Dodaj do ulubionych

Apel o niestraszenie

26.03.11, 14:22
Witam,
jako osoba, która niestety nie może cieszyć się macierzyństwem wynikającym z naturalnego poczęcia chciałabym zwrócić się z prośbą do wszystkich "doradców", żeby nie straszyli przyszłych (mam nadzieję) mam.
Chodzi mi przede wszystkim o badania, które trzeba przejść przy diagnozowaniu problemu, jak również innych zabiegów, o których często osoby mające do nich podejść słuchają od "wszystko wiedzących" które nigdy tego nie przeszły, ale wiedzą najlepiej.
I tak HSG - owszem średnio przyjemne badanie, ale do przeżycia. Nie mdleje się, nie krzyczy, podczas zabiegu nie rozrywa nas od środka. Jeśli jeszcze trafi się na dobrego lekarza to nawet przy niedrożności jajowodów będzie wiedział kiedy skończyć badanie, żeby nie sprawić nam niepotrzebnego bólu. Ja przeszłam takie badanie, nawet nie wiecie jak bardzo się bałam na nie iść właśnie dzięki opiniom koleżanek, które mimo, że tego nie przechodziły dając mi "dobre rady" nieźle mnie nastraszyły. Szłam na sztywnych nogach i okazało się, że zupełnie nie potrzebnie. Trochę zakuło, zabolało, ale nie był to większy ból niż podczas miesiączki. Później jeszcze czułam przez dwa dni lekkie kłucie podbrzusza, ale tak jak wspomniałam to takie samo uczucie jak podczas okresu.
Również pobieranie śluzu z szyjki macicy też jest bezbolesne i do przeżycia.
Następnie osławione zastrzyki w brzuch - drogie Panie niech przekona Was moje doświadczenie, że to nic strasznego. Otóż przez około 20 lat nie miałam żadnego zastrzyku i jak w środę (23 marca) mój lekarz radośnie mi powiedział, że dwa dni pod rząd mam przyjąć zastrzyki myślałam, że zejdę mu na miejscu, no ale czego się nie robi dla przyszłej Fasolki. Poszłam do apteki na miękkich nogach i weszłam do gabinetu zabiegowego informując Panie pielęgniarki, że jestem strasznie wystraszona. I wiecie co? Wielkie NIC !!! Ukłucie w brzuch to takie uczucie jak uszczypnięcie, potem chwila kiedy czuje się jak rozlewa się substancja po organizmie i już po wszystkim.
No i na koniec Drogie Starające się o Dzidziusia, inseminacja to naprawdę nic strasznego. Znów delikatne ukłucie i już. Potem 10 min na leżance. W ciągu kilku dni czuje się jeszcze drobne skurcze jajowodów i macicy, ale powtarzam uczucie tak jak przy okresie.
Podsumowując błagam wszystkie Doradczynie, nie straszcie nas, my i tak już dużo przechodzimy, wiem, że z reguły chcecie dobrze i myślicie, że nas wspieracie, ale tak nie jest. Więc jeśli nie wiecie jak to jest to nie powtarzajcie zasłyszanych historii tylko dodajcie nam otuchy słowami BĘDZIE DOBRZE, DASZ RADĘ smile
Dziękuję i pozdrawiam wszystkie przed, w trakcie i po...oby się nam wszystkim udało smile
Obserwuj wątek
    • az-82 Re: Apel o niestraszenie 26.03.11, 18:04
      Popieram!
      Odkąd miałam HSG staram się przekonywać dziewczyny, że to nie jest nic strasznego, bo tak jak mówisz, uczucie jak przy okresie. Do przeżycia.

      Co do IUI to nawet mnie zdziwiłaś, bo ja nie czułam zupełnie nic. Żadnego bólu, ukłucia, i w następnych dniach też nic. Więc może być jeszcze lepiej, niż piszesz wink
    • gato.domestico Re: Apel o niestraszenie 26.03.11, 21:32

      ja sie nie spotkalam ze straszeniem smile
      IVF troche cala procedura jest demonizowana ze to takie straszne etc...10 dni zasrzykow podskornych, punkcja i transfer ...nie bylo jakos szczegolnie ciezko...szczerze smile
      • slonko81marta Re: Apel o niestraszenie 27.03.11, 17:03
        A ja miałam i HSG i siedem inseminacji. Fakt HSG to nic strasznego. Zgadzam się, tak jak przy okresie, może troszkę bardziej - jak sie ma drożne jajowody - ja mialam, nie wiem jak jest gdy ma sie niedrożne. Jeśli chodzi o inseminacje to było różnie. Pierwsze trzy nic nie bolały. Za to następne cztery to koszmar. Mdlałam i wymiotowałam z bólu. Potem cały dzień wyjety z życia. Naprawdę nie wiem od czego to zalezy. Lekarz też stwierdził, że niewiadomo czemu tak się dzieje, że raz boli a raz nie. Nie sądzę, żeby ktoś tu sie trudnił straszeniem. Ten wątek jest wląsnie po to, żeby dzielić sie swoimi przeżyciami i problemami. Każda z nas jest innna. Po prostu jesli komuś przeszkadzają inne wpisy, to po co je czyta. Pozdrawiam.
        • aasb Re: Apel o niestraszenie 27.03.11, 19:36
          Nie chciałabym być źle zrozumiana z tym moim "apelem" smile
          Z zaciekawieniem czytam opinie osób, które przeżyły jedno czy drugie i dzielą się swoimi odczuciami. Chodziło mi o takie osoby, które mówią o rzeczach, o których nie mają pojęcia, bo tylko gdzieś kiedyś słyszały, a same nigdy tego nie przeżyły.
          I nie chodziło mi o wypowiedzi na forum, bo widzę, że tu każda z nas coś przeżyła i ma pełną świadomość tego o czym mówi.
          Wiesz, chodziło mi o takie "ciotki dobre rady" smile co to jak kiedyś niechcący wejdą na to forum, żeby przeczytały, że nam już i tak nie jest łatwo i żeby nas w ten sposób nie "uświadamiały"(ja ponieważ nie robię tajemnicy ze swojego problemu to się na takie właśnie natykałam).
          Co do inseminacji ja jestem po 2, pierwsza była praktycznie nie zauważalna, drugą trochę poczułam, ale to jest pewnie tak jak napisałaś, że wiele czynników się na to składa i nawet lekarze czasem nie wiedzą dlaczego raz pacjentka czuje się dobrze, a raz gorzej.


          Życzę dużo cierpliwości w staraniach, mało bólu i powodzenia smile
          Pozdrawiam
    • rokitka00 Re: Apel o niestraszenie 27.03.11, 21:20
      aasb masz rację. Sama szłam na badanie HSG jak na ścięcie głowy. Bałam się panicznie po tym czego się tu naczytałam. Nie chciałam słyszeć nawet o tym badaniu. Okazało się jednak że nie taki diabeł straszny jak go malują. Da się to przeżyć. Nie mdleje się z bólu, bo aż tak nie boli.
      • carolina01 Re: Apel o niestraszenie 27.03.11, 23:05
        No to ja napisze, że miałam 2 razy HSG i jedno było masakrycznie bolesne, właśnie myślałam, że umieram (nie przesadzam), a drugie HSG było zasadzie bezbolesne. Różnica polegała na tym, że każde było robione na innym sprzęcie i przez innego lekarza i to zrobiło ogromną różnicę. Odczucia są niestety subiektywne i to, że jednego nie bolało coś to nie znaczy, że innego też nie będzie i odwrotnie.
        • 1.zuzanna Re: Apel o niestraszenie 28.03.11, 07:40
          a Ja Wam powiem, że całe przygotowanie do in vitro wspominam pozytywnie, jedynie co, to raz strasznie bolała mnie głowa ale tak poz tym to było ok, punkcja była bezbolesna bo pod narkozą a podczas transferu poczułam lekkkie ukłucie i to wszystkosmile a naczytałam się tyle strasznych rzeczy że bałam się, np. wyczytałam że do transferu trzeba mieć pełny pęcherz, więc dużo piłam i nie sikałam a okazało się że jak najbardziej mogę się załatwić, więc jakby się udało(a mam nadzieję że tak) to chyba będę z nielicznych osób, które dobrze zniosły zabieg smile
          pozdrawiam
    • julia56 Re: Apel o niestraszenie 28.03.11, 09:41
      aasb napisała:

      > Witam,
      > jako osoba, która niestety nie może cieszyć się macierzyństwem wynikającym z na
      > turalnego poczęcia chciałabym zwrócić się z prośbą do wszystkich "doradców", że
      > by nie straszyli przyszłych (mam nadzieję) mam.
      > Chodzi mi przede wszystkim o badania, które trzeba przejść przy diagnozowaniu p
      > roblemu, jak również innych zabiegów, o których często osoby mające do nich pod
      > ejść słuchają od "wszystko wiedzących" które nigdy tego nie przeszły, ale wiedz
      > ą najlepiej.

      Aha.
      ------------------------------
      Pomiędzy bodźcem a reakcją jest pewien odstęp czasu, w którym dokonujemy wyboru reakcji. W reakcji tej leży nasz rozwój i nasza wolność - Victor Frankl
    • nie_diabelek Re: Apel o niestraszenie 29.03.11, 09:54
      aasb napisała:
      > I tak HSG - owszem średnio przyjemne badanie, ale do przeżycia. Nie mdleje się,
      > nie krzyczy, podczas zabiegu nie rozrywa nas od środka. Jeśli jeszcze trafi si
      > ę na dobrego lekarza to nawet przy niedrożności jajowodów będzie wiedział kiedy
      > skończyć badanie, żeby nie sprawić nam niepotrzebnego bólu. Ja przeszłam takie
      > badanie, nawet nie wiecie jak bardzo się bałam na nie iść właśnie dzięki opini
      > om koleżanek, które mimo, że tego nie przechodziły dając mi "dobre rady" nieźle
      > mnie nastraszyły.

      Jak mnie denerwują tego typu posty uncertain To że Ciebie nie bolało nie znaczy, że to badanie nie boli. Różne kobiety różnie reagują. Wiem, ze chodzi Tobie o to , żeby nie słuchać rad osób, które tego nie przeszły, ale słuchanie opinii typu "mnie nie bolało, więc to badanie na pewno nie boli" jest równie irytujące... Dziewczyny, które czuły ból, nie zmyślają tego straszyć innych.

      Otóż, ja się badania nie bałam. Poszłam na totalnym lajcie. Dwie dziewczyny, które były przede mną miały HSG zrobione w ciągu 10 minut i prawie nic ich nie bolało. Ja siedziałam sobie w poczekalni i jakby nigdy nic czytałam książkę. I co się okazało w trakcie badania? Że mnie straszliwie boli i to nawet nie samo badanie ile próba założenia aparatu do Schulzego do podania kontrastu. 3 lekarzy próbowało mi go założyć i nie dało rady, bo okazało się że mam za wąską szyjkę macicy. Wszystko trwało ok. 30 minut a ja w tym czasie leżałam na stole i ryczałam, bo bolało bardzo. Do badania nie doszło, bo jeden z lekarzy powiedział "to jest nie ludzkie, żeby tą kobietę tak mordować" i wysłali mnie na badanie pod narkozą.
      Na pewno to jakie się ma odczucia w dużej mierze może zależeć od lekarza, który wykonuje to badanie, ale nie jest to regułą, że dobry lekarz zrobi to bezboleśnie, a jak boli to znaczy, ze robi to zły lekarz.
      pozdrawiam
      • aasb Re: Apel o niestraszenie 29.03.11, 11:07
        nie_diabelek napisała:
        > Jak mnie denerwują tego typu posty uncertain To że Ciebie nie bolało nie znaczy, że t
        > o badanie nie boli. Różne kobiety różnie reagują. Wiem, ze chodzi Tobie o to ,
        > żeby nie słuchać rad osób, które tego nie przeszły, ale słuchanie opinii typu "
        > mnie nie bolało, więc to badanie na pewno nie boli" jest równie irytujące... Dz
        > iewczyny, które czuły ból, nie zmyślają tego straszyć innych.

        Nie chodzi mi o to żeby dziewczyny, które to przeszły i źle zniosły nie pisały o tym, to też ważna informacja. Tak jak już napisałam tworząc posta miałam na myśli te które nie miały z tym nic wspólnego, a wiedzą najlepiej i od nich na pewno się nie dowiesz że to nie boli.
        Wiem, że to czy będzie bolało czy nie składa się wiele składników.
        Mnie też nie chodzi tylko o HSG, ale o cały proces ustalania powodów niepłodności i rozwiązania problemu. Chyba zgodzisz się ze mną, że samo powiedzenie oficjalnie, że ma się problem z zajściem w ciąże powoduje, że kobieta staje się kosmitą.
        Nie mówię tu o najbliższych znajomych i rodzinie, ale jeśli człowiek ma już dość słuchania zewsząd, że tyle lat po ślubie i nie ma dzieci, a czas leci i zdecyduje się powiedzieć, że ma problem to nagle otwiera się worek z opowieściami co znajome naszych rozmówców musiały przejść, a na dodatek rzadko się udawało. Nie wiem może to ja się spotykam z takimi ludźmi, ale sądząc jak bardzo w "podziemiu" jest ten temat to myślę, że nie tylko ja mam takie kontakty.
        I o to mi właśnie chodzi smile
        My które to przechodzimy jak najbardziej piszmy o naszych odczuciach, że bolało cholernie, albo nic a nic, ale te które tylko o tym słyszały niech nam nie mówią nam o czymś o czym nie mają pojęcia.
        No chyba, że nasz problem mamy chować w czterech ścianach i tylko ujawniać się na forum.
        • nie_diabelek Re: Apel o niestraszenie 29.03.11, 11:45
          > Nie mówię tu o najbliższych znajomych i rodzinie, ale jeśli człowiek ma już doś
          > ć słuchania zewsząd, że tyle lat po ślubie i nie ma dzieci, a czas leci i zdecy
          > duje się powiedzieć, że ma problem to nagle otwiera się worek z opowieściami co
          > znajome naszych rozmówców musiały przejść, a na dodatek rzadko się udawało. Ni
          > e wiem może to ja się spotykam z takimi ludźmi, ale sądząc jak bardzo w "podzie
          > miu" jest ten temat to myślę, że nie tylko ja mam takie kontakty.

          Mnie jeszcze ten problem nie dotyczy. Piszę "jeszcze" bo nigdy nie wiadomo co mnie czeka. Ja jestem 7 miesięcy po poronieniu i większość ludzi w moim otoczeniu wiedziała, że byłam ciąży i poroniłam, więc nie zadają mi głupich pytań typu "kiedy będziecie mieć dziecko" i nie dają "dobrych" rad. W moim otoczeniu zastraszająco dużo dziewczyn ma problem z niepłodnością. Wśród moich znajomych tylko 2 na 6 bez problemu zaszły w ciążę! Pozostałe się leczą i nadal walczą o dziecko. Większość koleżanek mam jeszcze bezdzietnych (bo jeszcze są panienki).
          A co do ujawnianie się, to rzeczywiście kobiety walczące z niepłodnością traktowane są "dziwnie", dlatego często się o tym nie mówi. Ja rozmawiam o tym jedynie z wybranymi osobami, choć grono jest naprawdę duuuuże bo jak już pisałam wiele z nas dotyka ten problem. My nie powiedzieliśmy o tym nawet wszystkim w rodzinie. Wie moja mama i brat cioteczny z żoną.
          Nie jest to kwestia tego, że się krępuję, czy coś w tym rodzaju. Chodzi mi o to żeby ludzie nie wtrącali się w moje prywatne życie i nie zadawali pytań, bo ciekawość ludzka jest straszna i na pewno by się dopytywali. Jak już będę mamą, to nie będę tego ukrywała, że moje dziecku urodziło się "przy pomocy medycyny". Na razie robimy wszystko we własnym małym świecie smile
          Ale niektóre kobiety maja inną potrzebę i chcą się z tym dzielić ze wszystkimi i nie ukrywać tego i mają do tego prawo bo to jest ich życie i ich wybór.
          • aasb Re: Apel o niestraszenie 29.03.11, 14:35
            No to mam nadzieję , że szybko Ci się uda i życzę, żeby obeszło się bez medycyny smile a jak nawet będzie potrzebna to żeby szybko i dobrze poszło smile
            Tak jak zauważyłaś z jednej strony jest dużo par z problemem ciążowym, a z drugiej jak już takie pary o tym powiedzą to stają się kosmitami. I nie chodzi mi to o ujawnianie się publiczne wiesz takie wszem i wobec, ale jak już się schodzi na takie tematy i słyszy od ludzi, że tyle lat po ślubie i nie ma dzieci, a ta to już urodziła dwójkę, a ta to nawet trojaczki to po pierwsze chyba zgodzisz się, że jest Ci troszkę przykro, że Ty jeszcze nie, a tym bardziej jak otoczenie widzi w tym Twoją winę, kiedy Ty wiesz, że tak nie jest.
            No to tyle.
            Wszystkie przyszłe mamy trzymajmy się razem smile
            Pozdrawiam
            • nie_diabelek Re: Apel o niestraszenie 29.03.11, 14:49
              aasb napisała:

              >, ale jak już się schodzi
              > na takie tematy i słyszy od ludzi, że tyle lat po ślubie i nie ma dzieci, a ta
              > to już urodziła dwójkę, a ta to nawet trojaczki to po pierwsze chyba zgodzisz
              > się, że jest Ci troszkę przykro, że Ty jeszcze nie, a tym bardziej jak otoczeni
              > e widzi w tym Twoją winę, kiedy Ty wiesz, że tak nie jest.

              Troszkę przykro? Powiedziałabym nawet, że jak coś takiego słyszę to robię się wściekała i bym tych którzy to mówią rozszarpała! wink
              • aasb Re: Apel o niestraszenie 29.03.11, 15:51
                nie_diabelek napisała:


                > Troszkę przykro? Powiedziałabym nawet, że jak coś takiego słyszę to robię się w
                > ściekała i bym tych którzy to mówią rozszarpała! wink

                No dobra dyplomatycznie powiedziałam big_grin
                fakt trafiał mnie szlag teraz już nauczyłam się z tym żyć i nie reagować emocjonalnie na tego typu sytuacje, ale bywa tak, że ryczeć mi się chce jak nie wiem co sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka