykonane - wszystko w normach się mieściło, tylko ta morfologia mnie zamordowała.
        • sofi75 Re: wyluzuj! 06.12.10, 13:40
          Norma na prawidłowe była podana na 14%
          > tzn. ze lab uzywa prawidlowej metodologii do oceny morfologii, a jedynie nie uaktualnil norm, do tych ktore obowiazuja na swiecie.

          Wsrod znajomych mam jedna pare, ktorym udalo sie wlasnie z 8% (przy innych parametrach w normie) - zajelo to co prawda 10 m-cy.
          rzy podejmowaniu decyzji 'co dalej' role odrywaja tez:
          - ile juz sie staracie
          - i wiek (czasami po prostu nie oplaca sie czekac, bo 'latwiej juz bylo')

          powodzenia
          • wuika Re: wyluzuj! 06.12.10, 13:51
            Już jesteśmy po roku starań, poprzedzonych moim leczeniem (bo przy PCO było oczywiste, że będą problemy). Jak mnie doprowadziłam do porządku (cykle od kilku miesięcy w końcu owulacyjne, raz nawet ciąża biochemiczna), to teraz to uncertain No nic, i tak, jak napisałam, czekamy na lekarza, ale chciałam wiedzieć, czy w ogóle jest szansa na sukces bez skomplikowanych procedur. Wiek - 29/34.

            Dzięki za odpowiedzi.
            • chiyo28 Re: wyluzuj! 06.12.10, 18:10
              czesc wuika. Przyczyna niepowodzen po czesci jest tez aglutynacja. co prawda u Was jest malutka, bo tylko jeden plusik, ale ostatnio czytałam duzo na ten temat i aglutynacja nawet nieznaczna wpływa na kłopoty z poczeciem.
              • wuika Re: wyluzuj! 07.12.10, 09:28
                A da się ją wyleczyć?
                • zosia9 Re: wyluzuj! 08.12.10, 16:36
                  Zaraz, to dopiero teraz zrobiliście badanie nasienia? Nikt wam nie zlecił tego wcześniej a tak długo się leczysz?
                  Wyniki moim zdaniem są ok. To znaczy nie ma co panikować bo jakby co to zawsze jest in vitrosmile Ale chyba rzeba powtórzyć wynik za jakieś 3 miesiące i trochę o siebie zadbać. Myśmy pierwsze wyniki mieli kiepskie, a drugie na granicy normy.
                  • wuika Re: wyluzuj! 09.12.10, 09:55
                    Najpierw problemem było moje PCO i absolutny brak owulacji. Potem, przy drugim cyklu owulacyjnym, ciąża, ale biochemiczna. Potem miały być kolejne trzy miesiące na uspokojenie wszystkiego i dalsze testy - w tym męża. Wcześniej jakoś się nie zbierało, bo wyglądało, że wszystko jest ok.
                    • zosia9 Re: wyluzuj! 09.12.10, 10:12
                      Jestem zdziwiona bo badanie nasienia jest proste, tanie, nieinwazyjne a wiele wyjaśnia. Zapewne lekarze zdają sobie z tego sprawe (albo może nie) ale przeprowadzenie go na początku wydaje się wręcz "oczywistą oczywistością". Po tym co ja przeszłam wydaje mi się że macie wyniki ok i tutaj nie ma co panikowaćwink Życze powodzenia i razcjonalnego podejścia do choroby. będzie dobrzewink
                      • sofi75 Re: wyluzuj! 09.12.10, 10:17
                        Jestem zdziwiona bo badanie nasienia jest proste, tanie, nieinwazyjne a wiele wyjaśnia.

                        > no widziesz. Tez wychodzilam z takiego zalozenia i tym wieksza moja wscieklosc na lekarza. Bo u mnie zrobil: kariotypy, nadkrzepliwosc, hormony, hsg, immunologie i inne cuda na kiju. A jak wreszcie po 2 latach wyszla teratozoospermia, to uznal ze 'to niemozliwe'. Bo jesli tak, to skad te ciaze?
                        • chiyo28 Re: wyluzuj! 09.12.10, 10:41
                          dla mnie bez sensu jest zdawanie sie tylko na lekarza. Przeciez badanie nasienia robia bez skierowania, umawiasz sie, płacisz i masz wynik. W wyniku podane normy i od razu widać, czy jest ok, czy nie.
                          • sofi75 Re: wyluzuj! 09.12.10, 10:44
                            dla mnie bez sensu jest zdawanie sie tylko na lekarza. Przeciez badanie nasienia robia bez skierowania,
                            - w Polsce tak. Za granica nie mozesz nic zrobic bez skierowania.
                  • sofi75 zosia 09.12.10, 10:13
                    jakos bardzo mnie to nie zdziwilo

                    U mnie najpierw minal rok, w ktorym walczylam z poronieniami - o dziwo w ciaze zachodzilam szybko.

                    Po drugi poronieniu jakos juz szybko zajsc mi sie nie udawalo, ale lekarz nadal sie uparl, ze meza badac nie bedzie - raz: ze bylam juz w zyciu 3 razy w ciazy, a dwa: procedury kaza mu badac meza dopiero po roku wspolzycia bez ciazy.
                    Wiec musialam sie doczlapac do tego roku, aby sie dowiedziec ze mamy morfologie 2%.

                    Nie wiem, co mowia rocedury na temat badan po poronieniu - ale wydaje mi sie dziwne, ze badano wtedy tylko mnie.
                    • zosia9 Re: zosia 12.12.10, 09:34
                      To ja powiem jak rasowa Feministkawink. Typowo partriarchalne podejście do tematu, w rozmanżaniu problem to jest kobieta bo to taja babska rzecz to rodzenie dzieci. że powie to Zdziśiek pod budką z piwem to trudno, ale jeżeli takie podejście prezentuje lekarz to powinno być właściwie karalne. Ciekawe od kiedy będziemy mogły za to domagać się finansowych odszkodowań ( a świat pokazuje, że będziemy).
                      • sofi75 Re: zosia 12.12.10, 09:53
                        "Ciekawe od kiedy będziemy mogły za to domagać się finansowych odszkodowań ( a świat pokazuje, że będziemy). "

                        To raczej nie swiat pokazuje, a Stany Zjednoczone. Ale to jest odosobniony przypadek. Prawo dziala tam w dziwny sposob i lekarze z tego powodu poubezpieczani sa na kosmiczne kwoty -> a za tym idzie kosmiczny koszt uslug medycznych (bo przeciez trzeba jakos odbic to sobie na pacjencie).

                        Ja tez mieszkam za granica i w swojej sprawie konsultowalam sie z prawnikiem. Niestety nie mialabym szans na zadne odszkodowanie, a to z tego powodu ze nie odnioslam zadnego uszczerbku na zdrowiu. To ze stracilam 2 lata mozna nazwac 'utrata szans', a za to ciezko lekarzowi zrobic krzywde, bo:
                        a) zyje i mam sie dobrze
                        b) 'manie' dzieci nie jest obowiazkowe
                • romashka ws. aglutynacji 17.12.10, 11:40
                  Nie zgodzę się tu trochę z Chiyo i jej opinią nt. aglutynacji. Nam też wyszła (+) (robione w Invikcie), a udało się szczęśliwie zaciążyć chyba w pierwszym cyklu, kiedy ja naprawdę miałam owulację (też pco).
                  Pozdrawiam smile
                  • wuika Re: ws. aglutynacji 17.12.10, 19:00
                    Po pierwszej wizycie (u lekarza w klinice). Nie ma tragedii. Aglutynacją się nie przejmować. Jak będzie wielkie parcie na sukces, to zapraszają na inseminację, ale najpierw trochę witamin, mikroelementów, żel (jakiś na P., mam zapisaną nazwę). Znowu w moich badaniach wyszły cuda wianki, więc pewnie jeszcze trochę czasu minie uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka