Dodaj do ulubionych

Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszystkich

03.05.04, 20:43
Jak już tu kiedyś pisałam, po kilku latach niepowodzeń i nienajlepszych
doświadczeń w kraju, chcemy spróbować leczenia w Niemczech, może tam się
powiedzie. Wiem, ze ceny sa wyższe, więc chciałabym dowiedzieć się jak
najwiecej przed. REA - na ktorą klinikę się zdecydowałaś, jakie wrażenia?
Rafał - czy mogłbyś napisać coś więcej o tej klinice w Berlinie? Dziewczyny
mieszkające i leczące się w Niemczech - będę wdzięczna za wszystkie
informacje o tamtejszej slużbie zdrowia smile)
Obserwuj wątek
    • Gość: RENI Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 23:50
      Ja jestem po wizycie w Bochum mogę więcej Ci powiedzieć ale może lepiej przez
      tel.608641183
      podaje adres maila renatkar@op.pl
      Jeżeli masz pytania bardzo chętnie uzielę lnformacji
      • klara72 Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys 04.05.04, 18:14
        Wielkie dzięki, napisz proszę na forum albo na maila klara72@gazeta.pl smile
    • rafal_md Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys 04.05.04, 16:08
      Chetnie napisze, co tylko wiem, ale gdybys zachciala doprecyzowac, co Cie
      najbardziej interesuje, byloby mi latwiej. Mozesz tez rzucic okiem na watki o
      Fertility Center Berlin, wystarczy wpisac Berlin w wyszukiwarke. Adres
      internetowy to:

      www.fertilitycenter-berlin.de/index_pl.htm
      Mam jak najlpsza opinie o tym miejscu, jest to jeden z najlepszych osrodkow w
      kraju, w ktorym leczenie nieplodnosci stoi na wysokim poziomie.
      • klara72 Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys 04.05.04, 18:21
        Dzięki, najbardziej chciałabym wiedzieć, na czym będzie polegać różnica między
        naszymi klinikami, a tamtą, poza tym, że na pewno będzie widać bogactwo na
        każdym kroku. Ale ja mam na myśli leczenie. Bardzo wierzę, że warto spróbować
        za granicą, ale potrzebuję argumentów, to w końcu nawet w kraju duży wydatek.
        To prośba także do forumowiczek, które mieszkają w Niemczech. Pozdrawiam
        wszystkich smile
    • m.i.b Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys 04.05.04, 20:15
      A gdzie probowalas w Polsce? W Niemczech to tez lekarze a nie magicy.
      Ja nieplodnosci (jeszcze) nie leczylam ale u lekarzy w Niemczech bywam i roznica
      jest jedynie taka ze tutaj wiekszosc lekarzy ma dobry sprzet (co nie znaczy ze
      wszyscy lekarze). To czy ktos umie wykorzystac mozliwosci sprzetu to juz inna
      bajka.
      Nie wiem jak jest w klinikach leczenia nieplodnosci ale u innych lekarzy norma
      sa kolejki. Moze mialam pecha ale zaliczylam juz paru lekarzy w dwoch miastach
      sredniej wielkosci i jeszcze mi sie nie zdarzylo zebym nie musiala czekac - mimo
      wczesniej ustalonej godziny wizyty. wrrrrr
      Dla nich "czas - to pieniadz" (u internisty stawka za krotka wizyte jest inna
      niz za dluzsza rozmowe, sa nawet stawki za porade telefoniczna) ale pacjent moze
      sobie czekac...
      • rafal_md Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys 05.05.04, 11:24
        m.i.b napisała:

        ...
        > Ja nieplodnosci (jeszcze) nie leczylam ale u lekarzy w Niemczech bywam i
        roznic
        > a
        > jest jedynie taka ze tutaj wiekszosc lekarzy ma dobry sprzet (co nie znaczy ze
        > wszyscy lekarze). To czy ktos umie wykorzystac mozliwosci sprzetu to juz inna
        > bajka.

        Strasznie sie zloszcze, jak cos takiego czytam, wiec prosze o wybaczenie, ale
        bedzie slowotok. To typowa wymowka tej czesci polskich lekarzy, ktorym sie nie
        chce lub nie maja odwagi do zmian w mysleniu. Ale zeby pacjentka mowila takie
        rzeczy??? To wcale nie jest prawda, ze w Polsce nigdzie nie ma dobrego sprzetu
        i dlatego jest do d.... Sa u nas szpitale dysponujace wyposazeniem, ktore nawet
        na zachodzie uznano by za rozrzutnosc (za to nie ma na leki dla chorych na
        raka). Szlag mnie trafia, jak niektorzy z moich kolegow mowia, ze nie moga
        sobie pozwolic na uprzejmosc do pacjentki, albo na rzetelnosc w robocie, bo im
        malo placa, a "na Zachodzie to inna sprawa, popatrz, jak oni tam zarabiaja,
        jaki maja sprzet".

        Roznica miedzy Niemcami (i innymi panstwami cywilizowanymi) a Polska polega na
        tym, ze u nas nie ma zadnych mechanizmow kontroli poza uczciwoscia i dobra wola
        leczacego. I dlatego jest mozliwe, ze w jednym miejscu pracuja obok siebie
        swiatli i uczciwi lekarze oraz pozbawieni sumienia kasiarze.

        Czesc polskich klinik w ogole nie udostepnia swoich danych, inne robia to, ale
        nie ma zewnetrznych systemow weryfikacji. Bodaj dwa lata temu zabawne bylo, jak
        w raporcie publikowanym w najwazniejszym czasopismie "Human Reproduction"
        okazalo sie, ze w Polsce wprawdzie robi sie niewiele IVF, ale jak juz sie
        zrobi, to hoho! 35% ciaz na transfer, od razu bylismy w swiatowej czolowce.
        Byly dwa wytlumaczenia - albo dane udostepniaja tylko najlepsi (wtedy byly to
        tylko 4 polskie kliniki), albo.... jak ze Smoleniem : "Pani Pelagio, a ile tych
        bombek... 286, a dla kogo ten wywiad... dla TV? To bez kozery powiem: pincet"

        Potem ktos wytlumaczyl chlopakom, zeby wyluzowali i w tegorocznym raporcie mamy
        w Polsce srednio 20% na transfer, czyli ponizej sredniej swiatowej (dane z 12
        na 15 polskich klinik).

        A jesli to prawda, co bylo napisane kilka postow wczesniej, ze jakas gdanska
        klinika twierdzi, ze ma 50% i wiecej ciaz na transfer?

        Poza tym, w Polsce nie ma ani jednej kliniki leczenia nieplodnosci, ktora
        prowadzilaby ponad 1000 cykli rocznie (to dane z marca 2004), a w Niemczech sa
        takie 22 (dwadziescia dwie) - najwieksza koncentracja duzych osrodkow w
        Europie, przy jednoczesnej najwiekszej ilosc centrow IVF w Europie: 103 z
        ogolnej liczby 729.

        W Niemczech udostepnianie i mozliwosc poddawania zewnetrznej kontroli swoich
        procedur i danych o leczeniu jest warunkiem udzielenia licencji na prowadzenie
        IVF.

        Koszty leczenia sa u nas wcale niebagatelne, prywatne osrodki dysponuja
        olbrzymimi pieniedzmi, relatywnie nie mniejszymi od zachodnich (np. w relacji
        do ceny "sily roboczej").

        Roznica jest w mentalnosci, nie w sprzecie? Jakiego sprzetu potrzeba, zeby nie
        robic tego wszytskiego, o czym pisza dziewczyny na forum? Lyzeczkowania po
        poronieniach przed 13 tc albo po normalnych porodach, inseminacje na clo?
        Diagnostyka "po lebkach" przed rozpoczeciem leczenia, niedoinformowanie
        pacjentek, nieposzanowanie ich intymnosci?

        I tu i tam sa w pracy osoby o ciagotach do nieuczciwosci lub nierzetelnosci,
        tyle ze w cywiliowanym swiecie sa mechanizmy wymuszajace pewne standardy
        zachowania. A u nas? Tylko sumienie.
    • Gość: dobry duszek Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.04, 00:23
      z pewnych powodów podciągam wątekwink)))) dobry duszek
      • rafal_md Re: Leczenie W Niemczech - do REI, Rafala i wszys 05.05.04, 11:34
        Gość portalu: dobry duszek napisał(a):

        > z pewnych powodów podciągam wątekwink)))) dobry duszek

        A ktos Ty taki, dobry duszku? Przychodz tu czesciej smile))
    • klara72 Ponawiam prosbę o informacje 08.05.04, 13:08
      Wyciągam wątek i jeszcze raz proszę dziewczyny z kraju i z Niemiec o Wasze
      informacje i opinie smile
      • Gość: RENI Re: Ponawiam prosbę o informacje IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.04, 22:50
        Witam po dłuższej nieobecności na tym forum
        Jak prędzej wspominałam postanowiłam zacząć się leczyć za granicą a dlaczego?No
        właśnie sama nie wiem, ale od początku leczenie zaczęłam 3 lata temu pierwsza
        wizyta w Zielonej Górze u " specjalisty"!!!!!!!!, który zlecił badania mojego
        męża oraz wykonanie HSG, wyniki męża super, HSG-jajowody drożne, następnie
        przez 3 miesiące monitoring- owulacja w 12dc pęcherzyk rośnie w 14dc pęka i
        widoczne ciałko żółte, decyzja iui stymulowana clo, 4x iui bez efektu, lekarz
        zleca badanie hormonów w dowolnym dniu, okazuje się że mam podwyższoną
        prolaktynę zażywam bromergon, po 3 miesiącach wyniki super w tym 3 x iui bez
        efektu, jadę do Poznania na wizytę prywatną do prof Pawelczyka- cytologia i
        okazuje się że mam hpv (wirus powodujący raka szyjki macicy)skierowanie na
        oddział KNIR tam usunięcie następna wizyta u prof decyzja 3 x iui bez efektu,
        między czasie badanie hormonów w określonych dniach-ok, decyzja laparoskopia-
        brak ognisk endometriozy, jajowody drożne, usunięto torbiel i mięśniaka, prof
        zadowolony i stwierdza że do 3 m-cy powinnam zajść w ciążę następne 3x iui bez
        skutku, decyzja następne laparo i w tym momencie się WKURZYŁAM zaczęłam szperać
        w internecie i znalazlam centrum Leczenia Niepłodności w Bochum i w Berlinie
        napisałam do obu Klinik maila i dostałam odpowiedż> Z Bochum że w moim
        przypadku (a opiałam wszystko) wskazane jest ivf koszt 6000tys.pierwsza wizyta
        1000 a gdy decyduję się na ivf dopłacam5000 ( punkcja znieczulenie itd) z tym
        że leki kupuję w Polsce bo są tańsze, poza tym w tej klinice mówi się po
        polsku, natomiast jeżeli chidzi o Berlin koszt jest następujący:pierwsza wizyta
        40 euro, ivf-1500euro, icsi-2500E, plus koszty znieczulenia ok.250E bez leków
        jest tylko pielęgniarka która zna Polski. Po długim namyśle postanowiliśmy
        jechać do Bochum tam przywitała nas po polsku pielęgniarka, androlog i "główna
        szefowa". Kobieta bardzo konkretna, miła nie wiem czy skuteczna ale widać że
        zna ten problem, wzięła nr tel. mojego gin w polsce i podczas monitoringu który
        ma mi wykonać lekarz będzie do niego dzwoniła, postanowiłam spróbowaćivf w
        Niemczech nie wiem z jakim skutkiem bo ona jak stwierdziła nie jest
        czarodziejem podała mi nr tel pacjentki z Polski (za jej zgodą) która się u
        niej leczy zadzwoniłam do niej i potwerdziła rzeczowość tej Pani a ta lekarka z
        Bochum jest również endokrynologiem tak więc nie wiem czy podjęłam słuszną
        decyzję nie wątpię w umiejętnośći naszych lekarzy ale już nie mam sił 26.06
        jestem umówiona na ivf co z tego wyniknie zobaczymy, narazie mamy z mężem
        zrobić badanie na HIV Hbs, ja na różyczkę oraz dostarczyć kopię świadectwa
        ślubu. Jeżeli macie jakieś pytania to śmiało pytajcie prędzej podałam swój nr
        tel. możecie dzwonić
        RAZEM ZAWSZE RAŻNIEJ POZDRAWIAM RENI

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka